Witam was dziewczęta :)nawet niewiem od czego zacząć...znaczne od tego ze mam 25 lat 3 lata po ślubie staralismy się z mężem o dziecko zabiegi badania ciągła walka łzy rozczarowania z każdym miesiącem aż w końcu się poddałam i zaszłam w ciążę taka radość szczęście niemowilismy wszystkim żeby nie zapeszyc ...jak się dowiedzielismy to malutki był slabiutki ipowolutkusie rozwijał 4 tydz zaczęłam mieć bóle poszlak do lekarza okazało się ze poronilam dziecko było za słabe żeby przeżyć
to była dla nas katastrofa ciągły płacz niewierzylam wciąga zadawalam sobie pytanie dlaczego?teraz bylabymw14 tyg i dalej nie mogę sie z tym pogodzić ciężko jest dalej ale trzeba z tym jakoś żyć chodz łatwo niejest płacz jest dalej i jeszcze będzie....jeśli ktoras bychciala porozmawiać czekam ....pozdrawiam
Agusia rozumiem co czujesz ja straciłam bezpowrotnie 2 dzieci.... nie napiszę ze czas leczy rany bo ich nie leczy, są ginekolodzy którzy leczą przypadki gdzie są problemy z zajściem w ciąże i jej donoszeniem wiem że w Policach jest na NFZ zarówno cały oddział szpitalny jak i specjaliści. Ty masz szansę masz męża który cię wspiera, może warto pójść na terapię do psychologa?
Droga autorko nie wiem co czujesz, bo nigdy tego nie przeżyłam. Ale napiszę coś, co może chociaż odrobine podniesie Cię na duchu. Mam koleżankę, poroniła dwukrotnie. Przy trzeciej ciąży strasznie się bała, urodziła bliźniaki, co dziwne, o terminie. Teraz znów jest w ciąży i wszystko jest dobrze. Dodam, że nie leczyła się, te bliźniaki to tzw wpadka:)Pozdrawiam
Samotnax4no u nas jest możliwości na bliźniaki...ale nawet jeden się nie może utrzymać...wredotka1 no wszyscy mi mówią o psychologii ale ja sobie mowie ze dam Rae ale prawda jest taka ze sobie nie radzie z ta strata
Wredotka1 tak maz mnie wspiera był okres ze wpgule nie miałam jego wsparcia gdy nie udawało się za.jsczaczol pić chciałam się rozwieść a tu nagle sieokazalo ze jestem w ciąży byliśmy tacy szczęśliwi jak poronilam się zmienił o 360 wspierał mnie jak nigdy i dalej stara się żebym nie myślał nie załamała się udaje ze jestem silna a prawd jest taka ze się rozsypuje....boli to strasznie.?
Jest ktoś?
Wiesz, takie wczesne ciąże czasem kończą się poronieniem. To nie jest niczyja wina, po prostu tak działa natura. Czwarty tydzień ciąży, to za wcześnie, by zarodek nazywać dzieckiem. Jak będziesz sobie wkręcać, że to było dziecko, to będziesz czuła tylko większy ból. Ja też się staram o ciążę i już dwa razy miałam taką sytuację, że spóźniał się okres, zrobiłam test, wyszedł pozytywny, a jeszcze tego samego dnia albo dzień po przyszła @. Jestem pewna, że to była ciąża, bo ból podczas miesiączki był straszny, do tego bardzo mocno krwawiłam. Moja lekarka mówi, że jak zacznę sobie wmawiać, że straciłam dziecko, to stres spowoduje, że będę miała problemy z cyklem. Grunt to podejść rozsądnie, powtarzać sobie, że nic się nie stało, że to się często zdarza w tak wczesnym okresie, że następną ciążę utrzymam. I się nie stresować i nie obwiniać, bo to nie nasza wina, tak się czasem dzieje, nie wiadomo z jakiego powodu.
Mi lekarka powiedziała ze zarodek od poczatku był slaniutki czasem onwimioam siebie ze może za słabo o siebie dbalam ?ciężko tak się z tym pohodzic ....masz ochotę podpisać napisz aga-czarna@poczta.pl
Na pewno dbałaś o siebie odpowiednio. Był słabiutki - czyli po prostu miał jakieś uszkodzenia, które sprawiły, że nie mógł się rozwijać, nie rósł tak szybko jak powinien. To się zdarza niezależnie od tego, czy dbamy o siebie czy nie. Daj sobie trochę czasu a potem znów zacznijcie starania. Głowa do góry, będzie dobrze, na pewno niedługo zajdziesz w ciążę i urodzisz zdrowego synka
. Albo córcię
.
No sama lekarka powiedziala ze nawet jakbym leżała od poczatku zarodek by nie przeżył....staram się być silna ale nie bardzo mi to wychodzi ciężko jest...ale wierze że jeszcze uda mi się zajść w ciążę....
agusia, 4 tydzień to jeszcze nie poronienie; to tzw ciąża biochemiczna. Zapłodnione jajeczko prawdopodobnie się nie zagnieździło. To się zdarza bardzo często (czytałam gdzieś, że w 30 do 50% ciąż) i przeważnie oznacza, że dziecko- gdyby ciąża się utrzymała - byłoby bardzo poważnie chore.
Jest ciężko, bo długo się staraliście i pewnie bardzo się nakręciłaś... Niestety w dobie domowych testów ciążowych wiele kobiet przeżywa takie rozczarowanie jak TY
Jeszcze 50 lat temu po prostu dostałabyś spóźniony okres i nie miała pojęcia, że doszło do zapłodnienia....
Przykro mi bardzo,że spotkało cię takie nieszczęście, ale to wcale nie oznacza, że kolejna ciąża zakończy się źle. Ja urodziłam dwoje zdrowych dzieci, a moja trzecia ciąża zakończyła się śmiercią synka w 28 tygodniu... Nie dlatego, że o siebie nie dbałam; dlatego, że mieliśmy strasznego pecha i nasz synek był poważnie chory. Teraz jestem w czwartej ciąży i znów wszystko jest ok. Nieszczęścia, tak jak wypadki, zdarzają się wszystkim. I jakkolwiek trudne to nie jest, trzeba się z tym pogodzić....
Jeśli już teraz nie radzisz sobie z emocjami, to spróbuj psychologa. Starania o dziecko i ciąża to czas, w którym stres, rozpacz i inne tego typu emocje bardzo skutecznie utrudniają najpierw poczęcie, a potem zdrowe donoszenie ciąży. W tym czasie będziesz potrzebować przede wszystkim spokoju...
Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze ułożyło ![]()
No ale sama lekarka mi powiedziała ze to ciąża a ze zarodek jest za slabiutki....potem dostawalam przez 4 tyg zastrzyki zeby wyczyścić macicę...nie zrozumiesz tego bo masz dzieci a dziecko to moje największe marzenie...
Każdą rozpacz można zrozumieć ale już beszczelności raczej nie, na Twoim miejscu przeprosiłabym koleżankę bo chyba sama nie wiesz co piszesz. Zajrzyj w Jej historię postów.
Mam nadzieję że ktoś Ci ostro pojedzie w tym temacie. Sama bym to zrobiła ale jestem przed samym porodem i nerwy staram się trzymać na wodzy.
Wiem ze syn jej zmarł przykromi zeniktm nie nie rozumie
No tak wszystkie w ciąży....przepraszam jeśli powiedzialam cos cokogos urazilo
16 2015-01-03 18:15:33 Ostatnio edytowany przez Cassiopea (2015-01-03 18:18:52)
Kapku, spokojnie ![]()
agusiu, a myślisz, że rozpacz po śmierci dziecka jest mniejsza, bo masz inne dziecko? To, że ja mam dzieci sprawiło, że szybciej przestałam wyć, ale w żaden sposób cierpienia nie zmniejszyło. I możesz mi wierzyć, do tej pory widzę mojego synka w małej trumience. Żeby dojść do siebie przez pół roku brałam leki antydepresyjne i chodziłam do psychologa. Tyle, że wcześniej, przez 3 miesiące prawie bez przerwy leżałam w szpitalu i walczyłam razem z lekarzami o życie mojego dziecka.
4 tydzień ciąży, to ok 2 tygodnie od zapłodnienia. Ciążę nazywa się ciążą od chwili połączenia plemnika z komórką jajową. Poczytaj o tym, czym jest ciąża biochemiczna.
Możesz nie wierzyć, ale każda z dziewczyn/kobiet, które straciły ciążę rozumie Twój ból. Jest takich strat zdecydowanie za dużo... Musisz sobie z tym bólem poradzić po to, żeby zajść w kolejną ciążę i nie zwariować... Ciąża potrzebuje spokoju.
Pozdrawiam ![]()
Edit: Agusiu, a ile masz lat? Wiesz; stwierdzenie :"Wszystkie w ciąży" jest co najmniej nie ma miejscu... Jesteś tu nowa; nie wiesz ile każda z nas przeszła zanim się udało zajść w ciążę i ją utrzymać.... Wymagasz empatii dla siebie, spróbuj ją też okazać innym. Cierpisz i to jest zrozumiałe, ale - możesz mi wierzyć - nie tylko Ty cierpisz...
No tak wszystkie w ciąży....przepraszam jeśli powiedzialam cos cokogos urazilo
Casscu Kapeć spokojny no ale sama widzisz... ![]()
Wszystkie w ciąży i to na pstryknięcie palcem. Mało tego, większość z nas nie chciała a zaskoczyła. Niedobry losik oj niedobry! Taki niesprawiedliwy.
Pozdrawiam Cię Agusia i mimo wszystko życzę szczęśliwej ciąży.
Wiem przepraszam za to co napisalam nie powinnam...jestem tu nowa a wy tu juz każda każda zna i broni a ja tu jakąś nowa się pojawia i się wymadrzam przepraszam was...każdy cierpi na swój własny sposób...25mam lat i za mną walka i muszę walczyć dalej....ja po prostu chciałam z kimś o tym porozmawiać....
Agusia no i to rozumiem
Teraz gadasz jak mądra Babka!
21 2015-01-03 18:34:22 Ostatnio edytowany przez Cassiopea (2015-01-03 18:38:35)
Agusia, to nie chodzi o to, że my siebie nawzajem bronimy, a na nową skaczemy, bo przezywa inaczej niż my. Tak jak ci napisałam, to jest zrozumiałe, że cierpisz, bo straciłaś coś najważniejszego na świecie. I możesz mi wierzyć, znajdziesz tu wsparcie od bardzo wielu kobiet, które przeżyły stratę. Warunek jest jeden: chcesz, żeby ktoś rozumiał ciebie, staraj się zrozumieć tego kogoś
Empatia działa tylko wtedy kiedy jest obustronna ![]()
Edit: PS, ja jestem z okolicy Katowic ![]()
Dobrze przepraszam ze tak wyskoczyła na was...poprawie się ![]()
OOo to niedaleko mnie ja jestem z Brennej:)
Agusia chodź na ten wątek http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=6596&p=1353
Sama zobaczysz ile nas tam jest - staraczek, po poronieniach, po długim leczeniu, po udanych ciążach......Na pewno znajdziesz zrozumienie ![]()
Ok dziękuje
ty to pewnie ciętą na mnie jesteś od początku
Hehe, a czemu ktokolwiek miałby być na ciebie cięty??
Agusia no bez przesady, po prostu jestem zwolennikiem szybkich akcji - coś mi się nie podoba, uważam za niesprawiedliwe to reaguję ale szybko mi przechodzi i mało potem pamiętam. Zresztą wykazałaś się rozsądkiem i poprawiłaś podejście więc nie widzę powodu dla którego za chwilę nie mogłybyśmy normalnie pogadać i poplotkować ![]()
Spokojnie, zapraszamy wszystkie bez wyjątku ![]()
K.a.p.no tak poprawilam się i juz normalnie moZemy pogadac ![]()
Jej, nawet sobie nie wyobrażam co to stracić dziecko
bardzo ci współczuję naprawdę to musi być ogromny ból dla kobiety...
Choć jeśli wciąż o tym marzysz, to może nie warto się poddawać? Zdarzyło się nieszczęście i to wielkie ale przecież nie zawsze tak musi być... mam nadzieję, że znajdziesz w sobie dużo siły.
30 2015-01-12 15:57:11 Ostatnio edytowany przez Sienna (2015-01-12 16:03:29)
Przepraszam ale poronienie trudno nazwac strata dziecka, jezeli nastepuje w pierwszych miesiacach. A juz w ogole w pierwszych paru tygodniach. To jest utrata marzen o dziecku ktore mialo sie narodzic a nie dziecka.
Nalezaloby mowic o utracie ciazy.
Przepraszam ale poronienie trudno nazwac strata dziecka, jezeli nastepuje w pierwszych miesiacach. A juz w ogole w pierwszych paru tygodniach. To jest utrata marzen o dziecku ktore mialo sie narodzic a nie dziecka.
Nalezaloby mowic o utracie ciazy.
Jesteś bez serca. Może po tobie by to spłynęło, może dla ciebie to płód ale dla osoby, która na to dziecko czeka, to jest UTRATA DZIECKA
32 2015-01-12 21:54:26 Ostatnio edytowany przez Cassiopea (2015-01-12 21:57:41)
Samotna, akurat Sienna wie co mówi...
Edit: Ból po stracie ciąży o której się wiedziało, jest normalny; niezależnie od tego w którym tygodniu się ją straciło. Ale czym innym jest poronienie w pierwszych tygodniach, a czym innym strata maleństwa którego serce słyszałaś i które "machało" do ciebie na usg... Choć, jeśli bardzo się dziecka pragnie, takie wydarzenie zawsze przybija...
Oczywiscie ze przybija. Nasze plany i marzenia legna w gruzach. Kobiety natomiast powinny podchodzic do pierwszych tygodni ciąży z wiekszym dystansem. Najlepiej nie nastawiac sie na nic tylko spokojnie i trzezwo do tego podejsc. Im wieksza euforia tym wieksza rozpacz jak cos pojdzie nie tak.
Natury nie przeskoczymy, wyeliminuje komorki które nieprawidłowo sie rozwijaja.
Fakt, zal, smutek i uczucie niesprawiedliwości jest ogromne aczkolwiek nieporównywalne do utraty dziecka które sie urodzilo.
Cass, po przeczytaniu twojej historii z Marcinkiem dziękowalam Bogu ze oszczedzil mi takiego obrotu sprawy. Relatywizm pomaga, nie umniejszam niczyjej rozpaczy ale polecam go jako sposob na poradzenie sobie z bolem.
Ja byłem ojcem, który stracił, co prawda dawno już temu niespełna pięciomiesięczną córeczkę, nasze wyczekiwane z żoną, pierwsze wspólne dziecko.
Nie wiem, czy można to porównywać do tragedii Agusi i jej męża, za to doskonale ją rozumiem i do tej pory mam przed oczami umierające przez zaniedbanie lekarza, moje dziecko.
Co przeżywała żona, trudno opisać.
Jednak życie toczy się dalej.
Głowa do góry, Agusiu.
Mimo naszego konfliktu serologicznego, równo trzy lata później urodziła nam się również córeczka.
Wam też się uda.
Pozdrawiam serdecznie.
35 2015-01-13 00:04:17 Ostatnio edytowany przez Cassiopea (2015-01-13 00:07:06)
Excop, współczuję... strata dziecka to najgorsza rzecz jaka może człowieka spotkac... mój syn żył 16 godzin... nawet nie próbuję sobie wyobrazic rozpaczy po śmierci dziecka które zdążyło stać się częścią waszej codzienności....
Agusiu, mam nadzieję, że dajesz radę..
Edit: Sienna, relatywizm to bardzo dobra rzecz
szkoda, że czasem hormony i emocje są zbyt silne... ja myślę że dużo zależy też od osobowości osoby którą dotyka strata.
Dla mnie strata dziecka to nieopisany bol z ktorego nigdy rodzic sie nie podniesie.
Excop, Cass, współczuje...
Nie w mojej naturze porównywanie ludzkich tragedii aczkolwiek poronienie w pierwszych paru tygodniach a strata dziecka to ogromna różnica. Mam nadzieję ze autorka postu odnajdzie spokoj ducha i zawierzy naturze.
Wydaje mi sie ze w tej sytuacji latwo pomylic uczucie żalu, rozgoryczenia i rozczarowania wzgledem niespelnionych marzen z uczuciem zaloby.
Mam nadzieję ze ktos rozumie o co mi chodzi, nie próbuję sprawiac nikomu przykrosci.
kochamy Nasze skarby już po wejściu w ciążę los płata figle ale ja mam doświadczenie i proszę walczcie z losem jak np. Pani Ewa Błaszczyk -a ko go wszystkich nas dotykają bolesne straty kogo to nie obchodzi -facetów ale możemy się bronić bo uwierzcie mi mamy najbardziej kochają dzieci i nie do opisania ludzkimi słowami jest strata dziecka to nie chłop sąsiad przyjaciółka trzeba wytoczyć wojnę bogu i ludziom o utartych schematach propozycja dla matek po traumie spłodzić następne dziecko i nadać imię straconego skarbu wszystko by wspierać ŻYCIE NASZE I NASZYCH POCIECH.
kochamy Nasze skarby już po wejściu w ciążę los płata figle ale ja mam doświadczenie i proszę walczcie z losem jak np. Pani Ewa Błaszczyk -a ko go wszystkich nas dotykają bolesne straty kogo to nie obchodzi -facetów ale możemy się bronić bo uwierzcie mi mamy najbardziej kochają dzieci i nie do opisania ludzkimi słowami jest strata dziecka to nie chłop sąsiad przyjaciółka trzeba wytoczyć wojnę bogu i ludziom o utartych schematach propozycja dla matek po traumie spłodzić następne dziecko i nadać imię straconego skarbu wszystko by wspierać ŻYCIE NASZE I NASZYCH POCIECH.
Przeczytaj najpierw wątek, Aniu, a później wyrażaj osądy o tzw. "facetach".
To mnie ubodło jednak. I to mocno.