loire, wow, super! Widzę facet romantyczny z przytupem. I jak idzie nauka?
Kuchcik, ciekawy problem żeś poruszył. Osobiście uważam, że bycie pierdołą i romantykiem może iść razem w parze, ale nie jest to konieczne. Pierdołowatość kojarzy mi się raczej z nieudolnością, a nie z szarmanckością. Jasne, jak facet jest "szarmancki" by się przypodobać, to z reguły inaczej wygląda niż gdy jest to bardziej naturalne. Pomysł z lotem balonem jest bardzo wporzo. Czuję się zainspirowana!
kareninka, no to się postarał
Miałam coś podobnego, acz nigdy jeszcze ciętych kwiatów nie dostałam. Znaczy żywych ciętych. Mogłam o tym wspomnieć kiedyś mniej lub bardziej pośrednio, ale po prostu ich nie lubię. Te w doniczce kocham i jestem typem crazy plant lady z całkiem dużą kolekcją, ale bardzo mnie przygnębia jak mi cięte kwiaty umierają. Jak są już ususzone, to nie ma problemu, ale sam proces ich obumierania jest zaskakująco dla mnie dołujący. I dostaję te w doniczkach, co mnie zawsze cieszy i wzrusza, ale też te ususzone. I to mnie jeszcze bardziej porusza, bo żeby takie kwiaty komuś dać, to trzeba to znacznie wcześniej zaplanować. Ze zrywaniem polnych to samo by było pewnie gdybym je lubiła, bo to jednak więcej wysiłku niż wycieczka do kwiaciarni.
ChloéEstelle, no właśnie chciałam trochę pozytywnej energii dodać, bo wszędzie zdrady, kłótnie i dramaty. Bardzo podoba mi się z Twojej historii, że to robi mąż. To cudowne, że nie spoczął na laurach i nie stwierdził, że jak Cię już usidlił to może sobie odpuścić. Myślę, że nie jesteście dziwni, tylko nie podchodzicie to związku z podejściem "jak się nie narobić, a zarobić".