Wypalony związek- czy jest sens ratować ? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-09-16 14:33:57

SecretGabi
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-09-14
Posty: 9

Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Witam,
Jesteśmy małżeństwem już ok. 11 lat. Wiadomo, raz lepiej raz gorzej, ale w każdym związku są chwile dobre i złe. Ważne żeby umieć ze sobą rozmawiać, rozumieć potrzeby partnera..... Od lat "przerabiam" z mężem jeden problem, który co jakiś czas powraca jak bumerang w nasze życie.
Pamiętam czasy, kiedy byliśmy zakochani, szczęśliwi. Kilka lat po ślubie wszystko się zmieniło, wiadomo codzienność, zabiegani żeby utrzymać byt zaczęliśmy się od siebie oddalać. Początkowo nie zwracałam na to uwagi, że nie kochamy się codziennie, że nie jesteśmy już wobec siebie tacy czuli.... zaczęliśmy się z mężem wręcz mijać we własnym domu. Jednak po kilku miesiącach zaczęłam dostrzegać, że mój mąż zaczął mnie całkowicie ignorować, żadnych rozmów, nawet nie podnosił wzroku,gdy wracałam z pracy. On gdy wracał do domu, od razu siadał do komputera i nie było go. Przychodził do łóżka, bardzo późno, gdy ja już spałam głębokim snem, nawet weekendy wolał spędzać przy komputerze. Wielokrotnie próbowałam rozmowy, pytałam co się dzieje, prosiłam-porozmawiaj ze mną. Nawet nie podnosił wzroku znad klawiatury: "daj mi spokój, nie przeszkadzaj, zajmij się swoimi sprawami, nie widzisz że jestem zajęty"!! To były jego odpowiedzi, a zajęty był tak naprawdę surfowaniem w necie, żadnych naprawdę ważnych dla naszej rodziny spraw. Wolał internet, czaty, fora i inne komunikatory, mnie całkowicie odtrącił. Mówiłam, że czuję się zaniedbana, niekochana, że nie wiem co się dzieje i chcę żeby mi wytłumaczył swoje zachowanie- " histeryczka jesteś, idź spać". 6 miesięcy bez sexu, zaczęłam odczuwać potrzeby jak każda kobieta, kolejna rozmowa z mężem i kolejne " idź spać" nie podnosząc nawet spojrzenia znad klawiatury. Poznałam mężczyznę, który dawał mi to czego nie miałam w domu: czułość, namiętność, bliskość i rozmowy. Po roku coś się we mnie złamało, już nie mogłam wracać do tego chłodu, jaki panował w domu. Powiedziałam mężowi, że mam kochanka i odchodzę od niego, po czym następnego dnia rano spakowałam swoje i dziecka rzeczy. Bez słowa pozwolił nam odejść. Miesiąc później przyszedł do mnie, mówił o miłości, prosił żebym wróciła, że wybacza mi zdradę. W końcu po ponad roku proszenia o rozmowę zaczął mnie słuchać, powiedziałam co przez ten rok czułam, jak mnie traktował, czego mi brakowało w naszym małżeństwie i dlaczego znalazłam sobie kochanka. Obiecał, że teraz wszystko się zmieni, że nie będzie mnie zaniedbywał, że będzie dobrze, tylko żebym wróciła.
Wróciłam.
Przeżywaliśmy drugi "Miesiąc miodowy", rzeczywiście starał się, kochał mnie i czułam się szczęśliwa. Wiadomo, jak to w małżeństwie, są dni lepsze i gorsze. Jednak przy każdej większej kłótni, on mi wytykał, że to ja go zdradziłam i że nie ma pewności, że znów tego nie robię, że mi nie ufa! I znów pojawiają się tygodnie, czasem miesiące gdzie w ogóle się do mnie nie zbliża, nie zauważa ( historia się lubi powtarzać ). Jednak tym razem już nie szukam kochanka, jestem mu wierna. I znów próby dobijania się do niego i próby rozmów. I znów przepraszanie i obietnice, że nie będzie mnie zaniedbywał. Ale też wtedy za każdym razem zadaje pytanie czy go zdradziłam. Zapewniam że nie, że przecież obiecałam iż więcej tego nie zrobię. Jednak zaczyna mnie to już wszystko męczyć. Przez ostatnie 6 lat co rok przerabiamy ten temat, najpierw seria pytań, z kim go zdradzam, później się ode mnie odsuwa i znów po kilku miesiącach przeprosiny, rozmowa i jego zapewnienia, że nie będzie mnie odtrącał i będzie dla mniej bardziej czuły. Tylko że zauważyłam że nasz sex też się już bardzo zmienił, nie czuję w nim miłości.... nazwałabym to 'pieprzeniem", co się też ma z każdą przypadkową kobietą. Kocham  mojego męża bardzo i coraz bardziej cierpię w tym związku. Może i jest miły i uprzejmy dla mnie, ale nie widzę już w nim...... miłości, w sexie  też odczuwam brak uczuć, brak więzi.... zwykłe pieprzenie.

Ostatnio edytowany przez SecretGabi (2009-09-16 14:36:26)

Offline

 

#2 2009-09-16 14:47:49

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Moim zdaniem mimo iz bylo Ci żle z męzem(brak czułości, zainteresowania, sexu) to nie miałaś powodu aby go zdradzić,chyba, ze miłośc odbierasz w kategorii fizyczności...i teraz odpowiedz sobie na pytanie : KTO KOGO BARDZIEJ ZRANIł ??? Gdybyś Go kochała...nigdy nie uciekłabyś sie do zdrady z innym męzczyzną. Teraz w sumie nie dziwie sie Twojemu mężowi, ze stracił do Ciebie zaufanie, nigdy juz między wami nie będzie tak jak dawniej. Sama na własne zyczenie rozwaliłaś Waszą miłość tą jedną jedyną zdradą!!!
Czy jest sens ratować Wasz "związek" ??? Jeśli jesteś dobrą i kochającą matką to owszem jest sens ratować waszą rodzinę dla dziecka. Natomiast jeśli patrzysz jedynie na siebie i swoje kobiece potrzeby to sądze, ze ratowanie waszego związku nie ma sensu.

Ostatnio edytowany przez assi (2009-09-16 14:54:54)

Offline

 

#3 2009-09-16 14:55:04

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

SecretGabi...ja jestem po slubie 10 lat i doskonale Cię rozumiem...u nas tez po pewnym czasie każdy kroczył swoja drogą,własne drugie zycie.Nawet nie wiem kiedy przestało i na nowo zaczęło mnie to irytować.Czułam jak żyjemy razem ale osobno.Zapewne gdybyśmy dalej tkwili w tej chorej sytuacji było by tak jak u Ciebie -zdrada.Bo przecież każdy potrzebuje czułości,bliskości i wsparcia.To ,że jest sie dobrym ojcem i mężem (i odwrotnie żoną matką) nie oznacza ,że w małżeństwie nie  ma juz nas kobiety /mężczyzny.Nawet po 1 czy 10 latach chcemy byc dla kogoś ważni,atrakcyjni itp.Ale no właśnie czasem obowiązki,pogoń za pracą,życiem tak nas omota, że zapominamy o sobie.
Fakt nas sytuacja właściwie zmusiła do posadzenia tyłka na fotelu i szczerej rozmowy...Uwierz mi teraz jest ok,nawet bardzo ok.szkoda tylko ,ze właściwie nie wiadomo dlaczego uciekło nam tyle lat. Może musieliśmy dojrzec do pewnych spraw?Można kochana ratowac wypalony związek. Już raz wam sie udało...zwykla kawka sam na sam,dobre słowo na dzień dobry,albo klaps ot tak sobie))))))))Co do sexu -znam doskonale różnicę miedzy pieprzeniem ,a kochaniem się w małżeństwie ,ale to również mozna naprawić. Wystarczy tylko chcieć.

Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-16 15:09:54)


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#4 2009-09-16 15:01:36

Liwia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30,5 :)
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 1534

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Trudna sytuacja.
Nie wiem czy cokolwiek dobrze doradzę, ale myślę sobie, że z jednej strony warto walczyć o miłość i ją pielęgnować. Ale z drugiej strony brak poczucia miłości od małżonka jest straszny i wtedy ma się rzeczywiście dylematy typu "po co ja jestem z tym człowiekiem?". Może wyjedźcie gdzieś sami, albo umówcie się na jakąś kolacyjkę, pogadajcie, powspominajcie dobre czasy-może warto jeszcze coś zrobić dla tego związku? No chyba że dla Ciebie nie ma juz szans na miłość-to nic na siłę.
Pozdrawiam


"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

Offline

 

#5 2009-09-16 15:02:43

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Co do wypowiedzi powyżej, fakt uciekłaś sie w najłatwiejsze rozwiązanie zdrada,ale z drugiej strony ile mozna walic głową w mur???
natomiast jeżeli chodzi o wypowiedź na temat potrzeb assi ,a  dlaczego nie ma mysleć o swoich potrzebach.Każdy takowe ma i chce je spełniac ,realizować .Ma się zamknąć w domku bo dziecko i byc przedmiotem ignorancji ze strony męża bo dziecko-to albo schizy dostanie albo znowu ucieknie w poszukiwanie tego czego jej brak.
Każdy ma potrzebe akceptacji powiedzą Ci to nawet dzieci w przedszkolu droga assi.Masz prawo SecretGabi myslec o sobie i o swoich potrzebach-co do zaufania, a raczej jego braku ze strony męża-fakt ma prawo wątpić.Ale nie wiesz sama co robił w necie i czego szukał???


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#6 2009-09-16 15:13:28

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Potrzeba akceptacji = zdrada droga zrezygnowana??? Gdyby każdy szukał akceptacji dla siebie przez łóżko i zaspokajania swoich potrzeb to mielibyśmy niezłą orgie na świecie...choć jakby sie tak dłużej nad tym zastanowic to to powoli juz sie dzieje.
Potrzebe akceptacji można spełniać na wiele różnych sposobów smile

Ostatnio edytowany przez assi (2009-09-16 15:18:20)

Offline

 

#7 2009-09-16 15:17:37

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

To podaj recepte odnoszącą sie to powyższego wątku,bo ze strony męża autorki nie było nawet chęci rozmowy ,żądnego kroku.Ile człowiek musi sie prosić ,poniżać,wszystkiego są granice.
W tym związku jak przeczytasz dokładnie nie było tylko braku sexu i nie tego szukała u innego (czułość, namiętność, bliskość i rozmowy)to było podstawa do odejścia.

Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-16 15:24:21)


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#8 2009-09-16 15:24:33

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Miłość to także cierpliwość. Poza tym ten mąż wcale nie był taki zły skoro sam wyciągnął ręke do żony...prosił by wróciła..wybaczył zdrade. Nie bronie Go...ale sądze, ze autorka nie jest obiektywna...Jak to sie mówi wina leży po obu stronach.

Offline

 

#9 2009-09-16 15:25:27

SecretGabi
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-09-14
Posty: 9

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Nie o sex mi chodzilo w zdradzie i nie tylko tego tam szukałam, nie przede wszystkim tego .My potrafiliśmy wielokrotnie się spotykać i godzinami, przytuleni rozmawiac i nie było w tym nic z sexu

Ostatnio edytowany przez SecretGabi (2009-09-16 15:27:10)

Offline

 

#10 2009-09-16 15:28:49

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Cierpliwość? masz racje kilkuletnia cierpliwość jak jest napisane powyżej .Zobaczył co stracił i chciał odzyskać. Życze Ci assi cierpliwości ...jak założysz stały związek i napotkasz na taka własnie skałke w związku jak koleżanka /autorka.


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#11 2009-09-16 15:41:51

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

jestem tylko musze wlesc w ten emat

Offline

 

#12 2009-09-16 15:42:22

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Wiem, ze to trudne...taka kilkuletnia cierpliwość, ale moze jednak warto było sie tak poświecic...bo przeciez nie był damskim bokserem ani też nie ubliżał żonie, gdyby tak było to wtedy nalezałoby szybko odpuscic i uciekać od niego jak najdalej.

Jeszcze przyło mi do głowy, ze może ON miał kogoś..sama autorka napisałą, ze czesto przesiadywał przed komputerem...moze poznał jakaś kobiete przez internet i przez to stracił zainteresowanie żoną.

Offline

 

#13 2009-09-16 15:44:00

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

assi to ,że nie bije, nie pije to wystarcza w związku?Szybko piszesz-kilka lat to bardzo wiele.

Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-16 15:46:06)


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#14 2009-09-16 15:45:16

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

ludzik wlącz swój komentarz...


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#15 2009-09-16 15:45:41

SecretGabi
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-09-14
Posty: 9

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Problem w tym, że to ja zaczełam szukac zapomnienia w alkoholu sad 1 piwo na dobranoc żeby szybko zasnąc i utopic smutek .

Ostatnio edytowany przez SecretGabi (2009-09-16 15:46:27)

Offline

 

#16 2009-09-16 15:47:28

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Oczywiście, ze nie wystarcza....ale jesli sie kogoś kocha to warto o niego walczyc i dac mu szansę na zmianę...

Offline

 

#17 2009-09-16 15:47:46

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

SecretGabi nikt nie jest na tyle silny żeby przetrwać w cierpliwości i zrozumieniu oziębłość kogoś kogo kochasz.


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#18 2009-09-16 15:48:42

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

SecretGabi...alkohol to zły doradca..prosze Cie nie uciekaj sie do takich sposobów...sama sobie szkodzisz sad

Offline

 

#19 2009-09-16 15:51:39

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Słuchajcie dla mnie to troszke dziwne jest ta całą oziębłośc meża...jakiś powód ku temu musiał być...nikt tak poprostu nie staje sie obojetny dla ukochanej osoby...może autorka nie napisałą wszystkiego ??? SecretGabi???

Offline

 

#20 2009-09-16 15:55:49

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

assi jestem mężatka od 10 lat i uwierz mi czasami pojawia sie znikąd ot rutyna,schemat życia...nie wiadomo czy to zapracowanie ,zmęczenie, obowiązki ?Problem w tym,żeby chcieć to zmienić ...bo jeżeli nie zmieni sie nic i bedziesz w takiej sytuacji żyła to będzie z dnia  na dzień gorzej..a chciec musza dwie osoby ...małżeństwo to duet nie solo

Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-16 15:56:51)


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#21 2009-09-16 15:55:53

SecretGabi
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-09-14
Posty: 9

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Mąż swoją oziębłość tłumaczył "problemy w pracy".
A tu jest opis sytuacji z ostatnich 12 miesiecy.
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 93#p117393

Offline

 

#22 2009-09-16 15:56:33

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

mnie zastanowilo co innego w tym pierwszymposcie,jakmlody ,zdrowy facet,przez 6 miesiecy nie chce sexu,mieszkajac wjednym domu z ukochana kobieta

Offline

 

#23 2009-09-16 15:58:38

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

No czytałam juz wczesniej dlatego napisałam nie wiesz co robił przy kompie??


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#24 2009-09-16 16:03:11

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

dobra mykam dziewczynki do jutra )))))))))))


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#25 2009-09-16 16:04:51

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

SECRET GABi
przeczytalam toco napisalas na innym watku ,kochana ja to doskonale znam ,wyjscie z kolegami na grila w sobote i cala noc zero lacznosci ,komorkapadla,donastepnego dnia do poludnia,kolejny raz tosamo sobota wyjazd do Francji z kolesiami na 2 dni komork padla ,wiesz co w te bajki to nawet dzieci nie uwierza c oni opowiadaja
jak rozumiem tobie zdarzylo sie ta zdrada po jego cyrkach?jesli tak to dla mnie i tak jestes bohaterkom ze tego h...nie olalas

Offline

 

#26 2009-09-16 16:05:36

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Napisałaś, ze : Miałam tydzień czasu żeby znależć tą "niby przypadkową" znajomą.
Włamanie do jego komputera,na jego prywatny profil, bo skoro z forum, to napewno są ślady.
Po dwóch dniach miałam już jej imię i nazwisko, nr. gg, mnóstwo zdjęć. I zastanawiam się co z tym wszystkim zrobić...

Czy teraz juz jesteś pewna, ze ta kobieta to jego kochanka??? sad

Offline

 

#27 2009-09-16 16:06:32

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

to wszystko potwierdza tylko moj poglad ze faceci to kanalie

Offline

 

#28 2009-09-16 16:07:23

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

ludzik37 napisał:

SECRET GABi
przeczytalam toco napisalas na innym watku ,kochana ja to doskonale znam ,wyjscie z kolegami na grila w sobote i cala noc zero lacznosci ,komorkapadla,donastepnego dnia do poludnia,kolejny raz tosamo sobota wyjazd do Francji z kolesiami na 2 dni komork padla ,wiesz co w te bajki to nawet dzieci nie uwierza c oni opowiadaja
jak rozumiem tobie zdarzylo sie ta zdrada po jego cyrkach?jesli tak to dla mnie i tak jestes bohaterkom ze tego h...nie olalas

Teraz to i mnie sie wydaje ta jego znjomość z inna kobietą bardzo podejrzana...no chyba, ze to bylo jednorazowe..sama nie wiem...może tez jestem naiwna, ale MOZE łączy ich jedynie wspólna pasja do gór. Tylko ta jego obojętność, przez to, wszystko układa mi sie w jedną całość.

Ostatnio edytowany przez assi (2009-09-16 16:17:49)

Offline

 

#29 2009-09-16 16:12:49

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

taki niby laskawca,przyjmuje zone pozdradzie,Pan i Wladca w imie Wyzszego Dobra ,pewnie wtedy jak kopa w dup..dostal od kochanki,bo gdzie niby byl przez te pare miesiecy jak ciierpialas,moze celibatse chlopina urzadzil,
DZIEWCZYNY PAMIETAJCIE komorki nie traca zasiegu na delegacjach,zwlaszcza wieczoremlub w nocy ,na wyjazdach integracyjnych ,czy grilach z kolesiami,bo facet ktory kocha azobaczy ze sie tak stalo dzwoni z hotelu do zony lub prosi znajomego opozyczenie telefonu ZEBY ZONA SIE NIE DENERWOWALA I NIE MYSLALa  O NAJGORSZYM

Offline

 

#30 2009-09-16 16:14:45

ludzik37
Zbanowany
Zarejestrowany: 2009-09-13
Posty: 421

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

jesli tego nie robi to znaczy ze w tej chwii jest zajety czyms /kims/ZNACZNIE DLA NIEGO WAZNIEJSZYM NIZ ZONA KTORA SIEDZI W DOMU

Offline

 

#31 2009-09-16 16:22:55

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Ale w górach faktycznie nie ma zasięgu :d poza tym 1 dniowe milczenie nie zawsze oznacza zdrade. Tylko ta towarzyszka wyprawy na Rysy mnie martwi...żonaty facet nie powinien robić takich numerów!!!

Offline

 

#32 2009-09-16 19:53:10

Liwia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30,5 :)
Zarejestrowany: 2009-05-10
Posty: 1534

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

W całkowitym stopniu podzielam opinie Zrezygnowanej.


"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

Offline

 

#33 2009-09-17 08:45:11

SecretGabi
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-09-14
Posty: 9

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

Rozmawiałam z tą kobietą, przedstawiłam jako żona jej znajomego. Nie wyczułam nic podejrzanego w jej zachowaniu, wydała się szczerze zaskoczona, że on jest zonaty.... że gdyby wiedziała nigdy nie zgodziłaby się na żaden wyjazd z nim. Zniknęła z naszego życia. Wczoraj w nocy posadziłam ślubnego na fotelu i krótki temat ( faceci nie lubią długich monologów, po drugim zdaniu przestają słuchać ). Powiedziałam, że nie jestem szczęśliwa, że daje mi tylko sex w postaci pieprzenia, a to mogę znaleźć u każdego. Brakuje mi miłości, czułości, bliskości. Zapytałam wprost " Nie chcesz, czy nie potrafisz mi tego dać?". Jego odpowiedzi: "no" i zaczął mówić o jedzeniu sad W końcu udało mi się na nim wymóc, że zastanowi się nad odpowiedzią na moje pytanie, że wrócimy do tej rozmowy za tydzień.

Ostatnio edytowany przez SecretGabi (2009-09-17 08:50:51)

Offline

 

#34 2009-09-17 09:21:46

yostynka
Netbabeczka
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2009-06-19
Posty: 485

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

ja też jestem po stronie secretgabi, i dziwie się że tak długo wytrzymałaś i że wróciłaś. Może nie mam aż takich wieloletnich doświadczeń, ale wiem co to oznacza nie być samą ale jednak samotną

Offline

 

#35 2009-09-17 09:22:04

zrezygnowanaaa
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2009-08-28
Posty: 809

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

hihi no to wymowny ten Twój pan)))))))))))))


"Nie ma czegoś takiego jak lęk przed słowami, nie w świecie wszechobecnego słowotoku i werbalnego ekshibicjonizmu" ("Dom na zakręcie")

Offline

 

#36 2009-09-17 11:48:41

assi
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2009-03-29
Posty: 93

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

hmmm wrócicie do rozmowy za tydzień...moim zdaniem nie ma na co czekać i kuć żelazo póki gorące. No chyba, ze przez ten tydzień mąż zmądrzeje i zacznie być mężem w pełnym słowa tego znaczeniu, a nie karykaturą męża jak do tej pory sad

Offline

 

#37 2012-10-25 13:33:27

carmen2
Niewinne początki
Wiek: +35
Zarejestrowany: 2012-10-08
Posty: 5

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

uważąm że sam seks jest przereklamowany.....Liczy się zrozumienie drugiego człowieka.Kobiety są
bardzo uczuciowe jak zdradzają to z braku miłośći uczucia....z barku zainteresowania to wina niestety egoistycznych partnerów


marlinmonroe

Offline

 

#38 2012-10-25 14:01:04

klarek
Net-facet
Wiek: 52
Zarejestrowany: 2012-03-28
Posty: 895

Re: Wypalony związek- czy jest sens ratować ?

SecretGabi napisał:

Rozmawiałam z tą kobietą, przedstawiłam jako żona jej znajomego. Nie wyczułam nic podejrzanego w jej zachowaniu, wydała się szczerze zaskoczona, że on jest zonaty.... że gdyby wiedziała nigdy nie zgodziłaby się na żaden wyjazd z nim. Zniknęła z naszego życia. Wczoraj w nocy posadziłam ślubnego na fotelu i krótki temat ( faceci nie lubią długich monologów, po drugim zdaniu przestają słuchać ). Powiedziałam, że nie jestem szczęśliwa, że daje mi tylko sex w postaci pieprzenia, a to mogę znaleźć u każdego. Brakuje mi miłości, czułości, bliskości. Zapytałam wprost " Nie chcesz, czy nie potrafisz mi tego dać?". Jego odpowiedzi: "no" i zaczął mówić o jedzeniu sad W końcu udało mi się na nim wymóc, że zastanowi się nad odpowiedzią na moje pytanie, że wrócimy do tej rozmowy za tydzień.

Przestań mu już kołki na głowie ciosać. Zasłużone, ale efektu nie przyniosą. Tyle, że przy kolejnej zdradzie będziesz miała usprawiedliwienie. A twój teksy o pieprzeniu to już totalna żenada.
Oboje nadajecie się do psychologa, czy terapeuty, bo oboje jesteście winni. I najwyraźniej obojgu odwala. I najwyraźniej nie jesteście sobie sami w stanie poradzić.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013