Na tym forum często występuje syndrom żony rybaka. Ten syndrom polega na tym, że mamy kobietę, która mimo tego, że mąż stara się o nią, wypruwa żyły, zmienia się na lepsze to i tak nigdy nie jest zadowolona, bo jest przekonana, że zawsze zasługuje na więcej. Przypomnijcie bajkę o złotej rybce, czym się skończyło spełnianie oczekiwań żony?
Często czytam o tym, że wiele kobiet ma naprawdę wspaniałych mężczyzn, ale zawsze jest "nie to", niektóre regularnie wpisują na forum co jakiś czas to coraz nowsze "problemy" do rozwiązania, "problemy", które tak naprawdę mają na celu dopięcia swego, aby mężczyzna coś robił po myśli kobiety ![]()
Jest cała masa trywialnych problemów, roztrząsań o tym, że np o 10 min za długo śpi, czy uprawia seks, o tym, że pisuje co jakiś czas smsa do koleżanki, że przyniósł o jednego kwiatka mniej na rocznicę, za mało zarabia, że ma jakieś hobby (serio, wiele pań ma za złe facetom, że ma hobby, bo jak to, mają każdą chwilę swego życia poświęcać kobietom
, a to, że chrapie, a to, że oddycha ;D
Znajdźcie jakieś forum męskie, prawie wszystkie wątki na temat relacji na linii kobieta - mężczyzna są pisane przez kobiety. W 90% tylko kobiety wynajdują różne problemy. Pierwszy lepszy przykład - forum Po męsku.
Nie tylko na forum istna narzekalnia, na żywo gdzie się obrócę, to każda kobieta narzeka przy piwie na swojego faceta, nigdy nie spotkałem zadowolonej kobiety, zawsze miała swoje "ale".
Wątek został założony przez to, że byłem na piwku z koleżankami, oto je wypowiedzi:
Jedna mówiła - mąż sprząta, gotuje, myje, ubiera dziecko, zawozi mnie na zakupy, nie muszę chodzić do pracy i mam czas na siebie "ale" powinien więcej zarabiać.
Druga - mój narzeczony jest boski, super seks, szarmancki, ma swój dom, planujemy ślub "ale" powinien dać mi całkowicie do dyspozycji organizowanie ślubu i nie chce zgodzić się na smoking.
Trzecia - miała chłopaka, był wspaniały "ale" za rzadko przyjeżdżał ,że tylko na weekendy i związki na odległość nie mają sensu. (on mieszkał na śląsku i tylko on wyłącznie przyjeżdżał do niej , ona nie)
Po co wynajdywać problemy?
Czyżby to wpływ brazylijskich serialów, które w każdym odcinku są 3-4 problemy do rozwiązania?
Czy po prostu kobiety polskie narzekanie maja we krwi?
Czy po prostu kobiety wynajdują "problemy" aby sprawdzać co chwilę czy na pewno facet je kocha i czy im ustąpi po myśli?
Po co to wszystko?