Zabić wszystkie święte krowy tak zatytułował mój kolega na swoim blogu artykuł o wtrącających się w wychowanie dziecka dziadkach. Uważam tak samo jak i moja partnerka iż rodzicom oraz teściom daleko do naszego dziecka. Nie raz już teściowa chciała aby dziecko skarcić czy inaczej karmić. Niestety grono ludzi na jego blogu już larum że starsi też mają prawo do współwychowania dziecka chyba ci co pisali to sami są tymi teściami...
1 2015-06-09 17:44:16 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-06-09 17:45:41)
Czyli chcesz dziadkom zakazać kontaktu z dzieckiem? Nie tylko rodzice wychowują dziecko no chyba, że dziecko przebywa tylko z rodzicami. Rozumiem, że ich rady mogą być jakieś archaiczne, a nawet irytujące, czy mogą usilnie dążyć żeby było tak jak oni chcą. No cóż widocznie trafiłeś na upierdliwych dziadków i tyle. Jednak dla wielu rodziców pomoc dziadków jest nieoceniona.
Jestem przeciwniczką jakiegokolwiek wtrącania się przez rodziców, czy teściów w sprawy młodych. Tak samo jak i w wychowanie przez nich dzieci. Doprowadza to niepotrzebnie do różnych konfliktów i rodzi wzajemną wrogość. Sama jestem babcią ale nie wtrącam się w sprawy moich dzieci i jak wychowują moje wnuki. Jak dzieci mają jakiś problem to same proszą mnie o radę. Oczywiście mogą zdarzać się wyjątki. Gdy np. wnukom miałaby się dziać krzywda to wtedy trzeba reagować.
Rodzice sa od wychowywania dzieci, dziadkowie moga cos doradzic ale nie powinni nachalnie sie wtracac lub robic na przekor rodzicom
Ile takich znam rodzin tyle razy widziałem jak próbują na siłę ingerować to chore.
6 2015-06-10 01:18:00 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2015-06-10 01:18:49)
Uważam, że coś takiego ABSOLUTNIE nie powinno mieć miejsca. Teściowie czy rodzice mieli już swoje dzieci i swoją szansę. Warto mieć na względzie to, że skutki "wtrącania się" obejmują całą rodzinę, nie tylko rodziców i dziadków, ale przede wszystkim dzieci. One również na tym cierpią. Sama pochodzę z takiej rodziny. Babcia nieustannie wtrącała się w życie moich rodziców, gdzie tylko mogła. W wychowanie mojego brata i moje ingerowała od najmłodszych lat. To ona zdecydowała o tym, kto będzie moją matką chrzestną. Pewnego dnia, babcia poprzestawiała meble w moim pokoju, bo uznała, że tak będzie lepiej. Moja mama nie miała jeszcze wtedy dość siły, by sprzeciwić się teściowej, a tata nie widział problemu. Zmieniło się to jednak, gdy mój młodszy brat był przedszkolakiem. Coś pękło w mojej mamie i powiedziała głośno, co na ten temat sądzi. Efekt był taki, że babcia śmiertelnie się obraziła i przez ponad rok nas nie odwiedzała. Nie wspominam tego dobrze. Kolejną rzeczą jest to, jak obgadywała mamę do mnie i mojego brata. Przestała dopiero wtedy, gdy oznajmiłam jej wprost, że sobie tego nie życzę.
Takie sytuacje oprócz tego, że są źródłem konfliktów, prowadzą jeszcze do jednego problemu - podważają autorytet rodziców a to już jest poważne zagrożenie.
Co innego, gdy rodzice dziecko krzywdzą - wtedy jak najbardziej powinno się reagować. Tylko wtedy. To rodzic ma za zadanie wychowania, inaczej tworzą się nie zdrowe relacje a naturalny porządek rzeczy zostaje zaburzony.
A ja tam mam zamiar współwychowywać moje przyszłe wnuki. Szczególnie jeżeli będą u mnie przebywać np. na wakacjach. Bo wychowywanie to nie tylko wtrącanie się i pouczanie rodziców. To także wspólne zabawy, spacery, czytanie książek, pokazywanie świata. I mam zamiar z tego wszystkiego korzystać ![]()
Mam też nadzieje, że moje przyszłe synowe nie będą postrzegać teściową jako "samo zło".
8 2015-06-10 08:03:27 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-06-10 08:05:50)
To wszystko zależy od wielu czynników.
Jeśli idziesz do pracy i zostawiasz dziecko pod opieką babci dzień w dzień to jasnym jest,że babcia MA PRAWO Twoje dziecko wychowywać.
Jesli mieszkasz u mamusi czy teściowej a ta gotuje i płaci Twoje rachunki- to jak najbardziej ma prawo wtrącać się do wychowania wnuka-bo w zasadzie wychowuje wciąż jeszcze syna czy zięcia ![]()
Jeśli jesteś samodzielnym ojcem-masz prawo żądać by Twoje zasady wychowawcze były respektowane i by nikt Ci cennych rad nie udzielał.
Ale...teorie swoje a życie swoje.Ileż to razy obce osoby zwracały mi uwagę w sklepie,że nie kupię dziecku lizaczka czy batonika tylko daje mu suchą bułkę.A jak mówiłam,że dziecko je słodycze raz w tygodniu-to larum,że zmarnowane dzieciństwo ![]()
Najłatwiej jest wychowywać cudzie dzieci. Ja zawsze mówię takim,że warto było całą swoją uwagę poświęcić na wychowanie własnych.
Bbbasiu-oczywiście współwychwowywanie współwychowywaniu nierówne.Jak moja teściowa,wiedząc,że córka nie może jeść produktów pszennych częstuje ją ciastem i mówi: aj ci głupi rodzice,przesadzają w tej diecie,nie dają dziecku nic dobrego zjeść- to przyznam,że szlag mnie jaśniutki trafia...
Ale...teorie swoje a życie swoje.Ileż to razy obce osoby zwracały mi uwagę w sklepie,że nie kupię dziecku lizaczka czy batonika tylko daje mu suchą bułkę.A jak mówiłam,że dziecko je słodycze raz w tygodniu-to larum,że zmarnowane dzieciństwo
Najłatwiej jest wychowywać cudzie dzieci. Ja zawsze mówię takim,że warto było całą swoją uwagę poświęcić na wychowanie własnych.
Bbbasiu-oczywiście współwychwowywanie współwychowywaniu nierówne.Jak moja teściowa,wiedząc,że córka nie może jeść produktów pszennych częstuje ją ciastem i mówi: aj ci głupi rodzice,przesadzają w tej diecie,nie dają dziecku nic dobrego zjeść- to przyznam,że szlag mnie jaśniutki trafia...
No ja się tego boję w razie coś, bo moje dziecko będzie od małego na uważnej diecie z obniżeniem cukrów prostych i węglowodanów, bo skoro cała moja rodzina to cukrzycy, to mam świadomość że to się z niczego nie wzięło i predyspozycje takie mogą być też u mojego dziecka, będę uczyła dziecko że nie trzeba jeść 10 kromek chleba dziennie, obiad nie musi być z ziemniakami, a słodycze wystarczy zjeść czasem, a nie naście dziennie, ale widzę oczyma wyobraźni te spojrzenia, niekoniecznie dziadków.
10 2015-06-10 10:58:49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-06-10 11:03:56)
Tak jest. Dziadkowie powinni powstrzymac sie od wplywanie na wychowanie wnukow w takim samym stopniu jak rodzice powinni powstrzymac sie od wykorzystywania dziadkow jako darmowe opiekunki na kazde zawolanie.
Nic mnie tak nie drazni jak rodzice narzekajacy na dziadkow, ze jak dziecko jest pod ich opieka to jest nadmiernie rozpieszczane - nie pasi?! To prosze sobie wynajac profesjonalna opiekunke, a nie narzekac na dziadkow, ktorym sie wlasne dziecko wpycha.
Dziecko, ktore spedza czas z dziadkami od czasu do xzasu nawet kiedy bedzie jadlo w tym czasie sam cukier zlych nawykow nie nabierze.
(Pomijam wpis Malpy czy Gojki, bo te powody maja uzasadnienie - ale to nie jest "wtracanie sie w wychowanie" tylko nieodpowiedzialne zachowanie.
gojka102, po prostu wkurzyło mnie trochę jednostronne spojrzenie na temat przez autora wątku. I przedstawienie dziadków jako samo zło ![]()
Poza tym jestem zdania, że dziadkowie są od rozpieszczania wnuków. A mądry dziadek, czy babcia nigdy nie powie dziecku, że matka zabraniająca czegoś tam jest głupia.
gojka102, po prostu wkurzyło mnie trochę jednostronne spojrzenie na temat przez autora wątku. I przedstawienie dziadków jako samo zło
Poza tym jestem zdania, że dziadkowie są od rozpieszczania wnuków. A mądry dziadek, czy babcia nigdy nie powie dziecku, że matka zabraniająca czegoś tam jest głupia.
Zależy od sposobu rozpieszczania.
Nie pozwoliłabym np. by dziadkowie karmili moje dziecko słodyczami. Raz na jakiś czas ok, ale jeśli robi się z tego codzienne jedzenie słodyczy, to już przegięcie i raczej robienie krzywdy niż rozpieszczanie.
13 2015-06-10 14:17:34 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-10 14:19:13)
Ja się zgadzam z Iceni, bo też ludzie robią z dziadków darmową opiekę, a potem same pretensje, bo nie tak, bo śmak, nami akurat dziadkowie się dużo zajmowali, bo chcieli, dla nich to była frajda że dzieciaki na działkę z nimi jadą, a dla drugiej babci radocha że do niej za granicę pojechałam i mogła mi kupić to czego rodzice nie mogli (babcia mnie zawsze bardzo rozpieszczała i robi to do dziś), ale nie pamiętam żadnych większych spin, a i czasy pod opieką dziadków wspominam dobrze, jasne zawsze są jakieś drobne konflikty, ale żadnych awantur i opcji z cyklu "won od moich dzieci" nigdy nie było.
Ale taka jest prawda jak nie pasuje to zatrudnić nianię i do widzenia. Ja również uważam że zdrowemu dziecku bez obciążeń słodkości od babci nie zrobią krzywdy i robienie problemu z czekolady to jakaś paranoja, zresztą taka sama jak z tym żeby dziecko pluszaków nie miało, albo psa bo alergia (nie mówię o już istniejącej tylko o takim na zaś), a spotkałam takich ludzi miśki do śmieci bo kurz ![]()
A ja nie rozumiem jednego - dlaczego nie można na początku ustalić pewnych spraw? Jeśli proszę babcie, by opiekowala się wnuczką to musi to być równoznaczne z tym, ze ona ma robić wszystko po swojemu? Przeciez to ja znam swoje dziecko i wiem, co mu sluzy. Jeśli powiem, ze nie chciałabym, by się opychaly słodyczami, to dlaczego mądra babcia tego ma nie zrozumieć?
I rodzicom i dziadkom (teoretycznie) powinno chodzic o dobro dziecka, a nie stawianie na swoim, wiec nie musi to być jakas dziwna przepychanka..
15 2015-06-10 19:40:13 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-06-10 19:41:41)
Przypadki o których ja pisze to przypadki w których najczęściej babcia przyjedzą do domu w odwiedziny i się zaczyna. Było ustalone jedno a ona robi drugie i nie chce nic słuchać u innych jest podobnie. Ciekawe ile z was to babcie
Mój przykład chrzest moja matka jest ateistką ojciec katolik niepraktykujący zostawi nam wybór a babcia z mordą czemu go nie ochrzciliście. Zostawiam to bez komentarza.
16 2015-06-10 19:46:06 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2015-06-10 19:49:03)
A ja nie rozumiem jednego - dlaczego nie można na początku ustalić pewnych spraw? Jeśli proszę babcie, by opiekowala się wnuczką to musi to być równoznaczne z tym, ze ona ma robić wszystko po swojemu? Przeciez to ja znam swoje dziecko i wiem, co mu sluzy. Jeśli powiem, ze nie chciałabym, by się opychaly słodyczami, to dlaczego mądra babcia tego ma nie zrozumieć?
I rodzicom i dziadkom (teoretycznie) powinno chodzic o dobro dziecka, a nie stawianie na swoim, wiec nie musi to być jakas dziwna przepychanka..
Babcia nie musi się godzić na taką prośbę. Może powiedzieć ''nie'', tak jak zrobiła to moja babcia - wtedy, kiedy była potrzebna najbardziej(moja mama była po porodzie i to w dodatku bardzo trudnym, gdyż była to ciąża zagrożona od samego początku). Tymczasem ona spakowała manatki i wróciła do swojego domu, mówiąc, że musi odpocząć, bo bardzo się zmęczyła (zapewne widok mojego nowo narodzonego brata był bardzo męczący). I czy ktoś się za to na nią obrazi? Nie, najwyżej sama to zrobi ![]()
Z całym szacunkiem, ale rodzic to jest rodzic, a dziadkowie to dziadkowie. Czy to babcia nosiła to dziecko pod sercem? Nie. Babcia nie powinna i nie może zastępować matki. Nie rozumiem jednej rzeczy - czemu tak wiele osób nie patrzy na to, jak taką sytuację mogą odbierać dzieci? One mają wiedzieć kto jest matką, a przez takie cyrki dorośli często mieszają im w małych główkach. To są dzieci, one nie dostrzegają pewnych niuansów. Niektórym babciom się wydaje, że jak się opiekują dzieckiem, to koniecznie ''muszą mieć coś w zamian''. Uzurpują więc sobie prawo do roli, która im się nie należy. To - jak na mój gust, zakrawa już na patologię.
Nie, dziadkowie nie muszą rozpieszczać wnuków. Czy te dzieci koniecznie muszą być przez kogoś rozpieszczane?
Oczywiście, że dziadkowie to nie jest samo zło. Ale jeśli oferują pomoc, niech będzie to bezinteresowne, bez drugiego dna.
Uważam, że pewna miara dobrych rad jest ok. Ale jeśli płyną z serca i sa podyktowane miłością do wnuka. takie mądre rady nie raz dostaliśmy od mojej mamy, ale nie miało to znamiona wtrącania się itp. Natomiast rad od teściowej nie mogę znieść. Może dlatego że zawsze tylko krytykuje. Męża nie było i sama wychowywałam synka przez 1,5 roku i nie było pomocy wcale i teraz jak nagle przyjdzie i sypie radami z rękawa flaki mi sie wywracają.
Wlasnie o to chodzi, by ta pomoc plynela z serca i wynikała z milosci do wnuka, ale tez, by dziadkowie szanowali wole rodzicow, odnośnie sposobu wychowywania czy postepowania z dzieckiem, bo oni za nie odpowiadają. Natomiast dziadkowie - dobrze by było jakby pogodzili się z tym, ze pelnia role, mimo wszystko, drugoplanową w wychowaniu
, - tylko pomagają (jeśli oczywiście chcą, bo i o to czasem trudno) - dobre rady czasem sa ok, choc ja musze stwierdzić, ze więcej nauczyłam się od obcych ludzi niż własnych rodzicow w tym względzie. Najgorzej jest (i tak jest u mnie jeśli chodzi o mojego tate i teściową, kiedy ta "pomoc" to w praktyce chęc postawienia na swoim i wtracanie się w każdy aspekt zycia - na zasadzie ja się znam najlepiej na wszystkim, nie mam sobie nic do zarzucenia, a Ty masz czerpać z tego garściami, a kiedy się sprzeciwimy - jest foch i obraza na długie miesiące. I jak wytlumaczyc to wnuczkom, które nie rozumieją, czemu dziadki się nie odzywaja?
Do d.. to wszystko.. ![]()
ktoś tu już napisał,że nie tylko rodzice wychowuja dziecko. Niestety to prawda
. Robi to żłobek, przedszkole, szkola. Oczywiście wpływ domu rodzinnego jest największy ale nie łudźmy się że jak zostawiamy dziecko na 10 godzin w placówce wychowawczej to nie ma to na dzieciaka wplywu. Nawet niania mimo naszych najbardziej szczegółowych wskazówek przemyci do wychowania coś z siebie.
Podobnie jest z dziadkami. możemy odseparowac sie zupełnie od rodziców i teściów w praktyce jednak zadko jest to możliwe bo powierzamy im nasze maluchy mniej lub bardziej okazjonalnej opiece.
Nie da się by nie byli sobą, by odrzucili w co wierzą, by zmienili zasady panujące w ich domach tylko dlatego,ze tak sobie życzymy. Istnieje jednak cos takiego jak kompromis. Ustalamy zasady na wstepie. a więc wolno babci czesać warkoczyki a nie prowadzić malucha na obcięcie wlosków. Wolno dac ryżowego wafla w formie przekąski a nie czekoladę itp, itd Nie jestem za separacją-jesli nie chodzi o zagrażające zdrowiu lub życiu sytuacje- moim zdaniem dziecko powinno mieć mozliwość być w różnych środowiskach i czerpać z nich wiedzę o zyciu a dziadkowie są skarbnicą tej wiedzy. Miłość dziadków jest dzieciom potrzebna ! Jako osoba niezależna nigdy nie cierpiałam zwracania uwagi w stylu a dlaczego on nie ma sweterka czy dlaczego on jeszcze nie jadł obiadu itp Niestety w życiu musimy sie nauczyć odpierac takie "ataki" ale czasem tez wysłuchać argumentów kogoś kto pewne rzeczy ma za sobą. Dzieki temu nasze dzieci uczą się jak radzić sobie z krytyką, z trudną sytuacja a także ... szacunku do swoich rodziców.
Pomijając jakies "chore" sytuacje dziadkowie wtracaja się bo kochają. Są upierdliwi bo kochają. Bo nie dostrzegaja ,że w naszym wychowaniu popełnili mnóstwo błędów i chca nam "pomóc". Bądźmy asertywni ale nie złośliwi. Nakreslajmy granice ale bądxmy gotowi je przesuwać.
Inna sprawa. zastanówmy sie - ilu jest rodziców,którzy zostawiaja wychowanie dziadkom ( bo pracują od 7 do 19) ale mają pretensję ,że dziadkowie robią to źle? znam takich ludzi bardzo wiele. weekendowo chca zmieniać świat ![]()
Bywają atoksyczni dziadkowie, wtedy dziecko należy przed nimi chronić. Moja teściowa podważa fakt, że jej wnuczka ma astmę, uważa, ze wmawiam małej chorobę, chce, by mój mąż wyrzucił wszystkie leki, jakie bierze. Zostawiać takiej babci dziecko pod opiekę?