Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.
Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.
No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.
Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.
Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.
Pomóżcie mi ![]()
