Witam!
Zastanawiam się i też Was pytam o zdanie, opinie co oznacza termin "aseksualność", facet jest aseksualny dla kobiety i też kobieta jest aseksualna dla faceta. Czy Waszym zdaniem to jest rzecz nabyta? Tak jak otyłość?
WIadomo ktoś schudnie 20 kg i już widac różnice czy aseksualność można zniwelować?
Bo co to oznacza tak na prawdę? facet jest mało męski dla kobiety? ale czy to kwestia wizerunku, ma taki a nie inny image czy figury czy też pewnych cech zachowania, uosobienia?
Wiem, że można poczytać w sieci, w słownikach ale ja nie pytam na zasadzie ucznia z 5 klasy jako terminu, tylko po prostu w życiu codziennym.
Załóżmy podobam się Kasi ale nie podobam się Ani - ona twierdzi że jestem aseksualny dla niej, czy jest szansa że "coś" zmienie i będzie mnie inaczej odbierać?
Bo jaki jest problem, mam siostre starszą ponad 30 lat ma, ogladaliśmy kiedyś zdjęcia celebrytów na jednym z portali który głośno o nich mówi i pisze itd..
Wielokrotnie zdarzało się że siostra twierdziła iż jakiś tam załóżmy piłkarz nie podoba jej się bo jest aseksualny.
Teraz pytanie skoro kogoś się nie zna i już się twierdzi coś takiego to czy to czasem nie jest tylko kwestia wyglądu, figury?
Podobno wygląd nie jest najwążniejszy ale z kolei aseksualizm wiąże się wg mnie ścisle z tym co prezentujemy na zewnątrz..
Niektórzy faceci np twierdzą iż aktorka Joanna Jabłczyńska jest aseksualna..a co zamienili z nią 500 zdan i znają ją od dawna?
No nie..więc własnie..
I teraz idąć dalej wygląd ma znaczenie i czy facet który podchodzi do kobiety nie jest czasem już z góry przekreślony bo jest aseksualny skoro ze zdjęć, z telewizora już coś takiego można ocenić?
No bo nie sądze aby ktoś traktując osobę jako aseksualną myślał o kwestii związku.
Tak wracam do czasów sprzed 6-7 lat, wtedy nieco więcej kobiet kręciło się wokół mnie a ja tego nie potrafiłem wykorzystać i po prostu postawić kropki nad "i" i w ten sposób związać się, ale znajomy tez sądzi że po prostu dla części byłem aseksualny i mało atrakcyjny.
Lepiej poszukać kogoś innego..
No okej tylko w tym momencie sama teoria o tym że wygląd nie ma znaczenia staje się bzdurą, ma znaczenie, bo aseksualność czyli brak pociągu fizycznego, brak męskości u faceta w oczach kobiety to są ściśle powiązane rzeczy z fizycznością z tym co zewnętrzne.
Dlatego wracam do początku i zapytam jeszcze raz czy wg Was aseksualności tak jak np otyłości można się pozbyć?
Czy podchodząc do Basi jestem z góry skreślony bo aseksualny a do Pelasi nie, bo ją pociągam? i tego się nie zmieni i to tak było i będzie? Kiedyś po prostu się nad tym zastanawiałem kwestia aseksualności a wygląd zewnętrzny i kontakty z kobietami czy to wszystko się łaczy czy tez niekoniecznie.
Bo teraz weźmy z show-biznesu taki przykład- piłarz C. Ronaldo wiem że kontrowersyjna postać, dla jednych kobiet cudo facet dla innych piękniś i pusty lovelas ale patrząc na jego zdjęcia sprzed 15 lat, mam wrażenie że to co kiedyś ze sobą reprezentował to taki klasyczny wygląd aseksualnego gościa a teraz piękniś i pełen seks.
Dlatego właśnie nie wiem czy aseksualność to w pewnym sensie cecha umowna- dla każdego oznacza coś innego czy to kwestia zadbania o siebie wyglądu zewnętrznego i jakiś cech typowo męskich? lub u kobiet kobiecych..
Czy inwestując tysiące tak jak celebryci we fryzjerów, stylistów i ludzi od wizerunku nagle ktoś stanie się super przystojniakiem jakiś facet? chociaż przykład aktorki Jabłczyńskiej raczej pokazuje coś innego..
Albo przykład piosenkarki Agnieszki Chylińskiej...nie wiem czy dla mnie to extra kobieta, super laska ale w czasach O.N.A. - tragedia kobieta która tylko w metryce była płci pięknej..a teraz zupełnie coś innego no i jak to jest?
Ciekaw jestem Waszego zdania.