Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Stwierdziłam , że taki kłopot jaki mam ja , ma wiele dziewczyn i kobiet.
Ale zaryzykuję i powiem.
Już jako dziecko miałam problemy z zaakceptowaniem siebie.
Nigdy nie przepadałam patrzeć w lustro , nie najlepiej wychodzę też na zdjęciach.
Przez nastoletnie lata wyrosłam na (wg innych) piękną dziewczynę - wszyscy na około mnie chwalą , podziwiają , wszyscy tylko nie JA.
W wieku 16 lat wszystko zaczęło się nasilać.I tu właśnie pojawiły się pierwsze myśli co do odchudzania. Hm.. same wiecie jak to nastolatki , a odchudzę się trochę tu , trochę tam itd;).(pochłaniałam activie - zapewne wiecie co to jest)
Myślałam , że to po pewnym czasie minie - myliłam się.
W wieku 17 lat 'problem' zaczął naprawdę przeszkadzać.
Do tego pojawiły się kłopoty w domu , w nowej szkole i ta cholerna samotność.Ale wracając...
Po świętach Bożego Narodzenia było już makabrycznie.
Czułam , że przytyłam - zaczęłam więc znów pochłaniać Activie w strasznych ilościach.
Gdy to mi nie wystarczało doszły ćwiczenia fizyczne- po jakimś czasie i one nie zadawalały i nie przynosiły ulgi (wspomnę , że nigdy nie musiałam się odchudzać - jestem dosyć wysoka ).W każdym razie nie wiem dlaczego to wszystko tak nagle się pojawiło.Ale to nie koniec - najgorsze było przede mną:/.
A więc jak już mówiłam , gdy ćwiczenia nie przynosiły zadawalających skutków próbowałam znaleść taki sposób , któru przyniósłby ulgę i efekt a nie wymagałby zbyt dużego wysiłku.
Wtedy po raz pierwszy w życiu próbowałam zwymiotować.
Oczywiście nie udawało się od razu - porażki zaś działay na mnie motywująco.
Byłam na siebie wściekła , nienawidziłam się , wmawiałam sobie , że nawet nie umiem dobrze zwymiotować.
Któregoś dnia - pamiętam , że było to popołudnie - zdołało mi się 'wypluć' z siebie niechciane 'śmieci'.
Od tamtej pory wiele się zmieniało - na gorsze .
Dziś mój organizm jest wycieńczony , szybko się męczę , trudno mi się czasem oddycha , mam kłopoty z sercem , z tarczycą.
Przez jakiś czas brałam andepin - potem go odstawiłam - mój błąd - poczułam się lepiej i dlatego to zrobiłam.
Teraz wszystko powróciło z podwojoną siłą.
Hm..
Można powiedzieć , że opisana przeze mnie moja historia dotyczy wielu dziewczą i kobiet.
Ja w każdym razie z nią sobie już nie radzę.
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:24:22)
Offline
Wiem , ale nie umiałam sobie z nia poradzić ani na początku , ani w środku ani teraz
Możecie nazywać mnie jak chcecie (od idiotek itd) ale ja nie potrafię przestać wymiotować.
Pozatym i tak nie mam dla kogo żyć ..
Brak mojego istnienia nie zrobi różnicy..
Greta , sama widzisz jak jest..
Nie mam sił na nic..
Wszystko się ciągnie jak flaki z olejem!
Brak mi sił jak nigdy...
Ostatnio edytowany przez Suzan444 (2009-11-11 22:41:26)
Offline
Masz 18 lat i wykańczasz się sama na własną rękę po co ??? dla kogo ??? Jeśli masz jakiś powód to bardzo blachy, bo takich rzeczy nie robi się w ogóle a jeśli dla kogoś to mogę Ci od razu powiedzieć, że nie jest tego wart.
Nikt kto był by godzien Ciebie nie będzie wymagał od Ciebie niestworzonych rzeczy, bo jeśli tak to jest nikim i nie ma sensu zaprzątać sobie nim głowy.
Pamiętaj, że ktoś wyjątkowy pokocha Cię za to jaka jesteś, za Twój rozum, dobre serce, za uśmiech , będziesz dla tej osoby Boginią nawet z 10 kg nadwagą, bo to jest właśnie miłość.
Suzi idź do lekarza poproś o pomoc i zmień nastawienie do życia, bo to co robisz to nie jest sposób.
Offline
Świetnie Cię rozumiem, mam ten sam problem. Więc przestrzegam im wcześniej zaczniesz walczyć z tą okropną chorobą tym lepiej. Ja niestety zmagam się już kawał czasu. Niestety bezskutecznie:( Codziennie mówię sobie, że jutro już nie będę wymiotować i ciągle jest to przeklęte JUTRO!! Moja choroba zaczęła się od anoreksji później przeszła w bulimię. Miałam nawet spore osiągnięcia w swojej walce (kilka miesięcy bez wymiotowania) ale później załamka i znowu to samo. Najgorsza jest ta złość, nienawiść do siebie, że znowu to zrobiłam. Ja cały czas próbuje i mam nadzieje, że uda mi się z tego wyjść. Trzymam kciuki również za Ciebie ![]()
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:25:18)
Offline
Greta w zupełności się z tobą zgadzam. One mają wybór,ale nie wszyscy mają tyle szczęścia na "wybór". Ja wiem,że nie jest łatwo z tej choroby wyjśc, ale wydaję mi się,że poprostu tak jest wam wygodniej bo jak byście naprawdę chciały to byście szukały skutecznej pomocy aby walczyc z tą chorobą. Poprostu brak wam silnej motywacji a przede wszystkim wiary w siebie. Suzan coś ci powiem jeżeli chodzi o silną motywację, byc może nie jest to dobry przykład.... Paliłam od kilku lat za wszelką cenę chciałam rzucic to świństwo,ale jakoś nie mogłam się w sobie zebrac i tylko sobie mówiłam,że napewno dam radę,ale w głebi duszy wiedziałam,że nie potrafie, od dzieciństwa obgryzałam paznokcie i też próbowałam milion sposobów żeby przestac,ale mimo wszystko nadal miałam chęc chociażby wsadzic palec do ust. Pewnego dnia się dowiedziałam, że jestem w ciąży i od tamtego dnia nie pale ani nie obgryzam paznokci... Jeżeli uwierzysz w siebie i będziesz miec silna motywacje to napewno ci sie uda
Offline
Silna wola i praca nad sobą to podstawa w życiu. Już nie chodzi nawet o wyjście z choroby ale dziewczyny jak teraz będziecie tak slabe psychicznie i pozwalały na zrójnowanie sobie zdrowia to później będzie juz tylko gorzej.
Puknijcie się w główki aby się obudzić z tych czarnych mysli. Musicie pracować nad sobą, każdy musi tak robic wypracowuje swoj charakter i silną wolę, o wiele latwiej będzie Wam w życiu bo czekają Was jeszcze gorsze rzeczy w zyciu niż choroba na własne życzenie.
Teraz musicie wziąść tyłeczki w troki - raz pójść do lekarza specjalisty, dwa pójść do psychologa, trzy zacząć wierzyć w siebie !!!!!!!!!!!!!!
Jesteście młode, piękne ( każdy jest piękny ma swoją własną niepowtarzalną urodę) i pełne życia . Z pewnością macie też bogate wnętrze i to sobie powtarzajcie codziennie póki w to nie uwierzycie, bo musicie to uwierzyć aby zacząć nad sobą pracować .
Offline
Ja Was świtnie rozumiem , wiem , że same sobie wymyślamy 'chorobę' a potem jak nic nw świecie zwracamy na siebie uwagę.
Owszem , ale jest pewna zasada - "łatwo wejść , trudno wyjść".
Żałuję , że to wszystko zaczęłam .Czułam się samotna , zła na cały świat - bulimią próbowałam to wszystko zakryć , każdą swą niedosonałóść , każdą wadę. ![]()
Żałuję , trudno , stało się.
Nie rozumiem jednak dlaczego nie umiem wyjść z choroby - boję się tak panicznie przytyć , że już nad tym nie panuję.
Nikuś , pytasz się mnie "po co się wykańczam na swoją rękę , dla kogo"?Odpowiedź jest prosta - to bunt na wszystko , an wszystkie moje niepowodzenia , to tak jakbym się karała za każdą rzecz , którę źle robię , za to , że jestem sama , za to , że nikt mnie nie kocha , za to , że żyję. Przepraszam , że tak piszę , ale to prawda.
Niedługo mam zacząć psychoterapię:/ (psychiatra poleciła mi pewną psychoterapeutkę).Boję się zmian , ale zarazem mam już dosyć tego cierpienia , wylewanych łez każdego wieczoru.Spróbuję , ale wiem , że nie będzie łatwo.
Dlaczego ot tak nie mogę przestać wymiotwać?![]()
W każdym razie jednego nie mogę zrozumieć - jestem zdrową dziewczyną , mam dużo planów(tylko one mi zostały), chcę zostać psychologiem , adoptować dzieci , poznać kogoś , a jednak bulimia stoi nad wszystkim.
Jest ciężko.
Co do silnej woli - już nie pamiętam co to wola...Nie umiem się od tak zaprzeć i przestać być bulimiczką.
Greta , monia my mamy wybór , ale jednak coś nas przy tym trzyma.:/Wiem , że to ciężko zrozumieć.
Uwierzcie mi , oddałabym swoje życie za jakieś chore , cierpiące dziecko.Swoje jedzenie oddałabym biednym , potrzebującym , nawet afrykanom , tamtym dzieciom , które mają spuchniete brzuchy z głodu.
Nie umiem doceniać swojego życia - za dużo w nim było melancholii i monotoni.
Offline
Droga Suzan. Bardzo dobrze, że rozpoczynasz terapię. Będę trzymała za Ciebie kciuki, to bardzo mądry i ważny krok.
Po terapii Twoje myślenie zmieni się o 360 stopni, zobaczysz... wytrwaj tylko do tego czasu... to ważne- dla Ciebie samej, a do tego czasu- możesz tutaj to z siebie wyrzucać, jeśli tylko Ci to ulży.
Czasem lepiej wszystko przełożyć na słowa niż dusić to w sobie.
Staraj się nie obwiniać siebie za nic, za swój stan bo nie jest to Twoja wina...
Zobaczysz... po paru sesjach z psychiatrą. Ona pokaże Ci jak jest naprawdę... naprowadzi Twoje zbłąkane impulsy na odpowiednie tory.
Powodzenia ![]()
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:25:56)
Offline
Dziękuje Wam za pomoc , wsparcie i wysłuchanie mojej beznadziejnej historii ![]()
Offline
No to Suzan bierzemy się do roboty
. Od jutra zmieniamy swoje życie powolutku małymi kroczkami i do celu. Ja udowodnię sobie, że silną wole mam!!!! W końcu musi się udać. Będzie trudno ale wynik wart jest zachodu
buziaki słonko i pamiętaj jest nas dwie, a we dwoje raźniej. Nikt z mojego otoczenia nie wie o mojej chorobie więc nikt mnie nie wspiera dlatego myślę, że razem damy radę. Pisz jak tam postępy i jak po wizycie u psychologa.
Offline
No dziewczyny jestem z WAS dumna
Suzi nie poddawaj się i dąż do osiągniecia swych celów i poknaj swoje slabości swoją chorobę , uwierz w to że potrafisz:) Bardzo dobrze, że zaczynasz terapie tak jak powiedziała impresja zmienisz swoje myślenie i już wtedy osiągniesz sukces ![]()
Malwinko Ty też trzymaj się swojego postanowienia i walcz. Pamiętaj to Ty żadzisz swoim organizmem a nie organizm Tobą
Piszcie jak Wam idzie i jakie są postępy
Trzymam za Was kciuki
I Brawo dla Was za wykazanie woli walki
Bądźcie wytrwałe ![]()
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:26:17)
Offline
Hehe , łatwo nie będzie.
Dziś znów złapał mnie taki ból serca , że myślałam , że padnę gdzieś na ulicy.Ale mniejsza z tym:)
Kciuki trzymajcie , ale czy to wszystko znajdzie kres?
..
Jak coś to piszcie śmiało na gg ![]()
Będzie miło jak ktoś od czasu do czasu zajrzy do mnie
13155725
Pozdrowionka
Offline
Nikuś napisał:
impresja zmienisz swoje myślenie i już wtedy osiągniesz sukces
A dziękuję bardzo, ale to chyba pomyłka
Mimo wszystko dziewczyny, wszystko się uda bo leży to w waszej psychice i napisanie o tym, wyrzucenie tego z siebie, było już pierwszym krokiem w dobrym kierunku ![]()
Offline
Miałam pisać o swoich sukcesach i porażkach.. Hm.. To coś Wam powiem..
Od jakiegoś czasu - (od kilku dni) mam świetny nastrój , znów chce mi się żyć , marzenia wróciły - prościej mówiąc znów tryskam energią. Nie wiem co się dtało , co się dzieje - poprostu - mam dobry humor , przybył i jest ![]()
Teraz o porażkach- próbuję walczyć z wymiotami , starama się jeść normalnie i nie chodzic do toalety (owszem , dziś nie wymiotowałam) - ale bez tej czynności dziwnie się czuję , nieswojo...
Pozatym znów mam objawy hipochondrii - wystarczy , że coś mnie zaboli , coś zakłuje a ja już się zamartiwam - jakieś kilka m-cy temu hipochondria nie dawała mi normalnie żyć
Teraz znowu ... Często boli mnie głowa , a więc ja co myślę ?Ze mam guza mózgu ![]()
Eh...Cięzko mi jest , jednak z 'owym' humorem radzę sobie jakoś.Czekam wytrwale na terapię:)
Ale wiecie co Wam powiem ?
Nie wiem czy będę umiała żyć bez wymiotów?
Ta czynność jest hm.. jakby to powiedzieć , "bliska' mi i to bardzo
Z nią wiem , że nie przytyję...
Hm.. trochę to wszystko zaplątane ...
Pozdrawiam
Ostatnio edytowany przez Suzan444 (2009-11-16 20:38:39)
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:27:06)
Offline
wzrost - ok.176 ,może177 (u mnie są wszysc wysocy ^^) waga 58 często spada do 57kg. Wiem , że mam niedowagę , BMI nie wierze , bo raz pokazują tak , a raz tak.
W wieku 16 , około 17 lat robiłam wszystko by miec niedowagę:/.Teraz mi ta waga została i ani śni mi się przytyć:(
Wspomne , że przed zachorowaniem ważyłam 69 kg - jakieś 2 , 3 lata temu.
Ostatnio edytowany przez Suzan444 (2009-11-17 07:50:35)
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:27:42)
Offline

Offline
Oj Suzan to ty chucherko jesteś i obawy przed przytyciem naprawde nieuzasadnione. Co do wyrzutów sumienia to swietnie rozumiem. Potrafią nieźle namieszać w głowie, każdy zjedzony posiłek przypomina o kg. Ja się zawzięłam i staram się trzymać. To już 4 dni bez wymiotowania
staram się zjadać małe 4 posiłki, a nie jak do tej pory dwa duże. Niestety z powodu mojej pracy obiad jadam dopiero o 19 no ale zawsze prosze mamusie o jakieś małokaloryczne danie beztłuszczowe
Mam nadzieje, że ty też dasz rade najgorszy zawsze początek. Grunt to dyscyplina i silna wola. Ja ustalam plan dnia i go realizuje po prostu. Uparłam się i koniec nie popuszczę. A w planie mam jeszcze wygospodarowanie "kawałka wolnego czasu" na ćwiczenia będzie trudno ale może od czasu do czasu coś sie znajdzie.
Wpadłam na momencik ehh przerwa w pracy :)szefa nie ma myszy charcują.
Offline
Hm.. szcypiorek , chucherko a jednak to robię nadal ![]()
Jak to Wam powiedzieć.. w wymiotach odnajduję ulgę , uspokjają mnie , zwalczją moje napięcie , które powstaje w wyniku zjedzenia dużej ilości posiłku - powodujęą , że odchodzą wyrzuty sumienia. Mam nadzieję , że mnie rozumiecie ![]()
W pt mam wizyte u psychiatry - nie mam ochoty tam iść jak mało kiedy ![]()
Co mam jej odpowiedzieć na pytanie , które zawsze zadaje " Jak się czujesz"? Comam powiedzieć? Jest makabrycznie , boli mnie wszystko , kłopoty z tarczycą , z sercem , ciągłe bóle głowy ( a właśnie co do bólów głowy - miał może ktoś tak , że przy bólu lewej skroni boli wraz z tym lewe oko? - hm.. może to jakaś migrena , nie wiem)
Mniejsza...
A więc nie będzie w pt za ciekawie jak widać:/
Oczywiście napiszę Wam co i jak ![]()
Offline
...
Ostatnio edytowany przez Greta (2009-11-19 13:28:12)
Offline