Witajcie... w sumie nie wiem , czemu się tutaj zarejestrowałam...może po to, aby wyrzucić z siebie ból... czy to cokolwiek zmieni?
Jestem z partnerem razem od 13lat, to była moja miłość szalona , o którą zabiegałam od samego początku bardzo, bardzo mocno. Byłam mega zazdrosna i przeżywałam wszystko potwornie. On - z mocnym charakterem , niedostępnego , przyciągającego...
9 lat szło różne , tzn teraz widzę , że ja robiłam to co on chciał, to , aby było wszystko po jego myśli, aby był szczęśliwy- wtedy i ja taka byłam. On nas utrzymywał , nigdy fizycznie się nie znęcał... jednak psychicznie. Ciągle jakieś docinki , nawet przy znajomych - niby w żartach. Ja jestem osobą , która tłumi wszystko w sobie, ale czasem wybuchały awantury , w których byłam potwornie poniżana słownie... oczywiscie przepraszałam i godziłam nas.
On jest artystą , ja mam od 4 lat pracę w domu ...i tak żyjemy razem , ale chyba osobno.
3 lata temu zaszłam w ciążę - nieplanowaną , ale kochamy dziecko ponad wszystko .
Tutaj zaczęły się problemy- czyli dziecko na mojej głowie, On praca ciągła + swoje hobby . Po roku wiedziałam już , że mam depresję z której sama nie dam sobie rady wyjść. Poszłam do psychiatry , dostałam antydepresanty . Zero wsparcia od Niego w tej kwestii, wyśmianie problemu- On to dopiero powinien mieć depresję, a nie ja od siedzenia w domu!!! Itp...
Nie mogę sama zadecydować o żadnym wyjeździe, popsuł mi ostatnio zaplanowany wypad - obraził się i zrezygnowałam... Nie mogę nosić ubrań jakie chcę , zawsze ma jakiś gotowy komentarz .
Jest mistrzem pozostawiania mnie z poczuciem winy . Nie mamy w tej chwili chyba żadnych wspólnych tematów, wszystko kończy się sprzeczką . Jestem zmęczona, zdołowana, duszę się.
Wszystko w domu jest jego, ma swoje pieniądze na koncie- fakt wydaje je np na remont, czy wakacje , z moich utrzymuję dom . Boję się podjąć decyzję , wiem , że żadna rozmowa nic nie da , on nie pójdzie na terapię .
Mam ponad 30 lat, On 40 ... nie chcę obudzić się za 15 i stwierdzić , że zmarnowałam życie ....
Może najpierw powinnam pójśc na jakąś terapię sama ...