facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

Witam,

Mam 23lata i ciężki okres za sobą, można powiedzieć, że trwa on do dnia dzisiejszego...moje życie zamieniło się w prawdziwe piekło w momencie związania się z chłopakiem dawniej przyjacielem..zamieszkaliśmy razem, on straszy ode mnie o 3lata nie może skończyć studiów na uczelni prywatnej, prace ma jak coś znajdzie, rodzice go utrzymywali cały czas, teraz przestali w momencie jak dowiedzieli się o jego nałogu.. jesteśmy razem 4lata, walczę z nim i jego nałogiem od 3lat.. swego czasu niestety, ale sama paliłam chcąc go zrozumieć, baardzo go kiedyś kochałam i miałam dosyć być tą która go stale miesza z błotem, wyzywa od ćpunów i jest agresywną wobec niego- tak to własnie ja w momencie kiedy on pali.. nie potrafię nad sobą zapanować, ponieważ to ścierwo przykryło mnie całkowicie, nigdy niczego mi nie przyszykował ani nie kupił na urodziny, w walentynki, dzień kobiet wyglądał tak, że wręczył mi różę, a następnie zasiadał do biurka przy którym skręcał sobie blanta.. momentami się kochamy, a momentami szczerze nienawidzimy, tłuczemy się po twarzy, ciągamy za włosy, wywracamy się razem na ziemie i przyznaje , że zawsze to ja wymiękam, zawsze to ja się rzucam , a może "prawie" zawsze.. nie wiem co mam ze sobą zrobić, pochodzę z dośc trudnej rodziny i nie chodzi o finanse bo z tym nie było problemu nigdy, ale np. z tym, że ojca mam wojskowego i całe życie był i po części choć już mniejszej jest chamem, z kolei moja mama... wieczna , ale ukryta alkoholiczka, pracuje, jest kochana, choć jej stany depresyjne i picie od czasu do czasu w samotności mnie zabija.. od dziecka to obserwuje.. z domu robi stajnie dla konia - bez żartów, mieszkanie jest w opłakanym stanie i dlatego co tydzien zjezdzam się po zajęciach do domu i ogarniam cały dom... z chłopakiem rozmawiam o tym wszystkim, proszę go, żebym przestał, tłumaczę , że czuję się jakbym trafiła z deszczu pod rynnę, bo nie dość, że w domu nałóg to jeszcze w związku.. ale on nic na to, wiecznie milczy, wiecznie wyłupia oczy i uważa , że za dużo gadam i dramatyzuje.. olewa mnie kompletnie.. jak chciałam się wyprowadzić i błagałam go, żeby zadzwonił do właściciela i to jakoś wytłumaczył, czemu chce zerwać umowę i czy to jest w ogole możliwe to on mówił, że to zrobi ale następnego dnia bo teraz jest upalony.. następnego dnia bezczelnie mówił do mnie " sama se to załatwiaj" na co ja mu , że to przez niego muszę szukać innego mieszkania, że to ty mnie wpakowałes w to gówno, więc teraz ty się tłumacz... a on dalej swoje, żebym się odpierdoliła itd. ... jak jest dobrze, to mówi , że wie, że ma problem , że jest uzaleznion, nawet poszedł do monaru z prośby matki i przeszedł jakiś etap i to tyle.. a pali jak palił codziennie , dzień w dzień wieczorami.. czasem zaczyna się od 16 i tak do 3 w nocy... a ja nie śpie, nie potrafie, jestem sfrustrowana, że ja już za rok magisterka, uczę się, staram, a on ? 26lat i jedno wielkie NIC... mieszkamy jeszcze z jego przyjacielem... cicho-ciemny kłamca, który dał się wciągnąć przez mojego w to bagno, urosły mu długi do dużej kwoty , a on dalej.. pali razem z moim, nie wiem co mam robić, gdzie pójść z tym, jestem od niego uzależniona, to mój pierwszy chłopak w życiu i ciężko mi jest bardzo, panikuję jak myślę, ze to mógłby być koniec i zaraz go przepraszam , płaszcze się, żeby mi wybaczył, a on zanim przestanie się dąsać to jeszcze mnie zdąży zwyzywać i mi powiedzieć, że jestem popierdolona...wiem, ze to wszystko przedstawia jeden obraz patologii, choć nikt z moich znajomych nie zna aż tak tej historii i nie pomyślałby , ze mogę być w takiej sytuacji i że to tak naprawdę wygląda...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

Czytając takie posty zawsze myślę sobie tak: Dlaczego dobrzy faceci jak ja zawsze dostają po dupie, a takie lachudry mają wszystko na wyciągnięcie ręki a i tak nie potrafią docenić.
Na własne życzenie pchaszą się w zwiazek, który rokuje bardzo fatalnie i pewnie jeszcze masz nadzieję że on się zmieni, a tu niespodzianka jeszcze musisz się dla niego zmienić oczywiście na gorsze. Doskonale wiesz co masz zrobić.
Kto płaci za mieszkanie i na kogo jest umowa? Czy możesz wypowiedzieć umowę?

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

tu nie o to chodzi, że źli trafiają na te dobre osoby, ponieważ ja zanim się z nim związałam byłam jego koleżanką i to dobrą przez 4lata, wiedziałam, że zawsze coś do mnie czuł, ale ja byłam za młoda, choć jak na swój wiek dojrzała i zdawałam sobie sprawę, że związek to jeszcze nie teraz.. przecież on nie palił wtedy i zawsze był super facetem, bardzo miłym, opiekuńczym , spokojnym .. i w sumie nic się nie zmieniło , zmienia się dopiero wtedy kiedy poruszam temat trawy, czytam mu różne fora, tłumaczę, że tak nie można przecież żyć.. był w monarze, ale tam doszukiwano się problemów w rodzinie,  w wychowaniu, czy też jego przeżyciach, a z tym zawsze było wszystko w porządku.. wiem, że mnie kocha i chyba to mnie najbardziej przy nim trzyma, Boże czasem modle się, żeby sobie kogoś znalazł , żebym się poczuła tak strasznie, że wiedziałabym o tym, że powrotu nie ma, a tak to on sobie TYLKO jara.. co do mieszkania.. mieszkanie jest na całość, na całą naszą trójkę, na mnie chłopaka i jego przyjaciela.. umowa do czerwca, facet mowił, że zależy mu aby nawet przez wakacje zostać, ale mniejszy czynsz byśmy płacili, ma swojego prawnika co już na starcie zaznaczył, nie umiem z siebie idiotki zrobić do obcego gościa i mówić, że nie układa mi się w związku.. myślałam, żeby coś wymyślić typu, że mam mamę umierającą, ale to hmm... też jakoś nie przejdzie mi przez gardło, poza tym on to powinien zrobić, to on po raz kolejny namówił mnie na wspólne mieszkanie (już 4 rok) obiecując tym razem , że 2 max 3dni w tyg będzie palić, a tymczasem robi to codziennie, bezczelnie na moich oczach z kumplem, siedząc do 3 w nocy, mam ochotę go zabić za to, że tak mnie lekceważy bo ten jego przyjaciel dupek też ma dziewczynę, ale w innym mieście, a przy niej zgrywa aniołka zakłamany człowiek

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

za mieszkanie płacimy osobno, ja za siebie , chłopak i jego kumpel... a co do wypowiedzenia,niestety, ale nie było o tym wzmianki w umowie , po prostu nie brałam tego pod uwagę , że może aż tak nie być pewnym tego co mówi, tak mu zależało, abym jeszcze raz dała szansę no cóż, serce nie sługa.. a teraz dupa twarda musi być

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

po większej kłótni, a raczej szarpaniu, opluwaniu się jadem jak już się pogodzimy .. następny dzień patrzy w taki sposób  na mnie jakby czuł okropne wyrzuty sumienia, ciągle chce przytulać i powtarza " pamiętaj, że cię bardzo kocham i zawszę będę, jesteś piękna i mogłabyś mieć każdego a wybrałaś własnie mnie" ciągle to słyszę, że na niego nie zasługuję, że on zdaje sobie sprawę , że to nie jest normalne, ale muszę zrozumieć, że jest od tego uzależniony , czasem mam wrażenie, że to jest jakaś chora manipulacja z jego strony..

6

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

witaj,strasznie to smutne co piszesz,łatwo jest komus doradzać.Myśllę,że Ty rad nie szukasz,bo wiesz co masz robić,tylko chciałaś się wygadać.Jestes inteligentna(Twoja mama pewnie też)tylko obie zle ulokowałyście uczucia i to Was zgubiło.ja kiedyś znałam różnych ludzi,dziewczyny co się spotykały z heroinistami,Boże broń!Ale miłość jst ślepa i najlepiej by było gdyby On niewyleczyl się z tego,żebys Ty wyleczyła się z Niego,bo to chory związek.A czy On pali tylko trawe?Sama trawa az tak uzależnia,czy jeszcze coś do tego?

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

Witam,

dziękuję za odpowiedź, chłopak pali tylko i wyłącznie trawe, ale też nie wiem na ile jest to czyta trawa w co wątpię szczerze powiedziawszy bo raz już się zdarzyło dawniej, że razem zapaliliśmy ( fakt, od tego gościa już nie bierze) ale po tym miałam taką historię, że nie chciałam go więcej widzieć tak się go bałam, widzieliśmy jakieś ufoludki, aż ciężko to wytłumaczyć, nigdy niczego nie brałam, nie próbowałam, myślałam, że to zwykła trawa, a takie gówno nam się trafiło.. no, ale jak załatwił to od kolesia, która handluje jeszcze prochami to co się dziwić.. próbuję z niego życie wydobyć, bo dostrzegam to, że kiedy ma zioło to cieszy się jak głupi, jest inny... zmotywowany, choć jak już zapali to wiadomo... nic mu się nie chce, głupiej herbaty nie zrobi, a kiedy miał okres, że nie było już "towaru" to był zły, nie okazywał tego w agresywny sposób, ale chodził poddenerwowany, z czołem zmarszczonym... od trawy niestety, ale to mit, że nie da się uzależnić.. sama tak kiedyś myślałam, ale mam już coraz więcej kolegów ( bo to głównie oni w tym siedzą) którzy po monarach chodzą, jednego na odwyk gdzieś nad nasze polskie morze wysłano, ale się chłopak wycwanił, wmawia wszystkim, że to złe ,a sam nadal handluje heh nawet zaczął jakimiś prochami handlować, także ludzie, którzy nie są od czegoś uzależnieni tak się nie zachowują.. ale wytłumaczyć mu to ... niby wie, że ma z tym problem, widzisz ja wychodzę z założenia, że jak mam z czymś problem to to leczę , sama miałam nerwice ( mozna powiedzieć, że nadal ją mam) doszły do tego napady lękowe (paniczne) nie leczę tego niczym jak samą psychiką, po prostu mówię w głowie do siebie, uspokajam się sama.. nie chcę z tym nigdzie iść bo psychotrop to nie jest rozwiązanie, skoro coś takiego mi się zrobiło to musi być tego powód, sama muszę wyzbyć się strachu, jakiegoś lęku.. często pojawia się on w miejscu z którego nie mogę wyjść np. autokar z miasta studenckiego do mojego rodzinnego, niby 2h , ale niezwykle męczące, a pomyśleć, że jeszcze pare lat temu uwielbiałam jeździć, w windzie jak się raz zacięłam uuu to masakra... często jak stoję w korku w autobusie to panika, gorąco mi się robi, płytki oddech... i nie wiem skąd to.. wydaje mi się, że to nerwy, za dużo stresów.. z kolei nie mam czegoś takiego w aucie, mogę jechać i jechać , ale nic mi nie dolega... wieczorami też mam czasem lęki , przychodzą one po dłuższym okresie nerwowym związanym przede wszystkim z moim chłopakiem, dlatego szukam pomocy, ale ciągle słyszę, żebym od niego odeszła i to mnie najbardziej boli.. bo słyszałam to też od niego, że nie powinnam z nim być, ale też zaraz mówi, że mnie bardzo kocha no i co to jest za chora manipulacja.. jak mogę odejść od kogoś kto widzę , wiem ,że kocha ,a jest jaki jest.. chciałabym nauczyć się z tym jego nałogiem żyć i wmówić sobie, że zawsze może być gorzej

8 Ostatnio edytowany przez batszeba (2015-01-27 00:37:17)

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego
zdezorientowana92 napisał/a:

zawsze był super facetem, bardzo miłym, opiekuńczym , spokojnym .. i w sumie nic się nie zmieniło , zmienia się dopiero wtedy kiedy poruszam temat trawy,

Twój post dowodzi, żę NIE JEST miłym, opiekuńczym i spokojnym facetem. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.

zdezorientowana92 napisał/a:

czytam mu różne fora, tłumaczę, że tak nie można przecież żyć.. był w monarze, ale tam doszukiwano się problemów w rodzinie,  w wychowaniu, czy też jego przeżyciach, a z tym zawsze było wszystko w porządku..

W przypadku osób uzależnionych obowiązuje jedna zasada: UZALEŻNIONY MUSI SAM (sam = dla samego siebie, nie dla kogoś) CHCIEĆ WYJŚĆ Z NAŁOGU.
Musi SAM dojść do wniosku, że przesrywa życie i że nie chce dłużej w bagnie tkwić. Możesz mu czytać fora do upojenia = dopóki jemu z nałogiem jest dobrze, dopóty będzie w nim tkwić.


zdezorientowana92 napisał/a:

wiem, że mnie kocha i chyba to mnie najbardziej przy nim trzyma, Boże czasem modle się, żeby sobie kogoś znalazł , żebym się poczuła tak strasznie, że wiedziałabym o tym, że powrotu nie ma, a tak to on sobie TYLKO jara..

On kocha, ale samego siebie i narkotyk. Jesteś nie dość, że kobietą kochającą za bardzo (takie uwielbiają dawać aż do wyprucia z siebie żył takim, którzy tego nie doceniają) to do tego jesteś w szponach WSPÓŁUZALEŻNIENIA - to się leczy u psychoterapeuty. Osoba uzależniona jest jak wampir, jak trucizna - wysysa energię życiową ze współpartnera zatruwając go powoli.

zdezorientowana92 napisał/a:

mam ochotę go zabić za to, że tak mnie lekceważy bo ten jego przyjaciel dupek też ma dziewczynę, ale w innym mieście, a przy niej zgrywa aniołka zakłamany człowiek

To zabijaj - pójdziesz do pierdla z powodu śmiecia. Tego chcesz?

I nie pisz, że to miłość - masz słabą psychikę która ciągnie się do posranych gości z problemami. Gdybyś spotkała uczciwego faceta rzuciłabyś go w try miga - bo nie fundowałby Cie emocjonalnego roller-coastera którym raczyłby Cię amant z problemami. Byłby nudny.

Kiedyś dawno temu miałam bardzo krótką nieprzyjemność bycia z osobą uzależnioną - NIGDY WIĘCEJ!
Miałam okazję na własnej skórze odczuć, na czym polegają gry i manipulacje takich ludzi - po dwóch tygodnia bycia razem czułam się
WINNA temu, że on musi jarać i brać. Bo jego zdaniem to ja tak na niego wpływałam. WSZYSCY WOKÓŁ byli winni temu, że on ma kryzysy - ludzie, praca, szkoła, Polska, politycy, Kościół Katolicki, pogoda... Marzeniem był wyjazd do Londynu, gdzie będzie mógł jarać do woli - i jara, tyle, że zarabia lepiej i może sobie żyć w oparach THC.

Na szczęście miałam okazję porozmawiać z kilkoma osobami zajmującymi się terapią uzależnień i współuzależnień -  i to otwarło mi oczy.

9

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

@zdezorientowana92

Moim zdaniem powinnaś chłopakowi postawić ultimatum. Z doświadczenia wiem, że bez porządnego kopa albo silnej motywacji nie ma szans żeby ograniczyć taki nałóg. Już o rzuceniu palenia nie wspominam, bo nie znam nikogo kto by całkiem przestał. Tak więc stawiasz go pod ścianą z warunkiem - mówisz mu "od jutra nie palisz w domu/jak jesteśmy razem/w dni powszednie/cokolwiek innego albo się wyprowadzam". Na 99% nie zrobi tego i wtedy powinnaś mu własnie takiego kopa zafundować, w sensie że naprawdę się wynosisz. Jak zobaczy, że nie żartujesz i pali mu się grunt pod nogami to istnieje mała szansa na to, że się zacznie ogarniać.

Jak nic się nie zmieni... to nie będę oryginalny i też Ci napiszę, że powinnaś od niego odejść.

Odp: facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

am0k

heh, aż wstyd się przyznać, ale od trzech lat co jakieś 2-3 miesiące stawiam mu takie ultimatum typu " palisz 3 razy w tyg" a on mi zawsze na to " nie mogę ci nic obiecać, ponieważ już tyle razy to robiłem, a potem nic z tego nie wychodziło i miałaś większe pretensje" .. wiecie co.. z każdym dniem go coraz bardziej nienawidzę, nie wiem gdzie we Wrocławiu jest terapia odpowiednia dla mnie, tyle tylko że ja nie mam na takie rzeczy pieniędzy .. wstydzę się strasznie swojego problemu, który dla innych może być zwykłą moją fanaberią , albo tym, że jestem po prostu tępa i lubię się dawać tak szanować... powiem szczerze, że do pewnego momentu on starał mi się uświadomić, że to ja go w ogóle nie szanuje, że to ja jestem tą złą co go poniża wyzywa od chuderlaków, pedałów, cweli, pizd ... bo niestety, ale jak tracę już nerwy i widzę go takiego uwalonego i jeszcze w dodatku jest straaasznie chudy to wkurza mnie, że ma taką dziewczynę jak ja i się w ogóle nie chce ogarnąć, więc padają takie słowa.. oczywiście nie zostaje mi dłużny, ale co się dziwić dla faceta to upokorzenie , wiem to, ale ja przez 3 lata jestem jego zachowaniem upokarzana, musząc ciągle rodzicom ściemniać, że wszystko ok, koleżanką itd. .. kłamie co robiłam z nim w urodziny, co w walentynki itp. a najlepsze jest to, że on też jest za tym , żebym kłamała innym bo po co ma wyjść na tego dupka, a ja na tą żałosną, która siedzi w takim układzie.. gdzie ja znajdę pomoc? kto zmieni moją psychikę, moje podejście? .. może powinnam kogoś innemu dać szansę, ale jeszcze będąc z nim choć powoli się odsuwać? bo chyba inaczej nie potrafie.. nie dam nikomu szansy jak będę zrozpaczona bo zrujnowanym związku, w końcu chciałabym, aby to przeze mnie sam chciał odejść , a nie ciągle ja chcę przez niego.. niech on się zacznie martwić, a jak nie to wszystko mam jasne.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » facet uzależniony od trawy, ja uzależniona od niego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024