Witajcie
Od tygodnia siedzę w domu- porządnie się przeziębiłam. Moje myśli ciągle nakierowują się na moją mamę: Dlaczego mnie nie odwiedzi? dlaczego nawet nie zadzwoni? przecież wie ,że jestem chora.
Dwa miesiące temu urodziłam moje pierwsze dziecko. Pod koniec ciąży na ostatni miesiąc przed rozwiązaniem trafiłam do szpitala z powodu małowodzia. Leżąc w szpitalu mama ani razu mnie nie odwiedziła. Tłumaczyła się ,że właśnie zachorowała, że nie miała czasu itp. rozumiałam... Mój mąż dwoił się i troił aby mnie wspierać a ja ciągle do niego miałam pretensję i się dołowałam. Dziś zastanawiam się: Czy to aby nie przez moją mamę? W rezultacie przelewałam na męża żal jaki skrywam do mamy.
Poród był długi i wyczerpujący (rodziłam naturalnie), ale utraciłam bardzo dużo krwi. Czułam się jak gniot człowieka. Dzidziuś okazał się zdrowym i silnym maluszkiem, a w jego oczkach utopiłam się od pierwszego spojrzenia. Ciężko mi było w szpitalu. Po porodzie mama mnie odwiedziła parę razy ale za każdym razem ona jak i wszyscy inni zachwycali się nad maluszkiem a temat mojego samopoczucia nie istniał. Prawie w ogóle nie spałam. I znowu obrywało się mojemu mężowi, że mnie nie rozumie itp. A on siedział przy mnie nieporadnie próbując zajmować się dzieckiem (choć dla niego to była wielka nowość).
<<Piszę dość chaotycznie, ale pisząc dopiero staram sobie to wszystko ułożyć w głowie. Tak więc dziś powoli wychodzę z grypy. Na szczęście udało się ,że nie zaraziłam dziecka. >>
Moja mama...
-chodzi codziennie do kościoła
-dużo się modli
gdy dorastając miałam drobne problemy, na wszystko antidotum miała być modlitwa.
Gdy zaczynałam mieszkać sama nie mając nic -od obcych ludzi dostałam talerze,itp. Mama mnie nie odwiedziła do chwili gdy nie wzięłam ślubu. Dopiero wtedy przyjechała.
hmm... to dobra kobieta... wiem ,że mnie kocha... parę razy próbował mnie przytulić jako dorosłą osobę.
Ale nie rodzę sobie w takich sytuacjach gdy jestem chora a oparciem w danej chwili są cztery ściany. Gdy potrzebuję by ktoś wziął mi dziecko na spacer, lub po prostu mnie odwiedził , pocieszył. Gdy dziecko płacze a mnie boli głowa potrzebowałabym na chwilę oddać dziecko w inne ręce by się samą sobą zająć a tu telefon milczy do drzwi nikt nie puka. Pytam samą siebie. Mamo gdzie jesteś? Jestem 4 dzieckiem mama urodziła mnie późno... może nie starczyło jej już na mnie sił? nie wiem
Czuję ,że brakuje mamy i mam żal do niej, że nie dzwoni i nie zapyta czy może mi pomóc. Przecież mieszka niedaleko. Musiałaby wsiąść tylko w jeden autobus.
Czy ja przesadzam?
co mam o tym myśleć
a może nie dorosłam... ?