Jestem zbyt grzeczna :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Jestem zbyt grzeczna :(

Zawsze od kiedy pamiętam jestem miła , sympatyczna, uśmiechnięta  i nie lubię kłótni , sporów. Pozwalam " wchodzić sobie na głowę " - tak mi koleżanka powiedziała . Ostatnio usłyszałam , że jestem bardzo grzeczna . Właśnie mi to przeszkadza bo nie chcę taką być .  Swoje zdanie rzadko powiem. Raczej zgadzam się z większością . Od zawsze tak było , w szkole , na studiach . Mam już dosyć i chciałabym się zbuntować . Jednak nie mogę . Moje sumienie jest takie niezdecydowane . Chciałabym być silna i robić co chcę . Pracuję nad tym ale to ciężko .  Nie jestem szczera ( raczej mówię to co chcą usłyszeć ludzie albo łagodzę moją opinie ). Według mnie jestem słaba , dająca się wykorzystać w pracy ,na studiach , bo nie potrafię się sprzeciwić . Unikam problemów i zamiast wszystko powiedzieć ( to duszę to sobie i się użalam ). Co robię aby było mi lepiej ??? no właśnie ... siedzę i się użalam . Czasem chciałabym być inną mną . Może łatwiej byłoby mi . Mam beznadziejny charakter - nie umiem walczyć o swoje . Zamiast powiedzieć stanowczym i poważnym tonem to ja tak tak " płaszcze " . Jestem beznadziejna .... Nie lubię siebie sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Liczy sie to że jesteś sobą wink

3

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Powiem ci że się cieszę że przeczytałem twój post- bo ja MAM TAKI SAM PROBLEM- wolę być potulniutki niż zaryzykować jakąś kłótnią czy walczeniem o swoje. Jak ktoś jest do mnie bezszczelny, to mój pierwszy odruch to od razu przepraszać i kulić się.
I wiedz że też często siebie nie znoszę- ba! Mam nawet takie wyobrażenia że jakbym cofnął się w czasie i spotkał siebie samego to dałbym sobie samemu takiego kopa w d... że aż bym sie nogami nakrył.
Ale mimo to próbuję ze sobą walczyć, bo w naszym przypadku bycie "bezszczelnym" oznacza w praktyce bycie normalnym.

4

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Myślę, że sporo wartościowych osób ma taki problem w tym coraz podlejszym świecie wink

5

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(
Jack Orlando napisał/a:

Powiem ci że się cieszę że przeczytałem twój post- bo ja MAM TAKI SAM PROBLEM- wolę być potulniutki niż zaryzykować jakąś kłótnią czy walczeniem o swoje. Jak ktoś jest do mnie bezszczelny, to mój pierwszy odruch to od razu przepraszać i kulić się.
I wiedz że też często siebie nie znoszę- ba! Mam nawet takie wyobrażenia że jakbym cofnął się w czasie i spotkał siebie samego to dałbym sobie samemu takiego kopa w d... że aż bym sie nogami nakrył.
Ale mimo to próbuję ze sobą walczyć, bo w naszym przypadku bycie "bezszczelnym" oznacza w praktyce bycie normalnym.

Mozesz przypakowac na silowni i poczuc sie pewniej. Kobiety maja trudniej.

6

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Nie mam pojęcia dlaczego osoby nieasertywne uważają świat za podły a resztę ludzkości za bezczelną... Między osobami takimi jak autorka a chamskim sposobem bycia są miliony różnych postaw.

Sun_Bia001 napisał/a:

Zawsze od kiedy pamiętam jestem miła , sympatyczna, uśmiechnięta  i nie lubię kłótni , sporów.

Ja też.

Sun_Bia001 napisał/a:

Pozwalam " wchodzić sobie na głowę "

Ja nie.
I to jest zasadnicza różnica. Można być osobą miłą, sympatyczną, bezkonfliktową i jednocześnie nie dać sobą pomiatać. Wystarczy być osobą ASERTYWNĄ. Umiem wyrazić swoje zdanie, umiem powiedzieć "nie", umiem powstrzymać czyjąś złośliwość - a wszystko to w sposób całkowicie grzeczny i kulturalny, pozostając miłą, uśmiechniętą i sympatyczną tongue Da się, w dodatku ze świetnymi skutkami smile

Autorko, nie musisz się buntować. Nie musisz "walczyć o swoje". Wystarczy, że nauczysz się analizować czego naprawdę chcesz (TY, nie ktoś) i informować o tym resztę świata. Nie zgadzaj się na to, czego nie chcesz, nie przytakuj, kiedy nie jesteś do czegoś przekonana. Słowo "nie" nie sprawi, że ludzie przestaną Cię lubić. A jeśli nawet jakiś człowiek przestanie to znaczy, że lubił nie Ciebie, ale Twoje wieczne "tak".

7

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(
vinnga napisał/a:

Nie mam pojęcia dlaczego osoby nieasertywne uważają świat za podły a resztę ludzkości za bezczelną... Między osobami takimi jak autorka a chamskim sposobem bycia są miliony różnych postaw.

Sun_Bia001 napisał/a:

Zawsze od kiedy pamiętam jestem miła , sympatyczna, uśmiechnięta  i nie lubię kłótni , sporów.

Ja też.

Sun_Bia001 napisał/a:

Pozwalam " wchodzić sobie na głowę "

Ja nie.
I to jest zasadnicza różnica. Można być osobą miłą, sympatyczną, bezkonfliktową i jednocześnie nie dać sobą pomiatać. Wystarczy być osobą ASERTYWNĄ. Umiem wyrazić swoje zdanie, umiem powiedzieć "nie", umiem powstrzymać czyjąś złośliwość - a wszystko to w sposób całkowicie grzeczny i kulturalny, pozostając miłą, uśmiechniętą i sympatyczną tongue Da się, w dodatku ze świetnymi skutkami smile

Autorko, nie musisz się buntować. Nie musisz "walczyć o swoje". Wystarczy, że nauczysz się analizować czego naprawdę chcesz (TY, nie ktoś) i informować o tym resztę świata. Nie zgadzaj się na to, czego nie chcesz, nie przytakuj, kiedy nie jesteś do czegoś przekonana. Słowo "nie" nie sprawi, że ludzie przestaną Cię lubić. A jeśli nawet jakiś człowiek przestanie to znaczy, że lubił nie Ciebie, ale Twoje wieczne "tak".

Moze podasz jakies przyklady? Bo autorka nie wie, jak to wcielic w zycie. Pozdr.

8 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 14:12:03)

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

I co niby ta siłownia da? Tu chodzi o podejście mentalne do siebie i ludzi. Z pozycji silniejszego fizycznie można iść tak, ale to będzie takie stroszenie piór, gdzie koksa z imprezy pobije 15 latek z silniejsza psychiką/zwinniejszy. To sie wszystko rozgrywa na poziomie pewnosci siebie i stabilnosci emocjonalnej/dojrzałości.

9

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Witam.

Jak cudownie, że nie jestem jedyna big_smile. Ja też jestem spokojna, cicha, nie wtrącam się - jednym słowem GRZECZNA wink. Myślę, że nie ma w tym aż tyle złego, co by na dobre nie wyszło. Od dziecka tak mam, i chyba się to już nie zmieni - oczywiście nie mylę pojęcia "grzeczności" z tym, że nie walczę o swoje - bo naprawdę potrafię zawalczyć smile.

W tym świecie grzecznym jest naprawdę ciężko - ale co zrobić wink
Pozdrawiam.

10

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Dziękuję za ciepłe słowa smile że nie jestem z tym sama . Ktoś ma tak jak ja smile . Z siłownią też nie wiem jaki to ma wpływ bo kiedyś tam chodziłam i nie widzę związku . Chociaż może komuś pomoże bo każdy z nas jest inny.  Jutro po raz pierwszy podejmuję próbę aby być bardziej asertywna i mówić to co mi nie odpowiada . Ja bardzo chciałabym mieć urlop ale nikt nie chcę mnie zastąpić ale jak ktoś chciał to bez słowa przychodziłam .Spróbuje bo kto nie ryzykuje ten nie ma . Jednak bardzo się stresuję . Nie wiem czy na pewno tak zrobię .  Czy nie zmienię zdania gdy będę już w pracy .

11

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(
chwilla napisał/a:
Jack Orlando napisał/a:

Powiem ci że się cieszę że przeczytałem twój post- bo ja MAM TAKI SAM PROBLEM- wolę być potulniutki niż zaryzykować jakąś kłótnią czy walczeniem o swoje. Jak ktoś jest do mnie bezszczelny, to mój pierwszy odruch to od razu przepraszać i kulić się.
I wiedz że też często siebie nie znoszę- ba! Mam nawet takie wyobrażenia że jakbym cofnął się w czasie i spotkał siebie samego to dałbym sobie samemu takiego kopa w d... że aż bym sie nogami nakrył.
Ale mimo to próbuję ze sobą walczyć, bo w naszym przypadku bycie "bezszczelnym" oznacza w praktyce bycie normalnym.

Mozesz przypakowac na silowni i poczuc sie pewniej. Kobiety maja trudniej.

Aś doradził, nie pisz tak bo ktoś to przeczyta i uwierzy. Tu chodzi o taki problem którego natury nie zrozumie większość. To nie jest zależne od wyglądu czy innych pierdół tylko od 'naszego' światopolądu bo nawet moglibyśmy być królami a takie nastawienie zawsze będzie nas dręczyć...
Według zagranicznej filozofii mamy naturę Jing i Jang. I ta dobrotliwa natura niestety stanowi 90% mnie hmm
Aż się wkurzam jak to tera piszę

12

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Sun_Bia, trzymam kciuki, ale...nie poddawaj się jak Ci ta próba nie wyjdzie smile Trudne zadanie sobie wybrałaś na początek. Trudne, bo zapewne uzależnione od decyzji i dobrej woli kilku osób. W miejscu, w którym wszyscy się przyzwyczaili, że jesteś osobą, której łatwo odmówić.

Nawet jeśli Twój urlop nie wypali - próbuj dalej. Na początek poczytaj sobie coś o asertywności. Żeby mieć pojęcie do czego w ogóle dążysz smile Poniżej kilka fajnych książek polskich autorów, są też dziesiątki propozycji autorów zagranicznych.

M. Król - Fijewska "Stanowczo, łagodnie, bez lęku"
A. Wróbel "Asertywność na co dzień. Jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi".
B. Stolarczyk "Naucz ich jak mają cię traktować"

Czytaj, wprowadzaj drobne zmiany - najtrudniej jest na początku. Dziwnie powiedzieć "nie" kiedy się całe życie w milczeniu potakiwało główką smile Ale z każdym kolejnym "nie" poczujesz się pewniej.

Jack Orlando, Ty też możesz to zrobić. Jak już pisałam - dobrotliwa natura nie wyklucza własnego zdania smile Nie musisz przecież od razu (ani nigdy później) zmieniać się w macho - wystarczy, że osiągniesz taki pułap wyrażania własnych poglądów, żeby samemu się czuć dobrze ze sobą.

13

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Myślę, że bycie uśmiechniętym i pomocnym to dziś wielka zaleta, gdy sporo osób widzi tylko czubek własnego nosa i nie szanuje innych, ale... najgorsze są skrajności i z tego co piszesz, popadłaś w taką.

Kiedyś miałam odwrotny 'problem' - byłam zbyt konfliktowa, zazwyczaj miałam swoją rację i ciężko było mi dopuścić pod rozważania racje innych, często pierwsza wychodziłam z jakąś tam inicjatywą, no tak po prostu parłam do przodu bez względu czy to się komuś podoba czy nie. Ale po jakimś czasie, gdy trochę dojrzałam, coś się zmieniło w mojej głowie, już nie muszę być 'tą najważniejszą, na świeczniku', dopuszczam do myśli (a raczej po prostu to wiem) że są lepsi, mądrzejsi, ładniejsi, itd. A nad swoją impulsywnością, ekstrawertyzmem cały czas pracuję i to nadzwyczaj skutecznie (nigdy bym nie pomyślała, że jestem w stanie tak nad sobą panować i spokojnie wytłumaczyć coś ludziom, którzy działają mi na nerwy, podczas gdy parę lat temu zgnoiłabym ich od góry do dołu i olała ciepłym moczem).

Wniosek? W twoim przypadku uświadomienie sobie swoich potrzeb, popracowanie nad pewnością siebie, wyzbycie się jakiś tam lęków, że jak się sprzeciwisz to wywiąże się kłótnia i zrazisz do siebie wszystkich - wręcz przeciwnie, zaczną cię bardziej szanować. A uśmiech i sympatia jak najbardziej, ale trochę zdrowego egoizmu nie zaszkodzi. I nie trzeba od raz wdawać się z kimś w kłótnię, ale w dyskusję wink

14

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(
thepass napisał/a:

I co niby ta siłownia da? Tu chodzi o podejście mentalne do siebie i ludzi. Z pozycji silniejszego fizycznie można iść tak, ale to będzie takie stroszenie piór, gdzie koksa z imprezy pobije 15 latek z silniejsza psychiką/zwinniejszy. To sie wszystko rozgrywa na poziomie pewnosci siebie i stabilnosci emocjonalnej/dojrzałości.

To przyklad na bardzo prosta technike podnoszenia sobie samooceny przez wyznaczanie zadan, dazenie do czegos. Gruby schudnie na silowni i nabierze rzezby, poczuje sie lepiej i nabierze odwagi (ogolnej, nie tylko tej do bojki wink

15

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(
Jack Orlando napisał/a:
chwilla napisał/a:
Jack Orlando napisał/a:

Powiem ci że się cieszę że przeczytałem twój post- bo ja MAM TAKI SAM PROBLEM- wolę być potulniutki niż zaryzykować jakąś kłótnią czy walczeniem o swoje. Jak ktoś jest do mnie bezszczelny, to mój pierwszy odruch to od razu przepraszać i kulić się.
I wiedz że też często siebie nie znoszę- ba! Mam nawet takie wyobrażenia że jakbym cofnął się w czasie i spotkał siebie samego to dałbym sobie samemu takiego kopa w d... że aż bym sie nogami nakrył.
Ale mimo to próbuję ze sobą walczyć, bo w naszym przypadku bycie "bezszczelnym" oznacza w praktyce bycie normalnym.

Mozesz przypakowac na silowni i poczuc sie pewniej. Kobiety maja trudniej.

Aś doradził, nie pisz tak bo ktoś to przeczyta i uwierzy. Tu chodzi o taki problem którego natury nie zrozumie większość. To nie jest zależne od wyglądu czy innych pierdół tylko od 'naszego' światopolądu bo nawet moglibyśmy być królami a takie nastawienie zawsze będzie nas dręczyć...
Według zagranicznej filozofii mamy naturę Jing i Jang. I ta dobrotliwa natura niestety stanowi 90% mnie hmm
Aż się wkurzam jak to tera piszę

Super, zes dobrotliwy. A w bardziej skrajnych sytuacjach umiesz sie obronic?
Bo jezeli chodzi o drobne utarczki, moze warto byc ponad to?

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Też taka byłam kiedyś autorko postu.
Ale przeszłam wielką zmianę i teraz potrafię powiedzieć, co mi nie pasuje, co mi się nie podoba i mówić, to co czuję a nie to co chcą inni usłyszeć. Musisz uwierzyć w siebie i podwyższyć swoją samoocenę, musisz zrozumieć, że jesteś wyjątkową osobą i że masz w sobie coś wspaniałego, co ktoś inny tego nie ma. Pomyśl o tym, w czym jesteś dobra, co umiesz i motywuj się tym. I ćwicz, powolutku od najprostszych dla Ciebie spraw, aż po trudniejsze. I nie wstydź się tego, że komuś odmówisz, to tylko pokazuje, że masz swoje zdanie, nie obrażasz nikogo tym, ani nie krzywdzisz. Masz prawo do własnego zdania. Jesteś w stanie się zmienić, ale musisz być wytrwała i ciągle się motywować. Potrafisz wiele tylko uwierz w to kochana ! smile

17

Odp: Jestem zbyt grzeczna :(

Też kiedyś miałam duże problemy z asertywnością. Pomogły nowe znajomości z osobami o silnych charakterach, asertywnych. Poznałam ich dzięki nowej pracy, w której pracuje się 'na siebie'. Dzięki nim nauczyłam się 'jak to robić'. Małymi kroczkami zaczęłam, ale wiecie co? One otworzyły drogę do większych. Za każdym razem, kiedy potrafiłam odmówić, zadbać o swoje, wyrazić swoje zdecydowanie zdanie - za każdym tym razem czułam się coraz silniejsza i pewniejsza siebie. Już nie było tak, że przytakiwałam, nawet jeśli nie zgadzałam się z czyimś punktem widzenia. Że dawałam się wykorzystywać na każdym kroku. Już nie byłam niewidzialną, przeźroczystą osobą, o której ludzie po prostu... zapominali, że istnieje. No, czasami, raz na pół roku, ktoś mnie zaprosił na jakąś imprezę... Jak sobie o mnie przypomniał... Nauczyłam się też rozmawiać/współpracować z osobami, z którymi dzielą nas nawet ogromne różnice poglądowe. Każdy ma odmienne zdanie na jakiś temat, wysłucha racji drugiej osoby, wypowie swoją. I nie wpłynie to specjalnie negatywnie na nasze relacje, a przynajmniej jesteśmy ze sobą szczerzy. Wiek, czas, nowe wyzwania, nowe sytuacje, też robią swoje. Przy odrobinie popracowania nad sobą, uczy nas i działa na naszą korzyść.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024