Zdecydowałam się napisac bo od dłuzego czasu jestem kłębkiem nerów,cos we mnie pękło...ale od poczatku.
Ze swoim obecnym chłopakiem jestem 5 lat. 2 ostatnie lata naszego związku to jedna wielka porażka. Zamieszkalismy razem.
Od tego momentu wszystko zaczeło się sypac,zero czułosci, nie mowiąc juz o seksie. Świetnie mi sie z nim gada mamy dużo tematów do rozmów,ale wsyztsko to sprawia ,ze czuję sie jak jego koleżanka a nie jak partnerka.gdy jestem w jego towarzystwie czasami nie moge się doczekac kiedy zostane sama ze soba,a jednoczesnie bardzo trudno jest mi dopuscic do siebie myśl ,że moze powinnismy " odpocząc od siebie". Co więcej ostatnio w moim życiu pojawił się niezwykle interesujacy mężczyzna.Ostatnio w nocy zadzwoniłam do niego przez przypadek...szybko się rozłączyłam majac nadzieje,że sygnał nie zdążył dojsc..po kilku sekundach oddzwonił,zmieszana cała sytuacją nie odebrałam..napisał czy wszystko ok...była ok 3 w nocy....zaczelismy pisac.Ogólnie chlopaka stwarza wrazenie zainteresowanego moją osoba...ale znając moje szczęscie to pewnie tylko wrażenie. Przez chwilę nawet przeszla mi przez głowę myśl ,ze byłby cudownie gdyby ta nowa znajomosc jakos się rozwineła..tylko,że chciałabym wreszcie poczuc jak to jest byc zdobywaną a nie jak to jest zdobywac faceta I to jest kolejny problem... cały czas o nim myśle,cały czas...doprowadza mnie to do szlanestwa i mam poczucie winy ,że nie jestem fair wobec swojego chłopaka.
Jednoczesnie moj obecny chłopak nie stara się nic zmienic ,aby w naszym zwiazku było lepiej.. starałam sie proponowałam współne wyjazdy,wyjscia,w koncu oświadczyłam,ze sie wyprowadze...może dzieki temu nasz zwiazek odrodził by się na nowo...a on? nic...za kazdym razem to samo co powoduje już u mnie odruch wymiotny " Kochanie tak,zrobimy to i to....i zobaczysz ze wkoncu będzie lepiej"...a jest coraz gorzej.
Moi drodzy przepraszam za ten bełkot po prostu musiałam gdzieś przelac to co mi siedzi w głowie to z czym tak bardzo się męczę...
Z gory dziękuje za każdą radę,,,bo sama juz nie wiem co moge zrobic...ani jak ratowac stary zwiazek ani jakie dac sygnały aby spróbowac zacząc budowac nową relacje. Hehh...załosne ale nawet nie wiem co wybrac czy ratowanie czy budowanie.