cruzcampo napisał/a:Otóż...dziewczyna chce się kochać, mówi, że sama palcówka/mineta ją tylko nakręca, no więc kochamy się. I tutaj pojawia się smutny problem, otóż ona nie czuje jak w niej jestem. To znaczy jeśli wchodzę w nią szybko i maksymalnie głęboko, to tak, zacznie jęczeć, ale wtedy z kolei ja dość szybko dochodzę i wychodzi na to samo.
Mam 14-15cm, nie rozumiem o co chodzi...podobno długość nie ma znaczenia, ale czy to prawda? Może jednak ma? Co robić, bo teraz jestem w kropce, chce się z nią kochać choćby codziennie, a ona mówi, żebym coś z tym zrobił, bo po miesiącu takiego czegoś ona już nie wyrabia psychicznie.
Jestem prawiczkiem, nie mam więc pojęcia, co się dzieje, o co może chodzić. Jakieś pomysły, rady, cokolwiek?
Dzięki!
Chyba chodzi o to, że pod wpływem podniecenia dziewczyna rozszerza się tak, że po silnych bodźcach, które były na początku, to co czuje jest za słabe. Niestety, w miarę wzrostu podniecenia pochwa może robić się barsziej "rozklapczona". Pierwszy sposób może być taki, że ustalicie w którym miejscu pochwy odczuwa największą przyjemność i zastosujecie pozycję w ktorej to miejsce jest stymulowane.
Alternatywnie(i chyba bardziej sensownie), można postarać się aby była maksymalnie podniecona (palcówka/mineta/gra wstępna/nastrój) ale nie zaczynać od bardzo silnych bodźców ale właśnie od słabych, działać BAARDZO powoli - tak aby mogła się bardziej WYCZULIĆ - walenie na siłę od początku działa "znieczulająco" i potem gdy się już rozszerzy - gdy bodźce powinny być jeszcze silniejsze, nie ma już "ZAPASU". Przy tej strategii można dodatkowo użyć jakiegoś żelu wzmagającego doznania/wyczucie.
Jeśli zamiast minuty "WALENIA" zastosujesz 30 minut bardzo delikatnych bodźców, które będą się kumulować, efekt będzie IMHO lepszy i nawet przy znacznym rozszerzeniu, będziesz miał "zapas" czyli będziesz mógł zrobić coś co w stanie przedorgazmowym (gdy pochwa jest maksymalnie rozszerzona) odczuje jako coś mocniejszego.
A najlepiej połączyć oba sposoby.
Takie silne rozszerzenie pojawia się w stanie przedorgazmowym. Słabe bodźce, lub kończenie seksu tuż przed orgazmem jest czymś bardzo wku*wiającym więc rozumiem, że się denerwuje, tylko źle te nerwy adresuje.
"a ona mówi, żebym coś z tym zrobił, bo po miesiącu takiego czegoś ona już nie wyrabia psychicznie. "
Hmm... Chyba jednak powinna trochę współpracować a nie oczekiwać wszystkiego od ciebie.
No i jeszcze jedno - aby działało ważne jest aby zapewnić nastrój i grę wstępną. Wtedy nie ma potrzeby stosować bardzo silnych bodźców. Możesz w końcu tego nie wiedzieć, ale dzięki temu, podniecenie nie będzie pochodziło tylko z pochwy ale i z całej reszty ;-) w tym z głowy. Są kobiety przeżywające orgazm np. przy masowaniu pleców ;-)