beata.grabczyk@o2.pl napisał/a:Witam.
Czy wierzycie w klątwy i w to że ludzie którzy wam źle życzą mogą złą energią sprowadzić na was niepowodzenia?
Czy mieliście może kontakt z szeptunkami zdejmującymi uroki?
A może jesteście osobami wierzącymi i uważacie że to księża mogą odpędzić złą energię?
Moje pytanie ma trochę drugie dno ponieważ przez przypadek uczestniczyłam we mszy świętej odprawianej przez egzorcystów z zakonu Pallottynów. Przeżycie niesamowite, polecam osobom które poszukują w wierze pocieszenia i szansy na lepsze życie.
Temat dla mnie poważny więc proszę uszanować i nie komentować bez sensu.
Witaj Beata.
Ostatnio dużo czytałam o urokach i osobach je odczyniających. Tak się złożyło, że znajoma trochę pisała w temacie.
Z tego, co udało mi się zorientować, to praktyki są wciąż żywe.
Pamiętam też z dzieciństwa, że ludzie wierzyli w rzucanie uroków, pomimo, iż byli przykładnymi katolikami.
Osobiście podzielam zdanie Vian:
Vian napisał/a:Nie.
Natomiast wierzę, że ktoś swoją wiarą w to, że jest ofiarą klątwy może sam na siebie sprowadzić niepowodzenia na zasadzie samospełniającej się przepowiedni.
Mówią, że wiara czyni cuda;) Również wiara w to, że szeptuna odczyniła klątwę.
Jeżeli chodzi o Katolicyzm, to nie toleruje on takich wierzeń, a tym bardziej praktyk. Uważam, że jeżeli się wyznaje jakąś wiarę, to należy się opowiedzieć. Albo wierzymy w ludowe zabobony, albo zawierzamy swojemu wyznaniu. Takie "Bogu świeczkę, a diabłu ogarek", jest nijakie. Ani zimne, ani gorące.
Miałam okazję być na mszy, w której uczestniczyła opętana kobieta (pisałam o tym w innym wątku) i masz rację, ogromne przeżycie.
Słuchałam też swego czasu kazania księdza, który wcale nie negował konsekwencji złorzeczenia, przeciwnie przestrzegał przed jego skutkami i upominał, że można nieświadomie wyrządzić komuś krzywdę.