Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
postanowilam opowiedziec wam swoja historie ,bo to podobno pomaga opowiesc jest troche dluga wiec bedzie w czesciach.
poznalismy sie trzy lata temu,byla to troche smieszna znajomosc bo przez tel. 6lat temu roztalam sie z mezem po 3 latach troche mialam dosyc samotnosci wiec napisalam do jakiegos flirciku przez tel, poznawalam tam ciekawychi mniej ciekawych ludzi,nigdy sie z nimi nie spotykalam bo uwazalam ze to troche dziecinne takie randki,tak tylko gadalismy sobie,do dnia w ktorym napisal On (nazwijmy go pan X) , polubilam go po paru sms-ach,rozmawialam z nim jakbysmy znali sie jakies 100lat, pozniej zakochalam sie w jego sms-ach,o innej milosci nawet nie snilam ponieważ mieszkaliśmy bardzo daleko od siebie.szczescie w nie szczęściu sypalo mu sie malzenstwo, a ze niedaleko mnie mieszka jego ciotka u ktorej spedzil polowe dziecinstwa, umowilismy sie ze przyjedzie wypijemy razem kawe i pojedzie do tej ciotki,niestety do ciotki juz nie pojechal, zostal ze mna bo nie kochalam juz smsow ale jego,trzasnelo mnie na tym dworcu nie ziemsko,
spedzilismy razem tydzien ,tyle mial urlopu,to byl cudowny tydzien od nie pamietnych czasow bylam naprawde szczeliwa. niestety urlop sie skonczyl i mosial wyjechac, zylismy znowu przez tel,ale bylo juz latwiej bo nie mieszkal juz z zona o moglam pisac i dzwonic kiedy chcialam, minelo pare tygodni i kolejny urlop, kolejny wspanialy tydzien,X byl taki kochany ,opiekunczy z pracy do domu frunelam zeby byc szybciej,wszystko robilismy razem,ale tydzien sie skonczyl, odprowadzilam go na dworzec i w jego oczach zobaczylam cos co powiedzialo mi ze wiecej go nie zobacze,ze lzami w oczach zapytalam ,zaprzeczyl powiedzial ze kocha inigdy mnie nie zostawi.o pojechal
na drugi dzien napisal ze mial rozmowe z zonai ze zagrozila ze odbierze mu prawa do dzieci jezeli nie wroci.zakomunikowal mi ze nie moze stracic dzieci wiec wraca do niej. bylam zla ale tak bardzo kochalam ze probowalam zrozumiec,nadeszly dla mnie okropne dni,nie moglam przestac o nim myslec,nie radzilam sobie z tym, na domiar zlego okazalo sie ze jestem w ciazy,to byl szok!zadzwonilam do niego zeby mu powiedziec,pierwsza zgodna mysl- USUNAC- ale gdy emocje opadly poinformowalam go ze nie moge tego zrobic ze urodze,ale ze ma sie nie martwic bo nic od niego nie chce zeby mu nie psuć malzenstwa, i tak zostalo.X stanol na wysokosci zadania,dzwonil i pytal jak sie czujemy itp.bylam na niego zla ale jednoczesnie pokochalam jeszcze mocniej , az tu kolejne nieszczescie! w pracy mialam wypadek poronilam. wiecej sie nie odezwal,
Po paru miesiacach zadzwonila jego zona ,w tel znalazla jakies stare sms-y , i myslala ze to dalej trwa,uspokoilam ja ze od dnia gdy do nich wrocil to skonczone,tyle ze przy okazi naszej rozmowy wyszlo ze Ona doniczego go nie zmuszala wrocil bo sam tak chcial- czulam sie podle,
i tal wegetowalam pare kolejnych miesiecy nie przestajac kochac mimo wszystko, kturjs nocy obudzol mnie sms.to byl X pytal czy dalej go kocham bo On TAK,ze powrot do zony okazal sie polylko ze nic w ich zwiazku sie nie zmienilo i czy moze przyjechac,
przeciez kochalam i tesknilam jak glupia ,wiec bez jakich kolwiek pytan dlaczego wtedy sklamal, itp.zgodzilam sie. po 12godz byl u mnie z calym swoim bagażem, nie macie pojecia jaka znowu bylam szczesliwa
teraz ide spac dokoncze jak wstane nocna zmiana robi swoje ,
Ostatnio edytowany przez zuzia (2009-11-04 08:01:19)
Offline
Jak bedziesz miała trochę czasu, dokącz swoją historię, jestem ciekawa co było dalej..
Online
Ja też czekam z niecierpliwością...
Offline
Ja tez czekam.
Jak ja slysze teksty typu "w malzenstwie sie nie uklada, nic nas juz nie laczy, zona mnie nie rozumie" to wybaczcie ale smiac mi sie chce, wszyscy mowia tak samo. Nie raz uslyszalam od zonatych facetow te spiewke. Od kochanki mojego meza tez, od jego rzekomych "przyjaciolek, nie, przepraszam kumpelek" tez. Podczas gdy ja nie bylam niczego swiadoma.
Tak, najlepiej udac biednego chlopczyka, ktorego zycie przeroslo, a zona okazala sie jedza ![]()
Offline
Wyjasnil czemu tak postapil, jak zawsze zrozumialam, nie bylo zadnych wymowek z mojej strony.i tak wiedlismy slodkie zycie,
Niestety zycie nie bylo dla nas laskawe,nie bylo pracy.postanowil ze wyjedzie do anglii,dlugo musial mnie namawiac, w koncu sie zgodzilam,po dwoch miesiacach wyjechal.tesknilam okropnie ,znowu zylismy przez tel, tesknota nasilala sie nie moglam juz wytrzymac ,uzgodnilismy ze przyjade X mial plany zeby otworzyc tam piekarnie (jestem piekarzem ,wiec dla mnie nic wielkiego). mialam przyjechac pomoc mu zarabic na mieszkanie, zebysmy mogli zabrac tam moje dzieci,no i pojechalam.niestety jak sie okazalo pracy dla mnie nie bylo, byl to trudny okres na Wyspach co prawda ja mialam przce zalatwiana przez niego ale i tak okazalo sie to nie realne. bylo nam ciezko.mieszkalismy kontem u jakichs ludzi.nawet nie mielismy materacy,byly pozyczione,bywalo ze spalismy na podlodze jesli materace byly potrzebne znajomym, czesto nie bylo co do gara wlozyc.A ja bylam taka szczesliwa X nie zamienila bym tych dni na ani jeden w palacu,X BYL slodki mowil jak bardzo mnie kocha i jak cieszy sie ze jestesmy razem. podwoch miesiacach musialam wracac poniewaz pracy dalej nie bylo a w polsce czekaly moje dzieci.wrocilam bez pieniedzy o bez pracy tutaj(,wyjezdzajac zwolnilam sie z pracy),X oczywiscie powiedzial ze mam sie nie martwic bo on mi pomoze ze nie zostawi mni tak,ze przyslejakies pieniadze. no niestety potem tlumaczyl sie tym ze on tez mial ciezko, ze ledwo wystarczalo na jego sprawy,porwdzilam sobie znalazlam prace,i jakos lecialo dalej,znowuon tam ja tu. jakis czas dalam rade, ale marudzilam przez tel. jak tesknie jak mi zle ze nie dam tak rady. po pol roku wymyslil ze czas zaczac myslec o tej piekarni zebysmy w koncu znowu mogli byc razem,ize mam przyjechac poloc mu to wszystko ogarnac. znowu mialam poloc zarobic na mieszkanie i mielasmy zabrac moje dzieci, poniewaz bardzo kochalam nie zastanawialam sie, pokechalam ,tym zem praca juz byla, wydawalo sie ze wszystko sie uda,no niestety podczas mojego pobytu w polsce X mial problemy z praca, co rusz ja tracil,zadluzyl sie w bankach ,bo za cos trzeba bylo zyc, no to znowu nici z mieszkania.zylismy za moja pensie ,X TROCHE tam dokladal ,ale jego pensa miala iszc do jego dzieci i na splate dlugow .niestety jego pensia gdzies znikala nie dostawaly ani dzieci ani nie splacal dlugow.po jakims czasie zaklad wyslal mnie na przymusowy tygodniowy urlop .X nie byl ouz slodki i opiekunczy,zrobil straszna awanture o ten urlop,krzyczal ze on utrzymywal mnie nie bedzie i ze jak przyjada moje dzieci a z moka praca bedzie cos nie tak, od niego nie dostana kromki chleba,bo on musi dbwc o swoje dzieci,bylo mi przykro ale znowu staralam sie zrozumiec,powtarzalam sobie ze to przez stres ze to minie ,ze X ZNOWU BEDZIE czuly opiekunczy i kochany jak przedtem. musialam wyjechac bo szans na mieszkanie nie bylo a moje dzieci bardzo tesknily.X powiedzial ze mam jechac,wiec pojechalam.wrocilam tu do pracy bo tym razem wzielam bezplatny.i dalej zylismy przez tel,
ale tu niespodzianka, znowu bylo nas wiecej.znowu bylam w ciazy ,tyle ze tym razem nie byl to szok tylko szczescie X bardzo sie ucieszyl , bywalo znami roznie ja zrobilam sie zazdrosna ( widzialam ze zdradzal zone bardzo czest,wiec obawy ze mnie to tez spotka byly uzasadnione) stalam sie okropna ,kontrole co jakis czas ,pare razy dziennie,bylam marudna wiecznie pretensie ojego imrezy z kolegami itp, medzy czasie jego zonie ptrzypomnialo sie ze chce wyjechac z dziecmi na wakasje za gtanice a ichnajmlodszy syn nie mial paszportu,potrzebna byla jego zgoda, w mial malo czasu na zalatwienie tego bo przypomnialo jej sie na miesac przed wyjazdem
Niestety Xnie mial pieniedzy zeby to zalatwic, telefony jaj i jego dzieci zebym zalatwola z ich tata zeby przyjechal i podpisal zgode,bardzo mnie dolowaly.bo co ja moglam?mialam odlozone pieniadze na oboz mojej corki ,wzielam je wiec i wyslalam mu na bilet. Niechcial byl nawet zly ze to zrobilam, ale udalo sie przyjechal podpisal i wyjechal,nawet sie nie widzielismy,Przy okazji tel. jego zony dowiedzialam sie ze pisal do niek sms-y ze bardzo z nimi teskni ze dalej ja kocha i ze chcialby wrocic-nie zgodzila sie . po moich pretensoach powiedzial ze Ona to sobie wymyslila zeby zniszczyc nasz zwiazek bo kiedys mowila ze zasluguje na to zeby byc sam,jak zwykle uwierzylam , mikaly kolejne tygodnie,ja robilam sie co raz bardziej zazdrosna i nerwowa jemu sie to nie podobalo,wiecznie klocilismy sie,
w mjej pracy byl taki chlopaczek ktory sie we mnie podkochowal,po ktoryms tel X-A wsciekl sie i powiedzial ze jesli on mnie nie moze miec nie bedzie mnie mial nikt,pobil mnie, kopal w brzuch mowac ze za baje to co tam mam.jak dowolalam sie szefa odwiozl na pogotowie dlugo walczylam o to dziecko.X bardzo to przezywal,zaprosil kolege i plakali do piwa,wspieral mnie przez sms-y,pisal do naszej kasi(bo to miala byc kasia) zeby sie trzymala, po takim esie naszej Kasi mocniej zaczol bic puls, myslalam ze juz bedzie dobrze,chcialam mu otym powiedziec,niestety dzwonki mial wyloczone a byl tak zajety piwem i kolega ze nie zauwazyl ze dzwoni tel.
niestety nad ranem stracilam dziecko. to bylo okropne,X pocieszal ze jeszcze bedzieny mieli kasie ze to pewnie jeszcze nie czas ze bedzie dobrze ,ze dalej kocha....... moja psychika byla w rozsypce , co prawda bylam pod opieka psychologa ale to i tak nic nie dawalo
cdn, musze zrobic dziecia obiad
Ostatnio edytowany przez zuzia (2009-11-04 15:31:05)
Offline
Wspolczuje Ci.
A czy zglosilas na policje to pobicie przez tego chlopaka (A)?
Offline
mialam do niego pretensie o to ze nie bylo goja gopotrzebowalam ze zostawil mnie sama z tym wszystkim,chcialam z nim o tym porozmawiac,wydzwanialam pisalam, wiedzialam ze jezeli nie powiem mu o tym co czuje i co czulam tamtej nocy,zwariuje zstalam sie egoistka myslalam tylko o sobie ,jak sobie poloc jak zlagodzic to co czuje,nie pomyslalam ze jemu tez moze byc ciezko. z lazdym moim tel X byl coraz bardziej podly, mowil zebym nie zawracala mu d... mam zglosic sie z tym do specjalisty,miedzy nami bylo coraz gorzej.na domiar zlego znajomi z anglii przysylali mi wiadomosci ze X nie bardzo fajnie sie prowadzi wiecznie podpity.dziwne towarzystwo.stalam sie chorobliwie zazdrosna,po prosti nie do wytrzymania,kazdy tel.konczyl sie klotnia,iw koncu doczekalam sie,nie wytrzymal ,napisal ze ma mnie i moich zazdrosci dosyc,ze to koniec,ze juz nie moze wytrzymac
i tak zabilam swoja milosc, po paru dniach milczenia odezwal sie,mowil ze nie chce ze mna tracic kontaktu,prosil o przyjazn,oczywiscie bylo mi wszystko jedno tak go kochalam ze nie chcialam go tracic calkowicie,musiala wystarczyc mi przyjazn,
i tak katowalam sama siebie,każda rozmowa z nim to bol i lzy. marzyłam zeby wrocil zeby znowu mnie kochal.tyle ze przerazalao mnie to ze nigdy nie byl trzezwy. w jego zyciu pokawila sie jakas mezatka,opowiedzial mi o niej.bylam wsiekla ale co zrobic ,stalo sie, tyle ze przy okazji powiedzial ze nasza piekarnia jest nadal aktualna, ze teraz bedzie z nia ale jak loje dzieci dorosna mam przyjechac ibedziemy razem bo tak naprawde to mnie tylko kocha- o Boze jak ja sie wscieklam o to co powiedzial .myslalam ze to jakis zart.nie stety to nie byl zart.
wstapil we mnie wtedy jakis diabel sama niewiem czemu tak zrobilam ale odszukalam ja na NK. i napisalam jej o pomysle X, pech bo wiadomosc odczytala jej maz.podobnomiala w domu pieklo. jak ochlpnelam zdalam sonie sprawe z tego co zrobilam ,do tej pory nie rozumie mojego zachowania, ON niestety go zostawila, napsal mi jakbardzo mnie za to nie nawidzi. ze dla niego umarlam. ze nie chce mnie znac. kochalam go dalej i rozumialam jego zlosc bo sama tez bylam na siebie zla ale juz nic nie dalo sie zrobic, kilka miesiecy ciszy i znowu sie odezwal,ja przez ten czas przezylam jakiegos gigantycznego dola mialam zal do siebie o to co zrobilam,
CDN.PRZEPRASZAM ZA LITEROWKI
Offline
tak zglosilam. chlopak jest niezrownowazony dosyal lagodny wyrok,po paru miesiacach wyszedl
Offline
czekam na ciąg dalszy twojej historii..
Online
zadzwonil i powiedzial ze dalej chce miec ze mna kontakt ze nie chce tak do konca mnie stracic.przepraosilam za to co zrobilam ale tez powiedzialam ze ja nie chce juz z nim byc mimo ze dalej kocham i bardzo tesknie,mowil o przyjazni wiedzialam ze jezeli sie zgodze zacznie sie od nowa.powiedzialam -nie- ale On tak ladnie mowil ze po jakims czasie uczucia wziely gore i znowu bylismy razrm. Mowil ze wraca do polskiale jeszcze nie zna daty,ZNOWU szczescie do mnie zapukalo.tyle ze palila mi sie jakas lampka. kuz nie mowil ze kocha,cos mi nie pasowalo w tym, jak sie pozniej okazalo sypnela mu sie praca w anglii. na moje pytanie czy to dlatego chce byc ze mna ,powiedzial ze nie ze i tak planowal powrot i znowu zaczol pieknie mowic ze mnie kocha.
w koncu przyszedl dzien przyjazdu , sylwester zeszlego roku, godz 22,00 mial byc na dworcu,niestety pociag mial opoznienie jeszcze na dodatek nie przesiadl sie w miejscu w ktorym mial, tak ze nowy rok przywitalam na stacji, 5godz na mrozie,ale szczesliwa. dzwinil zebym wracala do domu on jakos dotrze,nie zgodzilam sie czekalam , po polnocy dotarl na dworzec, sylwestra spedzilismy w jakies przydroznej knajpie, przy kawie i frytkach- to byl moj najcudowniejszy sylwester.
mial mnostwo watpliwosci co do mieszkania ze mna, z praca krucho on wzasadzie bez zawodu, bal sie ze nie damy rady. powiedzialam ze mimo ze nie zarabiam duzo poradzimy sobie, a on ma isc chwolowo do kakiej kolwiek pracy zeby bylo dla jego dzieci ina dlugi jakie mial.mial ich nie malo. mowilam ze jak cos zostanie to dolozy dozycia a jak nie to itak jakos sobie poradzimy.
bylam taka szczesliwa,ponocnej zmianie jak najszybciej chcialam byc w domu,bylo sniadanie do luzka kawa rozmowy.... idealny zwiazek. tyle ze mijaly tygodnie a X zadnej pracy nie podejmowal, nawet nie szukal .jego dzien to siedzenie przed kopmuterem,no niby tak szukal pracy. w styczniu pojechal odwiedzic dzieci. ..tam dowiedzial sie ze jego zona chce rozwodu bo znalazla sobie nowego partnera , o rozwodzie mowa byla juz wczesniej,zgodzil sie bez wahania ,rozwod mial byc z orzeczeniem o jego winie ,myslalam ze tak bedzie dobrze,bo to on ich zostawil. w czasie pobytu w swjej miejscowosci zadzwonil do mnie z zalem ze jego zona znalazla sobie kogos..... mowil ze na rozwod sie nie zgodzi inawet nie wie czy omnie wroci bo nie jest pewien czy mnie kocha,powiedzialam ze kezeli mnie nie kocha ma nie wracac bo mok dom to nie hotel do ktorego mozna wejsc i wyjsc kiedy sie chce. obrazil sie ale wrocil. przeprosilam za to co powiedzialm, in plajal i zalil sie ze cis mu sie w zyciu skonczylo,mowil o rozwodzie, nie rozumialam- pytalam czy kocha zone czy chce tam wrytacac,mowi ze nie ale na rozwod z orzeczeniem o jegowinie sie nie zgadza,bo to jej wina.probowalam go zrozumiec, ale nie potrafilam- zrobil sie zazdrosny o zone ktora zostawil bo byla zla i nie dobra , wsciekal sie ze nie rozumie. ja jak zawsze przepraszalam i prosilam zeby wytlumaczyl, no i tlumaczyl , kochalam wiec probowalam zrozumiec..
i dalej zylismy w sielance, ja pracowalam on siedzial w domu, bylo coraz ciezej, kiedys zabraklo pieniedzy na papierosy, niby zartem powiedzial ze w anglii bylo lepiej ciezko ale na papierosy mial, balam sie ze pojedzie zpowrotem, stawalam na glowie zeby strczalo na wszystko. wszyscy mowilimi ze mam dac sobie z nim spokuj ze to nierob,ze nie pracuje i w domu tez nie pomaga itp,
chcalam z nim o tym porozmawiac ale z kwitowal jestez ze mna czy z sasiadami,,,,kochalam wiec milczalam. X robil sie coraz bardziej podly, ja zaczelam marudzic z powodu braku pracy, tlumaczylam ze jego dzieci czekaja na pieniadze,zawsze mi sie obrywalo, juz nie byl taki kochany.......wiecznie nerwowy coraz czesciej zdazaky sie klotnie,ale ja staralam sie zrozumiec przepraszalam co chwila i kochalam dalej, bylam czczesliwa mawet jaksie klocilismy, w koncu znalazl prace, byla to ciezka praca bylo mi go zal w domu ne musial pomagac bo wracal pozno i zmeczony caly dzien w upalnym sloncu ,staralam sie zeby nie musial w domu juz nic robic, koszenie trawnika dom wszystko znowu robilam sama.......
do koncze pozniej oczy mnie juz bola mam nadzieje ze to juz bedzie ostatni post
Offline
Myslalam ze teraz jakos to bedzie ,zaczola dokladac do rachunkow i bylo troche latwiej, niestety szczescie nie trwalo dlugo , wyrzucili go z pracy bo zabraklo mu papierosow iposzedl na stacje ale przy okazji kupil piwo,zwolnili go za posiadanie alkoholu i oposzczenie miejsca pracy. zalamalam sie nie wiem czy bylam zla? nie potrafie okreslic co czulam.X tlumaczyl sie ze nie wiedzial ze tak nie wolno( glupie) nie lubil tej pracy i dla nie go to nie byl problem,mowil zebym sie nie przejmowala bo bedzie nowa, zrobilam,sie bardziej nerwowa niz zwykle, mialam wieczne pretensie o byle co ale staralam sie dalej go zrozumiec,bobrzeciez tak bardzo kochalam,miedzy nami dzialo sie coraz gorzej, ktoregos dnia bardzo sie z nim poklocilam, takbardzo ze chcial wyjechac, prosilam ,przepraszalam, upodlilam sie do granic, mowilam jak bardzogojocham ze te moje fochy maja zwiazek z moimi trudnymi dniami.obiecywalam ze pójdę po jakies leki, obiecywalam ze bedzie inaczej.pare dni bylo oki .tyle ze X oddalal sie o demnie wydawalosie ze to ktos inny ,ze mnie nie kocha,jak pytalam cosie dzieje mowil ze kocha ze jestem kobieta jego zycia,tyle ze mam go arozumiec bo zbliza sie dzien rozwodu.no to probowalam zrozumiec, temat jego pracy to temat tabu.jak pytalam byly nerwy ,krzyki itp. ktoregos dnia powiedzial ze nie ma czasu isc do pracy a ja jak mi ciezko mam isc do opieki po pomoc.tlumaczylam to stresem przed rozwodem,przepraszalam za karzda zecz ktora mu sie nie podobala ,rozsypujacy sie dom, niskie moje zarobki, rozpieszczone dzieci.... przepraszalam za wszystko. On wiecznie zajety komputerem irozmowamiz kolezamkami. z zazdrosci robilam mu wyrzuty.potem przepraszalam pokazywalam jak bardzo go kocham,bylam zawsze kiedy mniie potrzebowal, byly momenty ze jednak wierzylam ze mnie kocha.dawalam mu wszystko czego nie dawala mu zona a przynajmiej wydawalo mi sie ze robie wszystko.
X prz najmniejszej okazji mowil ze jestem taka sama jak ona,zadnej roznicy, bolala ale pomyslalam ,moze takkest moze nie jestem dobra partnerka.
po tych wszystkich nerwowych dniach dostalam jakies padaczki nerwowej, zaslablam i zabralo mnie pogotowie, Xmusial isc za mnie dopracy ,pracuje na takiej umowie ze na chorobowe nie moge sobie pozwolic, szef zgodzil sie zeby x za mnie pracowal.
w szpitalu rzadko mnie odwiedzal mowil ze nie ma czasu jesli wpadal to na jakies pol godz,na moja prosbe o cos do picia mowil ze jestem w szpitalu z glodu i z pragnienia nie umre,ze gdyby nie ta moja umowa nie musial by za mnie zapierdalac( przepraszam)
tak minol tydzien, jak wrocilam ze szpitala nie poznalam domu ,jakby nikt tu nie mieszkal ,X spal po nocce,sprzatnelam dom zrobilm obiad, ijakos mimo chodem sprawdzilam jego poczte, zalogowal sie do portalu randkowego,cale dnie i noce spedzal na rozmowach z komezankami. zapytany o to mowil nie czepiaj sie nic zlego nie robie, oczywiscie znowu przepraszalam,i pytalam sama siebie czemu taka jesem.?bylo coraz gorzej X karcil mnie za wszystko co robilam albo nie robilam,a ja rozumialam bo kochalam przeciez.tyle ze moja cierpliwosc troche dobiegoala konca.ale staralam sie zeby nie powiedziec nic glupiego. az do pewnej niedzieli,
zadzwonila moka siostra z pytaniem czy jestesmy w domu bo w padna na kawe,nie zpytalam o o zgode,tylko powiedzialam ze zapraszam. bylo wtedy goraco wiec nie chcieli siedziec w domu ,kawe przynioslam na podworko.x nawet nie przyszedl sie przywitac. glupio mi bylo przed szwagrem wiec chyba dwa razy zapraszalam go do nas,nie przyszedl, gdy pojechali zapytalam czemu tak sie zachowal,zrobil mi awanture ze goscie powinni sie zapowiadac pare dni wczesniej i ze czemu nie zapytalam jego czy moga przyjechac, nie zgodzil by sie bobyl jakis wa zny mecz,nie wytrzymalam,wyciagnielam jego torby i kazalam sie wynies. oczywiscie to byla chwila.potem przepraszalam blagalam prosilam,niestety obrazil sie i wyjechal. dzwonilam doniego zeby wrocil nic nie dalo.powiedzial ze udusilam go swoja miloscia zazdroscia i niezaradnoscia.
to koniec mojej historii, teraz mijja trzy miesiace a ja siedze w ciezkiej depresji w jaka sie wpakowalam.mam pretensie do siebie ze przez moje nerwy odszedl ktos kogo bardzo kochalam . X opowiada teraz znajomej jaka nie udaczniczka jestem jaka beznadziejna prtnerka,,Ona wysyla mi jego mejlle.... czy tak postepuje ktos kto mowil ze mimo moich wad kocha ize je stem kobieta jego zycia? co zrobilam nie tak? nakgorsze jest toze gdyby znowu zadzwonil ze chce wrocic ja sie zgodze,bo wcale kochac nie przestalam
Offline
poczekam..
Online
napisałaś swoja historię, a czy ja przeczytałaś?
Jesteś kobieta z silnym charakterem. Tyle razy udowodniłas to sobie i jemu. Postawiłas całe życie na niego, a gdy on cie zostawiał radziłas sobie. On ciebie bardzo skrzywdził, chciałaś być poprostu kochana, a on poprostu to wykorzystał,nikt napewno nie zrobił dla niego wiecej niż Ty.
To kobieta wysyła ci jego mejle, bo jest jeszcze bardziej beznadziejna niz ty, podnosi sobie tym samoocenę. Pisze ci je, byś pana X znienawidziła, bo wie ze on do ciebie jeszcze wróci, takie typy zawsze wracaj tam gdzie im dobrze. Wiec moze ta kobieta robi ci przysługę, ze kiedy stanie w twoich drzwiach spojrzysz na niego inaczej, że mimo że go kochasz nie chcesz przezywać jeszcze raz tego samego od początku..
Online
skrzywdzil?on twierdzi ze to ja go pokaleczylam, ja ,je go zona i mama, naprawde mial nie wesole zycie, z matka napewno ,czy z zona ,nie wiem gdzie jest prawda,każdy ma swoje racjie znam historie z obu stron,i trudno mi oceniac x czasami zachowywal sie tak jako powiadal ze zachowywala sie jego zona.ale nie potrafie zle o nim myslec,chcial miec prawdziwa rodzine a gdy ja dostal nie bardzo wiedzial co z nia zrobic.boli to co zrobil ale moze to tez moja wina, moze gdybym inaczej reagowala na wszystko,bylo by inaczej x nie jest zlym czlowiekiem, on sie tylko gdzies pogobil. wroci? nie sadze chodzi na terapie do psychologa -tam dowiedzial sie ze nie potrafi kochac i lepiej jakby zostal sam. na dzien dzisiejszy w to wierzy, szukam w sobie czegos co zle zrobilam albo czego wcale nie zrobilam. mowi ze nigry nie poradze sobie w zyciu bez pomocy specjalisty. moze przeczyta to jakis facet i spojzy na to z innej strony i powie mi co robilam nie tak ze bylam zla partnerka? to ze prosilam zeby poszedl dopracy?
Offline
a może to że za mało wymagałas od niego?
dlaczego winisz wszystkie kobiety z jego zycia a nie widziasz w nim tego ze nie umiał nic dawac, tylko brac?
czasami słowa to nie wszystko. być z kimś trzeba umieć budować, postawic fundamęty miłości.Nawet gdy byś bardzo chciała nie zrobiłabyś nic inaczej. nie miał pracy,ty pracowałas, był też dom którym musiałas sie zajać, kazdy wtedy miałby pretensje, zale, skargi. za dużo wziełas na siebie.nie podołałaś. masz wspaniałe dzieciaki, wychowujesz je, chcesz dla nich jak najlepiej, czy to jest za mało, by sie dowartościowac? Pogubił sie? dlatego ze nie wyznaczałas mu planu dnia, nie matkowałas, poprostu bardzo kochałas, chciałas by był szczesliwy przy tobie ale to nie dało mu szczescia.
Każdy z nas ma jakąś zwykła historie. Ale nie moge zrozumiec tego ze winisz i doszukujesz sie winny w sobie.
Online
On nie jest ciebie wart. To jakiś socjopata.Nie poświęcaj dla niego tego co masz najcenniejsze - dzieci.One tutaj chyba najbardziej ucierpiały. I niech będzie dla ciebie nauczką, by nigdy nie wiązać się z facetami którzy nie mają rozwodów z obecnymi żonami, bo takie układy to prosta droga do patologii, co najmniej emocjonalnej..
Offline
bianka25 napisał:
a może to że za mało wymagałas od niego?
dlaczego winisz wszystkie kobiety z jego zycia a nie widziasz w nim tego ze nie umiał nic dawac, tylko brac?
czasami słowa to nie wszystko. być z kimś trzeba umieć budować, postawic fundamęty miłości.Nawet gdy byś bardzo chciała nie zrobiłabyś nic inaczej. nie miał pracy,ty pracowałas, był też dom którym musiałas sie zajać, kazdy wtedy miałby pretensje, zale, skargi. za dużo wziełas na siebie.nie podołałaś. masz wspaniałe dzieciaki, wychowujesz je, chcesz dla nich jak najlepiej, czy to jest za mało, by sie dowartościowac? Pogubił sie? dlatego ze nie wyznaczałas mu planu dnia, nie matkowałas, poprostu bardzo kochałas, chciałas by był szczesliwy przy tobie ale to nie dało mu szczescia.
Każdy z nas ma jakąś zwykła historie. Ale nie moge zrozumiec tego ze winisz i doszukujesz sie winny w sobie.
nie winie wszystkich kobiet, nie moge nic powiedziec o jego zonie i malzenstwie ,wiem tyle ile sami mi powiedzieli , a gdzie prawda? niestety nie wiem, a to ze matka skrzywila mu troche psychike to wiem napewno ,od jego siostry i ciotki.slowa ze pokaleczyly go wszystkie bliskie mu kobiety- to jego...
czemu siebie winie? bo cale zycie ktos wmawial mi ze wszystko co zle w naszej rodzinie to moja wina. a po za tym, gdyby nie moje nerwy bylo by inaczej, jak naprawde bylam zdenerwowana ,ale tak do granic.... wstepowal we mnie diabel, nie potrafilam tego opanowac, teraz tak nie mam to minelo,rzadko sie zloszcze,czemu to ze mnie wylazilo w jego obecnosci?a wiecie co jest najgorsze? to ze teraz mieszka w schronisku dla bezdomnych,bez pracy , bez pieniedzy, i jakos tak mysle ze moglam inaczej reagowac na te wszystkie problemy. MiMO ze mowi ze dopiero teraz jest naprawde szczesliwy- ja mu nie wierze.moze ze mna nie byl szczesliwy morze naprawde zabilam go swoja miloscia., ale jak mozna byc szczesliwym w takich warunkach?mam jakies poczucie winy ze tam jest. morze wlasnie dlatego nie moge sobie poradzic z ta moja depresja.morze wlasnie dla tego nie bardzo wiem co z soba zrobic........
Ostatnio edytowany przez zuzia (2009-11-05 07:12:42)
Offline
alter ego napisał:
On nie jest ciebie wart. To jakiś socjopata.Nie poświęcaj dla niego tego co masz najcenniejsze - dzieci.One tutaj chyba najbardziej ucierpiały. I niech będzie dla ciebie nauczką, by nigdy nie wiązać się z facetami którzy nie mają rozwodów z obecnymi żonami, bo takie układy to prosta droga do patologii, co najmniej emocjonalnej..
moje dzieci nie ucierpialy,no morze wtedy jak wyjezdzalam do anglii. po za tym napewno nie,nie pozwolila bym im zrobic krzywdy.trzymalam je od tego wszystkiego z daleka, wiele ukrywalam zeby nie musialy sie martwic
Offline
Wierzysz w to, że Twoje dzieci nic nie zauważyły? Kłótni, wystawiania toreb za drzwi, potem błagania o powrót? Tego, że ojczym (czy partner mamy) siedzi całymi dniami i się leni? Tego, że wylądowałaś w szpitalu a on wtedy doprowadził wasz dom do ruiny?
Uwierz mi, że dzieci od razu wyczuwają co się dzieje. I bardzo to przeżywają nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy.
Co zaś do faceta... Cóż, wydaje mi się, że to po prostu ostro zakompleksiony, pogubiony człowiek. Przez całe życie nie do końca potrafił się odnaleźć. Będąc z żoną flirtował z Tobą, będąc z Tobą wyjeżdżał daleko, będąc tam chciał wracać. Cały czas czegoś szukał. Jego zachowanie jest okrutne zwłaszcza, że najgorzej traktował Ciebie - osobę, której tak na nim zależało. Ale niestety są tacy ludzie, którym trzeba dać działać na własną rękę. Nie można na siłę kogoś uzdrawiać i ratować, nie wolno na siłę być czyjąś mamusią. Oczywiście - chciałaś dobrze. Starałaś się. To jest bardzo szlachetne z Twojej strony ale mimo wszystko należy być w pewnym stopniu egoistką a nie matką teresą. Twoje starania jemu nie pomogły za to sprawiły, że ty żyjesz teraz w ciężkiej depresji, z której z pewnością niełatwo będzie wyjść.
Pytasz czy to była twoja wina. Nie. I tak samo nie była to jego wina. Albo była i twoja i jego - po równo. Widocznie nie pasowaliście do siebie, zabrakło czegoś ponad miłość - porozumienia. Umiejętności życia we dwoje, liczenia się z drugim człowiekiem. Czasem tak jest, że ogromna miłość nie wystarcza i im bardziej jedna strona chce tym bardziej druga ucieka.
Co teraz powinnaś zrobić? Cóż, zrobisz co uznasz za stosowne. Zapewne jeśli on zadzwoni pobiegniesz na spotkanie cała w skowronkach. Warto więc abyś przedtem zastanowiła się naprawdę co jest dla ciebie ważne w życiu. Własne spełnienie, szczęście i spokój ducha czy może zostanie wyświęconą samarytanką ratującą innych. Nie mówię tu, że którakolwiek z tych opcji jest lepsza lub gorsza - to każdy z nas musi świadomie podjąć decyzję, którą wybierze.
Weź również pod uwagę, że teraz on jest bezdomny, w przytułku a mówi że mu dobrze. Czemu nie wierzysz? Może faktycznie wreszcie odnalazł to, czego chciał. Wolność, spokój, swego rodzaju niezależność. Jakkolwiek absurdalnie by to dla ciebie czy dla większości ludzi nie brzmiało - są tacy, którym dobra doczesne nie są niezbędne i lepiej czują się bez nich.
Daj i sobie i jemu szansę żyć po swojemu. Zajmij się dziećmi i pracą. Wyjdź z dołka (tu przyda się z pewnością pomoc psychologa). Postaraj się wyciszyć i na spokojnie, bez emocji wynikających z kontaktów z tym mężczyzną wybrać co chcesz dalej robić ze swoim życiem i w którą stronę je pokierować.
Offline
Czas bez niego wykorzystaj na uleczenie się z tej chorej miłości oraz naiwności i bezsilności. Jak można pozwolić się tak traktować? Nie tłumacz wszystkiego miłością, bo rozumu tez trzeba używać. Utrzymywałaś takiego lenia i bawidamka kosztem własnych dzieci.
Nie rozumiem absolutnie takiego postępowania. Mam nadzieję, że jednak zmądrzejesz i jeżeli on znowu zadzwoni, bo kolejna kobieta go wyrzuciła, albo znowu będzie potrzebował naiwniaczki, która spłaci jego długi, tym razem nie pozwolisz się wykorzystać. Ale to tylko moja nadzieja, bo coś czuję, że Ty tylko czekasz, by wrócił. Szkoda słów...
Ostatnio edytowany przez Celia (2009-11-06 12:44:31)
Offline
Oj..Zuzia, mam nadzieję- przeczytałaś to wszystko raz jeszcze i wreszcie odetniesz od siebie tą hubę... pewnie pojechał teraz do innej babki, żeby go trochę poutrzymywała, pokupowała fajki itd - jak go wykopie - znowu do Ciebie zadzwoni.
Wymyślił ten tekst z piekarnią - bo wiedział, że na Ciebie podziała, bo to Twoja branża.
Jak Twoje dzieci dorosną ...? - to masz się do niego zgłosić..? po to chyba - by zarabiać TYLKO na jego utrzymanie .. kurcze, mam nadzieję, że przeanalizowałaś tą opowieść i dostrzegłaś w niej to, co komentujące: pijanego lenia, oszusta - wykorzystującego Ciebie i pewnie inne kobiety. Matko!!! Kobieto - nie pozwól więcej sobą manipulować.
Widać, jak bardzo chcesz być kochana, ale pozostając w tym chorym układzie nie dajesz sobie szansy na powrót do równowagi.
Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-11-06 13:49:08)
Offline
macie racje mowicie wszystko oczym wiem. i nie chce zeby wrocil. ale o tym wiem teraz, co bedzie jesli kiedys zadzwoni ? nie mam pojecia .mam nadzieje ze to sie nie stanie,a jesli nawet totobedzie za jakis okres czasu a ja wtedy bede na tyle silnazeby mu powiedziec"NIE" wiem ze mimo ze go kocham nie moge z nim byc, wiem ze mam tyle lat ze powinnam nauczyc sie kochac rozumem. ja wszystko to wiem ,tylko jak to zrobic i jak pozbyc sie tego poczucia win?
Offline
Wiem, że to radykalny krok ale może po prostu zmień numer. Wtedy nie będziesz miała rozterek jeżeli zobaczysz połączenie przychodzące właśnie od niego.
Offline
Kochana Zuziu podziwam cie z calego serce.Uwierz ze kazdy facet chcial by miec kaplanke domowego ogniska opiekuncza czula wyrozumiala bo taka jestes! Powinnas byc z siebie dumna bo potrafilas zarobic na utrzymanie rodziny i tego nieroba.Mezczyzna powinien sie swoja kobieta opiekowac zdobywac ja adorowac a nie ciagnac z niej ile sie da.Pamietaj teraz o swoich dzieciach.w koncu mozesz im poswiecic cala milosc... zmien nr tel gg itd nie utrzymuj kontaktu z czlowiekiem ktory cie niszczy e maila zmien i nie czytaj tych bzdur (moze ten psychopata sam je pisze?) skorzystaj z psychologa terapeuty i ciesz sie zyciem bez niego bo w tym zwiazku przeciez byly przedewszystkim twoje łzy i cierpienia. Jestem calym sercem z toba ! Jestes Madra zaradna czula i wspaniala kobieta. spojrz na swoje dzieci niech beda twoja sila ! po tym wszytkim potrzebujecie sie wzajemnie! powodzenia we wszystkim !
Offline
Zuzia, zobacz ile dziewczyn Cię wspiera, rozumie i liczy na to, że wymieciesz resztki złych wspomnień po tym facecie !!!
Dziewczyny dały praktyczną radę - zmień koniecznie Nr tel. GG i wszystkie inne możliwości skomunikowania się z Tobą i prowadzenia Cię na emocjonalnej smyczy. Zrób to - to świetna rada - pomoże także zachować Ci kontrolę nad własną słabością, jakby co ...
Trzymam kciuki i pisz, co u Ciebie.
Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-11-08 16:17:35)
Offline