Kilka miesięcy temu poznałam w pracy mężczyznę, było świetnie, wieczorami nie mogłam sie doczekac poranka, az go znowu zobacze, spędzalismy ze soba 7-8 godzin dziennie. Był cudowny wobec mnie, pomagał, doradzał, czasami nawet robil cos za mnie, mimo, iz go o to nie prosiłam, pojawiał sie gdy usłyszał, jak mówiłam do koleżanki, że mam z czyms problem, zostawał ze mną po godzinach. Mój problem polega na tym, że juz tam nie pracuje ale za nim obłąkańczo tęsknie. Brakuje mi jego głosu, jego zwracania sie do mnie w tylko jemu specyficzny sposób, jego wzroku i usmiechu. Tęsknota to jeden problem, powaxniejsze jest to co stanowi główny powód, ze tutaj napisałam w nadziei, że mi doradzicie....czy powiedziec mu wprost o moich uczuciach? On jest nieśmiały. Frustrujace jest to, ze jestem na 99% pewna, ze mu sie bardzo podobam ale wiem, ze jego tchórzostwo nie pozwala mu oficjalnie porozmawiac ze mna o uczuciach.
Czy któras z was wyznała milosc koledze? albo byla w podobnej sytuacji? Co robić? Wyglada na to, ze oboje tego chcemy. Ja jestem odwazna, ale czy to nie bedzie głupie, co mam zamiar zrobić?