Witajcie,
Przyszłam sie wygadać, potrzebuje tego, obecnie czuję się strasznie samotna a poczucie tęsknoty, które mi towarzyszy jest nie do zniesienia.
Otóz byłam w związku 2letnim, niestety w ostatnim czasie głównie ja się starałam, ja dawałam cos z siebie a on...on tylko chętnie brał. Po pewnym czasie miałam dość, postanowiłam to zakończyć, ex niedługo po rozstaniu odezwał się chciał wrócić niestety ja mając do niego zbyt duzy zal odtrąciłam go, zle potraktowałam, można powiedzieć, że sponiewierałam depcząc dume, odpuscił jednak za niedługi czas zeszlismy się znowu niestety nie na długo ponieważ po paru dniach stwierdził, że to juz dla niego nie to samo po tym jak go potraktowałam, że dziwnie sie teraz czuję i faktycznie stał sie obojętny i bierny...stwierdziłam więc, że nic na siłe i uciełam kontakt.
Po tygodniu bez kontaktu pojechałam do miasta w którym studiuje a on mieszka, zatrułam się bardzo, przez całą noc wymiotowałam i miałam biegunke rano niestety nic sie nie poprawiło, nie byłam w stanie dojśc do apteki, wszyscy znajomi powyjeżdżali postanowiłam zadzwonić do exa i poprosic o przysługe. Odebrał. Poprosiłam by kupił mi leki i jakąs wode, zapytałam za ile może u mnie byc odparł, że za ok 2h ja na to, że za 2h to prawie skonam i sie rozłączylam, był za 15 min...specjalnie wział taxówkę, kupił mi jeszcze ciastka...To było kilka dni temu od tej pory jest dalej cisza, a ja tak strasznie żałuję tego co sie stało. Każdy twierdzi, że prędzej czy póżniej na pewno sie odezwie ale boje sie, że nie...że juz naprawde ma dość, ma dość mnie....
Jak myslicie jest jeszcze szansa, że sie odezwie ? postanowiłam się nie odzywać to chyba lepsze od narzucania sie i proszenia ale sama juz nie wiem, może powinnam poprosić o szanse powiedziec żebyśmy spróbowali a ja spróbuje to naprawić ale boje się...boje sie, że teraz będzie za bardzo na nie, może wtedy za mało czasu mineło i potzrebuje go więcej, może musi sie zdystansować a wtedy zatęskni...jak bardzo na to liczę.