Jak godzicie role żon i matek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jak godzicie role żon i matek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Jak godzicie role żon i matek?

Do założenia wątku zainspirowała mnie dyskusja na Facebooku - młode mamy żaliły się, że nie mają ani czasu, ani ochoty na spędzanie czasu z mężem. A to karmią piersią i libido im spadło, a to są przemęczone codziennymi obowiązkami, czy też sfrustrowane uwiązaniem w domu przy dziecku. Mąż wraca z pracy, ma ochotę na rozmowę, przytulenie, seks... a żona robi wszystko, byle tylko dał jej święty spokój.

Jak było/jest u Was? Udało Wam się pogodzić role matki i żony? Poświęcić i dziecku, i mężowi tyle troski i uwagi, ile potrzebowali?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Nie bede sie tutaj stawiac na piedestale. Przyznam, ze od czasu urodzenia dziecka nie poswiecam mezowi tyle czasu, ile bym chciala. Seks jest, ale nie taki, jak wczesniej i nie w takiej czestotliwosci. Zeby juz calkiem sie nie oddalic od siebie, czasem gdzies wyjdziemy- do restauracji, czy do znajomych, ale to baaaardzo rzadko. My mamy taka sytuacje, ze dzielimy z dzieckiem pokoj. Nie mamy drugiego, wiec teoretycznie czasu do spedzania razem jest wiecej. W praktyce jest inaczej. Nie mozemy sobie pozwolic na odpoczynek, bo zawsze jest dziecko. Nawet, gdy ktores z nas zachoruje. Maz ciezko pracuje na upragniony dom, wiec to nie tylko tak, ze to ja jestem zmeczona obowiazkami (mam pomoc tesciowej), ale moj maz praca i to on rowniez nie poswieca mi tyle uwagi, co wczesniej. Pretensji nie mam, bo wiem, ze praca fizyczna potrafi wykonczyc tak, ze nie w glowie potem nocne amory. Ostatnio jednak sie wspieramy, pocieszamy, ze przeciez nie zawsze tak bedzie, ze kiedys ten dom postawimy, a dziecko podrosnie i wtedy sobie odbijemy... Jak pisalam, mam pomoc tesciowej przy dziecku, ale mozecie mi wierzyc lub nie, moj Czarus to istny diabel. Potrafi wykonczyc wszystkich wokol. Ma 20 miesiecy, ale jest jak tajfun. Nie potrafi pomalu chodzic, tylko biega, przy czym bardzo czesto zdarzaja mu sie wypadki. Ostatni wczoraj, gdy poslizgnal sie i uderzyl buzia o podloge. Oczywiscie warga rozwalona, krew sie leje, maly ryczy, kilka chusteczek wypackanych krwia... No ale nie bylby soba, gdyby zaraz nie pobiegl do kuchni i nie wyciagnal z zamrazalnika szuflady z miesem... Wszystko, bach! Na podloge. Oczywiscie mama pozbiera. W czasie, gdy ja zbieram mieso, maly wchodzi na stol kuchenny i probuje zedrzec firanke z okna. Lapie malego kaskadera i bliska szalu stawiam na podlodze. Nastepnie moje dziecko biegnie do kuchenki gazowej i puszcza gaz, wlaczajac przy tym piekarnik. Ja za nim. Po drodze sciaga ubrania wiszace na kaloryferze w korytarzu. Pedzi do naszego pokoju i probuje wepchac palce do kontaktu. Wie, ze mama bedzie krzyczec, ale zrobi na zlosc specjalnie. Ma ucieche. Dostaje klapsa w dupsko, bo matka jednak anielskiej cierpliwosci nie ma... Co tam, pomasowal sie po dupci, nawet nie pisnal i...zaczelo sie otwieranie szafek...
Uwierzcie, tak mam codziennie. Niekiedy juz nawet nerwy mi puszczaja i placze. Dzis dziekuje losowi, ze mieszkam z tesciowa, bo sama bym sie wykonczyla. Nie przesadzam. Nikt nie chce zostac mi z dzieckiem dluzej niz 2 godziny. Wszyscy chwala, ze taki madry, ze taki fajny i ladniutki, ale bawic...? Jestem bliska zalamania, bo w tamtym roku udalo mi sie zostawic malego z babciami i pojsc troche pomoc mezowi w polu. Odetchnelam tam. W tym mi sie nie zanosi na taki luksus... Czuje sie troche uwiazana w domu i pomalu fiksuje. Ciagle czekam, az mojego niegrzecznego synka oswieci i przestanie tak bardzo szkudnowac...

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

3

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

[Niczego nie godzę, jak mi się nie chce, co to ja się rozdwoję???!!! To co by kto chciał to jedno a to co ja mogę to drugie.
Absolutnie nic kosztem siebie. Bo SIEBIE trzeba stawiać na pierwszym miejscu!

Reklama

4

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Wiele kobiet popełnia ten błąd, że kiedy dziecko pojawia się na świecie, to jakby z automatu wszystko inne idzie na bok. To rzeczywiście powoduje małżeńskie/związkowe konflikty i osłabia wzajemne relacje.

BabaOsiadła napisał/a:

Jak było/jest u Was? Udało Wam się pogodzić role matki i żony? Poświęcić i dziecku, i mężowi tyle troski i uwagi, ile potrzebowali?

Nie chcę się gloryfikować, ale tak, wydaje mi się, że mąż nie mógł syna traktować jak swoją konkurencję. W każdym razie bardzo starałam się, aby tak się nie stało. W tamtym okresie tak organizowałam swój czas, żeby tego wspólnie spędzanego było jak najwięcej. Zresztą wiele popołudniowych (rano mąż pracował) obowiązków podzieliliśmy między siebie, inne wykonywaliśmy wspólnie, dzięki czemu tych chwil tylko dla siebie udawało nam się wygospodarować całkiem sporo. 

Pamiętam jak dziś, że to ja miałam ochotę z nim rozmawiać, dzielić się wrażeniami z całego dnia, opowiedzieć jakie postępy (wszak każdy dzień był przygodą i przynosił coś nowego) poczynił nasz maluch. Jednym słowem u nas problem odstawienia męża na boczny tor na pewno nie wystąpił. Tak samo było zresztą z seksem, czyli z tą częścią wspólnego życia, na którą najczęściej skarżą się świeżo upieczeni ojcowie. 

Obecnie syn jest już prawie pełnoletni, za to ja tamten okres wspominam naprawdę bardzo dobrze, chyba jako jeden z najlepszych w moim życiu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

5

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Jeżeli chodzi o sferę intymną to u nas nic się nie zmieniło. Ale jeżeli chodzi o dom? Takiego bałaganu i tak często nie ugotowanego obiadu przed urodzeniem młodszego dziecka w domu nie było.

Reklama

6

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Za dwa miesiace moj syn konczy szesc lat. Jak mial dziewiec miesiecy, to musialam ze wzgledow finansowych wrocic do pracy. Gdy mial dwa i pol roku, przeprowadzka na swoje. Wiecej obowiazkow,mniej czasu dla bliskich.Tak na prawde ciagle nie moge sobie wybaczyc,ze ominal mnie jego pierwszy krok i wiele innych zdarzen. I te niedziele cale spedzone w pracy,bez nich.Czasu nie cofne,wiem. Do tego ciagle pretensje meza o brak zainteresowania z mojej strony. Ciagly brak pieniedzy i czasu dla siebie.Nie zaluje tego,ze mam rodzine. Bardzo ich kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez nich. Ciagle probuje znalezc zloty srodek jak o wszystko pogodzic i ogarnac. Znalezc gdzies w tym wszystkim siebie.Byc moze moim bledem jest to, ze wszystko staram sie robic perfekcyjnie i za bardzo sie wszystkim przejmuje.No i ten brak kasy na wlasne przyjemnosci:( Najwazniejszy jest dla mnie syn i jego potrzeby,bo kocham go ponad wszystko.

7

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

To teraz wyobraźcie sobie dziewczyny, że coś takiego dopada rodzinę patchworkową. Większość czasu spędzam z pasierbem, z którym żadne więzi mnie nie łączą, gdy jego ojciec od rana do nocy tyra na kredyty zaciągnięte ze swoja byłą żoną. Wciąż wracam do wspomnień jak to było na początku naszej znajomości i ogarnia mnie wielki żal, że mamy tak mało czasu wyłącznie dla siebie, tak niewiele jest wspólnych wyjść i wyjazdów. Dopada mnie zwątpienie po co to wszystko? Cieszcie się, że przynajmniej możecie się realizować jako matki i dbać o swoje pociechy. Nie zapominajcie również o mężach, bo po prostu w końcu poszukają czułości gdzie indziej, to też znam z autopsji. Powodzenia

Śmiej się, kiedy tylko możesz, przepraszaj kiedy powinieneś i odpuszczaj, kiedy jesteś pewny, że nie możesz nic już zmienić. Życie jest zbyt krótkie na bycie jakkolwiek innym niż szczęśliwym.
Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Ja póki co nie narzekam.
Nasze relacje z mężem są takie same, nawet powiem że lepsze.
A synek? Ma 4 miesiące, czasem płacze (teraz bardzo bo ząbkuje) ale ogólnie jest dobrze.
Dwa miesiące spał całą noc, teraz budzi się o karmienie na 4 rano (karmię butelką, pierś synek odrzucił).
Fakt, mąż w delegacjach, przyjeżdża co tydzień lub co dwa tygodnie, zawsze mamy czas dla siebie, na dobry film, sex, rozmowy.
Może dlatego, bo synek jest dość spokojnym dzieckiem (póki co) i mam dużo czasu. Jedynie sprzątam dom po 24.00 ale z powodu lenistwa w ciągu dnia wink
Może jak i inne matki będę miała ciężej gdy mały zacznie raczkować i chodzić.
Na chwilę obecną cieszę się spokojem... ale już niedługo to się zmieni....

Kacper - 09.09.2014 :*
Kolejne szczęście - 09.12.2016 :* Czekamy

9

Odp: Jak godzicie role żon i matek?
Ewika99 napisał/a:

Nie bede sie tutaj stawiac na piedestale. Przyznam, ze od czasu urodzenia dziecka nie poswiecam mezowi tyle czasu, ile bym chciala. Seks jest, ale nie taki, jak wczesniej i nie w takiej czestotliwosci. Zeby juz calkiem sie nie oddalic od siebie, czasem gdzies wyjdziemy- do restauracji, czy do znajomych, ale to baaaardzo rzadko. My mamy taka sytuacje, ze dzielimy z dzieckiem pokoj. Nie mamy drugiego, wiec teoretycznie czasu do spedzania razem jest wiecej. W praktyce jest inaczej. Nie mozemy sobie pozwolic na odpoczynek, bo zawsze jest dziecko. Nawet, gdy ktores z nas zachoruje. Maz ciezko pracuje na upragniony dom, wiec to nie tylko tak, ze to ja jestem zmeczona obowiazkami (mam pomoc tesciowej), ale moj maz praca i to on rowniez nie poswieca mi tyle uwagi, co wczesniej. Pretensji nie mam, bo wiem, ze praca fizyczna potrafi wykonczyc tak, ze nie w glowie potem nocne amory. Ostatnio jednak sie wspieramy, pocieszamy, ze przeciez nie zawsze tak bedzie, ze kiedys ten dom postawimy, a dziecko podrosnie i wtedy sobie odbijemy... Jak pisalam, mam pomoc tesciowej przy dziecku, ale mozecie mi wierzyc lub nie, moj Czarus to istny diabel. Potrafi wykonczyc wszystkich wokol. Ma 20 miesiecy, ale jest jak tajfun. Nie potrafi pomalu chodzic, tylko biega, przy czym bardzo czesto zdarzaja mu sie wypadki. Ostatni wczoraj, gdy poslizgnal sie i uderzyl buzia o podloge. Oczywiscie warga rozwalona, krew sie leje, maly ryczy, kilka chusteczek wypackanych krwia... No ale nie bylby soba, gdyby zaraz nie pobiegl do kuchni i nie wyciagnal z zamrazalnika szuflady z miesem... Wszystko, bach! Na podloge. Oczywiscie mama pozbiera. W czasie, gdy ja zbieram mieso, maly wchodzi na stol kuchenny i probuje zedrzec firanke z okna. Lapie malego kaskadera i bliska szalu stawiam na podlodze. Nastepnie moje dziecko biegnie do kuchenki gazowej i puszcza gaz, wlaczajac przy tym piekarnik. Ja za nim. Po drodze sciaga ubrania wiszace na kaloryferze w korytarzu. Pedzi do naszego pokoju i probuje wepchac palce do kontaktu. Wie, ze mama bedzie krzyczec, ale zrobi na zlosc specjalnie. Ma ucieche. Dostaje klapsa w dupsko, bo matka jednak anielskiej cierpliwosci nie ma... Co tam, pomasowal sie po dupci, nawet nie pisnal i...zaczelo sie otwieranie szafek...
Uwierzcie, tak mam codziennie. Niekiedy juz nawet nerwy mi puszczaja i placze. Dzis dziekuje losowi, ze mieszkam z tesciowa, bo sama bym sie wykonczyla. Nie przesadzam. Nikt nie chce zostac mi z dzieckiem dluzej niz 2 godziny. Wszyscy chwala, ze taki madry, ze taki fajny i ladniutki, ale bawic...? Jestem bliska zalamania, bo w tamtym roku udalo mi sie zostawic malego z babciami i pojsc troche pomoc mezowi w polu. Odetchnelam tam. W tym mi sie nie zanosi na taki luksus... Czuje sie troche uwiazana w domu i pomalu fiksuje. Ciagle czekam, az mojego niegrzecznego synka oswieci i przestanie tak bardzo szkudnowac...

Hehheh uśmiałam się... w końcu ktoś pisze że ma takie dziecko jak moje!!! smile Co za ulga że nie jestem jedyna z dwuletnim nadruchliwym  łobuziakiem. My z mężem oboje przy małym wymiękamy bo to dziecko zastępuje troje dzieci w domu.  Ja również żyję w nadziei że nastanie czas kiedy będzie lepiej. I tego się trzymajmy, bo zwariujemy.

10

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

A ja myślałam, stara i głupia, że AKURAT te dwie role niejako się zazębiają a nie są przeciwstawne sobie. Niejako decyzja o zamążpójściu pociąga za sobą (choć nie obowiązkowo) konsekwencje w postaci tej drugiej. Jakby od zarania dziejów wink
Z tego co wiem z autopsji, tudzież obserwacji - DA się. Jeżeli wszyscy w to zaangażowani, do tego świadomie dążą big_smile

?Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F.C. Oetinger

11

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Fajne, też wasze wypowiedzi. Powiedziałabym, że pomimo niedogodności i trudnego czasu optymistyczne. Moja rodzina powiększyła się w 2014 o 3 nowe dzieciaci. Super było obserwować najazd powiększonych rodzinek w dniu babci. Dla mnie ciekawe i pozytywne były obserwacje zachowań mężczyzn moich kuzynek, bratowej. Panowie super, extra cieszą się, że mają dzieciaki, są dumni, z piersią wypięta do przodu. Żony czują się kochane. Pozdrawiam wszystkie mamy wink.

12

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Żartujecie, mąż tak się cieszył z dziewczynek, że zamiast najpierw przywitać się ze mną biegł do ich łóżeczka (na piętrze) sad. Troszeczkę było mi smutno... kto tu się powinien czuć zaniedbany?

Ale rzeczywiście jestem pod wrażeniem KAŻDEJ KOBIETY, która przez cały czas zdołała dawać tyle samo uwagi dziecku i mężowi. Są takie sytuacje jak np. choroby dziecka lub zwyczajne przemęczenie (pojęcie doba nabiera innego znaczenia), że choćby się mocno chciało nie sposób drugiej połówce poświęcić tyle czasu ile trzeba. Na szczęście miałam w tej kwestii wyrozumiałego męża, który doceniał moją pracę włożoną w opiekę nad córeczkami. Czasami ukrywając Swoje niezadowolenie i wspierając mnie.
Teraz, gdy dziewczynki podrosły i powoli zaczynają tworzyć tzw. życie prywatne (np. w dzień zapraszają koleżanki i idą pobawić się na podwórku, wieczorem piszą do pamiętniczków) to mamy o wiele więcej czasu dla Siebie.
Chyba największym szokiem dla obu partnerów jest zderzenie się z rzeczywistością, że tą miłość i czas trzeba spożytkować już nie tylko między Sobą.
A niestety dla niektórych ilość spędzonych godzin = siła miłości. Tak nie jest. Już ten wolny czas trzeba tak spożytkować, aby "doznania" wystarczyły nam na relatywnie długo smile.

13

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

hmm, temat zastanowił mnie dlaczego często pojawia się takie pytanie jak w wątku a tak rzadko,
jak godzicie rolę mężów i ojców? wink
i czy w ogóle panowie, takie pytanie sobie stawiają ?
czy tylko kobiety ciągle podnoszą sobie poprzeczkę, czy jestem wystarczająco dobra wink

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

14

Odp: Jak godzicie role żon i matek?
in_ka napisał/a:

hmm, temat zastanowił mnie dlaczego często pojawia się takie pytanie jak w wątku a tak rzadko,
jak godzicie rolę mężów i ojców? wink

Może dlatego, że mniej dzielą włos na 4?
Bo TEN czas: gdy dla rodziny, to i dla dzieci i dla żony jednocześnie... Bo czemu to rozdzielać?
Ale gdy dzieci śpią... to wtedy owa żona może zmieniać się w przedmiot namiętnych zabiegów i zmienia swą rolę z mamuśki/gospodyni w wulkan namiętności wink
Ot zwykła elastyczność big_smile a nie odtąd dotąd... wink
mądry małżonek TEŻ nie będzie "konkurował" a chorobą dzieci stojąc obojętnie obok a włączy się w działania lecznicze smile

?Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F.C. Oetinger

15

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Dobrze poczytać jak to jest u innych. Sama nie mam dzieci (zawsze byłam przeciw bo wybawiłam kilkoro kuzynów ) ale pomału hormony biorą górę smile
na chwilę obecną sama jestem pełna obaw- tzn. mieszkam z teściami (ludzie starej daty ze wsi z co najmniej "średniowiecznymi" poglądami) a mąż pracuje od poniedziałku do piątku w godzinach 6 rano do 18.... czytaj nie ma go cały tydzień. Więc może i mam ochotę zaciążyć jednak ciągle gdzieś siedzi myśl że zostanę z dzieckiem sama, bez jego pomocy i do kompletu z teściową, która sądzi że zawsze ma rację a ja z moimi poglądami mogę się schować.  No i na cym to się odbije? na moim nastroju i frustracji... będę zrzędna, humorzasta no i wszystko to będzie "jego" wina.
Ale miło poczytać że jednak się da to jakoś ogarnąć big_smile

16

Odp: Jak godzicie role żon i matek?
pomona napisał/a:

... ciągle gdzieś siedzi myśl że zostanę z dzieckiem sama, bez jego pomocy i do kompletu z teściową, która sądzi że zawsze ma rację a ja z moimi poglądami mogę się schować.  No i na cym to się odbije? na moim nastroju i frustracji... będę zrzędna, humorzasta no i wszystko to będzie "jego" wina.
Ale miło poczytać że jednak się da to jakoś ogarnąć big_smile

ROZWAŻNA MYŚL!!!
Bo jednakowoż w moim przypadku żadne mieszkanie "na kupie" nie miało miejsca. To nie drobny elemencik a zupełnie INNY wymiar wink Każda sytuacja jest inna.
Powiedziałabym: DA SIĘ jeżeli niezbędne warunki (sic) zostaną spełnione big_smile

?Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F.C. Oetinger

17

Odp: Jak godzicie role żon i matek?
BabaOsiadła napisał/a:

Jak było/jest u Was? Udało Wam się pogodzić role matki i żony? Poświęcić i dziecku, i mężowi tyle troski i uwagi, ile potrzebowali?

Tego chyba najbardziej obawiałam się w macierzyństwie, ale póki co wszystko wychodzi bardzo naturalnie i moje obawy się rozwiały. Poza tym kobieta jako matka też potrzebuje troski i uwagi od męża. Nie wyobrażam sobie, by moje życie miało się kręcić tylko wokół macierzyństwa i nagle przestałabym być żoną i kobietą. Zauważyłam, że zwłaszcza w tym początkowym okresie rola męża jest nie do przecenienia i nie chodzi tu tylko o dodatkową parę rąk, ale o rozmowy, wsparcie, seks, bliskość emocjonalną i fizyczną. Dziecko nigdy nie będzie w stanie zastąpić mi tej najbliższej osoby, jaką jest mąż. To inny rodzaj miłości.

"Kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi się najpierw nauczyć stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć."
REGULAMIN Forum Netkobiety.pl

18

Odp: Jak godzicie role żon i matek?

Ja zauważyłem iż kobiety matki po 30-40 w ogóle nie uprawiają seksu. Jak do tego doszedłem to już zachowam dla siebie wink

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

19

Odp: Jak godzicie role żon i matek?
authority napisał/a:

Ja zauważyłem iż kobiety matki po 30-40 w ogóle nie uprawiają seksu. Jak do tego doszedłem to już zachowam dla siebie wink

Zastanawiam się skąd takie wnioski. W swoim otoczeniu czegoś takiego nie zauważyłam, jest wręcz przeciwnie. To taki wiek, kiedy kobieta już doskonale wie czego chce i jak to osiągnąć, tym samym zamiast od niego uciekać, dąży do satysfakcjonującego seksu. Czasem niestety dzieje się to poza stałym związkiem.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jak godzicie role żon i matek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016