Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Witajcie... w sumie nie wiem , czemu się tutaj zarejestrowałam...może po to, aby wyrzucić z siebie ból... czy to cokolwiek zmieni?

Jestem z partnerem razem od 13lat, to była moja miłość szalona , o którą zabiegałam od samego początku bardzo, bardzo mocno. Byłam mega zazdrosna i przeżywałam wszystko potwornie. On - z mocnym charakterem , niedostępnego , przyciągającego...
9 lat szło różne , tzn teraz widzę , że ja robiłam to co on chciał, to , aby było wszystko po jego myśli, aby był szczęśliwy- wtedy i ja taka byłam. On nas utrzymywał , nigdy fizycznie się nie znęcał... jednak psychicznie. Ciągle jakieś docinki , nawet przy znajomych - niby w żartach. Ja jestem osobą , która tłumi wszystko w sobie, ale czasem wybuchały awantury , w których byłam potwornie poniżana słownie... oczywiscie przepraszałam i godziłam nas.
On jest artystą , ja mam od 4 lat pracę w domu ...i tak żyjemy razem , ale chyba osobno.
3 lata temu zaszłam w  ciążę - nieplanowaną , ale kochamy dziecko ponad wszystko .
Tutaj zaczęły się problemy- czyli dziecko na mojej głowie, On praca ciągła + swoje hobby . Po roku wiedziałam już , że mam depresję  z której sama nie dam sobie rady wyjść. Poszłam do psychiatry , dostałam antydepresanty . Zero wsparcia od Niego w tej kwestii, wyśmianie problemu- On to dopiero powinien mieć depresję, a nie ja od siedzenia w domu!!! Itp...
Nie mogę sama zadecydować o żadnym wyjeździe, popsuł mi ostatnio zaplanowany wypad - obraził się i zrezygnowałam... Nie mogę nosić ubrań jakie chcę , zawsze ma jakiś gotowy komentarz .
Jest mistrzem pozostawiania mnie  z poczuciem winy . Nie mamy w tej chwili chyba żadnych wspólnych tematów, wszystko kończy się sprzeczką . Jestem zmęczona, zdołowana, duszę się.
Wszystko w domu jest jego, ma swoje pieniądze na koncie- fakt wydaje je np na remont, czy wakacje , z moich utrzymuję dom .  Boję się podjąć decyzję , wiem , że żadna rozmowa nic nie da , on nie pójdzie na terapię .
Mam ponad 30 lat, On 40 ... nie chcę obudzić się za 15 i stwierdzić , że zmarnowałam życie ....
Może najpierw powinnam pójśc na jakąś terapię sama ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Witaj porankitka!

Jesli masz czas i ochote to przeczytaj moj watek (sprawdz w moim profilu i poszukaj wszystkich postow bo niestety nie moge umieszczac linkow gdyz jestem tu za krotko wink) szczegolnie posta ktorego zamiescilam dzisiaj rano... Czytajac Twojego posta jakbym czytala o swoim jm... u mnie konczy sie to rozwodem (sprawa jest w sadzie, czekamy na termin rozprawy). Zdradzilam, odeszlam po 11 latach (koncze 30 w tym roku), choc bylo ciezko podjac decyzje. I ukladam sobie zycie na nowo...

U nas zaczelo sie tak samo, szalona mlodziencza milosc, smsy, telefony, maile, wielogodzinne podroze - dzielilo nas 600km, nieprzespane noce. Szlenstwo. Po roku przyszla niesamowita zazdrosc o druga osobe - zaczelo sie z jego strony i tak mnie za soba pociagnal i zachowywalam sie tak jak on zeby mu pokazac jak to boli - sprawdzanie telefonow, maili, zakaz rozmowy z kolegami, zakaz wyjsc ze znajomymi bez niego, kontrola gdzie i kiedy wychodze, z kim, co zakladam (nigdy nie nosze spodnic ani nie ubieram sie wyzywajaco, nie bylo potrzeby kontroli wink).

Kontrola mojego zycia w 100%. Mielismy sie wtedy rozstac, ale ja oczywiscie wzielam wine na siebie, chcialam go zatrzymac, blagalam by zostal, ze sie zmienie chociaz w gruncie rzeczy nie robilam nic zlego... Zylismy obok siebie od lat. Seks byl bo on chcial. Bez pocalunku, przytulenia, zwykly mechaniczny seks, po czym on sie odwracal i szedl spac. Moje potrzeby nigdy nie byly wazne. Jesli nie mialam ochoty lub bylam chora, bolala mnie glowa i odmawialam robil sie uszczypliwy, nie odzywal sie, czasem dla swietgo spokoju "odbebnialam" i szlam spac, zla na siebie ze znowu zrobilam cos wbrew sobie.

Wieczne klotnie, oskarzenia, wyzwiska, wysmiewanie, epitety, mowienie ze jestem gruba bo waze 68kg przy niecalym 170cm wzrostu i ze to moja wina (chociaz mam problemy hormonalne), ze jestem po prostu leniwa i wp.erdalam zamiast isc na silke) itp. Od lat nie uslyszalam jednego milego slowa. Za to siebie potrafil chwalic.

Pomimo tego ze oboje mamy prace i oddzielne konta kontrolowal wszystkie moje wydatki, wiele klotni o to bylo. Urlopy tam gdzie on chce i kiedy on chce, a jak nie to jazdy tygodniami pozniej i wypominanie jak to zniszczylam jego plany bo przeciez on chcial wypoczac.

A gdzie w tym wszystkim ja??????????????????

Ja obudzilam sie pewnego dnia i stwierdzilam ze mam dosyc. Tak jak i Ty nie chcialam sie obudzic z reka w nocniku pewnego dnia i stweirdzic ze jedyna rzecz jaka mnie przy nim trzyma to przywiazanie. Nie mieslismy dzieci bo ja nie bylam gotowa na dzieci - z nim. Chce miec dzieci ale wizja uzerania sie z nim przez cale zycie w razie jakby cos nie wyszlo przerazala mnie.

Kochana - ja wiem to bardzo dobrze. To jest znecanie psychiczne to co on Ci robi i uwierz mi ze to juz jest taki typ i nie chce straszyc ale tak juz raczej zostanie....
Zdecydowanie wybierz sie na terapie, pojdz najpierw sama, pogadaj z psychologiem o Twoim punkcie widzenia. Wtedy zadecydujecie czy chcesz przyjsc z nim. On pewnie powie ze on nie potrzebuje psychologa a Ty jestes histeryczka (tudziez nienormalna) a ze z nim jest wszystko ok. Ale musisz go zaciagnac - dla Was.

Jedyna rzecz jaka moge poradzic to zdecydowanie zawalcz i nie odchodz bez walki. Zrob to dla Was ale przede wszystkim dla siebie samej...

Musisz nim potrzasnac i albo sie obudzi i wezmie d.pe w troki jesli mu zalezy i zawalczy z mocnym postanowieniem poprawy, albo dostaniesz swoja odpowiedz...

Pamietaj ze zyje sie tylko raz. Nikt za Ciebie nie przezyje zycia i nie umrze. Nie patrz na to co ludzie powiedza jesli postanowisz odejsc, bo tak naprawde to Ty jestes ta ktora wraca do domu do niego a nie ludzie. Ich nie ma w poblizu jak on sie zneca.

Bardzo Ci wspolczuje bo wiem jak to hest byc w chorym zwiazku i  wiem jak trudno jest wyrwac sie ze szponow kata, skoro najpierw pozwolilo mu sie wejsc na glowe i samemu pozwolilo sie zrobic z siebie ofiare. Ale da sie. Ja jestem na to najlepszym przykladem. Tesnie za nim czasem bo sprawa jest swieza (wczoraj byla nasza 4ta rocznica slubu - pierwsza osobno) ale im dluzej o tym mysle tym bardziej jestem szczesliwa ze odeszlam.

Zaslugujesz na to by byc szczesliwa.

3

Odp: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Najgorsze, ze ja nie mam nikogo- żadnych swoich przyjaciół, wszyscy odeszli jeszcze na początku mojego związku z Nim... Rodzice w życiu mnie nie zrozumieją, sami żyją  z sobą na pokaz tylko... On ma mi za złe , że siedzę dużo przy komputerze zamiast z nim , z rodziną?  Ale to po części moja praca. Tutaj mam też kilka wirtualnych przyjaciółek ...
Doskonale wie, że nie jestem typem kury domowej, zony co gotuje obiady... on nie jest typem faceta, który dba o dom... a jednak ciągle mi to wypomina. W jego mniemaniu, gdy wchodzi do domu, ja powinnam być cała do jego dyspozycji. No i seks , na który ja nie mam ochoty , zmuszam się dla niego ....
Wyjechał dziś na 2 dni , zostawiając mnie znowu z poczuciem winy, bo pozwoliłam sobie zażartować , że odpocznę od niego ... obraził się i wyszedł trzaskając drzwiami. Wysłałam mu sms , że go kocham, ale nie mogę już tak dłużej.
Zapewne to wyśmieje ... nie umiem z nim rozmawiać twarzą w twarz , nie wiem co powiedziec , gdy spyta czy ma sie wyprowadzić. Jak to przezyje synek .... czemu jestem taka głupia i słaba sad

4 Ostatnio edytowany przez limango (2014-08-15 12:04:18)

Odp: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Cos o tym wiem... W moim innym watpku tez o tym pisalam - moj jm doprowadzil do tego ze odcielam sie od wszystkich a jaego znajomi zostali moimi znajomymi...
Dlaczego nie skumplujesz sie z sasiadka, kims kto jest blisko jesli pracujesz w domu i nie masz okazji poznac nowych osob w pracy? Postaraj sie uszczknac cos dla siebie i zawiazac nowe znajomosci. Ponownie - dla siebie samej.

Jakie sa Twoje kontakty z rodzicami? Czesto sie widujecie? Dobrze z nimi zyjesz? Zalezy Ci na tym zeby zrozumieli? Wiedza o Twojej sytuacji i o tym jak Cie maz traktuje? Jesli Cie kochaja to beda chcieli dla Ciebie jak najlepiej, nawet jesli bedzie to oznaczalo odejscie od meza... Na poczatku bedzie trudno ale z czasem sie przyzwyczaja. Moi dzisiaj poznaja mojego nowego partnera (chlopaka?) wink

Ja tez nie jestem typem kury domowej i moj jm o tym wiedzial, ale i tak oczekiwac ze zawsze bedzie wysprzatane, ugotowane, kasa z pracy przyniesione, ze zawsze bede gotowa i pachnaca jak on wroci z pracy  no i przede wszystkim chetna w lozku...

Wspolczuje zmuszania sie do seksu bo wiem jak to jest. Jak nie daje Ci on zadnej satysfakcji a jest przykrym obowiazkiem sad W wieku 30 lat za wczesnie na cos takiego... Moze za 30 lat, ale nie teraz.

Widze ze Twoj maz jest tak samo wrazliwy na swoim punkcie jak moj... Oni z nas moga sobie robic zarty ale niech no tylko ktoras z nas sprobuje...

Ja tez ze swoim nie umialam rozmawiac, ale sie zmusilam, bo go kochalam nad zycie. Zrobilam to dla nas. Mysle ze skoro nie umiesz z nim rozmawiac sam na sam psycholog przyjdzie Ci z pomoca i pokieruje rozmowe na wlasciwe tory. Wart to rozwazyc.

Ile lat ma Twoj synek? To ze sie rozstaniecie nie oznacza ze nie bedzie mial taty. Dzieci sa najwazniejsze ale czy Twoj synek bedzie szczesliwy patrzac na rodzicow ktorzy sie kloca, patrzac na to jak jego ojciec nie szanuje matki, jaki to mu da przyklad? Czy jak dorosnie to bedzie wzorzec dla niego jak traktuje sie kobiety?

NIE JESTES ANI GLUPIA ANI SLABA. Nie daj sobie tego wmowic. Pamietaj ze zylas bez niego zanim go poznalas i jakos sie dalo bez niego. Wiem ze targaja Toba emocje bo go kochasz, ale nie daj sobie wmowic ze jestes slaba. Walcz o siebie bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Ja bylam domowa wycieraczka przez lata - ta najgorsza, najbardziej beznadziejna itp. I wiesz co? Im wiecej kopniakow dostalam tym twardsza d.pe teraz mam i wiecej sily do tego by zmieniac swoje zycie na lepsze.

To ze czujesz sie slaba wynika z tego ze przez lata to on byl "panem" i to on dyktowal zasady. Moze wydaje Ci sie ze bez niego sobie nie poradzisz, ze potrzebujesz go abyc zyc, ale tak nie jest. Wmawial Ci to latami i zaczelas w to wierzyc. Troche czasu uplynie zanim w pelni pozbedziesz sie tego przytlaczajacego uczucia bezsilnosci i bezradnosci, ale wyjdziesz z tego. I zobaczysz ze jestes silniejsza niz kiedykolwiek. Blagam Cie, walcz o siebie, dla siebie i dla synka. Walcz o Was - dla siebie i dla niego. Ale obiecja sobie ze nigdy wiecej nie bedziesz jego "sluzaca", ale partnerka, zyjaca na rownych zasadach z nim, wartosciowa, wspaniala kobieta ktora tez ma prawo do szczescia, uczuc, radosci i czerpania z zycia pelna garscia. Nie pozwol sie stlamsic. Nie oszukujmy sie bedzie ciezko, ale jak przezwyciezysz punkt krytyczny bedzie z gorki, zaufaj mi smile

5 Ostatnio edytowany przez starr (2014-08-17 20:27:54)

Odp: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

W sumie, to niewiele informacji napisałaś, żeby cokolwiek poradzić. Może spróbuję Ciebie nakierować - wrzuć w wyszukiwarkę "psychofag" - poczytaj. Potem, na tym forumie, pewnie w dziale psychologia, znajdziesz dla siebie trafne rozwiązania.

6

Odp: Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Czego nie możesz nosić ubrań jakich chcesz z zazdrości Ci zabrania? czy komentuje twój wygląd- bo to i to jest chore.
Widze ,ze jedyne co was trzyma to dziecko.Może wstrząs ,że od niego odchodzisz coś by zmienił. Ale wątpie bo ludzie się zazwyczaj nie zmieniają. Jak już to tylko pozory na początku mógłby stwarzać ,a potem wszystko wróciłoby do normy.

Napisałaś jedno mądre zdanie, które i mi dało do myślenia. " Nie chce obudzić się za 15 lat i stwierdzić ,że zmarnowałam życie" Wlaśnie!
Jeżeli coś się nie układa i nie masz wsparcia od drugiej osoby to po co twić w takim związku. Rozumiem Cię, pewnie się boisz,że nawet jakbyś odeszła to będzie ciężko znaleźć kogoś nowego itp. ale to nie ryzykuje to nie żyje smile

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem podjąć decyzji, toksyczny związek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024