Karma - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 192 ]

Temat: Karma

Czytam to forum od jakiegoś czasu.
Chociaż ciężko pisać, ale jakoś muszę się przemóc- może pomoże ...
?
Jak układałam to w głowie- lepiej to brzmiało, ale raz kozie śmierć: wiele z Was zastanawiało się co czuje zdradzacz, jakie miał nie podudki itp.

Otóż ja jestem  2w1 : zarówno zdradzaczem jak i zdradzoną.
Niestety ja wykonałam pierwsza ten haniebny czyn, z większych lub mniejszych powodów. Po latach analiz swojego postępowania w końcu doszło do mnie dlaczego: ciekawość, bo M. był moim pierwszym i wówczas jedynym, dowartościowanie , bo podobałam się komuś innemu niż facetowi, z którym byłam kilka dobrych lat, no i chyba najważniejsze : powolne wypalanie się nas w małżeństwie.
Nie zmienia to faktu, że zdradziłam ? nie jednorazowo, a kilkakrotnie. Od początku było typowo ?po męsku? ? bez uczuć i tylko fizyczne. Nie ma sensu pisać szczegółów- zakończyłam to na długo przed ?wydaniem się? zdrady, jednak M. dowiedział się ? podsłuchując moją rozmowę z przyjaciółką.

I zaczęło się piekło ? dla niego jako zdradzonego i dla mnie - zdradzacza- przepytywania, podsłuch w samochodzie, ciągłe drążenie, psycholog i decyzja, że mimo wszystko idziemy RAZEM. Chciał spróbować dla dzieci (mamy dwójkę) dla mnie było to jak zbawienie.
Wiedziałam, że schrzaniłam na całej linii i przyjmowałam wszystkie warunki, jakie mi stawiał, słuchałam wyzwisk i żyłam w tym dalej, głupia szczęśliwa, że po czymś takim pozwolił mi być ze sobą.
I tak mijały lata, raz było lepiej, raz gorzej . M. dalej miał/ma problemy z alkoholem i średnio raz na 3-4 miesiące były ?akcje? . Po alkoholu zachowywał się wrednie: ciągłe wyzwiska. Początkowo tylko gdy byliśmy sami , z czasem na wspólnych imprezach ze znajomymi. Nie raz usłyszeli jak nazywał mnie ?dzi.ką?, ?kur.ą? . W sylwetra przeszedł samego siebie : oprócz ?standardowego? zachowania doszło obłapywanie innych kobiet, nie tylko po piersiach.. ehhh Oczywiście były przeprosiny, zapewnienia, że to się już nigdy nie zdarzy?

Teraz jak to piszę, to nie mogę uwierzyć, ze na to pozwalałam, ale zawsze tłumaczyłam go tym, że zawsze będę mu wybaczała takie zachowanie, bo skrzywdziłam go strasznie.

Oddaliliśmy się od siebie znowu, było źle. Ale planowany w kwietniu wspólny wyjazd był dla mnie jak zbawienie: pierwszy raz bez dzieci, kilka dni dla nas. Ja ponownie się w nim zakochałam, w cudownym człowieku, jakim jest/był. Powiedziałam mu o tym , ale zero reakcji. ?
Teraz już wiem dlaczego.
W maju dowiedziałam się, że ma przyjaciółkę z pracy ? kogoś kto go rozumie i w ogóle jest cudowna dla swojego męża. Przyjaciółkę, która wysyła mu swoje zdjęcia i jest po prostu wspaniała. Kazałam mu zakończyć znajomość ? nie zrobił tego, po kilku dniach znowu się z nią kontaktował, bo się o niego martwiła. W domu odchodziły dantejskie sceny ? ja błagająca go o to żeby skończył to, on zapewniający mnie, że on mnie nigdy nie zdradził, że to ja się pieprzył..m nie wiadomo z kim i gdzie, że jestem głupia i powinni mnie w kaftan wsadzić...
Teraz jak o tym myślę, to się zastanawiam, dlaczego ja z nim jestem nadal? dlaczego próbuję iść do przodu razem z nim ?
Wracając do opowieści: w końcu moja karma mnie dopadła : okazało się po 1,5 miesiąca - ciągłych  kłótni i  zapewnień z jego strony, że się z nią nie kontaktuje w żaden sposób i kocha tylko mnie -  że miał z nią romans ? od marca ? to nie były tylko ?numerki?, ale jawne mówienie sobie ?kocham cię? czy  ?tęsknię?.
M. twierdzi, , iż dla niego to była gra ?. , gra której nie potrafił zakończyć przez 1,5 miesiąca, pomimo moich błagań i szaleństw. I tego nie potrafię  zrozumieć

Próbuję i nie mogę.

Wiem, mam za swoje, ale odkąd analizuję to wszystko doszłam do wniosku, że swoje przecierpiałam, przez te wszystkie lata poniżał mnie niejednokrotnie. A teraz ? wiedząc jak boli być zdradzonym, zrobił to samo.
A to za bardzo boli.
I tak się motam od 3 miesięcy. Chodzimy do psychologa, raz lepiej , raz gorzej.
M. się stara, słucha moich wyrzutów jak mam gorsze dni, błaga o to żeby pójść do przodu ? ja nie wiem jak. Jemu nie wyszło przez te wszystkie lata po mojej zdradzie. Jak ja mam to zrobić po 3 miesiącach?
Nie potrafię.

Może znajdę tutaj receptę.

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Karma

Jako zdradzony facet powiem tylko jedno
Brawo dla Twojego męża... po zdradzie już nigdy nie jest jak przed

3

Odp: Karma

Cześć Mruffka. Czy dobrze rozumiem, że przed Twoją zdradą mąż miał problem z alkoholem?

Bardzo zraniłaś męża, ale teraz on się na Tobie wyżywa. Ty na nim również.  Dotarliście do punktu, w którym ani on, ani Ty nie macie już żadnych korzyści z "wyrównania rachunków". Związek możecie uratować, jeśli postanowicie sobie wybaczyć. Wzajemnie. Nie twierdzę, że to musi stać się natychmiast, ale takie postanowienie byłoby początkiem uzdrawiania relacji.

Oprócz tego chyba każde z Was ma prywatne "demony", które dobrze byłoby "egzorcyzmować" na indywidualnej terapii. Nie tylko małżeńskiej.

Reklama

4

Odp: Karma
ares2014 napisał/a:

Jako zdradzony facet powiem tylko jedno
Brawo dla Twojego męża... po zdradzie już nigdy nie jest jak przed

Dziewczyna pokajała się, szczerze napisała, co zrobiła, ale też ile dla niej ta relacja znaczy. Z jej wypowiedzi wynika, że mąż przed zdradą święty nie był.

Nie umiesz udzielić żadnej rady, po co więc do...rdalasz jej takim komentarzem? Co chcesz osiągnąć?

Generalnie jestem zdania, że jak ktoś ma zdradzić, to niech powie, co mu leży na wątrobie albo odejdzie, ale też jeśli ktoś ma traktować zdradę małżonka jako alibi dla stoczenia się, to  niech lepiej bierze d.pę w troki i nie marnuje życia ani jemu, ani sobie.

5

Odp: Karma

Osobiście nie dziwię zgryzocie Mruffki.
W pokucie po zdradzie otrzymała od mało świętego męża "okopanego" na wygodnej pozycji zdradzonego, pozory wybaczenia okraszone wyzwiskami, a na deser równoległy, kilkutygodniowy romans.

Czyli, ukarał ją tym samym, łudząc jednocześnie, że chce naprawy związku.

Mruffka dała ciała koncertowo zdradzając "ot, tak sobie", bez głębszych powodów. Na jej niekorzyść wpływa dodatkowo fakt, że gdyby nie podsłuchana przez męża rozmowa, przypuszczalnie dotąd obdarzałaby  go świeżym porożem.

Nie mnie oceniać, kto bardziej zawinił w ich związku.
Myślę jednak, że mąż nie poradził sobie ze zdradą Mruffki, a jednocześnie zwolnił się z wierności wobec niej, niezależnie od tego, czy doszło w jego przypadku do "prawdziwej" zdrady fizycznej.
Postawy obojga są równie naganne.

Macie remis Mruffka. Teraz od Was zależy, czy poddacie małżeństwo obustronnym walkowerem, czy też stworzycie na powrót jedną drużynę.

facet po przejściach
Reklama

6

Odp: Karma

Hej, tez byłam kiedys w bardzo podobnej sytuacji i jedyne co mnie uratowało z tego chorego zwiazku to rozstanie . I powiem Ci daj sobie spokoj juz z nim mimo,ze go kochasz,bo i tak wam nie wyjdzie, za kazdym razem bedziecie sobie wzajemnie wypominac i kazde z was drugiego bedzie podejrzewac o zdradę na kazdym kroku,a to juz jest chore i tylko waszą psychikę psuje ...

Odejdziesz to odżyjesz zobaczysz ... zaczesniesz sie uśmiechać i cieszyć życiem ,, teraz pewnie chodzisz smutna, pamietasz kiedy byłas ostatni raz szczęśliwa?

mam tęsknotę rozdzierającą żołądek i głód drapiący serce
kły Twojej nieobecności rozszarpują świt
wróć
już nie chcę więcej

7

Odp: Karma
ares2014 napisał/a:

Jako zdradzony facet powiem tylko jedno
Brawo dla Twojego męża... po zdradzie już nigdy nie jest jak przed

Przeczytałam Twoje posty, wiem , że żona skrzywdziła Cię bardzo - ale na moim przykładzie ucz się, że : nie zapomnisz, zawsze będzie Ci ciężko, a jak będziecie mieli problemy - czy odezwie się w Tobie męska natura ?
więc napisz mi, bo nie rozumiem : dlaczego bijesz mojemu mężowi brawo? za dowalanie mi przez te wszystkie lata? czy może za publiczne upokarzanie ?  bo chyba nie za to, że odpłacił mi zdradą, bo po co wybaczać ... a sam jesteś skory do wybaczenia swojemu zdradzaczowi ....

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

8

Odp: Karma

Excop -witaj smile co do fizycznej zdrady mojego M - doszło, przyznał się sam, gdy został "postawiony" pod ścianą , myślac że wiem ... jego "wpadka". Ale oprócz zdrady fizycznej , była zdrada emocjonalna: wypisywanie słów pełnych miłości, oficjalnie: wyjazd do pracy, a już mniej oficjalnie: 250 km w jedną stronę, bzyk i do domu jak przykładny mąż i ojciec. Staram się poukładać sobie w głowie to wszystko, on teraz żałuje, ale nie wiem czy to nie jest dla mnie za późno ... chociaż chce dać szansę, żebym sama ze sobą była ok.

Koczilla - smile terapia małżeńska to jedno, i dla każdego z osobna- drugie : ja chodzę, M. niby chce chodzić ale musi sobie w głowie ułożyć, bo to dla niego takie wszystko na szybko ... może ma rację , cóż... jego psychika. Ogólnie wszystko sobie "układa", tak jak nie mógł zerwać znajomości, bo nie miał czasu usiąść i się nad sobą zastanowić... i kurde tego nie potrafię pojąć !ehhhh


Kanzaki smile nie pamiętam kiedy byłam szczęsliwa, naprawdę nie pamiętam sad

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

9

Odp: Karma

Twój mąż ucieka od problemu albo Cię po prostu zbywa. Kryzys małżeński i romans to na tyle palące kwestie, że powinien był bezwzględnie naleźć czas, by się nimi zająć.

10

Odp: Karma
Mruffka napisał/a:

Kanzaki smile nie pamiętam kiedy byłam szczęsliwa, naprawdę nie pamiętam sad

Własnie tez tak miałam ,nawet przestałam sie usmiechac ,zartowac,cieszyc z sikcesów dzieci , po prostu z dnia na dzien umierałam ...a on szczesliwy ,zadowolony --- nie nie Tobie tez sie nalezy,a na nim się świat nie kończy !!!


Rozwaz wszystkie za i przeciw i podejmij decyzję , bedzie ciezko,ale warto smile trzymam kciuki &&&&

mam tęsknotę rozdzierającą żołądek i głód drapiący serce
kły Twojej nieobecności rozszarpują świt
wróć
już nie chcę więcej

11 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-24 20:33:15)

Odp: Karma

Jego po prostu przerosło to wszystko, "poroże" okazało się być zbyt ciężkie, jego największym błędem było nie wymeldowanie się z małżeństwa, a potem już samo poszło... systematyczne dobijanie Jej i samego siebie...

Autorko, macie iluzoryczne szanse na połatanie tego wszystkiego, może lepiej jednak się rozstać... w jakiejś zgodzie???

12

Odp: Karma

Nie znam tych ludzi, nie siedzę w ich głowach, nie losowałam dla nich kart, więc nie zamierzam wyrokować, na jakim etapie związku się aktualnie znajdują. Może to już koniec, a może jednak dojdą obydwoje do wniosku, że więcej ich łączy niż dzieli.

Rozumiem, że mąż Mruffki bardzo źle przyjął wiadomość o zdradzie, nie rozumiem natomiast, dlaczego ona ma być winna, że on od lat konsekwentnie robi  z siebie szmatę. Pije, awanturuje się, zdradza. Faktycznie lepiej byłoby iść do sądu. A jeszcze lepiej na terapię małżeńską.

Odnoszę wrażenie, że znaleźliście sobie Panowie dziewczynkę do bicia, na której możecie wyładować werbalnie wszystkie swoje zaprzeszłe frustracje. To też jest przemoc. Naprawdę  nie rozumiem, po co udzielać się w takim wątku, jeśli nie ma się żadnej dobrej rady. Tym bardziej, że nie piszecie niczego odkrywczego.

13

Odp: Karma

Biję brawo mężowi i wszystkim, którzy znaleźli sobie "dziewczynkę do bicia". Porażająca jest solidarność jajników. Jakoś panienki zapominają kto to wszystko spier.... z typowo babskich pobudek. A bo to ciekawość, dowartościowanie, podrygi serduszka czy swędzenie macicy. A ponoć to my myślimy mniejszą z głów.

14

Odp: Karma
wkurzony napisał/a:

Biję brawo mężowi i wszystkim, którzy znaleźli sobie "dziewczynkę do bicia". Porażająca jest solidarność jajników. Jakoś panienki zapominają kto to wszystko spier.... z typowo babskich pobudek. A bo to ciekawość, dowartościowanie, podrygi serduszka czy swędzenie macicy. A ponoć to my myślimy mniejszą z głów.

Wkurzony, idź pobiegaj albo umów wizytę z terapeutą. "Solidarność jajników", "typowo babskie pobudki", "swędzenie macicy" - co to za argumenty? Seksizm przestał być modny kilkadziesiąt lat temu, wiesz?

Oprócz tego nie przypominam sobie, byśmy kiedykolwiek razem pasali świnie, więc nie nazywaj mnie "panienką".

Wkurza Cię wątek, w którym kobieta przyznała się do zdrady? Nie wchodź. Najwyraźniej niepotrzebnie rozdrapujesz niezabliźnione rany.

15

Odp: Karma

Masz rację, nie pasałem Cię.
Jeszcze chcesz mi pojechać? Proszę bardzo -  to po mnie jak po kaczce. Biję brawo mężowi a reszty argumentów też się wypierać nie zamierzam. Rusza Cię to? Jest takie powiedzenie: "uderz w stół" itp.

16

Odp: Karma

Bardzo proszę o kulturalną i merytoryczną wymianę zdań. Równocześnie proszę, aby wszelkie osobiste zatargi załatwiać poza forum.
Z góry dziękuję za dostosowanie się i pozdrawiam.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

17 Ostatnio edytowany przez Aniaa34 (2014-09-24 21:36:28)

Odp: Karma

Mruffka nie aprobuję zdrady. Bo to coś złego i nagannego. To zło.
Ale jeszcze bardziej chyba nie toleruję zemsty "oko za oko", bo to poniżej tego co się nazywa godnością.
Nie wyznaję zasady, że skoro jedna strona zdradziła, to w ramach terapii druga strona też może to zrobić. Skoro chcieliście iść razem po twojej zdradzie to należało to zrobić. Tylko wiesz co, twój mąż ci nigdy tego nie wybaczył. Pewnie zrobił to dla dzieci, znajomych czy czegoś tam jeszcze co was trzymało razem. A nie dlatego, że chciał z tobą być.
Nie wiem czy jest co ratować skoro przez tyle lat było źle. To twoja decyzja.

Ale ciekawi mnie jedno: skoro on już został kurwiar..em czy wciąż ci wypomina twoją zdradę?
Czy teraz ty w ramach rewanżu stosujesz jego lekarstwo na naprawę małżeństwa "oko za oko" i go wyzywasz od dziwkar.y.
Mam nadzieję, że tego dzieci nie słyszą.

18

Odp: Karma

To już nie była zemsta ale dostosowanie do standardów. Gdyby się pierwsza zdrada nie wydała, wciąż autorka byłaby tą dobrą, sprawiedliwą i uczciwą. Taka ładna gierka. Teraz mąż zrozumiał jakie reguły obowiązują. Skoro małżonka lubiła gierki, to podłapał bakcyla i dostosował się do poziomu, na jaki ta relacja została sprowadzona jednostronnie. Masz babo placek. Nawarzyłaś sobie piwa, to je wypij. Jak Kuba Bogu.

19

Odp: Karma

Prosty umysł - proste dowodzenie.

20

Odp: Karma

Jakby nie było, najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Bokser całe życie uczy się 6 ciosów i nie musi znać magicznej sztuki wibrującej pięści. No ale jak ktoś nie potrafi prosto myśleć, to zawsze może zacząć sobie udziwniać. Proste, logiczne myślenie to jednak domena płci brzydkiej.

21

Odp: Karma

Po raz wtóry proszę o przeniesienie słownej bijatyki poza forum.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

22

Odp: Karma

Skoro użyłaś słowa "karma" to zakładam, że znasz jego znaczenie. Jeśli poznanie znaczenia tego słowa miało coś wspólnego z poznaniem filozofii wschodniej, to zapewne Wiesz, ze nie wolno przeskakiwać etapów rozwoju.
Twój mąż dowiedział się o wszystkim z Twoich przechwałek przed przyjaciółką. Łatwiej jest facetowi znieść zdradę jeżeli nie ma pewności o powszechności wiedzy o niej wśród otoczenia. Jak sadzisz jak po wszystkim musiał się czuć w czasie Twoich i jej kontaktów w jego obecności? A waszych wspólnych znajomych?
przeprosiłaś za to?
Co zrobiłaś aby jego poczucie wartości jako mężczyzny za bardzo w tym nie ucierpiało?

Mruffka napisał/a:

(...)
I zaczęło się piekło ? dla niego jako zdradzonego i dla mnie - zdradzacza- przepytywania, podsłuch w samochodzie, ciągłe drążenie, psycholog(...)

Z dalszego opisu wynika, że nie przerobił wszystkiego w sobie, w czasie jaki był mu do tego potrzebny. Nie widzę tu żadnego etapowania, jest tylko wyścig do "odzyskania zaufania" (ostatni etap). Zabrakło przynajmniej Twojej deklaracji naprawienia Waszych relacji i gotowości poddania "się karze"... 
Podejrzewam, ze do końca nie poniosłaś kary w jego mniemaniu i dlatego zgotowaliście zbytnim pospiechem sobie, malutkie lokalne piekiełko.

Mruffka napisał/a:

(...) i decyzja, że mimo wszystko idziemy RAZEM.

kto był inicjatorem tej decyzji? Czy to była w pełni świadomie podjęta decyzja faceta z odbudowanym ego?

Mruffka napisał/a:

Chciał spróbować dla dzieci (mamy dwójkę) dla mnie było to jak zbawienie.

Większość dorosłych na kiepska pamięć i wierzy, że dzieciaki nic nie rozumieją, nic nie słyszą i nie widzą. A one chłoną domową atmosferę jak gąbki wodę. Potem w ich podświadomości utrwalają się wzorce. Wzorce z "chorego" domu i z "chorymi" rodzicami. 

Mruffka napisał/a:

Wiedziałam, że schrzaniłam na całej linii i przyjmowałam wszystkie warunki, jakie mi stawiał, słuchałam wyzwisk i żyłam w tym dalej, głupia szczęśliwa, że po czymś takim pozwolił mi być ze sobą.
I tak mijały lata, raz było lepiej, raz gorzej . M. dalej miał/ma problemy z alkoholem i średnio raz na 3-4 miesiące były ?akcje? . Po alkoholu zachowywał się wrednie: ciągłe wyzwiska. Początkowo tylko gdy byliśmy sami , z czasem na wspólnych imprezach ze znajomymi. Nie raz usłyszeli jak nazywał mnie ?dzi.ką?, ?kur.ą? . W sylwetra przeszedł samego siebie : oprócz ?standardowego? zachowania doszło obłapywanie innych kobiet, nie tylko po piersiach.. ehhh Oczywiście były przeprosiny, zapewnienia, że to się już nigdy nie zdarzy?
Teraz jak to piszę, to nie mogę uwierzyć, ze na to pozwalałam, ale zawsze tłumaczyłam go tym, że zawsze będę mu wybaczała takie zachowanie, bo skrzywdziłam go strasznie.
Oddaliliśmy się od siebie znowu, było źle. Ale planowany w kwietniu wspólny wyjazd był dla mnie jak zbawienie: pierwszy raz bez dzieci, kilka dni dla nas.

To jeszcze nie jest etap kary, ale "kulawego" odbudowywania ego.  Kulawego, bo polegającego na poniżaniu bliskiej osoby, a nie podnoszeniu własnej samooceny poprzez pracę nad sobą. Pozwoliłaś na to... Nie wiem co robił z wami psycholog, ale chyba nie odniósł żadnego sukcesu...

Mruffka napisał/a:

Ja ponownie się w nim zakochałam, w cudownym człowieku, jakim jest/był. Powiedziałam mu o tym , ale zero reakcji. ?
Teraz już wiem dlaczego.
W maju dowiedziałam się, że ma przyjaciółkę z pracy ? kogoś kto go rozumie i w ogóle jest cudowna dla swojego męża. Przyjaciółkę, która wysyła mu swoje zdjęcia i jest po prostu wspaniała. Kazałam mu zakończyć znajomość ? nie zrobił tego, po kilku dniach znowu się z nią kontaktował, bo się o niego martwiła. W domu odchodziły dantejskie sceny ? ja błagająca go o to żeby skończył to, on zapewniający mnie, że on mnie nigdy nie zdradził, że to ja się pieprzył..m nie wiadomo z kim i gdzie, że jestem głupia i powinni mnie w kaftan wsadzić...
Teraz jak o tym myślę, to się zastanawiam, dlaczego ja z nim jestem nadal? dlaczego próbuję iść do przodu razem z nim ?
Wracając do opowieści: w końcu moja karma mnie dopadła : okazało się po 1,5 miesiąca - ciągłych  kłótni i  zapewnień z jego strony, że się z nią nie kontaktuje w żaden sposób i kocha tylko mnie -  że miał z nią romans ? od marca ? to nie były tylko ?numerki?, ale jawne mówienie sobie ?kocham cię? czy  ?tęsknię?.
M. twierdzi, , iż dla niego to była gra ?. , gra której nie potrafił zakończyć przez 1,5 miesiąca, pomimo moich błagań i szaleństw.

To jest Twoja kara. Nie taka jak powinna być, ale kara... Nazwij ją Karmą...
Rozpier***one małżeństwo kochanki Twojego męża (od tej pory dla mnie to łajza) w tym się nie mieści. To jego obciąży. Czyli spokoju nie będzie...

Mruffka napisał/a:

I tego nie potrafię  zrozumieć
Próbuję i nie mogę.

Ja nie potrafię zrozumieć, jak facet który poznał zdradę, od tej strony jak Twoja łajza, potrafi zrobić to innemu....

Mruffka napisał/a:

Wiem, mam za swoje, ale odkąd analizuję to wszystko doszłam do wniosku, że swoje przecierpiałam, przez te wszystkie lata poniżał mnie niejednokrotnie. A teraz ? wiedząc jak boli być zdradzonym, zrobił to samo.
A to za bardzo boli.
I tak się motam od 3 miesięcy. Chodzimy do psychologa, raz lepiej , raz gorzej.
M. się stara, słucha moich wyrzutów jak mam gorsze dni, błaga o to żeby pójść do przodu ? ja nie wiem jak. Jemu nie wyszło przez te wszystkie lata po mojej zdradzie. Jak ja mam to zrobić po 3 miesiącach?
Nie potrafię.

Może znajdę tutaj receptę.

Może...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

23

Odp: Karma
Mruffka napisał/a:

Czytam to forum od jakiegoś czasu.
Chociaż ciężko pisać, ale jakoś muszę się przemóc- może pomoże ...

Może znajdę tutaj receptę.

Kiedyś byłam w podobnej sytuacji...też zalogowałam się tutaj szukając "złotych" rad, i znalazłam, ale zupełnie odmienne od tych jakich się spodziewałam - czyli ja myślałam, że tak ma być, mam ponosić karę za zdradę, znosić poniżanie i lekceważenie ze strony męża, bo zła karma do mnie wróciła..
znalazłam słowa krytyki za mój występek, ale również słowa, że nie mam prawa się godzić na takie traktowanie...
Każdemu przyznawałam racje, ale musiałam sama "przewałkować" temat...spędziłam tu mase czasu czytając wątki zdradzonych, by zrozumieć ból mojego męża - rozumiałam jakie piekło przeżył, ale nie spotkałam nikogo ze zdradzonych, którzy by napawali się długotrwałą zemstą....

Miałam sytuacje identyczną (lub prawie) z Twoją...o ile na początku było to tłumaczone, że ma prawo ...bo wszystko świerze....o tyle to przeciągło się w miesiące i lata...

Dzisiaj..po 5 latach (może on i by chciał), ale ja już jestem wypruta z uczuć i ja już chyba nie chce...pisze chyba, bo jakiś procent nadal mi mówi, że może warto - ale przychodzi refleksja nad tym co potrafił przez 5 lat nawywijać - jestem pewna, że nie:(

Dzisiaj żal mi straconych lat na przepychanki...na to, że tylko ja się starałam a on swe wybryki tłumaczył tym, że ja zaczęłam....zdrada jest straszna, ale kto chce wybaczyć stara się to zrobić, a nie pogrąża małżeństwa w imię zemsty, bo wtedy już nie ma co odbudowywać..ani uczuć do budowania czegoś nowego...

Moja recepta: na 99% rozwód, 1% jeżeli masz siłę walcz...tylko o co? o kogo?..żeby o parę lat przeciągnąć rozwód?
Nie wiem ile masz lat, ale po tym co opisałaś nie marnuj i zdrowia i życia...

Ważne jest, aby poz­wo­lić pew­nym rzeczom odejść. Uwol­nić się od nich. Od­ciąć. Zam­knąć cykl.Nie po­wodu du­my, słabości czy pychy, ale po pros­tu dla­tego, że na coś już nie ma miej­sca w Twoim życiu.Zam­knij drzwi, zmień płytę, pos­przątaj dom, strzep­nij kurz...

24 Ostatnio edytowany przez krych23 (2014-09-25 01:34:21)

Odp: Karma

My zdradzeni, czesto wpadamy w polapke wlasnych emocji.
Warto pamietac - gdy podejmujemy decyzje o odbudowie zwiazku, nasze emocje to nasza odpowiedzialnosc.
Nie mamy prawa niszczyc komus zycia przez dluuuugi okres czasu, bo on/ona nas zranil.
Tak, to ich bledy. Tak, to trzeba przerabiac.
Tak, mamy prawo sprobowac, rozpoczac proces wybaczenia lub jak czlowiek odejsc.
Oko za oko i zostanie jeden czlowiek.

Starr - mega wpis.
Wkurzony - nienawisc pozera.

"Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego,
kim samemu było się wcześniej".
Tak naprawdę szczęscie to dobre zdrowie i krótka pamięć wink

25

Odp: Karma

Jaka męska natura? To czemu kobiety zdradzają i to coraz częściej? Co za wytłumaczenie...

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

26

Odp: Karma
thepass napisał/a:

Jaka męska natura? To czemu kobiety zdradzają i to coraz częściej? Co za wytłumaczenie...

hmmm trochę nie rozumiem - zdradzają coraz częściej ... a do tej pory to mężczyźni z kim nas zdradzali?

Aniaa34 - już nie wypomina, nie wyzywa ... teraz prosi żebyśmy poszli do przodu, żebyśmy zapomnieli,  że się zmienił i żebyśmy budowali razem związek, bo w końcu dowiedział się jaka jestem dla niego ważna, że jestem jego miłością itd.

Tylko kim byłam przez te wszystkie lata?

starr - kara? chyba nie o to tutaj chodzi... w sumie pierwszym jego odruchem było również to, żebym wymierzyła mu karę... taką jaką on mi wymierzał, ale nie jesteśmy dziećmi, żeby się karać. On to robił przez 4 lata i nie wyszło z tego nic dobrego, oprócz ciągłych kłótni i sukcesywnego oddalania się od siebie. Na koniec zamiast przerobienia problemu, poszedł na łatwiznę, nie nauczył się na moich/naszych błędach. I to boli, bo zrobił to z pełną świadomością człowieka zdradzonego, przeradzając się w zdradzacza, wiedząc jakie to niesie za sobą konsekwencje. A psycholog - poległ na całej linii sad

ehhh

Obecnie chodzimy na terapię małżeńską, on się stara - zauważam to : ciągle mówi, że mnie kocha, że tęskni - a ja od razu widzę ich korespondencję, nie pikantną, ale czułą ... to nie dla mnie wysyłał kwiatki, to nie dla mnie wypisywał wierszyki, ani starał się być bardziej "męski" hmm   do mnie już słowa nie docierają, są przewartościowane

wiem, że jak przerobię to w swojej głowie, będzie lepiej
że gdy rozłożę wszytsko na czynniki pierwsze , przeanalizuję - pójdę do przodu

brakuje mi niewiele

bardzo niewiele

a Wasze spojrzenie "z boku"  na całą tą moją plątaninę jest dla mnie b. cenne
wkurzony - nawet Twoje wywody wink

  Maya7, Koczilla smile

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

27

Odp: Karma
wkurzony napisał/a:

Biję brawo mężowi i wszystkim, którzy znaleźli sobie "dziewczynkę do bicia". Porażająca jest solidarność jajników. Jakoś panienki zapominają kto to wszystko spier.... z typowo babskich pobudek. A bo to ciekawość, dowartościowanie, podrygi serduszka czy swędzenie macicy. A ponoć to my myślimy mniejszą z głów.

A o solidarnosci plemników juz nie wspomnisz ? Bo nas kobiety to bardzo przeraża chyba bardziej niz nas same ....

mam tęsknotę rozdzierającą żołądek i głód drapiący serce
kły Twojej nieobecności rozszarpują świt
wróć
już nie chcę więcej

28

Odp: Karma

Mruffka, jeśli zaczniecie sobie "wyliczać", co kto zrobił, wpadniecie w pułapkę. Na obecnym etapie nie ma sensu porównywanie, kto bardziej skrzywdził i pielęgnowanie dowodów zdrady we "wdzięcznej" pamięci. On Ci zarzuca, że zdradziłaś go "ot tak", Ty jemu, że on Cię zdradził nie tylko fizycznie, lecz też emocjonalnie. Stało się i trudno. Wracając nieustannie do tematu nie będziecie mądrzejsi.

Twoje wpisy tutaj i jego aktualne zachowanie wskazują, że

1)  jeszcze Wam na sobie zależy, tylko każde z Was założyło sobie pulę rachunków do wyrównania i z niepokojem śledzi, czy przekroczyło limit.

2) Żyjecie w toksycznej relacji, w której huśtawki nastrojów, obrażanie się na siebie, przepraszanie za to i lękanie się, czy partner nie zostawi to sposób na emocje, które Was kręcą.

29

Odp: Karma

Koczilla i tu mnie masz

podświadomie o tym wiem, ale ciężko mi to chyba "ogarnąć"
ktoś gdzies napisał, że nie można przyrównywać zdrad, że nie są one nigdzy takie same, ani nie wyrównują rachunków

próbuję to sobie przetłumaczyć, żeby w końcu móc zaczac budować, a nie niszczyć

ale cholernie się boję, boję się, że on gra teraz ze mną ...
boję się, że jak pokaże mu, że mi zależy, zapomni o tym co zrobił i nie wyciągnie z tego wniosków ... tak było z jego piciem, wyzwiskami po alkoholu : obiecywał poprawę, przebaczałam i do następnego razu

pokładam całe nadzieje w terapii
po pomimo wszystkiego - zależy mi na tym dooopku wink ale cicho sza smile smile smile smile


jednak nie godzę się na to - co było dotychczas, on o tym wie
wytyczyłam granicę - grubą kreską - nawet kilkucentymetrowe zbliżenie się do niej grozi porażeniem smile

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

30

Odp: Karma

Dajcie sobie czas. Wybaczanie to długotrwały proces. Osobiście jeszcze nie wypróbowałam, więc nie wiem, czy mogę polecać, ale istnieją podręczniki uczące... wybaczania właśnie, a nawet gra planszowa. Chodzi o metodę satori. Może wpisz sobie w  wyszukiwarkę "Radykalne Wybaczanie", "satori" i sprawdź, czy trafia Ci to do przekonania?

Nie bój się, że on z Tobą "gra", bo jeśli go na tym przyłapiesz, będziesz już wiedziała, co robić.

Oprócz tego pamiętaj, że jesteś z nim jeszcze, bo TY tego chcesz, a nie dlatego, żeby on był taki jak chcesz.

W dalszym ciągu nie wiem, czy picie to jego problem od początku związku, czy pojawił się dopiero po wyjściu na jaw Twojej zdrady? Moim zdaniem to najbardziej niepokojący sygnał w tej całej historii i kolejny argument, żeby mąż skorzystał z terapii.

31

Odp: Karma
Mruffka napisał/a:

Teraz jak to piszę, to nie mogę uwierzyć, ze na to pozwalałam, ale zawsze tłumaczyłam go tym, że zawsze będę mu wybaczała takie zachowanie, bo skrzywdziłam go strasznie.

Jak to wszystko czytam to:

-- najmniej mnie boli, że zdradziliście się wzajemnie
-- najbardziej mnie boli, że się tak gnoicie (nie wiem jak Ty w stosunku do niego, ale on Cię nie szanuje na pewno).


W maju dowiedziałam się, że ma przyjaciółkę z pracy ? kogoś kto go rozumie i w ogóle jest cudowna dla swojego męża. Przyjaciółkę, która wysyła mu swoje zdjęcia i jest po prostu wspaniała. Kazałam mu zakończyć znajomość ? nie zrobił tego, po kilku dniach znowu się z nią kontaktował, bo się o niego martwiła. W domu odchodziły dantejskie sceny ? ja błagająca go o to żeby skończył to, on zapewniający mnie, że on mnie nigdy nie zdradził, że to ja się pieprzył..m nie wiadomo z kim i gdzie, że jestem głupia i powinni mnie w kaftan wsadzić...

Dlaczego ma to zakońćzyć? Sama zdradziłaś, to on też teraz wpadł w takim romans. RAczej niech ten romans Wam w życiu nie miesza. W ogóle najlepiej, abyś o tym nie wiedziała.




Teraz jak o tym myślę, to się zastanawiam, dlaczego ja z nim jestem nadal? dlaczego próbuję iść do przodu razem z nim ?

Jesteś z nim, bo razem idziecie przez życie, mówiłaś że go kochasz. On pewnie też chce być z Tobą. Dlaczego tak bardzo się wyniszczacie? Zdradziłaś, miałaś z tego powodu problemy w małżeństwie. A teraz sama co robisz? Śledztwo? Błagania? Kłótnie? Opresję...? Powinnaś honorowo cicho siedzieć, i być dobrą żoną.


M. twierdzi, , iż dla niego to była gra ?. , gra której nie potrafił zakończyć przez 1,5 miesiąca, pomimo moich błagań i szaleństw. I tego nie potrafię  zrozumieć

To nie rozumuj. Nie śledź, nie błagaj, nie wymagaj. Jak bedzie chciał, to dalej z Tobą będzie. Liczy się wasza relacja, twoja i jego. To jak się traktujecie, jaki Wy macie seks, jak się Wam razem żyje.



Wiem, mam za swoje, ale odkąd analizuję to wszystko doszłam do wniosku, że swoje przecierpiałam, przez te wszystkie lata poniżał mnie niejednokrotnie. A teraz ? wiedząc jak boli być zdradzonym, zrobił to samo.
A to za bardzo boli.

Przecież sama zdradzałaś, to wiesz, że zdrada nie powinna wyniszczać małżeńśtwa. Ty sama z jego zdrady robisz horror. Co innego, gdyby na szczycie twoich wartości moralnych była wierność -- wtedy bym rozumiał twoje cierpienie.



M. się stara, słucha moich wyrzutów jak mam gorsze dni, błaga o to żeby pójść do przodu ? ja nie wiem jak. Jemu nie wyszło przez te wszystkie lata po mojej zdradzie. Jak ja mam to zrobić po 3 miesiącach?

Nie wiesz jak? Na początek powinniście się szanować. Ty i on... Wy dwoje. Jak będzie szacunek i zrozumienie, to wtedy może się uporacie ze zdradami. Tymczasem u was jest zła relacja, między Wami jest źle. On Cię wyzywa, Ty go zamęczasz psychicznie i on musi błagać. Męczycie się. Sami ze sobą. Kochasz go? To go szanuj. ON tak samo.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

32

Odp: Karma

Hmmm

Koczilla ? tak  problem był również przed, mam wrażenie, że ogólnie całą swoją osobą jest kopią ojca : picie i wyzwiska?M. wie, że bez terapii - jego własnej- nic nie będzie ok, więc czekam... smile

Gary dziękuję, dobrze poznać punt widzenia faceta ? chociaż jest kilka kwestii dyskusyjnych? moja zdrada dała nam po dooopie ? i to nieźle ? podobno zdrada jest już tylko dopełnieniem kryzysu, czegoś czego nie próbuje się rozwiązać . I rzeczywiście tkwi w tym jakieś ziarenko prawdy, bo łatwiej jest odpuścić i czekać co się stanie, niż walczyć i iść pod prąd ? ja tak zrobiłam. A później pozwalałam na dalsze traktowanie mnie jak ostatnią k***ę a nie jak osobę, która popełniła błąd (mój M. tak o sobie mówi) . Czy w związku z tym powinnam honorowo siedzieć cicho i być dobrą żoną?
Nie robię mu z życia piekła ? nie robię tego, co robił on. To co przytoczyłam tutaj to pikuś, bo nie ma sensu przypominać sobie o tym. Nie ma biblijnego ?oko za oko? , bo to jest dla mnie uwłaczające?
Ja się motam, ja mam w sobie takie emocje jak każda zdradzona osoba i nie są one inne, bo sama zdradziłam. Czy właśnie przez ten fakt jest jakiś zakaz odnośnie odczuwania? Czy mam zamknąć to w sobie i czekać aż wybuchnie w najmniej oczekiwanym momencie życia?
Ale wiem, że właśnie dlatego, że sama zdradziłam, że skrzywdziłam go strasznie - powinnam dać mu szansę ? kolejną, bo to nie pierwsza (chodzi mi o picie, awantury i poniżanie, jakie zgotował mi przez kilkanaście lat, a przez ostatnie 4 z dość ostrym natężeniem).

Dlatego piszę, bo jest mi lżej
Bo ktoś mnie może zrozumie, nie usprawiedliwi czy oskarży, ale w jakiś sposób pomoże przez to przejść.

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

33

Odp: Karma

Mruffka, jeżeli mąż jeszcze przed zdradą był agresywny i miał problem z alkoholem, to odnoszę wrażenie, że niewierność - jego i Twoja - to najmniejszy problem w Waszym związku. To po prostu kolejna forma przemocy, którą się wzajemnie wykańczacie.

Wydaje mi się, że Ty - zarówno zdradzając, jak i teraz wypominając zdradę - pragnęłaś zdystansować się do faceta i częściowo przejąć kontrolę nad gniewem w Waszym małżeństwie. Pokazałaś - sobie i jemu - że nie tylko on ma prawo do negatywnych emocji.

On to, co zrobiłaś, traktuje - zapewne podświadomie - jako pretekst, żeby się jeszcze bardziej stoczyć. Oddać nałogowi i agresji.

Możesz dać się wciągnąć w tę grę albo z niej wyjść. Sposobów jest kilka: terapia małżeńska, separacja, rozwód.

Nie dawaj małym f.iutkom z wielkim ego wmówić sobie, że zniszczyłaś komuś życie, ale też sama nie niszcz sobie tego życia i nie pław się w zazdrości, gniewie, żalu.

34

Odp: Karma

Mruffka - jestem osobą zdradzoną (będącą nadal z Mężem), jak słyszę od kogoś kto zdradził to był błąd - to mi się "kiszki przewracają". Jaki błąd - to świadome działanie. A to, że to był błąd - to głupie gadanie.

Ciężkie jest życie po zdradzie. Teraz czujesz jak boli? A no niestety boli jak cholera. Póki się samemu zdradza, a potem próbuje zrekompensować to co się zrobiło, nie czuje się tego jak świat w jednej chwili się wali.
Uważam, że Wasze małżeństwo nie można nazwać małżeństwem. Krzywdzicie się świadomie wzajemnie. Więc o jakiej tu miłości mowa? Dziwie się, że pracujecie z psychologiem, terapeutami a Wy nadal stoicie w miejscu. Prawdopodobnie do doopy terapeutów macie. Jest w Was wiele żalu, pogardy obwiniania. Uważam, że najlepszym wyjściem byłoby spojrzeć na siebie i wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie, problemy. Jeżeli tak na to nie spojrzycie - będzie ciężko o jakieś porozumienie.

Jeszcze jedna kwestia - chciałabym zapytać. Mąż chce żebyście dali sobie szansę, co powoduje u Ciebie niechęć do jej dania?
Dawno ta przygoda z koleżanką z pracy była?

35

Odp: Karma
Mruffka napisał/a:

Hmmm

Koczilla ? tak  problem był również przed, mam wrażenie, że ogólnie całą swoją osobą jest kopią ojca : picie i wyzwiska?M. wie, że bez terapii - jego własnej- nic nie będzie ok, więc czekam... smile

Gary dziękuję, dobrze poznać punt widzenia faceta ? chociaż jest kilka kwestii dyskusyjnych? moja zdrada dała nam po dooopie ? i to nieźle ? podobno zdrada jest już tylko dopełnieniem kryzysu, czegoś czego nie próbuje się rozwiązać . I rzeczywiście tkwi w tym jakieś ziarenko prawdy, bo łatwiej jest odpuścić i czekać co się stanie, niż walczyć i iść pod prąd ? ja tak zrobiłam. A później pozwalałam na dalsze traktowanie mnie jak ostatnią k***ę a nie jak osobę, która popełniła błąd (mój M. tak o sobie mówi) . Czy w związku z tym powinnam honorowo siedzieć cicho i być dobrą żoną?
Nie robię mu z życia piekła ? nie robię tego, co robił on. To co przytoczyłam tutaj to pikuś, bo nie ma sensu przypominać sobie o tym. Nie ma biblijnego ?oko za oko? , bo to jest dla mnie uwłaczające?
Ja się motam, ja mam w sobie takie emocje jak każda zdradzona osoba i nie są one inne, bo sama zdradziłam. Czy właśnie przez ten fakt jest jakiś zakaz odnośnie odczuwania? Czy mam zamknąć to w sobie i czekać aż wybuchnie w najmniej oczekiwanym momencie życia?
Ale wiem, że właśnie dlatego, że sama zdradziłam, że skrzywdziłam go strasznie - powinnam dać mu szansę ? kolejną, bo to nie pierwsza (chodzi mi o picie, awantury i poniżanie, jakie zgotował mi przez kilkanaście lat, a przez ostatnie 4 z dość ostrym natężeniem).

Dlatego piszę, bo jest mi lżej
Bo ktoś mnie może zrozumie, nie usprawiedliwi czy oskarży, ale w jakiś sposób pomoże przez to przejść.

Mruffko, skoro chcesz dać mu szansę, nakłoń go do terapii antyalkoholowej. To powinien być pierwszy, najważniejszy warunek. Nie od dziś wiadomo, że alkoholizm jest przyczyną większości patologii rodzinnych, od strat finansowych, przez, właśnie, przemoc fizyczną i psychiczną oraz zdrady. Pozostałe problemy łatwiej będzie omówić (również z psychologiem), gdy odpadnie ten czynnik destrukcyjny
Jeśli odmówi, to znaczy, że nie zależy mu na rodzinie.
Pozdrawiam.

facet po przejściach

36 Ostatnio edytowany przez Mruffka (2014-09-25 15:23:51)

Odp: Karma

smallangel tak, masz rację - boli cholernie i to bardzo. Ale po mojej zdradzie też bolało, i nie dlatego , że się wydało, ale dlatego, że zniszczyłam coś wyjątkowego. Przykro mi, że zostałaś tym doświadczona sad
A swojemu M. dałam szansę - zarówno po każdym jego wybryku (wyzwiska, obmacywanie innych kobiet w mojej obecności) jak i teraz.  Przygoda z koleżanką zakończyła się 3 miesiące temu, z czego ja wiedziałam o niej od prawie 5 miesięcy(licząc od dzisiaj). I to nie tak, że M. skończył, bo chciał, ale dlatego, że mąż pani j. odczytał ich miłosne maile, i myśląc, że ja wiem o wszystkim - zaczął się "kajać" - nie był już taki buntowniczy . A jeszcze dzień przed wydaniem się wszystkiego pisał jej, że ją kocha i że wszystko będzie dobrze ... kilkanaście godzin później okazało się, że kocha mnie, a oni bawili się w grę smile

i to mnie trochę blokuje - bo wczoraj kochał ją (za nią tęsknił i nie mógł tego skończyć, bo ona była dla niego ważna, była dobrą żoną dla swojego męża, że czepiam się bogu ducha winnej dziewczyny i że na przyszłość może wyciągnę wnioski ... ) a dzisiaj kocha mnie, zawsze mnie kochał, to zdarzenie uświadomiło mu co może stracić.

Zdaję sobie z tego sprawę, że to jest chore - a terapia - dopiero były 2 sesje po 45 minut, więc rezultatów jeszcze nie ma

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

37

Odp: Karma

No i sie narobilo...

Pozwolcie, ze i ja dopisze, co o tym mysle.
Mruffko,
ile trwa ta szarpanina i wzajemne ponizanie w waszym malzenstwie?
Mam wrazenie, ze raz piszesz o kilkunastu latach, a raz o kilku...
Powinnas wiedziec, ze mentalnosc mezczyzn w wiekszosci przypadkow nie dopuszcza przebaczenia zdrady.
Czy pomyslalas o konsekwencjach, decydujac sie na romans? Bo nie byl to jednorazowy skok w bok, tylko swiadoma zdrada.
Nadal nie chcesz napisac nam, cz twoj maz jest alkoholikiem od poczatku waszego malzenstwa, czy wpadl w nalog pod ciezarem zlego, ktore rozwala wam zwiazek.
Nie ludz sie, ze jestes w stanie namowic meza do terapii antyalkoholowej, bo jesli on sam nie zdecyduje sie na nia, to nie ma innego sposobu.
Uwierz mi, bo mialam z tym zjawiskiem do czynienia we wlasnym zyciu.
I nieprawda jest, ze, jak napisal Excop, jesli odmowi, to znaczy, ze nie zalezy mu na rodzinie, lub jak wierzy wiele kobiet, jesli kocha, to bedzie sie leczyl.
Wiec musisz wziac pod uwage, czy chcesz nadal zyc z alkoholikiem, czy nie.
Osobiscie radzilabym wam w tej sytuacji nie rozwod, ale rozstanie sie na jakis czas.
Sprobujcie zamieszkac osobno, zyc osobno i nawet poukladac sobie zycie bez siebie.
Tylko w ten sposob mozecie sie przekonac, czy kochacie sie na tyle mocno, by dalej zyc razem.
Nie mysl, ze to moje przemyslenia czy domysly, to rzeczywisty przyklad z mojej rodziny.
W tym jednak przypadku sprawa byla o tyle latwiejsza, ze nie bylo jeszcze dzieci, a malzonkom potrzebne bylo poltora roku, by oboje mieli pewnosc, ze chca byc nadal razem.
Dzisiaj kochaja sie prawdziwa, odporna na zlo miloscia, maja dziecko i wszystko wskazuje na to, ze sie "dogadali".
Wracajac do twojego problemu, i ja uwazam, ze skoro twoj maz nie daje sobie rady z takim zyciem, na tobie ciazy utrzymanie waszego zwiazku w granicach, dajacych wam szanse na przetrwanie w nim.
Najprostszym sposobem i pewnie najbardziej skutecznym bedzie bycie dobra zona i gospodynia w domu.
Z pewnoscia znasz swego meza i wiesz, co ceni sobie najbardziej, wiec nie zwracaj uwagi na jego znajomosci czy poczte, ale staraj sie byc taka zona, jakiej on od ciebie oczekuje.
Bez ponizania sie, staraj sie odbudowac jego zaufanie do siebie.
Nie rob mu wymowek o ewentualne kochanki, lepiej udaj, ze nie wiesz o tym i nie okazuj wyplywajacych z tego zlych emocji, bo on rzeczywiscie moze grac...grac tobie na nerwach i starac sie udowodnic ci, ze wcale nie jest rogaczem z przerosnietym porozem, ale facetem, ktory wprost odgonic od kobiet sie nie moze.
To takie ludzkie...
A bol bedziesz odczuwac jeszcze dlugo, jakkolwiek nie postapisz...wiec postaraj sie, by chociaz byl do zniesienia.

38

Odp: Karma

Z tym że jeśli mąż Mruffki od początku ma problemy z alkoholem i agresją, a to wynika z jej wcześniejszych wypowiedzi, to skakanie wokół niego w niczym nie pomoże.

Posty [ 1 do 38 z 192 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2018