Naiwna czy winna? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

Temat: Naiwna czy winna?

Byłam tą drugą przez jakies 8 miesiecy(od stycznia do sierpnia). Gdy spotkalam po raz pierwszy tego mezczyzne wiedzialam, ze ma narzeczona/dziewczyne, ale nigdy nie przypuszczałam, ze się w nim zakocham. Był ode mnie starszy o 9 lat. Mielismy dosc utrudnione spotkania, jego dziewczyna bardzo go pilnowala, sprawdzała mu telefon i grafik z pracy. Zawsze mowil, ze bardzo mu na mnie zalezy, ze chce miec ze mna dziecko, ze czuje sie strasznie z tym, ze nie moze sie zdecydowac czy wybrac mnie czy ja. Dawał mi tez prezenty na walentynki, dzien kobiet. Gdy sie wsciekalam i kazalam mu wybierac, z kim chce byc, mowil, ze jesli z nia zerwie i odejdzie do mnie, to jego rodzina i wszyscy, ktorzy sie o tym dowiedza znienawidzą mnie, ze jego rodzina sie na niego obrazi. Nie rozumialam dlaczego, pytalam go czemu, bo przeciez to tylko zwykly zwiazek. Do swojego mieszkania nie chcial mnie zaprosic, mowil ze stara ciotka, z ktora mieszka mnie wygoni. Pewnego razu ktoś nas "wsypał" przed jego dziewczyna, byłam wtedy pewna, ze zerwą, ale on jakos ją udobruchał, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu. I tak czekalam, nie wiadomo na co. Pisal do mnie mnóstwo smsow, wypelnial cale moje zycie, nie potrafilam bez niego zyc.
Na poczatku maja poklocilismy sie, on sie spoznial na spotkanie przez kilka godzin, nie odzywal sie a potem chcial przyjechac, jak gdyby nigdy nic. Mnie to rozzłościlo, napisalam mu, ze juz moze nie przyjezdzac, bo mam teraz inne zajecia i, ze wstydu sie tylko przez niego najadłam. Chcial zakonczyc ta znajomosc, byl nieugiety mimo moich licznych przeprosin, wiec postanowilam przez jakis czas sie nie odzywac. W czerwcu sie odezwalam, zaczelismy normalnie pisac smsy, liczylam, ze wszystko naprawie. Kilka razy sie spotkalismy. Jednak on ciagle powtarzal, ze nie mozemy sie spotykac, bo ma dziewczyne, bo cos zrozumial. Ale wciaz ze mna pisal i flirtował. Na poczatku sierpnia, od przypadkowej osoby dowiedziałam sie, ze moj ukochany w pazdzierniku bierze slub i, ze o tym slubie wiadomo juz co najmniej od pol roku, jak nie wiecej. Ja oczywiscie nic nie wiedzialam. Moj luby powiedzial, ze "chcial mi powiedziec, no ale zycie". Jednoczesnie mowil, ze gdyby nie bylo dla nas szansy, to nigdy by sie ze mna nie spotykal i obwinia mnie, ze wszystko zniszczylam majowa kłótnia.

Wiem, ze sama sie wplatalam w te klopoty, zabierajac sie za zajetego faceta, taka mam nauczke, ze wiecej tego nie zrobie. Moge sie usprawiedliwic tylko tym, ze wielokrotnie odbijano mi chlopakow, wiec jest to dla mnie czyms niejako naturalnym.
Chodzi o to, ze ciezko mi zyc z tym wszystkim, uwierzylam w jego slowa, ze to moja wina i ciagle rozmyslam, co by bylo gdyby nie ta kłotnia. Czy to na prawde moja wina i zniszczylam swoje zycie? Dlaczego on mnie obwinia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Naiwna czy winna?

Po raz xsetny na tym forum napiszę:

relacje z zajętymi (żonatymi/nieżonatymi) mężczyznami są relacjami podwyższonego ryzyka i w razie ewentualnych niepowodzeń należy mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie, a nie do całego świata, faceta, żony/dziewczyny/dzieci Misia, ludzi na forum itp.

Tak na marginesie, argument"

"Moge sie usprawiedliwic tylko tym, ze wielokrotnie odbijano mi chlopakow, wiec jest to dla mnie czyms niejako naturalnym."

świadczy o tym, że jesteś beznadziejnie głupia i zbierasz dokładnie to, co zasiałaś.

3

Odp: Naiwna czy winna?
batszeba napisał/a:

"Moge sie usprawiedliwic tylko tym, ze wielokrotnie odbijano mi chlopakow, wiec jest to dla mnie czyms niejako naturalnym."

świadczy o tym, że jesteś beznadziejnie głupia i zbierasz dokładnie to, co zasiałaś.

Co takiego zasiałam? Odbijano mi facetow i nikt sie mna nie przejmowal. Niby nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu, jakos wszyscy, ktorzy budowali na moim nieszczesciu zyja dlugo i szczesliwie.

4

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:
batszeba napisał/a:

"Moge sie usprawiedliwic tylko tym, ze wielokrotnie odbijano mi chlopakow, wiec jest to dla mnie czyms niejako naturalnym."

świadczy o tym, że jesteś beznadziejnie głupia i zbierasz dokładnie to, co zasiałaś.

Co takiego zasiałam? Odbijano mi facetow i nikt sie mna nie przejmowal. Niby nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu, jakos wszyscy, ktorzy budowali na moim nieszczesciu zyja dlugo i szczesliwie.

Ty na serio jesteś głupia.... napisałam Ci jak krowie na granicy, że takie związki są związkami o wysokim ryzyku. To, że jednej się uda rozbić małżeństwo czy związek nie oznacza, że uda się to 10 innym.

Żeby było nieco jaśniej:
ogólnie wiadomo, że obcując z kupą można się pobrudzić. Jeżeli ktoś ignoruje ten fakt, a potem się ubrudzi i śmierdzi, to może mieć pretensje wyłącznie do siebie.

5

Odp: Naiwna czy winna?

Znajdź sobie wolnego faceta a nie przezywaj tego.

6 Ostatnio edytowany przez Lalkarka (2014-08-14 00:37:01)

Odp: Naiwna czy winna?
batszeba napisał/a:
Lalkarka napisał/a:
batszeba napisał/a:

"Moge sie usprawiedliwic tylko tym, ze wielokrotnie odbijano mi chlopakow, wiec jest to dla mnie czyms niejako naturalnym."

świadczy o tym, że jesteś beznadziejnie głupia i zbierasz dokładnie to, co zasiałaś.

Co takiego zasiałam? Odbijano mi facetow i nikt sie mna nie przejmowal. Niby nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu, jakos wszyscy, ktorzy budowali na moim nieszczesciu zyja dlugo i szczesliwie.

Ty na serio jesteś głupia.... napisałam Ci jak krowie na granicy, że takie związki są związkami o wysokim ryzyku. To, że jednej się uda rozbić małżeństwo czy związek nie oznacza, że uda się to 10 innym.

Żeby było nieco jaśniej:
ogólnie wiadomo, że obcując z kupą można się pobrudzić. Jeżeli ktoś ignoruje ten fakt, a potem się ubrudzi i śmierdzi, to może mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Po co ta agresja? Wiem, ze sama sobie zgotowalam ten los. Po prostu zastanawia mnie, czy on na serio mowil, ze to przez ta klotnie zaprzepascilam wszstko, czy po prostu chcial sie rozgrzeszyc moim kosztem.

Poza tym, mowi sie krowie na miedzy.

7

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Po co ta agresja? Wiem, ze sama sobie zgotowalam ten los. Po prostu zastanawia mnie, czy on na serio mowil, ze to przez ta klotnie zaprzepascilam wszstko, czy po prostu chcial sie rozgrzeszyc moim kosztem.

Poza tym, mowi sie krowie na miedzy.

Żadna agresja, ja zawsze walę prosto z mostu, a wątki kochanek, którym nie do końca wyszło nudzą mnie śmiertelnie.

BTW: zacytuję Ci odpowiedz jednej z osób na Twój własny wątek, w którym wypłakiwałaś się w związku z tą znajomością:

" W obecnej chwili facet najwyraźniej się wreszcie obudził i zrozumiał, na co początkowo się zdecydował (na pierwszą dziewczynę) oraz to jaką ma dla niego wagę. Ty, podkreslam jeszcze raz, OD POCZĄTKU wiedziałaś w co wchodzisz (a to nie była zdrowa relacja), więc teraz zachowaj swoje ambicje związne z niepoddawaniem się i odejdź z honorem."

Nic dodać, nic ująć.

Nie rozkminiaj tego za długo, bo zaczniesz zachowywać się jak bohaterka Fatalnego zauroczenia...

8

Odp: Naiwna czy winna?

Nie rozumiem, czemu faceci tacy są. Gdyby na poczatku znajomosci powiedzial mi o zaplanowanym slubie, to bym sie z nim nie spotykala. On by mi nawet o tym slubie nie powiedzial, nawet gdyby go wzial, pewnie dalej by sie ze mna spotykal i mamił mnie, ze odejdzie od niej. Tez nie rozumiem, po co on ten slub bierze, skoro ciagle spotyka sie na boku z jakimis pannami. Jak po tym czasie przerwy zaczelam do niego pisac, to sam sie przyznal, ze sie spotykal z innymi pannami, gdy mnie nie bylo.

9

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Nie rozumiem, czemu faceci tacy są. Gdyby na poczatku znajomosci powiedzial mi o zaplanowanym slubie, to bym sie z nim nie spotykala. On by mi nawet o tym slubie nie powiedzial, nawet gdyby go wzial, pewnie dalej by sie ze mna spotykal i mamił mnie, ze odejdzie od niej. Tez nie rozumiem, po co on ten slub bierze, skoro ciagle spotyka sie na boku z jakimis pannami. Jak po tym czasie przerwy zaczelam do niego pisac, to sam sie przyznal, ze sie spotykal z innymi pannami, gdy mnie nie bylo.

Tzn jacy? Kobiety też zdradzają.

Ty nie jesteś w stanie objąć umysłem jednej rzeczy: wplatałaś się w krzywą znajomość i ponosisz tego konsekwencje, czego dowodem są Twoje posty na tym forum.

Przestań rozkminiać jego małżeństwo, jego zdrady, jego dziewczynę itp. i zastanów się lepiej nad swoim poczuciem własnej wartości, które  - sądząc po Twoim drugim wątku - jest mierne. I to ono jest problemem, a nie bliżej nieokreśleni "wszyscy faceci którzy tacy są"..,

10

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Nie rozumiem, czemu faceci tacy są. Gdyby na poczatku znajomosci powiedzial mi o zaplanowanym slubie, to bym sie z nim nie spotykala. On by mi nawet o tym slubie nie powiedzial, nawet gdyby go wzial, pewnie dalej by sie ze mna spotykal i mamił mnie, ze odejdzie od niej. Tez nie rozumiem, po co on ten slub bierze, skoro ciagle spotyka sie na boku z jakimis pannami. Jak po tym czasie przerwy zaczelam do niego pisac, to sam sie przyznal, ze sie spotykal z innymi pannami, gdy mnie nie bylo.

Gdyby Ci powiedział, pewnie niewiele by to zmieniło. Jeśli nie przeszkadzało Ci, że facet jest zajęty, to nie miałabyś problemu z przyszłym ślubem, przecież opowiadałby że do niego nie dojdzie:))
Osoba zajęta, to osoba nietykalna.
Współczuję tej dziewczynie, może jeszcze dowie się czegoś i pogoni erotomana przed październikiem!

11

Odp: Naiwna czy winna?

Naiwna czy winna? Oczywiście WINNA - SAMA SOBIE
Chłopak upewnił się że jego obecna nadaje się na żonę, poużywał sobie co nieco.... a jak się znudził i zobaczył że robi się niebezpiecznie to dał sobie spokój....
Tak jak mówiłaś nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu: I nic zupełnie NIC Cię nie usprawiedliwia.... wiedza nie widza o ślubie nie ma znaczenia- BYŁ ZAJĘTY!!!
To że sama przeżyłaś podobne historie  powinno Cię nauczyć że nigdy nie powinno się tak robić drugiej osobie - sama wiesz jak cierpiałaś!! Nie mogę tego pojąć zero empatii i troski o drugiego człowieka....

Teraz może mnie zlinczuje całe forum ale... w Twojej sytuacji według mnie najlepiej byłoby wysłać tej dziewczynie jakąś anonimową wiadomość z dowodami. Tak żeby zdążyła się jeszcze opamiętać zanim wyjdzie za mąż za takiego sku*****

12

Odp: Naiwna czy winna?

Ani naiwna,ani winna.
Zwyczajnie głupia-takich podobno nie sieją.
Sami się rodzą.
A argument o tym,że sama miała podobnie-porażający!

13

Odp: Naiwna czy winna?

On cie nie mamil ile miał dziewczynę a toba sie bawił. Tyle.zajęty czyli nietykalny.

14 Ostatnio edytowany przez Lalkarka (2014-08-14 18:11:09)

Odp: Naiwna czy winna?
asanas29 napisał/a:

Naiwna czy winna? Oczywiście WINNA - SAMA SOBIE
Chłopak upewnił się że jego obecna nadaje się na żonę, poużywał sobie co nieco.... a jak się znudził i zobaczył że robi się niebezpiecznie to dał sobie spokój....
Tak jak mówiłaś nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu: I nic zupełnie NIC Cię nie usprawiedliwia.... wiedza nie widza o ślubie nie ma znaczenia- BYŁ ZAJĘTY!!!
To że sama przeżyłaś podobne historie  powinno Cię nauczyć że nigdy nie powinno się tak robić drugiej osobie - sama wiesz jak cierpiałaś!! Nie mogę tego pojąć zero empatii i troski o drugiego człowieka....

Teraz może mnie zlinczuje całe forum ale... w Twojej sytuacji według mnie najlepiej byłoby wysłać tej dziewczynie jakąś anonimową wiadomość z dowodami. Tak żeby zdążyła się jeszcze opamiętać zanim wyjdzie za mąż za takiego sku*****

Sama przeżyłam podobne historie z odbijaniem facetow i wiem, ze skoro mna się nikt nie przejmował, gdy odbijał mi faceta, to ja nie zamierzam tez sie nikim przejmowac. Poza tym, nie cierpialam po tamtych kolesiach, jesli ktos moze odbic mojego faceta, to niech go sobie bierze, nie zamierzam go pilnowac i trzymac na sile.

Dowodów zadnych nie mam, a nawet jakbym miala, to nie zamierzam tamtej typiarze robic przysługi i ratowac jej tyłka. Poza tym, i tak by mi nie uwierzyła, on by jej nagadał, ze raz tylko sie ze mna spotkal i tyle by z tego bylo. Wielokrotnie donoszono jej(jej rodzina jej o tym mowila) o tym, ze mnie oraz inne laski widziano z jej narzeczonym, ona zawsze mu wybaczała. W sumie to jej sie nie dziwie, jakby go rzucila to by stara panna zostala, juz kiedys jej przepadla kasa utopiona w slub z innym facetem, pewnie dziewcze nie chce powtorki z rozrywki. Uważam, ze skoro jest taka głupia i sądzi, ze sprawdzaniem grafiku pracy i telefonu faceta sprawi, ze bedzie jej wierny, to niech sie z nim buja, z przyjemnoscia bede patrzec, jak dalej ja zdradza.

15

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:
asanas29 napisał/a:

Naiwna czy winna? Oczywiście WINNA - SAMA SOBIE
Chłopak upewnił się że jego obecna nadaje się na żonę, poużywał sobie co nieco.... a jak się znudził i zobaczył że robi się niebezpiecznie to dał sobie spokój....
Tak jak mówiłaś nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu: I nic zupełnie NIC Cię nie usprawiedliwia.... wiedza nie widza o ślubie nie ma znaczenia- BYŁ ZAJĘTY!!!
To że sama przeżyłaś podobne historie  powinno Cię nauczyć że nigdy nie powinno się tak robić drugiej osobie - sama wiesz jak cierpiałaś!! Nie mogę tego pojąć zero empatii i troski o drugiego człowieka....

Teraz może mnie zlinczuje całe forum ale... w Twojej sytuacji według mnie najlepiej byłoby wysłać tej dziewczynie jakąś anonimową wiadomość z dowodami. Tak żeby zdążyła się jeszcze opamiętać zanim wyjdzie za mąż za takiego sku*****

Sama przeżyłam podobne historie z odbijaniem facetow i wiem, ze skoro mna się nikt nie przejmował, gdy odbijał mi faceta, to ja nie zamierzam tez sie nikim przejmowac. Poza tym, nie cierpialam po tamtych kolesiach, jesli ktos moze odbic mojego faceta, to niech go sobie bierze, nie zamierzam go pilnowac i trzymac na sile.

Dowodów zadnych nie mam, a nawet jakbym miala, to nie zamierzam tamtej typiarze robic przysługi i ratowac jej tyłka. Wielokrotnie donoszono jej o tym, ze mnie oraz inne laski widziano z jej narzeczonym, ona zawsze mu wybaczała. W sumie to jej sie nie dziwie, jakby go rzucila to by stara panna zostala, juz kiedys jej przepadla kasa utopiona w slub z innym facetem, pewnie dziewcze nie chce powtorki z rozrywki. Uważam, ze skoro jest taka głupia i sądzi, ze sprawdzaniem grafiku pracy i telefonu faceta sprawi, ze bedzie jej wierny, to niech sie z nim buja, z przyjemnoscia bede patrzec, jak dalej ja zdradza, kto wie, moze znow sie przyłącze do tej zabawy, ale to juz nie z miłosci do tego faceta, lecz z nienawisci do niej.

http://pl.memgenerator.pl/mem-image/fascynujace-pl-000000-3

Faktycznie ktoś powyżej miał racje: zbierasz dokładnie to, co zasiałaś

Życzę powodzenia w życiu z takim podejściem..... pamiętaj karma is a bit**

P.S jeśli facet zdradza z Tobą swoją dziewczynę to z twojej wypowiedzi wynika że również i za nim nie powinnaś "płakać"
Zresztą nie wszyscy są tak stępieni emocjonalnie... i sporo ludzi cierpi po zdradzie partnera (chyba nawet większośc ludzi z tego forum....)

16

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Poza tym, nie cierpialam po tamtych kolesiach, jesli ktos moze odbic mojego faceta, to niech go sobie bierze, nie zamierzam go pilnowac i trzymac na sile.

Dowodów zadnych nie mam, a nawet jakbym miala, to nie zamierzam tamtej typiarze robic przysługi i ratowac jej tyłka. Poza tym, i tak by mi nie uwierzyła, on by jej nagadał, ze raz tylko sie ze mna spotkal i tyle by z tego bylo. Wielokrotnie donoszono jej(jej rodzina jej o tym mowila) o tym, ze mnie oraz inne laski widziano z jej narzeczonym, ona zawsze mu wybaczała. W sumie to jej sie nie dziwie, jakby go rzucila to by stara panna zostala, juz kiedys jej przepadla kasa utopiona w slub z innym facetem, pewnie dziewcze nie chce powtorki z rozrywki. Uważam, ze skoro jest taka głupia i sądzi, ze sprawdzaniem grafiku pracy i telefonu faceta sprawi, ze bedzie jej wierny, to niech sie z nim buja, z przyjemnoscia bede patrzec, jak dalej ja zdradza.

Totalny brak konsekwencji, jakichkolwiek uczuć ...no i chyba inteligencji.
Może przeczytaj jeszcze raz co sama napisałaś smile

17

Odp: Naiwna czy winna?

No tak, skoro Cię nie chciał to teraz Ty z zapałem i zapartym tchem będziesz patrzyła na to, jak on tamtą dalej zdradza.. tę głupią typiarę, walniętą idiotkę, kretynkę, naiwniarę ..

Helpunku.. to dzieje się naprawdę?

A Ty przepraszam kim byłaś dla niego przez 8 miesięcy?
Sądzę, że łatwym celem, naiwniarą, kretynką, co we wszystko uwierzy, idiotką i desperatką.
No i tak, oczywiście, że Twoja wina, że bierze ślub z inną.. skoro w MAJU SIĘ Z NIM POKŁÓCIŁAŚ big_smile

18

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Sama przeżyłam podobne historie z odbijaniem facetow i wiem, ze skoro mna się nikt nie przejmował, gdy odbijał mi faceta, to ja nie zamierzam tez sie nikim przejmowac. Poza tym, nie cierpialam po tamtych kolesiach, jesli ktos moze odbic mojego faceta, to niech go sobie bierze, nie zamierzam go pilnowac i trzymac na sile.

Dowodów zadnych nie mam, a nawet jakbym miala, to nie zamierzam tamtej typiarze robic przysługi i ratowac jej tyłka. Poza tym, i tak by mi nie uwierzyła, on by jej nagadał, ze raz tylko sie ze mna spotkal i tyle by z tego bylo. Wielokrotnie donoszono jej(jej rodzina jej o tym mowila) o tym, ze mnie oraz inne laski widziano z jej narzeczonym, ona zawsze mu wybaczała. W sumie to jej sie nie dziwie, jakby go rzucila to by stara panna zostala, juz kiedys jej przepadla kasa utopiona w slub z innym facetem, pewnie dziewcze nie chce powtorki z rozrywki. Uważam, ze skoro jest taka głupia i sądzi, ze sprawdzaniem grafiku pracy i telefonu faceta sprawi, ze bedzie jej wierny, to niech sie z nim buja, z przyjemnoscia bede patrzec, jak dalej ja zdradza.

I kto tu tak na prawdę jest głupi...? I jeszcze żeby się rozbijać o takiego ch...pląta, ręce opadają...

19 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-08-14 20:00:50)

Odp: Naiwna czy winna?

Zacznij się szanować Lalkarka bo jak do tej pory słabo Ci to idzie. Aż tak bardzo sama siebie nie lubisz że czepiasz się jak rzep psiego ogona, myśląc że to nogi samego Boga?


A Ty tam na górze widzisz i nie grzmisz :-/

20

Odp: Naiwna czy winna?

Jejciu, sporo w Was jadu i zgorzkniałości. Dałam sie nabrac facetowi, bo nie mialam doswiadczenia w relacjach z zajetymi, teraz juz wszystko wiem i jesli bedzie nastepny taki koles, to nie dam sie oszukac. Uważam, że kazdy ma prawo walczyć o miłość, nawet jesli ta milośc jest w zwiazku z inna osoba(tak, mowilabym tak samo, gdyby za moim facetem ktos sie uganial, coz prawo dzungli).

A jego dziewczyna nie jest zbyt madra, pare razy go na zdradzie nakryla, jednak woli sie meczyc w zwiazku, w ktorym ciagle trzesie tylkiem ze strachu, ze facet ja zdradzi i tylko mu przeszukuje rzeczy ciagle.

21

Odp: Naiwna czy winna?

No tak. Prawo dżungli, zemsta na całym gatunku męskim i karma. Wszystko w jednym.
Trochę zaprzeczenie, bo z jednej strony "juz wiesz, że zajętych sie nie tyka, bo doświadczenie Cie nauczyło", a z drugiej
- każdy jest inny i to inna sytuacja, więc być może akurat ten nowy przekona Cie, że warto bys na niego 'poczekała'
- mówisz, że o miłość trzeba walczyć - więc albo walczysz w każdej sytuacji, nawet beznadziejnej, albo postępujesz nieemocjonalnie

Reasmując. Nic sie nie zmieni i dajesz sobie prawo do zemsty, bo byłaś wcześniej źle traktowana, a teraz jeszcze gorzej smile

22

Odp: Naiwna czy winna?

Lalkarka - nie widzisz , że najbardziej zgorzkniała jesteś teraz właśnie Ty?
Spoko, dopuszczam, że można dać się omamić.
Miesiąc, dwa..
Ale 8 miesięcy mydlił Ci oczy?
To już nie naiwność, to totalna desperacja z Twojej strony.
Trzeba było pieprznąć drzwiami i powiedzieć wcześniej - wróć gdy pozałatwiasz swoje sprawy!!!
Czekałaś na cud?

23

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Jejciu, sporo w Was jadu i zgorzkniałości. Dałam sie nabrac facetowi, bo nie mialam doswiadczenia w relacjach z zajetymi, teraz juz wszystko wiem i jesli bedzie nastepny taki koles, to nie dam sie oszukac. Uważam, że kazdy ma prawo walczyć o miłość, nawet jesli ta milośc jest w zwiazku z inna osoba(tak, mowilabym tak samo, gdyby za moim facetem ktos sie uganial, coz prawo dzungli).

A jego dziewczyna nie jest zbyt madra, pare razy go na zdradzie nakryla, jednak woli sie meczyc w zwiazku, w ktorym ciagle trzesie tylkiem ze strachu, ze facet ja zdradzi i tylko mu przeszukuje rzeczy ciagle.

Widzisz i nie grzmisz, dziewczę drogie, gdzieś Ty się uchowało... ?? A gość z tego co widzę, wyspecjalizował się w idiotkach... hmm

24 Ostatnio edytowany przez Lalkarka (2014-08-14 22:02:39)

Odp: Naiwna czy winna?
Betsy80 napisał/a:

Lalkarka - nie widzisz , że najbardziej zgorzkniała jesteś teraz właśnie Ty?
Spoko, dopuszczam, że można dać się omamić.
Miesiąc, dwa..
Ale 8 miesięcy mydlił Ci oczy?
To już nie naiwność, to totalna desperacja z Twojej strony.
Trzeba było pieprznąć drzwiami i powiedzieć wcześniej - wróć gdy pozałatwiasz swoje sprawy!!!
Czekałaś na cud?

No wlasnie sama nie wiem, jak to sie stalo, chyba sie zakochalam. Teraz juz wiem, ze na samym poczatku znajomosci powinnam dac mu ultimatum: albo ona albo ja. A nie zachowywac sie, jakbym z nim byla w normalnym zwiazku. Tez na poczatku myslalam, ze moze on sie boi zerwac, bo przeciez moge go na lodzie zostawic.
Dla porownania: siostra mojej kolezanki od ponad 5 lat jest w zwiazku z zonatym facetem, bardzo go kocha, ale dopiero teraz cos sie zanosi na rozwod i na to, ze byc moze ze soba beda. Takze milosc jest slepa i nie ma zegarka, albo kalendarza tongue

25

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

Dla porownania: siostra mojej kolezanki od ponad 5 lat jest w zwiazku z zonatym facetem, bardzo go kocha, ale dopiero teraz cos sie zanosi na rozwod i na to, ze byc moze ze soba beda. Takze milosc jest slepa i nie ma zegarka, albo kalendarza tongue

To rzeczywiście wartościowy egzemplarz, nic tylko brać... Czy Ty poważnie dla byle jakich portek jesteś/byłabyś gotowa zrezygnować z własnej godności???

26

Odp: Naiwna czy winna?

ani winna ani naiwna
tylko po prostu bezdennie głupia

27

Odp: Naiwna czy winna?

Łatwo jest krytykowac i wyzywać od glupich. Tak czasem jest, ze sie zakochujemy w niewłasciwych osobach i dajemy sie zmanipulowac, to nie swiadczy o glupocie. Poza tym inteligencja/madrosc niewiele ma wspolnego z prawdziwa miloscia.

28 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-14 23:30:49)

Odp: Naiwna czy winna?

ale to nie jest prawdziwa milosc
ale za to zdobylas doświadczenie w relacjach z zajętymi facetami:) brawo skoro tylko na takich cie stać

29 Ostatnio edytowany przez Lalkarka (2014-08-14 23:36:20)

Odp: Naiwna czy winna?
mariola856 napisał/a:

ale to nie jest prawdziwa milosc
ale za to zdobylas doświadczenie w relacjach z zajętymi facetami:) brawo skoro tylko na takich cie stać

Każde zdobyte doswiadczenie moze byc pomocne wink

30 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-08-15 12:41:07)

Odp: Naiwna czy winna?

Napeeewno, tylko uważaj bo podczas zdobywania takich doświadczeń możesz narazić swoje zdrowie.
Możesz trafić na rywalkę która skutecznie wybije Ci swojego faceta z głowy.
Szanuj się i nie bądź chwastem.

31

Odp: Naiwna czy winna?

przydałoby się żeby ktoś cie nauczył ze nie sięga po cudze:)
ale skoro jesteś tak słaba, nie masz nic do zaoferowania mężczyźnie to tak ochłapy tylko zostają:)

32

Odp: Naiwna czy winna?
mariola856 napisał/a:

przydałoby się żeby ktoś cie nauczył ze nie sięga po cudze:)
ale skoro jesteś tak słaba, nie masz nic do zaoferowania mężczyźnie to tak ochłapy tylko zostają:)

Cudze? Nikt nie jest niczyją własnością, czasy niewolnictwa sie skonczyly. Wrecz przeciwnie- jestem tak dobra, ze zaden facet nie oprze się, zeby mnie skosztowac, nawet zajety wink. Poza tym, kazdy facet ma wolną wole, nie zmusiłam go.

Smieszy mnie, ze wiekszosc obarcza kochanki winą za zdrady. Moim zdaniem winny jest facet i rowniez dziewczyna, z ktora jest w zwiazku, bo gdyby miedzy nimi wszystko było ok, to koles nie szukalby wrazen na boku.

33

Odp: Naiwna czy winna?

Winne sa obie strony biorace udzial w zdradzie. Zdradzacz bo zamiast rozmawiac, zakonczyc zwiazek to szuka wrazen gdzie indziej i ten trzeci, ta trzecia bo sie wpiernicza komus w uklad.

34

Odp: Naiwna czy winna?

Hoho nawet lepszy wątek niż Oli ;DDD
Ostatnio rzadziej forum przeglądam i dopiero teraz się natknęłam - you made my day!!! ;DDD

35

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

zeby mnie skosztowac, nawet zajety wink. Poza tym, kazdy facet ma wolną wole, nie zmusiłam go.
.

Czy to troll???

A ty jesteś jakiś produkt z hipermarketu że się Ciebie kosztuje???

Ludzie jeśli to jednak nie troll..... to na prawdę zaczynam wierzyć w nieograniczoność ludzkiej głupoty i bezmyślności....

36

Odp: Naiwna czy winna?
Jacenty89 napisał/a:

Winne sa obie strony biorace udzial w zdradzie. Zdradzacz bo zamiast rozmawiac, zakonczyc zwiazek to szuka wrazen gdzie indziej i ten trzeci, ta trzecia bo sie wpiernicza komus w uklad.

Tylko wadliwe uklady stwarzaja miejsce dla osob trzecich i takie uklady powinny zostac zerwane. Niestety przez tchorzostwo jednej lub obu osob bedacych w zwiazku wszystko pozostaje bez zmian.

37

Odp: Naiwna czy winna?

Moim zdaniem to jest albo troll, albo klon Oli z sąsiedniego wątku. Za dużo bzdur, nawet jak na wątek porzuconej kochanki.

38

Odp: Naiwna czy winna?

Lalkarka,piszesz:

Tylko wadliwe uklady stwarzaja miejsce dla osob trzecich i takie uklady powinny zostac zerwane."

Czy mozesz to jakos bardziej wyjasnic?.
Co wg.Ciebie znaczy,ze uklad miedzy dwojgiem ludzmi,ktorych tak naprawde nie znasz jest WADLIWY?
I druga rzecz- POWINNY ZOSTAC ZERWANE.Z kozyscia dla kogo?Dla zainterwsowanych(bedacych ciagle w jakims tam zwiazku),czy z korzyscia dla kobiet takich jak ty?

39 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-17 07:16:52)

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:
mariola856 napisał/a:

przydałoby się żeby ktoś cie nauczył ze nie sięga po cudze:)
ale skoro jesteś tak słaba, nie masz nic do zaoferowania mężczyźnie to tak ochłapy tylko zostają:)

Cudze? Nikt nie jest niczyją własnością, czasy niewolnictwa sie skonczyly. Wrecz przeciwnie- jestem tak dobra, ze zaden facet nie oprze się, zeby mnie skosztowac, nawet zajety wink. Poza tym, kazdy facet ma wolną wole, nie zmusiłam go.

Smieszy mnie, ze wiekszosc obarcza kochanki winą za zdrady. Moim zdaniem winny jest facet i rowniez dziewczyna, z ktora jest w zwiazku, bo gdyby miedzy nimi wszystko było ok, to koles nie szukalby wrazen na boku.

mnie śmieszy obrona kochanek, ze jak to ktoś może je uznac za winne zdrady, no jak to jak nie sa w związku, to mogą robic co chcą,
otóż nie nikt nie może robic co chce, każdego obowiązują zasady społeczne
a fakt nikt nie jest niczyja wlasnoscia, ale jeśli jest w związku to trzeba uszanować to

a mnie smieszy to ze mówisz ze jesteś tak ,,dobra,, ze nawet zajeci chcą cie skosztować ha ha
dowartościować się musisz, masz az takie kompleksy?
wiesz co niejeden zajęty jak to mówisz mówi o takich kochankach? wolałabyś nie wiedzieć jak traktują takie dziewczyny jak ty, co mówią i jak mało szacunku do swoich kochanek maja

a ilu mężczyzn chciało być z toba na zawsze? skoro jesteś taka dobra? żaden? może widza ze jesteś pusta i u sama sie traktujesz jak RZECZ która może SKOSZTOWAC KAZDY TO MA OCHOTE, a ty sie cieszysz ze jesteś taka wspaniala, dobra,

rzeczywiście przebilas w swojej głupocie nawet watek Aleksandry, która ma kochanka ale jednego i uważa go za ,,milosc zycia,, a tu jakiś sport jakas rywalizacja z innymi kobietami:)

muisisz mieć strasznie smutne zycie, współczuje
sama doznalas gorzkiego smaku zdrady, bo odbijano ci chlopakow jak mówisz a zrobilas to innej kobiecie
a może wybierasz złych mężczyzn po prostu? może za bardzo skupiasz sie na urodzie, zasobności portfela mężczyzny i czy jest zajęty, jeśli tak to lepiej?

40

Odp: Naiwna czy winna?

Często się zastanawiam czytając posty od dziewczyn, które są/były kochankami - jakie" błędy wychowawcze popełnili rodzice" :-))))To oczywiście żart ale nie do końca. Co różni normalne, mądre dziewczyny od kochanek? Dlaczego mądre dziewczyny kiedy słyszą, że  facet jest żonaty, jest księdzem czy chłopakiem przyjaciółki przestają dostrzegać "jego jaja" a kochanki nie? Nie znam odpowiedzi na to pytanie ale myślę, że kochanki to dziewczyny z bardzo wielkimi kompleksami, nawet jeśli są ładne. Może to je popycha do związków , które mają mało blasku ale  rozpaczy już o niebo więcej...No bo kto przy zdrowych zmysłach robiłby z siebie  kochankę, tę drugą, tę, która powoduje, że dzieci już nie będą miały ojca , a żona latami nie uwierzy już innemu mężczyźnie? Jak wiele nienawiści trzeba mieć do siebie samej żeby skazywać się na winę, tak winę za to wszystko? Winny Miś ale i ona również. Jak to w raju było? Ewa skusiła Adama?

41

Odp: Naiwna czy winna?
Lalkarka napisał/a:

nie mialam doswiadczenia w relacjach z zajetymi

Tu nie chodzi o Twoje doświadczenie. Takie relacje NIE MAJĄ RACJI BYTU.

42

Odp: Naiwna czy winna?

to teraz dziewczyna zdobyła doświadczenie i będzie polować na nowego zajętego mężczyznę, ciekawy cel w życiu ma ona:)

43

Odp: Naiwna czy winna?

Jego przyszła źona będzie kiedyś zadawać sobie to samo pytanie co ty dzisiaj.

Kontroluje go,sprawdza grafik - dobrze źe kochanką mu byłaś a nie źoną.

44

Odp: Naiwna czy winna?
lustro napisał/a:

Lalkarka,piszesz:

Tylko wadliwe uklady stwarzaja miejsce dla osob trzecich i takie uklady powinny zostac zerwane."

Czy mozesz to jakos bardziej wyjasnic?.
Co wg.Ciebie znaczy,ze uklad miedzy dwojgiem ludzmi,ktorych tak naprawde nie znasz jest WADLIWY?
I druga rzecz- POWINNY ZOSTAC ZERWANE.Z kozyscia dla kogo?Dla zainterwsowanych(bedacych ciagle w jakims tam zwiazku),czy z korzyscia dla kobiet takich jak ty?

Układ staje się wadliwym, gdy jedna(lub obie) z osob w nim będących szukają romansu, seksu, ogolnie randkują z osobami, ktore nie wchodzą w skład związku smile. No chyba, ze to zwiazek wolny, no to wtedy nie jest wadliwy.

Mysle, ze korzysc z zerwania tego związku będzie zarowno dla kobiet takich jak ja oraz kobiety zdradzanej, no chyba ze ktos lubi jak mu sie rogi przyprawia. Mam dosc radykalne poglady na zdrade i uwazam, ze nie ma sensu naprawiac takiego ukladu. Ja nawet bym nie naprawiala zwiazku, w ktorym moj facet zaledwie pocalowal w usta inna kobiete.

45

Odp: Naiwna czy winna?
mariola856 napisał/a:

muisisz mieć strasznie smutne zycie, współczuje
sama doznalas gorzkiego smaku zdrady, bo odbijano ci chlopakow jak mówisz a zrobilas to innej kobiecie
a może wybierasz złych mężczyzn po prostu? może za bardzo skupiasz sie na urodzie, zasobności portfela mężczyzny i czy jest zajęty, jeśli tak to lepiej?

Gorzki smak zdrady? Bylam wdzieczna tym kobietom, ze pokazaly mi marność uczucia, jakim darzyli mnie niektorzy z moich facetow. Fakt faktem, ze wiekszosc fajnych facetow jest zajetych i ciezko kogos poznac. Ilekroc poznaje kogos, kto mi sie bardzo spodoba okazuje sie, ze jest on zajety. Ale zajetych ogolnie nie ruszam, koles z watku to byl "wypadek", gdy go poznalam nawet mi sie nie spodobal, myslalam wtedy "nigdy w zyciu bym go nie pocalowala", ale pech chcial, ze wpadalismy na siebie czesto i sie sobie spodobalismy.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024