czesc
chcialbym w skrocie przedstawic swoj problem.
przez 28 lat mieszkalem z matka ktora nigdy nie szanowala mojego ojca,znaczy nie wiem czy nigdy ale jakos od 13 roku zycia dalo sie to odczuc byc moze wczesniej tez tylko ze tego nie widzialem . Moj tato nie potrafil sie jej postawic i to ona zawsze miala racje. Ja natomiast po wyprowadzce brata i siostry dostawalem podwojnie, z tym ze ja nie jestem taki jak ojciec i zawsze potrafilem sie mojej matce postawic i jezeli mialem inne zdanie to to mowilem . Do dnia dzisjeszego widac ze jej to strasznie nie pasuje. Ja natomiast jestem w zwiazku od 6 lat i zauwazylem ze ja zaczynam sie zachowywac tak jak moja matka . Gdy moja kobieta nie przyzna mi racji wkurzam sie , doszlo do tego ze ona sama zaczela chyba ustepowac i widze ze ja to meczy ze boi sie wyrazic wlasne zdanie. To dzieje sie od kilku lat ale ja zauwazylem to dopiero teraz . Pol roku temu wyprowadzilem sie od matki bo mialem dosc wiecznych klotni ponizania itp itd . zawsze sobie powtarzalem ze nigdy nie bede taki sam a tak naprawde powoli od kilku lat staje sie taki sam . Czy naprawde sytuacja w domu rodzinnym i zachowania w nim mogly przejsc na mnie mimo ze ja od proatycznie 17 -18 roku zycia nie dawalem sie matce bo nie chcialem byc stlamszony jak moj ojciec. Obecnie w moim domu minimalny problem lub jedno slowo zle zrozumiane przez moja matke urasta do rangi wielkiej awantury, ja sie zawsze ludzilem ze bedzie lepiej ale gdzie tam jest coraz gorzej dlatego tez sie wyprowadzilem.
Czy jest szansa ze ja nie bede taki sam jak ona ??