Jestesmy razem rok i zczynam wyrazniej widziec jegO osobe. To co kiedys bylo normalne, bo sie poznawalismy, zaczyna mi obecnie przeszkadzac, a np to, ze nie wychodzimy w ogole z ludzmi, on do sowich znajomych mnie nie zaprasza, a do moich chodzic nie zawsze mozemy(zwiazek na odleglosc) lub musze go wyciagac. W sumie przez ten rok, to bylismy raz u moich znajomych,a u jego natomiast nigdy. Rodzine poznalalam, pozno, bo pozno, ale ok,rozumiem, kazdy ma swoje tempo, jednak martwi mnie to, ze on nie odczuwa potrzeby spotykania sie od czasu do czasu z kolegam, zaszalec, oderwac sie. Jak sie poznawalismy, to wiadomo, ze wiekszosc czasu spedzalismy ze soba i bylo ok. Juz wtedy jednak pamietam, ze zastanowil mnie fakt, ze gdy jestesmy poza domem zachowuje sie duzo powazniej, od razu kamienieje, spina sie, przy ludziach jest to samo, nawet przy rodzinie, jest dosc powazny i zachowawczy, rozmawia dosc oficjalnie, nie zazartuje, nie powyglupia sie. Widze, ze sie krepuje. Meczy mnie to, bo chcialabym aby nasz zwiazek mial wiekszy dynamizm, zebysmy mogli spontanicznie z kims sie spotkac, pogadac i posmiac, a nie rozmawiac ona tematy biezace itp
Dzien w dzien po pracy jest w domu i tak spedza czas do wieczora i pozniej po 21 kladzie sie do lozka. Ciezka praca chyba nie jest wytlumaczeniem, bo weekendami tez robi to samo, czyli nic, albo jakies zawodowe sprawy. Jest inteligentny, interesuje sie wieloma sprawami, ale na plaszczyznie poczytania o tym w necie. Gdy rozmawiamy, to dosc czesto wyglada to tak, ze ja mu trajkocze, bo chce go rozruszac i wprowadzic troche zabawnej atmosfery. On sie na szczescie poddaje tej atmosferze, wiec ok, ale gdybysmy usiedli na przeciwko siebie i mieli po prostu rozmawiac bez wyglupow, to nie wiem, czy mielibysmy o czym tak na dluzsza mete.Gdy do mnie dzowni i ziewajacym, zmeczonym glosem, jest w stanie powiedziec tylko, ze pogoda sie zmienia, albo, ze jest cieplo, a pozniej mowic przytuakujaco "dobrze, dobrze" na moje opowiesci i nie wniesc nic wiecej od siebie, bo u niego wlasciwie dzieje sie malo, to zaczynam sie gdzies tam irytowac.
To tyle z wad.
A uwielbiam go za jego czulosc, wyrozumialosc, pogode ducha, bezkonfiltowosc, poczucie humoru(gdy mi dokucza i droczy sie ze mna), pamietam, ze urzeklo mnie jego podejscie do mnie, mozna z nim ogolnie wiele robic, bo jest chetny i na wyjscia do kina i na rower, czy inne wszelkie pomysly, ale tylko we dwojke. Widze, ze sie stara i dba o mnie, ale zaczyna mi brakowac zycia w nim. Jak nie mamy czasami co ze soba zrobic, albo kolejny wieczor spedzamy tak samo we dwojke, to czuje sie takawylaczona z myslenia, taka lekko uspiona, zamulona. To nawet te super wyjscia do pubu, czy na pizze nie ciesza, bo wiem, ze to tylko po to, zeby w domu nie siedziec, a nie, ze tak naprawde mamy na to gleboka ochote, ot taka atrakcja, ale to chyba nie tak powinno wygladac.
Nie mowie, ze ja jestem super towarzyska, ale mam potrzebe, by sie czasem z kims spotkac, pogadac z kims innym oprocz rodzina i chlopak, pobiegac, pojezdzic na rowerze-nawet sama. I jesli nie robie tego codziennie, to chociaz raz w czas, a on?
Co ja mam z tym fantem zrobic?Juz rozmawialismy na ten temat wyjsc z kims / do kogos on nie odczuwa takiej porzeby, ale rozumie moja, jednak co moze wiecej moze zrobic?Nie bedzie sie zmuszal do czegos. Ja wlasnie nie chce zeby on sie zmuszal, chcialabym, zeby to byla jego potrzeba... Wychodzimy sami sporo, ale ile mozna? Chce spedzic z nim czas rowniez w tow. innych osob co jakis czas.
Jak wygladaja Wasze zwiazki, bo to moj pierwszy i czasami boje sie, ze moze wymyslam, ze kazdy inny bylby podobny, bo to normalne, ze z czasem pary siedza w domu, ogladaja tv i to nic zlego, ze nie zawsze tez paplaja ze soba jak stare przyjaciolki, ze czasami gada sie lepiej, czasem gorzej i nie zawsze tez prowadzi sie dysputy na poziomie politycznym itp.
To kandydat na dobrego meza i ojsca, ale czy na partnera?
Ja jestem podobna do Twojego partnera
. Zostałam oceniona jako nudna, i cóż...
Porozmawiaj z nim, on ma widocznie taki charakter, powiedz że chciałabyś czasem wyjść z nim i ze znajomymi, że będzie fajnie itp. Z drugiej strony wiem, że takie kurczowe trzymanie się jednej osoby nie jest dobre i zwykle wynika z jakichś tam problemów. Ja np. mam coś tam, boję się trochę wychodzić do ludzi, czasem też z lenistwa, to zależy w sumie od dnia ![]()
Pogadaj z nim szczerze, będzie ok.
przeciwienstwa sie przyciągają ale nie skrajne
może on nie lubi twojego towarzystwa, czy jego tam nie lubią? po co na siłe kogoś ciągać?
przeciwienstwa sie przyciągają ale nie skrajne
może on nie lubi twojego towarzystwa, czy jego tam nie lubią? po co na siłe kogoś ciągać?
Przeciwieństwo to przeciwieństwo. Czarne-białe, gorące-zimne. Nie czarne-szare, gorące-ciepłe. To różnice. ![]()
Myślę, że on jest po prostu inny w tej kwestii. Ja wolę być w domu niż wyjść i spędzać czas z kimś z kim dobrze być tylko chwilę, bo potem takie towarzystwo drażni. Może mu nie pasują Twoi znajomi? Z drugiej strony np. ja wolę tak jak pisałam, ale od czasu do czasu wychodzę. A Twój chłopak nie. Nie da się go zachęcić do zmiany a tym bardziej zmusić. On sam bez Twojego gadania, sugestii musi mieć chęć. Inaczej nie sprawi mu to radości. Trudno coś tu doradzić. Chyba najrozsądniej będzie jak to zaakceptujesz. Sama żyj jak chcesz, ale jego wolny czas jest dla niego. To czy będzie czytał coś ciekawego w necie zamiast spotkać się z Twoim towarzystwem to jego wybór. Nawet jak Ty wychodzisz to on zostanie w domu i będzie szczęśliwy z tego jak spędza czas.
Pomyśl jakby to było w drugą stronę. Gdyby on Cię wałkował o to, żebyś żyła w ten sposób co on. Chwilę można, ale potem to męczy i irytuje, bo masz inne potrzeby i nie da się ich skasować. Trzeba zaakceptować. Nie skreślaj go. Uważam, że szkoda sypać fajną relację z takiego względu ![]()
hm, on znajomych ma, ale to juz takie znajomosci, ze nawet jesli nie widuja sie codziennie, to i tak sa w dobrych relacjach, jak sam twierdzi u niego tez to troche z lenistwa wynika. Ja tez tak mam, ja nie jestem typowa imprezowiczka, w zanym wypadku, ja w ogole nie chodze do klubow, ale na spotkanie ze znajomymi co jakis czas, bo mi tez nie zawsze sie chce, to juz chyba z obowiazku trzeba wyjsc ![]()
Rozmawialam z nim, nie chce rozdmuchiac tez bardzo tego tematu, bo juz podnioslam raz alarm, nie chce, zeby przestal sie czuc dobrze przy mnie z tego powodu.Z drugei strony, zloszcze sie na niego, najbardziej za ten bierny udzial w rozmowie, a jak juz sie wkurze i przestaje podtrzymywac rozmowe i go zabawiac rozmowa, to on zaczyna za kazdym razem zadawac mi pytania, na ktore zna odpowiedx, tak tylko, zeby cos powiedziec. No ma problem z prowadzeniem rozmowy, ja tez jestem w tym cienka, ale wychodzenie do ludzi troche pomaga... jeju, nie wiem, czy powinnam sie w to dalej pakowac, ale z drugiej strony wiem, ze brakowaloby mmi go strasznie i wiem tez, ze bylabym wtedy sama, watpie, zebym miala okazje kogos poznac, taka luzna dygresja, nie jestem z nim z leku przed samotnoscia, ale wiadomo, mysli sie o tym.
Ale to tez sie tyczy czasu w ciagu dnia, po pracy, boje sie, ze bedziemy siedziec, nie bedzie co robic, bo wlasciwie on jest szczesliwy, ze wrocil po racy i trzeba sie rzygotowywac na kolejny dzien
Zainetersowan zadnych nie ma, wiec nie ma tak, ze o zbieramy sie, trzeba zobaczyc to czy tamto, zaliczyc jedno, czy drugie...:( Mozna o ty poczytac w necie przeciez...
On jeszcze chce, zebym sie do niego przeprowadzila, zostwic swoja rodzine, garstke jakichs znajomych, zeby frustrowac sie w domu? Nie wiem, chyba sama widze, jak brzmia te mje wypociny, jakbym pisala o wrogu...
Chyba oczekuje czegos innego w zwiazku i bardziej otwartego partnera...
Jesteś pewna? Może zaczęło Cię to drażnić, ale nie zaakceptujesz tego? Przemyśl za i przeciw. Bo możesz znaleźć otwartego, ale mającego inne minusy. Każdy ma wady.
Jeśli jakaś cecha Cię irytuje do takiego stopnia, że bierzesz pod uwagę rozstanie to prawdopodobnie nie jesteście dopasowani, a "ugadani" - w sensie, jesteś z nim, bo tak Ci podpowiada rozsądek.
Faktycznie trudno jest w dzisiejszych czasach być 'atrakcyjnym' nie będąc imprezowym czy głodnym wyjść z tłumem.
Ja tego chłopaka dobrze rozumiem, bo też nie czerpię zbytniej przyjemności ze spotkań, na które idzie się 'z grzeczności', bo druga osoba chce.
Kiedyś się "złamałam" i łaziłam na takie spotkania właśnie z tego powodu, a potem i tak zostałam kopnięta w tyłek
Dlatego dziś na pewno bym na taki kompromis ze sobą nie poszła.
Wlasnie nie mam pewnosci. Zalezy mi na nim i tak widze, ze sie stara, wiem, ze trzeba dac tez trche czasu, ale ja mam wahania uczuc, raz kocham go jak nastolatka, a raz po prostu mnie irytuj i boje sie, ze on sie angazuje, a ja wciaz niezdecydowana, jak zwykle...
Mysle sobie, ze moze powinnam byc sama, ze wtedy bede szczesliwa, ale jak pomsle sobie jaka pustka by byla bez niego, to az mi zle.
Dobry na meza i ojca, ale juz nie partnera? Kiedy w ogole wprowadzono takie podzialy?
Co ty bys chciala z nim robic spedzajac czas ze znajomymi, w czym bylby ci wtedy potrzebny? Skoro spotykasz sie ze znajomymi z musu,bo tak wypada, to zweryfikuj te znajomosci, bo chyba tak ci sa potrzebne jak i "maz i ojciec,ale nie partner" przy tobie wsrod znajomych.
Moze uwaza cie za nudna, jak i twoich znajomych (mialem podobnie) i uwierz, ze sluchanie trajkotania o niczym i zmuszanie sie do partycypowania w takich rozmowach to straszne poswiecenie i wysilek...i strata czasu.
Kochasz go. Też mam czasem wewnętrzne zawirowania i różne myśli, ale wystarczy bliskość kochanej osoby i mam myśli "co za brednie mam w głowie". Jeśli ta cecha mega Cię wkurza to lepiej będzie się rozstać, ale jak to tylko wada do zaakceptowania to trzeba tak zrobić ![]()
ale jak pomsle sobie jaka pustka by byla bez niego, to az mi zle.
To oznacza nic innego tylko strach przed samotnością. Piszesz, że nie jesteś z nim z lęku przed samotnością, ale wtedy byłabyś z kimś, bo tak Ci lepiej, weselej, a nie na siłę tak jak teraz, próbując "zdzierżyć" to jaki jest, zamiast podziwiać i czerpać przyjemność z tego, jaki jest.
wciaz sie jeszcze scieramy i docieramy. Wiecie jak to jest, jak czegos nie mozesz, to urasta to do rangi problemu narodowego, gdybysmy wychodzili po prostu co jakis czas i byloby to cos ormalnego, to pewnie czesto sama nie maialbym na to ochoty...
Ja nie chce go do niczego zmuszac i tak nie proponuje mu wiekszosci propozycji jakie skladaja znajomi/rodzenstwo, zeby nie pomyslal, ze ja wciaz swoje, wiec po prostu tlumacze nas i tyle.
Dobry na meza i ojca, ale juz nie partnera? Kiedy w ogole wprowadzono takie podzialy?
Co ty bys chciala z nim robic spedzajac czas ze znajomymi, w czym bylby ci wtedy potrzebny? Skoro spotykasz sie ze znajomymi z musu,bo tak wypada, to zweryfikuj te znajomosci, bo chyba tak ci sa potrzebne jak i "maz i ojciec,ale nie partner" przy tobie wsrod znajomych.
Moze uwaza cie za nudna, jak i twoich znajomych (mialem podobnie) i uwierz, ze sluchanie trajkotania o niczym i zmuszanie sie do partycypowania w takich rozmowach to straszne poswiecenie i wysilek...i strata czasu.
Co bym chciala robic? Po prostu razem sie rozerwac i tyle, stworzyc grupke znajomych, ktora moze zrobic grilla, ognisko, wyjsc wieczorem na spacer i wymienic sie myslami. To tak duzo? To naprawde dla Was takie dziwne? Nie mowie o codziennych wyjsciach, ale raz w czas.
Maz i ojciec dobry, bo troskliwy, opeikunczy i ulozony. A dlaczego nie wiem, czy dobry partner?Bo zastanawiam sie, czy mozemy tworzyc fajny duer, w ktorym kazde jest spelnione.
Chyba nie moze uwazac mnie za nudna, skoro ze mna jest, ja jego tez za nudnego nie uwazam...
maruda z ciebie do tego rozchwiana
tobie pewnie zaden by nie pasował ![]()
ale jak pomsle sobie jaka pustka by byla bez niego, to az mi zle.
To oznacza nic innego tylko strach przed samotnością. Piszesz, że nie jesteś z nim z lęku przed samotnością, ale wtedy byłabyś z kimś, bo tak Ci lepiej, weselej, a nie na siłę tak jak teraz, próbując "zdzierżyć" to jaki jest, zamiast podziwiać i czerpać przyjemność z tego, jaki jest.
Nieprawda, chce z nim byc, ale tak, irytuje mnie tym swoim zmeczeniem i wycofaniem z zycia towarzyskiego i tak, wolalabym, zeby byl bardziej otwarty, a to ze wiem, ze pozostalaby mi po nim wielka pusta i czego sie boje, nie oznacza, ze tylko ten lek mnie trzyma przed rozstaniem, po prostu duzo jest go w moim zyciu i bez niego byloby pusto. Zdaje sobie z tego sprawe.
maruda z ciebie do tego rozchwiana
tobie pewnie zaden by nie pasował
![]()
19 2015-05-13 20:48:02 Ostatnio edytowany przez Lasolitude (2015-05-13 20:50:09)
Lasolitude napisał/a:Dobry na meza i ojca, ale juz nie partnera? Kiedy w ogole wprowadzono takie podzialy?
Co ty bys chciala z nim robic spedzajac czas ze znajomymi, w czym bylby ci wtedy potrzebny? Skoro spotykasz sie ze znajomymi z musu,bo tak wypada, to zweryfikuj te znajomosci, bo chyba tak ci sa potrzebne jak i "maz i ojciec,ale nie partner" przy tobie wsrod znajomych.
Moze uwaza cie za nudna, jak i twoich znajomych (mialem podobnie) i uwierz, ze sluchanie trajkotania o niczym i zmuszanie sie do partycypowania w takich rozmowach to straszne poswiecenie i wysilek...i strata czasu.Co bym chciala robic? Po prostu razem sie rozerwac i tyle, stworzyc grupke znajomych, ktora moze zrobic grilla, ognisko, wyjsc wieczorem na spacer i wymienic sie myslami. To tak duzo? To naprawde dla Was takie dziwne? Nie mowie o codziennych wyjsciach, ale raz w czas.
Maz i ojciec dobry, bo troskliwy, opeikunczy i ulozony. A dlaczego nie wiem, czy dobry partner?Bo zastanawiam sie, czy mozemy tworzyc fajny duer, w ktorym kazde jest spelnione.
Chyba nie moze uwazac mnie za nudna, skoro ze mna jest, ja jego tez za nudnego nie uwazam...
Chyba sama nie wierzysz w co piszesz. On moze jest spelniony, ty widocznie nie... z reszta, tez wierzylem do czasu az zostalem kopniety w zad, ze kobieta zycia potrafi zapelnic pustke ktora zawsze w sobie nosilem. Partner (jak mnie to okreslenie brzydzi) nie jest warunkiem spelnienia.
Powinnas miec wlasnych znajomych z ktorymi moglabys pojechac na grila, ognisko... po co ci tam on? Nie czulby klimatu jak ty, zapewniam.
Moge zapytac ile masz lat? Bo chyba sie nie wyszumialas i jestes typowa bomba z opoznionym zaplonem, tez na taka trafilem,niestety... tylko wyjela mi 3 lata z zycia.
mam za swoje napisał/a:Lasolitude napisał/a:Dobry na meza i ojca, ale juz nie partnera? Kiedy w ogole wprowadzono takie podzialy?
Co ty bys chciala z nim robic spedzajac czas ze znajomymi, w czym bylby ci wtedy potrzebny? Skoro spotykasz sie ze znajomymi z musu,bo tak wypada, to zweryfikuj te znajomosci, bo chyba tak ci sa potrzebne jak i "maz i ojciec,ale nie partner" przy tobie wsrod znajomych.
Moze uwaza cie za nudna, jak i twoich znajomych (mialem podobnie) i uwierz, ze sluchanie trajkotania o niczym i zmuszanie sie do partycypowania w takich rozmowach to straszne poswiecenie i wysilek...i strata czasu.Co bym chciala robic? Po prostu razem sie rozerwac i tyle, stworzyc grupke znajomych, ktora moze zrobic grilla, ognisko, wyjsc wieczorem na spacer i wymienic sie myslami. To tak duzo? To naprawde dla Was takie dziwne? Nie mowie o codziennych wyjsciach, ale raz w czas.
Maz i ojciec dobry, bo troskliwy, opeikunczy i ulozony. A dlaczego nie wiem, czy dobry partner?Bo zastanawiam sie, czy mozemy tworzyc fajny duer, w ktorym kazde jest spelnione.
Chyba nie moze uwazac mnie za nudna, skoro ze mna jest, ja jego tez za nudnego nie uwazam...
Chyba sama nie wierzysz w co piszesz. On moze jest spelniony, ty widocznie nie... z reszta, tez wierzylem do czasu az zostalem kopniety w zad, ze kobieta zycia potrafi zapelnic pustke ktora zawsze w sobie nosilem. Partner (jak mnie to okreslenie brzydzi) nie jest warunkiem spelnienia.
Powinnas miec wlasnych znajomych z ktorymi moglabys pojechac na grila, ognisko... po co ci tam on? Nie czulby klimatu jak ty, zapewniam.
Moge zapytac ile masz lat? Bo chyba sie nie wyszumialas i jestes typowa bomba z opoznionym zaplonem, tez na taka trafilem,niestety... tylko wyjela mi 3 lata z zycia.
Powinnam i mam, tylko, ze dla znajomych ani dla ich partnerow nie jest problemem spedzic wspolnie czas, wiec mozna. Mam 27 lat i tak, chetnie pokorzystalalabym sobie jeszcze z zycia, zamiast siedziec w domu. Nie wiem, czego spodziewalam sie po ludziach w necie, ode mnie bije rozchwianie i niezdecydowanie, a od niektorych stad zal i smutek. po co wychodzic do ludzi, po co i po co...
A ja sie ludzilem, ze ona z tego wyrosnie...
Widzisz, niektorzy nie potrzebuja innych ludzi do zycia, nie szukaja poklasku w oczach znajomych i potrafia sie realizowac zachowujac niezaleznosc, prawdziwe, wartosciowe znajomosci ktorych nie trzeba pielegnowac tak czesto jak musisz robic to ty, by przypadkiem sie nie skonczyly...
Mozna korzystac z zycia majac nawet lat 50 i nie koniecznie spedzajac czas przy 1000 grilu z tymi samymi znajomymi. Mysle, ze twoj "partner" chetnie spedzilby z toba czas w bardziej wyszukany sposob, ale pewnie nawet go nigdy o to nie zapytalas, albo ci nie pasowalo.
22 2015-05-13 21:24:58 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-13 21:25:42)
Ale tu Ci nikt nie mówi "po co masz wychodzić do ludzi?" tylko chyba nie do końca rozumiesz na czym akceptacja temperamentu drugiej osoby polega..
Nie zrobisz ze spokojnego introwertyka lwa salonowego, ani nawet 'geparda' ![]()
Mnie też męczą niesamowicie psychicznie wyjścia, gdzie towarzystwa sama nie dobierałam, a np. nie bardzo jestem w nastroju by wszystkich zabawiać - taki skrót myślowy trochę.
I tak jak ekstrawertyka męczy organicznie sytuacja gdzie 'nic się nie dzieje' szczególnego, tak introwertyk ma tak bogaty świat wewnętrzny, że tam się cały czas coś dzieje, że nie trzeba specjalnie "bywać" ![]()
To nie znaczy - żeby nie było - że ekstrawertycy są puści czy nie mają życia wew., ot po prostu inaczej realizują potrzebę kontaktu ze światem.
albo to Ci pasuje, albo nie. Ale nie uda się to jeśli Ci to pasuje w połowie lub pasuje, bo musi.
Autorko, sprawa jest bardzo prosta: jak napisała Elle, ludzie dzielą się na introwertyków (On) i ekstrawertyków (Ty). Jest to wrodzone i związane z budową mózgu, który inaczej przekazuje bodźce u obu tych grup. Krótko mówiąc, nie ma żadnej siły, która mogłaby to zmienić oprócz transplantacji mózgu
Więc chcesz zostać ze swoim chłopakiem mimo tej różnicy, godzisz się z tym, że się różnicie i przestaniesz sie kopać z koniem, tylko akceptujesz, ze część wolnego czasu będziecie spędzać osobno, albo idziesz szukać sobie ekstrawertyka, jesli to dla Ciebie ważniejsze.
Jak będziesz bardzo naciskać, chłopak albo Cię sam zostawi, albo zacznie się zmuszać do Twoich rozrywek, a po jakimś czasie będzie tylko sfrustrowany i wściekły na Ciebie, bo zmuszasz go do działania wbrew sobie.
Wybor należy do Ciebie, ale mówię od razu i z pełną odpowiedzialnością - nigdy nie wskórasz kompletnie nic i nie zmienisz go ani na jotę. Wiem co mówię, bo jestem rasową introwertyczką ![]()
Przynieś do domu jakieś piwka, może chłop potrzebuje czegoś na rozruch. hyhy
Kiedys zatesknisz za tym zestawem cech, szczegolnie za partnerem, ktory jest bezkonfliktowy, czuly i ma pozytywne nastawienienie do swiata. Ale nie wiem, czy na twoim etapie w zyciu, bedziesz potrafila to zrozumiec. Diametralnie roznicie sie pod katem emocjonalnosci. Masz kilka wyjsc: zawsze jest cos za cos, mozesz nauczyc sie sama zaspokajac te potrzeby i pokazywac partnerowi, ze wolny czas mozna spedzac inaczej. Ja po kilku latach zwiazku zostalam zachecona przez partnera do uprawiania sportow ekstremalnych (co bylo dla mnie nie do pomyslenia, a teraz kocham i traktuje jako swoj wlasny styl zycia), do spania pod namiotem i biwakowania w gorach (kiedys nie wyobrazalam sobie nie miec suszarki do wlosow, spania w hotelu czy chodzenia dlugich godzin z czyms ciezkim na plecach - ogolnie taka damulka bylam). Ja z kolei wzielam na siebie odpowiedzialnosc za organizacje zycia towarzyskiego (on pod tym katem ma bardzo wygorowane potrzeby i niestety lub stety, nie ma opcji na szalone towarzystwo) i wpaniale to wyszlo, bo mamy grupe znajomych par, z ktorymi jezdzimy na wycieczki, wspolnie uprawiamy sporty grupowe, kolacje, gotowanie, festiwale. On to lubi bardzo, jednak sam z siebie nie ma potrzeby i che i aby sie tym zajmowac. Z kolei on uwielbia organizowac dla nas we dwojd wypady, jest tego mnostwo, tutaj to jest jego dzialka i naprawde jest tego duzo, az czasem mnie to denerwuje
. Takze widzisz, nie szukaj dziury w calym, wez odpowiedzialnosc za siebie, za to co ci nie pasuje, ale pokaz mu tez pewne rzeczy, moze sie zarazi. Nie ma ludzi idealnych ![]()
Nie znajdziesz ideału. Ważne jaki jest dla Ciebie,jak traktuje Twoją osobę. Jeśli nikogo nie krzywdzi swoim milczeniem,czy brakiem humoru z otoczenia,to chyba nie przeszkadza. Wiele dziewczyn narzeka,że ich mężczyźni wciąż znikają z domu i pija z kumplami,a nie mają czasu dla nich. Ty odwrotnie. Ale spójrz na to z tej strony. Nie musisz się martwić,że Go nie ma do późna,że nie wiesz co robi,czy zdradza,czy nie..Spróbuj Go czasem wyciągnąc na spacer. Może jest typem samotnika. Nie każdy lubi tłumy ludzi. ![]()
Pozdrawiam i życze powodzenia. ![]()
27 2015-05-14 15:07:25 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-05-14 15:08:25)
A ja myślę, ze nie ma sensu przekonywać autorkę, że to NIE POWINNO być jej problemem i NIE POWINNO jej przeszkadzać. Każdy ma inne kryteria i może akurat dla niej jest ważniejsze, żeby partner był do niej podobny pod tym kątem, a inne rzeczy łatwiej jej odpuścić. Musi po prostu zrozumieć, ze człowieka się nie zmieni i zdecydować, co jest dla niej najważniejsze.
Ja mam charakter wlasnie jak jej chłopak i wiem, że bardzo męczyłabym się z kimś wyciągającym mnie gdzies i ciąglę męczącym o to samo. Nie mam absolutnie nic przeciwko, że mąż spotyka się ze znajomymi, ma swoje pasje i sprawy, na których się nie znam, bo ja też mam swoje. Ważne, że jemu nie przeszkadza, że część rzeczy robi beze mnie, nie zmusza mnie i nie wywiera presji, a mnie nie przeszkadza, że każdy ma część swojego życia i nie trzymam go siłą w domu.
Ja mam charakter wlasnie jak jej chłopak i wiem, że bardzo męczyłabym się z kimś wyciągającym mnie gdzies i ciąglę męczącym o to samo. Nie mam absolutnie nic przeciwko, że mąż spotyka się ze znajomymi, ma swoje pasje i sprawy, na których się nie znam, bo ja też mam swoje. Ważne, że jemu nie przeszkadza, że część rzeczy robi beze mnie, nie zmusza mnie i nie wywiera presji, a mnie nie przeszkadza, że każdy ma część swojego życia i nie trzymam go siłą w domu.
Ładnie ujęte.
A autorka ma dylemat, bo z jednej strony czuje, że chcąc być z nim powinna go akceptować jakim jest, z drugiej wie, że tak nie jest i czuje się z tym źle -też w sumie niepotrzebnie, bo ma prawo mieć swoje oczekiwania i preferencje co do charakteru partnera.
Pozostaje zaakceptować lub rozstać się, zanim zaczną się zgrzyty.
Kiedys zatesknisz za tym zestawem cech, szczegolnie za partnerem, ktory jest bezkonfliktowy, czuly i ma pozytywne nastawienienie do swiata. Ale nie wiem, czy na twoim etapie w zyciu, bedziesz potrafila to zrozumiec. Diametralnie roznicie sie pod katem emocjonalnosci. Masz kilka wyjsc: zawsze jest cos za cos, mozesz nauczyc sie sama zaspokajac te potrzeby i pokazywac partnerowi, ze wolny czas mozna spedzac inaczej. Ja po kilku latach zwiazku zostalam zachecona przez partnera do uprawiania sportow ekstremalnych (co bylo dla mnie nie do pomyslenia, a teraz kocham i traktuje jako swoj wlasny styl zycia), do spania pod namiotem i biwakowania w gorach (kiedys nie wyobrazalam sobie nie miec suszarki do wlosow, spania w hotelu czy chodzenia dlugich godzin z czyms ciezkim na plecach - ogolnie taka damulka bylam). Ja z kolei wzielam na siebie odpowiedzialnosc za organizacje zycia towarzyskiego (on pod tym katem ma bardzo wygorowane potrzeby i niestety lub stety, nie ma opcji na szalone towarzystwo) i wpaniale to wyszlo, bo mamy grupe znajomych par, z ktorymi jezdzimy na wycieczki, wspolnie uprawiamy sporty grupowe, kolacje, gotowanie, festiwale. On to lubi bardzo, jednak sam z siebie nie ma potrzeby i che i aby sie tym zajmowac. Z kolei on uwielbia organizowac dla nas we dwojd wypady, jest tego mnostwo, tutaj to jest jego dzialka i naprawde jest tego duzo, az czasem mnie to denerwuje
. Takze widzisz, nie szukaj dziury w calym, wez odpowiedzialnosc za siebie, za to co ci nie pasuje, ale pokaz mu tez pewne rzeczy, moze sie zarazi. Nie ma ludzi idealnych
Szczerze mowiac, to mialam cicha nadzieje, ze uda mi sie go wciagnac trche na swoja strone mocy i polubi udzielac sie towarzysko, na razie to mi sie nie udalo, nie mam tez zbytnio okazji, oraz ostatanio nie chce poruszac tego tematu, zeby nie czul sie osaczony.
Widzisz, Twoj partner ma ciekawe zainteresowania, gdzies Cie wyciaga i pokazuje cos nowego, a moj po pracy wraca do domu i tyle z jego zycia, chcilabym zeby byl po prostu bardziej aktywny, zawsze to ciekawiej w zwiazku. po prostu. wlasciwie to co Ty masz dla mnie doskonalne
wypady wspolne, ale i ze znajomymi. Ja po prostu lubie jak sie duzo dzieje, jak jes zmiana miejsca. Ale to nie jest tez tak, ze jestem jakas super pewna siebie i rozrywkowa, jestem raczej z tych cihcszych, mniej pewnych siebie kobiet, ale lubie wyzwania. Troche rozumiem mojego, bo ja tez mecze sie na niektorych spotkaniach, wsrod kolezanek uchodze nawet za ta najczesciej odmawiajaca wyjsc, czy wychodzaca najwczesniej do domu ![]()
No zobaczymy, bedziemy jakos walczyc. Dobrze, ze chociaz nie musze go specjalnie wyciagac do spedzania czasu roznorodnie we dowjke, bo z tym nie ma zadnego problemu. Chcialabym jednak unikanac sytuacji, gdzie mowi, zebym zwolnila,bo "co bedziemy w domu robic"? deprymuja mnie te slowa... czasami naprawde nie wiem jak zapelnic nam czas, bo przeciez nie chodzi tez o to, zeby ciage robic cos nowego i nietypowego, bo to tez nie na tym polega.
i prawda, boli mnie to, ze nie akceptuje go w pelni, co innego, gdybym czpiala ie do porozrzucanych skarpetek, czy brudnych naczyn, a to doc wazna kwestia w zwiazku-spedzanie wolnego czasu i nie chce, zeby to wygladalo tak, ze mam zycie z facetem i zupelnie drugie ze znajomymi, chcilabm, zeby choc troche te dwa swiaty sie przenikaly. Poki co, to ja czuje, ze sie dostosowuje do jego trybu zycia, bo on "nie moze sie zmuszac".
No ale jestem dobrej mysli.
Szczerze mowiac, to mialam cicha nadzieje, ze uda mi sie go wciagnac trche na swoja strone mocy i polubi udzielac sie towarzysko, na razie to mi sie nie udalo, nie mam tez zbytnio okazji, oraz ostatanio nie chce poruszac tego tematu, zeby nie czul sie osaczony.
Nie udało Ci się i nie uda, bo to kwestia neurologiczna, a nie preferencji. Twój facet jest introwertykiem, co oznacza inny przepływ informacji w mózgu niż u Ciebie i musiałabyś przeszczepić mu mózg, by to zmienić. Introwertyk jest o wiele bardziej podatny na pobudzenie i wrażliwy na bodźce, co oznacza, że do osiągnięcia zadowolenia wystarczy mu dużo słabszy bodziec niż Tobie, np. czytanie, podczas gdy Ty, by dojść do tego samego stanu, potrzebujesz mocniejszych bodźców: wyjść, towarzystwa, zmian itp. On osiąga to pod wpływem słabszych, a Twoje sa dla niego za mocne.
Dobrze, ze chociaz nie musze go specjalnie wyciagac do spedzania czasu roznorodnie we dowjke, bo z tym nie ma zadnego problemu.
I to jest najlepsze potwierdzenie introwertyzmu, wręcz klasyka.
Chcialabym jednak unikanac sytuacji, gdzie mowi, zebym zwolnila,bo "co bedziemy w domu robic"? deprymuja mnie te slowa... czasami naprawde nie wiem jak zapelnic nam czas, bo przeciez nie chodzi tez o to, zeby ciage robic cos nowego i nietypowego, bo to tez nie na tym polega.
A może zacznij od zapełnienia swojego? Nie musicie wszystkiego robić razem. Stawiam 99% że Twój facet też doskonale zapełni swój - teraz tego nie robi, bo czuje Twoją presję, nawet podświadomą, na robienie zbyt wielu rzeczy razem i miałby wyrzuty sumienia, zajmując się tylko sobą. A jak Ty znajdziesz sobie zajęcie, zdejmiesz mu tę presję z głowy i na pewno znajdzie cos dla siebie. Introwertycy są w tym najlepsi ![]()
nie chce, zeby to wygladalo tak, ze mam zycie z facetem i zupelnie drugie ze znajomymi, chcilabm, zeby choc troche te dwa swiaty sie przenikaly.
Widzisz, a introwertyk właśnie tak funkcjonuje - klasyka wręcz książkowa. Jedna osoba/ grupa/ typ relacji = jedna szufladka. Nie umie skupić się jednocześnie na kilku relacjach, np. w grupie być zarazem Twoim facetem dla Ciebie i kolegą dla reszty, dla jego mózgu to zbyt skomplikowane, za wiele bodźcow musiałby połączyć. Więc jest to kolejna rzecz, której nie zmienisz.
Poki co, to ja czuje, ze sie dostosowuje do jego trybu zycia, bo on "nie moze sie zmuszac".
To sie nie dostosowuj. Swojego chłopaka nie zmienisz, ale za siebie i swoje działania to Ty jesteś odpowiedzialna i jeśli rezygnujesz ze swoich potrzeb, to na własne życzenie, nie sądzę, by Cie o to prosił. On nie może się zmuszać, ale Ty też nie. Macie czas spędzany we dwoje, który Wam obojgu odpowiada i super. A resztę przecież każdy może spedzac po swojemu, a introwertykom szczególnie taki układ pasuje.
Twoim problemem nie jest różnica osobowości, bo z tym możecie wspaniale funkcjonwać, tylko Twoje oczekiwanie, by facet był taki, jak bys chciała, a nie jest i nie będzie. Albo zostajesz z nim i akceptujesz, ze jestescie inni i część wolnego czasu spędzacie osobno, albo - jeśli to dla Ciebie aż tak ważne, szukasz faceta podobnego do siebie. To, że tego oczekujesz, też nie jest niczym złym, masz prawo mieć swoje priorytety w wyborze mężczyzny. Ale pamiętaj, że nikogo nie zmienisz i jeśli to wlasnie jest Twój priorytet, to nie ten adres...
mam za swoje napisał/a:Szczerze mowiac, to mialam cicha nadzieje, ze uda mi sie go wciagnac trche na swoja strone mocy i polubi udzielac sie towarzysko, na razie to mi sie nie udalo, nie mam tez zbytnio okazji, oraz ostatanio nie chce poruszac tego tematu, zeby nie czul sie osaczony.
Nie udało Ci się i nie uda, bo to kwestia neurologiczna, a nie preferencji. Twój facet jest introwertykiem, co oznacza inny przepływ informacji w mózgu niż u Ciebie i musiałabyś przeszczepić mu mózg, by to zmienić. Introwertyk jest o wiele bardziej podatny na pobudzenie i wrażliwy na bodźce, co oznacza, że do osiągnięcia zadowolenia wystarczy mu dużo słabszy bodziec niż Tobie, np. czytanie, podczas gdy Ty, by dojść do tego samego stanu, potrzebujesz mocniejszych bodźców: wyjść, towarzystwa, zmian itp. On osiąga to pod wpływem słabszych, a Twoje sa dla niego za mocne.
mam za swoje napisał/a:Dobrze, ze chociaz nie musze go specjalnie wyciagac do spedzania czasu roznorodnie we dowjke, bo z tym nie ma zadnego problemu.
I to jest najlepsze potwierdzenie introwertyzmu, wręcz klasyka.
mam za swoje napisał/a:Chcialabym jednak unikanac sytuacji, gdzie mowi, zebym zwolnila,bo "co bedziemy w domu robic"? deprymuja mnie te slowa... czasami naprawde nie wiem jak zapelnic nam czas, bo przeciez nie chodzi tez o to, zeby ciage robic cos nowego i nietypowego, bo to tez nie na tym polega.
A może zacznij od zapełnienia swojego? Nie musicie wszystkiego robić razem. Stawiam 99% że Twój facet też doskonale zapełni swój - teraz tego nie robi, bo czuje Twoją presję, nawet podświadomą, na robienie zbyt wielu rzeczy razem i miałby wyrzuty sumienia, zajmując się tylko sobą. A jak Ty znajdziesz sobie zajęcie, zdejmiesz mu tę presję z głowy i na pewno znajdzie cos dla siebie. Introwertycy są w tym najlepsi
mam za swoje napisał/a:nie chce, zeby to wygladalo tak, ze mam zycie z facetem i zupelnie drugie ze znajomymi, chcilabm, zeby choc troche te dwa swiaty sie przenikaly.
Widzisz, a introwertyk właśnie tak funkcjonuje - klasyka wręcz książkowa. Jedna osoba/ grupa/ typ relacji = jedna szufladka. Nie umie skupić się jednocześnie na kilku relacjach, np. w grupie być zarazem Twoim facetem dla Ciebie i kolegą dla reszty, dla jego mózgu to zbyt skomplikowane, za wiele bodźcow musiałby połączyć. Więc jest to kolejna rzecz, której nie zmienisz.
mam za swoje napisał/a:Poki co, to ja czuje, ze sie dostosowuje do jego trybu zycia, bo on "nie moze sie zmuszac".
To sie nie dostosowuj. Swojego chłopaka nie zmienisz, ale za siebie i swoje działania to Ty jesteś odpowiedzialna i jeśli rezygnujesz ze swoich potrzeb, to na własne życzenie, nie sądzę, by Cie o to prosił. On nie może się zmuszać, ale Ty też nie. Macie czas spędzany we dwoje, który Wam obojgu odpowiada i super. A resztę przecież każdy może spedzac po swojemu, a introwertykom szczególnie taki układ pasuje.
Twoim problemem nie jest różnica osobowości, bo z tym możecie wspaniale funkcjonwać, tylko Twoje oczekiwanie, by facet był taki, jak bys chciała, a nie jest i nie będzie. Albo zostajesz z nim i akceptujesz, ze jestescie inni i część wolnego czasu spędzacie osobno, albo - jeśli to dla Ciebie aż tak ważne, szukasz faceta podobnego do siebie. To, że tego oczekujesz, też nie jest niczym złym, masz prawo mieć swoje priorytety w wyborze mężczyzny. Ale pamiętaj, że nikogo nie zmienisz i jeśli to wlasnie jest Twój priorytet, to nie ten adres...
dzieki, troche mi rozjasnilas w glowie, co onczuje w roznych sytuacjach ![]()
a spedzamy czas 100% jak juz sie widzimy bo widzimy sie tylko od pt do nd, wiec juz w 100% razem, a wiadomo, to tez ine jest naturalne.
32 2015-05-14 20:13:04 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-14 20:14:29)
Jeśli jakaś cecha Cię irytuje do takiego stopnia, że bierzesz pod uwagę rozstanie to prawdopodobnie nie jesteście dopasowani, a "ugadani" - w sensie, jesteś z nim, bo tak Ci podpowiada rozsądek.
Faktycznie trudno jest w dzisiejszych czasach być 'atrakcyjnym' nie będąc imprezowym czy głodnym wyjść z tłumem.
Ja tego chłopaka dobrze rozumiem, bo też nie czerpię zbytniej przyjemności ze spotkań, na które idzie się 'z grzeczności', bo druga osoba chce.Kiedyś się "złamałam" i łaziłam na takie spotkania właśnie z tego powodu, a potem i tak zostałam kopnięta w tyłek
Dlatego dziś na pewno bym na taki kompromis ze sobą nie poszła.
Wlasnie, wlasnie, wlasnie bo z jednej strony trzeba szukac złotego srodka i komromisu a z drugiej...nie zawsze należy robic to w czym czujemy się zle.
Natomiast kierowac się wyborem w kwestii ... ze ktoś okazal się "flegmatykiem"? Jak to się mowi nalezalo pomyslec o tym wcześniej ale te klapki na oczach.
To mija z czasem i moja jedna zywiolowa kuzynka miała z tym ogromny problem zyciowy, bo odbierala to jako bunt meza, zbytnio emocjonalnie. Mowi, ze przeszlo jej z wiekiem i jak przeczytala ksiazke o roznych charakterach ludzi, zrozumiala charakter meza i ze również ludzie sa tacy ale w jej przypadku ... zwyciezyla milosc, zawsze była na pierwszym miejscu
... a jak jest w Twoim?
"Twoim problemem nie jest różnica osobowości, bo z tym możecie wspaniale funkcjonwać, tylko Twoje oczekiwanie, by facet był taki, jak bys chciała, a nie jest i nie będzie. Albo zostajesz z nim i akceptujesz, ze jestescie inni i część wolnego czasu spędzacie osobno, albo - jeśli to dla Ciebie aż tak ważne, szukasz faceta podobnego do siebie. To, że tego oczekujesz, też nie jest niczym złym, masz prawo mieć swoje priorytety w wyborze mężczyzny. Ale pamiętaj, że nikogo nie zmienisz i jeśli to wlasnie jest Twój priorytet, to nie ten adres..."
Dokladnie o to chodzi, z tym ze to spędzanie czasu osobno zbyt często konczy się zdrada.
dzieki, troche mi rozjasnilas w glowie, co onczuje w roznych sytuacjach
a spedzamy czas 100% jak juz sie widzimy bo widzimy sie tylko od pt do nd, wiec juz w 100% razem, a wiadomo, to tez ine jest naturalne.
Nie ma za co
Mozesz poczytać forum introwertyków (wpisz w google) albo książkę "Introwertyzm to zaleta" (tytuł troche przekorny, bo to ani wada ani zaleta, ale książka wartosciowa), to zrozumiesz jeszcze więcej ![]()