Witajcie. Dziś pokłóciłam się z mężem tak że postanowiłam się wyżalić. Czytałam podobny wątek tu którego autorką jest mimiPu. Jesteśmy 2,5 roku po ślubie rok temu nasze życie legło w gruzach a przynajmniej moje przez teściów. Tuż po ślubie okazało się ze mąż wziął dwa małe na szczęście kredyty dla rodziców spłaciliśmy je bo kwota nie przeważała 6 tys. Byłam zła lecz obiecali że oddadzą więc się trochę uspokoiłam. Po ślubie trafił nam się wydatek mały chcieliśmy tego oboje więc go zrealizowaliśmy po jakimś czasie połowa pieniędzy miała zostać zwrócona z Unii. Zaplanowałam że kupimy sobie autko nowe lub wykończymy sobie troszkę domu. Wszystko było oki mąż podzielał moje zdanie do dnia gdy zadzwonili z banku. Mąż prawie wbiegł do domu i powiedział że pojedziemy po odbiór kasy lecz w połowie drogi dostałam zimny prysznic. Powiedział że jest jeszcze coś trzeci kredyt na dużą kwotę który wziął również na siebie a oni przez trzy lata nie spłacili i on musi spłacić bo nasza inwestycja zostanie wstrzymana inaczej. Przepłakałam tydzień dzwoniłam do teściowej powiedziała że będą oddawać znów uwierzyłam ale tyle już minęło a my nie dostaliśmy ani grosza. Mam żal do męża bo gdyby powiedział przed ślubem o kredytach to bym za niego nie wyszła i poczekała aż go spłacą. Moi rodzice od dnia ślubu nam pomagali i od narodzin dziecka. Wzięli nam samochód na siebie a mąż obiecał że pierwszą ratę spłacimy my bo mamy kasę ale to nie prawda. Mieszkamy u moich rodziców gdyby moi rodzice dowiedzieli się o tym że spłaciliśmy kredyt za wspólne pieniądze to by nas wyrzucili pewnie a moi teście nam nie pomogą. Zbliża się spłata raty auta dziecko nam zachorowało poważnie a oni nawet grosza nie dali wzięli sobie kredyt i sobie spłacają a nam ani grosza. Czuję w środku rozdarcie ostatnio miałam koszmarne myśli że jeżeli nam kasy nie oddadzą to czeka nas rozwód przez moich teściów. Nie jeżdżę do nich bo patrzeć na nich nie mogę. Jak mam dalej żyć jak wyciągnąć kasę bo ja im nie daruje a mój głupi mąż tłumaczy mi i sobie wmawia że oni nie mają kasy. Nawet nie interesuje ich wnuczka która jest ciężko chora nawet nie zapytali czy nam potrzeba na szpital i na leczenie
Przepraszam że tyle słów wylałam ale musiałam.
2 2014-05-22 22:22:03 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-05-22 22:27:24)
Witaj!oszukal cie dla rodzicow.chyb to sensu nie ma. Nie ty jedna.lojalnosc kuleje strata zaufania.cios.nie wiem co ci doradzic. Milosc umarla.on ja zabil.twoj maz.
powiedziałam mu że mnie oszukał tak samo jak oni tak szczerze to staram się myśleć pozytywnie ale mnie to przytłacza. Niby jesteśmy razem ale coś we mnie tak pękło ze aż takiej miłości nie odczuwam.
"coś pękło".
szkoda naiwna, miało być tak pięknie.
nie wiem czemu rodzice świadomie i celowo rozwalają życie swoim dzieciom.
"coś pękło".
szkoda naiwna, miało być tak pięknie.
nie wiem czemu rodzice świadomie i celowo rozwalają życie swoim dzieciom.
Nie wyobrazam tak sobie "zalatwic' swoje dzieci..........to okropne,jak mozna zyc na kredyt ,a do tego nie poczuwac sie do splaty.....twoj maz jest wobec Ciebie nie wporzadku i powinnas z nim porozmawiac tak na ostrzu noza........bo za chwile dowiesz sie o nastepnym kredycie zaciagnietym na nazwisko twojego meza!
Nie wyobrazam sobie.... nawet pozyczyc jakies malej kwoty od swojego dziecka...bo wiem ,ze dzieci sa na dorobku i to my rodzice powinnismy wrazie czego pomagac,a nie zyc na" konto" swoich dzieci !Brrrrrrrrrr ![]()
krysiu znam matki ktore potrafia ciagnac alimenty od dzieci i chlac za to.
ja bym sie z takim gagatkiem rozwiodła i niech spada, bo długi bedzie splacac sama naiwna.
7 2014-05-24 11:16:13 Ostatnio edytowany przez nika89 (2014-05-24 12:41:02)
Nie da się z nim porozmawiać bo ciągle mówi bierz dzwon jedz bo on nie ma zamiaru a do tego jak się poklocimy to sobie pornosy ogląda i galerie erotyczne z jakimiś lafiryndami. Dobija mnie to a jak mu mowie ze dla mnie to zdrada to udaje ze wszedł bo chciał moja reakcje zobaczyć
Do nika89, musisz coś z tym zrobić i to już. Jak nie zareagujesz to może zdarzyć się tak iż na Twoje dzieci, a wnuki teściów spadnie obowiązek splacania ich kredytów.Niektórzy tak mają,biorą kredyty przez całe życie bez względu na to czy ich stać czy też nie.A tak poważnie, to myślę, że powinnaś szczerze porozmawiać ze Swoimi Rodzicami.Sprawa jest bardzo śmierdząca i raczej pod dywan nie ma co jej zamiatać.Tymbardziej, że w samym środku tego piekiełka jest chore, potrzebujące pomocy dziecko. Musisz stawić czoła sytuacji, porozmawiać z Rodzicami skoro nawet Twój małżonek jest obojętny wobec problemu.Po rozmowie i ustaleniu czy możesz liczyć na ich wsparcie ładniutko mężusia spakować i wysłać do Teściów. Dać np. tydzień na zastanowienie się i znalezienie wyjścia.Jak nie poskutkuje, działać dalej, konsekwentniej.Najgorszym byłoby brak reakci z Twojej strony.
jaja sobie robisz , mama śpi z wami . Mieszkasz u siebie ( z dzieciństwa ) i nie wiesz dlaczego .Nie lubię takich kobiet . Powinnaś czym prędzej poprosić o wizytę u psychologa . Dla ciebie to może dom, a dla niego to koszmar. Teściu , teściowa przecież to inne życie - oni już nie uprawiają sex , tylko trują
Do men0000 nie robię jaj sobie. Moi rodzice nie trują i sam mówił ze z moimi dogaduje się lepiej a mieszkamy na innym piętrze niż oni.
Do payapa nic się zrobić nie da. Swoim nie powiem bo by chyba nas odrazu wywalili do teściów. Przynajmniej tak uważam. Moich teściów syn i dziecko juz nie obchodzi widzę tylko kasa
Tesciowie paskudni - jedna sprawa, ale mąż maminsynek i kłamczuch - druga. Obie te sprawy sa fatalne i szczerze z serca współczuję...
12 2014-05-25 07:36:16 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-05-25 07:39:25)
Jak czytam takie historie to az chce sie zostac singlem.
payapa napisał/a:Do nika89, musisz coś z tym zrobić i to już. Jak nie zareagujesz to może zdarzyć się tak iż na Twoje dzieci, a wnuki teściów spadnie obowiązek splacania ich kredytów.Niektórzy tak mają,biorą kredyty przez całe życie bez względu na to czy ich stać czy też nie.A tak poważnie, to myślę, że powinnaś szczerze porozmawiać ze Swoimi Rodzicami.Sprawa jest bardzo śmierdząca i raczej pod dywan nie ma co jej zamiatać.Tymbardziej, że w samym środku tego piekiełka jest chore, potrzebujące pomocy dziecko. Musisz stawić czoła sytuacji, porozmawiać z Rodzicami skoro nawet Twój małżonek jest obojętny wobec problemu.Po rozmowie i ustaleniu czy możesz liczyć na ich wsparcie ładniutko mężusia spakować i wysłać do Teściów. Dać np. tydzień na zastanowienie się i znalezienie wyjścia.Jak nie poskutkuje, działać dalej, konsekwentniej.Najgorszym byłoby brak reakci z Twojej strony.
papaya to nie tak.ja mysle ze jak dom przepisany to beda dlugi ale maz moze nie przyjac spadku i dlugow.
Co moze naiwna?i dlatego opyla sie zyc bez slubu. Ja i tak byn go wywalila.zwiazek na dlugach to jak zwiazek z hazardem albo alkoholem.
jak pojedzie to nie wróci , on po prostu chyba ma gdzieś czy jego rodzice oddadzą nam kasę bo wie że moi rodzice zawsze nam pomogą chyba będę musiała zacząć od tego aby moi rodzice nam nie pomagali i wtedy może on zacznie wymagać od swoich bo zawsze mówi że nie mają a sytuacja u nich jest zupełnie inna bo się dowiadywałam. Oni go oszukują mówią że nie mają żeby nam nie pomóc. Czuję się oszukana coraz częściej się kłócimy i już się nie dogadujemy zaczynam zastanawiać się nad separacją po operacji dziecka bo moich teściów nawet dziecko i operacja nie rusza. Nie mają sumienia i serca. Ostatnio mąż z ciekawości poprosił o pomoc o 200 zł to od tamtego telefonu nie dzwonią czyli od tygodnia mają to gdzieś a to był taki malutki trik żeby sprawdzić czy ich ruszy sumienie szkoda im nawet złotówki a szanowny teść dzień w dzień pije sobie przecież mógłby odłożyć i synowi dać. Już mnie bierze jakaś depresja nie radzę sobie z tym wszystkim.
jak pojedzie to nie wróci , on po prostu chyba ma gdzieś czy jego rodzice oddadzą nam kasę bo wie że moi rodzice zawsze nam pomogą chyba będę musiała zacząć od tego aby moi rodzice nam nie pomagali i wtedy może on zacznie wymagać od swoich bo zawsze mówi że nie mają a sytuacja u nich jest zupełnie inna bo się dowiadywałam. Oni go oszukują mówią że nie mają żeby nam nie pomóc. Czuję się oszukana coraz częściej się kłócimy i już się nie dogadujemy zaczynam zastanawiać się nad separacją po operacji dziecka bo moich teściów nawet dziecko i operacja nie rusza. Nie mają sumienia i serca. Ostatnio mąż z ciekawości poprosił o pomoc o 200 zł to od tamtego telefonu nie dzwonią czyli od tygodnia mają to gdzieś a to był taki malutki trik żeby sprawdzić czy ich ruszy sumienie szkoda im nawet złotówki a szanowny teść dzień w dzień pije sobie przecież mógłby odłożyć i synowi dać. Już mnie bierze jakaś depresja nie radzę sobie z tym wszystkim.
Wiesz, gdzie jest problem? Ty ciągle polegasz na innych i liczysz, że inni Ci pomogą. Rodzice Ci pomagają i masz pretensje, że teściowie nie. A może pora tak samodzielnie? Dlaczego nie mieszkacie na swoim? Dlaczego rodzice Wam pomagają? Nie macie pracy? Nic nie robicie? Nie masz swoich pieniędzy? Idź do notariusza i zrób rozdzielność majątkową, jak mąż chce sobie spłacać te kredyty to niech sobie spłaca, ale dlaczego to ma dotykać też Ciebie?
Zamiast w depresje popadać lepiej zacznij się zastanawiać jak sobie poradzić BEZ niczyjej pomocy. Przestań patrzeć na innych i wyliczać ile kto przepija, albo wydaje tylko zajmij się sobą i dzieckiem. Czy ta choroba i operacja dziecka jest faktycznie taka poważna i niebezpieczna, czy napisałaś to tylko po to, żeby wzbudzić większą sensację? Bo i tak się zdarza. Rozumem, że rodzice przeżywają wszystkie choroby dzieci nie mówiąc nic o zabiegach, ale czasem dobrze spojrzeć trzeźwo na sprawę.
Moje dziecko ma raka i to jest prawda a wkurza mnie to ze obiecali nam pomoc skoro nie chcieli mogli powiedzieć ze nie pomogą poza tym kasa która poszła na ich kredyt była nasza wspolna praca jest kasa tez ale ja jestem nauczona ze jak się zobiwiaze do czegoś to się wywiązuje. To niech oni nie wymagają od nas mamy sobie radzić sami mieć dla siebie na dziecko i jeszcze dawać tesciom no sorry ale cos tu jest nie tak. Moi rodzice pomagają nam bezinteresownie mimo iż ja tego nie chce a tesciowie chcą zerowac na nas. A nie mieszkamy na swoim bo moi rodzice maja duży dom
No to mówię, rozdzielność majątkowa i jakimś cudem wymuszenie pieniędzy od teściów.
Jak czytam takie historie to az chce sie zostac singlem.
Ja też mam ochotę być singielką. Nikt za mnie życia nie przeżyje ale jak co do czego, wszyscy gotowi i mądrzy, żeby oceniać, to co robię.
Piszę tak ogółem.
Moja droga, koniecznie powinnaś iść po poradę do prawnika. Jeśli mąż zaciągnął kredyty przed ślubem, to prawdopodobnie nie musisz ich spłacać. W każdym razie nie ze wspólnego majątku. Dzieci również nie powinny być obciążone długami ojca, jeśli zaciągnął je przed ich urodzeniem. Piszę "prawdopodobnie", bo na to są odrębne przepisy, koniecznie to sprawdź.
Emilia dzięki za info może cos mi poradzą
Dlaczego On bierze kasę dla rodziców? Po co im te kredyty? Dorośli ludzie a tacy nieodpowiedzialni.
Rozdzielność majątkowa - to przede wszystkim. A kredyty sprzed ślubu niech spłaca sam. Niech weźmie dodatkową pracę.
Co do dziecka - zrowia i siły życzę. Niewyobrażalne.
Za późno bo splacone były na niego i kończył się czas spłaty wiec nie chciałam zeby miał problemy. Nie wiem na co im to było ale teraz znów wzięli teść na siebie bo juz rentę ma. Kupują głupoty i wydają na co chcą ale nam widzę pomoc nie chcą bo teść wszystkim żądzi ale od nas znów jakiś czas temu chcieli wyrwać ale się nie udało. Nie dziękuję co do Corci zeby nie zapeszac