Karuzela życia - jak z niej zsiąść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1 Ostatnio edytowany przez karusela09 (2014-08-16 12:46:43)

Temat: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Witam...Historia karuzeli, na którą wsiadłam sięga przeszło 10 lat. Żyłam w związku małźeńskim z mężczyzną, z którym, jak się okazało po latach nic mnie nie łączyło oprócz cudownego syna. Syn poszedł do przedszkola w wieku 3 lat i tam zaprzyjaźnił się z dziewczynką, ktorej rodzice zostali naszymi (moimi i męża) dobrymi znajomymi. Na tyle dobrymi, że zaczęliśmy spędzać ze sobą coraz więcej czasu. Los chciał, że ojciec tej dziewczynki okazał sie moją drugą połówką...a ja Jego. Dużo czasu upłynęło zanim świat dowiedział się o nas. Próbowaliśmy zdusić to w sobie dla dobra wszystkich. Stało się inaczej...nasze uczucie rozkwitało i  zapłonęło. Najpierw ja się rozwiodłam, nie potrafiłam żyć już z mężem, męczyliśmy się wszyscy a najbardziej syn, który już jako 7-latek wyczuwał napięcia między nami i brak miłości a potem nawet szacunku. On znów, jako kochający ojciec nie potrafił wyobrazić sobie źycia w domu bez bliskości swoich dzieci. Po 6 latach zdecydował się na odważny krok i zamieszkał ze mną i moim synem.  Było ciężko...z jednej strony wielkie szczęście z drugiej dramat..jego jeszcze wtedy żona, bo rozwiódł się raptem rok temu..buntowała dzieci..szantażowała Go mając nadzieję, że to pomoże odzyskać jej męża. On nie wytrzymywał psychicznie i jak później się okazało zaczął oszukiwć mnie, Ją i sam siebie. Mieszkał ze mną a Jej poniekąd dawał nadzieję..dla ,, dobra dzieci" ...żeby miały ojca i matkę blisko..za moimi plecami wyjeżdżali na wspólne wypady, chodzili na obiady...On miał klucze to Jej mieszkania...gotował posiłki a zarazem jadał u niej...jak wracał do mnie to czułam, że wraca jak do hotelu, gdzie czeka na niego kochanka  z obiadem, na ktory już nie miał ochoty. Pisali do siebie codzinnie..niby o dzieciach ale miałam wrażenie, że żyję w trójkącie...potem zaczął znikać z naszego domu..bo jak twierdził ,, nie potrafi tego wszystkiego pożenić" i musi mieć chwilę na samotność i przemyślenia..a znikał do swojej rodziny..wszystko dla ,, dobra dzieci" no i swojego, bo nie umiał bez nich żyć..zostawił mnie bez słowa 6 razy znikając na kilka dni, tydzień, miesiąc...potem wracał i zarzekał się, że nie może beze mnie żyć, bo jestem miłością Jego życia! Błagał o przebaczenie tłumacząc, że to się już nie powtórzy, bo przemyślał wszystko i jest pewien, że tylko ja daje mu poczucie szczęścia i spokój psychiczny...beze mnie nie potrafi oddychać..potem znów znikał i znów przychodził z pokorą w oczach..płakał, histeryzował, jak mówiłam Mu, że to mnie już przerasta i pomimo tego, że łączy nas ogromne uczucie ( bardzo Go kocham ..teraz też, nadal) nie potrafie tak żyć..bo za każdym razem mam mniej s?ł i nadziei. Poprosił mnie o rękę...wybłagał...chciał mieć ze mną dziecko...bałam sie, bo już nie ufałam mu, jak dawniej. Zgodziłam się..przez 4 miesiące było cudownie.. (rozstawaliśmy się w przeciągu 5 lat sześciokrotnie i za każdym razem częściej- przez ostatni rok 3 razy) Niestety 3 tygodnie przed ślubem znów uciekł..na miesiąc..bo jak twierdzi była żona postawiła mu ultimatum..złoży pozew do sądu o ograniczenie praw rodzicelskich...wystraszył się i dla ,, dobra dzieci" zrobił co kazała..fundowali i fundują dzieciom ,, dla ich dobra" niezłą huśtawkę emocjonalną..raz jest Tatuś, raz Go nie ma..dzieci bardzo dobrze mnie znają i akceptują pomimo sieczki, jaką mama im robi w głowach. Starsza córka 14 letnia, sama krzyczy z bólu, żeby się zdecydował, bo już ma dosyć kłamstw i niestabilnego życia.
..prosił, żebym mu pomogła to przezwyciężyć i podała rękę  raz  jeszcze..zrobiłam to i prosiłam żeby udał sie do  psychologa.Zrobiłam to..kolejny raz...On obiecał, ze tak zrobi..niestety nie zdążył...bo zniknął na jedną noc co prawda...ale ja nie wytrzymałam ( bo obiecał mi, że nawet, jak będzie bardzo źle i nie bedzie dawał rady to zadzwoni i poinformuje mnie o swoim stanie psychicznym (żadko o tym rozmawiał- zamiast tego uciekał..twierdził, że nie potrafi)..nie zrobił, jak obiecał...napisał rano sms' a ,, nie mogłem przyjechać" . Okazało się,  że młodsza córka prosiła Go żeby zastał, bo była chora...dzwoniłam wtedy do niego całą noc...nie odebrał telefonu..jak przyjechał następnego dnia w południe...powiedziałam, żeby wracał do swojej rodziny...bo tam jest Jego dom..odwrócił  się i poszedł...nie ma Go od tygodnia...za każdym razem, jak wracał obiecywał zmiany w naszym życiu...byliśmy oficjalnie przed światemm prawie 7 lat...a razem 10...bardzo Go kocham pomimo wszystko..karuzela życia kręci się tak szybko, że nie potrafię z niej zejść...męczę się i cierpie z nim i bez niego...jeden wątek, ktorego nie poruszyłam..jak odszedł na miesiąc w listopadzie..poznałam przez przypadek mężczyznę...bardzo interesującego...parę razy spotkałam sie z nim...chciałam zacząć żyć od nowa..bez niego...zacząć nową drogę...jednak nie pozwolił mi...wrócił i wtedy właśnie oświadczył mi się...kolejny raz dałam mu szansę i uwierzyłam...zamknęłam tamtą znajomość...bo miłość jest silniejsza..mam przyjaciół, wsparcie w rodzinie i wspaniałego syna, który ma już 15 lat..a ja nadal się kręce i gasnę od środka..i czekam...na cudowny happy end...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez starr (2014-08-16 13:41:38)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Jakoś mi Ciebie wcale nie żal. Miałaś szansę na spokojne, ustabilizowane, nudne życie. Rozwaliłaś dwa małżeństwa dla zaspokojenia swojego ego. Sama wybrałaś, to Masz co chciałaś. Zafundowałaś mega jazdy emocjonalne trzem osobom dorosłym i trojgu dzieci. Tego zła które wyrządziłaś nie da się już w żaden sposób naprawić. Oby ta Twoja karuzela się nigdy nie zatrzymała, bo jak na razie potrafisz tylko niszczyć. Ciesze się, że nie udało Ci się spaprać życia trzeciemu mężczyźnie.

3

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Nie oczekuje współczucia, dzielę sie swoją historią życia. Poza tym dlaczego uważasz, źe to ja rozwaliłam małżeństwa? Napisałam jedynie, że jako pierwsza się rozwiodłam.  Mężczyzna nie jest rzeczą, która nie ma wyboru...i swojego zdania.

4

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Witaj, przeczytałam uważnie Twoja historię.
Wiesz gdzie popełniłaś błąd?  I co jest skutkiem karuzeli z której nie możesz zsiąść?

5

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Poznam z chęcią Twoje zdanie.

6

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

moje zdanie poznasz za chwilę

Pytam się czy Ty wiesz?
Czy juz wiesz?

Wszyscy popełniamy błędy, ważne aby wyciągać z nich wnioski

7

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Myślę, że zbyt bardzo wierzyłam w to co On mówi, że uda nam się stworzyć stabilny związek, jak już pokonamy trudności...przekonywał mnie do tego...miałam i mam nadzieję, że to się kiedyś skończy, chyba to jest moim największym błędem. Nadzieja.... Może też za bardzo byłam mu podporządkowana...starałam się, żeby był szcześliwy i byłam zawsze do Jego dyspozycji...zawsze w końcu ulegałam..

8

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Szczerze Cię podziwiam. Nie potrafiłabym wciąż kochać tak niezdecydowanego i rozedrganego wewnętrznie człowieka. Rozumiem, że budowanie nowego związku po rozwodzie bywa trudne ale... nie dałabym rady żyć tyle czasu, na takiej huśtawce emocjonalnej. Przykro mi to pisać ale  w moim odczuciu tracisz cenny czas... On się będzie "decydował'  w nieskończoność, chyba że mu "pomożesz" i zatrzaśniesz za nim drzwi na zawsze. Rozumiem, że go kochasz ale moim zdaniem... nie jest to miłość odwzajemniona. Znajdź  w sobie siłę, żeby zakończyć ten związek dla własnego dobra...

9

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Obiecywałam sobie, że to już ostatni raz...bardzo Go kocham i nie udawało mi się dotrzymać postanowienia...historia kołem się zatacza..

10

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Obiecywałam sobie, że to już ostatni raz...bardzo Go kocham i nie udawało mi się dotrzymać postanowienia...historia kołem się zatacza..

To w końcu dotrzymaj tej obietnicy...

11

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Napisze tylko jedno zdanie: Karma zawsze do Nas wraca.

12

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Z tego co piszesz wygląda, że nie wiesz. Nie widzisz tego. To o czym piszesz,  o zbytnim zaufaniu, o nadzieji, o wierzeniu jemu za bardzo to juz było po zawodach.

Moim zdaniem błąd popełniłaś  w momencie, gdy weszłaś do zycia faceta, który nie zakończył związku. I teraz ponosisz wszelkie tego konsekwencje.

13

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Droga Volver...Bardzo bym chciała mieć tyle siły, żeby raz na zawsze zatrzasnąć drzwi...próbuje się w sobie zebrać...i myślałam niejednokrotnie, że teraz się uda...prosiłam Go żeby nie kontaktował się ze mną..pozwolił żyć bez Niego...ale On wraca...stoi pod oknami...obserwuje mnie...nachodzi..przysięga..że mnie nikomu nie odda, jest w moim życiu cały czas, nie pozwoli o sobie zapomnieć,,.chodzi skruszony..odwiedza znajomych i jest tak zdołowany, że wszyscy dodają mu otuchy..żeby jeszcze spróbował..niech zacznie od nowa...ale Oni mało o nas wiedzą

14

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Jacenty...masz rację..napisałeś to po męsku...karmiłam Go sobą kiedy tylko był głodny mnie...a syty odchodził

15 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-08-16 15:14:41)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Obiecywałam sobie, że to już ostatni raz...bardzo Go kocham i nie udawało mi się dotrzymać postanowienia...historia kołem się zatacza..

karusela

jestem 2 lata starsza od ciebie i az mi się nie chce wierzyc,ze ktoś w tym wieku mogl wkrecic się w taki syf,pomine już ze zniszczylas zycie 2 rodzin,juz nigdy nie da się go odbudowac, ale kochanka to tez sobie znalazlas,powiem brutalnie GODNEGO SIEBIE ,labilnego emocjonalnie gnojka ,ale jak to mowia każdy dostaje na co zasluguje,
miotasz się na tej swojej chorej karuzeli,tylko ze ty to na własne zyczenie,ale rodzina tego twojego gacha miota się na niej przez ciebie-tamte dzieci i tamta kobieta niczemu nie sa winne one tylko chcą NORMALNEJ RODZINY,SPOKOJU,
ale dokad ty będziesz gacha przyjmować dotad oni go nie zaznają
,poniewaz on jest zwykłym fiu....który chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko
,trafila mu się okazja to hedonista skorzystal a jakze,kocha rodzine ,ale u kochanki wygodniej,niestabilne emocjonalnie zero z tego twojego kochasia,powinien tej swojej zonie piety calowac ze go pod swój dach wpuszcza

powiem ci bardzo brutalnie,ja nie wierze w ta milosc ,on sobie zrobil z ciebie pogotowie seksualne,wie ze uzyje ciebie,nasyci się i może sobie pojsc do rodziny,potem wraca kiedy chce i scenariusz się powtarza i to po raz n-ty,BRAWO,PO TRZYKROĆ BRAWO DLA CIEBIE naucz się szanować wlasna doope ,bo inaczej z tej karuzeli nigdy nie wysiadziesz

16 Ostatnio edytowany przez Volver (2014-08-16 15:16:52)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Droga Volver...Bardzo bym chciała mieć tyle siły, żeby raz na zawsze zatrzasnąć drzwi...próbuje się w sobie zebrać...i myślałam niejednokrotnie, że teraz się uda...prosiłam Go żeby nie kontaktował się ze mną..pozwolił żyć bez Niego...ale On wraca...stoi pod oknami...obserwuje mnie...nachodzi..przysięga..że mnie nikomu nie odda, jest w moim życiu cały czas, nie pozwoli o sobie zapomnieć,,.chodzi skruszony..odwiedza znajomych i jest tak zdołowany, że wszyscy dodają mu otuchy..żeby jeszcze spróbował..niech zacznie od nowa...ale Oni mało o nas wiedzą

I co Tobie po tych pseudo przysięgach ?? Słowa, słowa, słowa...
Zapewniam Cię, że siłę w sobie masz... pytanie tylko, czy chcesz z niej skorzystać. Mnie się wydaje, że nic nie robisz, bo czekasz na cud jego "przemiany". Nie doczekasz się.... albo inaczej, on nie wybierze Ciebie, chociaż bardzo byś tego chciała. Nie piszę tego w celu sprawienia  Tobie przykrości tylko tak "odbieram" jego zachowanie. Takie są moje odczucia. Ty widzisz w nim rozdartego wewnętrznie biednego misia, ja zwykłego wygodnickiego gnoja...

17

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Dlaczego uważam, że to Ty? Sama napisałaś:

karusela09 napisał/a:

Żyłam w związku małźeńskim z mężczyzną, z którym, jak się okazało po latach nic mnie nie łączyło oprócz cudownego syna

Jezeli połaczyło was "nic" to chyba nie należało pobierać się... A jeżeli było "coś" to należało do bólu to przywracać, rozmawiać, przypominać, tupać, walić pięścią w stół... Jeśli nie skutkowało, to rozejść się. Zdrada to najobrzydliwsze co można zafundować, nawet nie kochanemu, partnerowi.

karusela09 napisał/a:

...Po 6 latach zdecydował się na odważny krok i zamieszkał ze mną i moim synem.  Było ciężko...z jednej strony wielkie szczęście z drugiej dramat..jego jeszcze wtedy żona, bo rozwiódł się raptem rok temu..buntowała dzieci..szantażowała Go mając nadzieję, że to pomoże odzyskać jej męża. On nie wytrzymywał psychicznie i jak później się okazało zaczął oszukiwć mnie, Ją i sam siebie. Mieszkał ze mną a Jej poniekąd dawał nadzieję..dla ,, dobra dzieci" ...żeby miały ojca i matkę blisko..za moimi plecami wyjeżdżali na wspólne wypady, chodzili na obiady...On miał klucze to Jej mieszkania...gotował posiłki a zarazem jadał u niej...jak wracał do mnie to czułam, że wraca jak do hotelu, gdzie czeka na niego kochanka  z obiadem, na ktory już nie miał ochoty. Pisali do siebie codzinnie..niby o dzieciach ale miałam wrażenie, że żyję w trójkącie...potem zaczął znikać z naszego domu..bo jak twierdził ,, nie potrafi tego wszystkiego pożenić" i musi mieć chwilę na samotność i przemyślenia..a znikał do swojej rodziny..wszystko dla ,, dobra dzieci" no i swojego, bo nie umiał bez nich żyć..zostawił mnie bez słowa 6 razy znikając na kilka dni, tydzień, miesiąc...potem wracał i zarzekał się, że nie może beze mnie żyć, bo jestem miłością Jego życia! Błagał o przebaczenie tłumacząc, że to się już nie powtórzy, bo przemyślał wszystko i jest pewien, że tylko ja daje mu poczucie szczęścia i spokój psychiczny...beze mnie nie potrafi oddychać..potem znów znikał i znów przychodził z pokorą w oczach..płakał, histeryzował, jak mówiłam Mu, że to mnie już przerasta i pomimo tego, że łączy nas ogromne uczucie ( bardzo Go kocham ..teraz też, nadal) nie potrafie tak żyć..bo za każdym razem mam mniej s?ł i nadziei. Poprosił mnie o rękę...wybłagał...chciał mieć ze mną dziecko...bałam sie, bo już nie ufałam mu, jak dawniej. Zgodziłam się..przez 4 miesiące było cudownie.. (rozstawaliśmy się w przeciągu 5 lat sześciokrotnie i za każdym razem częściej- przez ostatni rok 3 razy) Niestety 3 tygodnie przed ślubem znów uciekł..na miesiąc..bo jak twierdzi była żona postawiła mu ultimatum..złoży pozew do sądu o ograniczenie praw rodzicelskich...wystraszył się i dla ,, dobra dzieci" zrobił co kazała..fundowali i fundują dzieciom ,, dla ich dobra" niezłą huśtawkę emocjonalną..raz jest Tatuś, raz Go nie ma..dzieci bardzo dobrze mnie znają i akceptują pomimo sieczki, jaką mama im robi w głowach. Starsza córka 14 letnia, sama krzyczy z bólu, żeby się zdecydował, bo już ma dosyć kłamstw i niestabilnego życia.

Nie wiem, jak trzeba być zapatrzonym wyłacznie w siebie człowiekiem, żeby obojętnie się temu przyglądać i trwać w swoim: ja, moje, dla mnie, ja kocham...
Trwałaś przy swoim, to Ty rozwaliłaś jego małżeństwo.

18

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
starr napisał/a:

... to Ty rozwaliłaś jego małżeństwo.

Ależ oczywiście, wszystko jej wina... on biedaczek własnego rozumu nie miał...

19

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Jacenty89 napisał/a:

Napisze tylko jedno zdanie: Karma zawsze do Nas wraca.

Jacenty, żyjesz w szczęśliwym związku?

20

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Starr...muszę Ci powiedzieć, że mało wiesz o życiu...albo jesteś zbyt młody (a)...albo niewiele spotkało Cię w życiu niespodzianek, nieoczekiwanych zdarzeń, na ktore niejednokrotnie nie masz wpływu...życie zaskakuje w różny sposób....życzę Ci pewnych mezaliansów..życiowych. ...może lepiej je zrozumiesz

21

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Iceni napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Napisze tylko jedno zdanie: Karma zawsze do Nas wraca.

Jacenty, żyjesz w szczęśliwym związku?

Nie, od 3 miesiecy nie jestem w zwiazku, ale nie widze zwiazku.

22

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

A Tobie Volver...dziękuję za mocne słowa, które są mi potrzebne, żeby mieć siłę to przezwyciężyć...pozwalasz mi popatrzeć bardziej obiektywnie na sytuację...jako osoba widząca to zewnątrz. smile

23

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Jacenty89 napisał/a:
Iceni napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Napisze tylko jedno zdanie: Karma zawsze do Nas wraca.

Jacenty, żyjesz w szczęśliwym związku?

Nie, od 3 miesiecy nie jestem w zwiazku, ale nie widze zwiazku.

Cóż, zastanawiam się co ty w życiu takiego uczyniłeś i jaka karma do ciebie wróciła, że szczęśliwy związek nie był ci pisany.
Czy tylko lubisz innych karmą straszyć?...

24

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

A Tobie Volver...dziękuję za mocne słowa, które są mi potrzebne, żeby mieć siłę to przezwyciężyć...pozwalasz mi popatrzeć bardziej obiektywnie na sytuację...jako osoba widząca to zewnątrz. smile

Nie dziękuj .  Weź się za to w garść i zawalcz o siebie  smile Ktoś w Waszym układzie powinien wreszcie  pokazać "jaja" wink

25

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Iceni..jesteś dobra..;) zobaczyłaś drugą stronę medalu...w Karmie...

26

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Volver napisał/a:
starr napisał/a:

... to Ty rozwaliłaś jego małżeństwo.

Ależ oczywiście, wszystko jej wina... on biedaczek własnego rozumu nie miał...

Oczywiście, że rozum miał i ma, tyle tylko że skierowany na inne działanie, a do tego działał schematycznie. Takie łajzy zawsze znajdą sobie ofiarę, bo znudzonych stanem małżeńskim nie brakuje i są łatwym łupem. Nie ma znaczenia dla nich gdzie przeprowadzają swoje łowy, w pracy, w przedszkolu, na spotkaniu rodzinnym, czy towarzyskim, albo szkoleniu.
Jego plan działania był realizowany do pewnego momentu bardzo precyzyjnie. Najpierw ""wślizgniecie" się do domu kobiety znudzonej swoim małżeństwem, pod pozorem kontaktów dzieci. Potem udawana przyjaźń z cała rodziną, a niejako "pod stołem łapanie pani domu za kolano". (tu powinien nastąpić głośny protest autorki, ale jej ego nie pozwoliło)   Udawało mu się przez jakiś czas robić to na tyle dyskretnie, ze ani jego zona, ani mąż autorki niczego nie zauważali, a zauroczenie narastało, a rączka posuwała się coraz dalej. Potem nastąpiło coś, co misterny plan skomplikowało - autorka się rozwiodła z mężem. Potem, to już tylko improwizacja na gorąco i lawirowanie... Jakby w miarę szybko zamknięte zastał drzwi do domu autorki i zadne pukanie i stukanie ich by nie otworzyło, to na pewno powrócił by do zony. (co nie znaczy, że nie znalazł by po pewnym czasie inne...) Drzwi domu autorki jednak zawsze były i są otwarte... W tym upatruję jej winę.

27

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Starr...muszę Ci powiedzieć, że mało wiesz o życiu...albo jesteś zbyt młody (a)...albo niewiele spotkało Cię w życiu niespodzianek, nieoczekiwanych zdarzeń, na ktore niejednokrotnie nie masz wpływu...życie zaskakuje w różny sposób....życzę Ci pewnych mezaliansów..życiowych. ...może lepiej je zrozumiesz

smile mógłbym być, od biedy Twoim ojcem. Przeżyłem więcej, niż Ci się wydaje, ale jak do tej pory kierowałem się bardziej empatią i wrażliwością, niż swoimi zachciankami i doraźną korzyścią. Nie jestem w stanie wskazać ani jednej osoby, która płakała by przeze mnie, choć przydarzyło mi się coś analogicznego. W porę powiedziałem: NIE
Do jednego z postów w innym wątku dotyczącym zdrady napisałem coś o sobie, tu zacytuję:
"Moje dwa małżeństwa: pierwsze, ośmioletnie z trzykrotną recydywą i dwoma wybaczaniami, zakończone rozwodem bez orzekania - dla swojego świętego spokoju. W międzyczasie dwukrotna terapia indywidualna i grupowa. Za drugim razem, również ośmioletnie, byłem bardziej czujny ale mało skuteczny. Też skończyło się rozwodem, tym razem z orzekaniem o winie. "
Nadal podtrzymujesz swoje życzenia? smile

28

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
starr napisał/a:
Volver napisał/a:
starr napisał/a:

... to Ty rozwaliłaś jego małżeństwo.

Ależ oczywiście, wszystko jej wina... on biedaczek własnego rozumu nie miał...

Oczywiście, że rozum miał i ma, tyle tylko że skierowany na inne działanie, a do tego działał schematycznie. Takie łajzy zawsze znajdą sobie ofiarę, bo znudzonych stanem małżeńskim nie brakuje i są łatwym łupem. Nie ma znaczenia dla nich gdzie przeprowadzają swoje łowy, w pracy, w przedszkolu, na spotkaniu rodzinnym, czy towarzyskim, albo szkoleniu.
Jego plan działania był realizowany do pewnego momentu bardzo precyzyjnie. Najpierw ""wślizgniecie" się do domu kobiety znudzonej swoim małżeństwem, pod pozorem kontaktów dzieci. Potem udawana przyjaźń z cała rodziną, a niejako "pod stołem łapanie pani domu za kolano". (tu powinien nastąpić głośny protest autorki, ale jej ego nie pozwoliło)   Udawało mu się przez jakiś czas robić to na tyle dyskretnie, ze ani jego zona, ani mąż autorki niczego nie zauważali, a zauroczenie narastało, a rączka posuwała się coraz dalej. Potem nastąpiło coś, co misterny plan skomplikowało - autorka się rozwiodła z mężem. Potem, to już tylko improwizacja na gorąco i lawirowanie... Jakby w miarę szybko zamknięte zastał drzwi do domu autorki i zadne pukanie i stukanie ich by nie otworzyło, to na pewno powrócił by do zony. (co nie znaczy, że nie znalazł by po pewnym czasie inne...) Drzwi domu autorki jednak zawsze były i są otwarte... W tym upatruję jej winę.

Rozumiem i wielu aspektach tej wypowiedzi się zgadzam smile
Problem polega jednak na tym, że autorka wątku w owym "podrobie" wink zobaczyła swoją mityczną połówkę... i pooszło... Dziś życie samo wystawia jej rachunek, dlatego wszelkie  moralizowanie sobie odpuszczam... wink

29

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Volver napisał/a:

dlatego wszelkie  moralizowanie sobie odpuszczam... wink

Czasami, żeby coś wyprostować, trzeba przegiąć w drugą stronę, czyż nie smile

30

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Wiesz co Starr muszę Ci powiedzieć,  ze psychologiem to Ty nie jestes...nic prawdy z tego co piszesz...uczucie zrodzilo sie na innej płaszczyźnie...ale sam chyba pisząc o sobie nie widzisz, jak bardzo Twoje malzenstwa byly skazane na niepowodzenie. Skoro dwa razy wpadka...jestes rozczarowany źyciem..nie udalo Ci sie i chcesz innych pogrązyć...dla Twojej wiadomosci to On naciskal na to zebym sie rozwiodla...a uczucie rodzilo sie dlugo...to nie byla lapanka w klubie

31

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Iceni napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Jacenty, żyjesz w szczęśliwym związku?

Nie, od 3 miesiecy nie jestem w zwiazku, ale nie widze zwiazku.

Cóż, zastanawiam się co ty w życiu takiego uczyniłeś i jaka karma do ciebie wróciła, że szczęśliwy związek nie był ci pisany.
Czy tylko lubisz innych karmą straszyć?...

Iceni to nie jest chyba dobre miejsce na spowiedz.

32

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Wiesz co Starr muszę Ci powiedzieć,  ze psychologiem to Ty nie jestes...nic prawdy z tego co piszesz...uczucie zrodzilo sie na innej płaszczyźnie...ale sam chyba pisząc o sobie nie widzisz, jak bardzo Twoje malzenstwa byly skazane na niepowodzenie. Skoro dwa razy wpadka...jestes rozczarowany źyciem..nie udalo Ci sie i chcesz innych pogrązyć...dla Twojej wiadomosci to On naciskal na to zebym sie rozwiodla...a uczucie rodzilo sie dlugo...to nie byla lapanka w klubie

Owszem, psychologiem nie jestem, ale za mną nie leży pobojowisko zranionych ludzi, a za Tobą tak. Ty psychologiem też jesteś kiepskim, skoro widzisz u mnie rozczarowanie życiem. Ale każdy mierzy swoja miarką smile
Nikogo nie chcę pogrążać, bo wystarczająco skutecznie robią to sami.
Jak dla mnie EOT.

33

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Spokojnie po czasie powinno się ustabilizować.

34

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Karuzela źycia dalej będzie powodować zawrót w Twojej głowie tak długo do póki nie odzyskasz szacunku do siebie.

Rozwiodłaś się z męźem - bo było jałowo  tak ogólnie mówiąc - a teraz masz faceta który kręci tą Twoją karuzelą jak chce.Czy nie wydaje Ci się to dość dziwne źe tak łatwo zakończyłaś małźeńatwo a ten koszmar ciągnie się latami?

Potrzebny jest Ci ktoś kto pomoźe Ci popatrzeć na męźczyznę Twoich marzeń bez róźowych okularów:
- on wykorzystuje Ciebie i swoją rodzinę a Ty i jego źona pozwalacie mu na to nie stawiając granic .
Czasem ktoś musi być bardziej odpowiedzialny,stanowczy,konsekwentny - bo nic nie ulegnie zmianie.

Facet wie źe mu wybaczysz kolejny raz i kolejny .

Ta jego córka to teź bardzo poraniona dziewczyna - czeka aź tatuś się zdecyduje .
Jej matka powinna zasadzić mu kopa w źyć - tak dla przykładu aby jej dorastająca córka wiedziała co naleźy zrobić gdyby przypadkiem sama spotkała na swej drodze takiego typa.

Ty masz karuzele na własne źyczenie ale jesteś dorosłą,inteligentną kobietą i w kaźdej chwili moźesz włączyć hamulec i ją zatrzymać.

35 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-17 09:46:25)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
daria1968 napisał/a:

...
Ta jego córka to teź bardzo poraniona dziewczyna - czeka aź tatuś się zdecyduje .
Jej matka powinna zasadzić mu kopa w źyć - tak dla przykładu aby jej dorastająca córka wiedziała co naleźy zrobić gdyby przypadkiem sama spotkała na swej drodze takiego typa.

Ty masz karuzele na własne źyczenie ale jesteś dorosłą,inteligentną kobietą i w kaźdej chwili moźesz włączyć hamulec i ją zatrzymać.

Co racja to racja smile
A jakby tak ktoś, z tych osób quasi dorosłych, wziął i zaczął zachowywać się jak... dorosły? Może, dla odmiany, Ty?
odpowiedzialnie... a nie JAK narcyz? Znaczy biorąc POD UWAGĘ uczucia innych zamieszanych w tę awanturkę... nie wyłącznie swoje "dobro"?
Może właśnie Ty karuzelo - jakiś zaprowadzisz porządek w tym galimatiasie, skoro uroki karuzeli Ci już obrzydły? Wszak to nie pierwszy Twój wybór w TYM zakresie?

36 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-17 10:06:28)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Dwa razy rozbawiliście mnie okrutnie. Pierwszy raz tu:

Volver napisał/a:

smile Ktoś w Waszym układzie powinien wreszcie  pokazać "jaja" wink

A drugi raz tu:

Darkness napisał/a:

Spokojnie po czasie powinno się ustabilizować.

(Jak to dobrze, że nie boję się Ciemności i mnie tak rozśmiesza...) Ale ten fragment też niezły:

karusela09 napisał/a:

...historia kołem się zatacza..

Pijana historia się musi zataczać, a zataczać się można kołem albo gzygzakiem.

Znam genialną parafrazę tego powiedzenia autorstwa Mariana Hemara: "Historia kałem się tuczy".

A teraz poważnie. Możecie się nie tuczyć i nie zataczać. Skoro to wszystko tak jawne jest i dzieci wiedzą o Was wzajemnie, to dlaczego nie stworzycie komuny albo wspólnoty. Nie będziecie pierwsi. Znam dwa przypadki udanych trójkątów, a jeden z nich jest trójkątem małżeńskim z dziećmi.

Pozostały Wam już tylko rozwiązania bardzo niestandardowe w tej sytuacji. Zamiast się dzielić czasem wybranego Mężczyzny podzielcie się inaczej. Niech nie odchodzi od Jednej do Drugiej (obie Żony w końcu). Przyjmijcie, że tworzycie zgodną poligamię i po sprawie.

Wyjeżdżajcie dla własnego dobra i dzieci dobra na wspólne wakacje, odwiedzajcie się wzajemnie i bawcie się wspólnie. Zamienicie sobie tylko rozterki na układ zbiorowy... zdroworozsądkowy i niestandardowy. Kto powiedział, że normy społeczne nie znają wyjątków. To wymaga porzucenia schematów, ale ...

37

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Animus....fatalne rozwiązanie...nie jestem arabką...choć nawet one wychowane w ,,kulturze poligamii" cierpią z tego powodu...a Ty jak się do tego ustosunkowujesz..oczywiście mam na myśli dwóch mężczyzn i jedną kobieta...z radością byś się nią dzielił?

38

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Nie lubię schematów i sama schematyczna nie jestem...ale...właśnie ale...na tej płaszczyźnie wolę mono..

39

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Tak. naprawdę lubisz ten swój plac zabaw z karuzelą w roli głównej.

Nie obchodzą Cię uczucia innych - odpowiedzialność,empatia, współczucie to dla ciebie obce pojęcia.
Nawet nie spróbujesz poukładać tych spraw - ale ktoś kiedyś zrobi to za ciebie.


Ciekawe czy dalej będzie ci tak wesoło...

40

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
karusela09 napisał/a:

Animus....fatalne rozwiązanie...nie jestem arabką...choć nawet one wychowane w ,,kulturze poligamii" cierpią z tego powodu...a Ty jak się do tego ustosunkowujesz..oczywiście mam na myśli dwóch mężczyzn i jedną kobieta...z radością byś się nią dzielił?

nie jestes ale tak się zachowujesz bo zyjesz w poligamii.

Czy Twój były mąż ułożył sobie życie?

41

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
stokrotka1978 napisał/a:
karusela09 napisał/a:

Animus....fatalne rozwiązanie...nie jestem arabką...choć nawet one wychowane w ,,kulturze poligamii" cierpią z tego powodu...a Ty jak się do tego ustosunkowujesz..oczywiście mam na myśli dwóch mężczyzn i jedną kobieta...z radością byś się nią dzielił?

nie jestes ale tak się zachowujesz bo zyjesz w poligamii.

Stokrotka, to nie jest rozwiązanie stosowane tylko przez Arabów. W wielu kulturach patrocentrycznych były takie rozwiązania stosowane legalnie, ot, niedawno zgłoszony był taki pomysł w Rosji, a zdelegalizowano poligamię w Kanadzie (Mormonii). Co do Arabek to są one niezadowolone tylko na potrzeby propagandy feministycznej świata zachodniego. W dodatku wiele Polek żyje w związkach poligamicznych i nawet o tym nie wie, bawiąc dzieci Arabów.

W kulturach matrocentrycznych stosowano z kolei poliandrię, również z niezłym skutkiem.

Co do mnie... Mężczyzna nigdy nie wie, czy jest jedynym. Uważam, że właśnie głębokie uczucie pozwala zaakceptować rozwiązania zaproponowane przez Osobę kochaną. Wymagania drugiej Osobie i niezadowolenie, a więc także cierpienie, pojawia się tylko tam, gdzie tak zwana "miłość" jest miłością własną, którą próbuje się szantażować, ograniczać lub handlować wymiennie z drugą Osobą.

W każdej rodzinie Mąż dzieli się Żoną z dziećmi, więc i dla mnie to nie pierwszyzna... Nie każdy ma świadomość tego faktu i dlatego Freud miał coś do odkrycia.

42

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

A czy słyszał ktoś aby arabowie wzajemnie rozwalali sobie rodziny.?
Arab nie weźmie do swego haremu żony innego araba -  tak czy nie?

43 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-17 15:00:54)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
daria1968 napisał/a:

A czy słyszał ktoś aby arabowie wzajemnie rozwalali sobie rodziny.?
Arab nie weźmie do swego haremu żony innego araba -  tak czy nie?

Daria, nie, o rozwalaniu rodzin nie słyszałem, bo poligamia to system zupełnie różny od naszego rozumienia rodziny.

W ogóle, to wiele nieporozumień bierze się stąd, że ludzie myślą, iż na całym świecie jest tak jak na ich skrawku. A tymczasem... w islamie Żona jest własnością męża, więc... albo może z nią zrobić wszystko, na co mu pozwala prawo, a więc zabić za przebywanie z innym Mężczyzną lub dać jej list rozwodowy, jak Jej już nie chce.

Warto też wiedzieć, że szyici mają możliwość zawierania małżeństwa na określony czas (godzinę, tydzień, miesiąc, rok, pięć lat). W Arabii Saudyjskiej król ma jeszcze harem, ale wcale nie znaczy, że wszystkie Żony są traktowane tak samo, bo jedna jest tylko królowa, a pozostałem są nałożnicami, które co jakiś czas są wymieniane. W takiej Nigerii, gdzie reguluje tę kwestię joruba, w kontrakcie małżeńskim Żona ma obowiązki małżeńskie wobec Męża, jego kuzyna, brata i kogo On tam jeszcze wyznaczy. Jest to zapisane w kontrakcie i nie wolno Jej się od tego uchylać. Propozycje zawarcia małżeństwa dostają także Polki, bo bogaci Nigeryjczycy studiują w naszym kraju. Takie kontrakty pozwalają spółkować z wieloma Kobietami zgodnie z prawem i umową.

Właśnie kultury różnią się tym, że sprawy seksu wcale nie są aż tak restrykcyjnie traktowane jak w świecie chrześcijańskim. Nawet uważna lektura Starego Testamentu dostarcza wielu ciekawostek.

Rozwalanie rodziny możliwe jest tam, gdzie tę rodzinę sztywno traktuje się jako coś dozgonnego.

W tym wątku zaproponowałem karuseli09 poszukanie rozwiązań niestandardowych dlatego, że jest Ona w bardzo specyficznej sytuacji i bardzo chce zejść z tej karuzeli. To była propozycja, a nie rada i proszę tych dwóch pojęć nie mylić. Propozycja pozwala poszerzyć świadomość o paletę możliwych podejść i rozwiązań, a rada zawiera przeważnie podanie najlepszego rozwiązania, które preferuje radca lub doradca.

44

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Animus napisał/a:
daria1968 napisał/a:

A czy słyszał ktoś aby arabowie wzajemnie rozwalali sobie rodziny.?
Arab nie weźmie do swego haremu żony innego araba -  tak czy nie?

Daria, nie, o rozwalaniu rodzin nie słyszałem, bo poligamia to system zupełnie różny od naszego rozumienia rodziny.

W ogóle, to wiele nieporozumień bierze się stąd, że ludzie myślą, iż na całym świecie jest tak jak na ich skrawku. A tymczasem... w islamie Żona jest własnością męża, więc... albo może z nią zrobić wszystko, na co mu pozwala prawo, a więc zabić za przebywanie z innym Mężczyzną lub dać jej list rozwodowy, jak Jej już nie chce.

Warto też wiedzieć, że szyici mają możliwość zawierania małżeństwa na określony czas (godzinę, tydzień, miesiąc, rok, pięć lat). W Arabii Saudyjskiej król ma jeszcze harem, ale wcale nie znaczy, że wszystkie Żony są traktowane tak samo, bo jedna jest tylko królowa, a pozostałem są nałożnicami, które co jakiś czas są wymieniane. W takiej Nigerii, gdzie reguluje tę kwestię joruba, w kontrakcie małżeńskim Żona ma obowiązki małżeńskie wobec Męża, jego kuzyna, brata i kogo On tam jeszcze wyznaczy. Jest to zapisane w kontrakcie i nie wolno Jej się od tego uchylać. Propozycje zawarcia małżeństwa dostają także Polki, bo bogaci Nigeryjczycy studiują w naszym kraju. Takie kontrakty pozwalają spółkować z wieloma Kobietami zgodnie z prawem i umową.

Właśnie kultury różnią się tym, że sprawy seksu wcale nie są aż tak restrykcyjnie traktowane jak w świecie chrześcijańskim. Nawet uważna lektura Starego Testamentu dostarcza wielu ciekawostek.

Rozwalanie rodziny możliwe jest tam, gdzie tę rodzinę sztywno traktuje się jako coś dozgonnego.

W tym wątku zaproponowałem karuseli09 poszukanie rozwiązań niestandardowych dlatego, że jest Ona w bardzo specyficznej sytuacji i bardzo chce zejść z tej karuzeli. To była propozycja, a nie rada i proszę tych dwóch pojęć nie mylić. Propozycja pozwala poszerzyć świadomość o paletę możliwych podejść i rozwiązań, a rada zawiera przeważnie podanie najlepszego rozwiązania, które preferuje radca lub doradca.

1. Nie wiem skad bierzesz bzdure o tym, ze kobieta w islamie jest wlasnoscia meza.
2. Swiat islamu to kilkaset systemow prawnych, wiekszosc z nich nie pozwala na zabijanie za przebywanie z innym mezczyzna.
3. Krol Arabii Saudyjskiej nie ma zadnego haremu i jego zony nie sa wymieniane, jest ich cztery i sa sobie rowne.
4. W islamie rozwalanie rodziny jest karane smiercia bez wzgledu na to czy jest mono czy poli.
5. W swiecie islamu 98% malzenstw jest monogamicznych.

45 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-17 16:15:07)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Jacenty89 napisał/a:

1. Nie wiem skad bierzesz bzdure o tym, ze kobieta w islamie jest wlasnoscia meza.
2. Swiat islamu to kilkaset systemow prawnych, wiekszosc z nich nie pozwala na zabijanie za przebywanie z innym mezczyzna.
3. Krol Arabii Saudyjskiej nie ma zadnego haremu i jego zony nie sa wymieniane, jest ich cztery i sa sobie rowne.
4. W islamie rozwalanie rodziny jest karane smiercia bez wzgledu na to czy jest mono czy poli.
5. W swiecie islamu 98% malzenstw jest monogamicznych.

Lubię jak ktoś sobie tak przekonująco zaprzecza:

ad. 1. Z tego, że Koran uznaje dekalog Mojżesza, a takie jest 10 przykazanie prawa Mojżeszowego.
ad. 2. vide punkt 4.
ad. 3. Odsyłam do opracowań państwa Lisowskich, którzy byli na audiencji (referat na konferencji UJ). No i fajnie, że cztery żony to nie harem. Ciekawe jak to inaczej nazwiesz?
ad 4. vide punkt 2 i punkt 5.
ad. 5. Skąd takie dane statystyczne i którego z kilkuset systemów dotyczą?

Kłaniam się nisko i dziękuję za użycie pojęcia "bzdury". Jak podasz źródła swoich sprzeczności, to ja podam źródła domniemanych "bzdur".

46

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Mieliście radzić autorce ;/

Co do poligamii, całkiem niezły pomysł. Trochę nietutejszy ale zawsze to jakieś rozwiązanie i nie trzeba siekiery używać.

Ostatnio słyszałam historię podobno z życia wziętą. Wtrącona jako przykład na kursie z budowania relacji, przez prowadzącą.

Otóż ta właśnie pani psycholog, zna parę a własciwie trójkąt od kilku lat żyjący w zgodnym sadle.
Sprawa wygląda tak że po kilku latach od rozwodu, odezwał się były mąż kobiety będącej już żoną innego. Ojciec jej dzieci dorosłych już prawie, zachorował na schorzenie nie pozwalające mu samotnie funkcjonować z prośbą o pomoc.

Nie wiem jak doszło do porozumienia, ale od kilku dobrych lat ludzie żyją w jednym domu, zgodnie, uczciwie pomagając i wspierając się na wzajem. Stary i nowy mąż siadają wspólnie do brydża. Niestety nie wiem jak kto z kim spędza noce , ale to też podobno nie sprawia im problemu. Więc chyba można...

47

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
renesans napisał/a:

Nie wiem jak doszło do porozumienia, ale od kilku dobrych lat ludzie żyją w jednym domu, zgodnie, uczciwie pomagając i wspierając się na wzajem. Stary i nowy mąż siadają wspólnie do brydża. Niestety nie wiem jak kto z kim spędza noce , ale to też podobno nie sprawia im problemu. Więc chyba można...

Pewnie, że można... smile
Problem polega jednak na tym, że nie jest to chyba rozwiązanie satysfakcjonujące autorkę wątku. Mniemam, że gdyby poligamia była w zakresie jej zainteresowań, to owy wątek by nie powstał...

48

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Trafił swój na swego, żadna filozofia big_smile zdradliwa... na zdradliwego... no i wkrótce sama odczułaś na własnej skórze niestałość swojego wybranka big_smile tak to jest, polecieć na kogoś niestałego, a potem oczekiwać od niego stałości- BRAWO smile

49

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Animus napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

1. Nie wiem skad bierzesz bzdure o tym, ze kobieta w islamie jest wlasnoscia meza.
2. Swiat islamu to kilkaset systemow prawnych, wiekszosc z nich nie pozwala na zabijanie za przebywanie z innym mezczyzna.
3. Krol Arabii Saudyjskiej nie ma zadnego haremu i jego zony nie sa wymieniane, jest ich cztery i sa sobie rowne.
4. W islamie rozwalanie rodziny jest karane smiercia bez wzgledu na to czy jest mono czy poli.
5. W swiecie islamu 98% malzenstw jest monogamicznych.

Lubię jak ktoś sobie tak przekonująco zaprzecza:

ad. 1. Z tego, że Koran uznaje dekalog Mojżesza, a takie jest 10 przykazanie prawa Mojżeszowego.
ad. 2. vide punkt 4.
ad. 3. Odsyłam do opracowań państwa Lisowskich, którzy byli na audiencji (referat na konferencji UJ). No i fajnie, że cztery żony to nie harem. Ciekawe jak to inaczej nazwiesz?
ad 4. vide punkt 2 i punkt 5.
ad. 5. Skąd takie dane statystyczne i którego z kilkuset systemów dotyczą?

Kłaniam się nisko i dziękuję za użycie pojęcia "bzdury". Jak podasz źródła swoich sprzeczności, to ja podam źródła domniemanych "bzdur".

1. Moze pokazesz nam wszystkim gdzie tam pada chociaz slowo o wlasnosci zony, ja tam widze wylacznie zakaz pozadania zony innego blizniego.
3.  Kompromitujesz sie niewiedza na temat tego czym jest harem.
5. Dotyczą ogółu świata Islamu. Pochodzą z zajec prof. Daneckiego z Katedry Arabistyki UW. Notabene w około 1/3 systemow poligamia jest zakazana.

50

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Jacenty89 napisał/a:
Iceni napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Nie, od 3 miesiecy nie jestem w zwiazku, ale nie widze zwiazku.

Cóż, zastanawiam się co ty w życiu takiego uczyniłeś i jaka karma do ciebie wróciła, że szczęśliwy związek nie był ci pisany.
Czy tylko lubisz innych karmą straszyć?...

Iceni to nie jest chyba dobre miejsce na spowiedz.

Ależ nie musisz się spowiadać. Zastanawiałam się tylko czy równie chętnie stosujesz do siebie prawa, które stosujesz do innych. Czy sam sobie odpowiedziałeś co takiego uczyniłeś, że zła karma do ciebie wraca. Mnie się tłumaczyć nie musisz...

51 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-20 12:20:36)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Jacenty89 napisał/a:

1. Moze pokazesz nam wszystkim gdzie tam pada chociaz slowo o wlasnosci zony, ja tam widze wylacznie zakaz pozadania zony innego blizniego.
3.  Kompromitujesz sie niewiedza na temat tego czym jest harem.
5. Dotyczą ogółu świata Islamu. Pochodzą z zajec prof. Daneckiego z Katedry Arabistyki UW. Notabene w około 1/3 systemow poligamia jest zakazana.

ad. 1.   Temu, który nie chce widzieć lub nie umie patrzeć trudno cokolwiek pokazać.

Ale proszę, może ktoś zobaczy, czego nie widział: 10 przykazanie Mojżeszowe brzmi - Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która jego jest.

W wersji  katechizmowej podzielono to przykazanie na dwa, po przyjęciu skróconej wersji dekalogu (to w ogóle jest nazwa umowna) bez przykazania drugiego (vide Księga Wyjście, 20, 3). Przyjęto w katechizmie wersję z Księgi Powtórzonego Prawa (5, 6 - 21) Jak ktoś przeczyta kolejne dwa rozdziały Księgi Wyjścia, to zobaczy ile trzeba było zapłacić za współżycie z dziewicą jej ojcu. Kobieta była własnością ojca, potem męża i dlatego Abraham mógł wysłać żonę do faraona, a ona to zadanie wykonała bez sprzeciwu. Generalnie, wszystkie przykazania dekalogu można sprowadzić do zakazu kradzieży: nie kraść czci Bogu, nie kraść czci rodzicom, nie kraść życia, nie kraść w cudzym łożu, nie kraść przedmiotów, nie kraść dobrego imienia, a ponieważ kradzież pochodzi z pożądania, więc nie pożądać żony ani żadnej rzeczy...

Przy okazji, chcę Ci zwrócić uwagę, Jacenty, że masz skłonność do stosowania chwytów erystycznych, zamiast argumentować. Ten nieładny Twój zwyczaj świadczy o stosunku do drugiej osoby, którą próbujesz dezawuować i deprymować, a piszę Ci o tym, bo może to jest odpowiedź na pytanie w Twoim osobistym wątku.

ad. 2. Chciałbyś, ale na razie kompromitujesz tylko swój sposób rozumowania. Harem jest miejscem odosobnienia żon. Tak jak kościół jest miejscem sprawowania obrzędów wspólnoty wiernych, ale także (skrótowo) nazwą tej wspólnoty (np. kościół krakowski to wszyscy wierni lub hierarchia archidiecezji, a nie budynek kościoła mariackiego), tak pojęcie haremu używane jest jako metafora wielożeństwa, bo w systemach monogamicznych nie ma haremu.

W ten  to jednak sposób uniknąłeś odpowiedzi na pytanie, od ilu żon w haremie zaczyna się poligamia. A zrobiłeś to, bo okazałoby się wtedy, że dwie żony to jeszcze bigamia, ale trzy i więcej to już poligamia, a król Arabii Saudyjskiej, nawet według Ciebie, ma ich cztery.

ad. 3. Prof. Janusz Danecki jest językoznawcą i literaturoznawcą przede wszystkim, o czym świadczą dziedziny jego naukowej aktywności i tytuły prac naukowych. Nie twierdzę, że nie posiada wiedzy o islamie i krajach arabskich, ale jakoś dziwnie w tym trzecim punkcie procent systemów monogamicznych u muzułmanów stopniała z 98 %  (nota bene!) do 33 %. Czy to wynik arabskiego targowania się ?

Teraz sobie odpowiedz na pytanie, kto tu się kompromituje? Proszę Autora wątku i Moderatorów o wybaczenie tej poboczności.

52

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
starr napisał/a:
karusela09 napisał/a:

Wiesz co Starr muszę Ci powiedzieć,  ze psychologiem to Ty nie jestes...nic prawdy z tego co piszesz...uczucie zrodzilo sie na innej płaszczyźnie...ale sam chyba pisząc o sobie nie widzisz, jak bardzo Twoje malzenstwa byly skazane na niepowodzenie. Skoro dwa razy wpadka...jestes rozczarowany źyciem..nie udalo Ci sie i chcesz innych pogrązyć...dla Twojej wiadomosci to On naciskal na to zebym sie rozwiodla...a uczucie rodzilo sie dlugo...to nie byla lapanka w klubie

Owszem, psychologiem nie jestem, ale za mną nie leży pobojowisko zranionych ludzi, a za Tobą tak. Ty psychologiem też jesteś kiepskim, skoro widzisz u mnie rozczarowanie życiem. Ale każdy mierzy swoja miarką smile
Nikogo nie chcę pogrążać, bo wystarczająco skutecznie robią to sami.
Jak dla mnie EOT.

Kiedy czytam takie wypowiedzi jak Twoje Starr to wyobraźnia od razu podsuwa mi Ciebie jako tego, który zadowolony z siebie z bardzo krótką pamięcią jest w tłumie" rzucających kamieniami". Jako tego, który wiecznie bez winy, a empatia dotyczy chyba wyłącznie Ciebie samego. Jak można żyć w takim samozachwycie? Nie przyjdzie ci do głowy, że jednak może mogłeś komuś sprawić przykrość, że ktoś przez Ciebie płakał? Jakoś  tak mówi pismo " u kogoś zobaczysz źdźbło w oku , u siebie belki nie zauważysz".

53

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Animus
tak off topic, to i tak w dalszym ciągu nie wiem gdzie jest w dekalogu Mojżesza napisane, że żona jest własnością męża?

I jeszcze jakbyś mógł wyjaśnić o co chodzi w Twoim stwierdzeniu, że "mąż musi się dzielić żoną z dziećmi" chyba, że jest to niedokończona myśl i ciąg dalszy to, że żona także musi się dzielić mężem z dziećmi, to wtedy rozumiem.

54

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Wiejska baba napisał/a:

Wiesz co Starr muszę... .

Nie chcę zaśmiecać tego wątku następną dyskusją nie na temat. Mój adres mailowy jest aktywny, możemy podyskutować o mnie, poza forum.

55 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-20 23:10:46)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
stokrotka1978 napisał/a:

Animus
tak off topic, to i tak w dalszym ciągu nie wiem gdzie jest w dekalogu Mojżesza napisane, że żona jest własnością męża?

I jeszcze jakbyś mógł wyjaśnić o co chodzi w Twoim stwierdzeniu, że "mąż musi się dzielić żoną z dziećmi" chyba, że jest to niedokończona myśl i ciąg dalszy to, że żona także musi się dzielić mężem z dziećmi, to wtedy rozumiem.

Stokrotka, nie chcę tego ciągnąć, bo korzyść dla karuseli pewnie niewielki z tego.

Jeśli spodziewasz się wyrażenia tego ekspressis verbis, to nie znajdziesz. Jeśli jednak chcesz wiedzieć, jak kiedyś traktowano kobiety, to znajdziesz na ten temat wiele u starożytnych autorów. Dodam, że są chwalebne wyjątki nawet w starożytności: kodeks Hammurabiego, czy choćby Etruskowie.

Odsyłam do Fromma i Bachofena (znajdziesz tam także opis traktowania mężczyzn jako własności). Do dziś przetrwały tego rodzaju stosunki w układach bdsm. Fromm bardzo rzetelnie opisuje związek patrocentryzmu z judaizmem (zacytowałbym, ale właśnie mi się gdzieś "schował" i nie mogę go znaleźć, chodzi o książkę "Miłość, płeć i matriarchat").

Z tym dzieleniem się żoną z dziećmi to mniej więcej tak, z zastrzeżeniem, że jednak żona nie konkuruje z dziećmi o sutki męża. Okres po porodzie jest bardzo ważny dla późniejszych relacji między mężem i żoną. To okres, w którym mąż czuje się pozbawiony tego, co stanowiło jego wyłączność. Nie każdy potrafi się z tego jednoko cieszyć.

56

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Ani Ty nie masz honoru ani jego żona.
Facet robi z wami co mu się podoba.
Możesz być pewna, że nie kocha naprawdę ani Ciebie ani jej.
Tam mu bliżej bo ciągle myśli, że to " jego dom".
Co Ty jeszcze z nim robisz? Ile lat jeszcze będziesz chowała się za Twoją miłością do niego po to, żeby NIC NIE ZROBIĆ Z WŁASNYM , POPAPRANYM ŻYCIEM UCZUCIOWYM.
Pomiata Tobą jak chce.
Robi z Ciebie idiotkę.
Gdzie Twoje poczucie własnej wartości? Wypadłaś sroce spod ogona czy jak??

Potępiam to, co zrobiłaś przed laty. Płacisz teraz za to.
Ale daj sobie szansę na normalne życie. Ten człowiek niczego ani nikogo nie jest wart.

57 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-21 10:05:21)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Betsy80 napisał/a:

Ani Ty nie masz honoru ani jego żona.
Facet robi z wami co mu się podoba.
Możesz być pewna, że nie kocha naprawdę ani Ciebie ani jej.
Tam mu bliżej bo ciągle myśli, że to " jego dom".
Co Ty jeszcze z nim robisz? Ile lat jeszcze będziesz chowała się za Twoją miłością do niego po to, żeby NIC NIE ZROBIĆ Z WŁASNYM , POPAPRANYM ŻYCIEM UCZUCIOWYM.
Pomiata Tobą jak chce.
Robi z Ciebie idiotkę.
Gdzie Twoje poczucie własnej wartości? Wypadłaś sroce spod ogona czy jak??

Potępiam to, co zrobiłaś przed laty. Płacisz teraz za to.
Ale daj sobie szansę na normalne życie. Ten człowiek niczego ani nikogo nie jest wart.

Wiesz co, Besby80, zawsze mnie zadziwiają Kobiety, co to tak dużo wiedzą o cudzych uczuciach i życiu.

Na pewno sama masz życie idealne, ale skoro tak, to jak w tym idealnym życiu godzisz mądrość i potępienie.

Lepsza jesteś niż sam Jezus, bo On jak nie uleczył, to nie potępił, jak nie wskrzesił, to nie zabił..

Przez szacunek dla Twojej historii i Twojego cierpienia zmieniam ten post. Jak masz w sobie gorycz, to nie rozlewaj go i tej trucizny nie podrzucaj innym jak Grimlina w prezencie. Zastanów się, zanim komuś coś takiego napiszesz. Wspomnij swój ból

I NIGDY nie oceniaj cudzego życia, bo NIE MASZ DO TEGO PRAWA. Zajmij się sobą i swoim problemem.

Trzymaj się swojego honoru i poznawaj jego ciemne strony, gdy mylisz honor ze zwykłym brakiem przebaczenia. Od kiedy to honor jest niechęcią i brakiem miłosierdzia?

58 Ostatnio edytowany przez Betsy80 (2014-08-21 10:06:01)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Animus. O moim " idealnym życiu" możesz poczytać w odpowiednim wątku, który założyłam jakiś czas temu.
Pozwalasz sobie za dużo.
Nie mam zamiaru wchodzić z Tobą w jakiekolwiek polemiki, które ciągną się jak papier toaletowy, nie wnoszą nic poza jedynie Twoim oczywistym upajaniem się własną grafomańską twórczością.
Pojęcia nie masz o mnie, Twoje " wrażenia i przeczucia" są tylko i wyłącznie Twoimi, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością .
Daruj sobie wycieczki w moją stronę. Nie raz kiwałam z politowaniem głową nad Twoją wizją świata.

Jeśli masz ( jak sam to określiłeś) szacunek do mojej historii to zwyczajnie się ode mnie odczep.
Nie uważam abym jakkolwiek skrzywdziła autorkę wątku.
Ona sama się krzywdzi.
Tyle ode mnie.

59 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-21 10:11:48)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Betsy80 napisał/a:

Pojęcia nie masz o mnie, Twoje " wrażenia i przeczucia" są tylko i wyłącznie Twoimi, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością .
Daruj sobie wycieczki w moją stronę. Nie raz kiwałam z politowaniem głową nad Twoją wizją świata.

Niestety, intuicja mnie nie myliła. Zmieniłem wpis po lekturze Twojego wątku.

Dla mnie grafomaństwem jest wylewanie swojej goryczy i przelewanie jej w cudze życie.

Kiepska to terapia i mało skuteczna.

Słusznie nazwałaś swój wątek PIEKŁO. Póki z niego nie wyjdziesz nie będziesz się znać na gatunkach literackich.

Widzisz, jak najlepiej wiesz, co kogo krzywdzi? Nawet nie pytasz kogoś o zdanie, czy skrzywdziłaś, tylko wyrokujesz.

Jest w Tobie PIEKŁO. Nim się zajmij, a ja na pewno nie będę pisał do Ciebie, jak Ty nie będziesz faszerować goryczą swoją innych wątków.

Nie przesadzaj swoich zwiędłych refleksji do cudzego ogródka, a możesz się spodziewać, że i ja nie przesadzę niczego do Twojego. Jest tu wiele rozgoryczonych Kobiet, które nie potrafiły ułożyć swojego życia, ale oceniają cudze. ZARAZA !!!

60

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Z mojego piekła wychodzę każdego dnia.
Ty wyjdź ze swojego.
Zapewne też daleka droga.

61 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-21 10:13:49)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Betsy80 napisał/a:

Z mojego piekła wychodzę każdego dnia.
Ty wyjdź ze swojego.
Zapewne też daleka droga.

Betsy, na mojej drodze każdego dnia błogosławię tym, którzy mi źle życzą. Tylko dlatego piekła się nie boję.

Błogosławię i Tobie...

62

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Bez Twojego błogosławieństwa nie przeżyłabym kolejnej godziny.
A czytanie ze zrozumieniem wiem.. trudna sztuka.

63 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-21 10:24:10)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Betsy80 napisał/a:

Bez Twojego błogosławieństwa nie przeżyłabym kolejnej godziny.
A czytanie ze zrozumieniem wiem.. trudna sztuka.

Betsy, Siostrą mi jesteś w cierpieniu. Rzuciłbym Ci nić Ariadny, abyś każdą godzinę miała błogosławioną od tej chwili.

Siedzę tu, aby dawać nadzieję. I dla Ciebie mogę mieć słowa z promykiem. Otrząśnij się i chwyć złotą nić... i idź...

Przebacz i wracaj do raju...

Piekło nie jest koniecznością. Piekło jest wyborem. Jest stanem umysłu, który sami sobie fundujemy i sami możemy zmienić.

64

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Proponuję abyś w tym wątku miłosiernie pochylał się nad jego autorką. Być może ona tego potrzebuje.

65 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-21 10:34:56)

Odp: Karuzela życia - jak z niej zsiąść?
Betsy80 napisał/a:

Proponuję abyś w tym wątku miłosiernie pochylał się nad jego autorką. Być może ona tego potrzebuje.

Dziękuję Ci Betsy. Tak staram się robić. Karusela przeczyta naszą wymianę postów i na pewno coś sobie z naszego pochylenia dla siebie weźmie.

Nie tylko Ona sobie może wziąć, bo przeczyta to więcej Osób. I Ty to przeczytasz i też możesz sobie zabrać z tej rozmowy to, co uznasz za cenne.

Któż z nas nie potrzebuje słów ciepłych i przyjaciół ?

Póki żyjemy jest nadzieja. Póki żyjemy, możemy zmienić swoje życie. I możemy zmienić siebie, a ta zmiana zmienia losy świata.

Jakże często skupiamy się na swoim cierpieniu i nie widzimy cierpienia naszych bliskich. Możemy być lekiem tylko na nie swoje cierpienia. Na nasze cierpienia lekiem jest inny Człowiek.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Karuzela życia - jak z niej zsiąść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024