Witam drogie Panie. Jestem mężczyzną z niecodziennym problemem. A w zasadzie z codziennym jednak w rzadko spotykanej sytuacji. Niestety, potrzebuję fachowej porady dlatego też zwracam się tutaj do Was. Nie będę się zbytnio rozpisywał ani zagłębiał w szczegóły, postaram się Wam wszystko uprościć. Otóż , jestem przystojnym, męskim , silnym i niestety.. uczuciowym mężczyzną. Wybaczcie mi moją nieskromność, storpeduje ją odpowiednio w dalszej części tekstu. Od 10 miesięcy jestem związany z osobą,która pobiła na głowę wszystko co było do tej pory, a było tego sporo. Straciłem głowę, ona też. Profil charakterologiczno-psychologiczny identyczny. Prawie codziennie zdarzało się , że wypowiadaliśmy te same słowa/zdania w tym samym momencie. Idealne życie, idealny związek. Ona codziennie z iskrą w oku nie chce mnie puszczać do domu mimo,że jest typem samotniczki i potrzebuje sporo czasu tylko dla siebie. Po 10 miesiącach decydujemy się na wyjazd za granicę (erasmus) , wspólnie ze znajomymi z roku. Okazja życia. Możemy wejść na poziom niespotykany, możemy przeżyć wspaniałe chwile. Jesteśmy parą,która ma tę szansę. Rzeczywistość jest okrutna, po 2 miesiącach od przyjazdu, wszystko się rozsypało. Tęsknota do kraju, jej poważna choroba, kłótnie , wszystko Nas wyniszcza, zaczynamy się mijać. Ja nie jestem sobą, nie jestem już mężczyzną z Polski tylko swoistą pipą. Więcej się użalam nad sobą , tylko gadam, nic nie robię. Zwalam obowiązki na nią. W końcu ona ucieka od problemu, znajduje to ciepło , którego u mnie nie było... U swojego ex, z początku to tylko głupie rozmówki. Teraz wydaje mi się,że zatęskniła przez moją bierność i pizdowatość tutaj, za granicą gdzie sam kompletnie nie potrafiłem się odnaleźć. Niestety, do tego dochodzi bardzo nieprzyjemna rzecz z mojej strony,którą ona kwalfikuje jako bardziej bolesną niż zdradę fizyczną. Ja zbieram się w garść, składam fakty , robię układankę i dochodzę do wniosku , że uciekła po moich błędach. Nie jest tak silna psychicznie jak ja. Dałem ciała. Skala błędu obiektywnie 6 do 4 po mojej stronie. Biorę ją na rozmowę, mówię,że wracam do życia z Polski. Ona jednak jedyne co może mi zaoferować to 'formalne' bycie razem co w praktyce oznacza zero uczuć, zero dotyku , śpimy razem w jednym łóżku a nawet się nie dotykamy. Przełykam to bo wiem,że aktualnie minął zaledwie tydzień ale napięcie z tym związane wyniszcza mnie kompletnie. Ona z nim pisze, okłamuje mnie, prawdopodobnie po to żeby chronić mnie od tych myśli ale ja i tak wiem swoje, głupi nie jestem. Boli cholernie codziennie non stop. Uważam jednak , że to nie może być nic głębszego pomimo,że jej uczucia do mnie są schowane najgłębiej jak tylko mogą. Jesteśmy parą,która potrzebuje jednej iskry do rozpalenia tego ognia. Wiemy to oboje ale nigdy nie staliśmy w obliczu tak beznadziejnej sytuacji. A w zasadzie to stoję sam bo ona myślami jest daleko stąd. Mimo wszystko walczę, z dnia na dzień udowadniam jej , że wracam do stylu z ojczyzny ale noga mi się podwija,napięcie jest zbyt duże. Ona mi nie pomaga, ma mnie wyraźnie dość, jednak oboje mamy związane ręce. Jesteśmy w końcu 3 tysiące kilometrów od domu razem w jednym pokoju. Nie potrafię trzasnąć o ścianę najlepszych dni w moim życiu tylko dlatego,że wyszło jak wyszło z grubsza z mojej winy. Dlatego jak przystało na faceta z krwi i kości, podejmuję rękawicę. Zaciskam zęby , jestem miły, robię śniadania, obiady i kolacje. Pokazuje się z innej strony, przypominam jej swoją personę z Polski. Staram się być bezuczuciowy ale mimo wszystko czasem to ze mnie wychodzi, za bardzo utonąłem w tym uczuciu, dlatego teraz się tak potwornie męczę. Mamy tutaj urozmaicone życie, uczelnia, imprezy w tym alkohol , który mimo wszystko przypomina niektóre pozytywne momenty z życia ale nie upatruje w nim szansy. Szansą na uratowanie tego jest wspólny sylwester. Mam 49 dni żeby odwrócić sytuację, żeby zaczęło jej zależeć, żeby stwierdziła,że warto. Daję jej kompletny luz, z którego ona korzysta tak,że..rozmawia z nim na spokojnie. Mimo wszystko, powiedziała mi,że musiała przejść swoiste pranie mózgu żeby mnie nie znienawidzić po tym co się wydarzyło (nie będę się o tym rozpisywał, nie jest to esencja tego problemu tylko bardziej kropka nad i) i zrobiła to, zamiast wyprowadzki z pokoju, została tu. Zgodziła się na obserwację, pozostała miła, nie jest arogancka po prostu nie ma w niej żadnego uczucia. Staram się organizować wieczory na które ona przystaje lub nie. Boi się mojego dotyku , jej chemia kompletnie uciekła. Jak zacząć się zachowywać? Neutralnie? Udać,że mnie to nie obchodzi? Czuję,że wtedy ją stracę , z drugiej strony będąc miłym mogę również nic nie wskórać. Co możecie mi doradzić drogie Panie? Jak powinienem się zachowywać, jak delikatnie powinienem zacząć podsycać ten ogień a w zasadzie to spróbować go rozpalić. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za pomoc, serdecznie Pozdrawiam
Jeżeli wina, tej sytuacji jest głowinie po Twojej stronie (nie cała ale w większości - tak wywnioskowałam ) to moim zdaniem powinieneś jednak jakoś dziewczynie pokazywać że Ci zależy. Taka neutralność może spowodować że dziewczyna zacznie myśleć że nic już dla Ciebie nie znaczy, i jeszcze bardziej wgłębi się w 'narastające uczucie do byłego' a wtedy raczej już nic z tego nie będzie.
Oczywiście nie mówię tu o 'nachalności' .. Rób tak jak robisz, bądź dobry, bądź sobą, pokazuj że chcesz by było tak jak kiedyś..
Chodź dziewczyna też mimo wszystko powinna trochę 'dać od siebie' a nie tylko patrzeć, pachnieć i wymagać.. (ale tak bywa).
Dawaj jej swoje wewnętrzne ciepło takie jak dawałeś jej na początku a może jej uczucie, poczucie bliskości, bezpieczeństwa przy Tobie wróci..
Jeśli jednak nie (a tak też się niestety zdarza) to mówi się trudno i musisz się z tym kolego pogodzić..
A przy następnym związku nie popełniać tych samych błędów.... Mimo wszystko bądź pozytywnej myśli, być może wszystko się ułoży ![]()
To wszystko jest wyłącznie moją opinią .
Pozdrawiam
Przykro mi to pisac ale Ty chyba juz ja straciles. Jakby chciala zebys sie staral to na pewno nie utrzymywalaby z nim kontaktu.
Bardzo dziękuję za rady. Być może i jest tak jak napisał kolega wyżej, jednak problem jest tego typu, że do lipca przyszłego roku mieszkamy ze sobą w jednym pokoju. Mamy kontakt non stop dlatego szukam drogi na odbudowanie tego. Wczoraj byliśmy na imprezie, popilismy trochę, było miło, posmialismy się, podokuczalismy sobie przed spaniem, zażynalo mnie w środku żeby się do niej zbliżyć ale jakoś wytrzymałem. Mój przyjaciel wczoraj po bardzo długiej rozmowie polecił mi oschłość, co argumentował tym,że stworzyłem jej tutaj idealne warunki. Ma mnie pod ręką i może robić co chce. Wiec może niech zobaczy jak to jest, gdy nie ma mnie w pobliżu. Oczywiście pozostając miłym. Nie zaczynać nigdy pierwszym rozmowy, nie gotować, nie komplementowac itp. Przecież gorzej być w tej sytuacji nie może. A potem spróbować dnia na przełamanie, z nienacka zaproponować wspólne wyjście. Co o tym sądzicie? Serdecznie pozdrawiam
Oschłość ... Dużo tym zaryzykujesz... " było miło, posmialismy się, podokuczalismy sobie przed spaniem, " - myślę że w takim przypadku nie jest aż tak źle.. Coś może jeszcze się w niej tlić ..
Z kolei gdy zaczniesz być 'oschły ' -ona może to różnie zrozumieć ..
1. Trochę się postarałeś i przestałeś - a wiec nic się nie zmieniło i ona nie podejmuje żadnych kroków oraz upewnia się w swoim przekonaniu.
2. Albo tak jak doradził kolega - 'zatęskni za uczuciem, zrozumie..' i sama zacznie coś kombinować..
Niestety ryzyk fizyk mój drogi ..
Być może i się tli. Ale mnie jest cholernie ciężko gdy już praktycznie śpimy a ona sprawdza telefon. Po prostu mnie to rozrywa. Co do moich propozycji na spędzanie wieczorów to na przykład nie przystała na delikatny masaż, który w sumie był głupia propozycja, kierowałem się bardziej zrelaksowaniem jej po ciężkim dniu. Natomiast zgodziła się na karty w łóżku przy piwku, jedzeniu i naszej ulubionej muzyce. Było naprawdę miło i sądzę, że ta droga ma sens. Osobiście jednak uważam,że poczucie posiadania alternatywy, tylko i wyłącznie w sferze mentalnej daje jej psychologiczna przewagę nade mną. Ja aktualnie, nie mam absolutnie ochoty na flirty, jedyne nad czym się głowie to jak wyeliminować ten problem. Myślałem o jakiejś niespodziance na niedziele. Sądzicie, że mogłoby to pomoc czy raczej zaszkodzić?
Mimo wszystko 'kto nie ryzykuje ten traci' .. więc spróbuj.. czemu nie, niedziela tuż tuż.. jeśli się zgodzi to miło spędzony czas może dać jej dużo do myślenia.. ![]()
Spróbuję. Będę tu w miarę upływu czasu, pisał jak rozwija się sytuacja. Aktualnie idę robić obiad
bardzo dziękuję za wszystkie rady. Serdecznie pozdrawiam i do usłyszenia!
Działaj, działaj ![]()
Jest przełom. Zdecydowałem się wrócić do kraju na 8 dni żeby odbudować się psychicznie. Wzięła mnie na rozmowę, powiedziała,że naprawdę chciała żeby Nam się ułożyło, ale nie może się przełamać, nie może mi wybaczyć tego co się stało. Postanowiłem,że odetne się na te 8 dni a po powrocie będę dla niej najlepszym człowiekiem jakim tylko mogę być. Co sądzicie? Może inaczej to rozegrać?
Sądzę że to dobra decyzja.. odetchniecie oboje od tej całej sytuacji, każde z was będzie miało czas na przemyślenie tego i owego ..
Może po powrocie ruszycie do przodu ..
W każdym razie, Witaj w Polsce ![]()
Jakieś te powody po jej stronie takie naciągane..Autorze, powiedz co zrobiłeś, bo w tej chwili jedyne co widzę to twoja desperacka chęć usprawiedliwienia przed sobą jej zdrady- co powinno być tutaj głównym problemem, a ty przechodzisz nad tym do porządku dziennego, a dajesz sobą manipulować koncertowo i wziąłeś CAŁĄ winę na siebie za to, że ona się z kimś przespała, bo coś tam niby jej kiedyś powiedziałeś??
Ogarnij się..
Dziewczyna robi z tobą co chce, pewnie teraz ma wreszcie wolna rękę by potestować tego drugiego, a tobie wciska kit, jak to ją niby skrzywdziłeś i się nie może przełamać.
To jest klasyczna wymówka dla kontynuacji tego trójkąta, a ty się męczysz i spalasz wewnętrznie.
I pomyśl: Co to za miłość , skoro ty próbujesz ją zrozumieć na wszelkie sposoby i wybaczasz "od ręki" -co w tym przyp. uważam jednak za przesadę, bo za szybko to poszło, a ona nie potrafi wybaczyć ci czegoś o wiele mniejszego kalibru.
Moim zdaniem szykujesz sobie niezłego strzała w kolano.
13 2014-10-30 15:42:15 Ostatnio edytowany przez TakaOtoJa (2014-10-30 15:42:55)
wziąłeś CAŁĄ winę na siebie za to, że ona się z kimś przespała, bo coś tam niby jej kiedyś powiedziałeś??
Gdzie autor napisał że dziewczyna się z kimś przespała ? Że go zdradziła ?
W końcu ona ucieka od problemu, znajduje to ciepło , którego u mnie nie było... U swojego ex, z początku to tylko głupie rozmówki.
Obydwoje są za granicą w jednym mieszkaniu więc nie mogła przespać się ze swoim ex który przebywa w Polsce (tak myślę).
Autorowi chodzi o ich ciągłe rozmowy przez telefon.. (bynajmniej ja tak zrozumiałam z treści teksu)
14 2014-10-30 15:45:45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-30 15:48:06)
Ok, w takim razie mówimy o zdradzie emocjonalnej, skoro nie było sposobności by się z nim przespała.
skoro ona i tak myślami i uczuciami jest nieobecna przy autorze to na jedno wychodzi.
Sęk w tym, ze ona nie robi nic, on staje na rzęsach a ona tylko "podejmie decyzje" w lewo czy w prawo, choć moim zdaniem już w dużej mierze podjęła- brakiem starań, a jak to motywuje to inna bajka.
Sam nic nie zdziała, tylko będzie się dłużej męczył.
Tak, ale jest jeszcze jedna kwestia której nie znamy .. -Co takiego zrobił autor, po czym dziewczyna tak się do niego do reszty 'zniechęciła' ..
Mimo wszystko, powiedziała mi,że musiała przejść swoiste pranie mózgu żeby mnie nie znienawidzić po tym co się wydarzyło (nie będę się o tym rozpisywał, nie jest to esencja tego problemu tylko bardziej kropka nad i)
Nie wiemy, ale mam wrażenie, że autor przesadza z "kalibrem" żeby przejąć winę na siebie, bo wtedy ma pretekst by działać.
a gdyby nie czuł się winny, wie doskonale, że ona NIC by nie zrobiła i by to się tylko szybciej rozpadło, więc wkręca się w wyimaginowane poczucie winy.
No, chyba że było to wymuszenie seksu podchodzące niemal pod gwałt, z jego strony.
Nie wiem..zwyzywał ją w ataku szału, albo ukatrupił jej chomika widelcem.
Ale nie wydaje mi się.. Wygląda mi to na klasyczną historię, gdzie facet się zakochał po uszy, a jej przeszło i nie wie jak się z tego wyplątać dziewczyna, bo widzi, że on nie odpuszcza i jest jej go zwyczajnie żal.
Jeżeli akcja rozgrywalaby się w Polsce to ok, było, minęło. Ale przecież zdecydowaliśmy się wyjechać po to żeby rozwinąć te relacje do maksimum. Sądzicie,że wyjechała ze mną żeby pisać sobie z ex?! Wiadomo, że nie. Po prostu mieszkanie razem Nas przerosło. Ja zaingerowalem w jej prywatność w dosyć idiotyczny sposób, wiedząc, że to jej najcenniejszą i najbardziej pielęgnowana sfera. Poczuła się gorzej niż zdradzona bo nigdy w życiu by mnie o to nie podejrzewała, to było coś co Nas wyróżniało. Chciała mi powiedzieć,że się zgubiła, chce odnaleźć na nowo nasza, wspólna ścieżkę i zagryza zęby. Nie zdarzyła. Żyjemy w beznadzieji. Piątego listopada mam wylot. Odcinam się kompletnie. Moi znajomi i rodzina odbuduja mnie w 100%. Liczę, że po powrocie i wyciszeniu tez uda Nam się poznać na nowo, spadnie to napięcie, wrzucimy na luz i wszystko samo przyjdzie. Co do wypowiedzi Elle to uwierz mi, to nie tak jak opisujesz te sprawę. Po prostu się zgubiła mieszkając z innym facetem niż ten, którego poznała w kraju. I to nie jest żadne usprawiedliwienie bo w domu było mi nie po drodze również ze znajomymi z roku, co wyraźnie oznaczało zmianę mojego stanu emocjonalnego za granicą. Jednak powoli wracam na właściwe tory, i czuje,ze po powrocie z domu będę już w 100% sobą. Wtedy zobaczymy jak to się rozwinie.
Ale nie wydaje mi się.. Wygląda mi to na klasyczną historię, gdzie facet się zakochał po uszy, a jej przeszło i nie wie jak się z tego wyplątać dziewczyna, bo widzi, że on nie odpuszcza i jest jej go zwyczajnie żal.
Istnieje taka możliwość.. ale niestety znamy tylko kawałek tej historii i każdy radzi tak jak uważa że 'mogło' być...
Poczekamy, zobaczymy..może autor nakieruje nas na dobry tor..
Ok. Nie mam powodu Ci nie wierzyć. Sam wiesz jaki byłeś.
Ale powtarzam ci jedno: jeśli ktoś nie potrafi Ci wybaczyć czegoś co zrobiłeś ze strachu- celem nie był "zamach" na relację czy wyrachowana zdrada, to nie świadczy o wielkim uczuciu.
chociaż po tak krótkim czasie..ile 10mc-y? To wy jesteście na etapie motylków jeszcze. Z tymże u niej pozdychały ![]()
Zobaczymy co będzie, dawaj znać.
Cała ta historia nie miałaby miejsca gdyby nie wyjazd. Sądzicie,że ktoś zdecyduje się trwać w takiej beznadzieji jeszcze przez rok śpiąc w łóżku z praktycznie byłym facetem czy jednak postara się to poskładać ale potrzebuje czasu po tym co się stało? Tutaj nawet nie jak od tego uciec. Nie ma chwili samotności, intymności. To jest cały problem
Cała ta historia nie miałaby miejsca gdyby nie wyjazd.
To nie jest tak.
Po to spędzasz z ukochanym człowiekiem czas w różny sposób by poznać się w różnych sytuacjach i co tu dużo gadać - sprawdzić czy do siebie pasujecie, czy jesteście sobie wsparciem.
Jeśli wspólne mieszkanie was przerosło, a jedyne wnioski jakie z tego wyciągnąłeś to, że lepiej było nie wyjeżdżać albo ze sobą nie mieszkać to nie rozumiesz istoty bycie ze sobą.
Nie chodzi o to by cały czas w sztuczny sposób generować atrakcje by się sobą nie znudzić czy by intymność nie przytłaczała jednej ze stron.
Jest dokładnie odwrotnie- jeśli takie rzeczy przytłaczają tzn., że pomimo chęci, osoby do siebie nie pasują.
Więc problemem nie jest WYJAZD, on tylko obnażył słabości tej relacji.
Skupiasz się na wyniku i dlatego nie dostrzegasz przyczyn.
Niestety nie potrafi mi wybaczyć, kolokwialnie mówiąc, od reki. Pogodziłesm się z tym. Znam ją dobrze i doskonale wiem, że to co zrobiłem zakłuło najbardziej jak mogło. Od pierwszych dni tutaj zaczęła się tęsknota do kraju, która rozbijała ja strasznie. Jest bardzo związana z rodziną. Ja nie mogłem nic zrobić, dewaluowało to moje poczucie własnej wartości. Takie były początki, potem awantury, obojętność, i w końcu ciężka choroba. Te czynniki miały ogromny wpływ na cala sytuacje a ja postawiłem kropkę nad i. Zastanawiam się tylko jak się zachowywać do wyjazdu? Wczoraj mimo wszystko było w porządku.
To zachowuj się tak jak zawsze.. miło .. na koniec się z nią ładnie pożegnaj, przytul i wyjdź.. Albo ta krótka rozłąka coś wniesie to 'waszego związku' albo niestety nie. Póki co wracaj do rodziny i ODŻYJ !
24 2014-10-30 16:19:19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-30 16:21:44)
Bzdury wypisujesz.
Skoro nie umiała cieszyć się z wyjazdu z tobą tylko myślała o mamie i tacie (czy chomiku
) tzn. że nie jest to aż tak wielkie i zapierające dech uczucie, jak bardzo usilnie chcesz to przedstawić.
Mnie też zdarzało się wyjeżdżać z kimś na dłużej i dalej, ale nawet jeśli tęskniłam za krajem to bez przesady żebym z tego powodu miała odpieprzać takie szopki czy obojętnieć na związek.
Im więcej piszesz, tym ja bardziej widzę nieumiejętność pogodzenia się z tym, że ty ją bardziej niż ona ciebie kiedykolwiek.
Reszta to próby racjonalizacji i szukania wytłumaczenia na logikę.. zapętlasz się.
Ps. Ja mam jednak coraz większe wrażenie, że to najbardziej klasyczna klasyka. Tzn., że ona im dalej w las, tym bardziej w porównaniu z jej byłym wypadałeś źle i ona za NIM zaczęła tęsknić.
W tym momencie faktycznie - jakbyś rozbił niechcący szklankę- awantura gotowa.
Szkoda mi ciebie, bo widać że strasznie ci zależy, a ona próbuje cie uspokoić, ale nie sądzę by poświęcała rozmyślaniom tyle czasu co ty.
Oczywiście, to co zawarłaś jest w 100% prawdziwe. Jednak to dopiero 1/5 wyjazdu i czuje,ze wnioski,które mogłem wyciągnąć po tym co się stało, pozwolą Nam znaleźć balans i odpowiednie, wspólne życie tutaj. Nikt nigdy z nikim nie mieszkał, zero doświadczenia. Problemy, które napotkałem były.kompletnie nowe, dlatego skoro 60 dni wystarczyło żeby tak wiele się zmieniło, to drugie tyle powinno wystarczyć żeby to odkręcić. Co do niej.. Wczoraj powiedziała, żebym nie czuł się obojętny mimo,że ona tak się zachowuje. Płacze jak wychodzę z domu, nie chciała żebym leciał. I powiedziała,że zależy jej na zejściu się, na tym żeby wszystko wróciło do normy ale nie jest w stanie zapomnieć tego co się stało. Jest jej piekielnie ciężko i w normalnej sytuacji nie rozmawiałaby z nikim, a mnie bądź co bądź, dała szanse. Jednak napięcie mnie przerasta dlatego wracam.
26 2014-10-30 16:25:19 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-30 16:25:37)
Problem w tym, ze jedna twoja wpadka "położyła" w jej oczach 10-mcy czy tam więcej twoich starań.
Ona czeka na związek ' z bajki', gdzie nie ma problemów albo rozwiązują się same.
Nie dorosła do związku.
A za eksem tęskni dziko, bo już zapomniała co było złe, chyba że to on ją rzucił i byłeś plasterkiem.
Tak czy inaczej, ja tu dojrzałości nie widzę i potencjału na coś trwalszego.
Być może i tak jest. Blado wypadlem tylko tutaj. Natomiast w kraju jestem jej Bogiem. Namawiala mnie na związek przez 4 miesiące, czekała na mnie dwa. W końcu się doczekała i nie wypuszczała mnie nigdzie. Potem wyjazd, wszystko planowała, była w cudownym nastroju. Rozkwitała przy mnie z dnia na dzień. Przyjeżdżała do mnie o trzeciej w nocy bo nie mogła wytrzymać tęsknoty. I nagle po beznadziejnych dwóch miesiącach planuje inne życie.. Za rok?! Nie trzyma się to kupy. Kompletnie
Natomiast w kraju jestem jej Bogiem. Namawiala mnie na związek przez 4 miesiące, czekała na mnie dwa.
Sorry. Zmieniam zdanie - ty tez dojrzały specjalnie nie jesteś.
Brakuje adoracji co? ![]()
Narcyz stracił zainteresowanie i nie może tego przeboleć ![]()
Zostawiła go dla mnie, czekała tyle czasu wiedząc, że nie mogę być zobowiązany wobec niej wiec jednak chciała. I to nie.jest tak. Ona walczyła o nas przez 50 dni. Krzyczała, prosiła, płakała, błagała, robiła sama rzeczy,które ja powinienem i w końcu zachorowała poważnie i to ja tylko dobilo. Strasznie się dusiła. Ja żeby przejrzeć na oczy potrzebowałem tego co się wydarzyło.
Bardzo szanuje Twoje rady i pomoc. Ale jednocześnie wiem co pisze. Przeboleć może, znajdując je gdzie indziej. Ale ja nie chodzę na skróty. Min właśnie dlatego tutaj o tym piszę. Szukam różnych rozwiązań. Nie po to decydowałem się na to wszystko żeby nie podejmować walki.
31 2014-10-30 16:37:44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-30 16:42:45)
Ja bym nie miała zaufania do kogoś, kto "zostawia partnera dla mnie".. Owszem, dla mało świadomych osób działa to jak pieszczota punktu G dla ego, ale patrząc na trzeźwo -dużo mówi to o osobie, która odchodzi.
Teraz już i wiesz, że poprzedni partner nie był zły, po prostu zafascynowała się kimś nowym- padło na ciebie.
Od teraz poznasz uroki życia w trójkącie. Przygotuj się na rollercoaster - takie London Eye- za darmo ![]()
Ona będzie na zmianę slalom myślowy i uczuciowy między wami uprawiała.
Klasyk. To nie jest kobieta, tylko dziecko w ciele kobiety.
Jeszcze jedno : Ty piszesz o szukaniu rozwiązań i nie poddawaniu się bez walki, a ona: 1) odeszła od swojego faceta bo poczuła motylki w brzuszku do Ciebie (co tam partner, co tam zobowiązania- hej, zabawo!) 2) jak się pojawiły problemy z tobą to ona znalazła jedno rozwiązanie: smski do byłego
Cud kobieta ![]()
Naprawdę nie widzisz, że to już gdzieś było grane..?
Po pierwsze nie znasz sytuacji a wyciągasz daleko idące wnioski na podstawie ogólnego schematu. Ja nie zamierzam się rozpisywać o wszystkim, nie będę Cię do niczego przekonywał, to nie jest mój problem. Po prostu nie masz racji. Nawet w 1% w powyższej wypowiedzi . Zaczynasz być uszczypliwa mimo mojej neutralności. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale to też o Tobie świadczy a co za tym idzie o wartości merytorycznej Twoich wypowiedzi. Mimo wszystko, dziękuję Ci za pomoc. Serdecznie pozdrawiam ;-)
Zrozumiałam. Wasz przypadek jest WYJĄTKOWY i nie mieści się w żadnych schematach ludzkich zachowań.
Za kilka miesięcy sam się ze swojego braku pokory u śmiejesz, jak już entuzjazm nieco opadnie ![]()
pozdrawiam również
Mowie tutaj o wszystkim. Całej historii mojej i jej. Nie możesz obiektywnie na to spojrzeć nie.mając o tym pojęcia. Dopasowywanie tego co opisałem do gotowego schematu jest błędne ponieważ takowe schematy nie uwzględniają przedewszystkim samotności. Samotności, która czuje człowiek śpiąc z kimś w jednym łóżku. To chyba najgorsze co się może komuś przydarzyć i owszem. Przydarzyło się właśnie przez mój brak pokory. Place za to tym co czuje aktualnie i szukam małych rad od Was, min i od Ciebie. Jakie malutkie gesty wykonać w stronę lepszego jutra. Jak umiejętnie rozłożyć w czasie wszystkie działania. Bo mam go sporo mimo wszystko. Nic więcej. Jeszcze raz dzięki za pomoc
Samotności, która czuje człowiek śpiąc z kimś w jednym łóżku. To chyba najgorsze co się może komuś przydarzyć
Błędnie zakładasz, że nie wiem o czym mówisz.
Coś Ci powiem.. Nie zawsze trzeba znać każdy szczegół i niuans historii danej pary, by móc na podstawie zachowania czy minionych zdarzeń mieć pojęcie o tym co się dzieje i jaki jest ogólny "trend".
Historia zawsze jest indywidualna, ale to co jest stałe i przewidywalne to pewne wzorce zachowań, co przekłada się na podejście i działa potem niejako 'z automatu'.
Polecam Ci rozejrzeć się po wątkach. Tu i w dziale Zdrada-Rozstanie.
To co tam rpzeczytasz, nawet jeśli nie pomoże doraźnie, to poszerzy Ci znacznie perspektywę.
Witam ponownie. Aktualnie jestem w Polsce, do czwartku. Można powiedzieć,że leczę się psychicznie, nareszcie znajomi i rodzina odciągaja mnie od problemu,który we mnie mimo wszystko jest bardzo głęboko zakorzeniony. Po powrocie czeka na mnie obiad i zabieram ja na kolacje. Jednak czuje,ze wszystko stracone. Ona ma teraz swobodę kontaktu, zapewne świetnie im się rozmawia nawet do rana. Nie zmienia to faktu,że czasami napisze do mnie, ale to raczej z grzeczności. Nie łudzę się na nic, staram wyrwać uczucie z serca. Przed nami poważne egzaminy. Ona już raczej odplynęła w jego stronę w 99%. Sylwester nie wypali chyba,że zdarzy się cud na który nie warto z reszta liczyć. Tak czy siak, musimy ze sobą mieszkać. Sądzicie, że utrzymywanie gorących relacji przez internet ma szansę powodzenia mieszkając z eks facetem w jednym pokoju i mając w pamięci wszystko, co przeżyliśmy? Pozdrawiam
Mowie tutaj o wszystkim. Całej historii mojej i jej. Nie możesz obiektywnie na to spojrzeć nie.mając o tym pojęcia
.
Jak nie ma pojęcia skoro piszesz "o wszystkim"? Elle świetnie Ci tu wyłożyła, tylko Ty nie chcesz widzieć:
Ty piszesz o szukaniu rozwiązań i nie poddawaniu się bez walki, a ona: 1) odeszła od swojego faceta bo poczuła motylki w brzuszku do Ciebie (co tam partner, co tam zobowiązania- hej, zabawo!) 2) jak się pojawiły problemy z tobą to ona znalazła jedno rozwiązanie: smski do byłego
.
Miałeś trudniejszy okres, bywa. W związku jest chyba tak, że jak jedno się potknie, to drugie podpiera, a ona Ciebie popchnęła i podłożyła nogę. Chcesz ryzykować brnięcie w związek z kimś takim?
To nie tak,że mnie popchnęła. To ona załatwiła ten wyjazd i mnie namowila, byliśmy naprawdę szczęśliwi. Gdybyśmy zostali w kraju, nadal bylibyśmy tak szczęśliwi jak wcześniej. Po prostu mieszkanie z nią mnie przerosło. Wina leży po środku. Ona o tym wie i ja o tym wiem. Wiem również,że mam kilkanaście miesięcy z Nią pod jednym dachem. I wiem,że nie mogę żyć tak jak powinienem właśnie przez fakt mieszkania razem. Dlatego szukam jakiejś drogi do niej. Każdy w życiu popełnia błędy, ludzie się gubią. Być może sam jestem zgubiony ale nie zamierzam rezygnować z marzenia,które razem pielegnowalismy kawał czasu, wycierpielismy się po drodze a mimo to przetrwalismy
przetrwalismy. Mimo,że teraz walczę o nie sam.
Jeśli ona jest tego warta to się nie poddasz. Jeśli to zrobisz, Ty nie jesteś tego wart.
Mając w pamięci cały okres, stwierdzam,że mimo wszystko warto. Jak długo, nie wiem. Moje uczucie słabnie ale teraz w kraju odciąłem się na dobre. Żyłem tak jak powinienem i.. Niezbyt pomogło, próbowałem udusić to w sobie ale aktualnie jestem bez szans. Dlatego muszę trwać w beznadzieji ale podejmuje zdecydowane kroki żeby to ograniczyć. Wracam w czwartek, czeka na mnie obiad i jesteśmy umówieni na kolacje. Co się wydarzy, opiszę w piątek. Pozdrawiam