swiat mi sie zawalil ,od dluzszego czasu zauwarzalem ze sie oddalamy ,moze to tez i moja wina ,pracuje poza granicami kraju,,na poczatku tego roku ,mialem problemy i chcialem to rozwiazac sam .zaczelem pic ,podczas kłotni powiedzaiale zonie kilka przykrych słow,
Jakos to wszystko sobie poukładałem ,wyjasnilismy sobie ,przeprosilem i obiecalem ze to sie nie powtorzy.
Wyjechalem na 7 tygodni do Francji,
Szczesliwy wracam do kraju ,niby wszystko ok ,a czuje ze cos nie tak ,zona mowi ze sobie wymyslam ,spalismy razem ale nie bylo sexu ,zona twierdzila ze nie potrzebuje faceta(44 lata),,,,moze i tak ale ja co mam powiedziec?.Sadzilem ze to jest wynikiem naszej poprzedniej kłotni,ze trzeba czasu.
Po 2 tygodniach ponowny powrot do Francji.utrzymujemy jakis kontakt ale cos tu nie tak ,zona zazwyczaj mowila ....a po co mam dzwonic i co mam Ci mowic ,,,,w domu jak w domu
Wdniu imienin dzwonie do zony chcialem zlozyc zyczenia,cisza ,brak kontaktu ,dodzwonilem sie nastepnego dnia i spotkala mnie ,wielka niespodzianka .Zona mowi ze była w kinie i miala wylaczony tel ,,,wymiana zdan i mamy kłotnie ,,,,,,o co mi chodzi ,ze sie czepiam ,a bardzo mi zalezało na tej rozmowie.
Od słowa do słowa i dowiaduje sie ze wszystko sie wypaliło i mnie nie kocha.czułem sie jakbym dostal w łeb,.Jakos pomalutku po kilku kontaktach i rozmowach udaje sie nawiazac jakies normalne relacje
Szczesliwy wracam na swieta do domu ,,,,,czuje ze cos nie tak nie spimy razem i zona podtrzymuje ze nie koxcha mnie
Boli ,kolacja wigilijna ,zyczenia ,prezentyi nadzieja ze moze cos sie zmieni.
Wszedlem na profil zony na fejsa i niespodzianka ,zona prowadzi bardzo pikantna i bliska rozmowe .z facetem .i to od dawna .,Kłotnia pretensje i ponownie stwierdzenie zony ze mnie nie kocha a to wszystko to wirtualne.
Nie moge w to uwierzyc ,ten gosciu byl w moim domu ,logowal sie na komputerze zony,
Dzisiaj rano ,emocje troche opadly porozmawialismy ,powiedzialem jej ze wierze w to co mowi,prosze o szanse naprawienia naszeg zwiazku .
Zona mi powiedziala ze wszystko zostaje po staremu ,(opiekuje sie domem i pod moja nieobecnosc zalatwia moje sprawy papierkowe).ale czy cos sie zmieni?
nie wiem ,moze pozniej narazie nie chce byc nieszczesliwa,zerwala z tym gosciem ,,,,bylem przy rozmowie ,i sadze ze szczerej .widzialem ze bardzo przezywa ,ze facet obiecal jej wiele a tak naprawde wykorzystał
Chce uwierzyc jej i miec nadzieje ze to tylko wirtualne,chce zpomniec ,i walczyc o nasz zwiazek,,,,tylko czy to ma sens ,,,,zona zachowuje sie tak jakby nic sie nie stało
Nie zmienie się , Już dawno dorobiła CI rogi.
Zacznij sobie szukać nowej. Szkoda na nią czasu.
swiat mi sie zawalil ,od dluzszego czasu zauwarzalem ze sie oddalamy ,moze to tez i moja wina ,pracuje poza granicami kraju,,na poczatku tego roku ,mialem problemy i chcialem to rozwiazac sam .zaczelem pic ,podczas kłotni powiedzaiale zonie kilka przykrych słow,
Jakos to wszystko sobie poukładałem ,wyjasnilismy sobie ,przeprosilem i obiecalem ze to sie nie powtorzy.
Wyjechalem na 7 tygodni do Francji,
Szczesliwy wracam do kraju ,niby wszystko ok ,a czuje ze cos nie tak ,zona mowi ze sobie wymyslam ,spalismy razem ale nie bylo sexu ,zona twierdzila ze nie potrzebuje faceta(44 lata),,,,moze i tak ale ja co mam powiedziec?.Sadzilem ze to jest wynikiem naszej poprzedniej kłotni,ze trzeba czasu.
Po 2 tygodniach ponowny powrot do Francji.utrzymujemy jakis kontakt ale cos tu nie tak ,zona zazwyczaj mowila ....a po co mam dzwonic i co mam Ci mowic ,,,,w domu jak w domu
Wdniu imienin dzwonie do zony chcialem zlozyc zyczenia,cisza ,brak kontaktu ,dodzwonilem sie nastepnego dnia i spotkala mnie ,wielka niespodzianka .Zona mowi ze była w kinie i miala wylaczony tel ,,,wymiana zdan i mamy kłotnie ,,,,,,o co mi chodzi ,ze sie czepiam ,a bardzo mi zalezało na tej rozmowie.
Od słowa do słowa i dowiaduje sie ze wszystko sie wypaliło i mnie nie kocha.czułem sie jakbym dostal w łeb,.Jakos pomalutku po kilku kontaktach i rozmowach udaje sie nawiazac jakies normalne relacje
Szczesliwy wracam na swieta do domu ,,,,,czuje ze cos nie tak nie spimy razem i zona podtrzymuje ze nie koxcha mnie
Boli ,kolacja wigilijna ,zyczenia ,prezentyi nadzieja ze moze cos sie zmieni.
Wszedlem na profil zony na fejsa i niespodzianka ,zona prowadzi bardzo pikantna i bliska rozmowe .z facetem .i to od dawna .,Kłotnia pretensje i ponownie stwierdzenie zony ze mnie nie kocha a to wszystko to wirtualne.
Nie moge w to uwierzyc ,ten gosciu byl w moim domu ,logowal sie na komputerze zony,
Dzisiaj rano ,emocje troche opadly porozmawialismy ,powiedzialem jej ze wierze w to co mowi,prosze o szanse naprawienia naszeg zwiazku .
Zona mi powiedziala ze wszystko zostaje po staremu ,(opiekuje sie domem i pod moja nieobecnosc zalatwia moje sprawy papierkowe).ale czy cos sie zmieni?
nie wiem ,moze pozniej narazie nie chce byc nieszczesliwa,zerwala z tym gosciem ,,,,bylem przy rozmowie ,i sadze ze szczerej .widzialem ze bardzo przezywa ,ze facet obiecal jej wiele a tak naprawde wykorzystał
Chce uwierzyc jej i miec nadzieje ze to tylko wirtualne,chce zpomniec ,i walczyc o nasz zwiazek,,,,tylko czy to ma sens ,,,,zona zachowuje sie tak jakby nic sie nie stało
OBUDZ SIE CZLOWIEKU,facet byl w twoim domu ,logowal sie na twoim kompie i co ogrod jej podlewac pomagal,weżżżżż noo ,chlopie
wiesz co PRZYKREC KUREK Z KASA ,JAK CALKIEM PRZESTANIE PŁYNĄĆ I TWOJA STARA ZOBACZY ŻE ŻRÓDŁO MOZE WYSCHNAC SZYBKO DOJDZIE DO WNIOSKU ZE CIE JEDNAK KOCHA...... szkoda ciebie ...........bedziesz mial ja spowrotem oczywiscie jak ja jeszcze chcesz... coz twoje zycie,o swieta naiwnosci
/.../
Wdniu imienin dzwonie do zony chcialem zlozyc zyczenia,cisza ,brak kontaktu ,dodzwonilem sie nastepnego dnia i spotkala mnie ,wielka niespodzianka .Zona mowi ze była w kinie i miala wylaczony tel ,,,wymiana zdan i mamy kłotnie ,,,,,,o co mi chodzi ,ze sie czepiam ,a bardzo mi zalezało na tej rozmowie.
A ja sądzę, że była w trakcie "odbierania" innych "życzeń" i innego "prezentu". Jeżeli zazwyczaj ma włączony telefon, a nagle się on wyłącza, to znak, że należy zapalić pierwsze czerwone światełko w swojej głowie.
Od słowa do słowa i dowiaduje sie ze wszystko sie wypaliło i mnie nie kocha.czułem sie jakbym dostal w łeb,.Jakos pomalutku po kilku kontaktach i rozmowach udaje sie nawiazac jakies normalne relacje.
Drugie czerwone światełko!
"wszystko się wypaliło" => mam kogoś innego na oku
"nie kocham" => spieprzaj dziadu, ktoś inny się mną zainteresował
/.../
Wszedlem na profil zony na fejsa i niespodzianka ,zona prowadzi bardzo pikantna i bliska rozmowe .z facetem .i to od dawna .,Kłotnia pretensje i ponownie stwierdzenie zony ze mnie nie kocha a to wszystko to wirtualne.
Nie moge w to uwierzyc ,ten gosciu byl w moim domu ,logowal sie na komputerze zony,
Trzecie czerwone światełko!
Logował sie jeszcze na Twojej "jeszczeżonie", ale po tym logowaniu w kompie pewnie nie ma śladu.
Mam dla Ciebie bardzo miłą wiadomość! - właśnie zostałeś członkiem zacnego klubu rogaczy.
Dzisiaj rano ,emocje troche opadly porozmawialismy ,powiedzialem jej ze wierze w to co mowi,
Mam nadzieję, że te Twoje słowa, to tylko zasłona dymna, bo właśnie wszedłeś na arenę walki. To będzie walka o prawdę, a Twój przeciwnik nie podpisywał żadnej konwencji i będzie stosował wszystkie chwyty i ciosy, tym bardziej te niedozwolone. Możesz spodziewać się zastosowania każdej broni -A,B,C, a przede wszystkim S.
Najpierw zapoznaj się za słowem keylogger i zastosuj je.
Potem zainteresuj się metodami i sposobami "niewidocznego" zapisu dźwięku, a dobrze również obrazu...
Można również zacząć działania zaczepne próbując chwilowego przejęcia telefonu i obserwacja reakcji...
prosze o szanse naprawienia naszeg zwiazku .
Ty masz naprawiać?!
Zona mi powiedziala ze wszystko zostaje po staremu ,(opiekuje sie domem i pod moja nieobecnosc zalatwia moje sprawy papierkowe).ale czy cos sie zmieni? nie wiem ,moze pozniej narazie nie chce byc nieszczesliwa,zerwala z tym gosciem ,,,,bylem przy rozmowie ,i sadze ze szczerej .widzialem ze bardzo przezywa ,ze facet obiecal jej wiele a tak naprawde wykorzystał
Na pewno się zmieni - będzie się teraz lepiej pilnowała i ukrywała. A odnowienia kontaktów możesz spodziewać się zaraz po swoim wyjeździe.
Skrzywdzona bidulka... naobiecywał, a nic nie zrealizował, wykorzystał i rzucił... HALO! pobudka!
Chce uwierzyc jej i miec nadzieje ze to tylko wirtualne,chce zpomniec ,i walczyc o nasz zwiazek,,,,tylko czy to ma sens ,,,,zona zachowuje sie tak jakby nic sie nie stało
Nie ma sensu. Twoje małżeństwo jest już tylko na papierze. Na razie tylko metoda 34 kroków Ci pomoże zachować twarz, a może tez pokazać jej, że jeszcze Masz jaja.
oto one:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Wklejono z <http://www.netkobiety.pl/p2161371.html#p2161371>
no nareszcie cos ....a wracajac do logowania na kompie ,to mam scany ,jak i rownierz tresci rozmow na fejsie
Faktycznie jeszcze do poludnia mialem dola ,i chyba wychodze .napewno jezeli poznam inna kobiete to zaczna sie formalnosci z rozwodem ,a moze wczesniej
no nareszcie cos ....a wracajac do logowania na kompie ,to mam scany ,jak i rownierz tresci rozmow na fejsie
Faktycznie jeszcze do poludnia mialem dola ,i chyba wychodze.
Możesz spodziewać się, podczas swojej nieobecności, przetrzepania swojego kompa. Twoja jż, zapewne skorzysta z pomocy bardziej kumatego gościa w sprawach łamania haseł. To co Masz w formie elektronicznej zabezpiecz najlepiej na wirtualnym dysku, którego śladów na Twoim kompie nie będzie.
napewno jezeli poznam inna kobiete to zaczna sie formalnosci z rozwodem ,a moze wczesniej
Proponuję zrobić to w innej kolejności - o ile Jesteś zdecydowany, najpierw rozwód. Potem przejście wszystkich faz żałoby po związku, a dopiero wtedy poznawanie.
Dzieki za podpowiedz ,szystko zabezpieczylem ,lapka zazwyczaj mam przy sobie
mam narazie kociol w glowie i raczej staram sie zrobic troche porzadku,
W perspektywie mam wyjazd na 6 tygodniowy kontrakt ok 20 stycznia .
Malo czasu ,a i osobiscie postepuje (staram sie) w/g zasady 34 krokow
,Jestem umowiony na wizyte z psyhologiem.
moze .bedzie miala czas na przemyslenie .lub dalej bedzie to samo ,wtedy moj pierwszy krok to wizyta u prawnika
no nareszcie cos ....a wracajac do logowania na kompie ,to mam scany ,jak i rownierz tresci rozmow na fejsie
Faktycznie jeszcze do poludnia mialem dola ,i chyba wychodze .napewno jezeli poznam inna kobiete to zaczna sie formalnosci z rozwodem ,a moze wczesniej
Nie wierzę! Co znaczy: jeśli poznam inna kobietę?!
Poczytałes to co powyżej napisali chłopcy?! No nie wytrzymam!
prima15 napisał/a:no nareszcie cos ....a wracajac do logowania na kompie ,to mam scany ,jak i rownierz tresci rozmow na fejsie
Faktycznie jeszcze do poludnia mialem dola ,i chyba wychodze .napewno jezeli poznam inna kobiete to zaczna sie formalnosci z rozwodem ,a moze wczesniejNie wierzę! Co znaczy: jeśli poznam inna kobietę?!
Poczytałes to co powyżej napisali chłopcy?! No nie wytrzymam!
Nareszcie zyje.... pozew zlozony ,kurek z kasa zakrecony .mam czas dla siebie i na moje przyjemnosci ,wyleczylem sie z jakiegos przebaczania.
I mam satysfakcje gdy widze jak sie meczy .
chciala to ma ,zostala sama jak kolek ,,wspolni znajomi odwrocili sie ,synowie stoja po stronie ojca
Zapomnialem dodac ze kochas tez kopnał ja w dupe
![]()
10 2015-01-13 13:36:05 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-13 13:39:09)
Przepraszam, nie doczytalem ale stara odpowiedz pozostawiam (moze sie komus przyda). Dosc szybko jednak poradziles sobie z problemem pomimo wielu lat malzenstwa? Kto wie ale moze malzenstwo bylo dla Ciebie instytucja a wiezy byly obustronnie oslabione przez rodzaj wykonywanej pracy?
"Autorze nie rozumiesz dwoch rzeczy.
1. Wyjazdy doprowadzajac do rozpadu rodzin, zwiazkow malzenstw poniewaz w dzisiejszych czasach ludzie nastawieni sa na latwe rozwaizania, sa ogolnie slabi psychicznie. Powinienes tutaj wyciagnac z tego wnioski.
2. Calkowicie mylisz sie w kwestii kontaktu internetowego. Wpradzie do zdrady fizycznej moglo nie dojsc ale kontakt emocjonalny jest "gorszy". To on wiaze kobiete i tak zwiazana kobieta nie ma zadnych zachamowan przed pojsciem do lozka. Jest to wiec zupelnie odwrotnie niz u wiekszosci mezczyzn. Taki kontakt nalezy w 100% przerwac najlepiej przez przebywanie w domu. I tak wracamy do punktu 1.
Trzeba po prostu wybrac, czy kasa czy rodzina ale i byc moze bezrobocie. Co jest dla Ciebie wazniejsze.
Od razu Ci powiem ze nie ma musi godzenia rzeczy (utrzymania i rodziny). To nie idzie w parze. Zawsze to co jest wazniesjze przewaza. Jesli rodzina jest wazniejsza to kwestia utrzymania jest na 2 miejscu, jesli utrzymanie wygrywa to rodzina nie jest na 1 miejscu.
Ja bym rzucil prace (wzial urlop jesli to jest mozliwe) rzucil, wrocil do domu, odcial interner a faceta z fejsa fizycznie pogonil. Zonie zrobilbym "pranie mozgu" i zajal bym sie nia poswiecajac 100% czasu przez np. 1 mies.
Uwazam ze inaczej sie nie da.
Przede wszystkim nalezy odciac zrodlo problemu, i nie wierzyc ze sie samo rozwiaze."
Z tego co jednak czytam to raczej nieskutecznie podchodzisz do problemu przez jakies proby rozwiazania. Tracisz czas i pozwalasz zonie na jakis kontakt. A przeciez laptop czy komputer nie sa wazniejsze od rodziny. Te urzadzenia mozna nawet fizycznie zniszczyc, czasowo uszkodzic.
Przepraszam, nie doczytalem ale stara odpowiedz pozostawiam (moze sie komus przyda). Dosc szybko jednak poradziles sobie z problemem pomimo wielu lat malzenstwa? Kto wie ale moze malzenstwo bylo dla Ciebie instytucja a wiezy byly obustronnie oslabione przez rodzaj wykonywanej pracy?
"Autorze nie rozumiesz dwoch rzeczy.
1. Wyjazdy doprowadzajac do rozpadu rodzin, zwiazkow malzenstw poniewaz w dzisiejszych czasach ludzie nastawieni sa na latwe rozwaizania, sa ogolnie slabi psychicznie. Powinienes tutaj wyciagnac z tego wnioski.
2. Calkowicie mylisz sie w kwestii kontaktu internetowego. Wpradzie do zdrady fizycznej moglo nie dojsc ale kontakt emocjonalny jest "gorszy". To on wiaze kobiete i tak zwiazana kobieta nie ma zadnych zachamowan przed pojsciem do lozka. Jest to wiec zupelnie odwrotnie niz u wiekszosci mezczyzn. Taki kontakt nalezy w 100% przerwac najlepiej przez przebywanie w domu. I tak wracamy do punktu 1.
Trzeba po prostu wybrac, czy kasa czy rodzina ale i byc moze bezrobocie. Co jest dla Ciebie wazniejsze.
Od razu Ci powiem ze nie ma musi godzenia rzeczy (utrzymania i rodziny). To nie idzie w parze. Zawsze to co jest wazniesjze przewaza. Jesli rodzina jest wazniejsza to kwestia utrzymania jest na 2 miejscu, jesli utrzymanie wygrywa to rodzina nie jest na 1 miejscu.
Ja bym rzucil prace (wzial urlop jesli to jest mozliwe) rzucil, wrocil do domu, odcial interner a faceta z fejsa fizycznie pogonil. Zonie zrobilbym "pranie mozgu" i zajal bym sie nia poswiecajac 100% czasu przez np. 1 mies.
Uwazam ze inaczej sie nie da.
Przede wszystkim nalezy odciac zrodlo problemu, i nie wierzyc ze sie samo rozwiaze."
Z tego co jednak czytam to raczej nieskutecznie podchodzisz do problemu przez jakies proby rozwiazania. Tracisz czas i pozwalasz zonie na jakis kontakt. A przeciez laptop czy komputer nie sa wazniejsze od rodziny. Te urzadzenia mozna nawet fizycznie zniszczyc, czasowo uszkodzic.
uszkodzenia mienia,
nie RADZĘ,
dzięki temu jak ma dobrze kombinujaca partnerkę moze przejść na etap
znęcania się psychicznego, rozpieniczy coś ona wezwie policję
powie ze ja straszy
tę droge odradzam, zdecydowanie, mimo wszsytko
Ten związek już się dawno rozpadł jeśli autorze tak szybko tego wyszedłeś. Zdrada była chyba tylko przysłowiową kropką and i.
Ten związek już się dawno rozpadł jeśli autorze tak szybko tego wyszedłeś. Zdrada była chyba tylko przysłowiową kropką and i.
Prawdopodobnie ,chociaz nie zdawalem sobie z tego sprawy (rutyna) odeszlismy od siebie wczesniej.
Mimo ze bylem sklonny do przebaczenia ,zona zrobila wszystko aby zabic ten zwiazek ,OObecnie dla niej liczy sie kasa ,zazadala alimentow probowala wejsc na moje konto ,zadnej skruchy, caly czas chodzi nadasana ,obrazona ,a na moje proby nawiazania dialogu twierdz ze niema nic do powiedzenia ,Ostatnio wyjela mi z kieszeni kluczyki od samochodu ,,,,,,,zapomniala ze mam zapasowy,
Awracajac do wczesniejszych wypowiedz jednego z kolegow ,,,,,,wyjazdy i rozstania niszcza zwiazki......nie zgadzam sie ,poniewaz idac ta droga rozumowania to wszyscy marynarze ,kierowcy TIR-ow itp sa lub beda w podobnej sytuacji ,jak moja?
Nonsens ,brak stabilizacji ekonomicznej rowniez doprowadza do rozpadu zwiazku.
Sam jestem zaskoczony ze tak szybko udalo mi sie wyjsc z tego balaganu ,moze wsparcie ze strony psychologa ,synow ,i paru znajomych pomoglo mi
Jednoczesnie wiem ze jeszcze nie wszystko we mnie wygaslo jeszcze cos sie tli ,jak dlugo? nie wiem ,wiem jedno zona sama musi wyjsc z tego ,ona musi sama przejsc od zlosci do refleksji...co dalej?
moje proby ,tzw prania mozgu (jak sugerowal wczesniej ,jeden z kolegow) moga przedluzyc obecny stan(zlosc) lub pogorszyc sytuacje
Widze male zmiany ,widze jak sie meczy ,widze jej zmiany nastroju ,sadze ze rozwod moze bedzie tym kopem po ktorym sie obudzi,,,,albo i nie ,zobaczymyza jakies 1,5 miesiaca
Ten związek już się dawno rozpadł jeśli autorze tak szybko tego wyszedłeś. Zdrada była chyba tylko przysłowiową kropką and i.
Mysle dokladnie tak samo. Autor pisze jednak "Mimo ze bylem sklonny do przebaczenia ,zona zrobila wszystko aby zabic ten zwiazek ". A co autor zrobil w tej kwestii? Wydaje sie ze nic. Sama praca i lojalnosc to za malo jesli ludzie nie widza sie przez dlugi czas, nie spedzaja go ze soba i nie tworza wiezi. Dlatego za rozpad zwiazku sa moim zdaniem odpowiedzialni oboje, oczywiscie za czyn zdrady tylko zona.
"OObecnie dla niej liczy sie kasa ,zazadala alimentow " vs "brak stabilizacji ekonomicznej rowniez doprowadza do rozpadu zwiazku"
Moim zdaniem oboje byli ukierunkowani na kase, skad wiec zdziwienie ze zona zada alimentow? Po prostu rece opadaja.
Autorze, nie mozna oczekiwac czegos a samemu nic nie robic. Ewentualna naprawa zwiazku po zdradzie to praca obojga, zwlaszcza tego zdradzonego a nie oczekiwanie bierne na zmiane.
Oczywiscie z racji zdrady sad raczej powinien byc po Twojej stronie i z racji zdrady raczej na alimenty na siebie nie powinna liczyc. Jest jeszcze kwestia dzieci.
"Awracajac do wczesniejszych wypowiedz jednego z kolegow ,,,,,,wyjazdy i rozstania niszcza zwiazki......nie zgadzam sie ,poniewaz idac ta droga rozumowania to wszyscy marynarze ,kierowcy TIR-ow itp sa lub beda w podobnej sytuacji ,jak moja?"
Jesli ktos pisze jak powyzej to albo nie ma bladego pojecia o zyciu albo zyje w innym swiecie. To jakby napisac ze w szkolach nie ma przemocy wobec dzieci, seksu i narkotykow. Drogi autorze, statystyki sa nieublagane. Tylko 50% zwiazkow sie ostaje, albo inaczej, 50% zwiazkow sie rozpada w wyniku ukladu praca poza domem, przewaznie za granica. A wiec w takiej sytuacji tylko polowa zwiazkow ma szanse. Byc moze po prostu o tym nie wiedziales, kasa przyslonila Ci oczy, albo tez trafiles na nielojalna osobe majac az 50% szans na to. Roznie mozna na to patrzec ale mowic ze w przypadku pracy poza domem, liczyc na 100% wiernosc malzonka, jest po prostu dziecinna naiwnoscia. Oczywiscie w takiej sytuacji mozna starac sie podtrzymywac wiezi w inny sposob, chocby codzienny, telefoniczny kontakt. Byc moze nikt nie ponosi winy za to co sie stalo, stalo sie po prostu to co zwykle sie staje w takich przypadkach.
"poniewaz idac ta droga rozumowania to wszyscy marynarze ,kierowcy TIR-ow itp sa lub beda w podobnej sytuacji " tak sa, wiekszosc a przynajmniej 50% z nich, nie wiedziales?
niezle .jezeli rozpada sie 50% zwiazkow z powodu rozlaki 2-3 miesiace to widocznie zylem w innym swiecie.Czas zejsc na ziemie ,
Tylko moze ktos mi wytlumaczy dlaczego moje jeszcze zona uparcie twierdzi ze niema nic do powiedzenia ,dlaczego brak u niej minimalnej refleksji ,skruchy?
A moze to ja mam pasc na kolana i przepraszac ?
szlag ja trafia ze wyszedlem z dola ze spotykam sie ze znajomymi ,chodze do kina ,itp,ostatnio zaczela podsluchwac z kim rozmawiam
Jej chyba w glowie sie pomieszalo
16 2015-01-15 02:44:37 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-15 02:57:17)
/.../
Tylko moze ktos mi wytlumaczy dlaczego moje jeszcze zona uparcie twierdzi ze niema nic do powiedzenia ,dlaczego brak u niej minimalnej refleksji ,skruchy?
Najwyraźniej Jesteś jej już zupełnie obojętny, a inicjując z nią rozmowy o Waszej sytuacji, tylko w jej oczach poniżasz się. Nie kocha Ciebie i toleruje jeszcze, pewnie siłą rozpędu, jak jeszcze jeden domowy mebel. Jest takie prawdopodobieństwo, że dzwoniąc do łajzy zaskoczyłeś ich, stad taka reakcja, a tak na prawdę czekają na Twój wyjazd, by odnowić kontakty... W każdym razie na żadną naprawę się nie zanosi, czyli decyzja o rozwodzie była słuszna.
A moze to ja mam pasc na kolana i przepraszac ?
A powiedz czy w aktualnej sytuacji jej przeprosiny zmieniły by cokolwiek?
szlag ja trafia ze wyszedlem z dola ze spotykam sie ze znajomymi ,chodze do kina ,itp,ostatnio zaczela podsluchwac z kim rozmawiam
Jej chyba w glowie sie pomieszalo
Albo przeczuwa sprawę rozwodową z orzekaniem o jej winie i szykuje się do obrony. Nie daj się sprowokować. Licz się z tym, że wszystko notuje i nagrywa.
Pozew o rozwod zlozony ,nie mam zamiaru taplac sie w gownie ,jedna rozprawa i definitywny koniec mam nadzieje ze na poczatku marca
To bedzie na zasadzie porozumienia stron ,to moja inicjatywa ,nie chce aby to ciagnelo sie latami.
Raczej zjej zachowania wynika ze probuje cos znalesc na mnie...szczescia zdrowia ....
jazda zacznie sie przy podziale majatku (dom.oszczednosci,samochod)
Wow, jakiż z ciebie wiracha.
To w końcu męczy się czy nie wykazuje skruchy?
A co do ciebie- teraz wierzgasz, ale czkawką to ci się odbije. Bo nie można wyjść z wieloletniego związku ot tak.
Nie można dalej żyć bez wybaczenia, bez przerobienia tematu. Sory, ale nie.
Chyba że z ciebie mały przebiegły manipulant jest i tylko czekałeś na potknięcie żony.
Moim zdaniem wiezi dawno oslably za co odpowiadają oboje. Co nie tłumaczy oczywiście postepowania zony. To przecież takie typowe, pogon za kasa, za lepszym standardem zycia kosztem zycia malzenskiego i utrzymywania, budowanai wiezi miedzy małżonkami opartej na bliskości, przyjazni, ciaglym kontakcie. Traktowanie malzenstwa jako instytucji. Oczywiście, dla ludzi z "zasadami" takie cos funkcjonuje, jest "trwale" choć niekoniecznie sa w tym szczęśliwi.
Tego małżeństwa już praktycznie nie ma, pozostał kurek z kasą i to wszystko. Nie wiem po co żyć w takim ciągłym zakłamaniu. Można to rozwiązać jednym pociągnięciem. Ale tutaj jest ta niepewność, a może uda się żyć w trójkącie? To nie do pomyślenia. Jestem tylko ciekawy dlaczego rozwód za porozumieniem stron? Widocznie autor też ma coś na sumieniu i boi się żeby to nie wyszło, bo wtedy może to on ponosiłby winę? Dla mnie albo jest ktoś winien albo nie. Tego porozumienia stron nie pojmuję, przecież on może być później wykorzystywany do maksimum, będzie z niego ciągnąć kasę aż miło i z kochankiem będzie się śmiać mu w nos.
Widzisz bo Sad jest bardziej obiektywny niż my i bierze pod uwagę przyczyny rozpadu malzenstwa a wymieniona tutaj zdrada te przyczyna niekoniecznie musi być. Zgdzam się jednak ze bedac pewnym swego na porozumienie bym się nie godzil. Z drugiej strony "polubowne" załatwienie sprawy chroni przed wyniszczajaca walka i roznymi innymi reperkusjami. Tutaj tez nic nie widze o dzieciach. Jeśli sa to z racji zagranicznej pracy autora pewnie zona będzie się nimi zajmować. W takim razie "porozumienie" przy jednoczesnej konieczności placenia alimantow może być wyjściem rozsądnym i byc autorowi na reke.
kicur napisał/a:Ten związek już się dawno rozpadł jeśli autorze tak szybko tego wyszedłeś. Zdrada była chyba tylko przysłowiową kropką and i.
Prawdopodobnie ,chociaz nie zdawalem sobie z tego sprawy (rutyna) odeszlismy od siebie wczesniej.
Mimo ze bylem sklonny do przebaczenia ,zona zrobila wszystko aby zabic ten zwiazek ,OObecnie dla niej liczy sie kasa ,zazadala alimentow probowala wejsc na moje konto ,zadnej skruchy, caly czas chodzi nadasana ,obrazona ,a na moje proby nawiazania dialogu twierdz ze niema nic do powiedzenia ,Ostatnio wyjela mi z kieszeni kluczyki od samochodu ,,,,,,,zapomniala ze mam zapasowy,
Awracajac do wczesniejszych wypowiedz jednego z kolegow ,,,,,,wyjazdy i rozstania niszcza zwiazki......nie zgadzam sie ,poniewaz idac ta droga rozumowania to wszyscy marynarze ,kierowcy TIR-ow itp sa lub beda w podobnej sytuacji ,jak moja?
Nonsens ,brak stabilizacji ekonomicznej rowniez doprowadza do rozpadu zwiazku.
Sam jestem zaskoczony ze tak szybko udalo mi sie wyjsc z tego balaganu ,moze wsparcie ze strony psychologa ,synow ,i paru znajomych pomoglo mi
Jednoczesnie wiem ze jeszcze nie wszystko we mnie wygaslo jeszcze cos sie tli ,jak dlugo? nie wiem ,wiem jedno zona sama musi wyjsc z tego ,ona musi sama przejsc od zlosci do refleksji...co dalej?
moje proby ,tzw prania mozgu (jak sugerowal wczesniej ,jeden z kolegow) moga przedluzyc obecny stan(zlosc) lub pogorszyc sytuacje
Widze male zmiany ,widze jak sie meczy ,widze jej zmiany nastroju ,sadze ze rozwod moze bedzie tym kopem po ktorym sie obudzi,,,,albo i nie ,zobaczymyza jakies 1,5 miesiaca
wyschło jej źródło z kasą,to co cię dziwi ze z tonu spuściła i ze sie miota,gach tez pewnie nieskory do utrzymywania jej ,to wziela ja refleksja z czego sobie teraz ten Internet do fejsbuka zaplaci
mnie zastanawia twoja decyzja o rozwodzie bez orzekania o winie,hmm moze ty nie jestes wcale taki krysztalowy ze sie boisz ,bo jakoś cię ewentualnych alimentów wizja nie przeraża dziwne to troche
23 2015-01-15 22:09:30 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-15 23:45:55)
Pozew o rozwod zlozony ,nie mam zamiaru taplac sie w gownie ,jedna rozprawa i definitywny koniec mam nadzieje ze na poczatku marca
To bedzie na zasadzie porozumienia stron ,to moja inicjatywa ,nie chce aby to ciagnelo sie latami.
Raczej zjej zachowania wynika ze probuje cos znalesc na mnie...szczescia zdrowia ....
jazda zacznie sie przy podziale majatku (dom.oszczednosci,samochod)
Nie jestem przekonany, ze Twój prawnik o wszystkim Ciebie poinformował. Przede wszystkim, jeżeli piszesz się na nie orzekanie o winie, to wcale nie znaczy, że rozprawa będzie szybka. Przede wszystkim musicie mieć opracowany plan wychowawczy co do dzieci (z kim będą, czy to będzie opieka naprzemienna, z tym wiążą się alimenty na dzieci), oraz spisana ugodę co do podziału majątku (komu co i ew. kto kogo spłaca i w jakiej formie). Pierwsza rozprawa może być w zasadzie próba pojednania, ale pamiętaj, że strony mogą składać wnioski i dowody. Przygotuj się na wojnę nie tylko o majątek, ale przede wszystkim o alimenty na byłą zonę.
Tu już to zostało opisane, ale w wątku pisanym przez kobietę. Rodzajniki sobie zmień i wyjdzie porada dla Ciebie:
Dobra, postaram się to przedstawić zwięźle i czysto prawnie (bez wchodzenia w dywagacje, czy był szują czy nie, bo nikogo to interesować nie będzie i bez gadania że "bez orzekania o winie to branie na siebie połowę winy" bo większej bzdury nie słyszałam).
Masz dwie opcje - powództwo o rozwód bez orzeczenia o winie i powództwo o rozwód z orzekaniem o winie.
Potem (tego nikt nie zauważył i nie wyraził tego expressis verbis - czyli wprost - a to bardzo ważne) mogą (w zależności od wybranej opcji i Twojego roszczenia) wyniknąć z tego 3 różne sytuacje i 3 różne pozycje procesowe dla Ciebie i WŁAŚNIE TO powinnaś brać pod uwagę decydując się na dane powództwo.
1. Pozew o rozwód bez orzeczenia o winie, Twoja sytuacja wygląda następująco:
- jesteście współodpowiedzialni za koszty postępowania (po połowie)
- zarówno Ty, jak i on możecie rościć sobie prawo od alimentów
- obowiązek alimentacyjny trwa w tym przypadku do ponownego zawarcia małżeństwa, ale nie dłużej niż przez 5 lat (czas ten może być wydłużony przez sąd na żądanie strony jeśli zachodzą pewne szczególne okoliczności - np. ciężka choroba byłego małżonka)2. Pozew o rozwód z orzekaniem o winie, jeśli on NIE ZOSTAŁBY uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia
- jesteście współodpowiedzialni za koszty postępowania (po połowie), które są dużo wyższe od postępowania rozwodowego kiedy powód wnosi o rozwód bez orzekania o winie
- sprawa z alimentami wygląda tak samo jak w powyższym przypadku (tak jak opisałam w przypadku pozwu o rozwód bez orzekania o winie)3. Pozew o rozwód z orzekaniem o winie, jeśli on ZOSTAŁBY uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia
- on ponosi koszty postępowania
- on nie może mieć roszczenia o alimenty z Twojej strony, choćby nie wiem w jak trudnej sytuacji się znalazł
- prawo do roszczenia o alimenty nie wygasa po 5 latach, masz je do końca życia, nie dłużej jednak niż do zawarcia przez Ciebie nowego małżeństwaTeraz pytania do Ciebie:
1. czy małżonek może próbować udowodnić, że w jakiś sposób jesteś winna rozkładu pożycia i jakie to mogą być dowody?
2. czy w razie złożenia powództwa o rozwód z orzekaniem o winie i wydania orzeczenia o rozwodzie bez orzekania o winie jesteś gotowa ponieść wyższe koszta postępowania?
3. jakie są konkretnie dowody na to, że Twój małżonek jest wyłącznie winny rozkładu pożycia (co jest w tych smsach o których wspominałaś, czy masz jakiekolwiek inne dowody i jak mogłabyś się bronić jeśli małżonek chciałby udowodnić, że to Ty jesteś winna rozkładu pożycia).
4. czy zamierzasz skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika?Mam nadzieję że porada będzie pomocna, w razie wątpliwości - pytaj proszę smile
W takich sprawach jestem zwolenniczką rzeczowych odpowiedzi a nie rozważań czy był szują, czy namówili go koledzy i czy to "tak jakby brać winę na siebie", bo sądu nijak to nie obchodzi. Prawo to prawo.
I teraz mając tą wiedzę, oraz mając dowody, jeszcze raz zastanów się, o formie pozwu. To że łajza był w Waszym domu i logował sie z Twojego kompa, łatwo kurlewna wytłumaczy naprawą komputera i sprawdzeniem działania. Dowody muszą być nie do podważenia. Nagrałeś może rozmowę z łajzą? to było by dobre jako dowód. No i pamietaj, że łajzę też mozesz powołać na świadka.