Jestem mężatką z dziesięcioletnim stażem. Mamy troje dzieci w tym jedno roczne. Dla mojego męża zawsze najważniejsza była praca i gospodarstwo rolne. Zarządza nim jako jedyny syn od 15 lat podczas gdy właścicielem jest jego matka. Kobieta zaborcza apodyktyczna i pragnąca kontrolować wszystko i wszystkich. Prawdę mówiąc jest przez nią ubezwłasnowolniony. To ona zasila mu kartę do komórki, kupuje ubrania i majtki, kontroluje każdy aspekt życia, a życiem jest praca. Nigdy nie dawała mu pieniędzy bo twierdziła, że tylko ona wie co jest jej synowi i wnukom potrzebne. Ja byłam i jestem nikim, nie umiem prać, źle gotuje, źle wychowuję dzieci. Wyjazdy z nią do marketu kończyły się tym, że ja wkładałam do koszyka produkty, a ona je wyjmowała. W naszym domu mąż nie pomaga bo nie ma czasu, nie przynosi też wypłaty, chyba że zarobi poza gospodarstwem. A ja - musiałam stać się samowystarczalna. Wychowuję dzieci i jednocześnie prowadzę działalność w domu, kupić dzieciom i sobie mogę to na co sama zapracuję. Mąż bardzo mi pomógł w założeniu firmy, był moim wsparciem. Poświęcił się i choć nie miał pieniędzy i zgody matki wybudował dla mnie dom własnymi rękoma. Myślałam już, że wszystko się ułoży i mimo trudności będziemy normalnie żyć, tak się jednak nie stało. Mąż zajął się rozbudowywaniem gospodarstwa matki i poświęcił się temu bez reszty. Oddaliliśmy się od siebie. Do domu przychodzi się tylko najeść i wyspać, nie ukrywa,że dla niego liczy się tylko jego praca. Jestem sama, mam na głowie pracę dom i małe dzieci. Mąż wymaga ode mnie śniadania, obiadu i kolacji na czas, czystych ubrań i czystego domu w każdym zakamarku, a ja nie mam już sił. Doszło do tego,że zajmuje się dzieckiem, jednocześnie rozmawiam z klientem przez telefon, a mąż żąda żebym w tym samym czasie wysłała mu maila. Zaczęły się kłótnie i dogadywanie męża. Twierdzi, że jestem niewdzięczna, nie tykam palcem pracy w gospodarstwie i że jestem księżniczką, która pracą fizyczną się nie hańbi. Stał się agresywny i przestał mnie szanować. MA pretensje, że nie pracuję razem z nim, że idę inną drogą. Nie rozumie, że muszę z czegoś żyć i być niezależną od jego matki. Jego argument jest taki" Haruje, żeby dzieci miały przyszłość i nie musiały szukać pracy zagranicą". Nie umiem już z nim normalnie rozmawiać. Proszę doradźcie co robić?
powiedz mi jak maz nie majac pieniędzy i bedac zależnym od matki wybudowal ci dom własnym rekami? kiedy i za co?
jak majac firme możesz być zalezna od teściowej ekonomicznie i bytowo, czy być uzalezniona od niej gdyż opiekuje się twoimi dzi9ecmi?
to jakies bajki chyba
powiedz w jaki sposób jesteś zalezna od teściowej
niech mu mamusia pierze majteczki gotuje obiadek i podstawi pod nos skoro wydziela mu pieniądze
w jaki sposób się poświecił i wybudował dom skoro niby pieniedzy nie ma?
dla mnie to sa bajki jakies, wymyslona historia bez składu i bez ładu:)
Powiedz, że on pracuje na przyszłość dzieci, a ty na ich teraźniejszość. Że gdybyś pracowała z nim w gospodarstwie, to pieniądze widziałabyś tylko gdyby jego mama ci dała, a tak masz za co kupić in jedzenie i ubrania i nie musisz pytać jego mamy o zgodę
6 2014-08-16 16:14:07 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-08-16 16:16:19)
dla mnie to sa bajki jakies, wymyslona historia bez składu i bez ładu:)
ja mysle ze jednak nie,ma to sens co pisze autorka,jej chyba chodzi o to ze maz nie daje kasy na zycie,ze mamcia garnie wszystko z gospodary,a na rodzine ona zarabia tu jest pies pogrzebany,
jeśli chodzi o ten dom to mogl być zbudowany z pieniędzy które zarobila autorka,ma firme ,wiec chyba jest to możliwe,a maz dolozyl od siebie tzw robociznę
ERNEST10
JESLI TO CZYTASZ-jest na to rada,bardziej oczywista i prosta niż ci się wydaje,podaj meza o alimenty,oraz/albo o niezaspokajanie potrzeb rodziny,
mamcia da mu wtedy pensje a ty będziesz miała poczucie ze harpie przechytrzylas
,bo powiem brutalnie-teraz dziada utrzymujesz,a z jakiej racji??,a tesciowa garnie kase czyli DE FACTO WAS OKRADA ,ja bym nie popuscila ani miesiaca
dlaczego dajesz się doic,ciebie to nie powinno obchodzić ze twój maz to wybacz-ale kalesony nie chlop
,zalozyl wlasna rodzinne i ona ma być dla niego priorytetem a nie matka ,weź się w garść i stara pulardę ustaw do pionu,masz czas i pieniądze,zawsze możesz prosić o pomoc adwokata,nie daj robic z siebie męczennicy i frajerki ,no zla jestem na ciebie ze na to pozwalasz