Facet, po 50 , dobre serce, paskudny charakter - tak zawsze uważałam. Ostatnią koszulę oddałby żonie i dzieciom, ale też wymagający , wybuchowy.
Kiedyś wybuchał a po 15 minutach przychodził i jak gdyby nigdy nic - wesoły - rozmowny.
Finansowo - zawsze potrzeby żony i dzieci na pierwszym miejscu , on nic nie potrzebował, ciuchy najczęsciej na siłe trzeba było kupować .
Dziś po ponad 20 latach małżeństwa- zawzięty , od 3 dni wychodzi z sypialni tylko po to by wziąć jedzenie, nic go nie obchodzi , z nikim nie rozmawia.
Coraz częstsze hustawki - jednego dnia szykuje wakacyjny wyjazd - opracowuje trasę itd, potem coś się zadzieje i wyzywa najgorszymi słowami . Najmłodsze dziecko niepełnosprawne , po wielkiej walce o zdrowie, funkcjonuje nieźle , samodzielne . Też ma bardzo trudny charakter - mam wrażenie że rywalizuje z ojcem o władzę w domu. Moze błednie - na poczatku uczone bycia odwaznym, umiec poprosic o pomoc, moze troche- walki o swoje.
Ojciec- miał w wakacje zając się dzieckiem - były kilkudniowe wakacje , ale matka pracuje ( ojciec ma pracę sezonową , teraz ma wolne) a ojciec sam nie chce nie umie zając się młodym.
Spędzają całe dnie przy komputerch , telewizorach - ojciec taki przykład daje - syn robi to samo.
Spirala nerwów, agresji nakręca się w końcu ojciec po kilkudniowych kłótniach - "nie będe się nim zajmował , on mnie nie słucha", nie daje mu nawet jeść tylko zamyka się w sypialni i cały dzień leży i ogląda filmy lub gra w gry.
Nie je tego co w domu przygotowane, nie odzywa się do domowników. ale tez nie robi zakupów , je to co w lodówce.
W kłotni wykrzykuje , ze nie chce takiego syna.
Wyraznie męczy sie z nami , ale nie chce odejsc, na propozycję rozstania straszy samobójstwem.
Nie rozumiem- jak mu zle - mozna sie rozstac w sposób cywilizowany - on sie miota.
Kilka dni temu duza uroczystosc rodzinna - nie pojade zorganizowanym specjalnie transpotrem - bo na pewno sie spóźni, nie pojade lepszym samochodem - bo na pewno go zniszczy ktoś, niezadowolony ze transport sie udał, niezadowolony ze impreza bardzo dobrze zorganizowana - jakby zazdroscił , ze komus sie udało..
Nie ubrał tego co przygotowałam- nie bede robił tak jak chcesz!, poszedł nieogolony, w bylejakim ubraniu , zniknął na 2 godziny - poszedł podobno na spacer.
To przelało czare goryczy - wiedział ze mi zalezy - to moja rodzina.
Ja mam dosc, pozew rozwodowy napisany - nie złozony, bo moze to jednak choroba?
Jego bliski kuzyn, alkoholik - nie przyszedł na slub córki - nie wiadomo dlaczego, chociaz był zaproszony. I tez ma rózne dziwne zachowania.
Długo bym tak mogła.
Pocieszcie , albo kopnijcie ;(