Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Temat: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Witam wszystkich,

Mam przeczucie, że marnuję sobie życie, na własne życzenie. Moja przyjaciółka mi powtarza,  abym ?w końcu przejrzała na oczy?, a ja do końca nie wiem, jak to wszystko "ugryźć".
Bardzo proszę o porady, może Wasze opinie sprawią, że poukłada mi się w głowie.


Zacznę od tego, że 4 miesiące temu rozstałam się z mężczyzną, z którym byłam 10 lat. Z perspektywy czasu widzę to tak- mieliśmy poukładane życie, fajne mieszkanie, było stabilnie, nic tylko brać ślub i powiększać rodzinę.  On był odpowiedzialny, godny zaufania, miał dobrą pracę, pasję, świetnych rodziców i znajomych. Ale niestety różniliśmy się temperamentami- ja lubię dużo rozmawiać, wychodzić do ludzi, bawić się na koncertach etc. On- spokojny, małomówny, trochę aspołeczny, raczej domator. Przez wiele lat było nam razem bardzo dobrze, ale z czasem zaczęło mi czegoś brakować. Nasze codzienne życie wyglądało tak- wracamy z pracy, jemy obiad, zamieniamy kilka zdań, a potem On zasiada do komputera i siedzi przed nim do wieczora. Jeżeli miałam pomysł, aby spędzić czas razem- jak najbardziej odchodził od komputera. Ale pomysł musiał się Jemu podobać, przy czym sam z siebie nie miewał zbytnio propozycji na spędzenie czasu razem. Jedynie ? motocykl. Obydwoje uwielbialiśmy gdzieś ? polatać? i gdy pogoda sprzyjała wsiadaliśmy na motocykl i było świetnie. Ale w okresie jesienno-zimowym popadaliśmy w marazm, siedzieliśmy często w osobnych pokojach. Tak więc ja ?zbuntowałam? się i zaczęłam spędzać sporo czasu poza domem - to spotkania z koleżankami, to wyjazdy w góry ze znajomymi etc. Właściwie to więcej czasu spędzałam poza domem, niż w domu. Jak to się mówi- ? w domu ludzie umierają?. Rozmawiałam z nim wielokrotnie, mówiłam, że popadamy w rutynę, że nie rozmawiamy, że odczuwam, iż On woli komputer ode mnie, że kochamy się raz na 2 tygodnie?.On uważał, że jest szczęśliwy, że Jemu niczego nie brakuje, a jeśli mi się nudzi- żebym np. poszła pobiegać, czy czytała książki hmm

Nagle nastąpił przełom- poznałam kogoś. Można powiedzieć , że zwariowałam ze szczęścia- On wygadany,  z poczuciem humoru, dusza towarzystwa, z mnóstwem pomysłów. Rozkochał mnie w sobie dość szybko, owinął mnie sobie wokół palca, spotykaliśmy się niecały miesiąc, no i stało się- zostawiłam mojego mężczyznę, mając przed oczami wizję szczęścia z nowo poznanym facetem?.
Nie mogę pojąć, jak to się stało, że tak szybko postanowiłam wszystko porzucić, zamiast otrząsnąć się i postarać ratować wieloletni związek hmm
Po pierwsze- nowo poznany Pan zdawał się być fantastycznym człowiekiem, z perspektywami, takim, co będzie mnie słuchał i ze mną rozmawiał, był ze mną , a nie tylko obok mnie.  Po drugie- spotykałam się z nim potajemnie, oszukiwałam mojego ówczesnego faceta, bardzo mnie to męczyło, dlatego postanowiłam się rozstać i wyprowadzić. Tu zaczyna być ?wesoło?. Mój nowy chłopak mieszka z matką, w dużym 300metrowym domu. W zaparte twierdził, że dom jest Jego współwłasnością i że nie widzi innej opcji, jak ta, abym się do niego wprowadziła. Jako, że oboje jesteśmy dorosłymi ludźmi- uznałam, że propozycja jest całkiem sensowna. Miałam obawy, że to za szybko, ale w sumie- skoro obojgu zależy- czemu nie spróbować?. Ale okazało się, że nie do końca jest tak, jak jak On mówił. Dom jest własnością matki i zwyczajnie nie wyraziła Ona zgody na to, abym się wprowadziła. Była to sytuacja tragikomiczna, w gruncie rzeczy wylądowałam w wynajmowanym pokoju, musiałam szukać na szybko.  To jeszcze nic- mój nowy chłopak zapewniał mnie, że niebawem podejmie cudowną pracę, jako zastępca prezesa w dużej firmie. Dodam, iż twierdził, że jest po studiach prawniczych i ma bogate doświadczenie zawodowe.
Co się okazało?- Wybranek mego serca studiów niestety nie skończył (dopiero przyparty do muru powiedział prawdę, że się nie obronił), miał kilka prac (pracował np. 4 miesiące, potem pół roku bezrobocia i tak w kółko?)i tak właściwie to już od niemalże roku siedzi w domu bez stałej pracy, będąc na utrzymaniu matki. Oczywiście uważa, że bardzo mu zależy na mnie i na tym, abyśmy razem zamieszkali. Że bardzo chce pracować. 2 razy nawet podjął pracę,  z tym, że co do jednej mam wątpliwości, czy w ogóle tam pracował. Bywał w tej pracy kilka godzin w tygodniu?W drugiej pracy przepracował tydzień i został zwolniony. W ciągu tygodnia pracy zdążył się 2 razy spóźnić i wziąć urlop na żądanie. Kto tak robi, jeśli mu zależy na pracy?!  On wszystkie te swoje niepowodzenia zwala na coś/ kogoś-  zła praca, zły szef, trudne studia, więc ich nie skończył. Jego matka także jest postacią bardzo ciekawą- ciągle się awanturuje z nim, wyzywa go, narzeka, ale ? nadal go utrzymuje! Mało tego- daje mu pieniądze na Jego zachcianki, np. co chwila inny używany samochód. Mam wrażenie , że kobieta ma jakieś problemy natury psychicznej wynikające z tego, że Jej mąż zmarł 2 lata temu i została sama z synem. To starsza emerytka, która z powodu braku zajęć skupia swoje zainteresowanie na synu i chciałaby zarządzać Jego życiem. Dodam jeszcze, że ta pani ma wielki problem z tym, że Jej syn się ze mną spotyka, że wychodzi z domu. Raz powiedziała, że porzucił Ją dla MNIE?.
I co tu robić? On ciągle zapewnia, że mu na mnie zależy, że podejmie pracę i razem wynajmiemy mieszkanie, że będziemy szczęśliwi. Ale skoro przez te prawie 5 miesięcy wyszło na jaw, że mnie kilka razy okłamał (studia, praca, a także inne sprawy) i nie kwapi się do podjęcia pracy- czy jest szansa, że sytuacja się zmieni? Ja mu stawiałam ultimatum, żeby się wziął w garść, zrobił niezależny od matki, podjął pracę. On mówi, że bardzo chce, ale jakoś nic się nie zmienia? Ile mam czekać?
Dodam, że mam kontakt z byłym facetem, wiem, że On nadal coś do mnie czuje. Ja także...Czuję,  że zamiast brnąć w nową znajomość, powinnam się skupić na naprawianiu wieloletniego związku. Tęsknię za nim, chciałabym cofnąć czas. Mam wiele pięknych wspomnień, często porównuję byłego faceta, do tego ówczesnego. Tamten- przystojny, wysportowany, nie użalający się nad sobą, pracowity, prawdomówny. Nowy facet-  zupełnie inny?.Ale serce nie sługa. Pomimo wielu dziwnych akcji- mój nowy partner to fajny człowiek, dobrze mi się z nim rozmawia, jest świetnie w łóżku.  Czy powinnam w to brnąć? Czy lepiej by było się rozstać i próbować odbudować poprzedni związek? Boję się powrotu, boję się linczu ze strony rodziny mojego byłego ( Jego matka kochała mnie jak własną córkę, bardzo się rozczarowała tym, że tak po prostu odeszłam od jej syna), boję się także, że będzie tak jak kiedyś- On przy kompie, a ja w drugim pokoju?Ale z drugiej strony- takie rozstania ponoć zmieniają ludzi, skłaniają do refleksji, sprawiają, że się widzi jak na tacy błędy, które się popełniło. Mój były przyznał, że sporo w tym jego winy, że odeszłam, ale ma wielki żal, że zamiast wylać mu kubeł zimnej wody na głowę, aby zostawił komputer i zajął się mną- ja zwyczajnie odeszłam ?

Napisałam w tytule o karmie- myślę, że coś w tym jest- ja skrzywdziłam byłego faceta, więc teraz sama muszę pocierpieć.
Co robić?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Najlepiej zostan sama. Potrafisz? Czy egoizm wygrywa?

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

3

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Na podstawie tego co napisałam można stwierdzić , że jestem egoistką? Całkiem możliwe i bardzo przykre sad Ale tylko tyle? Odpowiadając na pytanie- nie wiem, czy potrafię być sama, może i by mi się to przydało.

Reklama

4

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Zamienił stryjek siekierkę na kijek...

5

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Chcesz wrócić do ciepłego gniazda, bo nie wyszło ci z nowym facetem.
Ja nie wiem, czy na jego miejscu chciałbym być z dziewczyną, która oddała się już komuś INNEMU, porzucając MNIE.
Jeżeli wróciłby do Ciebie, to gdzie Jego poczucie własnej wartości?

Reklama

6

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Idealow nie ma a ludzie czesto mysla ze na odbiciu, porzuceniu kogos lepiej sobie urzadza zycie, ile razy trafiaja gorzej albo dostaja to co zrobily nie wiem.
Wiem ze karmy nie ma, ile juz podzylem zlego z powodu warunkow zycia w mlodosci i pozniej od ludzi za wyglad czy ugodowy charakter nie policze, po tym wszystkim gdyby istnial taki mechanizm juz od teraz musialby spotkac mnie wielki, niespodziewany zalew dobrych rzeczy - wygrana na loterii, masa kobiet ktore nie wiem co we mnie zaczely widziec (ale nie po wiesci ze mam miliony..).
Sprawiedliwosc losu to bzdura, kolejna rzecz w ktora ludzie wiedza a bez dowodow hmm

Temat watku mocno przesadzony, jesli wybiera sie w czasie zwiazku innego a podswiadomie co ma cechy niestalego albo wymagajacego to kwestia czasu gdy wywinie ten sam numer. Jesli dowie sie ze tak zrobilas to tez w chwili kryzysu, poznajac kogos nie bedzie mial skrupulow i pomysli ze to nauczka bo ona zrobila cos takiego innemu to niech przekona sie teraz jak to boli...

Każda epoka ma swoje wady, które sumują się z wadami epok wcześniejszych - i to właśnie nazywamy dziedzictwem ludzkości.
Człowiek, który zaczął dostrzegać swe wady, wie już, jaką ma wybrać drogę.

7

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Zostań sama.

Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.  smile
Nie dyskutuj z idiotą!
Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

"czasami trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić".

8

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
assassin napisał/a:

Zamienił stryjek siekierkę na kijek...

Trafnie to ująłeś.

9

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Z jednej strony jest to trafne, a z drugiej? Nadal szukasz ideału poprzez fantazje, bo jak widac szybko odbiłaś się od rzeczywistosci.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

10

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
Arius napisał/a:

Chcesz wrócić do ciepłego gniazda, bo nie wyszło ci z nowym facetem.
Ja nie wiem, czy na jego miejscu chciałbym być z dziewczyną, która oddała się już komuś INNEMU, porzucając MNIE.
Jeżeli wróciłby do Ciebie, to gdzie Jego poczucie własnej wartości?

Oj racja hmm

Bardzo bym chciała wrócić, bo mi nie wychodzi, bo się rozczarowuje, bo czas skłonił mnie do refleksji i porównań. Wiem, że popełniłam błąd i przez to skrzywdziłam dobrego człowieka. Dałam się ponieść, szybko się zaangażowałam w nową relację, zamiast olać zaloty i zająć się porządnie "naprawianiem" związku.

Mój były nadal darzy mnie uczuciem, ale nie wiem, czy byłby w stanie mi przebaczyć. Na pewno ciężko by było z różnych względów, w tym także kiepsko by się czuł.

11

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
thepass napisał/a:

Z jednej strony jest to trafne, a z drugiej? Nadal szukasz ideału poprzez fantazje, bo jak widac szybko odbiłaś się od rzeczywistosci.

Hmmm szukam ideału poprzez fantazje.... mógłbyś to rozwinąć?

12

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Delanea z tego co widze jesteś mało dojrzała. Nie zawracaj głwy swojemu ex bo on zasługuje na osobę która wie czego chce od życia. Ty gonisz za księciami z bajki którzy potem okazują się normalnymi zwykłymi ropuchami. Przechodzi czas oczarowania i widzisz charakter. miałas dobrze a teraz masz zle i żałujesz.Los Cię pokarał.

Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.  smile
Nie dyskutuj z idiotą!
Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

"czasami trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić".

13

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
peeter napisał/a:

Idealow nie ma a ludzie czesto mysla ze na odbiciu, porzuceniu kogos lepiej sobie urzadza zycie, ile razy trafiaja gorzej albo dostaja to co zrobily nie wiem.
Wiem ze karmy nie ma, ile juz podzylem zlego z powodu warunkow zycia w mlodosci i pozniej od ludzi za wyglad czy ugodowy charakter nie policze, po tym wszystkim gdyby istnial taki mechanizm juz od teraz musialby spotkac mnie wielki, niespodziewany zalew dobrych rzeczy - wygrana na loterii, masa kobiet ktore nie wiem co we mnie zaczely widziec (ale nie po wiesci ze mam miliony..).
Sprawiedliwosc losu to bzdura, kolejna rzecz w ktora ludzie wiedza a bez dowodow hmm

Temat watku mocno przesadzony, jesli wybiera sie w czasie zwiazku innego a podswiadomie co ma cechy niestalego albo wymagajacego to kwestia czasu gdy wywinie ten sam numer. Jesli dowie sie ze tak zrobilas to tez w chwili kryzysu, poznajac kogos nie bedzie mial skrupulow i pomysli ze to nauczka bo ona zrobila cos takiego innemu to niech przekona sie teraz jak to boli...

Masz prawo twierdzić, że temat wątku jest przesadzony.  Co do karmy- to subiektywne- czy się w to wierzy, czy nie. Ja nie pokładam w to wielkiej wiary, nie mam dowodów na to, że to karma, ale czuję, że coś w w tym jest. Mnie też spotkały w życiu różne doświadczenia (nie związane z tym postem) i potem działo się coś dobrego. Ale to nieważne wink

Napisałeś także, że ideałów nie ma, a ludzie myślą, że po porzuceniu kogoś trafią lepiej. Może ja faktycznie szukałam ideału, a się przeliczyłam? Mi się wydaje, że chciałam mieć normalne życie, z facetem, który ze mną będzie rozmawiał i czerpał przyjemność z bycia ze mną.  Trafiłam na dużego chłopca, hedonistę, nie kwapiącego się do pracy, który traktuje matkę, jak dojną krowę....

14

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Mialaś 10 letni związek w którym czegoś Ci brakowało. Niby byłaś świadoma braków, ale niechętnie chcialaś to "naprawiac". Byc moze nawet nie było takiej mozliwosci, bo to w koncu dwie osoby muszą chcieć cos zmieniac. 10 lat jest to tak długi okres, że byc moze ten sam człowiek z którym sie wiązałaś nie pasował Ci od początku (bo sie nie zmienił na gorsze, tylko Ty wciaz szukasz pewnych cech). Jesli nie pasował, a z nim byłaś tzn ze go idealizowałaś dla wygody, by być kochaną, nie umiałas byc samą itd. Czyli egoizm, ale niekoniecznie świadomy (dzis juz bardziej). Teraz ten drugi facio - poczułaś cos do niego, czyli musialaś go wyidealizować, by moc porzucic przeszłość dla niego. W koncu GO NIE ZNASZ. Zaufalas mu od razu, wierzylas - jakbys wiedziała, że on to na pewno spełnia wszystkie Twoje oczekiwania i bedzie kolorowo. Na pewno lepsze 10 lat z nim przezyjesz niz z tamtym. To jest fantazja, naiwnosc, słaby instynkt. Szukasz i znalezc nie mozesz, a jednoczesnie przypisujesz komus cechy, ktorych nie ma (bo powtorze, ze nie znasz go).

Ale przynajmniej jest to lepsze niz tkwic 10 lat w zwiazku toksycznym, w ktorym bys była poniżana, a dalej bys w nim tkwiła. Tylko czy takiego pocieszenia Ci trzeba?

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

15

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Delanea i własnie dlatego jesteś egoistką bo myślisz tylko o sobie.  Każde zdanie to ja ja ja a gdzie  partner tu jest? Nie ma bo liczysz sie dla siebie tylko ty.

Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.  smile
Nie dyskutuj z idiotą!
Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

"czasami trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić".

16

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
alpengold napisał/a:

Delanea z tego co widze jesteś mało dojrzała. Nie zawracaj głwy swojemu ex bo on zasługuje na osobę która wie czego chce od życia. Ty gonisz za księciami z bajki którzy potem okazują się normalnymi zwykłymi ropuchami. Przechodzi czas oczarowania i widzisz charakter. miałas dobrze a teraz masz zle i żałujesz.Los Cię pokarał.

Czy to, że popełniamy błędy i potem ich żałujemy świadczy o naszej niedojrzałości?
Może i racja, że nie zasługuję na mojego byłego, a także , że los mnie pokarał-  ale co zrobić z wielką tęsknotą , tym, że tyle lat było nam dobrze? Zapomnieć ?

17 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-25 14:55:14)

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Zapomniec sie nie da, ale wyciagnac wnioski, by nie popełnić błędów w przyszłosci juz tak. I to bedzie oznaka dojrzalosci. Z reszta nie do konca jest tak, ze musisz z byłego rezygnowac. Mozesz przeprosic i poprosic o zastanowienie się nad daniem Ci szansy i ze uszanujesz każdą jego decyzję. To jest jednak wciaz moralizatorstwo - to Ty jednak tutaj jestes dorosła i znasz siebie i swojego byłego najlepiej. A jesli nie znasz siebie i nie wiesz czego chcesz w zyciu, to jest to niedojrzalosc. Dzis pragniesz znowu byłego, znowu tęsknisz. A skad wiesz, ze za miesiac Ci sie to nie znudzi i znowu odczujesz pustkę? Dlatego proponuje teraz bycie samą.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

18

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
thepass napisał/a:

Mialaś 10 letni związek w którym czegoś Ci brakowało. Niby byłaś świadoma braków, ale niechętnie chcialaś to "naprawiac". Byc moze nawet nie było takiej mozliwosci, bo to w koncu dwie osoby muszą chcieć cos zmieniac. 10 lat jest to tak długi okres, że byc moze ten sam człowiek z którym sie wiązałaś nie pasował Ci od początku (bo sie nie zmienił na gorsze, tylko Ty wciaz szukasz pewnych cech). Jesli nie pasował, a z nim byłaś tzn ze go idealizowałaś dla wygody, by być kochaną, nie umiałas byc samą itd. Czyli egoizm, ale niekoniecznie świadomy (dzis juz bardziej). Teraz ten drugi facio - poczułaś cos do niego, czyli musialaś go wyidealizować, by moc porzucic przeszłość dla niego. W koncu GO NIE ZNASZ. Zaufalas mu od razu, wierzylas - jakbys wiedziała, że on to na pewno spełnia wszystkie Twoje oczekiwania i bedzie kolorowo. Na pewno lepsze 10 lat z nim przezyjesz niz z tamtym. To jest fantazja, naiwnosc, słaby instynkt. Szukasz i znalezc nie mozesz, a jednoczesnie przypisujesz komus cechy, ktorych nie ma (bo powtorze, ze nie znasz go).

Ale przynajmniej jest to lepsze niz tkwic 10 lat w zwiazku toksycznym, w ktorym bys była poniżana, a dalej bys w nim tkwiła. Tylko czy takiego pocieszenia Ci trzeba?

Bardzo Ci dziękuję, Twoja wypowiedź dała mi do myślenia.

Uświadomiłam sobie "braki" i chciałam coś z tym zrobić, ale po pierwsze- niezbyt wiedziałam jak to zrobić, a nawet jak już próbowałam- to On twierdził, że Jemu niczego nie brakuje, że we wszystkich związkach jest monotonia i jest to normalne.
Tak- jego pewne cechy charakteru/ usposobienia nie pasowały mi od początku, ale z drugiej strony- inne cechy charakteru uznawałam za najcudowniejsze pod słońcem, więc przyćmiewały one cechy mniej fajne.

Tak- wyidealizowałam tego drugiego faceta, naiwnie uwierzyłam w to co mówi. Zbudowałam sobie w głowie wizję szczęścia i fajnego życia, porzucając życie dotychczasowe .


Nie, nie takiego pocieszenia mi trzeba.

19

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
thepass napisał/a:

Zapomniec sie nie da, ale wyciagnac wnioski, by nie popełnić błędów w przyszłosci juz tak. I to bedzie oznaka dojrzalosci. Z reszta nie do konca jest tak, ze musisz z byłego rezygnowac. Mozesz przeprosic i poprosic o zastanowienie się nad daniem Ci szansy i ze uszanujesz każdą jego decyzję. To jest jednak wciaz moralizatorstwo - to Ty jednak tutaj jestes dorosła i znasz siebie i swojego byłego najlepiej. A jesli nie znasz siebie i nie wiesz czego chcesz w zyciu, to jest to niedojrzalosc. Dzis pragniesz znowu byłego, znowu tęsknisz. A skad wiesz, ze za miesiac Ci sie to nie znudzi i znowu odczujesz pustkę? Dlatego proponuje teraz bycie samą.

Racja. Powinnam być sama i przemyśleć wszystko.

20

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Wydaje mi się, że większość facetów na miejscu Twojego byłego nie chciało by cię więcej widzieć. Piękny przykład tego, że w życiu dużo bardziej opłaca się ściemniać i mydlić oczy, zamiast pracować nad sobą i swoim życiem żeby było dobrze poukładane.
Skoro powiedziałaś A to wypada powiedzieć również B i wziąć odpowiedzialność za burdel którego narobiłaś. Widziałem podobny przypadek całkiem nie dawno w swoim otoczeniu. Dziewczynie zaczęło się nudzić w związku, więc zniszczyła wszystko i poszalała sobie z nowym kolegą. Dziwnym trafem wszystko się posypało, a ona zatęskniła za dawnym życiem, do którego niestety nie ma już powrotu. Pewnych rzeczy nie warto wybaczać smile

21

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Uprzedzam, że ten post będzie stricte krytyczny.

Ja na miejscu Twojego byłego nie dał Ci szansy. A dlaczego? Ponieważ zostawiłaś go po dziesięciu latach (!!!!) tylko dlatego, aby znaleźć  kogoś z kim będzie Ci lepiej. Według mnie jest to karygodne.
Oczywistym jest, że po tak długi czasie iskierka zanika, człowiek traci to podekscytowanie drugą osobą, w życie wchodzi monotonia i nieraz nuda.

Może i racja, że nie zasługuję na mojego byłego, a także , że los mnie pokarał-  ale co zrobić z wielką tęsknotą , tym, że tyle lat było nam dobrze? Zapomnieć ?

A przepraszam bardzo, to Ci było z nim aż tak dobrze, że zostawiłaś go dla innego? Zostawiłaś " On był odpowiedzialny, godny zaufania, miał dobrą pracę, pasję, świetnych rodziców i znajomych" takiego człowieka bo miał inny temperament? Zdecydowałaś się z nim być dawno, dawno temu, własnie wtedy różnica temperamentów powinna być czynnikiem przez który ewentualnie mogłaś się rozstać, a Ty po dziesięciu latach odeszłaś do nowo poznanej osoby? Czego Ty oczekiwałaś od swojego faceta? Wielkich niespodzianek, fajerwerków, niesamowitych wrażeń, co tydzień innych atrakcji? Zrozum, tak na przyszłość a przyda Ci się, że po tak długim czasie w związku jest pełno monotonii, każdy dzień wydaje się taki jak poprzedni i tylko czasem jest przeplatany jakimś oderwaniem od rzeczywistości. Zostawiłaś ukochanego, bo po prostu miał taki charakter i styl bycia, żal mi go strasznie, bo tak naprawdę nie zrobił nic aby na coś takiego sobie zasłużyć.
Wykazałaś się niebywałym egoizmem, szukałaś nie wiadomo czego u innego faceta i zaprzepaściłaś swój związek.

Jestem przekonany, że gdyby z tym nowym Ci wyszło, tego tematu by nie było a o byłym prędko byś zapomniała. Masz nauczkę, doceń następnym razem to co masz i nie zaprzepaść tak jak tym razem. Uważam, że temu facetowi powinnaś dać spokój.

22

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Dokładnie. Bo tu tak naprawdę autorka tematu wyboru nie ma. Byłego skrzywdziła, a nowy tak naprawde jej nie pasuje. I albo prosi o łaskę byłego, albo męczy sie z tym nowym "ideałem". Bycie samą i tak powinno byc prezentem w tej sytuacji.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

23

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Nawet jak były zdecyduje się na jej powrót, to nie będzie to samo, będą wyrzuty i problemy i się rozejdą. Klasycznie dość i tak własnie przewiduję.

Do autorki: Nie życzę Ci źle, każdy ma prawo zabłądzić, lecz w Twoim przypadku wydaje mi się, że to jest nie do odwrócenia. Spróbuj ułożyć sobie życie od nowa i następnym razem doceń wszystko.

24

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

czy jest co takiego jak karma ???
być może, ale często powraca dopiero po wielu, wielu latach.
W Twojej sytuacji to nie karma, ale naiwność... Twoja naiwność.

Zamiast zrobić coś z wieloletnim związkiem, stwierdziłaś że Ci się znudził i poszukałaś bajkopisarza, który potrafił prawić miłe słówka.
Kiedy sprawdziłaś jaki jest w łóżku...popłynełaś, nie zamartwijąc się czy to co mówi to prawdy czy nie...

Mam nadzieję, że Twój były nie będzie takim idiotą żeby zgodzić się na Twój powrót.
Powód :
- Ty martwisz się tylko o siebie, martwisz sie utratą dobrej sytuacji materialnej, stabilności i bezpieczeństwa które Ci dawał.
- To, jak on się czuje, co przeżywa, jest dla Ciebie ..co najmniej nie istotne, ważne że  "jeszcze coś do Ciebie czuje" ( czyli masz szansę na powrót do wygodnego życia)
 
Ty nie kochasz byłego, ale utracone profity których nie daje Ci kochanek.
Gdyby kochanek dał Ci podobną sytuację materialną, nawet nie wspomniałabyś byłego.

Ale..nie powiodło się, Kochanek to był zły wybór...
Co stanie się gdybyś wróciła do byłego ?
- po jakimś czasie, Twoje znudzenie spowoduje , że podażysz wypróbowanym tropem :
albo
- powrócisz do romansu z bajkopisarzem ( mówi to co chcesz słyszeć, jest zabawny i dobry w seksie)
- poszukasz sobie nowego faceta, który nie tylko że bedzie zabawny, dobry w seksie to na dodatek, okaże się że ma dobrą sytuację materialną.
Powrót do byłego, jest Ci potrzebny z powodu dobrych warunków, które uzyskasz dla uroizmaicenia sobie życie, ale w zupelnym oderwaniu od potrzeb byłego.

Uważaj, jeżeli tak zrobisz, to wtedy już karma nie ominie Ciebie.

Wystarczająco go skrzywdziłaś, nie  wracaj do niego.

25

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

A ja tam autorkę rozumiem. Ma kaca moralnego, bo faktycznie skrzywdziła partnera, bo najpierw należało zakończyć związek, potem szukać, ale czy tego co się stało już się nie zmieni.  Poza tym, nikt chyba nie zauważył, że dziewczyna ma 27 lat, czyli byli ze sobą od wieku 17 lat. No gratuluję tym małżeństwom, które się poznały w tym wieku, ale raczej mało kto w tym wieku wie, czego chce od życia, od partnera, czy zna siebie. Rewolucja życiowa w wieku 20 paru lat czy nawet później to chyba lepiej niż to samo w wieku 40 lat, gdy są dzieci, kredyt i kawał życia za sobą.

Jeśli chcesz pokazać klasę, Delanea, powinnaś przeprosić partnera - ale czy wracac? Czy widzisz szansę na znalezienie jakiegoś kompromisu w kwestii spędzania wolnego czasu? No ja raczej nie widzę, bo jak to  - ty się bawisz, a on siedzi w domu? Uważam, że domator  nie dogada się z panią, która lubi wychodzić czy podróżować. Dla mnie to bardzo ważna sprawa w wyborze partnera, nie mogłabym być z domatorem, niestety. W tej kwestii trzeba się dobrać. Są małżeństwa, gdzie pomimo różnic, jest duży obszar wspólny, no ale ten obszar musi być większy, niż ten który różni.

Moim zdaniem, mądrzejsza o to doświadczenie, czyli przejście od jednej skrajoności w drugą, powinnaś zostawić obu panów i szukać kogoś, kto jednak będzie pasował ci pod większą ilościa względów niż obaj obecni kandydaci. Już wiesz więcej na temat tego, czego chcesz, jaka jesteś i jakie cechy partnera są niezbędne do powodzenia związku.

Michałek 06.01.2017 smile

26

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Sporo napisaliście, to daje do myślenia.


alexich- owszem, to jak postąpiłam jest karygodne, ale według mnie medal ma jednak dwie strony.
Nie oczekiwałam fajerwerków i atrakcji na co dzień, ale fajnie by było rozmawiać z partnerem, tak po prostu rozmawiać, na jakikolwiek temat. Czy Ty wyobrażasz sobie mieszkanie z partnerką/ partnerem pod jednym dachem - Ona/On siedzi i gra na kompie 6-7 h dziennie, a Ty nie wiesz, co ze sobą zrobić? Uwierz mi- to nie jest fajne. Fajny także nie jest totalny brak zaangażowania ze strony partnera- wszystkie pomysły na spędzanie czasu razem wynikały ode mnie, bywało, że wyciągałam go z domu, aby nie gnił przy tym komputerze ( ale ile można?),  domowe obowiązki- też tylko ja.  Nie usprawiedliwiam siebie,  owszem- znalazłam sobie innego, owszem odeszłam, zdradziłam, zamiast próbować, wielka katastrofa, ale NIE WIEDZIAŁAM JAK TO ZROBIĆ hmm
Zdaję sobie sprawę, że jeżeli powrót by nastąpił- już nie byłoby to samo. Dobrze wiem, że skrzywdziłam i lepiej by było dać spokój byłemu partnerowi.


Secondo1- konkretny "pocisk" od Ciebie dostałam, ale dzięki. Sporo w tym prawdy.
Niemniej jednak nie zgodzę się z tym, że to co On czuje jest dla mnie nieważne. Zanim Go zostawiłam - mówiłam mu, że nie czuję się dobrze w naszej relacji, pytałam , jak On się  czuje, czy coś mu we mnie przeszkadza, czy czuje się szczęśliwy, czy chciałby coś zmienić. Wiele razy mówiłam, pytałam, próbowałam urozmaicać życie intymne. Ale na dłuższą metę- nic się nie zmieniało. Czy to tylko moja wina? Chyba nie.
Zdaję sobie sprawę, że nasze rozstanie bardzo Go zraniło, to niebywałe cierpienie.
Twierdzisz, także że Go nie kocham i liczy się dla mnie jedynie wygodne życie- to już w ogóle strzał w kolano. Nie będę tego rozwijać, Kocham bardzo, gdyby tylko czegoś potrzebował, bądź coś by się stało- rzucam wszystko i lecę pomóc. Wywnioskowałaś, że nie kocham- masz prawo tak sądzić, oceniać, tak działa forum.

Co do "bajkopisarza"- głupio to zabrzmi, ale właśnie- jest zabawny, dobry w seksie, wygadany, stara się spędzać ze mną jak najwięcej czasu, dużo rozmawiamy.
  Ale nadal nie wiem, czy przestać się z nim spotykać i być sama, czy czekać, aż znajdzie pracę i się usamodzielni. Dać mu czas, dać sobie czas, nie mieć ciśnienia na mieszkanie razem? Twierdzi, że okłamał mnie, bo chciał dobrze wypaść w moich oczach i wstydził się tego, że nie skończył studiów.  Ale- nowa znajomość rozpoczynana od kłamstw.....Wygląda na to, że jestem zaślepiona i zaangażowałam się emocjonalnie w znajomość z "bajkopisarzem"...


Elede- dziękuję za empatię smile Trafne spostrzeżenie, że byłam małolatką, gdy weszłam w związek. Nie wiedziałam czego chcę. Im lat przybywa- tym się zmienia podejście i potrzeby.
Byłego partnera przepraszałam. Co do powrotu- zrozumiałam, że byłoby lepiej jednak nie wracać. Po pierwsze- Jemu by było trudno ze mną żyć, skoro dostał taki cios. Po drugie- faktycznie "musi być duży obszar wspólny", a my jednak mamy dość mały sad Oboje byśmy musieli się przeprogramować, nie wiem, czy takie kompromisy mają sens, chyba oboje byśmy się męczyli hmm 
Twierdzisz, że powinnam dać sobie spokój z jednym i drugim panem. Nie wiem, czy jestem wystarczająco silna, aby wcielić to w życie. Powiem tak- z byłym zachowam kontakt, ale taki zdrowy kontakt, pomimo rozstania- nadal się lubimy. Ale nie będę snuć marzeń o powrocie. Tak będzie najsensowniej. Co zrobię z drugim- jeszcze nie wiem.

27

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Kandydat nr.1 musiałas ciągnąć go "do" życia...
Kandydat nr.2 będziesz musiała ciągnąć go "przez" życie...

28 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-05-26 12:46:26)

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
Delanea napisał/a:

Zdaję sobie sprawę, że nasze rozstanie bardzo Go zraniło, to niebywałe cierpienie.

sama napisałaś :
"Rozkochał mnie w sobie dość szybko, owinął mnie sobie wokół palca, spotykaliśmy się niecały miesiąc, no i stało się- zostawiłam mojego mężczyznę, mając przed oczami wizję szczęścia z nowo poznanym facetem?."

Najpierw zdradziłaś potem było rozstanie.
Rozstanie, jeszcze mógłby przeboleć, zdradę...raczej wątpliwe.
Cierpi nie tyle z powodu rozstania, co z powodu Twojej zdrady.
Oszustwa.
Teraz czuje wszelkie możliwe negatywne emocje z zaniżeniem poczucia wlasnej wartości, z kryzysem zaufania do kogokolwiek.
Każdy jego następny związek, będzie miał na sobie piętno Twojej zdrady.
Przesadna zazdrość, podejrzliwość, wchodzenie w relacje z bluszczami bo takim łatwiej uwierzyc że nie kręcą na boku...
Wile lat upłynie, wiele błędów popełni zanim wyjdzie na prostą po tej traumie zdrady.

Delanea napisał/a:

Twierdzisz, także że Go nie kocham i liczy się dla mnie jedynie wygodne życie- to już w ogóle strzał w kolano. Nie będę tego rozwijać, Kocham bardzo, gdyby tylko czegoś potrzebował, bądź coś by się stało- rzucam wszystko i lecę pomóc. Wywnioskowałaś, że nie kocham- masz prawo tak sądzić, oceniać, tak działa forum.

Wybacz... ale to co robisz świadczy o czymś innym.
Gdybyś tak go kochała jak teraz piszesz nigdy byś go nie zdradziła, nie poszukała sobie nowego, lepszego bo :

Delanea napisał/a:

Co do "bajkopisarza"- głupio to zabrzmi, ale właśnie- jest zabawny, dobry w seksie, wygadany, stara się spędzać ze mną jak najwięcej czasu, dużo rozmawiamy.

Cóż, oszukałaś byłego i padłaś ofiarą oszustwa ze strony bajkopisarza...
Dlatego nie pisz że kochasz byłego. I to niby kochasz bardzo...
Czy ktoś kto kocha może przetrącić kręgosłup osobie którą kocha, i to w poszukiwaniu własnej przyjemności ?
A tak właśnie zrobiłaś.

Dlaczego rozważasz mozliwośc kontynuacji związku z "bajkopisarzem" ?
Tylko dlatego że jest zabawny, dobry w seksie czy dlatego że go kochasz ?
Chcesz powiedzieć że kochasz, i to baaardzo obu facetów ?

29

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Secondo1- ja jestem świadoma tego, że zrobiłam mu krzywdę i postąpiłam bardzo nie w porządku.
Zdaję sobie sprawę z tego, że zdrada i oszustwo pozostawiają piętno i jest mi bardzo przykro z tego powodu, że do tego dopuściłam. Ale stało się, czasu nie cofnę, pozostaje mi mieć nadzieję, że mojemu byłemu ułoży się w życiu.

Jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy, na których się uczę i ich żałuję.
Świat byłby lepszy, gdyby nikt nikogo nie zdradzał, a każda zdrada wiązała by się z brakiem miłości.
Ale to nie jest sprawa zero jedynkowa.

Jasne, że gdybym to ja została zdradzona i porzucona- nie mam pojęcia, jak bym sobie z tym poradziła. Nikt nie jest z kryształu, mój były facet chciał mnie zostawić dla innej, do dziś nie mam pewności, czy mnie nie zdradził. Czy to znaczy, że mnie nie kochał już kilka lat temu, skoro chciał się rozstać? Nie sądzę. Nad naszym związkiem kilka razy pojawiały się chmury, ale jednak właśnie miłość sprawiała, że byliśmy razem. 

Moim zdaniem są różne rodzaje miłości, ja Jego kocham zupełnie inaczej, niż jestem zakochana w "bajkopisarzu".
Uważasz, że nie da się kochać 2 osób jednocześnie? Według mnie da się.
Dużą rolę odgrywa przywiązanie.

Czemu rozważam możliwość kontynuacji związku z "bajkopisarzem"?- Dlatego, że "dla Niego" zostawiłam byłego faceta i całe życie, dlatego, że zrobiłam trudny krok i mam nadzieję, że pomimo wielu przeciwności- coś dobrego z tego będzie. A także dlatego, że Go pokochałam, stał się dla mnie ważny. Chcę Go wspierać, aby uwolnił się od toksycznej matki, która nim manipuluje poprzez finanse i histerie.  Dużo by pisać, ale jednak jest tu miejsce na wycinek sytuacji, a nie wszystkie detale.

Coś mi się wydaje, że assasin ma rację- byłego ciągnęłam "do" życia, a pana nr 2 będę ciągnąć "przez" życie.....

30

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

A ja tam trochę Autorkę rozgrzeszę z tego zerwania 10 letniego związku. Wiedziała, ze czegoś jej brakuje, nie pasowało jej, facet nie wykazywał inicjatywy, bo "jemu dobrze jak jest", a czy to nie jest egoizm ze strony byłego partnera? Jest i to jeszcze większy niż ten, którym wykazała się Autorka.

Owszem, źle, że aby zakończyć związek, który jej nie pasował musiała znaleźć innego i mieć "powód" do rozstania, ale trudno stało się. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo fakt, że wolałaś zakończyć 10 letni związek w sumie po miesiącu spotykania się z tamtym świadczy o tym, że nie chciałaś walczyć o niego. To nie jest zarzut- to fakt. Nie jest grzechem nie ratowanie czegoś jeśli to coś nam nie odpowiada.

Teraz okazało się, że Twój obecny wybranek to kawał kombinatora i bajarza- gawędziarza. Tutaj nie ma co się zastanawiać tylko podziękować za współpracę i zmienić nr telefonu smile

Co do byłego, poznałaś faceta przez 10 lat. Mieszkałaś z nim, wiesz na co go stać, co potrafi, co Was czeka. Nic nowego się nie wydarzy, nic nie zmieni się o 180*, a może nawet pogorszy, bo on w ramach zemsty będzie się na Tobie odgrywał. Miałaś swoje powody i wątpliwości, żeby go zostawić, ale nie miałaś odwagi tego zrobić w lepszy sposób. Niech to będzie dla Ciebie lekcją na przyszłość.

Skoro byłemu tak zależy, to czy w chwili gdy odeszłaś walczył o Ciebie? Zabiegał? Próbował rozmawiać, ratować, nagle się ogarnął? Jeśli nie, to znaczy, że on albo bardzo niekumaty, albo jemu też zwyczajnie tak bardzo strasznie nie zależało.

On chce do Ciebie wrócić i Ty do niego, bo oboje od 10 lat byliście w związku i nie znacie innego życia. Tobie jak i jemu przydałaby się porządna zdrowa samotność i odnalezienie w sobie tego, czego się naprawdę chce. Kto wie, może za kilka lat znowu się spotkacie i okaże się, że jednak to związek na całe życie? Na razie w obecnym stanie bym na to nie liczyła smile

31

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
Teo. napisał/a:

Nie jest grzechem nie ratowanie czegoś jeśli to coś nam nie odpowiada.

no tak, w dobie kiedy zamiast naprawiać to co się psuje, lepiej kupić sobie nowe
ratowanie czegoś co nam nie odpowiada nie jest passe.

Co do kwestii czy to grzech - trzeba by spytać "specjalistę" od tych spraw smile

32

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

To teraz sugestie:
Z kandydatem nr.1 nawet jeśli się kiedyś tam przypadkiem byście zeszli, to Twoja wtopa i tak wypłynie przy pierwszej większej scysji. Nawet małżeństwa po czymś takim (jeśli nie ma dzieci i kredytów na 100 lat) nie warto ratować...
Kandydat nr.2... to po prostu strata czasu, ale to Twój czas, więc rób jak uważasz... poza tym już go usprawiedliwiasz, że to, że tamto, szkoda czasu i atłasu...

Teo napisał/a:

Skoro byłemu tak zależy, to czy w chwili gdy odeszłaś walczył o Ciebie? Zabiegał? Próbował rozmawiać, ratować, nagle się ogarnął? Jeśli nie, to znaczy, że on albo bardzo niekumaty, albo jemu też zwyczajnie tak bardzo strasznie nie zależało.

Byłby idiotą bez odrobiny godności, gdyby po dorobieniu poroża, jeszcze latał i walczył o Autorkę.

Zastanawiające jest, czemu Twój ex byłby Ciebie Autorko w stanie z powrotem przygarnąć... jedyne co przychodzi mi w tej chwili do głowy, to tak jak już wspomniałaś on też nie jest krystaliczny...

A trzymając się już terminologii zaprzęgowej, najpierw powinnaś pobyć trochę sama, sprecyzować czego chcesz od życia i w jaki sposób chcesz to osiągnąć, dopiero wówczas powinnaś poszukać kogoś do pary do ciągnięcia tego zaprzęgu zwanego życiem, tak aby tempo waszego kroku było w miarę równe...
Pzdr

33

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
Secondo1 napisał/a:
Teo. napisał/a:

Nie jest grzechem nie ratowanie czegoś jeśli to coś nam nie odpowiada.

no tak, w dobie kiedy zamiast naprawiać to co się psuje, lepiej kupić sobie nowe
ratowanie czegoś co nam nie odpowiada nie jest passe.

Co do kwestii czy to grzech - trzeba by spytać "specjalistę" od tych spraw smile

Naprawiać można jeśli obie strony tego chcą. A exowi Autorki była dobrze tak, jak było, więc on nie widział problemu. Dlatego napisałam, że ratowanie na siłe czegoś, co i tak nam nie pasuje jest bez sensu zwłaszcza jak druga strona ma nas w głębokim poważaniu.

Co do "grzechu" napisałam go w przenośni. Jak bym napisała "zbrodnia", to napisałabyś, że trzeba spytać kryminologa? -.-

34

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
Teo napisał/a:

Co do "grzechu" napisałam go w przenośni. Jak bym napisała "zbrodnia", to napisałabyś, że trzeba spytać kryminologa? -.-

kryminolog nie zna się na wszystkich zbrodniach sad
nie wiem co bym napisała.
Chyba też "trzeba się spytac specjalistę".
ktokolwiek nim jest, ja nim nie jestem.

35

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Teo- dzięki za zdrowe podejście smile
Co do tego, że On się nie starał i też był egoistą wobec mnie- oj racja sad
Mogłam inaczej zakończyć ten związek, a nie zdradzać- pewnie, że tak. Mogłam może bardziej stanowczo komunikować, że coś mi się nie podoba. Mądry człowiek po szkodzie.

Straszną rzecz teraz napiszę, ale wiesz co- gdy często wychodziłam z domu - chciałam zwrócić na siebie Jego uwagę. Mówiłam często złośliwie, że nie wiem, kiedy wrócę, stroiłam się też specjalnie, żeby to widział (chociaż szłam tylko z kumpelą na kawe).  On nigdy nie powiedział , żebym została, żebyśmy spędzili czas razem, czy cokolwiek. Zawsze było tylko "a rób se co chcesz".  Bardzo to przykre.
Po rozstaniu stwierdził, że faktycznie był okres, że wolał komputer ode mnie i że się w tym zatracił. Aha jeszcze jedno- Jego mama , jak się rozstaliśmy- wbiła mu szpilę i powiedziała, że sam sobie jest winny, bo tyle lat w konkubinacie, nie dziwi się , że mi się cierpliwość skończyła yikes i że mógł się oświadczyć. Staliśmy w miejscu przez wiele lat. Odwlekaliśmy wiele spraw.

Pytasz, czy On walczył o mnie, czy się ogarnął.
Nie....
Raz powiedział, że jestem dla Niego zbyt ważna, żeby tak po prostu pozwolić mi odejść. Serce mi stanęło w poprzek, pomyślałam, że On tak bardzo mnie kocha, że mimo zdrady i odejścia, chciałby ze mną być . To było coś niesamowitego.  Ale dodał, że Go zraniłam, że się boi, że nawet gdyby mi wybaczył- to już ciężko by mu było mi zaufać. I ma rację, teraz już wcale się mu nie dziwię. Ciągle byśmy wracali do tego, że Go zdradziłam, byłoby wypominanie. On nie byłby szczęśliwy, ja bym się "poświęcała", siedziała z nim w nim domu, nadskakiwała mu, robiła tak, żeby nie czuł się zazdrosny. Pewnie też do czasu.



Piszecie, że powinnam sobie darować kandydata nr 2, że to strata czasu. Myślicie, że On się nie zmieni? Tacy "bajkopisarze" pozostają tacy sami do końca życia?

Lepiej by było, gdybym była sama, została na jakiś czas ze swoimi myślami, poukładała sobie w głowie.
Wiecie co- obawiam się pustki, samotności hmm

36

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Delanea, nie usprawiedliwiam zdrady, bo to świństwo, ale w 98% zawsze są winne temu dwie strony. Radzimy sobie w życiu jak umiemy i nie każdy jest mądry na zapas. Źle zrobiłaś, że zdradziłaś. Źle zrobiłaś, że odeszłaś w taki sposób i weszłaś od razu w nowy związek, ale czasu nie cofniesz i możesz wyciągnąć tylko wnioski.

Co do kandydata nr 2, pytasz się nas, czy się zmieni. Zadaj sobie pytanie, czy mimo rozmów, tłumaczeń i Twoich prób zmienił się kandydat nr 1? Czy mimo Twojej zdrady i odejścia zmienił się?

Kandydat nr 2 nie ma najmniejszego powodu, żeby się zmienić, bo po co?

Pustka i samotność to pojęcia, które są w Twojej głowie, ponieważ nie jesteś samotna i nie musi być pusto. Masz rodzinę, przyjaciół, znajomych, masz pracę, zainteresowania i hobby. Nie masz powodów się tak czuć. Boisz się zwyczajnie nie mieć chłopaka i chyba jesteś z tych, co wyznają zasadę, że "chłop żeby jaki, wcale nie piękny".
NAUCZ się żyć dla siebie sama ze sobą. Nie jest to proste, ale potem bardzo procentuje, najczęściej w cudowne i udane związki smile

37 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-26 16:51:21)

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Zamiast komunikować swojemu byłemu słownie co jest nie tak i jak chcesz to zmienić, to próbowałaś go zmanipulować. I niech teraz się domyśli, niech zareaguje, niech będzie zazdrosny?
Przeciez to jest standardowe pytanie kobiet "czy on sie nie zmieni"? Moze zmieni, za lat 10. Dasz radę? I prze 10 lat sie męczyć, by pozniej zobaczyc innego człowieka i powiesz, że nie w takim sie zakochałaś? To nie działa.

Teo jak często sie z Tobą zgadzam to w kwestii zdrady wcale. Zdrada to zdrada. Nie ma usprawiedliwienia.
Chcesz kogoś innego to koncz obecną relację. Wina moze byc, tak, ale za rozpad związku. Nie za zdradę. Bo powodem zdrady moze byc dosłownie wszystko - od tego ze ktos jest za dobry, po to, ze jest za nudny, az po to że jest zbyt okropny.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

38

Odp: Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?
thepass napisał/a:

Zamiast komunikować swojemu byłemu słownie co jest nie tak i jak chcesz to zmienić, to próbowałaś go zmanipulować. I niech teraz się domyśli, niech zareaguje, niech będzie zazdrosny?
Przeciez to jest standardowe pytanie kobiet "czy on sie nie zmieni"? Moze zmieni, za lat 10. Dasz radę? I prze 10 lat sie męczyć, by pozniej zobaczyc innego człowieka i powiesz, że nie w takim sie zakochałaś? To nie działa.

Teo jak często sie z Tobą zgadzam to w kwestii zdrady wcale. Zdrada to zdrada. Nie ma usprawiedliwienia.
Chcesz kogoś innego to koncz obecną relację. Wina moze byc, tak, ale za rozpad związku. Nie za zdradę. Bo powodem zdrady moze byc dosłownie wszystko - od tego ze ktos jest za dobry, po to, ze jest za nudny, az po to że jest zbyt okropny.

Ale coś masz problemy z czytaniem uważnym, bo Autorka napisala, że rozmawiała wiele razy o tym co jej nie pasuje, a jej luby odpowiadał "mi tam dobrze". Więc jak słowa nie działają to trzeba czynami, prawda? I ona próbowała jak widać wszystkiego i  nic.

Nie usprawiedliwiam zdrady, napisałam tylko, że w większości przypadków jest to wina obu stron. Zawsze jest akcja- reakcja i tutaj tak było. Oczywiście, że fajnie by było, gdyby ludzie po kolei robili wszystko jak trzeba, ale tak nie jest. Autorka ma poważny problem z byciem sama i nie wyobraża sobie nie mieć chłopaka. To jest problem. Nie usprawiedliwiam jej, tylko piszę jakie są fakty.

Posty [ 1 do 38 z 51 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Karma wraca? Jeśli kogoś skrzywdzisz- to ktoś skrzywdzi Ciebie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018