Czy "leczenie się" z Pierwszej Miłości trwa aż tak długo?
Błażeja poznałam jeszcze w liceum. Nie trzeba mówić jak bardzo ważny był dla mnie ten związek, mając 18 lat kocha się absolutnie bezwarunkowo. Po 3 latach rozstaliśmy się, ale po paru miesiącach zaczęliśmy normalnie przyjaźnić się.
W tym czasie poznałam Tomasza, starszego ode mnie o 6 lat, dojrzalszego, "bezpieczniejszego". Jestem z Tomaszem 2,5 roku i jest... normalnie. Bez porywów.
Widuję się raz na jakiś czas z Błażejem na piwie, żeby pogadać co u nas i czuję, że obydwoje bardzo żałujemy rozstania. Nie powiedział tego wprost, ale wiem, że chciałby zacząć raz jeszcze. On był całkiem inny niż Tomasz, zawsze chciał żyć "na całego", lubił ryzyko, nigdy nie usłyszałam "nie mam siły na seks", imponował mi w pewien sposób. Tomasz jest z kolei typem kładącym się do łóżka z laptopem, nie lubi zmieniać niczego co nie jest konieczne, bardziej mnie kontroluje, czasami spontanicznie pójdziemy do kina, ot i tyle. Kocham go i czuję się stabilnie, ale nie wiem czy spełniam się w tym związku w 100%.
I tu pytanie... czy to normalne, że myśli się o tym Pierwszym? Czy powroty do Pierwszych Miłości wychodzą? Przecież mimo wszystko zmieniamy się...
Czy warto?
pozdrawiam,
Monika