Witaj na pierwszym niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tu wsparcie użytkowniczek forum oraz fachowe porady naszych Ekspertów!
Nie jesteś zalogowany.
Postanowilam napisac o swoim problemie tutaj z nadzieja na rade,gdyz nie wiem juz jak powinnam postapic,a myslenie w kolko o tym samym zatruwa mi kazdy dzien.
Chodzi o mojego faceta i ojca naszego osmiomiesiecznego synka...Otoz mam wrazenie ze on jest wiecznym dzieckiem.Mieszkamy razem u moich rodzicow gdyz niestety narazie nie stac nas na samodzielnosc,partner pracuje ale ze wzgledu na brak wyksztalcenia nie zarabia wiele,a ja opiekuje sie malutkim i studiuje zaocznie.Zeby byc sprawiedliwa musze nadmienic,ze partner ciezko pracuje i stara sie powiekszac swoje zarobki aby jak najmniej korzystac z pomocy moich rodzicow,poza tym od jesieni ma zamiar kontynuowac edukacje rowniez w celu polepszenia naszej przyszlosci.Dla moich rodzicow stara sie byc mily i pomocny i widze ze jest bardzo przywiazany do naszego synka...
Ale z drugiej strony drazni mnie w nim wiele rzeczy np.to ze po powrocie z pracy nie raz tylko chwile pobawi sie z malym a potem siada przed komputerem bo musi sie zrelaksowac.to ja wieczorami kapie,karmie,ukladam dziecko do snu mimo,ze przeciez jestem z nim cale dnie i wieczorem chcialabym liczyc choc na mala pomoc...Poza tym wcale nie wierze do konca w ta jego chec pojscia do szkoly,bo choc nie raz o tym rozmawialismy i bez konca powtarzam jakie to dla nas wazne on potrafi wychodzic z zalozenia,ze potrafi zarobic wieksze pieniadze i bez wyksztalcenia a ja przeciez jak skoncze studia tez bede zarabiac wiec spokojnie damy sobie rade.czy to znaczy ze w razie czego mam go utrzymywac?a szacunek,autorytet jaki powinien miec u swojego syna nie jest wazny?i w jaki sposob chce go zbudowac?
Miedzy partnerem i moja mama mimo obopolnych staran nie raz wybchaja klotnie,tzn.mama ma glosne pretensje np.o nieposprzatany garaz,a partner zamyka sie w sobie,jej nic nie mowi,za to mnie sie zali,ze powinien sie wyprowadzic do czasu az bedziemy samodzielni i bedzie nas stac na wlasny kat.Ale jak bedzie wygladala taka rodzina na odleglosc przez kilka lat?...
Sa momenty kiedy czuje jego wsparcie,ale przychodza tez takie dni,w ktorych mysle,ze on jest moim drugim dzieckiem,ze to ja musze dbac o jego wlasciwe decyzje,ja musze sie starac aby rozumial swoja role jaka odegra w zyciu dziecka...Nie planujemy narazie slubu gdyz ja sie boje...boje sie,ze zmiast bezpieczenstwa i spokoju bede miec wieczne troski o przyszlosc.Nie wiem czy potrafilam to wszystko jasno opisac,najgorsze jest to,ze w nim sa jak by dwie osoby-jedna zdajaca sobie sprawe z sytuacji i starajaca sie dla rodziny i druga-duzy chlopiec zagubiony w tym wszystkim.Powinnam mu dalej pomagac sie odnalezc a moze kazac odejsc i czekac co zrobi?Wierze,ze jest wart moich staran,w trakcie i po porodzie byl dla mnie wielka podpora...mialam problemy z pokarmem i non stop odciagalam mleko a w tym czasie tylko on zajmowal sie malym,karmil,kapal,przewijal,wstawal w nocy razem ze mna.Dopiro po jakichs dwoch miesiacach kiedy ja wdrozylam sie juz zupelnie w opieke nad dzieckiem,a on dostal lepsza ale i bardziej czasochlonna prace nasze swiaty jak by zaczely sie oddalac i nie wiem jak sie porozumiec w sprawie obowiazkow i przyszlosci...
Chyba bardzo chaotyczna ta moja wypowiedz ale mam nadzieje,ze powiedzialam to co najwazniejsze.Bardzo prosze o rade.Dodam ze ja i partner mamy po 22 lata.
Offline
Kjersti,
We wszystkim trzeba zachować równowagę - najlepiej kiedy małżeństwo jest partnerstwem i kiedy dochodzi się do porozumienia poprzez szczerą rozmowę. Piszesz, że twój partner bardzo Cię wspierał, kiedy miałaś trudnosci z karmieniem, że się stara o materialną stronę waszego życia z drugiej strony jednak uwazasz, że zbyt mało czasu poświęca tobie i dziecku, że dużo pracuje a gdy jest w domku to sporo czasu spędza przy komputerze. Pamietaj, że nie możesz zabierać mu czasu, w którym chce sie trochę zrelaksować. Niemniej jednak niech i on tobie da czas na relaks jeśli takiego ci brakuje (sztuka kompromisu). Jedynym rozwiązaniem tych wszystkich wątpliwości, żalu czy niepewności jest rozmowa - porozmawiaj z nim, powiedz mu o nich, wyraź czego oczekujesz i jak to sobie wyobrażasz. Prosze unikaj tylko emocji - bo tam gdzie są silne emocje zaczyna zazwyczaj brakowac faktów.
Gdy ja wychodziłam za mąż miałam 19 lat. W wielku 22 miałam dwoje dzieci (dzieli je 2 letnia róznica wieku). W międzyczasie rozpoczetą budowę i studia.... i oczywiście pracę. Do dzisiaj trwamy w związku, którego głownym założeniem jest PARTNERSTWO. Szanuję potrzeby i pasje mojego męża a on moje. Oboje zajmujemy się dziećmi (są już dość duże). Jak dotąd nie poróżnił nas jeszcze żaden kryzys... i oby nigdy to sie nie stało. Wszelkie drobne nieporozumienia nigdy nie przemilczamy - rozmowa to lekarstwo na wszelkie niedoskonałości związku. Ważne by zrozumieć, że życie we dwoje (+dzieci) to KOMPROMIS.
Związek jest jak kwiat - żeby rósł i pięknie wyglądał trzeba go podlewać, dbać o niego.
Offline
Byc moze nasze podejscie do owego pielegnowania zwiazku rozni sie na tyle,ze stad wynikaja wszystkie nieporozumienia.Zgadzam się,że rozmowa to najlepsze lekarstwo.Właściwie sposób,w jaki partner dzieli swoj wolny czas miedzy rodzine i swoje zainteresowania najmniej mnie martwi.Najbardziej chcialabym uwierzyc,ze jest on w stanie na tyle popracowac nad soba abym byla pewna,ze moja i dziecka przyszlosc przy nim jest bezpieczna...ze bedzie wspolpracowal ze mna w kazdej dziedzinie zycia,ze ukonczy szkole i bedzie autorytetem dla synka.Mimo,ze obecnie twierdzi,ze bedzie do tego dazyl,ja nie potrafie byc tego pewna,bo wiem jak czesto potrafi zmieniac zdanie pod wplywem emocji,ludzi,opinii...badz wlasnej niedojrzalosci.
Offline
kjersti napisał:
Byc moze nasze podejscie do owego pielegnowania zwiazku rozni sie na tyle,ze stad wynikaja wszystkie nieporozumienia.Zgadzam się,że rozmowa to najlepsze lekarstwo.Właściwie sposób,w jaki partner dzieli swoj wolny czas miedzy rodzine i swoje zainteresowania najmniej mnie martwi.Najbardziej chcialabym uwierzyc,ze jest on w stanie na tyle popracowac nad soba abym byla pewna,ze moja i dziecka przyszlosc przy nim jest bezpieczna...ze bedzie wspolpracowal ze mna w kazdej dziedzinie zycia,ze ukonczy szkole i bedzie autorytetem dla synka.Mimo,ze obecnie twierdzi,ze bedzie do tego dazyl,ja nie potrafie byc tego pewna,bo wiem jak czesto potrafi zmieniac zdanie pod wplywem emocji,ludzi,opinii...badz wlasnej niedojrzalosci.
Kjersti,
niestety w życiu nie wszystko jest pewnikiem - nasze plany może skorygować samo życie - nigdy nie będziesz miała 100% pewności, że będzie tak jak sobie w główce ułożyłaś. kiedyś za byt materialny odpowiadał przede wszystkim mężczyzna, dzisiaj moim skromnym zdaniem za to powinni odpowiadać wspólnie małżonkowie/partnerzy. Wymagaj od partnera, aby się rozwijał, ale sama też się rozwijaj, tak by w razie trudności, nieszczęścia nie stać się ofiarą bezczynności.
kiedy ja zaczynałam studia mój mąż jeszcze o studiach nie myślał (widze wiele podobieństw między nami). ciągłe rozmowy o przyszłości , stawianie sobie celów w życiu skłoniło mojego męża do nauki, sam podjął taką decyzję.
i pamiętaj, nic złego nie ma w związku w którym kobieta zarabia więcej - dzisiaj to coraz cześciej spotykane zjawisko. owego czasu taka sytuacja była w moim przypadku. nigdy nie robiłam mężowi z tego powodu wymówek i nigdy nie było to przedmiotem najmniejszej różnicy zdań/sprzeczki, teraz on zarabia więcej - ale to bez znaczenia, bo zycie dzielimy we dwoje więc po jakiego robić z tego jakiś problem!!?
macie dopiero po 22 lata wiec trudno od siebie wymagać dojrzałości - tą osiąga się z wiekiem i doświadczeniem, ale już teraz zacznijcie pracować nad zwiazkiem, ta praca naprawdę sie opłaca ![]()
Offline
Witaj.
Przede wszystkim - wiek. Wiem, że to tylko cyferki i często mogą mylić, ale mężczyzna to co innego niż kobieta. 22 lata to mimo wszystko nieco za wcześnie na te wszystkie obowiązki jakie spoczywają na mężu, ojcu, kochanku i żywicielu rodziny. Często dopiero w wieku 25 - 27 lat mężczyzni zdają sobie sprawę z tego i przede wszystkim sami czują to, że dopiero teraz jest odpowiedni moment na życie we dwoje, na dziecko, na dom.
Ale w Waszym przypadku jest inaczej, trudno tego się już nie cofnie. Jednak wydaje mi się, że to przede wszystkim jest to - on chce jeszcze trochę powychodzić w kumplami na piwo, pobuszować w internecie, wyjść z Tobą potańczyć. A tu tak do końca nie przygotował się do tych wszystkich zupełnie dojrzałych ról.
Przede wszystkim porozmawiałabym z nim, zapytała jak to wszystko widzi, co chce robić dalej, jakie ma plany i jak widzi waszą przyszłość.
Jeśli nie było czasu na tego typu rozmowy kiedyś, to teraz trzeba o tym rozmawiać koniecznie - do skutku.
Offline