Witam, Jestem mama szesciomiesiecznego synka. Mały od ok miesiąca jest ciągle na jakiś lekach, zaczęło się od zapalenia krtani, dostał antybiotyk, potem były plesniawki po antybiotyku na krtan, od plesniawek dostał kolejny antybiotyk, zaczął kaszlec, kolejna wizyta u lekarza, diagnoza: zmiany w oskrzelach 3 syropy dostał, na szczęście nie antybiotyk, nie było takiej potrzeby, choroba się niby kończy bo jest lepiej ale dzisiaj lekarz mi kazał się zastanowić nad szczepionka od pneumokokow i nie mam pojęcia co robić, zaszczepić czy nie? Synek ogólnie od urodzenia ma słaby organizm, ledwo skończył miesiąc dostał plesniawek, dwa 2tyg leczenia, 3 tyg spokoju i dawaj od Nowa plesniawki, drugim razem były na tyle poważne że wylądowaliśmy w szpitalu na tydzień, ponad 3 M miałam spokój z chorobami a teraz zaczęło się od Nowa, wiem że pogoda sprzyja wirusom ale już jestem zmęczona wizytami u lekarzy. I tu mam pytanie do mam które szczegóły dzieci, warto zaszczepić czy lepiej odpuścić i odbudować odporność np tranem czy czym podobnym? Jest to moje pierwsze dziecko i po prostu nie wiem co robic. Jakie jest wasze zdanie drogie mamy w tym temacie?
Szczepionka przeciwko pneumokokom nie wzmocni odporności dziecka! Ona ma za zadanie uodpornić przeciwko zakażeniom pneumokokami, nie wirusami grypy i wszelkimi innymi chorobami.
Ja swoje dziecko zaszczepiłam. Ale to indywidualna decyzja każdej matki. Dużo się słyszy o powikłaniach poszczepiennych i każdy sam powinien podjąć decyzję czy woli ryzyko danej choroby czy ryzyko powikłań.
Czy był robiony antybiogram? Skąd lekarz wie, że winne są pneumokoki? Nie dał antybiotyku, ale skoro to pneumo, to powinien. Te bakterie należą do naturalnej flory bakteryjnej, którą niemal każdy człowiek ma w sobie. One są w pewnej równowadze, w harmonii z resztą flory, a szczepionka tę harmonię zaburza. Penumokoki to potoczna nazwa dla dwoinki zapalenia płuc, która wbrew nazwie, w stanie równowagi jest nieszkodliwa, w stanie jej utraty może powodować ostre zapalenie zatok, ucha środkowego, opon mózgowo-rdzeniowych, szpiku, stawów, wsierdzia, otrzewnej, osierdzia, tkanki łącznej i ropień mózgu. Czy twoje dziecko choruje na którąś z tych chorób? Nieee... Tylko zapalenie krtani niewiadomego pochodzenia zaleczone antybiotykiem, zakażenie grzybicze w skutek naruszenia naturalnej flory błon śluzowych i obecnie kaszel niewiadomego pochodzenia, a prawdopodobnie będący pozostałością po tamtej pierwszej infekcji.
Ja od prawie 10 lat leczę się na astmę. Przed diagnozą średnio 3-6 razy w roku przez całe życie chorowałam na zapalenia oskrzeli. Alergolog i lekarz rodzinny bardzo mnie namawiali na to szczepienie. Ale pulmonolog, czyli lekarz chorób płuc, do którego chodzę z astmą powiedział, żebym się absolutnie nie szczepiła, bo po pierwsze ta szczepionka ma więcej skutków ubocznych niż choroba, a po drugie pneumokoki wcale nie powodują tylu zapaleń oskrzeli. Te choroby mogą mieć równe dobrze podłoże wirusowe, jak i być spowodowane przez wiele innych bakterii, przed którymi szczepionka nie chroni. Po drugie ma ona niską skuteczność i chroni stosunkowo krótko. A po trzecie - ciekawostka - on nie szczepi swoich dzieci ani siebie na nic. Bo szczepionki nie są bezpieczne. Wtedy pierwszy raz się dowiedziałam, że szczepienia wcale nie są żadnym cudem.
Najlepiej oczywiście budować naturalną odporność. Karmienie piersią to podstawa, ale jeśli nie karmisz, to tran jak najbardziej. Najlepszy jest biomarine - poszukaj u nich na stronie info na temat tego, czy półrocznym dzieciom można go podawać. Wada jest jedna - cena: ok. 60 zł za opakowanie. Poszukaj informacji o naturalnej witaminie C, dostępnej w postaci chociażby soku z aronii, porzeczki czy czarnego bzu.
Szczepienie, ani na pneumokoki, ani żadne inne nie podniesie ogólnej odporności organizmu. Wstrzykniesz dziecku koktajl uszkodzonych wirusów, obcych białek, konserwantów, adjuwantów i paru innych składników. To nie podniesie mu odporności, a jest szansa, że jej wręcz zaszkodzi. Zanim zdecydujesz się na jakiekolwiek szczepienie, nawet te z kalendarza popracuj nad odpornością. Jeśli twój synek tak często choruje, to może zamiast szczepić warto poprosić pediatrę o skierowanie do poradni immunologicznej, żeby zrobić badania na niedobory odporności. W takich przypadkach na ogół odracza się szczepienia do czasu aż stan dziecka się unormuje.
Poszukaj w necie informacji o tym, dlaczego w Japonii wycofano Prevenar.
Ta szczepionka zapobiega (ale nie daje 100% skuteczności) zachorowaniu na zakażania wywołane przed 14 szczepów tej bakterii, a sprawcami zachorowań jest ponad 100.
Warto też poznać przed podjęcie decyzji skład tej szczepionki i niepożądane odczyny poszczepienne (cały cytat z ulotki dostępnej na stronie internetowej producenta).
Prevenar 7 (bo na siedem szczepów dwoinki):
"Każda dawka 0,5 ml zawiera:
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 4* 2 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 6B* 4 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 9V* 2 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 14* 2 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 18C* 2 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 19F* 2 mikrogramy
Polisacharyd pneumokokowy serotyp 23F* 2 mikrogramy
* skoniugowany z białkiem nośnikowym CRM197 i adsorbowany na fosforanie glinu (0,5 mg)"
Co to oznacza. Białko nośnikowe crm197 to zmutowany patogen błonicy, inhibitor syntezy białek indukujący toksyczność tkankową. Czyli bez tego patogenu szczepionka nie zadziałałaby, bo układ immunologiczny mógłby nie odpowiedzieć. Fosforan glinu - pochodna glinu, czyli aluminium. W pewnych ilościach może być neurotoksyczne, ale to zależy głównie od siły systemu immunologicznego dziecka - jeśli u twojego synka układ odpornościowy jest słaby, wręcz wadliwy, to wniosek wyciągnij sama.
Skuteczność szczepionki:
"W Europie, biorąc pod uwagę zawartość w szczepionce serotypów powodujących chorobę inwazyjną,
szacunkowe wartości skuteczności u dzieci poniżej 2 lat wahają się w granicach 51%-79%. Zmniejszenie ryzyka
zapalenia płuc z nieprawidłowym obrazem płuc w badaniu RTG było wyższe w pierwszym roku życia
(32,2%) niż w pierwszych dwóch latach życia (23,4%)".
Działania niepożądane:
"Zaburzenia krwi i układu chłonnego:
Bardzo rzadko: powiększenie węzłów chłonnych w okolicy miejsca wstrzyknięcia
Zaburzenia układu immunologicznego:
Rzadko: reakcje nadwrażliwości takie jak reakcja anafilaktyczna/rzekomoanafilaktyczna w tym
wstrząs anafilaktyczny, obrzęk angioneurotyczny, skurcz oskrzeli, duszność, obrzęk
twarzy.
Zaburzenia układu nerwowego:
Rzadko: drgawki, w tym drgawki gorączkowe.
Zaburzenia żołądka i jelit:
Bardzo często: wymioty, biegunka, zmniejszenie apetytu
Zaburzenia skóry i tkanki podskórnej:
Niezbyt często: wysypka/pokrzywka
Bardzo rzadko: rumień wielopostaciowy
Zaburzenia ogólne i stany w miejscu podania:
Bardzo często: reakcje w miejscu wstrzyknięcia (np. rumień, stwardnienie/obrzęk, ból/tkliwość);
gorączka >38°C, drażliwość, płacz, senność, niespokojny sen.
Często: obrzęk/stwardnienie w miejscu podania i rumień o średnicy ponad 2,4 cm, tkliwość
upośledzająca ruch kończyny, gorączka > 39C.
Rzadko: epizody hipotoniczno?hiporeaktywne, reakcje nadwrażliwości występujące
w miejscu podania (np. zapalenie skóry, świąd, pokrzywka), zaczerwienienie.
Bezdech u niemowląt przedwcześnie urodzonych (? 28. tygodniu ciąży)".
Życzę rozwagi przy podejmowaniu decyzji, dużo zdrowia dla dziecka i silnej naturalnej odporności
. No i zawsze podchodź do kwestii szczepień zdroworozsądkowo, bez emocji, bez lęku, ale za to z dużą dawką wiedzy. Zawsze żądaj pokazania ulotki oraz charakterystyki produktu leczniczego (pielęgniarka ma prawny obowiązek je pokazać) przed szczepieniem. Czytaj te ulotki bardzo dokładnie. Jeśli nie chcesz szczepić, nie musisz. Pielęgniarki i lekarze nie mają prawa cię zastraszać, a teksty o śmierci po chorobie, na którą się szczepi można włożyć między bajki. Gdybyś potrzebowała wyjaśnień na temat innych szczepionek - to pisz. Zawsze pomogę i wskażę merytoryczne opracowania.
Ja zaszczepiłam córkę bo otrzymałam wraz z wynikiem wymazu z nosa i ust informację,że bakterii pneunomia streptococcus jest tyle,że trzeba rozważyć szczepienie.
Lekarz musi mieć podstawy-wyniki badań- by proponować szczepienie.
Jakma pol roku to mozesz zaczac podawac tran,ja podaje i moja corka malo choruje...ma 28 miesiecy i jakies kaszel sie jej przyplatal tylko ostatnio wiec daje chybe ten tran rade.Co do szczeiopnki na pneumokoki,ja nie szczepilam.Dostala corka tylko te 6w1 i tyle,na pneumo lakarka powiedziala ze warto szczepic tylko gdy dziecko bedzie w wiekszych skupiskach dzieci,ludzi czyli złobki w jesli chodzi o takie malenstwo w przeciwnym razie odrazala bo kazda szczpionka to duze obciazenie dla organizmu i myslmy nie szczepili.Potem rozmawialam z kuznka ktora rozmawialam z profesorem z AM i prywatnie jej powiedzial ze on odradza takie szczepienia,ona szczpila bo jej synek byl wczesniekiem wiec w jej wypadku to bylo szczepienie obowaizkowe ale odwlaekala terminy szczepien nawet o 8 miesiecy byle organizm małego mial czas na odpowczynek.Tak wiec ja bym sie na Twoim miejscu dobrze zastanowila i skonsultowala i innym lekarzem ktory "kasy nie dostaje ze wypiasanie recepty" tylko ma glowe na karku i na sercu zdrowie dziecka.KOlejna sprawa ze zaraz bedziesz mogla dziecku podac jogurty itp.naturalne probiotyki ktore wzmocnia ogranizm,wiec moze warto chwile zaczekac?
Emila żadne badania nie były robione, lekarz nie to że kazał ale mamy się z mężem zastanowić. Po pierwszym obowiązkowym szczepieniu Nie było żadnych niepokojących sygnałów ze coś może być nie tak, nawet obrzmienia w miejscu uklucia nie było. Ja miałam szczepionke polecona przez znajomą, zaufana pielęgniarkę, więc nie sądzę żeby chciała źle dla mojego synka. Co do pneumokokow to ostatnio bardzo dużo czytałam na temat szczepionki i narazie chyba dam sobie spokój ze szczepieniem. Dziękuję ci za tak dosadna odpowiedz.
Samasama1 podaje tran synkowi od tygodnia, A jeśli chodzi o większe skupiska dzieci to szczerze mówiąc oprócz synka w domu jest jeszcze dwójka dzieci jedno 2latka drugie 6/przedszkolak no i dochodzą jeszcze dzieci szwagra codziennie i nas przebywają po kilka godzin również w wieku szkolnym więc jakby nie patrzeć styczność z dziećmi ma duża. Z Twojego PiS ta rozumiem że nie szczepisz dziecka/dzieci?
Narazie dam sobie spokój ze szczepienie, zobaczę co będzie dalej się dziać, czy dalej będzie chorował czy polepszy się.a jeśli chodzi o samego lekarza to nie jest to "zwykły" lekarz, jeździ do niego pół mojej rodziny z dziećmi, nie wspominając o znajomych, lekarz dla dzieci a nie dla kasy, dosłownie... dla rodziców jest nieraz bezczelny ale dzieci to dla niego KTOS najważniejszy, więc nie sądzę że wspomniał o szczepionce dla zysku. Mam nadzieję że będzie Ryłko lepiej.
Kati, to ciesz się, że mały nie miał nop-a w takim razie. A ta pielęgniarka to serio myślisz, że się kieruje dobrem dziecka? Pielęgniarki jeżdżą na specjalne szkolenia organizowane przez producentów szczepionek, na których zachwala się szczepienia, mówi się o nich w samych superlatywach i celowo pomija częstotliwość występowania i rodzaje nop-ów. Te kobiety mają wyprane mózgi, a te które zdają sobie sprawę ze szkodliwości szczepień wolą milczeć, bo boją się, że stracą pracę. Jakby twoja znajoma zaczęła cie odradzać szczepienia, to by wyleciała z roboty z wielkim hukiem. Jedyną osobą, która myśli o dobru twojego dziecka i to dobro dba, jesteś ty, no i oczywiście twój mąż. Zacznij czytać o szczepieniach, o tym, kiedy zaniknęły choroby, przeciwko którym się szczepi, co miało na to wpływ, ile jest co roku zachorowań i powikłań na choroby zakaźne (na stronach Państwowego Zakładu Higieny chociażby). Myśl, czytaj i ucz się, żeby wiedzieć, co i po co jest wstrzykiwane w swoje dziecko. I żeby podjąć odpowiedzialną decyzję, czy szczepić czy nie. W necie na serwisach ekoparentingowych znajdziesz sporo na temat odżywiania i naturalnych sposobów podnoszenia odporności.
Emilia pytałam o coś, masz dzieci? Nie szczepilabys/ nie szczepisz, taki wniosek mi się nasuwa czytając twój post. A po za tym nie rozumiem dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiona na wszelkie szczepienia. Owszem każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale nie musisz mi tak bardzo dobitnie uświadamiać jakie zło czynię swojemu dziecku (tak to odebrałam). Chyba żadna matka nie chce świadomie krzywdy zrobić swojemu dziecku. A pielęgniarka o której mowa to męża bliska rodzina więc nie sądzę że poza ośrodkiem nie powiedziała by mi ze źle robię szczepiąc dziecko, no chyba ze każdy kto jest związany z opieką medyczną to wg Ciebie zło wcielone... fakt, dużo się słyszy ze szczepionki są takie czy owakie no ale bez jaj, tyle matek szczepu dzieci i jakoś nic się nie dzieje, żadnych reakcji itp.
9 2015-02-16 12:59:12 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-02-16 13:03:13)
Nie miałam zamiaru cię urazić, jeśli w ten sposób odebrałaś mojego posta, to przykro mi.
Chciałam jedynie przekazać, że warto się dokształcać, szukać źródeł, badań na temat szczepień i świadomie podejmować decyzje, nie ufając przy tym ślepo lekarzom, bo oni naprawdę nie mają interesu w dobru dziecka. Im zależy na bonifikatach, jakie dostają od koncernów.
Nie mam dzieci. Gdybym miała, to bym nie szczepiła. Uważam, że każdy rodzic ma prawo wyboru. W tej chwili w większości krajów Europy szczepienia są możliwością, a nie obowiązkiem. Rodzice wybierają, czy chcą podać szczepionkę i jaką. Jedynie w Polsce, Rumunii i Bułgarii szczepienia są obowiązkowe. To o czymś świadczy.
W mojej rodzinie były przypadki ciężkich powikłań poszczepiennych, m.in. zaburzeń ze spektrum autyzmu oraz padaczki lekoodpornej. Dziecko mojej najbliższej przyjaciółki po DTP miało zapaść, ledwo je odratowano. Potem wyszło zapalenie jelit i długotrwała alergia na niemal wszystkie pokarmy.
Wbrew pozorom nop-y dotykają wiele dzieci, ale lekarze twierdzą, że to tylko zbieżność czasowa, a nie nop. Uważają tak nawet gdy chodzi o odczyn wymieniony na liście na stronie ministerstwa zdrowia. Wiesz, dlaczego? Bo lekarz, który najpierw dopuści dziecko do szczepienia, a potem zgłosi wystąpienie nop-u do sanepidu może zostać ukarany sporym mandatem za błędną kwalifikację. Kilka takich przypadków i może nawet stracić pracę. Dlatego lekarze wmawiają matkom, że wszelkie odczyny typu gorączka, nieutulony płacz przez wiele godzin, pobudzenie, wzmożone napięcie mięśniowe, obrzęk w miejscu wkłucia to normalne objawy. Tymczasem każde pogorszenie zdrowia dziecka w ciągu czterech tygodni po szczepieniu (a po BCG do roku) jest kwalifikowane jako nop według wytycznych ministra zdrowia. Oczywiście, że taki system jest chory, jak wiele innych rzeczy w tym kraju. Rodzice zostaną zaszantażowani przez lekarza żerującego na ich niewiedzy, podadzą szczepionkę, wystąpi np. zespół hipotoniczno-hipertoniczny, lekarz powie, że to zbieżność, nie zgłosi nop, a rodzice zostaną sami z diagnozą. Nie dostaną żadnego odszkodowania za powikłanie, bo w PL system odszkodowań poszczepiennych nie istnieje.
Może ta twoja znajoma pielęgniarka działa w dobrej wierze, ale zapytaj jej, czy weźmie na siebie materialną odpowiedzialność, jeśli twoje dziecko dostanie ciężkiego powikłania poszczepiennego. Po prostu zadaj jej to pytanie, zobaczysz, że powie, że nopy są tak rzadkie, że prawie nie istnieją (a już wiesz, że po prostu nie są zgłaszane). Jeśli natomiast zobaczy, że orientujesz się w temacie, to powie ci zapewne, żebyś odroczyła szczepionki.
Edit: wpisz w google "stop nop czerwona kartka" - trzeci link od góry, strona szczepienia manifo com. Poczytaj te historie - dzieci, których dotknęły powikłania, bezradność rodziców i podłość lekarzy.
Zdecydowanie NIE