Temat bardzo na czasie, bo zewsząd napływają do nas informacje o śmiercionośnym wirusie. Słusznie że uczula się ludzi na zagrożenie, ale czy czasem się nie przesadza?
Boicie się czy macie w nosie Ebolę?
Przyjrzyjmy się nieco bliżej faktom na temat tego wirusa.
Ebola przenosi się poprzez krew i płyny ustrojowe ludzkie oraz niektórych gatunków zwierząt np. małp lub nietoperzy, nie ma żadnych badań ani argumentów na to, że wirus może być przenoszony przez koty lub psy, w obliczu tego uśpienie psa chorej pielęgniarki budzi poważne wątpliwości etyczne.
Wirus choć śmiercionośny i niezwykle groźny, nie jest niezniszczalny i poprzez proste czynności możemy zminimalizować ryzyko zachorowania.
Wirus jest wrażliwy już na temperatury powyżej 60 C, zalecane jest więc częste mycie rąk w mocno ciepłej wodzie z dodatkiem mydła. Wirus jest także wrażliwy na promieniowanie UV oraz na powszechne środki do dezynfekcji. Dbałość o higienę, częste mycie rąk, maseczki na twarz mogą w znacznym stopniu uchronić nas przed tym wirusem.
Ja osobiście śledzę temat, jak zawszę dbam o higienę i w razie jeśli wirus dojdzie do nas mam też maseczki (które zdarza mi się nosić również w sezonie grypowym, kiedy idę np do lekarza czy do sklepu i wiem, że będę miała kontakt z wieloma osobami).
A Wy boicie się czy macie temat w nosie?
A może po prostu zachowujecie zdrowy rozsądek?