Czyżby toksyczny związek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czyżby toksyczny związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Czyżby toksyczny związek?

Witam, mam 19 lat i od jakichś 3 lat jestem w związku (bądź nie jestem, sama już nie wiem.. ). Ale przechodząc do rzeczy nie wiem co mam już robić, ponieważ mój partner zdradził mnie wiele razy, już nawet nie wiem ile tego było, a ja ciągle mu wybaczałam.. Na początku było super, różowo i wgl, ale po jakimś czasie chyba mu się zaczęłam nudzić i upodobał sobie młodszą koleżankę... ja miałam wtedy 16 lat, a ona bodajże 13, 14? Sama nie wiem. Widziałam na fb, że sobie spijali z dzióbków w różnych publicznych postach, a potem kiedy się o to zapytałam stwierdził że ją kocha.. niby jako przyjaciółke.. No ale nic, wybaczyłam.. a po 2 miesiącach znów przygruchał sobie nową, tym razem starszą ode mnie.. powiedział jej że nie ma nikogo, więc mogli się normalnie spotykać. Powiedziała mi o tym jego przyjaciółka(zaufana) a i on też się sam przyznał.. a ja co? wybaczyłam.. Po jakimś czasie znów to samo.. jakieś flirty przez internet, pornole, seks kamerki itp.. oczywiście wszystkiego się wypierał a ja mu wierzyłam.. Ale cóż, pod koniec roku znów znalazł sobie jakąś, również młodszą i nawet mnie dla niej zostawił.. ja się na to niestety musiałam zgodzić, ciężko było, ale jakoś dało radę.. w tym samym czasie ja również poznałam fajnego faceta, było super i niestety krótko, bo kiedy tylko mój TŻ się odezwał, ponieważ zerwał z tamtą, ja od razu do niego pobiegłam.. po jakimś czasie, kiedy wszystko było w miarę ok, on mi się oświadczył, a ja się zgodziłam.. Było super, aż do czasu kiedy wyszła na jaw sprawa z przed 3 lat, kiedy to na początku naszego związku przespał się z dziewczyną w dodatku 12-letnią.. okłamywał mnie ciągle. Zerwałam z nim, ale niestety, kontakt się nie urwał.. on przyjeżdżał, starał się, powiedział parę miłych słówek, a ja uległam.... i tak jest do chwili obecnej.. On się od tego czasu bardzo stara, ale niestety wiem o tym że ma dwa konta gg , których numerów ja nie mam , a on twierdzi że ich nie używa, ale jest inaczej.. Kiedyś z jego komputera zapamiętałam nazwy tych kont i czasami je sprawdzam. Okazuje się, że kiedy tylko pojedzie ode mnie do domu, to siada na te konta, a ze mną nie pisze.. Na dodatek, mam wyrzuty sumienia i pretensje do siebie , że dałam (i daje?) tak sobą pomiatać, że nie kopnęłam go w dupie przy 1 lub 2 zdradzie.. Znajomi i przyjaciele powtarzali mi że on się nie zmieni i dalej to będzie robił, ale teraz ma ze mną plany, chce ślub, zamieszkać razem i nawet dziecko.. a ja sama nie wiem czy tego chce i czy powinnam na to sie godzić po tym wszystkim..  Ciągle siedzą mi w głowie te wszystkie zdrady, nie umiem o tym zapomnieć i czasami jestem po prostu przewrażliwiona i się ciągle boję.. Jest mi źle, że nie umiem się od niego uwolnić, wystarczy parę słówek, a ja do niego lecę, jak ćma do światła.. nie wiem co mam ze sobą zrobić.. Czasami myślę sobie jakby to było bez niego, czy znalazłabym jeszcze kiedykolwiek kogoś? Boję się samotności, ze już nikt inny by mnie nie zechciał.. Wiem, że jestem głupa , bo nie raz to słyszałam, ale naprawdę nie wiem co mam zrobić.. jeszcze na dodatek ciagle myślę o tym facecie, o którym wcześniej wspomniałam, podoba mi się, ale wątpie żeby mogło coś z tego kiedykolwiek być.. Czuję jak ofiara losu, która nie umie walczyć o swoje, czuję, że jestem od niego uzależniona i sama nie wiem czy go kocham, czy to tylko przyzwyczajenie.. Teraz pytanie, które chodzi mi po głowie od miesięcy...Czy mam zerwać z moim TŻ i próbować ułożyć sobie życie na nowo, czy też zostać w tym związku i zapomnieć o przeszłości?..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-05-19 00:27:13)

Odp: Czyżby toksyczny związek?

W ostatnim pytaniu masz odpowiedź.....a jeżeli masz wątpliwości to zadaj go SOBIE raz jeszcze.

3

Odp: Czyżby toksyczny związek?

To jest na 100% toksyczny związek.
Jesteś uzależniona od niego, od jego zachowań ,cieszysz się jak do Ciebie wraca bo wydaje Ci się, że jesteś dla niego ważna. NIE jesteś. On jest dla Siebie ważny, nikt więcej.
Jesteś jemu potrzebna tylko i wyłącznie do tego,żeby miał kogo upokarzać .
Skacząc z kwiatka na kwiatek  miał później do kogo wracać, jeśli wyjdziesz za niego to tak właśnie będzie wyglądać  Twoje dalsze życie , jak wyglądało do tej pory przez trzy lata.
Masz 19 lat i zastanawiasz się czy ułożysz sobie życie?
Ogarnij się bo w wieku lat 70 dojdziesz do wniosku,że jednak mogłaś wybrać inaczej a wtedy będziesz już zdruzgotaną, rozsypaną psychicznie  kobietą po przejściach .


Powodzenia

4

Odp: Czyżby toksyczny związek?

To nic poważnego w tym wieku. Daj sobie spokój z kimś,kto ma wiele dziewczyn. Nie boisz się,że złapiesz jakies choróbsko? Chyba stac Cię na kogoś lepszego?

5

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Zostaniesz w tym związku, to możesz zapomnieć, ale nie o przeszłości, tylko o przyszłości.

6

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Jestes uzalezniona od chorej relacji.Wkrecilas sie tak mocno,ze mimo bolu,ktory ten czlowiek Ci zadaje-nie potrafisz bez niego funkcjonowac.Tego typu relacje sa silnie uzalezniajace.Po prostu wkrecamy sie w ten mechanizm i ciezko jest sie z tego wyplatac.Czy zastanawialas sie kiedys co daje Ci ten zwiazek?Przyczyn moze byc wiele.drugie pytanie,ktore powinnas sobie zadac to-czy chcesz nadal w tym wyniszczajacym ukladzie funkcjonowac?Znajomi dobrze Ci mowia,ze on sie nie zmieni.On ma juz zaprogramowany schemat dzialania-i juz bedzie tak funkcjonowal.Byc moze wlasnie swiadomosc tego,ze sie nie zmieni pomoze Ci wytrwac bez niego?Z pewnoscia pomoglaby Ci terapia-pamietaj ,ze to trwa dosc dlugo,a Twoj wklad,Twoja praca ma tu olbrzymie znaczenie.Na dodatek,niepokojacy jest fakt,ze ten chlopak sypia z nieletnimi-swiadczy to,ze jest powaznie zaburzony.W tym wszystkim najwazniejsza jestes Ty i Twoje zycie-i Twoj wybor -co dalej z tym zyciem robic?Chcesz totalnie zatracic sama siebie w imie uzaleznienia od bycia z kims ,kto Cie krzywdzi i bedzie krzywdzil?Czy raczej wolisz zmierzyc sie z tym uzaleznieniem od niego i zawalczyc o siebie?Zastanow sie ,co wolisz.Pzdr.

7

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Byłam na terapii, krótkiej niestety, ponieważ mam problemy ze stresem i z nerwami i czasem się zastanawiam czy to nie przez mojego TŻ.. niestety nic mi to nie dało, musiałabym chyba iść na jakąś dłuższą i bardziej zaawansowaną terapię..
Jak tak czytam Wasze odpowiedzi, to aż mi się wstyd robi, że byłam i chyba nadal jestem taka naiwna.. jestem zbyt słaba psychicznie i nie wiem czy dam radę się zebrać aby to zakończyć.. boję się że moja psychika znów sie zbuntuje i mimo że się z nim bym rozstała to będę chciała wrócić.. tego najbardziej się boję..

8

Odp: Czyżby toksyczny związek?

12 latki ??
13, 14 latki ?
To bardziej nie pod prokuratora, a pod pedofilię podchodzi ....
Okropne.

9

Odp: Czyżby toksyczny związek?

No niestety, był za to skazany jakiś czas temu, przyznał się, więc karę miał niższą, ale od tego czasu nic na ten temat nie wiem, a on sam się wkurza kiedy drążę ten temat i twierdzi że nic nie wie.. Mówi, że się ciagle stara o mnie, kocha, a mi ciagle mało i że go nie doceniam..

10

Odp: Czyżby toksyczny związek?
sadness76 napisał/a:

No niestety, był za to skazany jakiś czas temu, przyznał się, więc karę miał niższą, ale od tego czasu nic na ten temat nie wiem, a on sam się wkurza kiedy drążę ten temat i twierdzi że nic nie wie.. Mówi, że się ciagle stara o mnie, kocha, a mi ciagle mało i że go nie doceniam..

A za co mialabys go doceniac?

11

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Niby za to, że się tak stara wszystko nagle teraz naprawić, że się zmienił i że wg niego, już nigdy więcej takiego błędu nie popełni..

12

Odp: Czyżby toksyczny związek?
sadness76 napisał/a:

Niby za to, że się tak stara wszystko nagle teraz naprawić, że się zmienił i że wg niego, już nigdy więcej takiego błędu nie popełni..

Nigdy juz tego bledu nie popelni...Zagrywka stara jak swiat.

13

Odp: Czyżby toksyczny związek?

A najgorsze jest to, czy mu wierzyć, czy mu nie wierzyć..

14

Odp: Czyżby toksyczny związek?

jemu taki związek odpowiada, bo ma dziewczynę, która zawsze z nim będzie pomimo zdrad.
Rzuć pierdolca w cholerę.
Jesteś młoda, na pewno kogoś sobie znajdziesz, tylko uwierz w siebie.

15

Odp: Czyżby toksyczny związek?

No właśnie z tym mam największy problem sad nie umiem uwierzyć w siebie, gdyby tak było, już dawno bym z nim zerwała bez wahania, a teraz? Weszłam w niezły "kanał" , z którego ciężko się wydostać sad

16

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Wyjdź, przewietrz się...
ja właśnie idę na spacer wieczorny, by pozbeirać myśli po rozstaniu i uwierz mi też ciężko po ponad 3 latach odnaleźć się bez niego...
;(

musisz być silna.

17

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Uciekaj. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie, póki masz jeszcze siłę, by to zrobić.
Ja również przez to samo przechodziłam, a raczej nadal przechodzę, trwa to już 7 lat. Jesteś dla niego tylko portem, do którego zawsze może zawinąć - nieważne, co zrobi. Gdy sytuacja staje się napięta staje się przymilny, naprawiający krzywdy, słodki i kochany - aby uśpić Twoją czujność. Widząc, że już jesteś udobruchana, idzie w tango dalej i nie ma oporów, by Cię od nowa ranić. To jest typowe zachowanie i nie łudź się, że cokolwiek się zmieni. Ja wiem, że chciałabyś w nim widzieć dalej swojego cudownego faceta, niestety ten facet nie istnieje, a Ty kochasz obraz, który kiedyś tam stworzył w Twojej głowie. Tylko tyle. Nie rób tego samego błędu co ja i nie walcz na siłę o kawałek g...

18

Odp: Czyżby toksyczny związek?

No właśnie u mnie też to jeszcze trwa, bo nie umiem się z tym zmierzyć.. Nawet miałam kiedyś myśli, żeby przyłapać go na czymś złym i może to by mi pomogło odejść, ale bez skutku.. jak na złość nic złego się nie wydarzyło, a może i się wydarzyło, tylko że ja o tym nie wiedziałam.. Jestem już przewrażliwiona na punkcie kontrolowania go.. każdy gest, każde ukradkowe spojrzenie na inną , każde słowo wydaje mi się podejrzane.. to wszystko mnie chyba wykończy i psychicznie i fizycznie..

19 Ostatnio edytowany przez Byla_Narzeczona (2015-06-04 23:16:29)

Odp: Czyżby toksyczny związek?
sadness76 napisał/a:

No właśnie u mnie też to jeszcze trwa, bo nie umiem się z tym zmierzyć.. Nawet miałam kiedyś myśli, żeby przyłapać go na czymś złym i może to by mi pomogło odejść, ale bez skutku.. jak na złość nic złego się nie wydarzyło, a może i się wydarzyło, tylko że ja o tym nie wiedziałam.. Jestem już przewrażliwiona na punkcie kontrolowania go.. każdy gest, każde ukradkowe spojrzenie na inną , każde słowo wydaje mi się podejrzane.. to wszystko mnie chyba wykończy i psychicznie i fizycznie..

OK, załóżmy, że byś go przyłapała. Myślisz, że to by naprawdę w czymś pomogło, skoro już i tak wybaczyłaś mu wiele? Jesteś pewna, że gdyby się samobiczował krzycząc "To był (kolejny) największy błąd mojego życia!", kupił kwiatka i zastosował inne miłe duperele - nie wybaczyłabyś mu i tego przewinienia? Wiesz, do tych złych rzeczy też można się przyzwyczaić. Może dojść nawet do tego - o ile zdecydujesz się kontynuować toksyka - że przy kolejnej jego zdradzie czy innym "standardowym" zranieniu stwierdzisz tylko "O rany, znowu to samo". Ale mam nadzieję, że do tego etapu nie dojdzie.
Jeśli drżysz na sam cień podejrzanego gestu czy spojrzenia, to zastanów się, czy dalszy związek bez zaufania by Ciebie satysfakcjonował. Zresztą nie ma się nad czym zastanawiać, bo odpowiedź jest jasna jak słońce: nie. I jeszcze przy odrobinie szczęścia zrobiłby z Ciebie w oczach innych rozhisteryzowaną idiotkę. W sumie odpowiadałoby to Twojemu stanowi faktycznemu, jeśli to będzie się pogłębiać.
Jesteś młodziutka. Wokół Ciebie jest pełno NORMALNYCH chłopaków i mężczyzn, na nim świat się nie kończy. A i tak nawet lepiej być samą niż z kimś takim, bo jedyne, na co go stać to uzależnienie Cię od adrenaliny. Ty sobie dodatkowo wmawiasz, że w gruncie rzeczy to nie jest zły facet, bo przecież się potrafi dobrze zachować - trzeba mu tylko pomóc wydobyć z niego to dobro, prawda? A kij, kompletna bzdura. Dobry człowiek nie rani umyślnie drugiego człowieka. Dobry człowiek nie robi nawet w ukryciu rzeczy o której wie, że dotknie drugą osobę do żywego. Oczywiście każdy ma prawo do błędów, ale nawet dziecko wie, że z błędów się wyciąga wnioski, a nie je powiela.

20

Odp: Czyżby toksyczny związek?

Wszystko rozumiem, tylko ciężko jest się zebrać z tym wszystkim.. nigdy nie wiadomo jak będzie potem, czy się wyleczymy z tej miłości..

21

Odp: Czyżby toksyczny związek?
Byla_Narzeczona napisał/a:

Uciekaj. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie, póki masz jeszcze siłę, by to zrobić.
Ja również przez to samo przechodziłam, a raczej nadal przechodzę, trwa to już 7 lat. Jesteś dla niego tylko portem, do którego zawsze może zawinąć - nieważne, co zrobi. Gdy sytuacja staje się napięta staje się przymilny, naprawiający krzywdy, słodki i kochany - aby uśpić Twoją czujność. Widząc, że już jesteś udobruchana, idzie w tango dalej i nie ma oporów, by Cię od nowa ranić. To jest typowe zachowanie i nie łudź się, że cokolwiek się zmieni. Ja wiem, że chciałabyś w nim widzieć dalej swojego cudownego faceta, niestety ten facet nie istnieje, a Ty kochasz obraz, który kiedyś tam stworzył w Twojej głowie. Tylko tyle. Nie rób tego samego błędu co ja i nie walcz na siłę o kawałek g...

Ciężko  to wszystko uciąć mimo wieku ja mam 33 lata i tkwiłam w tym toksycznym związku- 7 lat odchodził, wracał, szukał kontaktu, wracał, rok przerwy, powrót- ślub- po 6 mcach małżeństwa odszedł bez powodu zostawił mnie nie wspierał, załamałam się psychicznie, nie pomaga mi finansowo, mam cócię 1 2lat nie jest jego ale ją wychowywał.. złożył pozew 2 2maja- i wypisuje smsy, że to ja mam kogoś ja chciałam ratowac błagałam poniżałam się wydzwaniałam on nie odbierał nie odp. Juz od dłużeszgo zcasu był dziwny- pewnie ma inną a mi wamaiw amoją winę, bo raz przy kłótni go wyzwałam bo nie dałam mu dziecka- a nie pokazał mi badań na płodność oszust- i co i nadal tęslnię za nim mimo krzywd co zrobić ? Otumanił mnie uzależniłam się od niego bez niego czuję sie nikim

22

Odp: Czyżby toksyczny związek?
Fatima231 napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Uciekaj. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie, póki masz jeszcze siłę, by to zrobić.
Ja również przez to samo przechodziłam, a raczej nadal przechodzę, trwa to już 7 lat. Jesteś dla niego tylko portem, do którego zawsze może zawinąć - nieważne, co zrobi. Gdy sytuacja staje się napięta staje się przymilny, naprawiający krzywdy, słodki i kochany - aby uśpić Twoją czujność. Widząc, że już jesteś udobruchana, idzie w tango dalej i nie ma oporów, by Cię od nowa ranić. To jest typowe zachowanie i nie łudź się, że cokolwiek się zmieni. Ja wiem, że chciałabyś w nim widzieć dalej swojego cudownego faceta, niestety ten facet nie istnieje, a Ty kochasz obraz, który kiedyś tam stworzył w Twojej głowie. Tylko tyle. Nie rób tego samego błędu co ja i nie walcz na siłę o kawałek g...

Ciężko  to wszystko uciąć mimo wieku ja mam 33 lata i tkwiłam w tym toksycznym związku- 7 lat odchodził, wracał, szukał kontaktu, wracał, rok przerwy, powrót- ślub- po 6 mcach małżeństwa odszedł bez powodu zostawił mnie nie wspierał, załamałam się psychicznie, nie pomaga mi finansowo, mam cócię 1 2lat nie jest jego ale ją wychowywał.. złożył pozew 2 2maja- i wypisuje smsy, że to ja mam kogoś ja chciałam ratowac błagałam poniżałam się wydzwaniałam on nie odbierał nie odp. Juz od dłużeszgo zcasu był dziwny- pewnie ma inną a mi wamaiw amoją winę, bo raz przy kłótni go wyzwałam bo nie dałam mu dziecka- a nie pokazał mi badań na płodność oszust- i co i nadal tęslnię za nim mimo krzywd co zrobić ? Otumanił mnie uzależniłam się od niego bez niego czuję sie nikim

No i właśnie ja boję się, że jeśli w porę się nie opamiętam, to będę dalej w tym tkwiła nie wiadomo ile czasu.. Już i tak mam wrażenie, że się zgubiłam we własnym życiu.. To nie jest miłe uczucie, ponieważ czuję się ograniczona i również uzależniona od niego.. Nie ważne co on zrobi, powie złego lub nie, ja i tak mu to szybko wybaczę, odłożę na bok i po sprawie.. i tak ciągle , strasznie mnie to męczy ale boję się podjęcia decyzji o rozstaniu i konsekwencji z tym związanych.. obawiam się, że nawet jeśli doszło by do rozstania( w co wątpię..) to po jakimś czasie zachce mi się wrócić do niego..

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czyżby toksyczny związek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024