Dzień Dobry,
Mam nadzieję, ze mi tu ktoś pomoże, postawi mnie na nogi. Poznaliśmy się razem w 2010r to już 4 lata niebawem minie, były chwile piękne jak i te chwile gorsze, kłóciliśmy się, nie dogadywaliśmy się, zresztą jak w związkach bywa. Ostatnia sytuacja miała miejsce kilka dni temu, pokłóciliśmy się bardzo, wcześniej piliśmy alkohol z moim kolegą. Powiedziałem zbyt dużo przykrych słów, zbyt wiele naprawdę. Ona się po prostu rozpłakała a ja wyszedłem z jej mieszkania (nie mieszkamy razem, studiujemy w innych miastach). Wróciłem rano, a ona zakomunikowała mi, że jej rodizce juz wiedzą o naszym rozstaniu (co było dla mnie szokiem) ... Jej rodzice są bardzo cięci a ona za nimi stoi murem, i jeżeli już rodzicom się nie podobam (zerwała ze mna) to pewnie juz tak bedzie. Wiec jak człowiek, chciałem ja przeprosic, wyslalem jej bukiet 11 róz + nagrany przez siebie 3,5 minutowy filmik z przeprosinami ... Ona tego samego dnia zadzwoniła do mnie i powiedziała mi, jaką mam czelność zapraszać jej koleżanki na piwo... Że ona to traktuje bardzo zle, i ze przegialem .. Zadzwonilem wiec do kuriera aby do paczki dosłał czerwone słodkie wino ... Gdy otrzymałem wiadomość od kuriera że kwiaty doręczone i przyjęte wyruszyłem w podróż, zadzwoniłem do niej, że jadę i musimy porozmawiać, bo tak zwiazku sie nie konczy po 4 latach. Ona ze łzami powiedziała okej.. Obejrzała filmik rozpłakała się. Przyjechalem do niej, i wszystko jej wyjasnilem, ze zaluje slow, ze to po alkoholu i ze obiecuje poprawe, i ze bedzie miala teraz w zwiazku jak w niebie.. Po czym uslyszalem, KOCHAM CIE, ale nie chcę z Tobą być, mam mętlik w głowie i potrzebuję czasu. Gdy zapytałem jej czy mam w tym okresie o nia zabiegać, walczyć. Poprosiła mnie abym tego nie robił ... Ona ma 20 lat, jest bardzo słaba psychicznie, czesto wieksze klotnie przelewa w placz, i jeest jej ciezko. Ja mam 22 lata. Racja nie bylem w ostatnim okresie za*** facetem, ale kurcze rozstawac sie po 4 latach ze slowami Kocham Cie obustronnymi to az
... Dzisiaj kazala mi wracac do domu ... Co ciekawe pozwolila mi ze soba spac, przytulila sie, rano wstalismy pocaleowalem ja, ale powiedziala ze nie chce juz bo bdz cierpiala jak mnie nie bedzie... Nie wiem co mam myslec, pomoze ktos ?