Witajcie net kobietki ,mam do Was pytanie jak do tego tematu podchodzicie?
Czy czujecie się bezpieczne przymierzając np kolczyki u jubilera?
Czy wiecie jakie choroby mogą zostać przeniesione poprzez np kolczyki?
Czy pytacie jubilerów w jaki sposób dezynfekują biżuterię?
Czy uważacie?
Wszystkie odpowiedzi mile widziane :=D
Zapraszam do dyskusji
1 2015-05-30 19:08:35 Ostatnio edytowany przez nie lubię meczy (2015-05-30 19:11:55)
A dlaczego akurat wybrałaś kolczyki, a nie na przykład pierścionki?
z banalnej przyczyny,ponieważ zakładając pierścionek nabawisz się co najwyżej grzybicy,może świeżba
Chcę sprawdzić na ile jesteśmy "czujne"
Faktycznie świeRZb to "co najwyżej" obrzydlistwo, które żeby w pełni wytępić, wymaga wygotowania całej odzieży, dezynfekcji mieszkania, takie tam co najwyżej ![]()
Nie zakładam kolczyków u jubilera, nie macam towaru, ogólnie nie kupuję biżuterii u jubilera, bo jubilerzy to teraz nie są jubilerzy tylko sprzedawcy odlewów które mnie osobiście kompletnie nie interesują bo to w moim odczuciu totalny badziew. Ba ja nawet klamek nie dotykam gołą ręką. Zdarza mi się kupować biżuterię starą, antyczną, historyczną, wtedy sama ją dezynfekuję.
W jaki sposób to kobietko dezynfekujesz?
Różnie, mam dostęp do produktów szpitalnych, ale nazwa Ci raczej wiele nie powie, bo nie są to produkty polskie, ale myślę że bez problemu można kupić w aptece odpowiednie preparaty.
7 2015-05-30 23:32:17 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-30 23:48:20)
Ale czym innym można zarazić się przez kolczyk u jubilera niż przez pierścionek?
Dziurka w uchu czy pępku powinna być zarośnięta żeby cokolwiek przymierzać, a zarośnięta skóra stanowi TAKĄ SAMĄ barierę biologiczną jak ta na palcu. I być może świerzbem się zarazisz, bo to pasożyt, ale już HIV-em nie.
A jeżeli ktoś przymierza kolczyk w ranę, to dezynfekcja na głupotę nie pomoże.
Jeżeli ktoś uważa, ze może się zarazić czymś przez samo dotknięcie uchem czy pępkiem to ma małe pojęcie o tym jak następują zakażenia.
Inna sprawą może być przymierzanie kolczyka noszonego w ustach, nosie czy innym miejscu gdzie ma kontakt nie ze skórą ale z błoną śluzową. Nie wiem czy do w ogóle jest dozwolone w sklepach jubilerskich z prawdziwego zdarzenia.
A jeszcze inna sprawa, że złoto i srebro działają bakteriobójczo ![]()
No akurat u mnie jest ten problem że jak długo noszę kolczyki to mi się uszy zaczynają babrać z krwawieniem łącznie, nie mniej jednak Iceni ma rację w normalnych warunkach dziurka w uchu to to samo co palec. Zakażenie HCV chociażby następuje przez kontakt krew--- krew, o czym pojęcia nie mają nawet co poniektórzy lekarze, pamiętam jak chciałam oddać krew kiedy jeszcze mogłam, a lekarz mi odmówił bo moi rodzice mają HCV powiedziałam mu że robię badania i jestem zdrowa i nie używam np cążek mamy itp, a on na to że to nie szkodzi że na pewno się w końcu doprawię, tak mnie wkurzył że aż się popłakałam, bo potraktował mnie jak trędowatą gdzie ani moi rodzice, ani tym bardziej ja nie stanowimy dla nikogo żadnego zagrożenia, wiedza o tych chorobach jest bardzo mała, a z niewiedzy rodzi się nietolerancja i dziwne przekonania.
Prawdę mówiąc nigdy nawet nie pomyślałam, że kontakt biżuterii ze zdrową (!) skórą może mieć jakiś przykry skutek. Z tego samego powodu u jubilera bez obaw mierzę kolczyki czy jakiekolwiek inne ozdoby. Niemniej chętnie dowiem się czy w ogóle, a jeśli tak, to na jakie, zagrożenie mogę być narażona.
Przy kontakcie ze zdrową skórą, na takie same jak wtedy gdy dotykasz klamki, szklanki, stołu czy czegokolwiek innego, czyli na kontakt z bakteriami, wirusami, grzybami które w większości przypadków są niegroźne, niestety mogą też pojawić się pasożyty, jednak prawdopodobieństwo że pojawią się one na pierścionku czy kolczyku u jubilera jest mniejsze niż to że spotkasz je na klamce podczas wchodzenia do bloku
, czyli generalnie o ile nie jest to może zbyt higieniczne, to wielkiego zagrożenia nie stanowi, myślę że przypadki kiedy to ktoś złapał coś u jubilera są na tyle rzadkie że nie warto się tym przejmować, zdecydowanie większe zagrożenia niosą za sobą wizyty u fryzjera, kosmetyczki czy dentysty ![]()
11 2015-05-31 06:28:57 Ostatnio edytowany przez nie lubię meczy (2015-05-31 07:06:39)
Poruszyłam ten temat ponieważ już wielokrotnie widziałam,jak kobiety na siłę wpychały sobie kolczyki do uszu (dodając już moment przebiję,bo mi się zarosło).Mnie osobiście to co najmniej obrzydza.Widziałam również jak babeczki przepychając kolczyk na siłę wyciągały sobie ropne czopy z dziurek w uszach.Fakt metale szlachetne mają działanie bakteriobójcze,ale co z kolczykami do pircingu,które są wytworzone ze stali chirurgicznej (czy ona również ma takie właściwości????)
A co np z gronkowcem?
Proszę nie atakujcie,nie chcę być złośliwa,chcę abyśmy wszystkie dbały o własne zdrowie.Jubilerzy nie stosują niczego,ponieważ spora część kamieni półszlachetnych nie "przeżyłaby" kąpieli w 100 stopniach,bądź pryskania chemią.
12 2015-05-31 10:12:57 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-05-31 10:19:56)
No ja zwykle kupuję kolczyki w mniejszych sklepach, u jubilera póki co nie, ale tak jak w mniejszych sklepach kolczyków nie mierzę, bo wiadomo, że każdy wejdzie, to tak samo u jubilera bym nie mierzyła. Najwyżej przystawię do ucha i już mam mniej więcej jasność czy mi się podobają czy będą mi pasować - moim zdaniem. Dlatego tego problemu nie mam i faktycznie mierzyć kolczyki byłoby niehigienicznie raczej i niezdrowo, chociaż wiadomo niektóre rzeczy lepiej zmierzyć, ale kolczyki moim zdaniem nie trzeba
Co innego pierścionek, tutaj czasem tak, by mieć pewność czy nie będzie za mały czy za duży, kolczyki to co innego i nie trzeba jak dla mnie
Co do tego jak potem kupuje czy ktoś przymierzał je, to pewności nie mam, ale zwykle jednak w tych sklepach co jestem, to nie widzę, by jakaś kobieta przymierzała kolczyki, myślę, że wiele kobiet tak jak ja patrzy i ocenia bez mierzenia czy są ok. A jak nie, to cóż, wtedy nic nie zrobię, nie wiadomo, ale sądzę, że jednak częściej kobiety tak po prostu patrzą i oceniają jak chodzi o kolczyki. U jubilera może kobiety robią inaczej i przymierzają, bo też droższe kolczyki hehe, nie wiem, jak pisałam kupuję raczej w mniejszych sklepach, ale jak kiedyś będę kupować u jubilera, to może zapytam o to i czy jakoś dezynfekują itp.
Małpo, klamek nie dotykasz gołą ręką? Chodzisz w rękawiczkach? ![]()
Ależ nikt Cię nie atakuje, ja doskonale wiem co niektórzy potrafią robić, ale jak powiedziała Iceni, na głupotę dezynfekcja nie pomoże i jak ktoś sobie w rozbabrane dziurki wpycha kolczyki, albo wkłada kolczyk który był w cudzym pępku, w miejscu w którym akurat jest więcej bakterii niż w toalecie, to raczej mu nie przetłumaczysz że robi głupio ![]()
A z drugiej strony gronkowcem zdecydowanie łatwiej zarazić się w szpitalu niż u jubilera, ja np mam gronkowca, gdyby tak chciał uważać na to wszystko tak jak należy i faktycznie się zabezpieczyć to musiałby jeszcze przestać chodzić do dentysty, szpitala... Każda osoba jaką znam i jaka ma gronkowca otrzymała go nie u jubilera, a w szpitalu i tych osób niestety mało nie jest.
Nie lubię meczy, jeśli o mnie chodzi, to naprawdę nigdy nawet nie pomyślałam, że mierząc kolczyki mogę się na coś narażać. Oczywiście nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, ale niezdezynfekowany metal wkładać w miejsce, w którym jest niezagojona rana czy wręcz zrobiła się jakaś infekcja. Niemniej dziurki w uszach od wielu lat mam wygojone, dlatego też ryzyko jest tak minimalne, że wydaje mi się wręcz skrajne. Za to na pewno warto o takich rzeczach pisać i uświadamiać, bo głupota nie boli, a głupich nie sieją, a to co niektórzy potrafią wyprawiać, innych może wprawić w osłupienie.
Sądzę, że jest tak, jak wspomniałyście - ryzyko istnieje wtedy, kiedy bakterie, wirusy czy grzyby mają kontakt z raną/krwią. Na przykład ja sama gronkowcem zostałam zarażona u dentysty.
Ależ nikt Cię nie atakuje, ja doskonale wiem co niektórzy potrafią robić, ale jak powiedziała Iceni, na głupotę dezynfekcja nie pomoże i jak ktoś sobie w rozbabrane dziurki wpycha kolczyki, albo wkłada kolczyk który był w cudzym pępku, w miejscu w którym akurat jest więcej bakterii niż w toalecie, to raczej mu nie przetłumaczysz że robi głupio
A z drugiej strony gronkowcem zdecydowanie łatwiej zarazić się w szpitalu niż u jubilera, ja np mam gronkowca, gdyby tak chciał uważać na to wszystko tak jak należy i faktycznie się zabezpieczyć to musiałby jeszcze przestać chodzić do dentysty, szpitala... Każda osoba jaką znam i jaka ma gronkowca otrzymała go nie u jubilera, a w szpitalu i tych osób niestety mało nie jest.
No tak, zazwyczaj łapie się w szpitalu, to prawda.
A czy dezynfekcja polegająca na zanurzeniu biżuterii w spirytusie nie zabije wszystkich "żywych" szkodliwych organizmów?