Proszę o waszą opinię bo sama bardzo się miotam. Jesteśmy 18 lat razem, mamy 6 letnie dziecko. To była wielka miłość, zawsze byliśmy pewni tej miłości, mamy podobne przekonania, sposób myślenia. Mój mąż jest dobrym człowiekiem, dobrym ojcem. Życie toczyło się po prostu normalnie. Od roku czasu mój mąż bardzo narzekał na pracę przychodził bardzo sfrustrowany, próbowałam mu pomóc, ale jakoś nie potrafiłam. Od kilku miesięcy bardzo się odsunął ode mnie, pewnego dnia powiedział gdy nalegałam na rozmowę, że chyba coś się wypaliło w nim. Czułam instynktownie, że chodzi o kobietę. To były ciężkie miesiące, nie chciał rozmawiać, ja często płakałam. Niedawno dowiedziałam się prawdy..ma romans z kobietą od kilku miesięcy. Powiedział, że ją kocha, ale nie potrafi nas zostawić. Dałam mu czas żeby się zastanowił co czuje i żeby zdecydował. Ale on nie potrafi się zdeklarować. Powiedział, że wie, że z nią nie będzie (ona ma męża i dziecko) ale niestety nie powiedział że chce walczyć o odbudowę naszego związku. To trwa już miesiąc i nie wiem co robić, kocham go i chciałabym walczyć o tą miłość, ale wiem też że moja miłość za dwoje nie starczy, że to on musi chcieć. Mogę poprosić go żeby się wyprowadził żeby odczuł co może stracić i samej złapać dystans. Bo wiem, że życie z nim teraz gdy to ja inicjuję jakąś bliskość (przytulenie się, rozmowę) będzie dla mnie tylko cierpieniem. Proszę napiszcie co sądzicie.
monia... wątek dla ciebie.. wspomóz swoim doświadczeniem
dobra - masz rację -NIE POZWÓL MU na ciepłą kołderkę i bezpieczeństwo w domu i seks i atrakcję z inną
NIECH SIĘ WYPROWADZI - dopóki nie jest pewien
ile tu mamy takich przykłądów i sytuacji
to, co przezywasz jest trudne - nie jesteś sama, uwierz
ale doświadczenia kobiet mówią, że czekanie, az się mąż okresli
jednostronna walka o związek i faceta -nic nie dają
TO on musi walczyć o ciebie i wasza rodzinę
to on musi odczuć, co jest do stracenia
on musi WYBRAĆ
dobra.. MUSI wybrać
bo teraz już wybrał, podjał decyzję
zdecydował, że wasz wieloletni zwiazek, relacja, miłośc, rodzina, są warte tego, by je stracić dla romansu z MĘŻATKĄ Z DZIEĆMI...
owtorze ci oczy... naprawdę chcesz walczyć o tego faceta?/
kulkumiesięczny romans? granie na dwa fronty??
NIE - to on może walczyć o ciebie
NIE ZASŁUGUJE, żeby walczyć o niego
nie jest teraz niczym dobrym, niczym wartościowym, kłamał oszukiwał, ranił cię bez zmrużenia okiem
romans nie zaczyna się w godzinę
pielęgnował relacje z kochanką, zakochiwał się w niej, zaczął z nią sypiać
wszystko robił świadomie, z rozmysłem WIEDZĄC CO ROBI
uświadom mu - że ty nie jesteś jego własnością i nie będzi8esz czekać na niego, az mu się za przeproszeniem.... wymydli...
tylko taka strategia niesie skutki...
3 2014-05-23 13:01:11 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-05-23 13:02:44)
Witaj.Po pierwsze przykro mi z powodu tego, co Cie dotknelo a po drugie powiem Ci, ze tutaj historii podobnych do Twojej jest bardzo duzo i raczej nie konczą sie one dobrze.oczywiscie nie wszystkie i nie zawsze ale nawet jesli z tą kobieta Twoj maz nie bedzie to to, ze sie wypalil, nie wie co dalej nie wrozy nic dobrego...trafi sie kolejny obiekt i znow moze wpasc bo przeciez sie wypalił w malzenstwie.Dobrze zauwazylas, ze to on musi chciec walczyc, sama nic nie zrobisz.
Idac tropem dobrej ksiazki poradze Ci cos- nie płacz,nie pros-to tylko zniecheca, wiem, ze wiele osob tak robi bo kierują sie emocjami ale wtedy druga osoba czuje sie jeszcze gorzej osaczona i utwierdza sie w przekonaniu, ze nie chce zyc dalej w takim zwiazku.Po prostu daj mu wolną rękę-powiedz, ze chcialas zawalczyc,kochasz go ale nie da sie w pojedynke tego ratowac, poradzisz sobie bez niego.Tylko to moze mu otworzyc oczy.Jak zobaczy, ze dajesz mu wolną drogę to sie zacznie dopiero zastanawiać czy warto i czy naprawde tego chce.
Zycze wszystkiego dobrego
Kolejny mąż, który jest zbyt biedny, zbyt delikatny, by podjąć decyzję o reaktywacji związku lub jego zakończeniu.
Kolejny, który podjął decyzje, by nie brać na swe barki odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Kolejny, który nie potrafi, nie umie, nie jest w stanie.
Kolejny, który zapomniał, że zdradzając dokonał wyboru.
Kolejny, który będąc katem, robi z siebie ofiarę.
Masz bidusia w domu, który nie umie podjąć decyzji? To Ty podejmij decyzję o wystawieniu go za drzwi.
dzięki End_aluzja, potrzebuję takie spojrzenia z boku.
On gdy rozmawialiśmy zgodził się z tym że albo są oni albo my, no ale...jeżeli nawet jesteśmy my to niestety nie okazuje tego, albo okazuje, ale zbyt mało. Przyznaję, że to ja go poprosiłam by mnie przytulał teraz i on to nieraz robi z "własnej" inicjatywy, ale jakoś tak czuję, że robi bo jest mu mnie żal i wie jak bardzo cierpię. A ja czekam na słowa: "wybacz, chcę walczyć o nas, daj mi szansę". A on nic nie mówi. On jest po prostu pewien mojej miłości, chociaż powiedziałam też, że jeśli on mnie nie kocha to ja nie chcę z nim żyć, nie chcę skorupy małżeństwa, że zasługuję na miłość i żeby po prostu uczciwie odpowiedział sobie czy jest w stanie mi to dać, bo jeżeli nie to ja nie chcę jego, resztek po kimś. On kiwa głową że rozumie ale chyba nie wierzy, że mogę coś zrobić.
6 2014-05-23 13:12:47 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-05-23 13:16:47)
Nic nie działa tak dobrze i oczyszczająco jak zamaszysty kop w 4 litery... Kobieto szanuj się, bo on na pewno nie szanuje Ciebie.
U Sol też tak to się zaczynało...
http://www.netkobiety.pl/t68207.html
poczytaj to tu podobna historia .
Wielokropek, MamNalijki dzięki.
Wiecie boję się że ja mu próbowałam wiele rzeczy wytłumaczyć, przetłumaczyć i on naprawdę przyznawał mi rację..tylko co z tego.
Macie rację bo zwala na mnie ciężar podjęcia decyzji, a wiecie decyzja że zostawiasz za sobą kawał fajnego życia, że zmieniasz życie swojego dziecka jest bardzo trudna. Bo może warto jednak jeszcze poczekać.
Już staram się płakać i nie proszę jego żeby został, powiedziałam mu że jest wolnym człowiekiem i może odejść. Nie potrafię robić awantur, krzyczeć...po prosu chcę postąpić jak najmądrzej dla mnie, dla wszystkich
9 2014-05-23 13:18:23 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-05-23 13:22:12)
Kolejny mąż, który jest zbyt biedny, zbyt delikatny, by podjąć decyzję o reaktywacji związku lub jego zakończeniu.
Kolejny, który podjął decyzje, by nie brać na swe barki odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Kolejny, który nie potrafi, nie umie, nie jest w stanie.
Kolejny, który zapomniał, że zdradzając dokonał wyboru.
Kolejny, który będąc katem, robi z siebie ofiarę.Masz bidusia w domu, który nie umie podjąć decyzji? To Ty podejmij decyzję o wystawieniu go za drzwi.
Heh, wystawienie za drzwi? Niech się wyprowadzi? Pamiętaj, że póki małżeństwo trwa to wszystko jest WASZE WSPÓLNE. Więc powyższe rady traktuj z przymrużeniem oka.
Tak samo zmień Kolejny na Kolejny/Kolejna.
A rada moja: terapia szokowa, wstrząs.
Pozbaw go złudzenia, że tak naprawdę on decyduje.
Teraz ty nabierz dystansu, nawet jak teraz tego nie zrobisz to spraw wrażenie, że działasz w kierunku rozwodu.
Szykuj się na wojnę, zbieraj dowody jego zdrady - nawet jak nie masz (teraz) zamiaru ich wykorzystać.
Przejmij piłeczkę. Twój Mąż buja w obłokach i jest w tej chwili Panem sytuacji.
Jeśli masz jeszcze ochotę na niego patrzeć to rozważ to co napisałem i zawalcz, ale inteligentnie.
On musi odczuć jak wiele zaryzykował, bo w tej chwili ma w domu kurkę do której wróci jak mu się bzykadełko znudzi. Wybij mu to z głowy.
Cycki do przodu, dobra mina do złej gry i zobaczysz, otrząśnie się.
Nic nie działa tak dobrze i oczyszczająco jak zamaszysty kop w 4 litery... Kobieto szanuj się, bo on na pewno nie szanuje Ciebie.
assassin, wiem co napiszesz, ale mój mąż mnie szanuje jestem tego pewna. Może jest "impotentem decyzyjnym" i zapomniał o naszej rodzinie, ale nigdy nie był dla mnie niedobry, nie powiedział złego słowa o mnie. Przez te miesiące gdy było źle miedzy nami on po prostu milczał i mnie unikał bo miał poczucie winy i tego że mnie krzywdzi. Nie chcę go bronić ale znam go tyle lat. I dlatego właśnie z tego powodu jakim jest człowiekiem zastanawiam się co zrobić
dobra23, tłumaczyłaś mu? A co i po co? Czy on nagle zachorował i stracił umiejętność myślenia? Nie, on jakiś czas temu podjął decyzję i, jak widać, ani myśli ją zmieniać. JEMU taka sytuacja odpowiada. TOBIE - nie. On nie chce odejść.
Wystawienie go za drzwi, jak rozumiem, nie musi oznaczać braku możliwości jego powrotu. Wystawienie za drzwi to pokazanie (nie mówienie, tłumaczenie, proszenie, it.p.) tego, na czym Tobie zależy i co dla Ciebie jest ważne. Zapragnie dalej wieść z Tobą życie a Ty będziesz chciała tego samego, to zejdziecie się. Ale katować się jego obecnością, gdy dalej ciągnie romans?
rafatal, gdyby wątek założył (i opisał podobną sytuację) mężczyzna, mój poprzedni post zaczynałby się słowami 'Kolejna żona'. ![]()
dobra pamiętaj o tym
zasługujesz na to, bybyc dla kogoś jedyną, pepkiem świata i zasługujesz na miłość
wiesz co mnie naprawde, ale tak naprawde wkeeerwia??
że facet, który okazał się totalnym dupkiem, pierdołą, chujoplątem, sierotą, kłamcą, oszustem... UWAŻA - że dla ciebie jest jak deszcz, woda na pystyni, jedyna szansa na życie
i że jak cię zostawi, to suchniesz jak roslinka doniczkowa - twoje żródełko. raj na ziemi spełnienie i bez niego nie istnioejesz, nie możesz być szczęsliwa
Dobra, mój mąż mnie zdradził. miał romans. nie zackohał się, nie obiecywał, prosty układ. niewazne///
ale ja jak się dowiedziałam zrobiłam coś, czego jak widziałąm nie zrobił chyba nikt, odkąd czytam to forum
powiedziałam mu, że są tylko dwie drogi
pierwsza jest taka, że odchodzi natymiast, że jesli ona jest tak wazna, że zaryzykował trwałośc naszej rodziny, nasze plany i marzenia - to ja absolutniwe nie będe go zatrzymywać, nie chcę go tutaj. chce być jedyna kochana i na to zasługuje
albo - jeśli popełnił błąd, jeśli uważa, że kocha mnie i jestem najwazniejsza - to MOGĘ dac mu szansę. ale JA nie obiecuję, że będe potrafiła z tym żyć, że uda nam się odbudowac ten związek, ja nie daję gwarancji, jak się to skończy
nie wiem, czy będe potrafiła po tym wszystkim z tym zyć.... że możemy spóbować, że dam mu szansę, bo za nami 17 udanych, dobrych ;lat i może to wystarczy jako kapitał na nowe...
mój mąż został
zerwał kontakt z kochanką - do dzisiaj wie o tym, że każdy kontaklt z tamtą ( a mineły cztery lata) telefon, spotkanie - oznacza ŻE WYBRAł i że to KONIEC naszego związku
i uwierz dobra.... gdybym dowiedziała się, że utrzymuje z nią kontakt zrealizowałabym "odejście" natychmiast - KONIEC - bez prawa powrotu
mój mąz został. poświęcił długie lata na odbudowanie mojego zaufania, poczekał, az naucze się go cenić i kochać na nowo, przyjmował wszystkie uczucia i słowa, które mu mówiłam, dzielił ze ,mna bół.. był ze mną. walczył o mnie..
on wie, że DRUGIEJ SZANSY nie dostanie
i nie jest moim ddżem a ja jego kanią
o nie
on wie, że ja zasługuję na miłość i spełnienie
portek nie potrzebuje bo mam swoje
a pieniadze? stabilizacja? jakoś da się żyć.. a ja wiem, że nic nie było w moim życiu trudniejsze i bardziej bolesne, niż to zycie z nim po zdradzie i ten bóół
i wiem, że nigdy więcej takiej szansy nie dam
więc dobra
kochasz go?? (na razie, bo uwierz, stara miłośc zniknie - musi pojawić się inna, nowa, od nowa...) to nie walcz o ten związek, nie walcz o niego
uświadom mu, że to on ma walczyć o ciebie
dobra, życie się nie kończy
ONO SIE JUŻ SKONCZYŁO
NIGDY nie wróci to co było
nigdy nie zapomnisz
'nigdy nie bedzie miedzy wami jak dawniej
to już przeszłość
nie licz na to, że zamkniesz ozy i obudzisz się z ubytkami pamięci
całe życie będziesz pamietać to, co przeżywasz a emocje - choćby te, gdy będziesz to pp0o latach wspominać, będa tak samo in=tesywne, ból cierpienie, złośc, nienawiść...
to wszystko jeszcze przed tobą
MOŻESZ się na to zgodzić tylko pod jednym warunkiem- że on będzie z tobą i bedzie o ciebie walczył
inaczej nigdy nie zyskasz zaufania do niego.. i do siebie - swojej wartości, atrakcyjności
naprawde chcesz, aby twój mąz został z tobą, po9nieważ - juest mu ciebie żal????
assassin napisał/a:Nic nie działa tak dobrze i oczyszczająco jak zamaszysty kop w 4 litery... Kobieto szanuj się, bo on na pewno nie szanuje Ciebie.
assassin, wiem co napiszesz, ale mój mąż mnie szanuje jestem tego pewna. Może jest "impotentem decyzyjnym" i zapomniał o naszej rodzinie, ale nigdy nie był dla mnie niedobry, nie powiedział złego słowa o mnie. Przez te miesiące gdy było źle miedzy nami on po prostu milczał i mnie unikał bo miał poczucie winy i tego że mnie krzywdzi. Nie chcę go bronić ale znam go tyle lat. I dlatego właśnie z tego powodu jakim jest człowiekiem zastanawiam się co zrobić
Widzisz to wszystko to standardowy standard... Może postaraj się o sprzymierzeńca z tamtej strony, wiesz w ogóle kim jest nowszy model? Poza tym poszukaj w wyszukiwarce forum historii Sol do złudzenia przypomina Twoją...
I jeszcze jedno, wybacz, ale ja tu szacunku nie widzę, kilkumiesięczny romans nijak się ma do dbania o drugą osobę...
Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża. Boję się że ona trochę nim manipuluje, chociaż to przecież nie zmienia niczego między nami. Jeżeli on się zdeklaruje że zakończy ten romans to przecież i tak nie o to mi chodzi....Nie chcę mieć w domu cierpiącego z miłości do innej faceta, którego kocham ja.
Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża. Boję się że ona trochę nim manipuluje, chociaż to przecież nie zmienia niczego między nami. Jeżeli on się zdeklaruje że zakończy ten romans to przecież i tak nie o to mi chodzi....Nie chcę mieć w domu cierpiącego z miłości do innej faceta, którego kocham ja.
kocha, ale biedny nie może z nią byc, bo ona ma meża i dzieci... i on by pewnie jej odebrał dzieci, a dzieci są najważniejsze, więc się tylko bzykają i do siebie wzdychają
jest z tobą tylko dlatego, bo nie może być ze swoją ukochaną
jest z tobą bo to bezpiecznie i stabilnie jeśc obiady i mieć gdzie mieszkać a jednoczesnie wdychać do dziuni..
jest z tobą tylko dlatego - bo po co zmieniać wygodny układ dla bzykanka, które i tak ma na podorędziu
dobra - ja bym powiedziałą tak:
wybieraj
ale jedno ci tylko powiem
jesli zamierzasz mnie oszukiwac, zadeklarujesz, że zostajesz z nami, i mnie kochasz, a będziesz dalej kontaktował się, rozmawiał, spotykał,m bzykał z kurewną.... ZAWIADOMIE JEJ MĘŻA
i wasz raj się skończy
więc miej świadomośc, że więcej kłamstw i oszustw w tym domu nie bedzie
Męża to ja bym zawiadomił w pierwszej kolejności. Dla Jego (tego męża) dobra.
Koleś żyje w Matrixie, niech wróci do żywych.
dziękuję wam wszystkim, trochę kubeł zimnej wody z waszej strony..ale może tak trzeba.
Assassin tak wiem kim jest nowszy model, koleżanką z pracy, zagubioną, z niskim poczuciem wartości, która nie ma odwagi odejść od niedobrego męża. Chociaż ostatnio dowiedziałam się, że chodzą na terapię. Muszę to wszystko przemyśleć i ułożyć jakoś w głowie. Ja naprawdę wiem, że to tylko można ocalić, spróbować odbudować jeżeli to on zawalczy o mnie...wiem..wiem. I tak przykro, że stara się może trochę ale mówi: "nie wiem co czuję, i nie wiem co będzie za zakrętem..." czyli chce żeby wszystko się jakoś potoczyło samo.
Męża to ja bym zawiadomił w pierwszej kolejności. Dla Jego (tego męża) dobra.
Koleś żyje w Matrixie, niech wróci do żywych.
mąż już wie, ona powiedział mu podobno dużo wcześniej, miała nadzieję, że pozwoli jej odejść...ale według mojego męża on jest typem psychopaty, który ją dręczy, szantażuje, grozi samobójstwem, ciągle sprawdza.
Ja to widzę tak, że mój mąż się zakochał po prostu i chce ją uratować.
Głupia jestem
dobra23, czytając Twe posty mam wrażenie, że przeniosłam się w czasie i czytam posty 'moniaCo' z okresu, gdy jej mąż (teraz już eks) był 'biednym misiaczkiem', który kochał dwie kobiety i był pełen dobrej woli, tylko... nie mógł podjąć decyzji.
a ty co jesteś?? MEBEL?? który poczeka az pan łaskawca znowu dupa na nim usiądzie???
dobra, uwiesz, tylko terapia wstrząsowa
tylko i wyłącznie
on musi wiedziec - co ma do stracenia
i\a nie wgapiać się w to, co ma do zyskania
Dobra23, przestań go bronić, bo to kawał dupka.
dobra23, czytając Twe posty mam wrażenie, że przeniosłam się w czasie i czytam posty 'moniaCo' z okresu, gdy jej mąż (teraz już eks) był 'biednym misiaczkiem', który kochał dwie kobiety i był pełen dobrej woli, tylko... nie mógł podjąć decyzji.
muszę poczytać ten wątek :-)
boję się tego co będzie... ten strach o przyszłość o ewentualne nieodwracalne zmiany niestety jeszcze determinuje moje postępowanie. Trzeba mieć odwagę, jak ty End_aluzja , a ja się boję chyba że on się wyprowadzi i niestety już to będzie koniec. Muszę to sama przed sobą przyznać i stawić temu czoła.
No wlasnie boisz sie postawic ultimatum, bo boisz sie ze moze wybrac druga opcje.
Ale postaraj sie zmierzyc ze swoim strachem.
Dasz rade.
A nawet jesli wybierze kochanke, to znaczy ze zwyczajnie nie jest Ciebie wart!!!
. ten strach o przyszłość o ewentualne nieodwracalne zmiany niestety jeszcze determinuje moje postępowanie.
ja się boję chyba że on się wyprowadzi i niestety już to będzie koniec. .
dobra, ale nieodwracalne zmiany zaszły
KONIEC już nastąpił
potrzebujesz moni....
poprosze ją o wsparcie dla ciebie;)
dziękuję wam wszystkim, aż się poryczałam teraz...
Jestem z tym sama nie mówiłam nikomu tylko jednej koleżance ale jej teraz nie ma. Niestety nie mam wielu znajomych, przeprowadziliśmy się do większego miasta jakiś czas temu no i trochę jestem sama. Mój mąż był zawsze moim przyjacielem...smutne
dobra. będzie cięzko, wiesz przecież
ale naprawde nie pozwól mu pławić się w poczuciu bezpieczeństwa i pewności, że ty będziesz czekać, kochać
bo wtedy skupia się na zabieganiu o nią
uświadom mu, że ciebie może stracić
niech to zrozumie
i tyb tez zrozum
to nie ty masz walczyć o te rodzinę, ale on
czy ty rozumiesz, że dla niego jest dobrze, bezpiecznie i emocjonalnie ciekawie?
WIESZ, CO POWIEDZIAŁ MĄŻ MONI PO ROZWODZIE, GDY MONIA MIAŁA JUŻ PARTNERA?? NA JEJ TEKST "FAJNA BABKA JESTEM PRZECIEŻ" POWIEDZIAŁ- TAK WIEM, ALE TO STRACIŁEM/..
W KAŻDYM RAZIE TAKI BYŁ WYDŻWIEK
a monia przez rok czekała, i wspierała swojego męża, była najlepsza żoną, walczyła.. żebu został z nią
ostatecznie -jak juz odszedł - czuła żal do samej siebie -jak mogła tak się dac upodlić...
dobra - zlikwiduj jego poczucie bezpieczenstwa, potrząśnij nim
uswiadom, że nie jestes na wieczność
uświadom, że dziecko będzie mieszkać z tobą, że on się musi wyprowadzić
uświadom, że finansowo pogorszy się waqm życie znaczocą, że logistcyznie zmienia się wszytsko, uświadom, że wasze rodziny się dowiedza, jak bedzie wyglądał w oczach rodziców, waszych przyjaciół i znajomych
uświadom mu - że DAŁ TOTALNIE DUPY
Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża.
Wiesz jak to było .
Ona ma niedobrego meża
A twoj mąz mowił o tobie ze ma niedobra żone.
I oboje pocieszali sie w tych swoich nieszczęśliwych małżeństwach
Takie dwa nieszczesliwe misie .
Twoj mąz jest taki , bo miał nadzieje ze jak kurewny mąż sie dowie to kurewna odejdzie od meża i beda juz razem .
Ale kurewna zawiodła jego zaufanie - bo przeciez ta nieszczesliwa w małzenstwie kurewna chodzi na terapie z tym swoim niedobrym męzem i prawdopodobnie chca cos ratowac....
Mozesz walczyc ale tylko terapia wstrzasowa jak radza inni . Niech wie co u Ciebie straci bo inaczej nie zrozumie .
Wiem co przechodzisz , u mnie sie udało . ![]()
Wiem, że w to nie wierzysz - ja w to też nie wierzyłem dopóki nie przekonałem się na własnej skórze, ale...
TYLKO WSTRZĄS i zdecydowane, DRASTYCZNE działania.
Zadziałaj wbrew sobie, bo to co teraz wyczyniasz wpycha go jeszcze bardziej w jej ramiona...
dziękuję wam wszystkim, aż się poryczałam teraz...
Jestem z tym sama nie mówiłam nikomu tylko jednej koleżance ale jej teraz nie ma. Niestety nie mam wielu znajomych, przeprowadziliśmy się do większego miasta jakiś czas temu no i trochę jestem sama. Mój mąż był zawsze moim przyjacielem...smutne
Powtórzę jeszcze raz z męskiej perspektywy... pojedziesz z nim na miękko to przegrasz, więcej niż do tej pory. Odnośnie tamtej, ja zawsze kiedy jest mętna sytuacja, traktuję to co słyszę z przymrużeniem oka, więc Twój jm może sobie w d... wsadzić farmazony, że ona jest biedną ofiarą psychopaty i zaufaj mi, mam rację...
dobra23 napisał/a:Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża.
Wiesz jak to było .
Ona ma niedobrego meża
A twoj mąz mowił o tobie ze ma niedobra żone.I oboje pocieszali sie w tych swoich nieszczęśliwych małżeństwach
Takie dwa nieszczesliwe misie .
Twoj mąz jest taki , bo miał nadzieje ze jak kurewny mąż sie dowie to kurewna odejdzie od meża i beda juz razem .
Ale kurewna zawiodła jego zaufanie - bo przeciez ta nieszczesliwa w małzenstwie kurewna chodzi na terapie z tym swoim niedobrym męzem i prawdopodobnie chca cos ratowac....
Mozesz walczyc ale tylko terapia wstrzasowa jak radza inni . Niech wie co u Ciebie straci bo inaczej nie zrozumie .
Wiem co przechodzisz , u mnie sie udało .
ryba81 masz bardzo dużo racji, tylko w jednym nie - mój mąż nigdy nie narzekał że ma niedobrą żonę, (wiem znowu go bronię), ale on mówi mi to wprost, że ona nie jest lepsza, ładniejsza, mądrzejsza ode mnie w niczym..tylko po prostu się zakochał. Jedyne co udało mi się psychicznie ocalić w sobie to to, że ja nie czuję się gorsza od niej.
Widziałam ją, wiem o niej dużo.
On chyba nawet zdaje sobie sprawę, że gdyby zamieszkali razem to po pewnym czasie to by nie wyszło.
He he.
Mamy dwie ofiary: mąż autorki, bo...
no w sumie nie wiadomo czemu, ale cierpi, ciężko mu i w ogóle.
I jego kochanka.Bo ona też cierpi.Wszak jej mąż to potwór i psychopata.Nie potrafi cierpliwie i z wyrozumiałością patrzeć jak małżonka rżnie się na boku z kolegą z pracy.Psychopata.
ryba81 napisał/a:dobra23 napisał/a:Wielokropek, on nie ciągnie tego romansu on po prostu powiedział że ją kocha. Ona go rozczula bo jest typem ofiary, podobno ma niedobrego męża.
Wiesz jak to było .
Ona ma niedobrego meża
A twoj mąz mowił o tobie ze ma niedobra żone.I oboje pocieszali sie w tych swoich nieszczęśliwych małżeństwach
Takie dwa nieszczesliwe misie .
Twoj mąz jest taki , bo miał nadzieje ze jak kurewny mąż sie dowie to kurewna odejdzie od meża i beda juz razem .
Ale kurewna zawiodła jego zaufanie - bo przeciez ta nieszczesliwa w małzenstwie kurewna chodzi na terapie z tym swoim niedobrym męzem i prawdopodobnie chca cos ratowac....
Mozesz walczyc ale tylko terapia wstrzasowa jak radza inni . Niech wie co u Ciebie straci bo inaczej nie zrozumie .
Wiem co przechodzisz , u mnie sie udało .
ryba81 masz bardzo dużo racji, tylko w jednym nie - mój mąż nigdy nie narzekał że ma niedobrą żonę, (wiem znowu go bronię), ale on mówi mi to wprost, że ona nie jest lepsza, ładniejsza, mądrzejsza ode mnie w niczym..tylko po prostu się zakochał. Jedyne co udało mi się psychicznie ocalić w sobie to to, że ja nie czuję się gorsza od niej.
Widziałam ją, wiem o niej dużo.
On chyba nawet zdaje sobie sprawę, że gdyby zamieszkali razem to po pewnym czasie to by nie wyszło.
Pomysl racjonalnie - gdyby kurewnie mowił jaka to ma piekna , super wyrozumiała zone, ze jest szczesliwy w małzenstwie , ze zona jest wyjatkowa i jedyna to kurewna na to by poszła. ???
Dla Ciebie dla twoich uszu jest jedna wersja " ona nie jest lepsza, ładniejsza, mądrzejsza ode mnie w niczym"
dla kurewny druga - jest biednym nieszczęśliwym misiem w małżeństwie.
Jest jeszcze jedna możliwość, tamten facet w końcu pęknie i przywiezie Ci qrewnę razem z walizkami pod drzwi... no cóż ja bym tak zrobił...
No dziewczyny ale okrutne jesteście. Nie zlitujecie się nad biednym misiem? Przecież on tak bardzo kocha, chce ratować kochankę księżniczkę od złego męża okrutnika, a wy tu tak się pastwicie. Ja bym mu wypożyczyła białego konia niech jedzie ją ratować, przecież to taaaaka miłość jest.
A teraz serio: dobra23, gdyby nie mąż okrutnik, który nie chce dać rozwodu kurewnie to na 100% męża byś nie miała już w domu. Skoro mąż nie może być z kochanką, to pozostaje mu tak zwany substytut. Ty jesteś tym substytutem. Zapełniaczem jego smętnego bycia. Jego ewentualną opcją, z którą, no dobra będzie, bo sprząta, pierze i prasuje. Zapasowym kołem, który zna, a który tak czule się nim zajmuje, martwi się o biedaka. Nie zrobiłaś NIC co powinnaś była zrobić w tej sytuacji.
Po co on ma się starać skoro ty nawet nie dałaś mu ultimatum? Zamiast wyrzucić go na zbity pysk ty się z nim głaszczesz?
Lubisz się tak szmacić?
Chcesz się kochać z facetem, który zamiast ciebie widzi kochankę? Chcesz patrzeć na jego zakochaną gębę i wiedzieć, że nie myśli o tobie, lecz o innej? Chcesz codziennie kłaść się w łóżku obok faceta, który jest z tobą tylko fizycznie? Który nie chce cię dotknąć, przytulić, bo traktuje to jak zdradę kochanki?
chcesz do końca swoich dni zastanawiać się w czym jestem gorsza, czy brzydsza i czy znów mi tego nie zrobi?
dobra weź przestać się litować nad tym skur... i posłuchaj rad dziewczyn. No chyba, że chcesz iść obok białego konia jako straż przyboczna ratować kurewnę?
myślicie żeby nie czekać długo z rozmową?
trochę mnie nakręciliście na te zdecydowane działania.
Myślałam jeszcze, żeby zaproponować nam terapeutę...
może to z nim powinien ktoś porozmawiać, a nie tylko "przekonująca" żona.
Właściwie to ja w takiej spokojnej rozmowie przedstawiłam mu już dwie drogi: że albo zostaje i stara się, ale musi w to uwierzyć, albo może po prostu odejść.
Tylko wiecie, to były takie przedstawione mu (teraz widzę to) "propozycje" a on nic do tej pory nie wyartykułował.
Chyba, że to, że jest ciągle z nami powinnam odczytać jako wybór tej pierwszej drogi ?
A to chyba powinno być jak ultimatum, nie.
rafatal napisał/a:Męża to ja bym zawiadomił w pierwszej kolejności. Dla Jego (tego męża) dobra.
Koleś żyje w Matrixie, niech wróci do żywych.mąż już wie, ona powiedział mu podobno dużo wcześniej, miała nadzieję, że pozwoli jej odejść...ale według mojego męża on jest typem psychopaty, który ją dręczy, szantażuje, grozi samobójstwem, ciągle sprawdza.
Ja to widzę tak, że mój mąż się zakochał po prostu i chce ją uratować.
Głupia jestem
zaraz wyjdzie na to, ze to bohater, bo mezatke ratuje z opalów
kochana przeczytaj dokladnie te wszystkie rady tutaj, pisza ci je bardzo doswiadczone zyciowo osoby
jest tu sporo wrecz identycznych historii do twojej
musisz stanac na nogi i odwrocic sytuacje,nie daj sie wbic w role ratujacej twoj zwiazek bo to twoj mąz nawalił i nawala na calej linii, zakochal sie bedac w malzenstwie,to nie ty masz teraz flaki wypruwac
podejrzewam, ze to trudne, tez mam meza i czuje sie niejako od niego zalezna,gdyby mi taki numer wywinal pewnie bym przezyla koszmar ale trzeba sie wziac w garsc i pomyslec logicznie a logicznie rzecz biora to twoj maz powinien sie zdecydowac i zawalczyc o was,nie ty bo to nie ty sie zakochalas
On chyba nawet zdaje sobie sprawę, że gdyby zamieszkali razem to po pewnym czasie to by nie wyszło.
DOBRA?????
i to jest (przepraszam moderatorki) KUREWSKO DOBRY POWÓD- ŻEBYŚ TY Z NIM BYŁA
dziewczyno -otrząśnij się
ona nie jest łądniejsza mądrzejsza, pięknieszja, ALE JĄ KOCHA!!!!!!!
nie potrafgi was zostawić.. zamknąć tego rozdziału - BO NIE MA DOKĄD PÓJSĆ!!!!!
ludzie, trzymajcie mnie bo nie wytrzymam
może jesteś ładniejsza, ale mądrzejsza, to chyba jednak nie
dobra
koniec pitulenia
CO ZAMIERZASZ ZROBIĆ ZE SWOIM ŻYCIEM?
zamierzasz być szczęsliwa?
czy po tych wielu latach małżeństwa - bardzo udanego - nie zasługujesz chociaż na szacunek i to, żeby ktoś - szanoeny małżonek sobie tobą doopy nie wycierał??
zasługujesz na szczęscie? szacunek?
No dziewczyny ale okrutne jesteście. Nie zlitujecie się nad biednym misiem? Przecież on tak bardzo kocha, chce ratować kochankę księżniczkę od złego męża okrutnika, a wy tu tak się pastwicie. Ja bym mu wypożyczyła białego konia niech jedzie ją ratować, przecież to taaaaka miłość jest.
A teraz serio: dobra23, gdyby nie mąż okrutnik, który nie chce dać rozwodu kurewnie to na 100% męża byś nie miała już w domu. Skoro mąż nie może być z kochanką, to pozostaje mu tak zwany substytut. Ty jesteś tym substytutem. Zapełniaczem jego smętnego bycia. Jego ewentualną opcją, z którą, no dobra będzie, bo sprząta, pierze i prasuje. Zapasowym kołem, który zna, a który tak czule się nim zajmuje, martwi się o biedaka. Nie zrobiłaś NIC co powinnaś była zrobić w tej sytuacji.
Po co on ma się starać skoro ty nawet nie dałaś mu ultimatum? Zamiast wyrzucić go na zbity pysk ty się z nim głaszczesz?
Lubisz się tak szmacić?
Chcesz się kochać z facetem, który zamiast ciebie widzi kochankę? Chcesz patrzeć na jego zakochaną gębę i wiedzieć, że nie myśli o tobie, lecz o innej? Chcesz codziennie kłaść się w łóżku obok faceta, który jest z tobą tylko fizycznie? Który nie chce cię dotknąć, przytulić, bo traktuje to jak zdradę kochanki?
chcesz do końca swoich dni zastanawiać się w czym jestem gorsza, czy brzydsza i czy znów mi tego nie zrobi?dobra weź przestać się litować nad tym skur... i posłuchaj rad dziewczyn. No chyba, że chcesz iść obok białego konia jako straż przyboczna ratować kurewnę?
Ania34 twoje słowa są bolesne dla mnie...prawdziwe :-(
muszę to przetrawić i zebrać siły jakoś.
myślicie żeby nie czekać długo z rozmową?
trochę mnie nakręciliście na te zdecydowane działania.
Myślałam jeszcze, żeby zaproponować nam terapeutę...
może to z nim powinien ktoś porozmawiać, a nie tylko "przekonująca" żona.Właściwie to ja w takiej spokojnej rozmowie przedstawiłam mu już dwie drogi: że albo zostaje i stara się, ale musi w to uwierzyć, albo może po prostu odejść.
Tylko wiecie, to były takie przedstawione mu (teraz widzę to) "propozycje" a on nic do tej pory nie wyartykułował.
Chyba, że to, że jest ciągle z nami powinnam odczytać jako wybór tej pierwszej drogi ?
A to chyba powinno być jak ultimatum, nie.
Opcje dobre przedstawilas tylko, ze to jego ,,staranie sie" to mu nie wychodzi zbytnio, wy zyjecie w zawieszeniu a on niby sie decyduje...
jeszcze napisz, ze seks uprawiacie to juz w ogole, po co cokolwiek zmieniac w takim ukladzie?
dobrze zauwazylas, ze to powinno byc ultimatum typu:
tak jak napisala end aluzja: albo zostajesz i faktycznie sie starasz i jestes ze mna bo mnie kochasz ( i ma to stwierdzic) albo jak nie jest pewien to niech sie wyprowadzi na czas zastanawiania sie
ta wyprowadzka to wcale nie zamkniecie drogi...nawet bym powiedziala, ze otwarcie...
Chyba, że to, że jest ciągle z nami powinnam odczytać jako wybór tej pierwszej drogi ?
Zle odczytujesz . On wybrał bo nie ma gdzie isc , on ma ugotowane , posprzatane , ma zone ktorej jestem pewien , bo zona go przeciez nie zostawi , bo zona go tak bardzo kocha. On jest z wygody i poczucia bezpieczenia ze go nie wyrzucisz, nie zostawisz.
Wiec po co on ma sie starac o zone skoro on ma wszystko . A ze tobie brakuje meża to juz chyba nie jego problem , bo on jest w innym swiecie .
Tak rozmowa , natychmiastowa.
Mowisz warunki :
albo wyprowadza sie bo ty nie jestes Teresa Miłosierdzia , przystania czy poczekalnia. I nie bedziesz czekac na jego przemyslenia i przebudzenie.
masz tę siłę
chcesz ratowac to małżeństwo
to walcz
ale nie terapią
otwórz oczy romantyka i powiedz- o nie kochany
nie można mieć ciastka i zjeśc ciastko
masz tylko dwa wyjścia
w te, albo wewte
ale jesli tu zpostajesz- urywasz definitywnie kontakt z kurewną, szukasz innej pracy.
dobra23 napisał/a:On chyba nawet zdaje sobie sprawę, że gdyby zamieszkali razem to po pewnym czasie to by nie wyszło.
DOBRA?????
i to jest (przepraszam moderatorki) KUREWSKO DOBRY POWÓD- ŻEBYŚ TY Z NIM BYŁAdziewczyno -otrząśnij się
ona nie jest łądniejsza mądrzejsza, pięknieszja, ALE JĄ KOCHA!!!!!!!
nie potrafgi was zostawić.. zamknąć tego rozdziału - BO NIE MA DOKĄD PÓJSĆ!!!!!ludzie, trzymajcie mnie bo nie wytrzymam
może jesteś ładniejsza, ale mądrzejsza, to chyba jednak nie
dobra
koniec pituleniaCO ZAMIERZASZ ZROBIĆ ZE SWOIM ŻYCIEM?
zamierzasz być szczęsliwa?
czy po tych wielu latach małżeństwa - bardzo udanego - nie zasługujesz chociaż na szacunek i to, żeby ktoś - szanoeny małżonek sobie tobą doopy nie wycierał??zasługujesz na szczęscie? szacunek?
End_aluzja to czego chcę to być szczęśliwa! nawet jeżeli oznacza to koniec mojej miłości małżeństwa rodziny
Dlatego chcę podjąć mądrą decyzję i przemyśleć wszystko na spokojnie, zebrać siły, posłuchać kogoś kto był w podobnej sytuacji.
Dlatego chcę podjąć mądrą decyzję i przemyśleć wszystko na spokojnie, zebrać siły, posłuchać kogoś kto był w podobnej sytuacji.
Wiekszosc z nas jest zdradzonych .
Czesci sie udało
czesci nie
Ale ty działaj .
Witaj dobra ![]()
Masz ochotę poczytać jak to było u mnie?
Bliźniaczo podobna sytuacja, z tym, że koleżaneczka mojego mężusia była wolna.
Tu masz link do mojej historii...
http://www.netkobiety.pl/t26910.html
Jest tego czytania trochę.
Ja pozwoliłam na długi rok zastanawiania się, upokarzania, deptania mojej godności...
Ostatecznie odszedł do tamtej...tej prawdziwej miłości jego życia.
Gdybym mogła cofnąć czas, zaoszczędziłabym sobie tego roku cierpień. Ale nie umiałam wtedy sobie wyobrazić życia bez niego.
Myślałam, że nic bez niego nie znaczę, że on jest całym moim światem.
Poczytaj...
myślicie żeby nie czekać długo z rozmową?
Jaką k###a rozmową?
Powiem Ci tak: on ogólnie wie, czego się spodziewać po Tobie.
Widzi Twoją zbolałą minę i już wie, że będzie kłapanie dziobem.Wie, że musi Ci sprzedać jakiś fajnie brzmiący kit, żebyś nie męczyła kilka dni.A potem znów.
Czy ubierzesz to w formę ultimatum, czy czego tam chcesz- nieważne.
Nawet jak się wielce postawisz, to on i tak wie, że w kilka dni Cię urobi i wróci do puntu wyjścia.
Wiesz dlaczego?
Bo każda baba tak ma.Bez urazy.
Więc go zaskocz.Nie wdawaj się w rozmowy, ultimata, których i tak nie wcielisz w życie i tylko pokażesz jaka jesteś rozbita...
Złóż pozew o rozwód z jego winy.Po cichu, nie daj po sobie poznać nic.
Jak dostanie wezwanie to go wyrwie z butów.Jego wina oznacza, że zabierasz wszystko i dostajesz alimenty.
Możesz być pewna że realna perspektywa kataklizmu życiowego bardziej skłoni go do działania, niż Twoje kłapanie dziobem.
I wtedy zobaczysz co i jak...
Wiesz- pozew możesz zawsze wycofać, to tylko kawałek papieru...
monia, zanim dobra przebrnie przez te tysiące postów- napisz jej - jak się czujesz sama ze sobą teraz, po prostu napisz jej - jak piekną, madra i szczęsliwą kobietą jesteś
pokaż jej, że tak wełąsnie jest i będzie
Możesz być pewna że realna perspektywa kataklizmu życiowego bardziej skłoni go do działania, niż Twoje kłapanie dziobem.
I wtedy zobaczysz co i jak...
Wiesz- pozew możesz zawsze wycofać, to tylko kawałek papieru...
Popieram, atak z zaskoczenia może mu trochę wyrównać dopływ krwi w główkach...
dobra23 napisał/a:myślicie żeby nie czekać długo z rozmową?
Jaką k###a rozmową?
Powiem Ci tak: on ogólnie wie, czego się spodziewać po Tobie.
Widzi Twoją zbolałą minę i już wie, że będzie kłapanie dziobem.Wie, że musi Ci sprzedać jakiś fajnie brzmiący kit, żebyś nie męczyła kilka dni.A potem znów.
Czy ubierzesz to w formę ultimatum, czy czego tam chcesz- nieważne.
Nawet jak się wielce postawisz, to on i tak wie, że w kilka dni Cię urobi i wróci do puntu wyjścia.
Wiesz dlaczego?
Bo każda baba tak ma.Bez urazy.
Więc go zaskocz.Nie wdawaj się w rozmowy, ultimata, których i tak nie wcielisz w życie i tylko pokażesz jaka jesteś rozbita...
Złóż pozew o rozwód z jego winy.Po cichu, nie daj po sobie poznać nic.
Jak dostanie wezwanie to go wyrwie z butów.Jego wina oznacza, że zabierasz wszystko i dostajesz alimenty.
Możesz być pewna że realna perspektywa kataklizmu życiowego bardziej skłoni go do działania, niż Twoje kłapanie dziobem.
I wtedy zobaczysz co i jak...
Wiesz- pozew możesz zawsze wycofać, to tylko kawałek papieru...
podoba mi się pitagoras
tobie zgotował kataklizm dobra
a dla niego ciągle ciepła pierzynka i kapcioszki w bezpiecznym domu
a propos - jak dałam mężowi szansę, to miałam schowane kopie wiadomości, jego kalendarz, który potwierdzał, gdzie bywał (więc jakby co mogłabym dowieźć, że się spotykał z kurewną), adres i dane osobowe kurewny, inne 'smaczki" na ewentualny rozwód
nie po to, żeby się na nim wyżywac i walczyć - ale żeby mu uświadomić, że przy rozwodzie ZREALIZUJEMY mój scenariusz na życie
on raz dupy dał
ja nie miałam zamiaru dawac swojej
nie zabiegałabym o rozwód z orzeczeniem winy.... ale zawsze karta przetargowa przy podziale majątku jest...
mozna kochać, mozna cierpieć, ale durniem być nie mozna
dobra, on powinien całowac ziemię po której stapasz
a jak nie chce - to go jeszcze spakuj - jak nie ma dokąd iśc to do mamusi niech idzie
niech jej opowie, że go fiutek zaswędział przy koleżance z pracy i rozwala 18 lat związku z tego powodu, istnieje ewentualnośc że mamunia pasa z szafy wyjmie i z dupy my wytrzepie puszczanie się z kurewną...
dobra - WSZYSTKO W TWOICH R EKACH
tylko ty zadecydujesz, co zrobisz ze swoim zyciem
TYLKO ty jestes za to odpowiedzialna
TYLKO TY poniesiesz tego konsekwencje
49 2014-05-23 15:18:03 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-05-23 15:22:05)
monia, zanim dobra przebrnie przez te tysiące postów- napisz jej - jak się czujesz sama ze sobą teraz, po prostu napisz jej - jak piekną, madra i szczęsliwą kobietą jesteś
pokaż jej, że tak wełąsnie jest i będzie
A więc...:)
Dałam radę, chociaż myślałam, że już nic w życiu dobrego mnie nie spotka, miałam myśli samobójcze i tylko to, że w moim życiu jest córka, nie pozwoliło mi tej głupoty zrobić.
Grono życzliwych osób, zarówno z reala jak i z tego forum, pomogło mi przetrwać pierwsze godziny, dni, miesiące.
Spięłam poślady..wniosłam pozew o rozwód, podział majątku i alimenty. Eks w tym swoim rozmemłaniu zgodził się na wszystko, czego zażądałam.
Później próbowałam sobie udowodnić, ze jeszcze mogę się komuś podobać, że jakiś facet się mną zainteresuje....
Zafundowałam sobie przygodę z facetem kompletnie nie z mojej bajki...później tego żałowałam. Bo swoją wartość próbowałam udowodnić sobie w idiotyczny sposób.
Wrzuciłam na luz...spędzałam z moja córką dużo czasu, jej było potrzebne moje wsparcie. Ciężko to przeżyła, bo tata wiele dla niej znaczy...i dobrze. Staram się, aby miała z nim dobry kontakt. Zresztą na eksa nie mogę powiedzieć złego słowa...nie zaniedbuje kontaktów z małą...chociaż widzę, że próbuje jej rekompensować braki trochę zbyt mocno ją rozpieszczając.
Po jakimś czasie na imprezce poznałam pewnego mężczyznę......zaiskrzyło...motylki zaczęły fruwać...
I fruwają do dziś
Pokochał moja córkę jak własną...mała go zaakceptowała, polubiła.
Wprowadził się do mnie ze swoim kotem i paprotką ![]()
Jestem szczęśliwa ![]()
to tak w bardzo telegraficznym skrócie ![]()
piekny telegraficzny skrót
leżałaś na podłodze i prosiłaś, żeby nie odchodził
a teraz żyjesz pełnią życia i jesteś szczęsliwa...
Monia super, ze Ci sie poszczescilo, dajesz nadzieje, ze na jednym facecie swiat sie nie konczy
mam nadzieje, ze autorce to choc troche pomoze
no i rada pitagorasa tez niczego sobie
piekny telegraficzny skrót
leżałaś na podłodze i prosiłaś, żeby nie odchodził
a teraz żyjesz pełnią życia i jesteś szczęsliwa...
Widać moje dno, to była ta podloga ![]()
Jestem szczęśliwa...tylko, że teraz to nie facet jest moim centrum wszechświata. On jest dopełnieniem całości ![]()
moniaCo fajnie się czyta takie zakończenia. Nie często na forum mamy okazję. Większość tu popłacze i odchodzi bez słowa jak się sprawy potoczyły.
Że tez trzeba przejść taką gehennę, żeby zdać sobie sprawę z tego ile jesteśmy naprawdę warte.
Pewnie nie jedna zazdrości ci tego kota i paprotki. ![]()
Tak mi się jeszcze nasunęło:
tytuł wątku świadczy, że nie za bardzo kumasz sytuację.
Mąż się zakochał w mężatce.
Mężatka ma na tyle oleju w głowie, że nie chce odejść od męża.Nota bene trudno się dziwić- iść w nieznane z kolesiem, który znów może się zakochać...
Nieważne.
Więc jaki on-przepraszam bardzo- ma wybór?
Żaden.
Że niby co, czy wybrać ją, czy Ciebie..?Wszak ona nie chce.Obecna sytuacje jest dla niego jedyną opcją.Siedzieć na dupie i czekać co zrobi ona- czy w ogóle coś zrobi?
W tej chwili jesteś zdołowana, przyda Ci się ostry wkurw: a zatem uświadom sobie:
Twój mąż nie ma do podjęcia żadnej decyzji.
O TWOIM MAŁŻEŃSTWIE DECYDUJE TAMTA PANI.To od jej ew. działań zależą jakiekolwiek kroki Twojego męża.
W praktyce oznacza to, że jeśli ona odejdzie, to on Cię zostawi i poleci do niej.Jak nie odejdzie- to będziesz miała to co masz; będziesz pocieszycielką nieszczęśliwie zakochanego.
Możesz odwrócić sytuację i rzeczywiście postawić sprawę tak, że albo Ty albo ona.W taki sposób jak opisałem wyżej.
Bo póki co, on uważa za oczywistą oczywistość, że Ty będziesz się go trzymać rękami i nogami.Więc Cię olewa.
kurde tak wiele jest prawdy w tym co piszecie ale ciężko się to czyta... beczę jak bóbr.
Ochłonę i pomyślę.
Wiem jedno nie pozwolę z siebie zrobić ofiary.
Jeszcze teraz nie za bardzo wiem jak się za to zabrać.
Czy tak jak piszą net-faceci (dzięki wielkie chłopaki jest mi potrzebny właśnie taki punkt widzenia z drugiej strony), czy może zdecydowana rozmowa i ultimatum z określonym terminem jego wyprowadzki?
moniaCo - brak mi słów...,dzięki za wszystkie słowa.
Nie wiem czy w rozmowie nie wyrzucić mu, że naraża nas na duże kłopoty finansowe. Teraz mamy kredyt na mieszkanie. Sama tego nie udźwignę. A przecież on też się musi utrzymać. Dwóch mieszkań za to nie kupimy...przykre że kasa też ma znaczenie. Chociaż akurat to nie jest to czego boję się najbardziej. Poza tym nie chcę małżeństwa związanego tylko kredytem.
Więc nie wiem czy wogóle mu to uświadamiać.
Mam ochotę mu pokazać drzwi, naprawdę ....i boję się że on zwiesi głowę i poprostu wyjdzie...
..przyznaję się do tego ![]()
Ultimatum jest dobre, ale w momencie gdy będziesz konsekwentna w działaniu. Zazwyczaj jednak ze strony kobiety konczy sie na straszeniu, gadaniu, a jednocześnie
"Mam ochotę mu pokazać drzwi, naprawdę ....i boję się że on zwiesi głowę i poprostu wyjdzie..."
Więc "chcesz, ale nie chcesz". Jak mozesz byc konsekwentna w takiej sytuacji? Przeciez jesli odejdzie tak łatwo, to wiesz co to oznacza?
(...)to były takie przedstawione mu (teraz widzę to) "propozycje" a on nic do tej pory nie wyartykułował. (...)
Czasem, by nie rzec, że najczęściej to nie o sam tekst chodzi, tylko o melodię.
Ten sam tekst można powiedzieć tak, by był odczytany albo jak błaganie, albo jak ultimatum.
(...)Mam ochotę mu pokazać drzwi, naprawdę ....i boję się że on zwiesi głowę i poprostu wyjdzie...
..przyznaję się do tego
On też o Twym lęku wie i... korzysta z tej wiedzy.
wiem, że wie. On nawet potwierdził w rozmowie że nie czuje że może coś stracić. Tak thepass to prawda " chcę ale nie chcę" bo się zwyczajnie boję. Ale znam też siebie i potrafię być konsekwentna w działaniu, chociaż serce będzie mi się wyrywało by błagać żeby został (jeżeli wybierze odejście). Mam nadzieję że dam radę
Determinacji życzę.
W jej pojawieniu się ułatwia uświadomienie sobie własnych uczuć.
Naprawdę uczuciem, które przeżywasz na wieść o tym, że był z inną kobietą w łóżku i że ja kocha jest miłość? Na pewno jest to smutek?
A może (co podejrzewam starannie ukrywasz), to wściekłość, by nie nazwać tego bardziej dosadnym określeniem? Do zahamowania tak silnych uczuć trzeba użyć bardzo dużej ilości własnej energii. Energii, która można spożytkować w zupełnie inny sposób.
I zapewniam Cię, Twój mąż będzie miał wówczas zupełnie inne odczucia.
Determinacji życzę.
W jej pojawieniu się ułatwia uświadomienie sobie własnych uczuć.
Naprawdę uczuciem, które przeżywasz na wieść o tym, że był z inną kobietą w łóżko i że ja kocha jest miłość? Na pewno jest to smutek?
A może (co podejrzewam starannie ukrywasz), to wściekłość, by nie nazwać tego bardziej dosadnym określeniem? Do zahamowania tak silnych uczuć trzeba użyć bardzo dużej ilości włąsnej energii. Energii, która można spożytkować w zupełnie inny sposób.
I zapewniam Cię, Twój mąż będzie miał wówczas zupełnie inne odczucia.
Moje uczucie gdy o tym myślę to totalne przygnębienie, czuję jak mi serce łomocze i ten wszechogarniający strach, czuję się "sparaliżowana".
Naprawdę nie czuję wściekłości, może momentami ale szybko mi przechodzi. Chyba mam takie usposobienie raczej jestem typem tonizującym konflikty... co teraz widać chyba działa na moją niekorzyść bo mój mąż doskonale o tym wie.
monia... wątek dla ciebie.. wspomóz swoim doświadczeniem
dobra - masz rację -NIE POZWÓL MU na ciepłą kołderkę i bezpieczeństwo w domu i seks i atrakcję z inną
NIECH SIĘ WYPROWADZI - dopóki nie jest pewienile tu mamy takich przykłądów i sytuacji
to, co przezywasz jest trudne - nie jesteś sama, uwierz
ale doświadczenia kobiet mówią, że czekanie, az się mąż okresli
jednostronna walka o związek i faceta -nic nie dają
TO on musi walczyć o ciebie i wasza rodzinę
to on musi odczuć, co jest do stracenia
on musi WYBRAĆdobra.. MUSI wybrać
bo teraz już wybrał, podjał decyzję
zdecydował, że wasz wieloletni zwiazek, relacja, miłośc, rodzina, są warte tego, by je stracić dla romansu z MĘŻATKĄ Z DZIEĆMI...owtorze ci oczy... naprawdę chcesz walczyć o tego faceta?/
kulkumiesięczny romans? granie na dwa fronty??NIE - to on może walczyć o ciebie
NIE ZASŁUGUJE, żeby walczyć o niego
nie jest teraz niczym dobrym, niczym wartościowym, kłamał oszukiwał, ranił cię bez zmrużenia okiem
romans nie zaczyna się w godzinę
pielęgnował relacje z kochanką, zakochiwał się w niej, zaczął z nią sypiać
wszystko robił świadomie, z rozmysłem WIEDZĄC CO ROBIuświadom mu - że ty nie jesteś jego własnością i nie będzi8esz czekać na niego, az mu się za przeproszeniem.... wymydli...
tylko taka strategia niesie skutki...
niestety, nie mogę nic więcej powiedzieć jak POPIERAM.
Ja bym jeszcze dodała może, żebyś pobawiła się w teatr (wiem, że w środku bardzo cierpisz) - udaj, że Cię już to nie obchodzi ta cała historia z nim, każ mu się wyprowadzić i tyle.
A jeśli będzie chciał to wróci. Ale ja bym sk...yna już nie przyjmowała pod dach.
Rozwód z orzeczeniem o winie. I tyle.
Wściekłość "sama" Ci przechodzi?
Zamiast rozwiązywać konflikty, tonizujesz je? Jakie masz z tego tytułu (bo masz, skoro taki przyjęłaś sposób zachowania) korzyści?
Gdybyś jednak pozwoliła sobie na ujawnienie uczuć, to co musiałabyś zrobić? Innymi słowy, przed czym chroni Cię stan "sparaliżowania"?
Czy czasem korzyścią nie jest to, że ktoś nie odchodzi? Strach przed tym, że ktoś porzuci, gdy sie mu "postawimy"?
naprawdę nie postępuję tak umyślnie, specjalnie
...ale może w podświadomości wolę być taka, żeby przypadkiem swoim gniewem nie sprowokować jego...do odejścia?
...zmuszacie mnie do takiego myślenia.... a wnioski bolą.
Kurczę jestem tchórzem, nie potrafię siebie postawić na pierwszym miejscu!!!
Źle traktuję samą siebie
moniaCo - czytam twój wątek....o boże ile podobieństw w moim zachowaniu i męża, aż boję się czytać co dalej