co sądzicie o abstynentach? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » co sądzicie o abstynentach?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 231 ]

Temat: co sądzicie o abstynentach?

Tak jak w tytule ,co sądzicie o osobach które w ogóle nie piją alkoholu? I czy jak chłopak mówi,  że nie pije, bo jego ojciec był alkoholikiem, to jest tylko "suchym alkoholikiem" u któ?ego może się to pewnego dnia aktywować? Mój kolega (bliski) tak mi sie kiedyś tłumaczył dlaczego nie chodzi na imprezy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Nie wierzę w te teorie że dzieci alkoholików w przyszłości będą miały ten sam problem. Sama jestem córką człowieka z tym poważnym problemem i nie boję się że ja ani moje rodzeństwo pójdzie w jego ślady.. Od alkoholu również nie stronimy, na imprezy chodzimy. Myślę że to po prostu kwestia danego charakteru i podejścia do tej sprawy, jeśli ktoś nie chce pić bo wie jak można się w tym zatracić to w porządku, jego wola.

3

Odp: co sądzicie o abstynentach?

To jest podobno obciążenie genetyczne.
Ale nie uważam, że abstynencja to rozwiązanie problemu. Raczej ucieczka od problemu. Moim zdaniem abstynenci to tchórze, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem picia albo właśnie się boją (np. wpadnięcia w alkoholizm).

4

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Tchórze? U wszystkich tak sie doszukujesz cech negatywnych? Niefajnie.
To ten ktoś ma Ci udowodnić, że nie jest tchórzem i zaczać z Tobą chlać? Prędzej Ty masz problem...

5

Odp: co sądzicie o abstynentach?

To tylko moje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać.
Osobiście uważam że każda skrajność jest zła. Zarówno picie na umór jak i abstynencja. Nigdy bym się nie zdecydowała na związek z abstynentem bo dla mnie to niepewny człowiek. Poza tym tak jak pisałam wyżej, abstynencja to nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.

6

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Znam parę osób niepijących bo juz swoje wypiły.
Niestety wszystko w genach tkwi. Znam dzieci które również maja taki problem jak któryś z rodziców pijących.
Ale rownież znam osoby które nie wylewają za kołnierzyk jak rodzic.

Mozemy chować glowe w piasek ale co ma być to będzie.

Dla mnie żaden problem jeśli ktoś nie pije. Nie namawiam na sile. Nie to nie.

7

Odp: co sądzicie o abstynentach?

"Suchy alkoholik" to osoba, która kiedyś była czynnym alkoholikiem a teraz nie pije, ale jej myślenie o sobie, o innych, o rzeczywistości nie zmieniło się; w dalszym ciągu nie potrafi poradzić sobie w różnorodnych sytuacjach, dalej nie potrafi wyrażać uczuć i zwykle dalej boi się świata.

Abstynent zaś to osoba niepijąca.

To, że ktoś ma ojca (matkę) alkoholika nie jest równoznaczne z tym, że sam będzie miał problem alkoholowy.

freckles_laura napisał/a:

(...)Moim zdaniem abstynenci to tchórze, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem picia albo właśnie się boją (np. wpadnięcia w alkoholizm).

Idąc dalej tym tokiem myślenia: tchórzami są wszyscy, którzy nie palą, nie biorą narkotyków.
Do tej pory myślałam, że jest to kwestia decyzji, sposobu życia, nie zaś ucieczki przed. hmm
Człowiek uczy się do śmierci. smile

8

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

To tylko moje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać.
Osobiście uważam że każda skrajność jest zła. Zarówno picie na umór jak i abstynencja. Nigdy bym się nie zdecydowała na związek z abstynentem bo dla mnie to niepewny człowiek. Poza tym tak jak pisałam wyżej, abstynencja to nie rozwiązanie problemu tylko ucieczka.

Robisz sobie krzywde takim mysleniem. Sama sie boisz, tak jak ten abstynent picia, że zacznie być nałogowcem. Dla mnie to właśnie bardzo mądra i odpowiedzialna decyzja. A jak ktos potrzebuje wrażeń, żeby pić itp to niech szuka kogoś podobnego. Teraz to nawet każdą pozytywną rzecz zakręci się w wadę. A co z pozostałymi cechami tego człowieka? To juz sie nie liczy? Owszem on jest niepewny, ale niepewny tego, że w pewnym momencie moze zacząć pić i może być z nim problem. Tyle że tego nie wiesz. To czarnowidztwo. Coś jak nie zwiąże sie z chudą, bo będzie kiedyś gruba.

9

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Idąc dalej tym tokiem myślenia: tchórzami są wszyscy, którzy nie palą, nie biorą narkotyków.
Do tej pory myślałam, że jest to kwestia decyzji, sposobu życia, nie zaś ucieczki przed.

Raczej poszukałabym porównania do osób które nie chcą zakładać rodziny bo boją się odpowiedzialności. I tu nie mam na myśli tylko dupków, co zwiewają gdy związek zaczyna od nich wymagać poswięceń, ale też osoby co wychodzą z założenia "jestem nieodpowiedzialny więc lepiej żebym nie zakładał rodziny". To dla mnie przykład tchórzostwa, taka osoba nie potrafi stanąć twarzą w twarz z życiem i problemami, tylko ucieka, szuka wymówek, próbuje samousprawiedliwienia itp. To dużo o niej mówi.

10

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

osoby co wychodzą z założenia "jestem nieodpowiedzialny więc lepiej żebym nie zakładał rodziny". To dla mnie przykład tchórzostwa

Nie no, pewnie, lepiej założyć rodzinę, wiedząc, że jest się nieodpowiedzialnym hmm

11

Odp: co sądzicie o abstynentach?

a jeszcze lepiej wyrywać zdanie z kontekstu... hmm

12

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Znam sporo abstynentów, którym po prostu alkohol nie smakuje. Znam takich, którzy nie piją, bo będąc DDA znają skutki nadużywania alkoholu. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie nazwałabym nikogo tchórzem.
A po raz pierwszy mam kontakt z osobą, która ma (delikatnie rzecz nazywając) pretensje do abstynenta o to, że... nie pije. Pierwszy raz mam do czynienia z osobą, która uważa osoby niepijące za tchórzy. Sporo czytałam różnych mądrych (również naukowych) książek nt. alkoholizmu. W żadnej nie przeczytałam ani słowa o tym, że abstynent = tchórz.

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-28 22:54:21)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Dla mnie abstynent to dziwna osoba. Nie lubię skrajności. Alkohol to nie tylko nałóg i procenty - to też bogactwo smaków, aromatów, kolorów i swego rodzaju sztuka.
Nie jestem ascetką big_smile ani też jakimś koneserem alkoholi, ale mrożone malibu smakuje jak najlepsze lody, nic tak nie smakuje w zimie jak herbata z cytryną i koniakiem, a w jesienny wieczór kawa po irlandzku.

Dlaczego ktoś z własnej woli z tego rezygnuje? big_smile Bardzo trudno mi to zrozumieć, ale...



Jestem DDA a nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl że mogę mieć skłonności do alkoholu - jak również żadne z mojego rodzeństwa, ale fakt, weszłam w związek z DDA i on ma problemy z alko, i jego rodzeństwo też.

Tak samo jak nie palę nałogowo - mogę palić, mogę nie palić.

Natomiast mam problem z odzywianiem się i u mnie syndrom DDA chyba właśnie tak się objawia.

Myślę, że tak naprawdę każdy sam najlepiej czuje "w kościach" do czego go ciągnie najbardziej.

A jeżeli jest to alkohol, to lepiej żeby z nim nie  igrał

14 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-07-28 22:45:51)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

To chyba w różnych środowiskach przebywamy. Ja obecnie jestem na studiach, gdzie nikt nie ma problemu z tym by się napić od czasu do czasu, skoczyć na piwo, pójśc na imprezę, już nie mówiąc o jakimś Sylwestrze czy innych uroczystościach, a jak ktoś nie pije to jest zwyczajnym odludkiem. Taka osoba na imprezie zamula, raz może to ujdzie, ale za każdym razem to będzie nie do przyjęcia. Albo idziemy z grupą przyjaciół na piwo w piątek, a ktoś sobie zamawia soczek. A potem ma pretensje, jak nie dostaje zaproszeń na inne zabawy. To nie jest zbyt zdrowe podejście. Takie osoby się zdarzają i z własnej woli izolują od grupy. A to już sygnał do niepokuju.

15

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Współczuję towarzystwa, w którym nie dostaje się już zaproszeń na zabawy, jeśli nie chce się pić alkoholu (nie, nie wyrywam z kontekstu).

16 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-28 22:54:00)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

No to tak samo jak to, że studentki to wszystkie łatwe, po alkoholu i heja na seks, nie?
A jak któraś tego nie robi, to glupia, bo rezygnuje z czegos co takie przyjemne i niczym nie szkodzi.
No typowa nonszalancka natura, gdzie sie ocenia kogoś według siebie, a innych kategoryzuje niżej.
Pozniej takie odrzucone osoby piją na siłę, by sie przypodobać, zostać w grupie itp no i jednym rosnie ego, a drugim brak akceptacji siebie.

17

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Faktycznie, w różnych środowiskach jesteśmy. smile W tym, w którym żyję rzeczą normalną jest to, że jedni piją alkohol, a inni go nie piją. Nikt z tego powodu rabanu nie czyni i nikt abstynentów nie eliminuje z imprez. Odludkiem można być popijając zdrowo, a można nim nie być będąc abstynentem.

Zachęcam Cię jednak do jednorazowego eksperymentu. Pójdź na imprezę i nie pij. Zobaczysz, czy zachowanie osób pijących będzie dla Ciebie tak urocze.

Zachęcam Cię do tego, byś zajrzała na stronę Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Znajdziesz tam sporo ważnych informacji.

18 Ostatnio edytowany przez sarenka1990 (2014-07-28 23:03:49)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Moim zdaniem to jest każdego indywidualna decyzja. Miałam koleżankę na studiach która nie tknęła alkoholu niezależnie od okoliczności i okazji właśnie z powodów rodzinnych -jej ojciec nadużywał alkoholu i ona sobie postanowiła że nigdy do ust nie weźmie nigdy %% (za wytrwałość w postanowieniu podziwiałam ją), jednakże ta sama koleżanka związała się z chłopakiem który nadużywał alkoholu i który po 2 kielonkach  miał"szklane oczka" i któremu palma odwalała;/ więc koleżanka problem    (nie wynikający bezpośrednio z tego że ona nie piła)miała,  teraz nie mamy kontaktu więc nie wiem jak jej się życie toczy )

freckles_laura - zgodze się z Tobą w jednej kwestii -nienawidziłam sytuacji gdy szłam z grupa znajomych na np.świętowanie zaliczonej sesji czy zdanie cięzkiego egzaminu (i z góry było wiadome że impreza na 1 piwie się nie skończy), a ktoś z towarzystwa zamawiał sok czy jednego reddsa męczył przez cały wieczór a póżniej wyśmiewał się czy chamsko obgadywał ile kto wypił czy kogo bardziej lub mniej poniósł melanż.

19 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-07-28 23:14:40)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Wielokropek: jesli jesteś dorosłą osobą, to nic dziwnego że nie wszyscy piją, bo muszą np. dojechać samochodem czy przywiżć kogoś, zresztą to też zależy od rodzaju imprezy. Ale na studiach imprezy na ogół odbywają się w mieszkaniach, akademikach, klubach, barach, tam da się dojechać komunikacją miejską, ewentualnie można u kogoś przenocować i problemu nie ma.

Widzę tu tendencję do popadania w skrajność - że jak ktoś pije, to już na umór, jakby nie można było wypić kulturalnie. Abstynenci często tak mają - jak się im coś przygada wyskakują ze skrajnościami typu alkoholizm i że to niby ich motywacja do niepicia.

Wielokropek, to może ja Ci coś zaproponuję. Pójdź na imprezę, gdzie będzie jakaś osoba która się niczym nie poczestuje. Albo będzie siedzieć cały czas i nie zatańczy. Lub jeszcze lepiej - idź do macdonalda czy kfc z grupą znajomych, w tym z jedną osobą która nie będzie jeść, bo twierdzi że to nie zdrowe. Wszyscy jecie, ona patrzy. Niby jej sprawa, ale wówczas reszta też sie czuje nieswojo.

nienawidziłam sytuacji gdy szłam z grupa znajomych na np.świętowanie zaliczonej sesji czy zdanie cięzkiego egzaminu (i z góry było wiadome że impreza na 1 piwie się nie skończy), a ktoś z towarzystwa zamawiał sok czy jednego reddsa męczył przez cały wieczór a póżniej wyśmiewał się czy chamsko obgadywał ile kto wypił czy kogo bardziej lub mniej poniósł melanż

To jest pewnie wkurzające, ale wśród moich znajomych by nie przeszło, taka osoba nie zyskałaby w nichyich oczach uznania i zwyczajnie nie miała do kogo nas obgadywać (czyba że do swoich znajomych albo rodziny).

20

Odp: co sądzicie o abstynentach?

freckles_laura, współczuję Ci takiego sposobu myślenia i zmykam z wątku, bo nie dzielę ludzi na 'fajnych - pijących (z umiarem)' i 'niefajnych abstynentów'.

21

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ja akurat na studiach nie piłam praktycznie w ogóle. Nie smakował mi alkohol i nie widziałam najmniejszego sensu, żeby go pić. Dla towarzystwa? Dobrze się bawiłam bez kropli alkoholu. Nawet nie pomyślałam, że ktoś może mnie postrzegać jako dziwadło smile

Nigdy nie jadłam nic w KFC. Nie znoszę tego jedzenia. Za żadne skarby, już chyba bym wolała robaka zjeść. Czasem ze znajomymi chodziłam. Colę piłam "dla towarzystwa" smile Również nie zauważyłam, żeby kogoś to dziwiło. Od jakiegoś czasu nie jem też nic McDonald's. Źle się po tych śmieciach czuję. Ze znajomymi chodzę. Czasem zamówię sobie loda, czasem nic. Nie czuję się dziwnie. Znajomi też nie, skoro mają w zwyczaju mnie tam ciągnąć jak mają ochotę na takie jedzenie.
W moim środowisku panuje duża tolerancja dla wyborów i zachowań innych.

22

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

Wielokropek: jesli jesteś dorosłą osobą, to nic dziwnego że nie wszyscy piją, bo muszą np. dojechać samochodem czy przywiżć kogoś, zresztą to też zależy od rodzaju imprezy. Ale na studiach imprezy na ogół odbywają się w mieszkaniach, akademikach, klubach, barach, tam da się dojechać komunikacją miejską, ewentualnie można u kogoś przenocować i problemu nie ma.

Widzę tu tendencję do popadania w skrajność - że jak ktoś pije, to już na umór, jakby nie można było wypić kulturalnie. Abstynenci często tak mają - jak się im coś przygada wyskakują ze skrajnościami typu alkoholizm i że to niby ich motywacja do niepicia.

Wielokropek, to może ja Ci coś zaproponuję. Pójdź na imprezę, gdzie będzie jakaś osoba która się niczym nie poczestuje. Albo będzie siedzieć cały czas i nie zatańczy. Lub jeszcze lepiej - idź do macdonalda czy kfc z grupą znajomych, w tym z jedną osobą która nie będzie jeść, bo twierdzi że to nie zdrowe. Wszyscy jecie, ona patrzy. Niby jej sprawa, ale wówczas reszta też sie czuje nieswojo.

Moim zdaniem teraz Ty popadasz w skrajność.  Jesli dla kogoś problemem jest fakt że jakaś osoba np.jest wegetarianka i nie je tych wszytskich fast foodów w grupie ze znajomymi to dla mnie jest lekko niepokojące że inni czują sie nieswojo z taką osobą.

Nie rozumiem czego nie potrafisz zrozumiec że sa osoby które najzwyczajniej w świecie nie lubią pić alkoholu to co, mają sobie do gardła wlewać żeby inni byli zadowoleni ? A co z osobami co przyjmują np. antybiotyki czy lekarstwa które wykluczają picie alkoholu ? Mam wrażenie że dla Ciebie wypicie piwa czy kielona przez kogoś oznacza super nastrój i wyluzkę , a uwierz -  znam osoby które bez %% potrafią rozkręcić najdrętwiejszą imprezkę....

23 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-07-28 23:30:40)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Abstynent też moze być fajny, ale niekoniecznie jako znajomy. Może być specjalista w jakiejś dziedzienie, ale przecież nie to nas przyciąga do ludzi.

Moim zdaniem teraz Ty popadasz w skrajność.  Jesli dla kogoś problemem jest fakt że jakaś osoba np.jest wegetarianka i nie je tych wszytskich fast foodów w grupie ze znajomymi to dla mnie jest lekko niepokojące że inni czują sie nieswojo z taką osobą.

W fastfoodzie można też kupić sałatki, no ale nieważne, Nie o to mi chodziło. Równie dobrze to moze być pizzeria, kawiarnia czy nawet pijalnia czekolady. Podstaw sobie co chcesz. No i przychodzi ktoś z grupą znajomych, ale nic sobie nie zamawia, nic nie, tylko patrzy jak inni jedzą. To jest sytuacja krępująca, nawet jeśli nie dla niego, to dla innych osób na pewno. Zrób tak z grupą przyjaciół, to się przekonasz.

Nie rozumiem czego nie potrafisz zrozumiec że sa osoby które najzwyczajniej w świecie nie lubią pić alkoholu to co, mają sobie do gardła wlewać żeby inni byli zadowoleni ? A co z osobami co przyjmują np. antybiotyki czy lekarstwa które wykluczają picie alkoholu ?

Takie przypadki można zrozumieć bo są niezależne od nich, poza tym nie trwają całe życie, tylko jakiś okres.

Do picia nie trzeba zadnej odwagi, wiec nie pijac nie mozna byc tchórzem.

Moim zdaniem to nie ma znaczenia. Do jazdy na rowerze też nie trzeba odwagi, ale jednak osobę która boi się wsiąść na rower może być uznana za tchórza. Picie alkoholu i jazda na rowerze to rzeczy neutralne. Ani tchórzowskie, ani odważne. Za to niepodejmowanie jakiejś czynności ze strachu to tchórzostwo.

24 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-07-28 23:23:45)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

freckles_laura jestes bardzo dziecinna, ale to chyba taki etap w zyciu.
Do picia nie trzeba zadnej odwagi, wiec nie pijac nie mozna byc tchórzem.
Uwazam za dziecinne ocenianie ludzi w taki sposob, bo jest po prostu bledne i swiadczy o tym, ze o zyciu masz male pojecie i ktos Cie moze wyrolowac wykorzystujac to Twoje myslenie o swiecie i ludziach.
Nie stawiaj kolo siebie decyzji o zalozeniu rodziny i decyzji o napiciu sie z kolegami.
Bo ta pierwsza jest zmieniajaca zycie na zawsze i do glebi.
A ta druga ma male znaczenie (jesli mowimy o piciu do towarzystwa, a nie nalogowym)
Odwaga nie ma nic wspolnego z niczym. Bo odwazni ludzie to nie sa ci, ktorzy zatancza sami na srodku parkietu po kilku kieliszkach, ale tacy , ktorzy sie nie obawiaja isc swoja droga w zyciu i trzymac sie swoich zasad niezaleznie od zdania innych na ten temat.

Myslisz, ze Ty jestes odwazna czy moze jednak nie tak bardzo jak Ci sie wydaje?

25

Odp: co sądzicie o abstynentach?

"jej ojciec nadużywał alkoholu i ona sobie postanowiła że nigdy do ust nie weźmie nigdy %% (za wytrwałość w postanowieniu podziwiałam ją), jednakże ta sama koleżanka związała się z chłopakiem który nadużywał alkoholu i który po 2 kielonkach  miał"szklane oczka" i któremu palma odwalała;/ "
A to nie podchodzi trochę pod jej świadomość/psychikę? Podobno niektóre córki wybierają na partnerów osoby, które przypominają im w czymkolwiek ich ojca (tu chodzi o zachowania alkoholowe), ponieważ podświadomie wiedzą czego się spodziewać po takiej osobie/psychika jest przyzwyczajona do takich sytuacji i to sprawia, że niektóre z kobiet własnie są z facetami lubiącymi wypić, chociaż miały przykre wspomnienia z dzieciństwa.

Ja też nie piłam na studiach czy nawet po skonczeniu 18 lat. Dla mnie to nie było frajda. Dopiero ostatnie 3 lata normalnie piłam po 3 piwa na imprezach, albo nie piję, bo prowadzę i nikt się krzywo nie patrzy jeśli nie chcę alkoholu.
Osoba, która naduzywala alkoholu, chociaż przestała pić, to nadal pozostaje alkoholikiem. Mojego taty też to dotyczy. Kiedyś bardzo nadużywal alkoholu, a teraz już od kilku dobrych lat nie pije i nie pali. Na mnie problem alkoholu nie przeszedł, moja mlodsza siostra w ogóle nie ma ciągotek do picia. Brat lubi wyjść i sobie wypić, ale rozsądnie. Nie zatacza się pod latarniami. Wie, że ma obowiązki, studiuje, bez problemu odmawia konkretnie, jeśli nie chce/nie może wyjść. Nie wiem jak bedzie później, ale póki co, nie widzę, aby na któregokolwiek z nas przeszedł gen alkoholizmu.

26 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-28 23:35:12)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Podejście dziecinne, no ale to są studia, wiec najlepszy okres do zabawy przecież, więc ludzie sie dzielą na kategorie. Potem koncza sie studia i te znajomosci od chlania i ruszania sie rozsypują, bo były płytkie. Ja taki byłem na etapie gimbazy/początku liceum. Tez mowilem, ze najlepsi ludzie to ci, którzy chleją, palą, bzykają kogo popadnie i w ogólnie tacy luzacy, co to nie oni. Dzis wiem, ze to jest równe 0 wartości, choc moze byc to jakieś przyjemne spędzanie czasu (pytanie czy ktoś bez alkoholu potrafiłby sie tak zabawić - to nie jest tchórz). I u nas nikt nie czuł sie zle z kims kto nie pił itp nie robil tego co my. Traktowalismy go tak samo, choc czasem ktos pytał czy sie napije to nikt nie namawiał. W innych grupach pamiętam wyśmiewali, a namawianie było częste. Chlej albo jesteś idiotą i wypad bo cie zniszczymy smile no ale dla mnie to sie tez rowna 0 inteligencji.

Tacy nudni ludzie zazwyczaj koncza impreze wraz z koncem prowiantu. Idziemy na piwo? Nie ma piwa, do domu. Jest na piwo to chlejemy do nieprzytomnosci.

27

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

Abstynent też moze być fajny, ale niekoniecznie jako znajomy. Może być specjalista w jakiejś dziedzienie, ale przecież nie to nas przyciąga do ludzi.

Moim zdaniem teraz Ty popadasz w skrajność.  Jesli dla kogoś problemem jest fakt że jakaś osoba np.jest wegetarianka i nie je tych wszytskich fast foodów w grupie ze znajomymi to dla mnie jest lekko niepokojące że inni czują sie nieswojo z taką osobą.

W fastfoodzie można też kupić sałatki, no ale nieważne, Nie o to mi chodziło. Równie dobrze to moze być pizzeria, kawiarnia czy nawet pijalnia czekolady. Podstaw sobie co chcesz. No i przychodzi ktoś z grupą znajomych, ale nic sobie nie zamawia, nic nie, tylko patrzy jak inni jedzą. To jest sytuacja krępująca, nawet jeśli nie dla niego, to dla innych osób na pewno. Zrób tak z grupą przyjaciół, to się przekonasz.

Jak  umawiam sie ze znajomymi na pizze czy piwo czy cokolwiek innego to chyba jasne że idziemy w takie miejsce by każdemu pasowało i by każdy mógł coś sobie wybrać.

Kilkakrotnie miałam taką sytuację gdy spontanicznie (np. po piwku) trafiliśmy np. do budki z kebabem (a że ja nie przepadam za takim jedzeniem nic nie zamawiałam ) ale moi znajomi nie robili z tego powodu afery ani krzywo sie na mnie nie patrzyli (za to im dziękuje- że sa NORMALNYMI LUDŹMI) ;]


a sałatki w fast foodzie ...sorry ale musze wybuchnąć śmiechem big_smile

Idea kupowania czegoś wbrew sobie byle tlyko "nie siedzieć o suchym dziobku" wydaje mi się bezsensowna , o ile tak jak vinnga napisała chodzi o sok,cole czy kawe - nie ma sprawy, ale jeśli mam sie zmuszać do kupowania czegoś co ani mi nie smakuje ani nie mam na coś ochoty to jest zwyczajnie głupie.

28

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ja właściwie freckless... rozumiem. W czasach studenckich ludzie piją dużo (ok, ok, nie wszyscy, ale ci, co pić lubią, piją dużo. I nagle zjawia się wśród nich osoba, która nie pije.. To jak spotkanie dziewicy z prostytutką big_smile

29

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Albo sportowca z menelem.

30

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ja myślę, że freckless bardziej chce podkreślić problem, że to nie osoba niepijąca czuje się źle, tylko to osoby pijące mają (dziwny!) problem z zaakceptowaniem, że ktoś w ich towarzystwie nie pije... Nie wiem jakie są teraźniejsze czasy, ale wydawało mi się, że jakoś nieszczególnie robi się z tego jakąś furorę. Przeważnie rzuca się test "Spoko, więcej dla nas!" i impreza trwa dalej.

31 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-07-28 23:50:56)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Właśnie, idziecie tam gdzie wszystkim pasuje, a nie jest tak, że ktoś się wyłamuje i siedzi żeby siedzieć. Naprawdę dla mnie jest to kosmiczna sytuacja iść z kimś, kto nie uczestniczy w głównym celu wyjścia. Tym bardziej że naturalnie potem cisną się na usta pytania "a ty nic nie zamawiasz", "dlaczego nie jesz/pijesz" itp. Ja bym tak nie mogła. Właśnie dlatego tak samo jest z alkoholem, przecież nie każdy musi lubić piwo, ale jakiegoś drinka czy koniaka może sobie zamówić. Jak ktoś nie pije to nawet nie ma tematów do rozmów,. bo co innego "sucha" pogadanka, nawet o poważnych sprawach, a co innego imprezka na luzie.
Ja też nie wszystko lubię, np. nie lubię sushi, a moje koleżanki uwielbiają. Ale nie chodzę z nimi do sushi-barów, tylko umawiam się że dołączę później, np. na zakupy czy właśnie knajpę. Bo tak samo jak sushi bary nie są dla osób, które nie jedzą sushi, tak imprezki nie są dla osób które nie piją. Szanujmy się nawzajem i nie zawracajmy głowy gdy nie mamy zamiaru spędzać czasu jak inni w miejscu do tego przeznaczonym.

Nie wiem jakie są teraźniejsze czasy, ale wydawało mi się, że jakoś nieszczególnie robi się z tego jakąś furorę. Przeważnie rzuca się test "Spoko, więcej dla nas!" i impreza trwa dalej.

I te osoby sobie popijają, a Ty zostajesz sama. Przynajmniej na naszych imprezach tak to wygląda.
ale przypomniałam sobie o jeszcze jednej rzeczy, mianowicie o tym, że jak organizujemy imprezy, to umawiamy się, że każdy przynosi coś do picia. I co tu począć z osoba niepijącą? Albo przychodzi z pustymi rękami, albo przynosi coś co piją inni. Bez sensu.

32 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-07-28 23:55:55)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Freckles laura - a co jest głównym celem wyjścia do knajpy np? Dla mnie z reguły to spotkanie ze znajomymi, pogadanie, spędzenie fajnie czasu, a dla Ciebie? Głównym celem jest napicie się, a znajomi to tak jakoś przy okazji?

Mnie zupełnie nie przeszkadza, co kto robi, póki jemu ja nie przeszkadzam. Jakbym się umówiła w knajpie z kimś, kto koniecznie chciałby pić mleko, to bym mu to mleko wykombinowała i miałabym zero problemów, że ja piję whisky, a on/a mleko. W ogóle taki problem to dla mnie osobiście byłaby kosmiczna sytuacja.

Bo tak samo jak sushi bary nie są dla osób, które nie jedzą sushi

O, niezły przykład.
Ja w restauracjach sushi głównie piję sake, bo sushi nie lubię za to sake uwielbiam, więc zamawiam jakąś drobną przekąskę i sake, sake, sake. Nikt nigdy nigdzie nie miał z tym problemu, a obsługa najmniej, szczególnie, że sporo tej sake potrafię wypić i rachunek płaciłam solidny.

33 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-07-28 23:57:45)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

"Szanujmy się nawzajem i nie zawracajmy głowy gdy nie mamy zamiaru spędzać czasu jak inni w miejscu do tego przeznaczonym."

Jestem przerażona... Chyba straciłam szacunek w oczach wielu osób, bo chodząc na imprezy.potańcówki, idę potańczyć na trzeźwo a nie pochlać... yikes Błagam, nie rzucaj takimi tekstami, bo mnie oczy bolą. Chcesz na siłę wmówić wszystkim, że każdy MUSI na imprezie wypić (chyba, że wiecznie będzie mówił, że jest na antybiotyku z powodu bólu w łokciu wink ), a jak zabierzesz młodszą, niepelnoletnią siostrę na potańcówkę to też jej bedziesz wlewała wódkę w gardło, chociaż nigdy nie piła, a potem bedziesz patrzyła jak na oczach rodziców trzyma głowę w kiblu? Bardzo fajne podejście. (to byl przykład)

"I te osoby sobie popijają, a Ty zostajesz sama. Przynajmniej na naszych imprezach tak to wygląda.
ale przypomniałam sobie o jeszcze jednej rzeczy, mianowicie o tym, że jak organizujemy imprezy, to umawiamy się, że każdy przynosi coś do picia. I co tu począć z osoba niepijącą? Albo przychodzi z pustymi rękami, albo przynosi coś co piją inni. Bez sensu."
Ta osoba przynosi zagryche i swój soczek tongue Blagam Cię. Jeśli Twój chlopak na imprezie nie wypije z jakiegoś powodu, to zabronisz mu pójść na imprezę, chociaż wcześniej już obiecaliscie, że przyjdziecie? Bez sensu.
To Ty szanuj innych i ich prawo do wyboru picia lub nie picia. Bo to wygląda tak, jakbyś skreślała ludzi ze swoich listy przyjaciół, "bo nie piją na imprezie".

34 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-07-28 23:56:25)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

No to widzę że w wielu Waszych grupach zostałabym odesłana z kwitkiem, bo w ogóle nie piję sad

Bynajmniej jednak nie zamulam na imprezach, mam lepsze głupawki na trzeźwo niż niektórzy po alkoholu.

Trochę to przykre, rozumiem że jeśli jakiś Twój przyjaciel nagle nie będzie mógł pić to powiesz mu papa?

35

Odp: co sądzicie o abstynentach?
duszyczka napisał/a:

Ja myślę, że freckless bardziej chce podkreślić problem, że to nie osoba niepijąca czuje się źle, tylko to osoby pijące mają (dziwny!) problem z zaakceptowaniem, że ktoś w ich towarzystwie nie pije... Nie wiem jakie są teraźniejsze czasy, ale wydawało mi się, że jakoś nieszczególnie robi się z tego jakąś furorę. Przeważnie rzuca się test "Spoko, więcej dla nas!" i impreza trwa dalej.

Może inaczej - po co osoba niepijąca idzie dajmy na to do pubu? Przecież nie po to żeby się napić. Ciągnie tam dla towarzystwa. I o ile w tym towarzystwie potrafi się odnaleźć to ok, ale bywają osoby sztywne, mało rozrywkowe, które na siłę próbują się wkręcić w towarzystwo. I z takimi jest problem - bądźmy szczerzy - osoba trzezwa nie nadąża za tymi na gazie i nie jest fajnie siedzieć pół wieczoru na przeciwko sztywniaka, a potem na dodatek parę dni później wysluchiwac plotek co to się na imprezie nie działo.

Myślę, ze tu może nawet nie chodzi o samą abstynencję ile o aurę jaka otacza taką osobę. Nie pijący luzak raczej nikomu nie przeszkadza ;p

36

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Jesli to, ze ktos nie pije z wami na imprezie jest dla was problemem to macie slaba psychike i tyle, ze zwracacie na to uwage i pozwalacie byle czemu wyprowadzic was z rownowagi i sprawic, ze nie jest milo.
Jak ja z kims ide do knajpy to dlatego, ze lubie osobe i chce z ta osoba spedzic czas. Niedawno bylam z kolezankami, gdzie dwie z nas pily wino a jedna herbate. I co z tego? Nawet o tym nie myslalysmy.

37

Odp: co sądzicie o abstynentach?
Iceni napisał/a:
duszyczka napisał/a:

Ja myślę, że freckless bardziej chce podkreślić problem, że to nie osoba niepijąca czuje się źle, tylko to osoby pijące mają (dziwny!) problem z zaakceptowaniem, że ktoś w ich towarzystwie nie pije... Nie wiem jakie są teraźniejsze czasy, ale wydawało mi się, że jakoś nieszczególnie robi się z tego jakąś furorę. Przeważnie rzuca się test "Spoko, więcej dla nas!" i impreza trwa dalej.

Może inaczej - po co osoba niepijąca idzie dajmy na to do pubu? Przecież nie po to żeby się napić. Ciągnie tam dla towarzystwa. I o ile w tym towarzystwie potrafi się odnaleźć to ok, ale bywają osoby sztywne, mało rozrywkowe, które na siłę próbują się wkręcić w towarzystwo. I z takimi jest problem - bądźmy szczerzy - osoba trzezwa nie nadąża za tymi na gazie i nie jest fajnie siedzieć pół wieczoru na przeciwko sztywniaka, a potem na dodatek parę dni później wysluchiwac plotek co to się na imprezie nie działo.

Myślę, ze tu może nawet nie chodzi o samą abstynencję ile o aurę jaka otacza taką osobę. Nie pijący luzak raczej nikomu nie przeszkadza ;p

Ja myślę, że osoby sztywne, które bez alkoholu nie potrafią wejść w towarzystwo, ogólnie chyba unikają takich wyjść, bo wiedzą, że bedą się czuły bardzo nieswojo. Ja daję tylko przykład, że są osoby, które bez alkoholu zajebiście się bawią i nie trzeba w nich wlewać %. Koleżanka twierdzi, że tak nie może być! Trzeba się napić! Nie pijesz? Wypad!

38 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-07-29 00:07:24)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Hmm może inaczej, większość osób niepijących nie pije z powodów zdrowotnych (często tego nie mówią), mój tata ma HCV, nie pije, bo by go to zabiło, byłby idiotą gdyby pił, ale mogę sobie dać głowę uciąć, że bawi się lepiej niż niejeden wstawiony młodziak.

Ja też nie piję, mam cukrzycę, próbowałam pić już po diagnozie, kończyło się to spadkami cukru i stanem przedśpiączkowym, cukier spadał mi nawet poniżej 40, gdybym w porę nie interweniowała straciłabym przytomność. Byłabym kretynką gdybym piła dalej wiedząc czym to dla mnie grozi, potrafię się dobrze bawić bez alkoholu.

Nie mówią ludziom (poza rodzinom i ludziom na forum raczej nie tłumaczę tego, że jestem cukrzykiem, po prostu mówię, że nie piję), bo zaraz by było dociekanie, dopytywanie, ludzie nieraz jak nie znają danej choroby, to wymyślają bzdury na jej temat, zwłaszcza w przypadku HCV (spotkałam nawet lekarza, który myślał, że to jest zakaźne drogą kropelkową).

No i tak, ja proponuję zanim się kogoś oceni, trochę pomyśleć, bo nikt nie ma na czole napisane "mam żółtaczkę albo cukrzycę" i nikt nie ma obowiązku się z tego tłumaczyć. Szczerze? Od takiej pseudo towarzyskiej grupy uciekłabym czym prędzej, bo dla mnie znajomość oparta TYLKO na wspólnym piciu jest nic nie warta.

39

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ja to w ogole tu odbiegnięcie od tematu. Ze abstynenci ogólnie są dziwni itp
A tu wychodzi na to, że zaprasza sie abstynenta slowami "dzisiaj chlejemy, idziesz?" i ten ktos sie zgadza, a pozniej nie pije i jest dziwnie.
Bo jedyny cel wyjscia jest picie. Toż to pierwszy krok do uzaleznienia moim zdaniem;P

40

Odp: co sądzicie o abstynentach?
Iceni napisał/a:

Może inaczej - po co osoba niepijąca idzie dajmy na to do pubu? Przecież nie po to żeby się napić. Ciągnie tam dla towarzystwa. I o ile w tym towarzystwie potrafi się odnaleźć to ok, ale bywają osoby sztywne, mało rozrywkowe, które na siłę próbują się wkręcić w towarzystwo. I z takimi jest problem - bądźmy szczerzy - osoba trzezwa nie nadąża za tymi na gazie i nie jest fajnie siedzieć pół wieczoru na przeciwko sztywniaka, a potem na dodatek parę dni później wysluchiwac plotek co to się na imprezie nie działo.

Myślę, ze tu może nawet nie chodzi o samą abstynencję ile o aurę jaka otacza taką osobę. Nie pijący luzak raczej nikomu nie przeszkadza ;p

Nie rozumiem.
To dajmy na to wszyscy piją, ale jedna osoba ma supermocną głowę i chociaż wypili tyle samo piw, to cała ekipa się zatacza, a ta jedna jest trzeźwa jak prosię. To co, trzeba ją zmusić, żeby piła np. 3 razy więcej, żeby nadgonić stan upojenia? big_smile

Jakieś to absurdalne w ogóle dla mnie.
Ja w ogóle nie zwracam na takie rzeczy uwagi, kto i ile pije, czy jest trzeźwy czy pijany póki jakoś to upojenie czyjeś nie wpływa na mnie np. zwymiotuje na mnie czy coś takiego. A obrobić dupsko po popijawie to ci, co pili, też mogą, z takimi po prostu sie nie spotykam jak nie muszę.

41

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ale proszę, nie manipulujcie. Jak wspominacie o "potańcówkach" to chyba logiczne że chodzi się tam tańczyć, wypić też można, ale jak to się ma do imprez na których jest alkohol, a nie ma tańców?
Po drugie nie chodzi o to jak ktoś raz nie wypije to wypad, tylko że abstynencja to postawa skrajna, niekoniecznie uzasadniona. Podobnie jak alkoholizm, ale alkoholizm to już choroba. Ale jeśli ktoś z własnego wyboru decyduje się na abstynencję czyli w pewnym stopniu izolację od społeczeństwa, to coś tu jest nie tak. Zwłaszcza że aktualnie rozmawiamy o młodych osobach, a osoby młode unikające towarzystwa, zamknięte w sobiew, jednak nie zachowują się w pełni nromalnie.
Jednak wątek jest nie o piciu na imprezach i wychodzeniu ze znajomymi do fast doodów, tylko o tym co sądzicie o abstynentach. Ja wyraziłam swoje zdanie i mam do niego prawo.
Pytanie jest do innych forumowiczek, co sądzą o abstynentach. I czy np. mogłybyście być z takimi osobami w związku.
O to samo można też zapytać panów.

Freckles laura - a co jest głównym celem wyjścia do knajpy np? Dla mnie z reguły to spotkanie ze znajomymi, pogadanie, spędzenie fajnie czasu, a dla Ciebie? Głównym celem jest napicie się, a znajomi to tak jakoś przy okazji?

Celem jest napić się ze znajomymi. Dokładnie to.
Od spotkania się ze znajomymi są inne sytuacje, od napicia z nieznajomymi inne. A wyjście do knajpy ma łączyć te dwa elementy.

42 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-29 00:16:41)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Abstynencja izoluje tylko od pijących, którzy nie tolerują abstynentów. Tyle...
Moze i ktos jest nienormalny, bo nie pije, moze chory, moze nie moze, moze ma slabą głowe, moze w ogole nie lubi alkoholu. No to on niech znajdzie sobie towarzystwo które go zaakceptuje na trzeźwo i nie bedzie dorabiać ocen z czapy.

Jak juz w innym wątku przytaczałem zachowanie teścia względem partnera córki. Teść pijący, 8 piw dziennie. Partner córki nie pije, lub pije ale tylko w wyjątkowych okazjach i mało. Teść go nie zaakceptował z góry mówiąc, że jest po prostu niemęski. I są tacy ludzie. Dla mnie - z daleka.

43 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-07-29 00:17:29)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

To dajmy na to wszyscy piją, ale jedna osoba ma supermocną głowę i chociaż wypili tyle samo piw, to cała ekipa się zatacza, a ta jedna jest trzeźwa jak prosię. To co, trzeba ją zmusić, żeby piła np. 3 razy więcej, żeby nadgonić stan upojenia?

To co że ma mocną głowę, pije to pije i nikt jej wyrzutów nie robi. Nie chodzi o to by się uwalić do nieprzytomności, ale spędzić czas jak inni.

A gdyby chodziło o wyjście na basen ze znajomymi albo wyjazd na narty, to też być pytała "idziecie na basen ze znajomymi po to by pływać, czy po to być wspólnie spędzić czas?".

Nie pisałam o sytuacji gdy ktoś nie pije bo jest chory, tylko gdy nie pije bo nie. To dopiero dziecinny argument - "nie bo nie".

44

Odp: co sądzicie o abstynentach?

A tak w ogole to może wróćmy do głównego tematu wątku, czyli wasze opinie na temat abstynentów.

45

Odp: co sądzicie o abstynentach?
Vian napisał/a:
Iceni napisał/a:

Może inaczej - po co osoba niepijąca idzie dajmy na to do pubu? Przecież nie po to żeby się napić. Ciągnie tam dla towarzystwa. I o ile w tym towarzystwie potrafi się odnaleźć to ok, ale bywają osoby sztywne, mało rozrywkowe, które na siłę próbują się wkręcić w towarzystwo. I z takimi jest problem - bądźmy szczerzy - osoba trzezwa nie nadąża za tymi na gazie i nie jest fajnie siedzieć pół wieczoru na przeciwko sztywniaka, a potem na dodatek parę dni później wysluchiwac plotek co to się na imprezie nie działo.

Myślę, ze tu może nawet nie chodzi o samą abstynencję ile o aurę jaka otacza taką osobę. Nie pijący luzak raczej nikomu nie przeszkadza ;p

Nie rozumiem.
To dajmy na to wszyscy piją, ale jedna osoba ma supermocną głowę i chociaż wypili tyle samo piw, to cała ekipa się zatacza, a ta jedna jest trzeźwa jak prosię. To co, trzeba ją zmusić, żeby piła np. 3 razy więcej, żeby nadgonić stan upojenia? :D

Jakieś to absurdalne w ogóle dla mnie.
Ja w ogóle nie zwracam na takie rzeczy uwagi, kto i ile pije, czy jest trzeźwy czy pijany póki jakoś to upojenie czyjeś nie wpływa na mnie np. zwymiotuje na mnie czy coś takiego. A obrobić dupsko po popijawie to ci, co pili, też mogą, z takimi po prostu sie nie spotykam jak nei muszę.

No więc napisałam, że moim zdaniem bardziej chodzi o aurę jaką ktoś wokół siebie roztacza niż sam fakt nie picia.

I to nie jest tak, że "z takimi się nie spotykam" bo nie zawsze masz możliwość decydowania o tym kto przychodzi.

46 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-07-29 00:24:56)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Abstynencja nie równa się izolacji od środowiska! Nie wiem dziewczyno kto Ci nawpajał takich różnych, dziwnych tez, ideologii i myślenia, ale zaskoczę Cię - kłamał! wink

Ja jestem młoda, ostatnio nie piję w ogóle (zdrowie i brak ochoty - nie wszyscy nie piją dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że nie mogą) i mój facet to szanuję. I mimo wszystko nie chce wychodzić na imprezy beze mnie, mimo iż wie, że ja nie wypiję, bo przy mnie bawi się najlepiej. To, że nie piję to nie znaczy, że się izoluję od społeczeństwa. Jeśli przez resztę życie nie będę prawie w ogóle piła, to się pewnie ucieszy, bo zawsze będzie mial szofera hehe tongue
Nie, nie uważam, że abstynenci, to dziwacy. Każdy ma swój powód dla którego nie pije. Jest to powód osobisty, który nie powinien mnie obchodzić, i powinnam to uszanować, a nie od razu skreślać na samym początku. Picie czy nie picie nie jest wskaźnikiem osobowości człowieka.

"I to nie jest tak, że "z takimi się nie spotykam" bo nie zawsze masz możliwość decydowania o tym kto przychodzi."

To znaczy, że jak robi się impreze, ale umawia się na spotkanie, to nie wie z kim się umowiła? tongue Skoro robi się listę gości zaproszonych, to chyba wiadomo kto przyjdzie a kto nie (i przy okazji odfajkowuje się czy pije czy nie pije tongue )

47 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-07-29 00:29:27)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Czyli niby robienie to co robia inni, bo kazdy tak robi to jest odwazne?
A robienie albo nie robienie czegos bo sie nie chce to juz jest tchurzostwo?
HAHAHAHA

Tak, bylabym z osoba nie pijaca. Moj maz nie pije, moj dawny kochek nie pil. Bo nie, bo jedno i drugie nie lubi zapachu, smaku i uczucia jakie ma sie jak sie wypije.
I co z tego?
Ja potrafie duzo wypic, i czasem lubie sie napic.
Moja kolezanka, jest zyciowym tchurzem, ktoryn nie umie postawic sie rodzicom a jest na studiach i na imprezkach pije. Co z tego wynika?

Od kiedy picie na imprezce jak sie jest na studiach to jest cos co okresla czlowieka?
Przeciez takie imprezki to tania bezmozga rozrywka.


" Ale jeśli ktoś z własnego wyboru decyduje się na abstynencję czyli w pewnym stopniu izolację od społeczeństwa, to coś tu jest nie tak"

Z Twoimi pogladami jest cos nie tak.

Picie alkoholu nie ma wcale dobrych skutkow dla zdrowia - to swoja droga.

Moj kumpel jest przekonany,ze temat to jakis zart. .
Pyta autorki czy nastepnym tematem bedzie 'co sadzicie o ludziach, ktorzy nie jedza czekolady /lodow waniliowych/ bananow' wink

48

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

To dajmy na to wszyscy piją, ale jedna osoba ma supermocną głowę i chociaż wypili tyle samo piw, to cała ekipa się zatacza, a ta jedna jest trzeźwa jak prosię. To co, trzeba ją zmusić, żeby piła np. 3 razy więcej, żeby nadgonić stan upojenia?

To co że ma mocną głowę, pije to pije i nikt jej wyrzutów nie robi. Nie chodzi o to by się uwalić do nieprzytomności, ale spędzić czas jak inni.

A gdyby chodziło o wyjście na basen ze znajomymi albo wyjazd na narty, to też być pytała "idziecie na basen ze znajomymi po to by pływać, czy po to być wspólnie spędzić czas?".

Nie pisałam o sytuacji gdy ktoś nie pije bo jest chory, tylko gdy nie pije bo nie. To dopiero dziecinny argument - "nie bo nie".

Dobra.... Cofam to, co napisałam powyżej. Nikt nie musi się nikomu tłumaczyć dlaczego nie pije. Argument " nie bo nie" jest dobry jak każdy inny.
Starałam się zrozumieć twój punkt widzenia, ale widzę, że byłam nadgorliwa. Masz dziwne podejście do picia alkoholu i ono jest dla mnie bardziej nienormalne niż nie picie bez powodu.

Nie mam nic do abstynentów i tak, moglabym być w związku z abstynentem gdyby mnie do abstynencji nie zmuszał

49

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Nie chodzi o to by się uwalić do nieprzytomności, ale spędzić czas jak inni.

No i tu jest różnica między nami, bo mnie nie chodzi o to, żeby spędzać czas jak inni, albo żeby ktoś spędzał czas jak ja, tylko żeby spędzać go fajnie w swoim towarzystwie, dobrze się bawić i już.

A gdyby chodziło o wyjście na basen ze znajomymi albo wyjazd na narty, to też być pytała "idziecie na basen ze znajomymi po to by pływać, czy po to być wspólnie spędzić czas?".

O, fajny przykład, bo mnie np. przyjaciółka prosiła, żeby iść z nią na basen, chociaż nie umiem pływać. tongue Ona by popływała, ja bym posiedziała w jaccuzi, potem by do mnie dołączyła i tyle. Z nartami podobnie - ona by mogła ziuuu na nartach a ja bym sobie zjechała na sankach, czy tam odwrotnie, co za problem. Albo ulepiła bałwana.

Tak, mogłabym być z abstynentem/ką, o ile nie miałby nic przeciwko temu, że ja piję.

50 Ostatnio edytowany przez witchmoth (2014-07-29 00:43:06)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Jak ktoś mi mówi, że nie pije alkoholu, to tak jakby mi powiedział, że nie je mięsa, czyli ani mnie to ziębi ani grzeje. Znam dwóch abstynentów - jeden nie pije, bo jak sam stwierdził nie lubi stanu upojenia; drugi natomiast nie lubi smaku (a raczej mocy) alkoholu, więc wszystkie trunki >30% odpadają, a słabsze jak piwo czy wino nie smakują mu same w sobie, więc... ciężki przypadek big_smile

51

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ten drugi przypadek to... jak to, nie rozumiem, są przecież tysiące lekkich drinków, w najróżniejszych smakach, w których nawet prawie nie czuć tego alkoholu. Drinków też nie tyka?

52

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

To jest podobno obciążenie genetyczne.
Ale nie uważam, że abstynencja to rozwiązanie problemu. Raczej ucieczka od problemu. Moim zdaniem abstynenci to tchórze, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemem picia albo właśnie się boją (np. wpadnięcia w alkoholizm).

I co w tym ZŁEGO , źe ktoś nie chce pić alkoholu ??????

53

Odp: co sądzicie o abstynentach?

W życiu nie czytałam takich bzdur na temat osób niepijących.
Nietolerancja bije po oczach, myślenie stereotypami również.


Ja osobiście mogę podać dwa (trzy?) przykłady osób niepijących.

1. Mój kolega, abstynent. Nie pije, bo po tym jak jego ojciec spieprzył rodzinę przez alkohol ma do tego odrzut. W życiu nie powiedziałabym, że "zamula" na imprezach. Wręcz przeciwnie. Cholernie błyskotliwy, łapie każdy rodzaj dowcipu, na luzie pogada i z tym trzeźwym i z tym co ma 2 promile we krwi. Ogólnie biorąc DUSZA TOWARZYSTWA.

2-3. Ja i moja koleżanka w wieku 19 - 20 lat. Nie piłyśmy w ogóle na imprezach bo... alkohol nam nie smakował! Bawiłyśmy się najlepiej na dyskotece, tak, że barmani pytali co my tam dolewamy po cichu do tej wody mineralnej którą kupujemy?

Potem zdarzało mi się pić, ale musiałam mieć "mój dzień". Jak miałam ochotę się napić to piłam, jak nie to nie. Nie miało to nigdy wpływu na to jak się bawię.
Wszyscy moi znajomi wiedzą, że jak mówię, że dziś nie piję, to nie piję, a jak ktoś mnie nie zna i próbuje namówić, to się nawet odzywać nie muszę, ktoś z mojego towarzystwa zaraz rzuci "daj spokój, jak nie chce - w życiu jej nie namówisz".

Umawianie się na spotkania towarzyskie tylko i wyłącznie w celu zalania pały uważam za co najmniej dziwny pomysł.

54

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Freckles_lauro, przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku i niestety muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem Twojego podejścia do tematu.
Nie rozumiem dlaczego osoba, która wychodzi z Tobą i gronem Twoich znajomych na imprezę/do pubu/na oblewanie egzaminu jest ZOBOWIĄZANA do picia, a jeśli nie pije, to uznaje się ją za dziwaka. Nie rozumiem dlaczego uważasz, że osoby pijące procenty są lepsze od abstynentów? Nie przyszło Ci do głowy, że w gronie pijących, mało tego, pijących oczekujących tego samego od wszystkich w danym towarzystwie, to właśnie bycie abstynentem jest objawem wewnętrznej siły i wierności własnym zasadom? Skąd więc pomysł, że to jest tchórzostwo???

Wymuszanie na kimś picia alkoholu jest nie tylko niegrzeczne, nietaktowne, ale zwyczajnie chamskie. Wychodząc z kimś do pubu czy klubu człowiek może chcieć pobyć w ciekawym towarzystwie, porozmawiać, posłuchac muzyki, pobawić się, ale przy tym NIE MA OBOWIĄZKU tłumaczyć się ze swojej abstynencji. Każdy z nas ma własną, osobistą przestrzeń, której innym nie wolno naruszać, moim zdaniem jest to jeden z jej elementów. Kulturalna osoba zrozumie, kiedy (raz jeden jedyny) usłyszy "nie, dziękuję" i na tym temat powinien się zakończyć. Jeśli ktoś nie pije, to wyraźnie ma powód. To może być zwyczajna niechęć, uraz, choroba, "uśpiony" alkoholizm, gorszy dzień, to może być milion innych powodów, ale to jest wyłącznie jego sprawa.

Ja sama piję i lubię smak alkoholu, ale mam takie okresy w życiu, kiedy ze względu na kłopoty zdrowotne i/lub przyjmowane leki po prostu nie mogę. Czasem są to dwa tygodnie, czasem miesiąc, czasem nawet pół roku. Nie zauważyłam, żeby to dla kogoś stanowiło problem, nawet kiedy jesteśmy w miejscu, gdzie zwyczajowo alkohol się pije. Czy się wówczas tłumaczę? Nie. Mówię, że dziś zakończę na soczku i jest po temacie. Nie czuję się wtedy gorsza ani tym bardziej wykluczona. Czy jest to coś nadzwyczajnego? Nie. Moim zdaniem jest to zupełnie naturalne wśród ludzi na pewnym poziomie.

Chyba raz jeden jedyny poczułam się jednak nieswojo, kiedy to obce towarzystwo chcąc (o zgrozo!) uszczęśliwić mnie na siłę, uporczywie namawiało na kieliszeczek. Wtedy nie tylko naprawdę nie mogłam, ale też nie uważałam, że powinnam to zrobić, aby zadowolić podchmielonych współbiesiadników, dlatego zniecierpliwiona i już mocno poirytowana wypaliłam, że nie mogę, bo właśnie jestem na odwyku. Mina nachalnych imprezowiczów... bezcenna big_smile.

Wreszcie odpowiadając na główne pytanie wątku - moim zdaniem, jeśli ktoś za miarę czyjejś wartości uznaje ilość wypitego alkoholu, to nie abstynent ma tutaj problem.

55

Odp: co sądzicie o abstynentach?
Olinka napisał/a:

zniecierpliwiona i już mocno poirytowana wypaliłam, że nie mogę, bo właśnie jestem na odwyku. Mina nachalnych imprezowiczów... bezcenna big_smile.

Cudne big_smile big_smile big_smile
Muszę zapamiętać i wykorzystać przy jakiejś okazji.

56

Odp: co sądzicie o abstynentach?
freckles_laura napisał/a:

Ja obecnie jestem na studiach, gdzie nikt nie ma problemu z tym by się napić od czasu do czasu, skoczyć na piwo, pójśc na imprezę, już nie mówiąc o jakimś Sylwestrze czy innych uroczystościach, a jak ktoś nie pije to jest zwyczajnym odludkiem. Taka osoba na imprezie zamula, raz może to ujdzie, ale za każdym razem to będzie nie do przyjęcia. Albo idziemy z grupą przyjaciół na piwo w piątek, a ktoś sobie zamawia soczek. A potem ma pretensje, jak nie dostaje zaproszeń na inne zabawy. To nie jest zbyt zdrowe podejście. Takie osoby się zdarzają i z własnej woli izolują od grupy. A to już sygnał do niepokuju.

Skoro Ci tak dobrze - bądź temu wierna. smile Tylko przy okazji nie łudź się, że osoby niepijące będą ten fakt przeżywać na miarę osobistej apokalipsy. wink
Abstynenci to ludzie z wysokim poczuciem własnej godności, więc na pewno nie będą chcieli uparcie wskakiwać do płytkiego brodziku. smile


U mnie impreza w aspekcie alkoholowym zaczyna się i kończy na jednym piwie, słabym drinku, lampce wina, tudzież szampana. Mój ojciec był alkoholikiem, ale mimo negatywnych doświadczeń ściśle związanych z jego nałogiem, uważam że wszystko jest dla ludzi, o ile nie przekroczą magicznej granicy, która u każdego osiąga indywidualny poziom. Nienawidzę wstawionych, namolnych, ordynarnych facetów, a już szczerze czuję się zażenowana widokiem zataczającej się dziewczyny.... Mimo to, wciąż pracuję nad rozwikłaniem zagadki, jaką przyjemność odczuwa się z zaniku pamięci i sprzątania zarzyganej chałupy, bo i z takimi ciężkimi przypadkami miało się wątpliwą przyjemność zetknąć. tongue

W gronie moich znajomych każdy pilnuje swojego szkła, więc może właśnie dlatego abstynenci nie są wyrzucani z hukiem po uprzednim naznaczeniu "dziwoląg". big_smile
Nie jesteśmy wścibscy, więc nie pytamy o motywy - jeżeli będzie chciał odciążyć wątrobę, powie sam. wink
Liczy się po prostu miło spędzony czas z fajnymi ludźmi w miłym klimacie. I zawsze wychodzi tak jak trzeba. smile

57

Odp: co sądzicie o abstynentach?

PIEGOWATA
Wrocmy do tematu:"co sądzicie o abstynentach"
Jak w kazdej dyskusji,punkt widzenia,jest znacznie uzalezniony od punktu siedzenia.
Ja bylam i TU(gin,ktory nieomal sprowadzil mnie na manowce) I TAM (okres kompletnej abstynencji).
Powiem tak:pijac,nikt mi nie mowil przestan.
Nie pijac,nikt mnie do tego nie zachecal.Nigdy,wychodzac do np.restauracji w jakiejs grupie,nie uslyszalam pytania: "czemu nie pijesz"

Zupelnie nie rozumie,dlaczego abstyneci stanowia dla Ciebie problem?
Nie chca/nie moga pic- to ich dyskfalifukuje(?) jako LUDZI?

Albo chodzi o przynaleznosc do grupy?

Ja pije,on pije,ona pije - i nagle zjawia sie ktos,kto nie pije i chce byc "czescia" grupy.
I "grupa"ma problem.
Nie wie "jak to jesc".
Ale zauwaz,to problem grupy,nie ABSTYNENTA.

58

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Ja przestałam pić, bo pewnego dnia po prostu przestało mi to smakować. Swoje wypiłam, od czasu do czasu wino do obiadu i już. Nie jest mi alkohol do szczęścia potrzebny smile

59

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Co mam sądzić ? Nic nie sądzę.
Sama nie pijam alkoholu, bo po prostu nie lubię.
Wódka, piwo, drinki - to nie dla mnie.
Nie potrafię się tym rozkoszować. I już.
Nie dla mnie te smaki.

Sporadycznie, różowe lub białe wino.
Raczej w towarzystwie.
Nie mam problemu, żeby odmówić alkoholu.
Bliscy, znajomi - nikogo to nie dziwi.
Wiedzą o tym.

Mój partner jest smakoszem dobrej whiskey.
Latem, w upały, ginu z tonikiem lub dobrego piwa.


Aaaa, no i ja nie wierzę w nałogi.
Nie ma czegoś takiego jak nałóg.
Jest słabość. I silna wola.

60 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2014-07-29 12:50:02)

Odp: co sądzicie o abstynentach?
lustro napisał/a:

PIEGOWATA
Wrocmy do tematu:"co sądzicie o abstynentach"
Jak w kazdej dyskusji,punkt widzenia,jest znacznie uzalezniony od punktu siedzenia.
Ja bylam i TU(gin,ktory nieomal sprowadzil mnie na manowce) I TAM (okres kompletnej abstynencji).
Powiem tak:pijac,nikt mi nie mowil przestan.
Nie pijac,nikt mnie do tego nie zachecal.Nigdy,wychodzac do np.restauracji w jakiejs grupie,nie uslyszalam pytania: "czemu nie pijesz"

Zupelnie nie rozumie,dlaczego abstyneci stanowia dla Ciebie problem?
Nie chca/nie moga pic- to ich dyskfalifukuje(?) jako LUDZI?

Albo chodzi o przynaleznosc do grupy?

Ja pije,on pije,ona pije - i nagle zjawia sie ktos,kto nie pije i chce byc "czescia" grupy.
I "grupa"ma problem.
Nie wie "jak to jesc".
Ale zauwaz,to problem grupy,nie ABSTYNENTA.

Abstynenci stanowią problem, bo ich postawa budzi niepokój wśród osób pijących - pojawiają sie pytania - "jak można nie pić na imprezie?jak można w ogóle dobrze się czuć bez alkoholu?no jak to jest możliwe?jak oni dają radę?. Ten sprzeciw jest spowodowany strachem, dlatego tak bardzo namawia się osoby niepijące na jednego drinka, małe piwko itp.osoba niepijąca  wśród osób pijących jest obca, dziwna, nie ma z nią kontaktu, dlatego teoretycznie stanowi zagrożenie...a może i dotyka czegoś głębokiego i bardzo skrywanego, może uruchamia niełatwą myśl - ona nie pije, nie musi, jest wolna...a ja????

Ja nie piję bo nie lubię, taki jest mój wybór. Nie izoluje się i nie jestem tchórzem.Nikogo nie namawiam do picia, ani nikogo od tego nie odwodzę. Nie obchodzi mnie kto ile wypił, ani dlaczego ktoś nie pije. Nie potrzebuję tłumaczeń o samochodzie czy antybiotykach. Dorosłe osoby nie muszą nikomu tłumaczyć swoich decyzji.Jak ktoś po alkoholu narusza moja osobista przestrzeń lub drażni mnie swoim zachowaniem to rezygnuję z jego towarzystwa. Jeśli ja kogoś drażnię swoje trzeźwością, może zrezygnować z mojego. Proste jak budowa cepa.
Autorko wątku - brakuje ci tolerancji niestety

61

Odp: co sądzicie o abstynentach?

A ja i mój partner tez nie pijemy,z wyboru nie imprezujemy. On dlatego ze ma ojca alkoholika i nie chce popelniac takich bledow jak on bo go to brzydzi a ja nie pije bo za gowniarza ochlewałam się na potęge ale na szczescie  dawno temu spodkalam mojego ukochanego, przestalam pic, zwiazalam się z nim urodziłam dziecko i jest pięknie.

A co do ludzi to roznie mowia np. szwagierka ma meza alkoholika i zazdrości mi ze u nas się alkoholu nie kupuje a u nich 10 piw dziennie w weekend zgrzewa  i kilka litrow wodki....

A za to inni uwazaja ze skoro nie pijemy to jesteśmy nikim, takimi smieciami, Nawet mój uslyszal od swojego szefa ze ci co nie pija to konfidenci ale to smieszny paradoks bo my jesteśmy bardzo zaufanymi ludzmi a np. szef mojego ciagle chleje i obgaduje każdego ciagle, oklamuje wszystkich itd...

Uwazam ze abstynenci maja ciężko, choć znam tez takich hamskich abstynentów wywyższających się i to tez zle.

62

Odp: co sądzicie o abstynentach?

OMG wieki juz taki bzdur nie czytalam. Tak niedojrzalego podejscia nie widzialam. Moj nie pije alkoholu, nie zje czekoladki nawet z likierem, dlaczego? Najzwyczajniej w swiecie nie lubi smaku, zapachu alkoholu. Ja juz od kilku lat tez tylko sporadycznie pije alkohol . I to szampana (nie myslic z winem musujacym ;P). Co nie oznacza, ze u nas w domu barek jest pusty, a w lodowce nie stoja piwa. Nasi znajomi lubia podrinkowac, sasiad lubi piwo. I jakos nigdy nikomu nie przyszlo do glowy nazwac Mojego czy nas odludkami, albo wykluczyc nas z towarzystwa bo jestesmy z alkoholem na bakier big_smile Moja dobra kolezanka, ktora lubi sie zrelaksowac weekendowo przy zielonym dymku, twierdzi, ze mam wieksza glupawke bez niczego niz ona z czyms. Moj jest zawsze dusza towarzystwa... Wspolczuje grona znajomych naprawde. Podczas moich studiow mialam dwoch kumpli, ktorzy w ogole nie pili, czemu nie wiem, ale nigdy nie byli z boku, wrecz byli bardziej ''szaleni'' niz Ci pijani wink Ja plywac nigdy nie umialam, nie umiem nadal, a chodzilam na basen ze znajomymi, jezdzilismy na wczasy nad jeziorem, teraz mieszkam nad morze i... Twoim zdaniem powinnam zostac w domu bo nie wchodze do wody, tzn ze psuje znajomym zabawe?
Wspolczuje znajomych, wspolczuje spojrzenia na swiat i zycie. Na szczescie ja spedzilam swoje lata mlodosci wsrod normalnych ludzi, gdzie kazdy byl soba a nie zaslepiona owca biegnaca za tlumam .

Jak ktos nie pije to jego wybor, jak ktos nie je czekolady tez wink

63

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Kiedyś się za kołnierz nie wylewało ale to było dawno i nieprawda smile Teraz to w zasadzie tylko wina gruzińskie i portugalskie pod jakieś przekąski. Ja sam alkohol lubię ale nie przeszkadza mnie w niczym, że ktoś nie lubi.

64 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-07-29 17:33:45)

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Nie bo nie? Skąd możesz wiedzieć dlaczego ktoś nie pije, nikt nie ma na czole napisane dlaczego nie pije i nie musi się nikomu z Tego tłumaczyć, już podałam przykład nikt z HCV nie będzie mówił ludziom że ma HCV bo wiedza o tej chorobie u nas w kraju jest minimalna i taki człowiek boi się że ludzie zaczną wymyślać bzdury na jego temat czy dróg zakażenia, więc nie pije bo nie pije, a w rzeczywistości nie robi tego ze względu na zdrowie bo jakim trzeba być plackiem żeby pić mając żółtaczkę?

65

Odp: co sądzicie o abstynentach?

Widzę tu (nie)małą hipokryzję, bo abstynentów najczęściej bronią osoby które same alkohol piją lub piły. No więc skoro uważacie abstynentyzm za taką godną pochwały postawę, że odważna, pod prąd i w ogóle, to czemu same nie zostałyście abstynentkami? Czyżby wam tej "odwagi" brakowało, czy jednak uznajecie że picie alkoholu to nic złego, jeśli się to robi z rozsądkiem? A nie wiem czy sobie zdajecie sprawę, że są abstynenci, którzy nigdy w życiu nie napilii się alkoholu, a mimo to go odrzucają. Nie wiedzą jak smakuje, jak się człowiek po nim czuje, a i tak wiedzą wszystko najlepiej. To nie jest zbyt mądre ani dojrzałe zachowanie. Juz nie mówię o sytuacji jak ktoś nie je cukierków z likierem, bo to dla mnie szczyt fanatyzmu. Postawa "nie bo nie" to dla mnie infantylna upartość, jak ktoś wie że ma rację, to potrafi ją poprzeć argumentami, a takie zapieranie się świadczy tylko o tym, że ktoś wie, że stoi na przegranej pozycji i nie chce się do tego przyznać. I nie mam na mysli chorób, bo jak ktoś jest chory, to ma powód, nikt mu z tego wyrzutów nie będzie robił. Gorzej jak to zwykła upartośc, byle tylko się wyróżnić i być na przekór. To świadczy o niedowartościowaniu, takim zaakcentowaniu całemu światu "jestem inny niz wszyscy".

Posty [ 1 do 65 z 231 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » co sądzicie o abstynentach?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024