Cześć
Niby mam dopiero 19 lat, ale już zaczęło męczyć mnie to, że nigdy nie mogę trafić z uczuciem. Podobało mi się paru chłopaków, ale żaden z nich mnie nie chciał/ był zajęty itd. Ja natomiast dałam kosza już wielu chłopakom. Zastanawiam się, dlaczego tak jest? Czy to we mnie jest problem, że interesuje się tylko kimś, kto jest dla mnie niedostępny, a gdy jakiś chłopak, chciał by ze mną być, to z góry jest przekreślony, mimo tego, że jest miły, dobrze mnie traktuje i by na to zasługiwał. Nigdy nie chciałam wchodzić w związek, wiedząc, że nic do tej osoby nie czuję, bo wiem, że to by było mocno nie fair i raniło by jeszcze bardziej niż odzrzucenie. Parę miesięcy temu poznałam chłopaka, któremu się spodobałam i zabiegał o mnie, po niedługim czasie on również mi się spodobał... już myślałam, że w końcu wypali, ale później się okazało, że tylko się mną bawił, był kolejnym podrywaczem. Od dłuższego czasu jestem już sama, chciała bym znaleźć kogoś na dłużej...Co zrobić, żeby w końcu znaleźć odwzajemnione uczucie? Albo odwzajemnić czyjeś? Wiem, że pytanie trochę bez sensu, ale może ktoś z was też ma taki "problem", lub miał i sobie jakoś z tym poradził?
1 2014-09-30 00:31:51 Ostatnio edytowany przez Kika00 (2014-09-30 00:33:51)
2 2014-09-30 00:39:36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-30 00:45:40)
Czasem warto pozwolić na to "zabieganie", a nie przekreślać na start - jesli są jakieś szanse, jakiekolwiek.
Rozumiem, ze jestes bardzo atrakcyjna, więc szukasz kogos podobnego, to i "gorszych" odpalasz. Moze po prostu za szybko.
Warto wiedziec co Ci dokladnie nie pasowało w tych odrzuconych - czy to stałe cechy, czy cos o czym nie masz pojęcia. Tak samo to co Cie przyciąga, a oni tego nie mieli. Jakies KONKRETNE cechy.
Kwestie bycia miłym i dobrym dla Ciebie pomine z grzecznosci ![]()
A zeby sprawdzic czy "lecisz" na niedostepnosc to musza byc spelnione takie warunki
- niska wartosc, niezadowolenie z siebie (nie z wyglądu)
- schemat rodzinny gdzie o milosc, zainteresowanie i akceptacje musialas zabiegać (wiecznie bylas "tą złą" i robiącą źle)
- relacja matki z ojcem dość słaba, gdzie ojciec rządził, ale też był niedostępny emocjonalnie, brak więzi z nim, porozumienia
To tak psychologicznie. Reszta to kwestia atrakcyjnosci delikwentów.
3 2014-09-30 00:50:43 Ostatnio edytowany przez Kika00 (2014-09-30 00:58:02)
Parę razy "pozwoliłam" o siebie zabiegać, ale nawet po jakimś dłuższym czasie ta osoba mi się dalej nie podobała, a zdążyła już sobie narobić nadzieji. Dllatego teraz gdy "na starcie" ktoś mi się nie spodoba, wiem, że później też będzie tak samo. No to w takim razie musi być to coś innego, bo oprócz pierwszego punktu (nie tyle, że jakoś jestem strasznie z siebie niezadowolona, ale wiem, że ideałem nie jestem) się nie zgadza. Może faktycznie Ci, którym to ja się podobam nie są jacyś mega atrakcyjni, ale znów Ci, którzy mi się spodobali też nie są. Na ogół podobali mi się zwykli faceci, którzy mieli odmienny do mnie charakter, z wyglądu nie musieli być nawet strasznie ładni, wystarczy, że mieli "to coś", co przyciągało. Któryś raz powtarza się już taka sytuacja, że ktoś mi się spodobał, nic z tego nie wyszło, przez jakiś dłuższy czas (parę miesięcy, a nawet i lat (w dwóch przypadkach)) jakoś nie mogłam się z nikim innym związać, bo wciąż podobał mi się tamten "ktoś".
Mozna sie tylko domyślać co to dokładnie było, ale to Ty powinnas wiedziec. Moze to kwestia pewnosci siebie, charyzmy, nudziarstwa, wazeliniarstwa. Konkretne cechy. Bez tego nic się nie zrozumie.
No to tak... z tych ostatnich chłopaków, którzy mi się nie spodobali : Jeden na pierwszym spotkaniu od razu chciał mnie zaciągnąć do łóżka, inny był kobieciarzem, inny za mało się starał, był zbyt nieśmiały (na ogół własnie bardzo mi się podoba jak chłopak jest nieśmiały, ale z umiarem).
A tak, "reszta" była całkiem fajna, lubiłam ich, ale po prostu mi się nie podobali.
Nie podobali - w znaczeniu "nie pasowali" z osobowości albo charakteru, tak?
Czy jednak chodzi o wygląd ?:>
Głównie chodziło i o charakter i o wygląd.
9 2014-09-30 01:09:29 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-30 01:10:37)
Właśnie. Tamci wcześniejsi "wyrzuceni do kosza" akurat mysle trafnie ocenieni źle, ale co to znaczy nie podobali? Za duzo ogólników.
Ale na to wychodzi, ze jednak nie trafiłaś na odpowiedniego KTÓRY wyraziłby też Tobą zainteresowanie jakie byś chciała (nie do lozka, nie bajerant, nie totalnie niesmialy).
Byli tacy, którzy interesowali się mną, dokładnie w taki sposób, jaki bym chciała, ale mimo tego, czegoś im brakowało, nic do nich nie czułam, prócz sympatii.
Masz 19 lat. Dopiero poznajesz swoje oczekiwania względem mężczyzn i związków. Daj sobie czas, nie wyszukuj problemów ![]()
Wiem, tylko czasami wydaje mi się, że nigdy to się nie zmieni i zawsze będą to nieodwzajemnione relacje, czy w tą, czy w tamtą stronę.
Wiem, tylko czasami wydaje mi się, że nigdy to się nie zmieni i zawsze będą to nieodwzajemnione relacje, czy w tą, czy w tamtą stronę.
Zlituj się.. Na Forum są ludzie starsi od Ciebie o 10 i więcej lat- co oni maja powiedzieć? ![]()
Zdążysz się jeszcze kilka razy zakochać i odkochać, nie spiesz się tak do tego miodku
WYLUZUJ.
Wydaje mi się,że każda osobą,która jest sama a chciałaby kogoś mieć znajdzie takie usprawiedliwienie ( ci którzy mi się podobają mnei nie chcą, tych , którym ja się podobam , nie chcę ja ). Już wielokrotnie to słyszałam od koleżanek:)
Cóż , masz 19 lat, nie ma co lamentować:) Na pewno znajdzie się ktoś kto na dłużej zagości w Twoim sercu, z wzajemnością oczywiście:)
Dziś mam 23 lat, przez te 4 lata naprawdę duuuużo się wydarzyło i trochę w moich wymaganiach pozmieniało:)
Każda znajomość to jakieś doświadczenie:)
Hm, może masz charakter, który lubi "zdobywać" facetów, a nie być zdobywaną. Bo potrzebujesz jakiejś adrenalinki w związku z zabieganiem, jakiejś mocnej chemii? Wydaje mi się, że będziesz podatna na gracza manipulanta, który wie jak zaimponować kobiecie, wie, że trzeba ją zainteresować a potem pozwolić aby ona latała za nim, następnie to wykorzysta i wyrzuci. Albo masz po prostu ciężki gust i szukasz ideału, który każdy w końcu znajduje w kimś innym (starym koledze, którego się odrzucilo), ale dopiero po dorośnięciu, po kilku ładnych latach...