Facet zaprosił mnie do kina, miło jak mężczyzna płaci, ale szczerze mówiac nie czuje sie wtedy komfortowo - nie znosze komuś coś "wisieć":/ Z drugiej strony... nie wiem jak kulturalnie i stanowczo zaproponowac zaplacenie za siebie, a przy kasie przeciez nie bede mu wciskac kasy do portfela... Pomyslałam, że może wczesniej napiszę do niego, że zgodzę się, ale płacę za siebie... Tylko, że jeśli nie miał zamiaru płacic, to może głupio wyjść. Wiem, że to banalne, ale jak kulturalnie rozwiązać tę sytuację? Po prostu mam problem ze stwierdzeniem czy ktos proponuje zaplacenie przez grzecznosc czy to dla niego kwestia dumy...
Może powiedź coś w stylu "Ok, Ty stawiasz bilety a ja pizze po filmie" ? No nie wiem ![]()
Może powiedź coś w stylu "Ok, Ty stawiasz bilety a ja pizze po filmie" ? No nie wiem
Niby rozwiązanie, ale może okazać się, że koszty pizzy znacznie przekroczą kwotę za bilety ![]()
Jak rozumiem to początki... Wypada w takiej sytuacji pozwolić chłopakowi kupić bilety, po czym oddać mu połowę. Podobnie i z ewentualna pizzą czy czymkolwiek. I nie podczas płacenia "bawić się" we wciskanie pieniędzy - bo to paskudnie wygląda i rodzi konflikt, stawia w dziwnym świetle
- tylko po. Za jakiś czas, zażyłość między Wami zniweluje takie dylematy i już będzie to całkowicie bezproblemowym...
Ja wychodzę z założenia, że płaci ten kto zaprosił, ale to każdy ma swoje zasady w tym względzie. Może daj mu zapłacić i po prostu następnym razem ty go gdzieś zaproś? Albo ta opcja żeby oddać po fakcie połowę, o ile oczywiście nie każe Ci samej kupić biletu.
Uuuu wiele wody upłynęło od kiedy byłem na takiej randce ale nie ustalałem niczego nigdy wstępnie tylko przy płaceniu pytałem "to jak, pół na pół czy czujesz się dzisiaj zaproszona?
" zazwyczaj było pół na pół
"to jak, pół na pół czy czujesz się dzisiaj zaproszona?
" zazwyczaj było pół na pół
Haha bardzo dobre. Tez tak bede pytal.