Witajcie !
Bardzo proszę o poradę .
Zdaje sobie sprawę , że powinienem sam wiedzieć czego chcę , ale zobacze jakie Wy macie zdanie .
Mianowicie :
Moja żona odeszła po czternastu latach małżeństwa do dużo młodszego . Córka została ze mną . Z mamą widziały się prawie codziennie . Tamten facet brzydko mówiąc dał kopa mojej żonie , a teraz ona chce wrócić .
Źle zrobiła , bo miała wszystko . Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...
Witajcie !
Bardzo proszę o poradę .
Zdaje sobie sprawę , że powinienem sam wiedzieć czego chcę , ale zobacze jakie Wy macie zdanie .
Mianowicie :
Moja żona odeszła po czternastu latach małżeństwa do dużo młodszego . Córka została ze mną . Z mamą widziały się prawie codziennie . Tamten facet brzydko mówiąc dał kopa mojej żonie , a teraz ona chce wrócić .
Źle zrobiła , bo miała wszystko . Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...
s
Zadaj sobie podstawowe pytanie, czy Ty ją jeszcze kochasz, bo nic o tym nie napisałeś. Jeśli tak, a ona szczerze żałuje tego co zrobiła to próbujcie ratować wasze małżeństwo.
FacetpoPrzejsciach napisał/a:Witajcie !
Bardzo proszę o poradę .
Zdaje sobie sprawę , że powinienem sam wiedzieć czego chcę , ale zobacze jakie Wy macie zdanie .
Mianowicie :
Moja żona odeszła po czternastu latach małżeństwa do dużo młodszego . Córka została ze mną . Z mamą widziały się prawie codziennie . Tamten facet brzydko mówiąc dał kopa mojej żonie , a teraz ona chce wrócić .
Źle zrobiła , bo miała wszystko . Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...s
Zadaj sobie podstawowe pytanie, czy Ty ją jeszcze kochasz, bo nic o tym nie napisałeś. Jeśli tak, a ona szczerze żałuje tego co zrobiła to próbujcie ratować wasze małżeństwo.
Nie wiem czy kocham .
Wiem , że tęsknie . Cholernie tęsknie , brakuje mi jej .
Bez MIŁOŚCI i dużej z twej strony WYROZUMIAŁOŚCI - możesz nie dać rady.Z drugiej strony ile masz do stracenia a ile do zyskania ? Może warto spróbować .
Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru- rumpel
Jeśli ją kochasz, to ją przyjmij, ale musisz również jej przebaczyć, bo bez tego nie będzie dobrej przyszłości. Dużo zależy jak ty do tego podejdziesz. Byliście długo małżeństwem. Jakiś kryzys się wkradł. Jeśli ona się otrząsnęła, a ty umiesz wybaczyć, to możecie iść do przodu silniejsi o trudne doświadczenie. Jednak jeśli masz w sobie ból, że cię zdradziła, to może się nie udać.
Tak jak Rumpel napisał: co masz do stracenia?
6 2015-02-15 21:03:43 Ostatnio edytowany przez kow-nor (2015-02-15 21:04:23)
Bez MIŁOŚCI i dużej z twej strony WYROZUMIAŁOŚCI - możesz nie dać rady.Z drugiej strony ile masz do stracenia a ile do zyskania ? Może warto spróbować .
Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru- rumpel
Podpisuję się pod słowami rumpela, szpileczki i wcześniejszymi - Piotra74.
Od siebie dodam tylko, że jeśli jesteś w stanie znieść jej obecność, nie czujesz ...obrzydzenia i wciąż darzysz ja uczuciem - możesz zaryzykować, ale bądź sceptycznie nastawiony i nie rób dalekosiężnych planów. Wiesz, coś takiego, co zafundowała Ci i Waszej córce żona, za jakiś czas może się powtórzyć. Może, ale nie musi... Wszystko zależy od postawy i autorefleksji małżonki, czy jej powrót jest podyktowany tylko wyrachowaniem po sromotnej porażce, zawróceniem do wygodnego życia, czy też ten "kop" od kochasia spowodował weryfikację priorytetów i zainicjował olśnienie, świadomość co zrobiła i chęć naprawy. Skreślając ją i nie pozwalając na powrót - skądinąd aż narzucająca się i zdrowa reakcja - nie dasz Wam szansy na przekonanie się o rzeczywistych powodach. Jeśli przyjmiesz ją do domu, to już na innych zasadach i oczekując, że potrafi swoją postawą ...przekonać Cię znów do siebie, doceni Cię wreszcie jako człowieka, któremu coś kiedyś przysięgała i zdoła ugasić Twoje trapiące wątpliwości. To trudne, ale możliwe... Ty zaś musisz wznieść się ponad żal, zawód i okazać dużo wyrozumiałości. Ale jeśli ją wciąż kochasz - nie powinieneś mieć z tym problemu.
Życzę powodzenia.
7 2015-02-15 21:04:37 Ostatnio edytowany przez FacetpoPrzejsciach (2015-02-15 21:06:44)
Wczoraj w walentynki jak żona wieczorem wychodziła ( była u córki jak codziennie ) miałem ochotę ją zatrzymać ...
Powiedziała , że bardzo chciałaby być z nami ze łzami w oczach . To były szczere łzy . Ona naprawdę żałuję , tyle , że ja nie potrafię zrobić kroku w przód . Nie wiem dlaczego . Ból po zdradzie przeminal . Tak mi się przynajmniej wydaje .
Czuje , że ją kocham i nigdy nie przestałem ...
Tylko wtedy , gdy była z nim tak bardzo jej nienawidziłem , ale teraz często o niej myślę , bardzo często ...
8 2015-02-15 21:05:45 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-15 21:10:04)
... Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...
Trudna sytuacja ![]()
To może na początek:
Jak myślisz, czy Twoja żona żałuje...bo się nie udało, nie wyszło z tamtym.
Nie obawiasz się, że powrót podyktowany jest brakiem innych, lepszych opcji?
FacetpoPrzejsciach napisał/a:... Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...
Trudna sytuacja
To może na początek:
Jak myślisz, czy Twoja żona żałuje...bo się nie udało, nie wyszło z tamtym.
Nie obawiasz się, że powrót podyktowany jest brakiem innych opcji?
Zawsze może być tak jak mówisz .
Ziarenko wątpliwości ...
Pogadajcie razem, tak szczerze, bez wyrzutów, kto czego oczekuje i co czuje. Po takiej rozmowie będziedzie oczyszczeni i będziecie wiedzieli co chcecie. Jeżeli się kochacie to żadna zdrada waszej miłości nie zabije.
11 2015-02-15 22:02:07 Ostatnio edytowany przez starr (2015-02-15 22:09:57)
Nie wiem czy kocham .
Wiem , że tęsknie . Cholernie tęsknie , brakuje mi jej .
Tak jak to opisałeś, to nie sprawdziła się jako żona, nie sprawdziła się jako kochanka. Zastanów się za jaką zona tęsknisz, za tą z którą ślubowałeś, czy za tą , która odeszła do kochanka, czy za tą jaką jest teraz. Ona nie jest już żadną z dwóch pierwszych... Jeżeli tęsknisz za nią, jak za człowiekiem który zrezygnował z bycia z Tobą i dostał kopa od kochanka, to nie jest to tęsknota, tylko litość. Marne to spoiwo dla wspólnej przyszłości...
Ale to Ty podejmujesz decyzje, to Twoje życie. Nikt nie ma prawa niczego Ci nakazać.
Mądrego wyboru życzę...
Edit: tak mi jeszcze przyszło na myśl - upewnij się, że nie zostaniesz tatusiem....
12 2015-02-15 22:02:26 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-15 22:06:01)
Przyszłość napisał/a:FacetpoPrzejsciach napisał/a:... Wiem , że żałuje , że to był błąd . Nie wiem czy powinienem dać jej drugą szansę ...
Trudna sytuacja
To może na początek:
Jak myślisz, czy Twoja żona żałuje...bo się nie udało, nie wyszło z tamtym.
Nie obawiasz się, że powrót podyktowany jest brakiem innych opcji?Zawsze może być tak jak mówisz .
Ziarenko wątpliwości ...
Bardzo oszczędny jesteś w słowach ![]()
Może napiszesz nam coś więcej o samej sytuacji, tj. Jak długo trwał romans Twojej żony i jak wtedy wyglądała Wasza relacja, czy nadal razem mieszkacie, czy i jak Twoja żona tłumaczy swoje "zakochanie", w jaki sposób próbuje Ciebie przekonać, że to była pomyłka i teraz może Tobie zaufać.
FacetpoPrzejsciach napisał/a:Nie wiem czy kocham .
Wiem , że tęsknie . Cholernie tęsknie , brakuje mi jej .Tak jak to opisałeś, to nie sprawdziła się jako żona, nie sprawdziła się jako kochanka. Zastanów się za jaką zona tęsknisz, za tą z którą ślubowałeś, czy za tą , która odeszła do kochanka, czy za tą jaką jest teraz. Ona nie jest już żadną z dwóch pierwszych... Jeżeli tęsknisz za nią, jak za człowiekiem który zrezygnował z bycia z Tobą i dostał kopa od kochanka, to nie jest to tęsknota, tylko litość. Marne to spoiwo dla wspólnej przyszłości...
Ale to Ty podejmujesz decyzje, to Twoje życie. Nikt nie ma prawa niczego Ci nakazać.
Mądrego wyboru życzę...Edit: tak mi jeszcze przyszło na myśl - upewnij się, że nie zostaniesz tatusiem....
Tęsknie za kobietą , którą kiedyś pokochałem . Nigdy nie będzie jak dawniej to oczywiste . Ona też jest zupełnie inną osobą . Kiedyś bym nie pomyślał , że kiedykolwiek mnie zdradzi , zostawi , a jednak ..,
Nie będę rozstrzygał czy sprawdziła się jako kochanka dla niego . Nie interesuje mnie to zupełnie . Gdyby mnie nie zdradziła byłaby w moich oczach idealną żoną i kochanką również , ale tak chyba mówi każdy kto kocha ...
Nie dam się wrobić w dziecko . Nie jestem aż tak głupi .
14 2015-02-15 22:32:24 Ostatnio edytowany przez FacetpoPrzejsciach (2015-02-15 22:34:01)
FacetpoPrzejsciach napisał/a:Przyszłość napisał/a:Trudna sytuacja
To może na początek:
Jak myślisz, czy Twoja żona żałuje...bo się nie udało, nie wyszło z tamtym.
Nie obawiasz się, że powrót podyktowany jest brakiem innych opcji?Zawsze może być tak jak mówisz .
Ziarenko wątpliwości ...Bardzo oszczędny jesteś w słowach
Może napiszesz nam coś więcej o samej sytuacji, tj. Jak długo trwał romans Twojej żony i jak wtedy wyglądała Wasza relacja, czy nadal razem mieszkacie, czy i jak Twoja żona tłumaczy swoje "zakochanie", w jaki sposób próbuje Ciebie przekonać, że to była pomyłka i teraz może Tobie zaufać.
Nie wiedziałem co Ci odpisać .
Romans żony trwał około miesiąca . Bardzo gorący romans , o którym wieści w momencie rozeszły się po rodzinie , znajomych . Żona za moją prośbą wyprowadziła się wtedy do niego . Rozpowiadala jaka to ona jest szczęśliwa , że w końcu czuje się atrakcyjna , doceniona . Byłem wtedy taki wściekły , że nie da się tego określić . Robilem wszystko by była szczęśliwa , by niczego jej nie brakowalo , a jednak ... Mieliśmy wtedy kryzys , nie da się ukryć . Kochanek szybko ją zostawił , a ona przeniosła się do swoich rodziców . Swoje zakochanie tłumaczy jedynie swoją głupotą , mówi , że straciła dosłownie rozum . Podobno jednak ze mną była szczęśliwa , a tamten był pomyłka .Twierdzi , że tęskni za codziennością ze mną , że kocha i będzie cierpliwie czekać aż jej wybacze o ile to nastąpi kiedykolwiek .
Przecież ona chce wrócić, bo nie ma dokąd iść. Jeśli sądzisz, ze przywiodła ją miłość do Ciebie to naprawdę wierzysz w bajki. Gość ją pobzykał i zostawił, a ona została na lodzie, to co niby ma teraz zrobić jak nie wrócić z podkulonym ogonem?
Cokolwiek ją przywiodło do Ciebie, to na pewno nie jest miłość, i miej tą świadomość, bo prawda jest taka, że gdyby kochaś jej nie wystawił, to ta dysksuja nie nie miały by nawet miejsca, bo żonka siedziała by u niego.
Sory za dosadność ale taka jest prawda.
Aha... prawdopodobieństwo powtórki z jej strony jest nader ogromne, więc jeśli ja przyjmiesz, miej tego świadomość.
16 2015-02-15 22:48:42 Ostatnio edytowany przez starr (2015-02-15 22:53:40)
dublet
Tęsknie za kobietą , którą kiedyś pokochałem . Nigdy nie będzie jak dawniej to oczywiste . Ona też jest zupełnie inną osobą . Kiedyś bym nie pomyślał , że kiedykolwiek mnie zdradzi , zostawi , a jednak ..,
Nie będę rozstrzygał czy sprawdziła się jako kochanka dla niego . Nie interesuje mnie to zupełnie . Gdyby mnie nie zdradziła byłaby w moich oczach idealną żoną i kochanką również , ale tak chyba mówi każdy kto kocha ...
Nie dam się wrobić w dziecko . Nie jestem aż tak głupi .
Jeżeli zdecydujesz o powrocie, pozwól dać sobie kilka rad:
Po pierwsze, trzeba zadbać o zdrowie rodziny, a szczególnie córki - żona musi zrobić obowiązkowo badania na choroby przenoszone drogą płciową a szczególnie HPV 16 i 18, które są przyczyna chorób nowotworowych, a także WZW B i C.
Po drugie, czeka Was odbudowanie zaufania, a nie będzie to szybkie i łatwe. Wiedz że:
1. Przyznanie się do zdrady to dopiero początek
2. Zdradzony ma prawo słyszeć słowo "przepraszam" z ust zdradzacza tyle razy ile, będzie potrzebował do uspokojenia emocji.
3. Zdradzony ma prawo domagać się wyjaśnienia wszystkiego, co łączy się ze zdradą, a zdradzający powinien udzielić wyczerpujących wyjaśnień. Może to być wielokrotnie powtarzane to samo pytanie. Zdradzający nie ma prawa uciekać przed odpowiedzią, ani okazywać zniecierpliwienia.
4. Zdradzony ma prawo odczuwać obrzydzenie do zdradzacza (przynajmniej w początkowym okresie od ujawnienia zdrady), dlatego zdradzający nie ma prawa domagać się bliskości cielesnej w żadnej formie.
5. Jeżeli zdradzony ma potrzebę bliskości cielesnej, zdradzający nie powinien odmawiać.
6. Zdradzony ma prawo uzewnętrzniać swoje emocje i je rozładowywać, ale w żadnym wypadku nie może to być dręczeniem słownym zdradzającego, ani tym bardziej agresją fizyczną.
Tylko tyle i aż tyle...
18 2015-02-15 23:06:18 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-15 23:17:28)
Ja bym sobie zrobił taki "eksperyment umysłowy" jak robią czasem fizycy ;-)
Przyjmujesz żonę z powrotem, żyjecie dwa miesiące, jest wam lepiej lub gorzej - zależnie od tego czy dęczy cię "odruch Otella" czy masz zdolność wybaczania (jak dla mnie byłoby ciężko wybaczyć, ale to ja). I kiedy tak "naprawiacie" związek, kochanek - młody i seksowny odzywa się, bo właśnie nie ma partnerki i chciały znowu pozaliczać. Mówi jej, że popełnił straszny błąd, że dziewczyna którą poznał jest młoda i niedoświadczona, mówi że od tygodni stale o niej myśli...itp. (tu proszę wstawić jakieś lepsze teksty bo nie mam stosownych doświadczeń i to może brzmi cienko). Dzwoni, esemesuje, facebookuje i gadu gada tak jakiś czas. A u was atmosfera ciężka, seks robiony z myślą "a co on tam z nią wyprawial", "w czym był lepszy" (jeśli masz problem z poczuciem własnej wartości) lub "jak mogła być tak głupia nieszcząc nasz związek dla patałacha" (w przypadku wysokiego poczucia własnej wartości).
I co teraz bedzie? Zmądrzała już czy jeszcze nie?
To nie lepiej wziąć sobie kogoś "od razu mądrego"? Będzie czysto, sucho i pewnie.
. Kochanek szybko ją zostawił , a ona przeniosła się do swoich rodziców . Swoje zakochanie tłumaczy jedynie swoją głupotą , mówi , że straciła dosłownie rozum . Podobno jednak ze mną była szczęśliwa , a tamten był pomyłka .Twierdzi , że tęskni za codziennością ze mną , że kocha i będzie cierpliwie czekać aż jej wybacze o ile to nastąpi kiedykolwiek .
Nie wierz słowom, a faktom.
Jeżeli tak bardzo kocha, to poczeka.
Jeżeli, szybko zechcesz "wrócić do normalności", to nadziejesz się za chwilę na kolejną minę.
Zdrada, to temat do przepracowania przez obie strony,
niestety, udawanie, że nic się nie stało odbije się czkawką.
Najlepiej poszukajcie sobie pomocy terapeuty.
Ostatni punkt w pewnym sensie jest zaprzeczeniem poprzednich.
21 2015-02-15 23:29:49 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-15 23:32:17)
...
To nie lepiej wziąć sobie kogoś "od razu mądrego"? Będzie czysto, sucho i pewnie.
Teraz jeszcze EXTRAśny napisz nam proszę, jak szybko, sprawnie i TRAFNIE sobie kogoś takiego "od razu mądrego" znależć i wziąć.
Pomimo tego co mówi, że była z Tobą szczęśliwa to jednak " mówi , że straciła dosłownie rozum". Mnie to by zastanowiło, jeśli straciła rozum (a jest dorosła) to dlaczego nie miałoby się to wydarzyć ponownie. Przecież według Niej nie była świadoma Swoich decyzji i nie miała na nie wpływu. To skąd pewność, że to się ponownie nie wydarzy?
Może nie wyszło i z premedytacją kłamie, aby uzyskać jak najwięcej korzyści w zaistniałej sytuacji (płakała krokodylimi łzami). Jeśli naprawdę żałuje to będzie trzeba Ją traktować jak np. epileptyczkę i czekać na kolejne "ataki padaczkowe"
.
Czeka Was długa rozmowa... oby szczera, bo Obydwoje będziecie wiedzieli na czym stoicie.
Facet, jeżeli nie wiesz co zrobić, nie jesteś pewny swoich decyzji to nie rób nic. Nic nierobienie nie zmieni Twojej sytuacji.
Ty możesz zaczekać. Jeszcze żona, jeżeli jej na tobie zależy to także zaczeka. Obserwuj zachowanie małżonki, jej intencje. Jeżeli masz taką możliwość wyjedź sam w jakieś spokojne miejsce aby z dala od rodziny i nacisków przemyśleć wszystko.
24 2015-02-16 00:39:04 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-16 00:45:16)
EXTRA_terrestrial napisał/a:...
To nie lepiej wziąć sobie kogoś "od razu mądrego"? Będzie czysto, sucho i pewnie.Teraz jeszcze EXTRAśny napisz nam proszę, jak szybko, sprawnie i TRAFNIE sobie kogoś takiego "od razu mądrego" znależć i wziąć.
Kurcze, myślałem, że nikt uważny tego nie przeczyta i mi się uda...
Ale...
Why not. Mogę napisać coś o trafności. Sprawdziłbym relacje z rodzicami i wykształcenie (jakość tegoż). Warto też przyjrzeć się ogólnemu poziomowi "ogarnięcia": planowanie, samodyscyplina, konsekwencja w realizacji celów.
Pozytywna relacja z obojgiem rodziców a zwłaszcza stabilność ich związku + umiejętność odraczania gratyfikacji dają IMHO jakieś podstawy. Reszta to empatia/wgląd/ czyli unikanie osób myślących życzeniowo, naginających obraz świata do chęci. Przydatne są osoby jednocześnie dobrze odgadujące emocje swoje i partnera.
Poza tym - warto zwrócić uwagę nie tylko na to, że kocha się ewentualnego partnera, ale skupić się na tym co się od niego dostaje - czy jakość oferowanego uczucia jest OK.
Kolejna sprawa - przetestować się trochę w związku nieformalnym. Najlepiek ok. 4-5 lat, bo po trzech obie strony już wystarczająco habituują na partnera zatem "zew biologiczny" nie działa, a działa już "siłą związku" jeśli jest udany - czyli to że się wykócili, dotarli, dostosowali i nauczyli współpracy.
Przyszłość napisał/a:EXTRA_terrestrial napisał/a:...
To nie lepiej wziąć sobie kogoś "od razu mądrego"? Będzie czysto, sucho i pewnie.Teraz jeszcze EXTRAśny napisz nam proszę, jak szybko, sprawnie i TRAFNIE sobie kogoś takiego "od razu mądrego" znależć i wziąć.
Kurcze, myślałem, że nikt uważny tego nie przeczyta i mi się uda...
Ale...
Why not. Mogę napisać coś o trafności. Sprawdziłbym relacje z rodzicami i wykształcenie (jakość tegoż). Warto też przyjrzeć się ogólnemu poziomowi "ogarnięcia": planowanie, samodyscyplina, konsekwencja w realizacji celów.
Pozytywna relacja z obojgiem rodziców a zwłaszcza stabilność ich związku + umiejętność odraczania gratyfikacji dają IMHO jakieś podstawy. Reszta to empatia/wgląd/ czyli unikanie osób myślących życzeniowo, naginających obraz świata do chęci. Przydatne są osoby jednocześnie dobrze odgadujące emocje swoje i partnera.
Poza tym - warto zwrócić uwagę nie tylko na to, że kocha się ewentualnego partnera, ale skupić się na tym co się od niego dostaje - czy jakość oferowanego uczucia jest OK.
Kolejna sprawa - przetestować się trochę w związku nieformalnym. Najlepiek ok. 4-5 lat, bo po trzech obie strony już wystarczająco habituują na partnera zatem "zew biologiczny" nie działa, a działa już "siłą związku" jeśli jest udany - czyli to że się wykócili, dotarli, dostosowali i nauczyli współpracy.
Hmm... w wielu punktach mogłabym się z Tobą zgodzić chociażby z uwagi na własne doświadczenia i refleksje, nadając im uniwersalny charakter.
Jednak nie pasuje mi do całości chociażby wykształcenie, które wymieniłeś w pierwszym szeregu.
W jaki sposób jakość tegoż wykształcenia przekłada się na "mądrość w związku"?
/.../
Jednak nie pasuje mi do całości chociażby wykształcenie, które wymieniłeś w pierwszym szeregu.
W jaki sposób jakość tegoż wykształcenia przekłada się na "mądrość w związku"?
Pisałem raczej o jakości wykształcenia - realizacja trudnych studiów jest wskaźnikiem samodyscypliny - pierwszym który można łatwo sprawdzić. Oczywiście bez kontekstu właściwego "ustawienia z dzieciństwa" i empatii/wglądu samodyscyplina nic nie da, ale jeśli jest to zwiększy szanse na trwałość związku. Ludzie ogarnięci pracują na swoje szczęście.
27 2015-02-16 07:20:36 Ostatnio edytowany przez FacetpoPrzejsciach (2015-02-16 07:21:30)
Wiem , że lepiej i latwiej byłoby znaleźć sobie nową kobietę do której miałbym zaufanie itd ...
Tylko czy z taką kobietą byłbym szczęśliwy ? Wydaje mi się , że nie , bo pewnie bym jej nie kochał . Z żoną nie będzie łatwo , te myśli 'co on z nią wyprawiał ' będą jeszcze na pewno obecne w moich myślach , ale chce chyba spróbować . Jak nie wyjdzie trudno rozstaniemy się .
Nie wiem tylko jak zrobić pierwszy krok ...
Tak po prostu ją zatrzymać ?
nie wracaj ... nie wchodzi się 2 raz w tą samą rzekę ... skoro 1 cię zdradziła to uwierz mi i możesz być pewny ze zrobi to jeszcze nie raz i to bedzie już jej dużo łatwiej znajdz sobie inna kobietę wyjdziesz na tym jeszcze do przodu ... a jej powiedz ze musisz to przemyśleć ze jak narazie nie możecie być razem ze jesteś dla niej za dobry nie jesteś jej wart
pobaw się nią trochę a póżniej zostaw na lodzie tak jak ona zostawiła ciebie to moje zdanie co powinieneś zrobić pozdrawiam !!
Ludzie ogarnięci pracują na swoje szczęście.
EXTRA_terrestrial,
Przespałam się z tym, co tu napisałeś wczorajszego wieczora i tak sobie myślę, że próbujemy na siłę znaleźć pewne wzorce, sprowadzić je do przyczynowego myślenia i percepcji a jednak wiele przykładów nawet z tegoż forum pokazuje, że istota problemu tkwi zupełnie gdzie indziej i nazwałabym ją: umiejętnością posługiwania się emocjami i świadomą kreacją siebie. Wiem, że jest to wyuczalne, ale niestety dzisiejsza edukacja skupia się na mechanicznej rzeczywistości i newtonowskiej idei materialnego świata, w którym człowiek jest maszyną i niemal zupełnie pomija się aspekty i sposoby kontaktowania się z własnym ciałem i emocjami.
FacetpoPrzejsciach,
W moim odczuciu jest wielce prawdopodobne, że kop w d...ę, którego Twoja żona dostała od gacha i życia, może być to dla niej (i dla Ciebie również) nauką na resztę życia.
Pytanie tylko jakie wnioski na przyszłość wyciągnęliście oboje z tej lekcji?
Myślę, że niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiesz ostatecznie, to Wasza aktualna separacja jest bardzo dobrym rozwiązaniem, które pozwala Tobie spojrzeć z pewnego dystansu na to, co naprawdę Was łączy(ło), czego Tobie brakuje i czy warto dać szansę żonie, która nawet nie zachciała pochylić sie nad Twoimi odczuciami odchodząc w siną dal z kochankiem.
Ja też zostałam zdradzona i daję szansę w tej chwili mojemu mężowi i sobie na zbudowanie naszego związku na nowo, bo ten stary automatycznie przestał istnieć, gdy pojawiła się w nim zdrada. Ale taki start na nowo, od zera wymaga bardzo wiele odwagi i pracy od obu stron. Trudno powiedzieć dla kogo jest to trudniejsze. Mój mąż co jakiś czas powtarza, źe czuje, iż powinien ponieść jakąś okrytną karę za to, co zrobił, bo mimo, że teraz niemal dosłownie staje na głowie żeby mi wszystko wynagrodzić i żeby uczynić mnie szczęśliwą, to dopiero po fakcie zrozumiał, jak zdrada wiele odebrała i jemu, i mnie.
Chyba najbardziej bolesną prawdą dla zdradzonego jest świadomość, że osoba, którą się kochało, nie odwzajemniała tego uczucia, że nie miała oporów, aby zaryzykować wspólnej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, że z premedytacją działała przeciwko związkowi. Ja w pewnym momencie zaakceptowałam to, że ja mojemu mężowi w życiu "przytrafiłam się", że nie byłam świadomym wyborem i decyzją, ale podświadomą drogą do realizacji ról i celów, do których przygotowali go rodzice, współczesna kultura i wymogi społeczeństwa.
Czy zdrada odmieniła rzeczywistość Twoją i Twojej żony?
Czy ta trudna lekcja skłoniła ją i Ciebie do przewartościowania pewnych aspektów Waszego życia i sprowokowała do zmiany spojrzenia na rzeczywistość?
Czy oboje wiecie, czego oczekujecie od siebie nawzajem i na ile, każde z Was jest w stanie sprostać oczekiwaniom drugiego?
To w mojej ocenie fundamentalne pytania, na które powinny odpowiedzieć sobie osoby, które myślą o odbudowie związku po zdradzie.
Ludzie ogarnięci pracują na swoje szczęście.
EXTRA_terrestrial,
Przespałam się z tym, co tu napisałeś wczorajszego wieczora i tak sobie myślę, że próbujemy na siłę znaleźć pewne wzorce, sprowadzić je do przyczynowego myślenia i percepcji a jednak wiele przykładów nawet z tegoż forum pokazuje, że istota problemu tkwi zupełnie gdzie indziej i nazwałabym ją: umiejętnością posługiwania się emocjami i świadomą kreacją siebie. Wiem, że jest to wyuczalne, ale niestety dzisiejsza edukacja skupia się na mechanicznej rzeczywistości i newtonowskiej idei materialnego świata, w którym człowiek jest maszyną i niemal zupełnie pomija się aspekty i sposoby kontaktowania się z własnym ciałem i emocjami.[/b]
Wydaje mi się, że w tym jest coś. Czy możesz to jakoś "systematycznie" rozwinąć tu lub w "mojej strefie wpływów"? Rozumiem zdolność do rozwoju, czyli kreacja siebie jest dla mnie jasna - sam o tym piszę czasem. Co rozumiesz przez "umiejętności posługiwania się emocjami", co masz na myśli pisząc "kontakt z ciałem"?
jak to mówią 2 razy do tej samej rzeki się nie wchodzi ale tak naprawdę to nie jest ta sama rzeka bo ona płynie hehe moja babcia radziła swoim przyjaciółką jeśli wiesz że warto coś zrobić to zrób to wszyscy popełniamy błędy tylko nie wszyscy sie przyznajemy albo nie zostaniemy złapani. Rozmowa rozmowa szczera wypytaj dlaczego itd i oceń sytuację powodzenia napisz co zdecydowałeś powodzenia
Poprosiłem dziś bliską przyjaciółkę żony o spotkanie . Jako , że oboje mamy dosyć elastyczne godziny pracy spotkalismy się na kawę . Ona bardzo uparcie twierdzi , że to żona zostawiła jego , a nie on ją . Podobno zaproponował jej seks bez zobowiązań . Żona liczyła na coś więcej no i go zostawiła .
Ręce mi opadają ... Nie wiem dlaczego przedstawiła mi tą sytuacje inaczej , dlaczego okłamała mówiąc , że to on ją zostawił ? Przecież to bez sensu ...
Poprosiłem dziś bliską przyjaciółkę żony o spotkanie . Jako , że oboje mamy dosyć elastyczne godziny pracy spotkalismy się na kawę . Ona bardzo uparcie twierdzi , że to żona zostawiła jego , a nie on ją . Podobno zaproponował jej seks bez zobowiązań . Żona liczyła na coś więcej no i go zostawiła .
Ręce mi opadają ... Nie wiem dlaczego przedstawiła mi tą sytuacje inaczej , dlaczego okłamała mówiąc , że to on ją zostawił ? Przecież to bez sensu ...
No to masz przechlapane, bo jak żona liczyła na coś więcej, to znaczy, że za tym jej romansem nie stał tylko sex, ale i uczucia. I gdyby kochanek też chciał czegoś więcej, to nie wróciłaby.
Tak żona się zakochała i to nie w Tobie.
A tekst z porzuceniem przez kochanka-- może chce wyjść na pokrzywdzoną (w sensie że została kopnięta w 4 litery), łatwiej dzięki temu zagrać na Twojej litości.
Acha i zastanowiłbym się nad tym, czy słowom przyjaciółki żony można ufać. Ona prędzej pomoże Twojej żonie (i skłamie dla niej) niż Tobie.
No tak w sumie racja .
Przyjaciółka żony to przyjaciółka naszej rodziny , nie sądzę by kłamała .
Chodziło jej chyba bardziej o to byśmy się pogodzili , dziś też namawiała mnie bym dał jej szansę .
Podobno cały czas mówi jej , że za nami tęskni , szkoda , że wtedy jak zdradzała to nie tęskniła ...
Bardzo szkoda .
Dziś wieczorem chyba spróbuje porozmawiać z żoną , będzie u nas na pewno jak codzien .
Nie wiem jak potoczy się ta rozmowa...
Potrafilbys po tym jej zaufac i byc z nia?pzdr.
36 2015-02-16 18:35:10 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-16 21:07:57)
Poprosiłem dziś bliską przyjaciółkę żony o spotkanie . Jako , że oboje mamy dosyć elastyczne godziny pracy spotkalismy się na kawę . Ona bardzo uparcie twierdzi , że to żona zostawiła jego , a nie on ją . Podobno zaproponował jej seks bez zobowiązań . Żona liczyła na coś więcej no i go zostawiła .
Ręce mi opadają ... Nie wiem dlaczego przedstawiła mi tą sytuacje inaczej , dlaczego okłamała mówiąc , że to on ją zostawił ? Przecież to bez sensu ...
Z puntktu widzenia który jest najważniejszy czyli przyszłości waszego związku i z punktu widzenia jej sytuacji emocjonalnej jest to dokładnie to samo.
(1)informacja od koleżanki: Propozycja seksu bez zobowiązań i zerwanie przez żonę
i
(2)informacja od żony: zakochała się i to on ją zostawił
W każdym z wariantów masz stan realny taki że:
Ona się zakochała i nie dostała od niego tego na co liczyła. Nie ma znaczenia co powiedziała Tobie czy koleżance bo to właściwie z jej perspektywy to samo.
Praktyczny skutek zawsze taki sam: WASZ ZWIĄZEK PRZESTAŁ ISTNIEĆ. Bo ona się zakochała.
Pisała o tym precyzyjnie zresztą Przyszłość.
Dalej będzie bardziej skomplikowane. Istnieje teoria, poparta pewną hmmm... obserwowaną na tym forum praktyką, że można "Stworzyć nowy związek" - trochę tak jakbyś zaczynał z kimś innym. W tym celu należy "przepracować problem zdrady" - innymi słowy zdradzający musi zrozumieć czemu "zdrada jest zdradliwa" i skąd mu się wzięła i co czuje jego partner a zdradzony musi mieć szansę na zrozumienie czy ma ochotę bawić się w reset związku (upraszczam). Jeśli obie strony dojdą do wniosku że zdradzający uporał się z problemem, a zdradzony dojdzie do wniosku, że ma w sobie chęci i ochotę do dalszej zabawy, próbują tak jakby nic się nie stało, robiąc sobie jakiś "reset".
Na razie rozumiem z tego tyle. Jak dla mnie to jakieś "psychologiczne" sztuczki z własnym umysłem :-). Warto je chyba podjąć dla dzieci - aby miały oboje rodziców "ze sobą". Czasem istotne są względy ekonomiczne, czasem motywacja zdradzonego - zdradzający jest mimo wszystko atrakcyjny - seksualnie, osobowościowo itp. Żeby wyszło potrzebny jest dobry terapeuta rodziny, czasami także psychoterapia indywidualna.
W sytuacji realnej - bez pomocy psychologicznej zdradzający obwinia zdradzonego za "zły związek", wyjaśnia to okolicznościami (alkohol - wszyscy pili, nigdy wcześniej nie byłem z kobietą z biustem Pameli Anderson), wreszcie bagatelizuje zdradę (nigdy go nie całowałam, albo tylko całowałam i pieściliśmy się do niczego nie doszło) przesuwając jej granicę (byliśmy tylko 2 razy w łóżku - to się nie liczy itp.). Może też wskazywać na manipulację lub element zaskoczenia (wykorzystał mnie, manipulował mną, zaskoczył mnie - tyle że wcześniej powoli rozebrał, lub np. upił mnie - choć przemocą nie wlewał, a pani chciała sobie wyłączyć hamulce). Podejrzewa zdradzonego o liczne zdrady, lub chęci zdrady. Powołuje się na powszechność :"wszyscy zdradzają". Wreszcie wypiera istotne fakty i udaje że nie miały miejsca sam przed sobą, zniekształca stan istniejący aby fakty dotyczące zdrady były łatwiej akceptowalne, ostatecznie "nie pamięta". Oskarża zdradzonego o nękanie, nadwrażliwość, histerią, paranoję - gdy ten chce się dowiedzieć coś więcej,...tak kłamałam ale chciałam cię chronić... albo mówi że sam tolerowałby zdradę partnera (jakby zdradzony tylko o tym marzył-zwykle marzy zdradzający - projekcja). Powołuje się na 5,10,15 i więcej lat bycia "bez skazy"...(gratulacje), na 10 lat chodzenia z zakupami lub pracy na dwa etaty (gratulacje). Przecież to był tylko seks. Przecież nie było seksu - on tylko tak pięknie mówił że mnie kocha. Powoływanie się na formułki zastępujące zrozumienie "byłam z nim ale tak naprawdę kocham tylko ciebie" (jak naprawdę kocha to czemu była). Lista jest dłuższa. W konsekwencji zostaje się z niezłym shitem, bo czuje się że było to nie wporządku ale zdradzający "stale ucieka" przed rozwiązaniem problemu (imho w ten sposób nie da się go rozwiązać).
Mi nie podoba się żaden z wariantów, bo w tej "symulacji" żaden wariant nie zwraca mi tego co było - a chodzi mi o odtworzenie tego co było. Z tego powodu piszę tu raczej z opcją na "nie" o czym uczciwie ostrzegam :-)
Spróbować można dla siebie by nie mieć wyrzutów sumienia ![]()
Ale wiedz że będzie ciężko, najlepiej zonę pogonić do pracy(jeśli nie pracowała) by nie miała czasu na romanse. Wszystkim to radze niezależnie od płci i często pomaga ![]()
To tak jak z depresją rozwiązanie praca praca praca w każdym tego słowa znaczeniu by nie skupiać myśli na sobie. To pomaga zarówno zdradzonym jak i zdradzającym. W pierwszym przypadku dzięki pracy nerwy wyładowuje się na coś pożytecznego, dzięki czemu znika trauma więc psychika się stabilizuje.W drugim przypadku nie ma nudy i fantazjowania bo nie ma na to czasu na fantazjowanie i po czasie widzi się całe zło jakie zrobiło i co dobrego zniszczyło ile wymaga to pracy .
No tak w sumie racja .
Przyjaciółka żony to przyjaciółka naszej rodziny , nie sądzę by kłamała .
Chodziło jej chyba bardziej o to byśmy się pogodzili , dziś też namawiała mnie bym dał jej szansę .
Podobno cały czas mówi jej , że za nami tęskni , szkoda , że wtedy jak zdradzała to nie tęskniła ...
Bardzo szkoda .
Dziś wieczorem chyba spróbuje porozmawiać z żoną , będzie u nas na pewno jak codzien .
Nie wiem jak potoczy się ta rozmowa...
Słuchaj w moim odczuciu żona nie ma gdzie się podziać i chce wrócić. Przykro mi
. A potwierdzają to niestety słowa przyjaciółki. Ona chciała z Nim być z MIŁOŚCI! Więc dlaczego tak naprawdę chce być z Tobą? Chcesz czekać, aż zakocha się w kimś innym i znowu odejdzie?
Co innego gdyby OPRZYTOMNIAŁA i wybrała powrót do Was, gdy mogła nadal zyskać przy pozostaniu u boku kochanka. A chce wrócić, bo się nie UDAŁO. Nie ważne już, czy to On ją "pogonił', czy odwrotnie. Ich związek się rozpadł i nie ma już nic, a no tak przecież ma rodzinę, którą Z WŁASNEJ WOLI OPUŚCIŁA!!!!!!!
Wiem, że kochasz, ale nie wierz ślepo w Jej słowa, bo czyny przeczą wszystkiemu co mówi.
Spróbować można dla siebie by nie mieć wyrzutów sumienia
Ale wiedz że będzie ciężko, najlepiej zonę pogonić do pracy(jeśli nie pracowała) by nie miała czasu na romanse. Wszystkim to radze niezależnie od płci i często pomaga
To tak jak z depresją rozwiązanie praca praca praca w każdym tego słowa znaczeniu by nie skupiać myśli na sobie. To pomaga zarówno zdradzonym jak i zdradzającym. W pierwszym przypadku dzięki pracy nerwy wyładowuje się na coś pożytecznego, dzięki czemu znika trauma więc psychika się stabilizuje.W drugim przypadku nie ma nudy i fantazjowania bo nie ma na to czasu na fantazjowanie i po czasie widzi się całe zło jakie zrobiło i co dobrego zniszczyło ile wymaga to pracy .
Wiesz z tą pracą to nie byłbym do końca taki pewny. Zobacz ile romansów zaczyna się właśnie w pracy. Moja historia jest tego doskonałym przykładem. Swoją drogą ciekawe czy ktoś kiedyś prowadził badania w jakim środowisku, otoczeniu dochodzi najczęściej do romansu i zdrady? Może ktoś z was natrafił na wyniki takich badań. Ja osobiście uważam, że jeżeli ma dojść do odbudowy związku, takiego zakończonego sukcesem, to jedyną drogą do tego jest poznanie przyczyn dla których ta druga osoba zdradziła. Bez tego nie ma na to szans, bo sytuacja się powtórzy. Szczerość, szczerość i jeszcze raz szczerość z obu stron to moim zdaniem gwarancja sukcesu.
No tak w sumie racja .
Przyjaciółka żony to przyjaciółka naszej rodziny , nie sądzę by kłamała .
Chodziło jej chyba bardziej o to byśmy się pogodzili , dziś też namawiała mnie bym dał jej szansę .
Podobno cały czas mówi jej , że za nami tęskni , szkoda , że wtedy jak zdradzała to nie tęskniła ...
Bardzo szkoda .
Dziś wieczorem chyba spróbuje porozmawiać z żoną , będzie u nas na pewno jak codzien .
Nie wiem jak potoczy się ta rozmowa...
Weź po uwagę również to - jeżeli teraz przyjmiesz żonę i zaczniecie od nowa,
to będzie oznaczało, z formalnego punktu, że jej wybaczyłeś.
Za kilka miesięcy, żona będzie mogła wystąpić o rozwód bez orzekania o winie.
Jej zdrada, opuszczenie rodziny dla kochanka - nie będziesz mógł się na nie powoływać w celu zablokowania jej pozwu bądź w celu uzyskania rozwodu z jej winy.
Jak widzisz, są zmienne zeznania co do powodu rozpadu jej związku z kochankiem.
Może on wcale nie został zerwany, a jedynie zszedł do głębszego podziemia.
W celu uniknięcia przez zonę bolesnych skutków dla jej nowego związku, skutków jej nierozważnych posunięc - mogła stracić opiekę nad dzieckiem, płacić alimenty na dziecko a moze nawet na Ciebie.
Za parę miesięcy, żona może powtórnie wrócić do kochanka ale z dzieckiem i bez widma skutków rozwodu z jej winy.
Wiesz jak to jest.
Ten kto ma miękkie serce musi mieć twardą dooope ![]()
Jest jeszcze jeden aspekt - żona odeszła nie tylko od Ciebie.
Żona odeszła również od dziecka, wybrała kochanka.
Dziecko korzystało tylko z "ochłapów" jej czasu.
Dochodziła co prawda do dziecka, ale dziecko było na drugim planie, za kochankiem.
To z nim mieszkała, jemu poświeciła 90% swojego czasu.
Poświeć trochę więcej czasu na rozważenie powrotu żony, niż tylko jedna "zasadnicza" rozmowa.
Usłyszysz w niej to co chcesz usłyszeć.
Dajcie sobie więcej czasu.
Tamten związek przestał istnieć, zdrada rozwaliła jego fundamenty.
Ta kobieta z którą brałeś ślub już nie istnieje.
Jest inna kobieta, inny związek.
Jak długo decydowałeś się na poprzedni związek z tamtą kobietą która przeszła do historii ?
Jeśli jest prawdą , że to ona odeszła od kochanka ..to jest szansa że rzeczywiście przejrzała na oczy ... i podjęła decyzję sama ..
Zawsze warto dać sobie szansę , tym bardziej że macie dziecko.
Ustalcie tylko zasady tego nowego życia ... bo z pewnością będzie trudniej.. Pisałeś już że mieliście kryzys , i wtedy doszło do zdrady..to oznacza że tamtej próby nie wytrwaliście.... ta , kolejna o ile się zdecydujesz.. będzie trudniejsza.
Powodzenia , cokolwiek zdecydujesz
Rozmawiałem z żoną .
Pojechała już .
Skłamałem , również ja .
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej , że w moim życiu pojawiła się inna , że jej nie wybacze , że chce rozwodu .
Przecież tego nie planowałem . Coś we mnie wstąpiło , jakiś demon normalnie . Nazmyslalem jak nigdy . Jakbym chciał się odegrać .
Żona płakała , potem powiedziała , że życzy mi szczęścia . Prawie wyladowalismy w łóżku .
Przecież to wszystko nie prawda ja nikogo nie mam ...
Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą . To i tak jej nie tłumaczy .
Ona strasznie się zmieniła , nie wiem czy na lepsze czy na gorsze . To całkiem inna kobieta .
Tak cholernie nie wiem co robić . Nienawidzę , a za razem kocham . To możliwe ? Czy tylko ja jestem inny ?
Rozmawiałem z żoną .
Pojechała już .Skłamałem , również ja .
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej , że w moim życiu pojawiła się inna , że jej nie wybacze , że chce rozwodu .
Przecież tego nie planowałem . Coś we mnie wstąpiło , jakiś demon normalnie . Nazmyslalem jak nigdy . Jakbym chciał się odegrać .
Żona płakała , potem powiedziała , że życzy mi szczęścia . Prawie wyladowalismy w łóżku .
Przecież to wszystko nie prawda ja nikogo nie mam ...Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą . To i tak jej nie tłumaczy .
Ona strasznie się zmieniła , nie wiem czy na lepsze czy na gorsze . To całkiem inna kobieta .
Tak cholernie nie wiem co robić . Nienawidzę , a za razem kocham . To możliwe ? Czy tylko ja jestem inny ?
Nie nie jesteś inny, ja mam to samo. Nie potrzebnie kłamałeś, że ktoś się w Twoim życiu pojawił, strzeliłeś sobie samobója, zarówno w jej oczach jak i w przypadku ewentualnego rozwodu, bo na pewno ten zarzut zostanie przeciw Tobie wykorzystany. Powodzenia życzę i mam nadzieję, że jednak wam się ułoży. Bądź z nią szczery, nie oszukuj i tego samego wymagaj od niej.
44 2015-02-16 21:36:33 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-02-16 21:44:08)
Jeżeli poczeka na Ciebie w samotności tyle czasu ile trwał jej romans, ( o ile wiesz ile trwał, miesiąc z nim mieszkała ile czasu przedtem romansowała ?)
to raczej możesz jej zaufać.
Teraz, jeżeli kochanek skinie na nią palcem,
obieca rozwód z żoną,
to poleci do niego na skrzydłach.
Będziesz się z nią przecież jeszcze widywał,
nic straconego.
Znowu Cię okłamała ?
Co jest prawdą ?
- kochanek dął jej kopa,
- nie chciała być seks - przyjaciółką
- czy też facet nie chciał się dla niej rozwieść ?
To co mówiła przedtem, to co mówiła przyjaciółce albo to co powiedziała teraz ?
co w tym co mówi jest prawdą a fałszem ?
Kiedy możesz jej zaufać, że to co mówi jest prawdą ?
Rozmawiałem z żoną .
Pojechała już .Skłamałem , również ja .
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej , że w moim życiu pojawiła się inna , że jej nie wybacze , że chce rozwodu .
Przecież tego nie planowałem . Coś we mnie wstąpiło , jakiś demon normalnie . Nazmyslalem jak nigdy . Jakbym chciał się odegrać .
Żona płakała , potem powiedziała , że życzy mi szczęścia . Prawie wyladowalismy w łóżku .
Przecież to wszystko nie prawda ja nikogo nie mam ...
Bo chciałeś aby walczyła o Ciebie w sytuacji beznadziejnej - tak jak ty (podejrzewam) próbowałeś walczyć o nią. Nie powalczyła.
Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą .To i tak jej nie tłumaczy .
Nie.
Ona strasznie się zmieniła , nie wiem czy na lepsze czy na gorsze . To całkiem inna kobieta .
Tak cholernie nie wiem co robić . Nienawidzę , a za razem kocham . To możliwe ? Czy tylko ja jestem inny ?
Myślę że w podobnej sytuacji odstawiałbym gorsze sceny :-). Jest w depresji, więc jest inna. Ale przyszła przylepić się do ciebie jako do ewentualnego plasterka na ranę PO NIM.
Jednym powrót do normalności zajmuje rok, innym trzy lata. Tak ludzie opowiadają. Potem mam nadzieję, będziesz wolny.
Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...
Rozmawiałem z żoną .
Pojechała już .Skłamałem , również ja .
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej , że w moim życiu pojawiła się inna , że jej nie wybacze , że chce rozwodu .
Przecież tego nie planowałem . Coś we mnie wstąpiło , jakiś demon normalnie . Nazmyslalem jak nigdy . Jakbym chciał się odegrać .
Żona płakała , potem powiedziała , że życzy mi szczęścia . Prawie wyladowalismy w łóżku .
Przecież to wszystko nie prawda ja nikogo nie mam ...
Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą . To i tak jej nie tłumaczy .
Ona strasznie się zmieniła , nie wiem czy na lepsze czy na gorsze . To całkiem inna kobieta .
Tak cholernie nie wiem co robić . Nienawidzę , a za razem kocham . To możliwe ? Czy tylko ja jestem inny ?
Nie Jesteś inny, tylko opadły Ci z oczu klapki. Przecież ona z dnia na dzień się tak radykalnie nie zmieniła. Natomiast poniosły Ciebie emocje... nie wiem po kiego było Ci to kłamstwo. Zakładam, że było to z powodu bardziej zamknięcia jej drogi powrotu, niż próba zaimponowania jej i podbudowania swojego ego. W każdym razie, teraz postawiłeś się w dużo gorszej sytuacji, gdyby doszło do rozwodu i
mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę ze skutków tego kłamstwa. Właśnie rozpętałeś II wojnę rodzinną, tym razem o dziecko. Nawet jak jej rodzice wiedzą, że to ona zdradziła i odeszła, to nie odpuszczą i mogą w każdej chwili zrobić z ciebie pedofila i przemocowca, co skończy się sądownym odebraniem Ci córki. Jak nie Masz twardych dowodów zdrady, to będziesz miał dużo trudniej z udowodnieniem i odkręceniem wszystkiego, a i tak sąd może przyznać wyłączne prawo do opieki Twojej jż.
Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...
To powiedz na co mam Cię namawiać ;-) Na pogodzenie czy na rozstanie?
FacetpoPrzejsciach napisał/a:Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...To powiedz na co mam Cię namawiać ;-) Na pogodzenie czy na rozstanie?
Sam nie wiem ...
Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...
Stwórz Sobie listę plusów i minusów Jej powrotu do Waszego życia/rodziny. Zdaj Sobie sprawę, czy w ogóle CIEBIE/WAS KOCHA, czy chce powrotu, bo wykonała rachunek sumienia i chce odbyć pokutę (wynagrodzić Wam Cierpienie).
Bez miłości Wasze ponownie zejście nie będzie miało sensu, bo jak na horyzoncie ZNOWU pojawi się PRAWDZIWA MIŁOŚĆ to nie wiesz, czy nie zachowa się podobnie.
Ale dziwi mnie to, że tak szybko się poddała
, gdy powiedziałeś Jej o Innej. Ciekawe czemu?
FacetpoPrzejsciach napisał/a:Rozmawiałem z żoną .
Pojechała już .Skłamałem , również ja .
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej , że w moim życiu pojawiła się inna , że jej nie wybacze , że chce rozwodu .
Przecież tego nie planowałem . Coś we mnie wstąpiło , jakiś demon normalnie . Nazmyslalem jak nigdy . Jakbym chciał się odegrać .
Żona płakała , potem powiedziała , że życzy mi szczęścia . Prawie wyladowalismy w łóżku .
Przecież to wszystko nie prawda ja nikogo nie mam ...
Pytałem ją jak było z rozstaniem . Przyznała , że mnie okłamała . To ona go zostawiła . Okazało się , że ma żonę , dziecko , drugie mieszkanie . Nie chciała być tą drugą . To i tak jej nie tłumaczy .
Ona strasznie się zmieniła , nie wiem czy na lepsze czy na gorsze . To całkiem inna kobieta .
Tak cholernie nie wiem co robić . Nienawidzę , a za razem kocham . To możliwe ? Czy tylko ja jestem inny ?Nie Jesteś inny, tylko opadły Ci z oczu klapki. Przecież ona z dnia na dzień się tak radykalnie nie zmieniła. Natomiast poniosły Ciebie emocje... nie wiem po kiego było Ci to kłamstwo. Zakładam, że było to z powodu bardziej zamknięcia jej drogi powrotu, niż próba zaimponowania jej i podbudowania swojego ego. W każdym razie, teraz postawiłeś się w dużo gorszej sytuacji, gdyby doszło do rozwodu i
mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę ze skutków tego kłamstwa. Właśnie rozpętałeś II wojnę rodzinną, tym razem o dziecko. Nawet jak jej rodzice wiedzą, że to ona zdradziła i odeszła, to nie odpuszczą i mogą w każdej chwili zrobić z ciebie pedofila i przemocowca, co skończy się sądownym odebraniem Ci córki. Jak nie Masz twardych dowodów zdrady, to będziesz miał dużo trudniej z udowodnieniem i odkręceniem wszystkiego, a i tak sąd może przyznać wyłączne prawo do opieki Twojej jż.
Bez przesady,on skłamał jej w rozmowie w 4 oczy więc to żaden dowód jest,ona zaś zostawiła rodzinę czego nie da się ukryć.
Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...
Chyba możesz założyć, że limit głupich zachowań, na dzisiaj już wyczerpałeś. Weź coś na uspokojenie, ale takiego bez %
Bez przesady,on skłamał jej w rozmowie w 4 oczy więc to żaden dowód jest,ona zaś zostawiła rodzinę czego nie da się ukryć.
Jak dobry adwokat będzie przedstawiał tą sprawę w sytuacji gdy nie ma twardych dowodów? - stwierdzi, że odeszła od przemocowca i zdradzającego męża. dziadkowie dowiedzą się od niej, a ona ma tendencje do kłamania...
54 2015-02-16 22:23:30 Ostatnio edytowany przez Musclebrain (2015-02-16 22:26:41)
Musclebrain napisał/a:Bez przesady,on skłamał jej w rozmowie w 4 oczy więc to żaden dowód jest,ona zaś zostawiła rodzinę czego nie da się ukryć.
Jak dobry adwokat będzie przedstawiał tą sprawę w sytuacji gdy nie ma twardych dowodów? - stwierdzi, że odeszła od przemocowca i zdradzającego męża. dziadkowie dowiedzą się od niej, a ona ma tendencje do kłamania...
Zostawiła przemocowca ale dziecka nie zabrała?lipa,równie dobrze mógł jej nic takiego nie mówić a tez by mogla skłamać,teraz to już tylko teoretyzujesz.
EXTRA_terrestrial napisał/a:FacetpoPrzejsciach napisał/a:Mam ochotę teraz rzucić wszystko i jechać do niej ...
Jej miejsce jest u nas z nami ...
Cholera co ja mówię ...To powiedz na co mam Cię namawiać ;-) Na pogodzenie czy na rozstanie?
Sam nie wiem ...
To zrób sobie "Tydzień Myślenia" przygotuj strategię, a potem zacznij działać bo jak narazie działasz na ślepo :-)
Nie uda Ci się zdrady zapomnieć, a musisz przynajmniej wybaczyć - tu jest ogrom rzeczy do wybaczenia, z których - jak dla mnie - już "pierwszy pocałunek" byłby powodem do zaproponowania opcji mieszkania osobno.
Jeśli nie dasz sobie z tym rady i wybierzesz strategię którą proponuje Starr będziesz musiał być bezwzględny, ale też maksymalnie obiektywny, pragmatyczny i niepodatny na litość i dawne uczucie - inaczej rozpieprzy cię w sądzie.
Mi się wydaje, że to jest jakiś "temat do przemyśleń" a nie zastanawianie się w tym akurat momencie jechać po nią czy nie. Urządzisz jej jesień średniowiecza? Po co? Czasu nie cofniesz.
Czy ja wiem czy szybko się poddała .
Stwierdziła , że wcale nie dziwi ją fakt , że w moim życiu niby ktoś się pojawił , że ona swoją szansę już miała i ją zniszczyła .
Wcale nie byłem też idealnym mężem . Zaniedbywalem ją . Dlatego szukała miłości gdzie indziej ...
To też moja wina ...
Chyba rzeczywiście wezme coś na uspokojenie ...
Coś mocniejszego nie zaszkodzi . Córka śpi ...
Muszę się odsteresowac ....
Zrobisz jak uważasz i nawet to co przeczytasz tutaj na forum, nie uchroni Cię przed popełnianiem błędów. Niestety dopóki sam się nie przejedziesz na własnym rachunku nie zrozumiesz tego co inni użytkownicy chcą Ci przekazać. Stawiam za pewnik, że czytasz te posty, stwierdzasz: "fakt maja rację" a za chwilę "o matko jak mi jej brakuje". Każdy tutaj licytuje się, stara się przeciągnąć na swoją stronę. Każdy został w jakiś sposób doświadczony w tym temacie i próbuje Ci pomóc.
Niestety taka jest prawda, że istnieją pewne schematy zachowań, które są bardzo często powtarzane w wątkach na tym forum.
Ty teraz nie myślisz, myślą za Ciebie emocje. Nie podejmuj teraz żadnej decyzji. Zostaw to jak jest, pewnie bardzo boli... ale pamiętaj boli po raz kolejny przez nią...
Zastanów się też czy w tym związku miałeś to co chciałbyś dostać od życiowej partnerki ... Skoro jej czegoś brakowało, czuła się samotna i musiała szukać nowych wrażeń, Ty zapewne również w 100% nie czułeś się komfortowo w tej relacji.
58 2015-02-16 22:32:24 Ostatnio edytowany przez FacetpoPrzejsciach (2015-02-16 22:35:00)
Zrobisz jak uważasz i nawet to co przeczytasz tutaj na forum, nie uchroni Cię przed popełnianiem błędów. Niestety dopóki sam się nie przejedziesz na własnym rachunku nie zrozumiesz tego co inni użytkownicy chcą Ci przekazać. Stawiam za pewnik, że czytasz te posty, stwierdzasz: "fakt maja rację" a za chwilę "o matko jak mi jej brakuje". Każdy tutaj licytuje się, stara się przeciągnąć na swoją stronę. Każdy został w jakiś sposób doświadczony w tym temacie i próbuje Ci pomóc.
Niestety taka jest prawda, że istnieją pewne schematy zachowań, które są bardzo często powtarzane w wątkach na tym forum.
Ty teraz nie myślisz, myślą za Ciebie emocje. Nie podejmuj teraz żadnej decyzji. Zostaw to jak jest, pewnie bardzo boli... ale pamiętaj boli po raz kolejny przez nią...
Zastanów się też czy w tym związku miałeś to co chciałbyś dostać od życiowej partnerki ... Skoro jej czegoś brakowało, czuła się samotna i musiała szukać nowych wrażeń, Ty zapewne również w 100% nie czułeś się komfortowo w tej relacji.
Masz rację .
Właśnie tak pomyślałem . "Macie racje " , a po chwili "I tak ją kocham i cholernie mi jej brakuje " .
Jestem facetem dam radę ...Chcialbym być szczęśliwy jak dawniej ...
Chyba rzeczywiście wezme coś na uspokojenie ...
Coś mocniejszego nie zaszkodzi . Córka śpi ...
Muszę się odsteresowac ....
Jak coś mocniejszego, to wyłącz i schowaj sam przed sobą telefon...
Zostawiła przemocowca ale dziecka nie zabrała?lipa,równie dobrze mógł jej nic takiego nie mówić a tez by mogla skłamać,teraz to już tylko teoretyzujesz.
Fakt, ja teraz teoretyzuję, ale adwokat będzie miał dużo czasu i będzie miał kolegów do pomocy w wymyślaniu "rzeczywistości".
I dowiesz się jaka decyzja będzie właściwa, jak już sam ją podejmiesz
Ale na litość boską nie rób z siebie ofiary
nie byłeś dla niej dobry, nie dbałeś o nią, ale nie odszedłeś od niej do kochanki tak jak ona to zrobiła.
/.../
Wcale nie byłem też idealnym mężem . Zaniedbywalem ją . Dlatego szukała miłości gdzie indziej ...
To też moja wina ...
/.../.
No to powinna się z tobą rozstać albo postawić pod ścianą i domagać zmian. Zdrada to "przestępstwo" przeciw związkowi a nie tylko Tobie. Złamanie podstawowej zasady na jakiej związek się opiera, czyli zaufania.
Rozumiem, że NIE przyszła do ciebie i nie zaproponowała separacji/rozwodu po czym poszukała i znalazła drugiego faceta.
FacetpoPrzejsciach napisał/a:/.../
Wcale nie byłem też idealnym mężem . Zaniedbywalem ją . Dlatego szukała miłości gdzie indziej ...
To też moja wina ...
/.../.No to powinna się z tobą rozstać albo postawić pod ścianą i domagać zmian. Zdrada to "przestępstwo" przeciw związkowi a nie tylko Tobie. Złamanie podstawowej zasady na jakiej związek się opiera, czyli zaufania.
Rozumiem, że NIE przyszła do ciebie i nie zaproponowała separacji/rozwodu po czym poszukała i znalazła drugiego faceta.
Jak dobrze EXTRA_terrestrial zauważył to nie powód do zdrady. Najwyżej kiepska wymówka i to na niskim poziomie. Związek/małżeństwo ma kryzys --> rozwiązujemy go --> nic nie działa --> rozchodzimy się/separacja--> BYŁA żona szuka BIG LOVE.
Ty siebie Autorze nie poganiaj. Nic na dziś nie musisz. To, że żona ?podjęła decyzję? nie znaczy, że Ty musisz podjąć swoją tu i teraz. Nic nie musisz i żadne względy społeczne, moralne czy wynikające z poczucia, że jesteś facetem, a facet podejmuje decyzje, nie powinny mieć wpływu na czas, jaki jest Ci potrzebny. Wbrew pozorom sytuacja w tym dramacie jest komfortowa. Nie mieszkacie razem. Żona odwiedza córkę i niech tak będzie (to dla dobra dziecka, skoro odwiedziny miały miejsce i w czasie gorącego romansu). A Ty sobie daj czas. Czas na zrozumienie sytuacji, zrozumienie i poznanie siebie, na ogarnięcie emocji, które na dziś dzień zaciemniają cały obraz, na obserwację. W oddaleniu jest to zrobić łatwiej niż mieszkając razem i to z córką, która z radością odnotuje fakt, że rodzice są znowu razem.
A wszystkie odpowiedzi są w Tobie, zresztą widać je już po tym co piszesz. Powrót po zdradzie to początek. Zdarza się i miesiąc i rok miodowy, a potem wraca, są nawroty myśli, złych wspomnień, niestety i po 10 i 20 latach. Nie ma możliwości rozpoczęcia od nowa, życie to kontynuacja. Czy z żoną, czy bez niej, trauma zdrady będzie w głowie. Macie dziecko, żona obecna w twoim życiu i tak więc będzie. Ubezpieczyć się od zdrady na przyszłość też nie można. Nowy, lepszy związek z mądrzejsza osobą ? niewiadoma. Konsekwencje wyboru poznasz i tak po latach. Każda decyzja, którą podejmiesz będzie trudna i z typu wyboru mniejszego zła ale przy uwzględnieniu wszystkich danych jakimi dysponujesz i nie w celu świadomego krzywdzenia kogokolwiek będzie to decyzja dobra. Tylko nie pij
Właśnie tak pomyślałem . "Macie racje " , a po chwili "I tak ją kocham i cholernie mi jej brakuje " .
Jestem facetem dam radę ...Chcialbym być szczęśliwy jak dawniej ...
Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość.
Ta zła dotyczy tego, że już nigdy nie będzie jak dawniej
A dobra jest taka, że będziesz szczęśliwy jak dawniej albo bardziej ![]()
Wydaje mi się, że w tym jest coś. Czy możesz to jakoś "systematycznie" rozwinąć tu lub w "mojej strefie wpływów"? Rozumiem zdolność do rozwoju, czyli kreacja siebie jest dla mnie jasna - sam o tym piszę czasem. Co rozumiesz przez "umiejętności posługiwania się emocjami", co masz na myśli pisząc "kontakt z ciałem"?
Jestem przekonana, że doskonale wiesz, co mam na mysli ![]()
"Umiejętność posługiwania się emocjami" to może trochę szerzej pojęta tzw. inteligencja emocjonalna a "kontakt z ciałem" to obserwowanie, rozumienie i "rozbrajanie" reakcji somatycznych organizmu, towarzyszących emocjom.