Praca vs Związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

Temat: Praca vs Związek

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Zobacz podobne tematy :
Odp: Praca vs Związek

Sprawa jest taka. Sa tu dwa niezależne problemy, które wrzucasz do jednego worka dlatego nie masz jasnego obrazu sytuacji.

1. To jakość Twojego związku, niezależnie do pracy. Piszesz ze sa rozne problemy, ze nie udal się powrot do domu, mieszkanie, to może sam związek jest ciagniety na sile i nie jest wart, jest po to tylko żeby spelnic swoje oczekiwania zyciowe w kwestii rodziny, dzieci (ma tak 79% kobiet). To warto się nad tym zastanowić, czy niańczenie ciagle związku cos da. Czy masz sile na ciagla i stala reanimacje.

2. Oczywiście ze praca w miejscu innym niż zamieszkania mocno wpływa na jakość związku, sprzyja rozluźnieniu wiezi. Ale może w Twoim przypadku bylby to taki okres w którym, dzięki czemu moglabys się zastanowić nad sensem tego związku wogole.

Mnie się wydaje ze najpierw powinnas się usamodzielnić, może wlasnie znaleźć ta swoja samodzielna prace a potem pomyslec o związku z kims odpowiednim dla Ciebie, gdzie nie będziesz musiala walczyc o każdy dzień normalności.

Poza tym ograniczasz rozwiązania. Chlopak może się przeprowadzić do innego miasta. Może tak tez znalazby lepsza prace, itp. Czemu zawężasz cos do tylko swojej decyzji? Jakos nie wiedze zebyscie decydowali razem, albo przede wszystkim, rozmawiali razem. Wyglada jakbys to sama ciagnela cos, ze tylko Tobie na tym zależy.

Mocno to wszystko przemysl.

3 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-15 13:41:28)

Odp: Praca vs Związek
maniek_z_maniek napisał/a:

Sprawa jest taka. Sa tu dwa niezależne problemy, które wrzucasz do jednego worka dlatego nie masz jasnego obrazu sytuacji.

1. To jakość Twojego związku, niezależnie do pracy. Piszesz ze sa rozne problemy, ze nie udal się powrot do domu, mieszkanie, to może sam związek jest ciagniety na sile i nie jest wart, jest po to tylko żeby spelnic swoje oczekiwania zyciowe w kwestii rodziny, dzieci (ma tak 79% kobiet). To warto się nad tym zastanowić, czy niańczenie ciagle związku cos da. Czy masz sile na ciagla i stala reanimacje.

2. Oczywiście ze praca w miejscu innym niż zamieszkania mocno wpływa na jakość związku, sprzyja rozluźnieniu wiezi. Ale może w Twoim przypadku bylby to taki okres w którym, dzięki czemu moglabys się zastanowić nad sensem tego związku wogole.

Mnie się wydaje ze najpierw powinnas się usamodzielnić, może wlasnie znaleźć ta swoja samodzielna prace a potem pomyslec o związku z kims odpowiednim dla Ciebie, gdzie nie będziesz musiala walczyc o każdy dzień normalności.

Poza tym ograniczasz rozwiązania. Chlopak może się przeprowadzić do innego miasta. Może tak tez znalazby lepsza prace, itp. Czemu zawężasz cos do tylko swojej decyzji? Jakos nie wiedze zebyscie decydowali razem, albo przede wszystkim, rozmawiali razem. Wyglada jakbys to sama ciagnela cos, ze tylko Tobie na tym zależy.

Mocno to wszystko przemysl.

Dziękuję za odpowiedź ,faktycznie są tu dwa problemy, o których piszesz.

Tylko takie sprostowanie: my NIE mieszkamy razem, każde z nas mieszka ze swoimi rodzicami.

Chłopak nie ma możliwości przeprowadzki, bo zostało mu jeszcze kilka miesięcy studiów. Planowaliśmy razem przeprowadzkę do tamtego miasta, ale dopiero późnym latem/jesienią.

W ogóle bym nie wysyłała cv, gdyby nie to, że podczas kłótni on ze mną zerwał oraz to, że męczy mnie siedzenie w domu i nic nie robienie. Dodatkowo wiem, że jeśli nie zacznę zarabiać, to nie odetnę się od nadopiekuńczych rodziców, a mam prawie 23 lata, także...

Eh, i nie mam zbyt wiele czasu do namysłu, bo rozmowy są w przyszłym tygodniu, a mój chłopak jeszcze o nich nie wie. wiem tylko, że on nie chciałby znów związku na odległość i liczy,że znajdę w naszym mieście jakiś staż, tylko właśnie - szukam co najmniej od lipca.

4

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Przede wszystkim powinnaś szczerze porozmawiać z chłopakiem o dręczących Cię obawach i wątpliwościach wynikających z dotychczasowych doświadczeń z rozłąką.
On nakłania Cię do szukania czegokolwiek, Ty masz swoje ambicje i jednocześnie problem z zaufaniem.
Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Trzeba wypracować jakąś wspólną wizję najbliższych miesięcy.
Inaczej się nie da.
Nie po to jednak studiowałaś, by mając w zasięgu atrakcyjną posadę, zadowalać się niskopłatną i mało cenioną pracą, byle na miejscu.
Wydaje mi się, że Twój chłopak poprze pomysł wyjazdu, więc problem tkwi w Tobie.
Nie napisałaś nic o ewentualnych podstawach do kwestionowania jego lojalnośc względem Ciebie, więc zakładam, że takowych nie ma.
Może warto zaufać i sobie i jemu, że dacie sobie z tym radę?

5

Odp: Praca vs Związek
Excop napisał/a:
ddwarren napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Przede wszystkim powinnaś szczerze porozmawiać z chłopakiem o dręczących Cię obawach i wątpliwościach wynikających z dotychczasowych doświadczeń z rozłąką.
On nakłania Cię do szukania czegokolwiek, Ty masz swoje ambicje i jednocześnie problem z zaufaniem.
Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Trzeba wypracować jakąś wspólną wizję najbliższych miesięcy.
Inaczej się nie da.
Nie po to jednak studiowałaś, by mając w zasięgu atrakcyjną posadę, zadowalać się niskopłatną i mało cenioną pracą, byle na miejscu.
Wydaje mi się, że Twój chłopak poprze pomysł wyjazdu, więc problem tkwi w Tobie.
Nie napisałaś nic o ewentualnych podstawach do kwestionowania jego lojalnośc względem Ciebie, więc zakładam, że takowych nie ma.
Może warto zaufać i sobie i jemu, że dacie sobie z tym radę?

Racja, tylko nadal w pamięci mam, jak byliśmy na początku na odległość i ile wylałam łez, bo on spotykał się ze swoją byłą, z kolezankami... nie chcę po raz kolejny tego przechodzić i zastanawiać się, co on robi, gdy ja byłabym w pracy...

6

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:
Excop napisał/a:
ddwarren napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Przede wszystkim powinnaś szczerze porozmawiać z chłopakiem o dręczących Cię obawach i wątpliwościach wynikających z dotychczasowych doświadczeń z rozłąką.
On nakłania Cię do szukania czegokolwiek, Ty masz swoje ambicje i jednocześnie problem z zaufaniem.
Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Trzeba wypracować jakąś wspólną wizję najbliższych miesięcy.
Inaczej się nie da.
Nie po to jednak studiowałaś, by mając w zasięgu atrakcyjną posadę, zadowalać się niskopłatną i mało cenioną pracą, byle na miejscu.
Wydaje mi się, że Twój chłopak poprze pomysł wyjazdu, więc problem tkwi w Tobie.
Nie napisałaś nic o ewentualnych podstawach do kwestionowania jego lojalnośc względem Ciebie, więc zakładam, że takowych nie ma.
Może warto zaufać i sobie i jemu, że dacie sobie z tym radę?

Racja, tylko nadal w pamięci mam, jak byliśmy na początku na odległość i ile wylałam łez, bo on spotykał się ze swoją byłą, z kolezankami... nie chcę po raz kolejny tego przechodzić i zastanawiać się, co on robi, gdy ja byłabym w pracy...

W tej sytuacji, jak radzi Maniek, powinnaś zastanowić się nad przyszłością Waszego związku.
Rezygnując z szansy na rozpoczęcie życia zawodowego odpowiadającego Twoim aspiracjom, będziesz miała, co prawda, chłopaka na codzień i poczucie kontroli nad jego "życiem towarzyskim", ale czy naprawdę sądzisz, że w sytuacji, gdy nawet nie mieszkacie razem, taka kontrola, będzie skuteczna?
Brak zaufania i tak wprowadzi między Was nerwowość i wzajemne niesnaski.
Dlatego ważne jest, czy wyjaśniliście sobie sprawę byłej i tych "koleżanek".
Twoja, w sumie uzasadniona  zazdrość i nieufność nie wróży dobrze.
W związku z tym powinnaś zawalczyć o siebie, by za jakiś czas nie żałować, jak poprzednim razem.

7 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-15 15:46:19)

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Dziewczyno nawet się nie zastanawiaj rzucaj wszytko i wracaj do tego miasta w którym masz mieszkanie, wolność, znajomych i prace. Chłopak? Pffff...wielki mi problem nie ten będzie inny. Ba nawet 100 razy lepszy. Jeżeli zostaniesz będziesz do końca życia żałować. Wiesz co Cie czeka jeżeli zostaniesz? Latanie po pośredniaku, praca na zlecenia lub zastępstwo, zero kariery, jakiś facet który po jakimś czasie objawi się jako taki sobie, strata czasu i życia, a szansa się nie powtórzy.
Pomyśl co Cię czeka fajnego jeżeli wyjedziesz, nowa praca, znajomi, szansa na nowe znajomości, szanse na nowego faceta, nowe życie. Coś pięknego.
Rzuć to wszytko w cholerę!,  i wyjedz zacznij od początku, raz się żyje, zobaczysz nie będziesz żałować!!!

Ten twój facet jest tylko problemem, zobacz ogranicza Cie chce żebyś obniżyła ambicje, jest przeszkodą w drodze do kariery. Naprawdę chcesz zmarnować życie dla jakiegoś faceta? Szkoda czasu i nerwów. Znajdziesz lepszego. Teraz powinnaś inwestować w siebie zajmować się sobą. Powinnaś jak najszybciej z nim zerwać. Bo tylko tracisz na tej znajomości.

8 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-15 15:53:07)

Odp: Praca vs Związek
Ludmiłaa napisał/a:
ddwarren napisał/a:

Bardzo proszę o pomoc i racjonalne spojrzenie na moją sytuację, obawiam się, że po raz kolejny pokieruję się uczuciami i będę żałowała decyzji.

Od prawie roku jestem w związku, początkowo na odległość, bo ja mieszkałam w innym mieście, gdzie miałam uczelnię, znajomych, mieszkanie. Po mojej obronie postanowiliśmy, że wrócę do rodzinnego miasta (i do chłopaka) i będę tutaj szukała pracy. Niestety, nie jest tak łatwo - od pół roku byłam tylko na 3 rozmowach rekrutacyjnych... Pracy nie mam, stażu też nie. Chłopak proponuje, żebym obniżyła ambicje i szukała pracy gdziekolwiek.

No i właśnie... Po którejś z kolei kłótni, wysłałam kilka cv do miasta, w którym mieszkałam wcześniej. Oddzwoniło do mnie 5 osób, z pracy w sieciówkach zrezygnowałam, ale w najbliższym czasie mam rozmowę rekrutacyjną w pracy "w zawodzie", a także w korporacji.
Praca tam wiązałaby się ze związkiem na odległość jeszcze przez kilka miesięcy i nie byłoby szans, żebyśmy widzieli się co tydzień, jak dawniej, ponieważ doszły mi jeszcze studia zaoczne.

Nie wiem, co robić, kocham go. Raz już rzuciłam wszystko i przyjechałam dla niego, chociaż nie było to dobre posuniecie - powrót do rodziców po kilku latach mieszkania SAMEJ; zostawiłam znajomych i wszystko, co sobie tam zbudowałam.

Między nami od początku było burzliwie, nie chcę przytaczać szczegółów, ale nie raz już mnie zostawiał ze względu na moje zachowanie. Od jakiegoś czasu pracujemy nad związkiem i jest coraz lepiej. Boję się, że przez wyprowadzkę do pracy oddalimy się od siebie. Poza tym on bedzie wychodził ze znajomymi, a ja będę się stresowała, co on robi.

Pomóżcie mi sad

Dziewczyno nawet się nie zastanawiaj rzucaj wszytko i wracaj do tego miasta w którym masz mieszkanie, wolność, znajomych i prace. Chłopak? Pffff...wielki mi problem nie ten będzie inny. Ba nawet 100 razy lepszy. Jeżeli zostaniesz będziesz do końca życia żałować. Wiesz co Cie czeka jeżeli zostaniesz? Latanie po pośredniaku, praca na zlecenia lub zastępstwo, zero kariery, jakiś facet który po jakimś czasie objawi się jako taki sobie, strata czasu i życia, a szansa się nie powtórzy.
Pomyśl co Cię czeka fajnego jeżeli wyjedziesz, nowa praca, znajomi, szansa na nowe znajomości, szanse na nowego faceta, nowe życie. Coś pięknego.
Rzuć to wszytko w cholerę!,  i wyjedz zacznij od początku, raz się żyje, zobaczysz nie będziesz żałować!!!

Ten twój facet jest tylko problemem, zobacz ogranicza Cie chce żebyś obniżyła ambicje, jest przeszkodą w drodze do kariery. Naprawdę chcesz zmarnować życie dla jakiegoś faceta? Szkoda czasu i nerwów. Znajdziesz lepszego. Teraz powinnaś inwestować w siebie zajmować się sobą. Powinnaś jak najszybciej z nim zerwać. Bo tylko tracisz na tej znajomości.

Racja, już latam po pośredniaku i choć nie mam nic do tej instytucji, to jest to dla mnie upokorzeniem, że muszę stać w kolejce i prosić o skierowanie na staż, który de facto nie istnieje, bo jest wybrany jeden kandydat z góry :-p

Chłopak proponował, żebym "obniżyła ambicje" (o ile wysokimi ambicjami można nazwać chęć odbycia stażu za 800 zł m/c, po studiach administracyjnych, a obecnie studiuję prawo) i faktycznie wysyłałam cv nawet do sklepów, jednak nikt się nie odzywał. Niestety, miasto z którego pochodzę ma kilka silnych branży, które rządzą się koneksjami i nepotyzmem, i fakt, mam tam znajomości wśród rodziny, ale te branże nie mają nic wspólnego z moim wykształceniem.

9 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-15 16:09:24)

Odp: Praca vs Związek

Jak mówię chłopak, nie ten to inny, zresztą zakochać się i stworzyć związek można w każdym wieku, wiem po sobie big_smilebig_smile a szansa na prace i karierę jest tylko jedna to się nie powtórzy. Dlaczego chcesz z nim być kosztem siebie? Jak to się mówi miłość przychodzi sama a o prace i kasę trzeba zawalczyć. To po co studiowałaś? żeby stać za ladą za najniższa krajową, bo twój facet uważa że powinnaś obniżyć ambicje?! Dziewczyno właśnie miej ambicje! I go wcale nie słuchaj! Jeżeli mu zależy to on może się przeprowadzić tam gdzie ty masz pracę, dlaczego to ty masz mu ustąpić?
Ale jeżeli masz wybrać pomiędzy pracą w zawodzie, mieszaniem sama, znajomymi a chłopakiem i pracą poniżej oczekiwać to chyba wybór jest prosty nie?!

10 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-15 16:19:26)

Odp: Praca vs Związek
Ludmiłaa napisał/a:

Jak mówię chłopak, nie ten to inny, zresztą zakochać się i stworzyć związek można w każdym wieku, wiem po sobie big_smilebig_smile a szansa na prace i karierę jest tylko jedna to się nie powtórzy. Dlaczego chcesz z nim być kosztem siebie? Jak to się mówi miłość przychodzi sama a o prace i kasę trzeba zawalczyć. To po co studiowałaś? żeby stać za ladą za najniższa krajową, bo twój facet uważa że powinnaś obniżyć ambicje?! Dziewczyno właśnie miej ambicje! I go wcale nie słuchaj! Jeżeli mu zależy to on może się przeprowadzić tam gdzie ty masz pracę, dlaczego to ty masz mu ustąpić?
Ale jeżeli masz wybrać pomiędzy pracą w zawodzie, mieszaniem sama, znajomymi a chłopakiem i pracą poniżej oczekiwać to chyba wybór jest prosty nie?!

Gdybym tylko miała szansę, to stałabym za ladą i zaczekała na niego kilka miesięcy, aż on skończy studia big_smile, chodziłam już na intwentaryzacje, za które dostawałam 50 zł za nockę i korona mi z głowy nie spadła. Niestety, w moim miescie, wiekszosc ofert to: spawacze, operatorzy wózka widłowego itd itp, albo jakieś ściemy w postaci "poszukujemy asystentki" smile

Właśnie nie ma szans, żeby on się teraz ze mną wyprowadził, bo kończy tutaj studia. Miałam z nim tu zaczekać.

Eh, tylko, że on ma uczelnię, pracę dorywczą i znajomych.
Ja mam tutaj tylko jego i na szczęście studia zaoczne w mieście, w którym mieszkałam (do których przekonali mnie rodzice, bo również dla niego chciałam zrobić sobie rok przerwy na uczelni). Ile mogę czekać w domu, aż on pozałatwia swoje sprawy i napisze mi , o której się widzimy?

Dawniej byłam osobą pełną życia, miałam mnóstwo pomysłów na siebie - np. wyjazd na Camp America, zrobienie certyfikatu z angielskiego, miałam studia dzienne, znajomych, sama dbałam o mieszkanie(a teraz mieszkam z rodzicami, więc...). Nie mam w swoim mieście znajomych, bo wszyscy powyjeżdżali na studia big_smile Czuję, że trochę tracę życie nic nie robiąc, siedząc w piżamie większość dnia i gapiąc się bezmyślnie na oferty pracy, których nie ma.
I właśnie jak wysłałam do dawnego miasta dosłownie 10-15 cv, w ciągu jednego dnia i oddzwoniło do mnie aż 5 osób, to wiem, że problem nie leży we mnie, tylko w tym, że u mnie naprawdę nie ma pracy big_smile

11

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Dawniej byłam osobą pełną życia, miałam mnóstwo pomysłów na siebie - np. wyjazd na Camp America, zrobienie certyfikatu z angielskiego, miałam studia dzienne, znajomych, sama dbałam o mieszkanie(a teraz mieszkam z rodzicami, więc...). Nie mam w swoim mieście znajomych, bo wszyscy powyjeżdżali na studia big_smile Czuję, że trochę tracę życie nic nie robiąc, siedząc w piżamie większość dnia i gapiąc się bezmyślnie na oferty pracy, których nie ma.
I właśnie jak wysłałam do dawnego miasta dosłownie 10-15 cv, w ciągu jednego dnia i oddzwoniło do mnie aż 5 osób, to wiem, że problem nie leży we mnie, tylko w tym, że u mnie naprawdę nie ma pracy big_smile

Widzisz kobieto jak marynuje Ci się życie? Ile już straciłaś? Przez tego faceta nie jesteś sobą. Straciłaś swoja samodzielność, znajomych, szanse na prace i rozwój. Jest nieszczęśliwa i dopóki nic nie zmienisz dalej z nim będziesz, będziesz tylko coraz bardziej nieszczęśliwa pogłębiać się w depresji. Nic nie zyskasz tylko stracisz.
Najwyższy czas na zmiany zmiana miejsca, zmiana trybu życia, zmiana faceta

12

Odp: Praca vs Związek

wiem, tak racjonalnie patrząc, męczę się tutaj.. kochałam Warszawę i swoje życie tam, nie wyobrażam sobie żyć w innym miejscu.
Ale kocham też swojego chłopaka, i wiem o tym, że swoją decyzją mogę zniszczyć to, co jest między nami hmm

Nie chcę odejść
Nie chcę zostać

sad

13 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-15 17:55:33)

Odp: Praca vs Związek

rzuciłaś Warszawę dla faceta? Czy ty z budki na łeb zleciałaś? Miałaś Warszawę, dobre studia, fajnych znajomych, perspektywy na przyszłość, a wróciłaś do pipidówy, znów mieszkasz z rodzicami, nudzisz się, szukasz pracy poniżej ambicji, dla chłopaka. MARNUJESZ WŁASNE ŻYCIE NA WŁASNE ŻYCZENIE! Jeżeli jak najszybciej się nie wyrwiesz, zostaniesz stara zgorzkniałą nudziarą, stojącą za lada lub sprzątająca biura. Jak sądzę, jesteś z małej miejscowości gdzie prace w zawodzie dostają znajomi i znajomi znajomych. Cóż jesteś bez szans, gidze znajdziesz pracę i rozwiniesz skrzydła jak nie w Warszawie?!
Swoją droga twój facet to dupek i egoista. Bo widzi że jesteś nieszczęśliwsza, nie spełniasz się, a tylko podcina Ci skrzydła, chce mieć Cie przy sobie twoim kosztem. Widzi, ze cierpisz ze jest Ci źle i nic z tym nie robi. Chcesz być z kimś kto nie rozumie Ciebie i twoich potrzeb kto nie chce twojego dobra?! A będzie tylko gorzej...

14

Odp: Praca vs Związek

Wiem, poświęciłam dla niego wszystko (o ile można to rozpatrywać w kategorii 'poświęcenia')
Wobec tego będę egoistką, jeśli spróbuję i pojadę na te rozmowy? Z dwóch już zrezygnowałam 2 tygodnie temu, nie miałam odwagi... Ale teraz... praca w kancelarii, albo w korporacji mimo wszystko kusi.

15 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-15 18:27:33)

Odp: Praca vs Związek

Dziewczyno się nawet nie zastanawiaj!!! Dobre pieniądze, szansa na karierę, na nowe życie! Co będziesz robić w twojej miejscowości ZMARNUJESZ SIĘ!!! O chłopaka nie rozpaczaj zdziwisz się jak szybko poznasz nowe towarzystwo. Powiem więcej gdy się zaczyna nowe życie w nowym miejscu chłopak jest tylko przeszkodą. Jak jesteś wolna sama decydujesz o sobie i jest szansa ze zawsze można poznać kogoś ciekawego.

Ale ty już wypróbowałaś obydwie opcje:
1. Zresztą masz porównanie, mieszkałaś w Warszawie, studiowałaś miałaś znajomych, mnóstwo pomysłów energii, szansy na rozwój,

2. Wróciłaś do chłopaka, jesteś nieszczęśliwa cofasz się, wszytko jest nie tak, nic nie zyskałaś...

wybierz korzystniejszą.

Przyznaj szczerze, nie wyszło Wam, bywa, ale to nic w porównaniu z tym jakie teraz czekają Cie wyzwania, atrakcje, sukcesy, porażki, śmiech, łzy, emocje, to wszytko czego nie zapewnił Ci twój facet.

16 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-15 19:00:08)

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

...my NIE mieszkamy razem, każde z nas mieszka ze swoimi rodzicami...Chłopak nie ma możliwości przeprowadzki, bo zostało mu jeszcze kilka miesięcy studiów. Planowaliśmy razem przeprowadzkę do tamtego miasta, ale dopiero późnym latem/jesienią.
W ogóle bym nie wysyłała cv, gdyby nie to, że podczas kłótni on ze mną zerwał oraz to, że męczy mnie siedzenie w domu i nic nie robienie. Dodatkowo wiem, że jeśli nie zacznę zarabiać, to nie odetnę się od nadopiekuńczych rodziców, a mam prawie 23 lata, także...
Eh, i nie mam zbyt wiele czasu do namysłu, bo rozmowy są w przyszłym tygodniu, a mój chłopak jeszcze o nich nie wie. wiem tylko, że on nie chciałby znów związku na odległość i liczy,że znajdę w naszym mieście jakiś staż, tylko właśnie - szukam co najmniej od lipca.

No wiesz, jesli taki chłopak ZRYWA z Tobą w czasie kłótni - to co to za partner? Co to za człowiek, jakiej wartości to dla Ciebie partner, by tak go UWZGLĘDNIAĆ w wyborach dotyczących Twojego zycia i przyszłosci? Pisałaś, że sugeruje Ci "obnizenie" ambicji i szukanie jakiejś "na siłę" pracy na miejscu... Wiesz jak to wygląda? Bardzo nieciekawie świadczy o jego podejściu do Ciebie. Następna sprawą jest tu kwestia tego całego zaufania... Piszesz, że będąc znów "na odległość" będzie "wychodził ze znajomymi" - co nie jest bniczym nagannym, ale.. Ale chyba znasz go na tyle, by mu nie ufać. A to następny ...kamyczek do ogródka pt. "jakiej wartości to partner?". Moim zdaniem ...żenującej. On sam - mieszkając wciąż z rodzicami - pracuje? Pracował? Parał sie jakąś pracą? Jesli nie, a Tobie sugeruje podjęcie jakiejś pośledniejszej (czyli za małepieniądze i niskich lotów) pracy - powinno zapalić Ci sie "czerwone światełko".
Wiesz, wracając do zagadnienia związków na odległość: czy taki związek przetrwa to zalezy od zaufania do partnera i uczucia. Przecież nie będziecie na dwóch skrajach świata przez ten czas i mimo wszystko byłaby mozliwość spotykania się czasami...? Fakt, tu nie masz do niego zaufania i wiesz jak to moze sie skończyc... Dziwnego wyboru dokonałaś obierajac sobie partnera.
Jesli mogę wyrazić własne zdanie, to napiszę następująco: Twój związek jest dziwny i skazany wczesniej czy później (lepiej by to nastąpiło wcześniej...) na potężne próby trwałości. Z uwagi na to, co sama napisałaś uważam, że zostając na miejscu i pracując w charakterze kogoś, kim nie chciałabyś być - tylko sie pogrążysz, stracisz szansę na rozwój, a i tak za jakiś czas zostaniesz sama bez tego "partnera"... Wybierajac pracę w tamtym odległym miejscu masz mozliwość rozwoju, usamodzielnienia się i zweryfikowania wartości partnera, związku, w którym teraz tkwisz... To byłaby dobra próba, idealny sprawdzian sensu ciągnięcia takiego związku...

Ludmiłaa napisał/a:

...Dobre pieniądze, szansa na karierę, na nowe życie! ...zdziwisz się jak szybko poznasz nowe towarzystwo. Powiem więcej gdy się zaczyna nowe życie w nowym miejscu chłopak jest tylko przeszkodą. Jak jesteś wolna sama decydujesz o sobie i jest szansa ze zawsze można poznać kogoś ciekawego.

Ludmiłaa napisał/a:

rzuciłaś Warszawę dla faceta? Czy ty z budki na łeb zleciałaś?...

Ludmiłaa napisał/a:

...Najwyższy czas na zmiany zmiana miejsca, zmiana trybu życia, zmiana faceta

Ludmiłaa napisał/a:

Jak mówię chłopak, nie ten to inny...

Ludmiłaa, dałabys juz spokój z tymi swoimi "mądrościami" i zachwalaniem takiego ..."spojrzenia" na życie. Serio, gdyby nie fakt, że partner Autorki jest jaki jest - inaczej by sie tu pisało... Wystarczy poczytać Twoje posty, by bardzo sceptycznie podchodzić do takich - jak tu rzucasz - porad i zachwalania... Nie każdy mając wybór pomiedzy: kasą, wygodą, i kultywowaniem egocentryzmu a poczuciem więzi i miłością ...wybiera to pierwsze. Czasami bywają dylematy... Nie kazdy jest aż tak pozbawiony wyższych uczuć, miej tego swiadomość...
A wracając do wątku - biorąc pod uwagę osobę Twojego, Autorko "partnera" i tego wszystkiego, co nasuwa się na myśl znając Twoje relacje z tego typu osobą - walcz o siebie. A on ...jeśli Cię szanuje i kocha to przecież dołączy do Ciebie.

17

Odp: Praca vs Związek

Weź się w garść. Gdyby kochał to Sam spakowałby Cię do tej Warszawy. Kurcze, przecież powinno MU ZALEŻEĆ NA TWOJEJ PRZYSZŁOŚCI. Dla mnie to irracjonalne. Masz w zasięgu ręki dobrą pracę (teraz o nią trudno i taka okazja zapewne szybko się nie pojawi; jak sama dobrze zauważyłaś można jej szukać nawet pół roku!), a On każe Ci zmniejszać Swoje ambicje? A On nie może szybciej się obronić jak jest taki do przodu, albo załatwić Ci dobrą pracę w "Waszym" mieście?
Jak na razie widzę, tylko JEGO POTRZEBY. Do tego zerwanie przy jakiejś kłótni. Skoncentruj się na Swojej pracy, która da Ci przyszłość w przeciwieństwie do tego związku.

18 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-01-15 19:16:04)

Odp: Praca vs Związek
kosmiczny nick napisał/a:

Czasami bywają dylematy... Nie kazdy jest aż tak pozbawiony wyższych uczuć, miej tego swiadomość

Jasne nie ma to jak w imię ,,wyższych uczuć'' kiblować w pipidówie za najniższa krajową lol

Autorka głupia by była jakby została z tym facetem, i nie wykorzystała życiowej szansy!

19 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-15 19:53:24)

Odp: Praca vs Związek

Z góry przepraszam, jeśli pojawiła się już taka odpowiedź, bo nie przeczytałam wszystkich postów, ale czy nie moglibyście rozważyć Waszego wspólnego wyjazdu do miasta, w którym studiowałaś?

20

Odp: Praca vs Związek
Przyszłość napisał/a:

Z góry przepraszam, jeśli pojawiła się już taka odpowiedź, bo nie przeczytałam wszystkich postów, ale czy nie moglibyście rozważyć Waszego wspólnego wyjazdu do miasta, w którym studiowałaś?

Właśnie taka opcja przez najbliższe pół roku, albo dłużej nie wchodzi w grę. Chłopak studiuje w naszym mieście dziennie, studia kończy dopiero w lipcu.

21

Odp: Praca vs Związek

Nie pojechałam na rozmowe.. Nie miałam odwagi sad Nie ma szans jej nawet przełożyć, bo tam zadzwoniłam, ehhh
Straciłam szansę sad

22

Odp: Praca vs Związek

Popełniłaś błąd. Drugi raz go nie popełnij. Po ty co piszesz to Twój chłopak i tak nie jest dorosły do związku. On Ciebie ogranicza. Gdyby kochał to by nie ograniczał i pozwolił Tobie wyjechać i dołączyłby za te pół roku. Przykro mi ale ja nie widzę przyszłości w związku z takim człowiekiem.

23

Odp: Praca vs Związek
Marcjano napisał/a:

Popełniłaś błąd. Drugi raz go nie popełnij. Po ty co piszesz to Twój chłopak i tak nie jest dorosły do związku. On Ciebie ogranicza. Gdyby kochał to by nie ograniczał i pozwolił Tobie wyjechać i dołączyłby za te pół roku. Przykro mi ale ja nie widzę przyszłości w związku z takim człowiekiem.

Uff, na szczęście oddzwonili do mnie i mogę przyjść na rozmowę w poniedziałek smile))

24

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Popełniłaś błąd. Drugi raz go nie popełnij. Po ty co piszesz to Twój chłopak i tak nie jest dorosły do związku. On Ciebie ogranicza. Gdyby kochał to by nie ograniczał i pozwolił Tobie wyjechać i dołączyłby za te pół roku. Przykro mi ale ja nie widzę przyszłości w związku z takim człowiekiem.

Uff, na szczęście oddzwonili do mnie i mogę przyjść na rozmowę w poniedziałek smile))

Widocznie inni kandydaci się nie sprawdzili. Dziewczyno. Idź na tą rozmowę. A związek przemyśl. Facet Ciebie ogranicza. Mamy tu masę takich przypadków na forum. Oni zawsze stoją w miejscu i są hamulcowymi. A tak wynika z Twoich opisów.

25

Odp: Praca vs Związek
Marcjano napisał/a:
ddwarren napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Popełniłaś błąd. Drugi raz go nie popełnij. Po ty co piszesz to Twój chłopak i tak nie jest dorosły do związku. On Ciebie ogranicza. Gdyby kochał to by nie ograniczał i pozwolił Tobie wyjechać i dołączyłby za te pół roku. Przykro mi ale ja nie widzę przyszłości w związku z takim człowiekiem.

Uff, na szczęście oddzwonili do mnie i mogę przyjść na rozmowę w poniedziałek smile))

Widocznie inni kandydaci się nie sprawdzili. Dziewczyno. Idź na tą rozmowę. A związek przemyśl. Facet Ciebie ogranicza. Mamy tu masę takich przypadków na forum. Oni zawsze stoją w miejscu i są hamulcowymi. A tak wynika z Twoich opisów.

Właśnie on się teoretycznie cieszy  z moich studiów, wie że chcę później zrobić aplikację i przede mną jeszcze kilka lat nauki smile w tym mnie wspiera.
Ale widzi też, że nie mogę znaleźć pracy, jestem sfrustrowana i nieszczęśliwa. Poradził mi, żebym poszła do pośrednika, spytała znów o staże. I tak wiem, co mi w pośredniaku powiedzą, bo nie raz już to słyszałam.

26

Odp: Praca vs Związek

Jedyne, co Cię trzyma w tym miasteczku to brak zaufania do partnera i  niska samoocena - jedyne, czego się boisz to to, że nie wytrzymasz myśli, iż on może spotykać się z koleżankami.

Jak już to zrozumiesz, będziesz mogła zrobić krok dalej. A im szybciej to nastąpi, tym lepiej dla Ciebie.

27

Odp: Praca vs Związek

Czy chłopak z natury jest nerwowy czy tylko z powodu trudności ekonomicznych w naszym kraju? Jeżeli z natury, to nie widzę z nim przyszłości. Natomiast co do sytuacji ekonomicznej, może trochę pomoże jeśli powiem, że jest zupełnie zrozumiałe, że ludzie są nią bardzo zmartwieni i ciężko im się żyje, bo po prostu sytuacja w Polsce obecnie jest prawie taka sama, jakbyśmy mieli wojnę. Brak mieszkań, brak pracy.

Niezależnie od polskich problemów są ogólnoświatowe, upada całkowicie kultura, a poznanie partnera pasującego osobowością jest nawet trudniejsze niż znalezienie pracy. Trzeba niezwykłej dozy cierpliwości żeby zachować spokój w takich warunkach.

28

Odp: Praca vs Związek

A tak na logikę: przecież za kilka miesięcy i tak macie oboje przeprowadzić się do Warszawy...
Szukasz pół roku pracy na kolejne pół roku, żeby później szukać ponownie w miejscu, w którym teraz byś zrezygnowała?

Skoro wcześniej widywaliście się co tydzień to znaczy, że nie dzieli was ocean. Pracy nie zaczniesz raczej od następnego tygodnia. Zostaje wam jakieś 5 miesięcy związku na odległość. W tych 5 miesiącach łapią się święta i ze 2 długie weekendy. No i na pewno na uczelni nie masz zajęć w każdy weekend...

29

Odp: Praca vs Związek
MrSpock napisał/a:

Czy chłopak z natury jest nerwowy czy tylko z powodu trudności ekonomicznych w naszym kraju? Jeżeli z natury, to nie widzę z nim przyszłości. Natomiast co do sytuacji ekonomicznej, może trochę pomoże jeśli powiem, że jest zupełnie zrozumiałe, że ludzie są nią bardzo zmartwieni i ciężko im się żyje, bo po prostu sytuacja w Polsce obecnie jest prawie taka sama, jakbyśmy mieli wojnę. Brak mieszkań, brak pracy. Niezależnie od polskich problemów są ogólnoświatowe, upada całkowicie kultura, a poznanie partnera pasującego osobowością jest nawet trudniejsze niż znalezienie pracy. Trzeba niezwykłej dozy cierpliwości żeby zachować spokój w takich warunkach.

Żartujesz, prawda? Zachować spokój i zachować SZACUNEK dla partnera/partnerki w obliczu egzystencjalnych problemów potrafi tylko ktoś, kto jest DOJRZAŁY by być w związku, ktoś kto tego partnera darzy jakimś pozytywnym uczuciem i chce budować wspólnie dalszą przyszłość. Nic nie jest - ani problemy z pracą, z kasą, z mieszkaniem, z długami, z rodzicami czy z czymkolwiek - usprawiedliwieniem dla kogoś, kto we własnym związku wykazuje się: agresją, chamstwem, egoizmem, materializmem, nieuczciwością wobec swego partnera... Miłość, szacunek, dbałość, lojalność itp. - to atuty prawdziwego związku i prawdziwych relacji jakie winny panować między partnerami BEZ WZGLĘDU NA: upadek światowej kultury, problemy mieszkaniowe, brak pracy, islamizację (http://emotikona.pl/emotikony/pic/035.gif), spadające z nieba żaby... I to nie kwestia cierpliwości, wyrozumiałosci czy czegokolwiek innego. To kwestia świadomości, że to jest nasz partner, to jest nasz związek i to jest nasz bastion i opoka. Tylko jednostki (jednostki czy juz całe rzesze?) niedojrzałe i prymitywne w obliczu problemów egzystencjalnych zaczynaja kąsać "na ślepo" wokoło, a pierwszą osobą jaką wówczas napotykają w tym amoku jest ta najbliższa...
Twój post miał za zadanie ...usprawiedliwiać postawę "partnera" Autorki?
Mnie - jak widzisz - nie przekonał, a nawet ...rozsierdził big_smile

30 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-16 19:31:27)

Odp: Praca vs Związek
vinnga napisał/a:

A tak na logikę: przecież za kilka miesięcy i tak macie oboje przeprowadzić się do Warszawy...
Szukasz pół roku pracy na kolejne pół roku, żeby później szukać ponownie w miejscu, w którym teraz byś zrezygnowała?

Skoro wcześniej widywaliście się co tydzień to znaczy, że nie dzieli was ocean. Pracy nie zaczniesz raczej od następnego tygodnia. Zostaje wam jakieś 5 miesięcy związku na odległość. W tych 5 miesiącach łapią się święta i ze 2 długie weekendy. No i na pewno na uczelni nie masz zajęć w każdy weekend...

Dawniej jak tam mieszkałam, miałam kawalerkę, więc nawet nie było problemu, żeby on do mnie przyjeżdżał. Kawalerka po znajomości, za śmieszne pieniądze. Zrezygnowałam z niej, poleciłam ją znajomym i nie wrócę już do tego mieszkania.
Teraz będzie stać mnie jedynie na wynajęcie pokoju w mieszkaniu, więc nie zaproszę go raczej na cały weekend.

Uczelnię mam co tydzień, dwa, zależy jak to wygląda. Powiedzmy, że będziemy się widywali co 2 tygodnie.

Swoją drogą, męczy mnie już sytuacja między nami . Dawniej kłóciliśmy się praktycznie codziennie. Teraz jest względny spokój, a ja i tak cały czas żyję w stresie, że coś powiem nie tak i on ze mną zerwie, albo się zdenerwuje. Z tych nerwów wypadają mi włosy i ciągle chce mi się wymiotować sad

31

Odp: Praca vs Związek

Przede wszystkim Twój facet jest do dupy. Nie jest normalne bac się każdego wypowiedzianego słowa, bo co? Bo zerwie? To jest partner, z którym wiązesz przyszlość? I tak ma wyglądać Twój związek skoro teraz masz przez niego nerwicę?

A po drugie, nie zawal tej rozmowy w poniedziałek. Jest dużo wazniejsza niż myśl o rozłące z kimś, kto nie jest Ciebie wart.

32 Ostatnio edytowany przez chodź-czytać (2015-01-16 22:30:45)

Odp: Praca vs Związek

Jeśli nie będziesz realizować się zawodowo, nigdy nie będziesz szczęśliwa - a i w związkach nigdy nie zaznasz poczucia spełnienia. Zawsze będziesz obwiniać poniekąd swojego partnera, że brak pracy i perspektyw na przyszłość itp. Nie warto. Już się źle czujesz w obecnej sytuacji, a co dopiero później. Po co się męczyć?

33

Odp: Praca vs Związek

"Swoją drogą, męczy mnie już sytuacja między nami . Dawniej kłóciliśmy się praktycznie codziennie. Teraz jest względny spokój, a ja i tak cały czas żyję w stresie, że coś powiem nie tak i on ze mną zerwie, albo się zdenerwuje. Z tych nerwów wypadają mi włosy i ciągle chce mi się wymiotować sad"


To po co żyjesz w takim związku żeby cale zycie się bac? A potem pisać na forum jak to maz mnie zdradza? Skoro i tak dojdzie kiedyś do rozstania to może lepiej zrobić to wcześniej i z własnego wyboru? Dam Ci tez taki przykład. Jeśli ktoś by ciagle wymiotowal po alkoholu to co być mu poradzila? Ma pic dalej czy odstawić butelke? Co bys sama mu odpowiedziala?

Odp: Praca vs Związek
maniek_z_maniek napisał/a:

"Swoją drogą, męczy mnie już sytuacja między nami . Dawniej kłóciliśmy się praktycznie codziennie. Teraz jest względny spokój, a ja i tak cały czas żyję w stresie, że coś powiem nie tak i on ze mną zerwie, albo się zdenerwuje. Z tych nerwów wypadają mi włosy i ciągle chce mi się wymiotować sad"


To po co żyjesz w takim związku żeby cale zycie się bac? A potem pisać na forum jak to maz mnie zdradza? Skoro i tak dojdzie kiedyś do rozstania to może lepiej zrobić to wcześniej i z własnego wyboru? Dam Ci tez taki przykład. Jeśli ktoś by ciagle wymiotowal po alkoholu to co być mu poradzila? Ma pic dalej czy odstawić butelke? Co bys sama mu odpowiedziala?

Słuszna uwaga.
Z tego co piszesz to twój chłopak jest toksyczny. Nie zależy mu naprawdę na Tobie, a jest z Tobą, bo wokół niego skaczesz, dostosowujesz się i widać , że bardzo Ci na nim zależy.On nie liczy się z twoimi potrzebami, aspiracjami.

Wygląda na to, że jesteś bardzo fajną, inteligentną, ambitną dziewczyną. Szkoda Cię dla kogoś kto tego nie docenia.
Do przemyślenia dla Ciebie.

Jeśli chodzi o pracę, szukaj w Wawie jeśli tam masz lepsze możliwości. Masz potencjał, to wykorzystaj to.
Jeśli twojego chłopaka coś natchnie i odkryje, że mu jednak zależy, to do Ciebie dojedzie za pół roku.
A jeśli mu nie zależy, to się związek rozpadnie, ale to też będzie z korzyścią dla Ciebie, bo jesteś jeszcze w wieku, że bez problemu znajdziesz sobie kogoś innego.

35

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Dawniej jak tam mieszkałam, miałam kawalerkę, więc nawet nie było problemu, żeby on do mnie przyjeżdżał. Kawalerka po znajomości, za śmieszne pieniądze. Zrezygnowałam z niej, poleciłam ją znajomym i nie wrócę już do tego mieszkania.
Teraz będzie stać mnie jedynie na wynajęcie pokoju w mieszkaniu, więc nie zaproszę go raczej na cały weekend.

Uczelnię mam co tydzień, dwa, zależy jak to wygląda. Powiedzmy, że będziemy się widywali co 2 tygodnie.

Swoją drogą, męczy mnie już sytuacja między nami . Dawniej kłóciliśmy się praktycznie codziennie. Teraz jest względny spokój, a ja i tak cały czas żyję w stresie, że coś powiem nie tak i on ze mną zerwie, albo się zdenerwuje. Z tych nerwów wypadają mi włosy i ciągle chce mi się wymiotować sad

Przede wszystkim, po studiach prawniczych, w dobrej firmie lub kancelarii, zarobisz niezłe pieniądze i będzie Cię stać na wynajem kawalerki.
Po drugie - straciłaś już pół roku, niby jeszcze nie dramat, ale poczekasz kolejne pół, to Twoje rozmowy o pracę będą wyglądały zupełnie inaczej, czyli chamskie pytania z cyklu: "wyjechała pani, bo nikt pani nie chciał przyjąć do pracy?". No i spadnie Twoja stawka startowa, będziesz się musiała zgodzić na byle co.

Po trzecie sorry, ale jeśli związek miałby nie przetrwać półrocznej rozłąki, to czy jest sens się poświęcać?

Po czwarte - bo piszesz, że ubiegałaś się o pracę w korporacji - zwykle aplikować można tylko raz w roku, więc nie warto się umawiać a potem rezygnować.

ostatnia sprawa - z opisanych przez Ciebie objawów somatycznych wnioskuję, iż ten związek Ci po prostu nie służy. To naprawdę nie jest normalne żeby przez faceta popadać w nerwicę.

36 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-17 03:16:41)

Odp: Praca vs Związek

No cóż... chyba problem się rozwiązał, bo on mnie dzisiaj zostawił, bo:
1) nie chciałam stać przez godzinę lub więcej w plenerze (!) z jego kolegami pijącymi piwo
2) nie miałam ochoty na jutrzejszą imprezę z jego kolegami, bo mogły się tam pojawić "koleżanki", z którymi on się dawniej całował.

(Dla niego koledzy to sprawa pierwszorzędna i już mi wypomniał, że ile imprez z nimi stracił przeze mnie. Nawet gdy byliśmy w mikołajki na randce, wystarczyło, że koledzy napisali i do nich pobiegliśmy. A to, że mi to nie odpowiadało, skomentował słodkim "ja pie*dole".)

Najlepsze jest to, że dziś do samego końca utrzymywał, że nie jest zły i wszystko jest w porządku, a gdy wracaliśmy powiedział, że "nie wyszło nam" i że to koniec, bo jestem nienormalna.

Chce mi się płakać. Tyle dla niego poświęciłam. Ale co go obchodzi to, że zostawiłam dla niego wszystko? Że latałam do pośredniaka? Że zostałam bez pieniędzy, z niczym?
Kocham go naprawdę. Ale nie mam sił go błagać znów o powrót, gdy on mi się śmieje prosto w twarz i mówi, że ma to w d*pie...

Wiem, to durne, ale jest na tyle bezczelny, że od razu usunął nawet status na facebooku :-p

37

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

No cóż... chyba problem się rozwiązał, bo on mnie dzisiaj zostawił, bo:
1) nie chciałam stać przez godzinę lub więcej w plenerze (!) z jego kolegami pijącymi piwo
2) nie miałam ochoty na jutrzejszą imprezę z jego kolegami, bo mogły się tam pojawić "koleżanki", z którymi on się dawniej całował.
Najlepsze jest to, że do samego końca utrzymywał, że nie jest zły i wszystko jest w porządku, a gdy wracaliśmy powiedział, że "nie wyszło nam" i że to koniec, bo jestem nienormalna.
Chce mi się płakać. Tyle dla niego poświęciłam. Ale co go obchodzi to, że zostawiłam dla niego wszystko? Że latałam do pośredniaka? Że zostałam bez pieniędzy, z niczym?
Kocham go naprawdę. Ale nie mam sił go błagać znów o powrót, gdy on mi się śmieje prosto w twarz i mówi, że ma to w d*pie...
Wiem, to durne, ale jest na tyle bezczelny, że od razu usunął nawet status na facebooku :-p

Ech ten facebook... Żenada. I było odwoływać tą rozmowę o pracę? Było nas nie słuchać? Czym prędzej jutro dzwoń, przeproś "za mieszanie" i umów się ponownie - zacznij walczyć w końcu o siebie i swoją przyszłość, a tego ciu...a zostaw z tymi kolesiami i piwem "w plenerze". Ale zostaw za sobą i ani się waż rozważać jakiegokolwiek powrotu do siebie!

38 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-17 03:23:44)

Odp: Praca vs Związek
kosmiczny nick napisał/a:
ddwarren napisał/a:

No cóż... chyba problem się rozwiązał, bo on mnie dzisiaj zostawił, bo:
1) nie chciałam stać przez godzinę lub więcej w plenerze (!) z jego kolegami pijącymi piwo
2) nie miałam ochoty na jutrzejszą imprezę z jego kolegami, bo mogły się tam pojawić "koleżanki", z którymi on się dawniej całował.
Najlepsze jest to, że do samego końca utrzymywał, że nie jest zły i wszystko jest w porządku, a gdy wracaliśmy powiedział, że "nie wyszło nam" i że to koniec, bo jestem nienormalna.
Chce mi się płakać. Tyle dla niego poświęciłam. Ale co go obchodzi to, że zostawiłam dla niego wszystko? Że latałam do pośredniaka? Że zostałam bez pieniędzy, z niczym?
Kocham go naprawdę. Ale nie mam sił go błagać znów o powrót, gdy on mi się śmieje prosto w twarz i mówi, że ma to w d*pie...
Wiem, to durne, ale jest na tyle bezczelny, że od razu usunął nawet status na facebooku :-p

Ech ten facebook... Żenada. I było odwoływać tą rozmowę o pracę? Było nas nie słuchać? Czym prędzej jutro dzwoń, przeproś "za mieszanie" i umów się ponownie - zacznij walczyć w końcu o siebie i swoją przyszłość, a tego ciu...a zostaw z tymi kolesiami i piwem "w plenerze". Ale zostaw za sobą i ani się waż rozważać jakiegokolwiek powrotu do siebie!

I tak nie ma szans na powrót, bo NIE, bo on tak postanowił i koniec. Błagałam go już kilka razy o kolejne szanse. Teraz... chce mi się płakać, ale nie tylko przez niego, ale też przez własną głupotę. I wiem, że nie będę już za nim biegać. Serce mi pęka, ale co zrobić?

Pisałam wcześniej na forum, że zadzwoniłam do tego miejsca pracy i pozwolili mi przyjść w poniedziałek.

39

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

...zadzwoniłam do tego miejsca pracy i pozwolili mi przyjść w poniedziałek.

No to masz teraz cel: rozmowa o pracę - i byc może perspektywy na mocnego i pozytywnego ...kopa, bo taki akurat Ci się od dawna należy!

40

Odp: Praca vs Związek
kosmiczny nick napisał/a:
ddwarren napisał/a:

...zadzwoniłam do tego miejsca pracy i pozwolili mi przyjść w poniedziałek.

No to masz teraz cel: rozmowa o pracę - i byc może perspektywy na mocnego i pozytywnego ...kopa, bo taki akurat Ci się od dawna należy!

To mnie trzyma przy życiu.

Rozstaliśmy się już dzień przed wigilią (nie pierwszy raz zresztą), ale prosiłam go o szansę i powrót. Mieliśmy to naprawić, ale przeczuwałam, że mi jeszcze "dowali".

Tak jak pisałam, jestem zła sama na siebie, bo odczuwam bolesną nauczkę. Zarówno uczuciowo, jak i finansowo i oczywiście jeśli chodzi o zdrowie.

Skoro on mi mówi, że moje "przepraszam" (tak, przeprosiłam go za to, że niemiło mu powiedziałam, że nie będę pić w plenerze, jak zwierzęta) nic nie znaczy, tak ja stwierdzam, że jego "kocham" nic nie znaczyło.

41

Odp: Praca vs Związek

Nie mogę spać sad Chce mi się płakać i cały czas o nim myślę.
A z drugiej strony jestem wściekła za to, jak kpił wczoraj ze mnie, śmiał mi się prosto w twarz, gdy płakałam. sad

Jak mam sobie zająć czas?
Codziennie widywałam się z nim, nie mam tu żadnych znajomych.

42 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-17 09:42:15)

Odp: Praca vs Związek

Zajmij się sobą. Idź do kosmetyczki, spa, zapisz się na fitness. Na coś Co ci sprawi przyjemność. Ciężko to przeżywasz bo uzależniłaś się od toksyka. I nie waż się do niego wracać ani prosić o szansę bo Ciebie znajdę i sam Ci to z głowy wybiję:) Nie warto! Jesteś wartościową dziewczyną z perspektywami i ambicjami, a wiązałaś się z chłopczykiem, takim dzieciaczkiem dla którego życie to nadal zabawa. Totalnie niedorosłym do związku. Nie żałuj. Nie ma czego. Nie szukaj winy w sobie, bo jej nie ma.

43

Odp: Praca vs Związek

To co pisze Marcjano plus: obejrzyj sobie jakiś odmóżdżający film, weź wypij kilka melis, może się prześpisz trochę, przygotuj sobie ubranie na rozmowę w pon, poszukaj w necie info jakich pytań możesz się spodziewać na rozmowie.

Będzie dobrze, teraz na pewno tak nie myślisz, ale wierz mi że ta sytuacja wyjdzie Ci na dobre, nie zmarnujesz swojego potencjału, pójdziesz do przodu bez kuli u nogi, wrócisz do miejsca gdzie masz przyjaciół, odetniesz się od tego kolesia, który naprawdę poziomem nie powala bynajmniej.

PS. Jak ja bym usłyszała od faceta takie teksty które Ty słyszałaś, to by dostał w twarz. Jesteś ZA DOBRA.

Trzymaj się smile

44

Odp: Praca vs Związek

Ale tak obiektywnie patrząc, zrobiłam wczoraj coś strasznego? Powiedziałam coś, co jest powodem rozstania? Sprzeciwiłam się tylko i powiedziałam, że nie mam na coś ochoty.

Mam dość pytań rodziców, wmusili już we mnie śniadanie.
Chcę być gdzieś sama, z dala od wszystkich. Chcę palić i się upić.

już wczoraj powinnam być na tej rozmowie, zrezygnowałam, bo nie miałam odwagi mu tego zrobić... i co mam w zamian...

45

Odp: Praca vs Związek

Moim zdaniem nie zrobiłaś nic strasznego, to on zachował się jak burak i jakby szukał pretekstu.
Skoro, jak piszesz, powiedział Ci że "jesteś nienormalna" to sorry, ale możesz być mu tylko wdzięczna za to że poszedł w cholerę.

Dlatego poświęcanie się w związku nie ma sensu; co innego rozsądny kompromis, ale kompromis nie polega na tym, że jedna osoba traci.

46

Odp: Praca vs Związek

No właśnie. Nie zrobiłaś nic strasznego. On Ciebie od siebie uzależnił. To toksyk i szantażysta. Ma być po jego myśli bo jak nie to zerwie. Dziewczyno powinnaś się cieszyć, że zerwał.
A nie myślałaś o tym żeby wyjechać w jakąś głuszę na dwa trzy dni? Bez telefonów, bez internetu i bez ludzi? Ja czasem tak robię.
No właśnie. Co masz w zamian? Wyszydzanie i wyśmiewanie. Nie warto. Przejdzie.

47

Odp: Praca vs Związek

Nie mam możliwości nigdzie wyjechać. A z chęcią bym to zrobiła.

On się nawet do mnie nie odzywa... Cóż, ja też nie mam takiego zamiaru.

48

Odp: Praca vs Związek

Jest mi tak źle.. Przepraszam, że tu piszę, ale nie mam się komu wygadać nawet.
Przyjaciele powiedzą "a nie mówiłem", bo każdy od początku mi to wszystko odradzał. Wstydzę się już po raz kolejny im płakać do słuchawki.
Chciałabym zasnąć i obudzić się za rok sad

49

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Jest mi tak źle.. Przepraszam, że tu piszę, ale nie mam się komu wygadać nawet.
Przyjaciele powiedzą "a nie mówiłem", bo każdy od początku mi to wszystko odradzał. Wstydzę się już po raz kolejny im płakać do słuchawki.
Chciałabym zasnąć i obudzić się za rok sad

Pisz pisz. Musi minąć czas.

50

Odp: Praca vs Związek

"jak kpił wczoraj ze mnie, śmiał mi się prosto w twarz, gdy płakałam."

Nie płaszcz się przed tym idiotą. Poznasz kogoś lepszego, a on będzie chciał wrócić, jednak nie ma sensu być z taką osobą. Myślę, że tylko Ty kochałaś w tym układzie, bo typek myśli tylko o sobie.

51 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-17 17:06:18)

Odp: Praca vs Związek

Nadal się nie odzywa do mnie sad

Po prostu nie wierzę, że można kogoś kogo się rzekomo kocha zostawić przez taką bzdurę, zostawić na środku ulicy w środku nocy i przestać się odzywać. Z kim ja żyłam?

52

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Nadal się nie odzywa do mnie sad
Po prostu nie wierzę, że można kogoś kogo się rzekomo kocha zostawić przez taką bzdurę, zostawić na środku ulicy w środku nocy i przestać się odzywać. Z kim ja żyłam?

I ma się nie odzywać. Jezu, Ty liczysz, że sie znów odezwie, przekabaci, odkręci "zerwanie" i wróci? Po co? By znów Cie lekceważyć i obrażać?
"Nie wierzę, że można kogoś kogo się rzekomo kocha zostawić przez taką bzdurę" - serio to piszesz? To odpowiem Ci: MOŻNA. Mozna nawet i jeszcze gorzej potraktowac... Proponuje Ci - dla zabicia czasu, dla nabrania dystansu, dla ...OTWORZENIA OCZU na to, w czym tkwiłaś - poczytanie tego Forum. Sporo tu przeróżnych historii stycznych z Twoją... I sporo tam mądrych słów obnażających realia takich - jak w Twoim - "związków"...

53

Odp: Praca vs Związek
kosmiczny nick napisał/a:
ddwarren napisał/a:

Nadal się nie odzywa do mnie sad
Po prostu nie wierzę, że można kogoś kogo się rzekomo kocha zostawić przez taką bzdurę, zostawić na środku ulicy w środku nocy i przestać się odzywać. Z kim ja żyłam?

I ma się nie odzywać. Jezu, Ty liczysz, że sie znów odezwie, przekabaci, odkręci "zerwanie" i wróci? Po co? By znów Cie lekceważyć i obrażać?
"Nie wierzę, że można kogoś kogo się rzekomo kocha zostawić przez taką bzdurę" - serio to piszesz? To odpowiem Ci: MOŻNA. Mozna nawet i jeszcze gorzej potraktowac... Proponuje Ci - dla zabicia czasu, dla nabrania dystansu, dla ...OTWORZENIA OCZU na to, w czym tkwiłaś - poczytanie tego Forum. Sporo tu przeróżnych historii stycznych z Twoją... I sporo tam mądrych słów obnażających realia takich - jak w Twoim - "związków"...

Wiem, że piszę głupoty.. Wiem, wiem. Ale w grę wchodzą uczucia. Wiem już, że powrotu nie będzie, wiem, że jego decyzja jest ostateczna.
W jednej chwili myślę, że wszystko przede mną i sobie poradzę, w drugiej chce mi się płakać, bo każdy dzień spędzałam z nim, a teraz nie umiem znaleźć sobie miejsca i nie wiem, co robić hmm

54

Odp: Praca vs Związek

Dziewczyno! Zacznij wreszcie zyc na wlasny rachunek i nie zachowuj się jak ofiara. W końcu odetchniesz.

55

Odp: Praca vs Związek

Płaczę już od godziny.. on zapewne jest w drodze na imprezę, będzie się śmiał, pił, bez marudzącego balastu u boku...

Rodzice mnie również dobili. Obiecali mi dawniej pomoc finansową przez pierwszy miesiąc, jeśli zacznę pracę. Wiedzą, że nie mam teraz pieniędzy na czynsz i kaucję za mieszkanie. Dziś wynikła wielka awantura, wyzywanie mnie od obiboków itd. Czuję się nikomu niepotrzebna i że wszystkim zawadzam. sad

56

Odp: Praca vs Związek

Płacz ile potrzebujesz, to dobre ujście dla emocji.

Kłótnią się nie przejmuj, pewnie wszystko wyszło z nerwów, też pewnie jest Cię teraz łatwiej urazić, co jest zrozumiałe.

Nie, to Ty zrobisz karierę bez marudzącego balastu u boku smile

57

Odp: Praca vs Związek

No to sobie popłakałam, aż mnie głowa boli. Teraz wzięłam tabletki na uspokojenie i liczę na to, że zasnę.

Jeszcze przedwczoraj się kochaliśmy. Od początku związku byliśmy cały czas w kontakcie, a dziś ta cisza, taka dziwna pustka. Mieliśmy plany na niedzielę, na walentynki, na jego urodziny. A teraz to wszystko jest bez znaczenia, tak za nic. Z dnia na dzień.

A ja głupia rozważałam nie pójście na rozmowy kwalifikacyjne, bo nie chciałam go tu zostawiać, nie chciałam żyć na odległość.

Lżej mi, jak się wygaduję tutaj na forum... Może się użalam faktycznie, powinnam być silniejsza, nawet z racji zawodu jaki chcę w przyszłości wykonywać, ale kurde... czuję się jak śmieć. I mam wciąż w pamięci jego szyderczy uśmiech z wczoraj, chociaż godzinę wcześniej mówił, że mnie kocha.

Odp: Praca vs Związek

Moja Droga powinnaś być z siebie dumna bo:
1) Pozbyłaś się kuli u nogi, jaką ewidentnie był Twój facet;
2) Jesteś ambitną dziewczyną, masz skończone studia z perspektywą fajniej pracy;
3) Nic już Cię nie trzyma i nie ogranicza jeśli chodzi o powrót do miasta, do znajomych, przyjaciół, dawnego życia i dawnych planów,    marzeń;

Człowiek uczy się na błędach, często poświęca się wiele dla kogoś, kto zupełnie nie jest tego wart, niestety to często wychodzi dopiero po czasie. Teraz jest Tobie ciężko, wszystko jest świeże ale wierz mi, że za jakiś czas, jak ochłoniesz, przeanalizujesz wszystko na spokojnie, do dojdziesz do jednego prostego wniosku - że ten doopek nie był Ciebie wart, i nie warto było tyle dla niego poświęcać. Zresztą najdobitniej świadczy o tym jego zachowanie, jest zupełnie niedojrzałym facetem by nie pisać chłopaczkiem, któremu tylko zabawa w głowie. Szkoda życia na niego. Postaraj się zapomnieć i wracaj do życia dziewczyno! Tyle jest jeszcze przed Toba smile

59 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-18 12:20:24)

Odp: Praca vs Związek

Śnił mi się dzisiaj, sprawdzałam rano telefon - oczywiście zero wiadomości. A dawniej (dawniej? jeszcze dwa dni temu) nie potrafił wytrzymać beze mnie jednego dnia i widywaliśmy się codziennie.

Przeraża mnie najbliższy czas. Po poprzednim rozstaniu, dochodziłam do siebie przez 2 lata, w tym czasie nawiązałam znajomości, odbudowałam pewność siebie i... poznałam obecnego-byłego. Wszystko, nad czym pracowałam, szlag trafił.

Najgorsze jest to, że jednak nie łatwo wrócić do Warszawy, nie mając mieszkania, pieniędzy. sad Nasza wspólna znajoma powiedziała mi, że szukając pracy w Warszawie uciekam przed problemem. Może i tak, ale siedziałam tu tylko dla niego.

60

Odp: Praca vs Związek

"chociaż godzinę wcześniej mówił, że mnie kocha."

Kocha...ale swoje ciało na Twoim, co za naiwna kolejna ktoras...

61

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Śnił mi się dzisiaj, sprawdzałam rano telefon - oczywiście zero wiadomości. A dawniej (dawniej? jeszcze dwa dni temu) nie potrafił wytrzymać beze mnie jednego dnia i widywaliśmy się codziennie.

Przeraża mnie najbliższy czas. Po poprzednim rozstaniu, dochodziłam do siebie przez 2 lata, w tym czasie nawiązałam znajomości, odbudowałam pewność siebie i... poznałam obecnego-byłego. Wszystko, nad czym pracowałam, szlag trafił.

Najgorsze jest to, że jednak nie łatwo wrócić do Warszawy, nie mając mieszkania, pieniędzy. sad Nasza wspólna znajoma powiedziała mi, że szukając pracy w Warszawie uciekam przed problemem. Może i tak, ale siedziałam tu tylko dla niego.

Za przeproszeniem Twoja znajoma pierdzieli jakby się żab najadła. Przed żadnym problemem nie uciekasz.

62 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-01-18 19:27:15)

Odp: Praca vs Związek

Byłam w kościele, pomalowałam paznokcie. Jutro mam 6 godzinną przerwę między rozmowami, więc w tym czasie załatwię sprawy na uczelni i umówiłam się z przyjaciółką; po rozmowach umówiłam się z drugą przyjaciółką, w końcu już mi się nie spieszy do domu big_smile, więc mogę wracać i ostatnim autobusem. Mam nadzieję, że będzie lepiej.

Aha! przyjaciółka obiecała mi pomoc - mogę u niej posiedzieć, gdy będę pracowała i w tym czasie szukała mieszkania, żebym nie musiała dojeżdżać smile

Cieszę się na samą myśl o Warszawie, nigdy nigdzie nie czułam się lepiej. I choć pochodzę z miasta 150 tys. mieszkanców, to w Warszawie czuję się anonimem i tam czuję, że żyję!

Odp: Praca vs Związek
ddwarren napisał/a:

Byłam w kościele, pomalowałam paznokcie. Jutro mam 6 godzinną przerwę między rozmowami, więc w tym czasie załatwię sprawy na uczelni i umówiłam się z przyjaciółką; po rozmowach umówiłam się z drugą przyjaciółką, w końcu już mi się nie spieszy do domu big_smile, więc mogę wracać i ostatnim autobusem. Mam nadzieję, że będzie lepiej.

Aha! przyjaciółka obiecała mi pomoc - mogę u niej posiedzieć, gdy będę pracowała i w tym czasie szukała mieszkania, żebym nie musiała dojeżdżać smile

Cieszę się na samą myśl o Warszawie, nigdy nigdzie nie czułam się lepiej. I choć pochodzę z miasta 150 tys. mieszkanców, to w Warszawie czuję się anonimem i tam czuję, że żyję!

No to świetnie smile W takim razie myślę, że nareszcie wszystko zacznie się u Ciebie układać. Trzymam kciuki !!! Powodzenia smile

64

Odp: Praca vs Związek

Właśnie. I nie traktuj tego jako ucieczkę. Właśnie, że nie uciekasz. Stawiasz temu czoła i zaczynasz nowy etap w swoim życiu!

65

Odp: Praca vs Związek
Marcjano napisał/a:

Właśnie. I nie traktuj tego jako ucieczkę. Właśnie, że nie uciekasz. Stawiasz temu czoła i zaczynasz nowy etap w swoim życiu!

Zwłaszcza, że mam niecałe 23 lata i wszystko przede mną.
jestem dobrej myśli.

Trzymajcie kciuki, żebym dostała pracę.

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024