Witam. Czeka mnie jutro sprawa apelacyjna którą złożył mój były mąż. W tamtym roku na sprawie rozwodowej,Sąd przyznał mi na syna alimenty od ojca dziecka w kwocie 700 zł. Oczywiście b mąż złożył apelacje tłumacząc się tym że nie stać go na taką kwotę ( do tej pory miał 400 zł ) Prowadzi działalność budowlaną ale twierdzi że po opłaceniu pracowników i pozostałych kosztów zostaje mu niewiele. Poza tym motywuje że ma zaciągnięte kredyty oraz że zakupił działkę dla syna i jeśli będzie miał tak duże alimenty to straci tą działkę bo boi się że w razie zaległości w alimentach pójdę do komornika. Stwierdził że jeśli Sąd podtrzyma ten wyrok 700 zł to przestanie wpłacać pieniądze. Zastanawiam się co jest dla mnie bardziej korzystne, czy pozostać przy tych 400 i mieć pewność że je mam czy dążyć do tych 700 i mieć je tylko na papierze.
700 zl, dla kogos kto ma firme budowlana nie jest duzo. Sama musisz zadecydowac czy 700, czy 400. Panowie przy alimentach zawsze robia z siebie bardzo biednych. Ty i tak nie masz gwarancji, ze on zawsze bedzie placil nawet te 400. Jezeli kupil dziecku dzialke to niech ja na to dziecko przepisze. Jezeli sad takie alimenty przyjal, to moim zdaniem powinnas sie tego trzymac, a decyzje zostawic sadowi.
A ja powiem,że lepiej żebyś miała 700 zł, bo nie jest to tylko "na papierze". Może nie płacić, ale alimenty są egzekwowane w pierwszej kolejności przed innymi wierzytelnościami - także kredytami. Tych 400 zł równie dobrze może nie płacić i będzie potrzebna interwerncja komornika.
Już raz byłam u komornika i nic mi to nie dało. Wpłacał taką kwotę aby wstrzymać, bo nasze Polskie prawo mówi że dłużnik nie może uchylać się od płacenia i jest jakaś kwota przyjęta.Tak też on robił. Potem zaczął wpłacać całość. Działki nie chcę przepiać na syna bo ja jako przedstawiciel ustawowy syna do jego pełnoletności mam coś do powiedzenia. Nadmienie że stwierdził że nawet jak Sąd podtrzyma te 700 zł to i tak wystąpi znowu o zanirzenie. I w ten sposób będzie się to ciągnąć nie wiadomo ile a mi już sił i nerw na to brakuje.
5 2014-05-13 20:42:40 Ostatnio edytowany przez szarykotek (2014-05-13 20:47:48)
Ale jeśli sąd podtrzyma stanowisko to wyrok się uprawomocnia, nie może znowu wystąpić o obniżenie alimentów. Skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego w sprawie o alimenty jest niedopuszczalna.
A ja muszę powiedzieć że nie rozumiem tych tatusiów co próbują się uchylić od obowiązku alimentacyjnego. Przecież dają pieniądze na własne dzieci, a żałują każdego grosza jakby mieli komuś obcemu oddać.
I to są co najlepsze kochający tatusiowie - wiem bo mam takiego w rodzinie. Zostawił żonę z trójką dzieci dla innej, wybudował dla niej i jej dzieci z pierwszego małżeństwa dom a jak była żona wystąpiła o podwyższenie alimentów to lament bo on nie ma pieniędzy. Na szczęście sąd nie dał mu wiary i musiał płacić.
Tłumaczyłam mu że to przecież nie dla mnie tylko dla dziecka są te pieniądze ale nie dociera. Powiedział że wie że koszt utrzymania dziecka jest duży ale na pewno nie taki jak przedstawiłam w sądzie.
8 2014-05-13 22:01:51 Ostatnio edytowany przez szarykotek (2014-05-13 22:04:05)
Sąd szacując wysokość alimentów bierze wiele czynników pod uwagę, w tym możliwości zarobkowe i majątkowe ojca, więc to nie tylko zależy od tego jak Ty sprawę przedstawiłaś. Ów pan musiałby dysponować ważnymi powodami żeby jego żądanie zostało uwzględnione. Tak czy siak, wyrok w postępowaniu apelacyjnym się uprawomocni i nie będzie mógł już po raz kolejny się odwoływać.
W apelacji jego adwokat napisał że skoro syn jest w wieku szkolnym ( 3 klasa podstawowa ) to ja mogę poszerzyć swoje godziny pracy. Ewentualnie się dokształcić aby znaleść lepiej płatną prace. Dodano także że Sędzia mnie faworyzował,co jest totalnym absurdem. Zobaczył że b mąż zgrywa cwaniaka i próbuje ukryć swoje dochody to chyba logiczne że przyznał mi racje.Poza tym pieniądze na adwokata to miał.
Rozumiem. Powinien raczej skupić się na tym żeby przedstawić swoją tragiczną sytuację życiową, ale jak się domyślam nie jest zła więc próbuje uwagę przerzucić na Ciebie. Co tu dużo mówić, gra nie fair, żeby nie odbiło mu się to czkawką kiedy komornik 'wejdzie' mu na te jego 'precjoza'...
Tylko żeby mu nie przyszły na myśl przekręty typu "firma na kogoś innego, mimo tego, że on ją prowadzi tak naprawdę". Tak zrobił ojciec mojej - powiedzmy - znajomej. Jego firma stała na jego partnerkę, on teoretycznie bezrobotny, a kasa się lała...
Miejmy nadzieję, że nie, choć na to też są metody (np.skarga pauliańska), tylko że wtedy faktycznie jest "ciąganie się".
Tłumaczyłam mu że to przecież nie dla mnie tylko dla dziecka są te pieniądze ale nie dociera. Powiedział że wie że koszt utrzymania dziecka jest duży ale na pewno nie taki jak przedstawiłam w sądzie.
No, jeśli żądasz od niego 700 zł, tzn. że miesięczny koszt utrzymania dziecka to 1400zł - nie sądzisz, że to jednak sporo?
To, że ktoś ma firmę, to nic nie znaczy. Można mieć firmę i mieć straty.
Weź pod uwagę jeszcze czas, jaki dziecko spędza z ojcem - nie wiem jak wyglądają kontakty, ale policz sobie i ile to jest dni w roku i że to też jego kosztuje. Może zamiast pieniędzy zaproponuj, aby więcej czasu spędzał z synem?
Widzisz, ja np. znam liczne przypadki, kiedy to matka staje na głowie, żeby jak najmniej dziecko widziało się z ojcem i na jak najbardziej uciążliwych dla ojca zasadach, a o jego "prawa ojcowskie" walczy dopiero wtedy, jak trzeba wyciągnąć alimenty.
Zabiera syna na weekendy (1 weekend w miesiącu zostaje u mnie bo on jest młody i też chce gdzieś wyjść ze swoją partnerką) A nawet jak go zabiera to syn jest sam w domu bo oni idą do pracy. Miesięczny koszt utrzymania dziecka u mnie to 1200 zł. Wszystkie koszty ponosiłam ja. W zeszłym roku to ja wyszykowałam syna do komunii on nawet złotówki nie dołożył, w tym roku to samo. Przepraszam dołożył 100 zł do wycieczki i 50 zł na składki w szkole.
Proponuję, żebyś wyliczyła jeszcze raz koszty utrzymania dziecka, wzięła prawnika i zażądała podwyższenia alimentów.
Ile tobie zostaje na życie po zrobieniu opłat i wydatkach na siebie i dziecko?
Absolutnie NIGDY bym się nie zgodziła na takie dziadostwo. Dziecku ma się żyć jak najlepiej.
Jaki znowu bankomat?!! Bankomat daje pieniądze o b mąż nie! To nie są pieniądze dla mnie tylko dla syna. Dziecko ma prawo żyć na takim samym poziomie jak i on. Dlaczego to ja mam ponosić wszelkie koszta a on ma to gdzieś! Rozumiem,gdyby płacił regularnie, dokładał się do ubrań itp a ja bym chciała jeszcze więcej to rzeczywiście było by nie ok. Ale ja chcę tylko na podstawowe rzeczy. Utrzymanie dziecka wiąże się z wyżywieniem,zakupem odzieży,przyborów szkolnych,wycieczek szkolnych, zajęć dodatkowych, opłaty mieszkania,prądu gazu,telefonu,internetu.Ogólnie wszystko z czego korzysta dziecko. Dodam że Sąd wziął pod uwagę że to mnie bardziej absorbuje wychowanie syna niż b męża. Więc w znacznej części ja ponoszę obowiązek alimentacyjny wobec dziecka. Jestem osobą pracującą. Przerobiłam temat pracy po 240 godz pracy w miesiącu i co miałam z tego? Syn pogorszył się w nauce i w zachowaniu bo ciągle mnie nie było w domu. Do tego dziecku było było przykro że nie mam dla niego czasu. Więc proszę mi nie kazać więcej pracować bo dziecko samo się nie upilnuje i nie zadba o siebie a tym bardziej obiadu sobie nie ugotuje!
Ojciec, ktory sie targuje o to ile jablek w miesiacu powinno zjesc jego dziecko, nie zasluguje na miano ojca. Wstyd. Sad wydaje wyrok oparty na faktycznych potrzebach dziecka i mozliwosci zarobkowych ojca, ktory nie majac dziecka na codzien, moze isc i dorobic, bo dysponuje wieksza iloscia czasu niz matka. To samo dotyczy sytuacji, gdzie dziecko jest przy ojcu i obowiazek alimentacyjny ciazy na matce.
Matka to nie dojna krowa!!!
Ciężar wychowania dziecka spoczywa na matce. To matka dba o to, żeby dziecko miało podręczniki, coś w życiu osiągnęło, było szczęśliwe, czuwa przy dziecku jak jest chore itd.
Ojciec pojawia się okazjonalnie na kilkanaście godzin w miesiącu. W przybliżeniu.
To jakiś absurd. My kobiety chyba durne jesteśmy. Może trzeba tak jak oni. Wwalić im dziecko, płacić po kilkaset złotych i spotykać się z dzieckiem kiedy nam pasuje.
Niech sobie zobaczą jak to jest.
Wiem, że nie wszyscy tacy są. Bywają też prawdziwi mężczyźni i tatusiowie.
Niestety wielu traktuje dziecko gorzej niż psa.
To jest skandal. Powinni to nasze prawo zmienić. Dla dobra dzieci.
I zabrać się porządnie za tych co nawet tych śmiesznych alimentów nie chcą płacić. Nie ma kasy to niech bierze dziecko do siebie i się nim zajmuje. Zapłacisz mu te 400 zł miesięcznie, które Ci proponuje.
Będzie miał na lody i kino dla dzieciaka:)
Kiedyś myślałam nad tym aby syna zostawić u niego na miesiąc aby zobaczył jak to jest ale wiem że bym tylko dziecku wyrządziła krzywdę. Wydaje mi się że syn jeżdzi tylko do niego dlatego że tam ma innych kolegów z którymi więcej czasu spędza niż z tatą. Nawet lekcji nie chcę u niego odrabiać. Syn ma dobre wyniki w nauce,jest uzdolniony matematycznie więc chyba to świadczy o tym że dbam o dziecko i muszę mieć czas dla niego. Dobre spostrzeżenie że to mamy dbają o rozwój dziecka,zawsze są przy swoich dzieciach a kochany tatuś nawet nie podziękuje za ten trud w wychowaniu tylko potrafi się chwalić jakiego to mądrego on ma syna. A dzięki komu Pytam?! Mamą!
bet napisał/a:Proponuję, żebyś wyliczyła jeszcze raz koszty utrzymania dziecka, wzięła prawnika i zażądała podwyższenia alimentów.
Ile tobie zostaje na życie po zrobieniu opłat i wydatkach na siebie i dziecko?
Absolutnie NIGDY bym się nie zgodziła na takie dziadostwo. Dziecku ma się żyć jak najlepiej.Na jakie siebie? Jest niezdolna do pracy? Nawet w niepełnym wymiarze czasu pracy? Czy dziecko wymaga całkowitej i stałej opieki? Ma orzeczenie o niepełnosprawności?
Ewidentnie widać, że chce z gościa zrobić chodzący bankomat, a polskie prawo jej na to pozwala.
Uważam, że uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego jest naganne.
Uważam, że facet przed sądem rodzinnym jest skończony, wszystko w majestacie prawa.Dlatego namawiam mężczyzn do głębokich przemyśleń, zanim podpiszą umowę cywilnoprawną z jakąkolwiek panią.
Musiałam napisać bo aż się zagotowałam w środku.
Ty masz w ogóle dzieci? Chyba nie masz i nie miałeś/łaś. Wiesz w ogóle co to znaczy wychowywać dzieci, chodzić z nimi do lekarzy, siedzieć w szpitalu jak coś się stanie, chodzić na spotkania w szkole, wozić na zajęcia dodatkowe i tysiące, tysiące innych.
No, jeśli żądasz od niego 700 zł, tzn. że miesięczny koszt utrzymania dziecka to 1400zł - nie sądzisz, że to jednak sporo?
A gdzie jest napisane, że rodzice muszą łożyć na utrzymanie dziecka proporcjonalnie, w równej wysokości. To rozumowanie jest całkowicie nielogiczne.
kicia
Walcz o godne życie Twojego dziecka bo to TY z nim jesteś cały czas, nie daj się. Weź dobrego adwokata. Ja mam przyznane wysokie alimenty na dzieci, a sąd powiedział, że patrząc na zarobki i styl życia mojego bm alimenty wcale nie są wysokie.
Tak to jest, że ojcowie żałują na swoje dzieci, to jest żałosne, dlatego ja obecnie patrząc na facetów patrzę jaki ma stosunek do dzieci z poprzedniego związku i czy nie żałuje nanich kasy. To pokazuje jakim jest tak naprawdę człowiekiem.
Tylko kobieta może urodzić dziecko. Tak to natura skonstruowała. Można wstrzyknąć spermę i po sprawie. Może dlatego faceci często tak skąpią na dzieci. No niestety taka jest prawda.
Dziecko to nie tylko opieka, wychowanie. Ale to ciągła troska o dziecko. Przeżywanie tego co się w jego życiu dzieje.
Kiedy dziecko choruje nie tylko siedzimy przy łóżku, podajemy lekarstwa. Ale się zwyczajnie o to dziecko martwimy. Kiedy jest mu dobrze jesteśmy pełne radości. Kiedy ma problemy lub się smuci z jakiegoś powodu to nas to również zasmuca.
To taka więź i miłość, której prawdopodobnie niektórzy nigdy nie zrozumieją. Faceci to wykorzystują. Wiedzą, że kobieta sobie odmówi, ale da dziecku.
Kobiety szanujmy się i brońmy interesów naszych dzieci. Właśnie z tej wielkiej miłości do nich.
Walcz kobieto o jak najwyższe alimenty dla swojego syna. To twój obowiązek jako matki.
Nie żałuj na najlepszego adwokata. Robisz to dla swojego ukochanego syna. Musisz mieć dla niego jak najwięcej czasu.
Również dla siebie, bo dzieci potrzebują szczęśliwej, uśmiechniętej , wypoczętej mamy:)
Na dzieci w wieku szkolnym koleżanki mają po 1500 zł alimentów plus ubrania, zakupy do szkoły, wczasy i koszty leczenia.
Niektóre jeszcze więcej.
1000 zł to chyba jeśli ty też pracujesz taka minimalna kwota. Spróbuj powalczyć.
Znajomej mąż zarabia ok 3 tyś zł i na dziecko ma zasądzone 1500 zł/mc.
Twoja pensja musi starczyć na mieszkanie, opłaty, utrzymanie Ciebie, twoje przyjemności i dołożenie się do utrzymania dziecka.
Są kraje gdzie rozwód sprowadza się do znacznego uszczuplenia finansów tego, który pozostaje bez dziecka.
U nas powoduje zazwyczaj pogorszenie się sytuacji materialnej kobiety z dzieckiem.
Uważam to za krzywdzące. Mam nadzieję, że w związku z coraz większa liczbą rozwodów w Polsce ta sytuacja się zmieni.
Kiedyś walczyłyśmy o prawo do głosowania. Same musimy sobie wywalczyć godne życie dla siebie i dla naszych dzieci po rozwodzie.
Tego właśnie nie rozumiem.Przecież jak byśmy byli dalej w związku to nie było by problemu że tyle pieniędzy przeznacza się na dziecko. Nagle wszystko się zmienia po rozstaniu.
Przede wszystkim, jak nie bedzie placil alimentow, to mozesz zlozyc wniosek do Funduszu alimentacyjnego. Gmina sciagnie od niego wraz z odsetkami. Twoj byly chce cie zastraszyc. Niech sad decyduje. Poczytaj przepisy.
Tylko kobieta może urodzić dziecko. Tak to natura skonstruowała. Można wstrzyknąć spermę i po sprawie. Może dlatego faceci często tak skąpią na dzieci. No niestety taka jest prawda.
Dziecko to nie tylko opieka, wychowanie. Ale to ciągła troska o dziecko. Przeżywanie tego co się w jego życiu dzieje.
Kiedy dziecko choruje nie tylko siedzimy przy łóżku, podajemy lekarstwa. Ale się zwyczajnie o to dziecko martwimy. Kiedy jest mu dobrze jesteśmy pełne radości. Kiedy ma problemy lub się smuci z jakiegoś powodu to nas to również zasmuca.
To taka więź i miłość, której prawdopodobnie niektórzy nigdy nie zrozumieją. Faceci to wykorzystują. Wiedzą, że kobieta sobie odmówi, ale da dziecku.
Kobiety szanujmy się i brońmy interesów naszych dzieci. Właśnie z tej wielkiej miłości do nich.
Walcz kobieto o jak najwyższe alimenty dla swojego syna. To twój obowiązek jako matki.
Nie żałuj na najlepszego adwokata. Robisz to dla swojego ukochanego syna. Musisz mieć dla niego jak najwięcej czasu.
Również dla siebie, bo dzieci potrzebują szczęśliwej, uśmiechniętej , wypoczętej mamy:)
Na dzieci w wieku szkolnym koleżanki mają po 1500 zł alimentów plus ubrania, zakupy do szkoły, wczasy i koszty leczenia.
Niektóre jeszcze więcej.
1000 zł to chyba jeśli ty też pracujesz taka minimalna kwota. Spróbuj powalczyć.
Znajomej mąż zarabia ok 3 tyś zł i na dziecko ma zasądzone 1500 zł/mc.
Twoja pensja musi starczyć na mieszkanie, opłaty, utrzymanie Ciebie, twoje przyjemności i dołożenie się do utrzymania dziecka.
Są kraje gdzie rozwód sprowadza się do znacznego uszczuplenia finansów tego, który pozostaje bez dziecka.
U nas powoduje zazwyczaj pogorszenie się sytuacji materialnej kobiety z dzieckiem.
Uważam to za krzywdzące. Mam nadzieję, że w związku z coraz większa liczbą rozwodów w Polsce ta sytuacja się zmieni.
Kiedyś walczyłyśmy o prawo do głosowania. Same musimy sobie wywalczyć godne życie dla siebie i dla naszych dzieci po rozwodzie.
I tu jest właśnie u mnie problem. Zawsze sobie odmawiam byle by dziecko miało. W zeszłym roku dowiedziałam się że b mąż wraz ze swą partnerką wyjechali sami na wakacje. Oczywiście wcześniej zapewniał mnie i syna że wyjeżdża tam do pracy,myślałam że tak jest. Jednak kilka miesięcy póżniej na fb zobaczyłam umieszczone zdjęcia przez jego partnerkę jak świetnie się bawili,pracy mi to raczej nie przypominało. Zrobiło mi się bardzo przykro,jak widać syna nie mógł zabrać ze sobą. Powiedziałam mu że wiem po co wyjechali to stwierdził że to po pracy balowali (w co nie wieże bo zdjęcia były robione o różnej porze). No i oczywiście on też ma prawo do tego aby sam wyjechać oraz że musi trochę także poświęcić czasu swojej partnerce. Szkoda że ja tak nie potrafię.
Pora na mnie,ciekawa jestem co tym razem wymyśli.
Mam nadzieję, że Ci się udało Kicia.
Ja alimentów na dziecko nie dostaję już 3 miesiące.
Kicia,
-zrób dokładne rozliczenie wydatków na dziecko, z podziałem na koszty miesięczne oraz wydatki roczne podzielone przez 12 miesięcy
-prześledź dokładnie jaki styl życia prowadzi ojciec dziecka, gdzie wyjeżdża, jako dowód zdjęcia z FB
-ile razy bierze dziecko, zrób grafik spotkań z ojcem przez ostatnie parę miesięcy, za co płaci, co dziecku kupuje
-poproś o zaświadczenie ze szkoły, od wychowawczyni, kto przychodzi na wywiadówki, kto się dzieckiem interesuje-czyli Ty
-zbieraj kwity jak będzie u lekarza żeby wykazać kto z dzieckiem do lekarza biega
-poproś w sądzie o przedstawienie jego PIT-ów.
Pamiętaj styl życia ojca wpływa na poziom alimentów, dziecko nie może ucierpieć, ze tatuś zdecydował się prowadzić życie gdzieś indziej. Kobieto, walcz, 400 zł to na prawdę żałosne alimenty.
A przede wszystkim, dobry mecenas to podstawa.
No coż,Sąd oddalił jego apelacje.Ma zasądzone te 700. Sąd uznał że obowiązki finansowe zostały prawidłowo podzielone i że nie widzi aby poprzedni Sąd popełnił błąd. Reakcja bm taka jak się spodziewałam a nawet gorzej. Stwierdził że mniej będzie zabierał syna aby kwota była adekwatna do ilości dni no i że będzie wpłacał tylko 70 zł.
Boli mnie to że chce dziecku o wszystkim tzn że przeze mnie nie będzie go zabierał i że stracił działkę bo musi przepisać ją na kogoś innego I że zamiast na notariusza wydać pieniądze to mógł je wpłacić alimenty. Takiego zachowania się nie spodziewałam.
To wszystko jest chore ja miesiąc temu na dwoje dzieci dostałam 600 złotych alimentów ponieważ kochany tatuś przedstawił zaświadczenie ,że jest bezrobotny.Nawet tej kwoty nie ma zamiaru płacić, nie mam siły już walczyć.Nie wiem jak mam żyć dzieci mają 12 i 17 lat a ja zarabiam najniższą krajową ,ale według sądu to wystarczająca suma na utrzymanie się oczywiście plus wirtualne alimenty.Życie jest do kitu .......
Na mojego Sędziego nie podziałał motyw bezrobocia bm. Wziął pod uwagę możliwości zarobkowe,powiedział że młody mężczyzna i zdrowy jest w stanie zarobić około 2 tys z czego może łożyć na syna 700 zł i zostaje mu 1300 zł a do tego jest w związku i jego partnerka pracuje.
Nie dajcie sie dziewczyny szantazowac. Jezeli ci nie bedzie wplacal od razu do komornika i funduszu alimentacyjnego. Niech sie gmina martwi i go sciga. Jezeli nie bedzie sie spotykal z dzieckiem lub koszty tych spotkan odliczal od alimentow, wystap o ograniczenie wladzy rodzicielskiej i tyle. Nie ma czegos takiego jak zmiejszanie alimentow o koszty poniesione na spotkaniach z dzieckiem.
kicia2249 napisał/a:Tłumaczyłam mu że to przecież nie dla mnie tylko dla dziecka są te pieniądze ale nie dociera. Powiedział że wie że koszt utrzymania dziecka jest duży ale na pewno nie taki jak przedstawiłam w sądzie.
No, jeśli żądasz od niego 700 zł, tzn. że miesięczny koszt utrzymania dziecka to 1400zł - nie sądzisz, że to jednak sporo?
To, że ktoś ma firmę, to nic nie znaczy. Można mieć firmę i mieć straty.
Weź pod uwagę jeszcze czas, jaki dziecko spędza z ojcem - nie wiem jak wyglądają kontakty, ale policz sobie i ile to jest dni w roku i że to też jego kosztuje. Może zamiast pieniędzy zaproponuj, aby więcej czasu spędzał z synem?
Widzisz, ja np. znam liczne przypadki, kiedy to matka staje na głowie, żeby jak najmniej dziecko widziało się z ojcem i na jak najbardziej uciążliwych dla ojca zasadach, a o jego "prawa ojcowskie" walczy dopiero wtedy, jak trzeba wyciągnąć alimenty.
a widzisz, zadałam sobie trud i zliczyłam przez 3 kolejne miesiace, ile wydałam na dziecko. W jednym miesiącu 1600, w drugim 1300, w trzecim 1500, czyli średnio tyle, ile autorka wątku
mój ex płaci 750 zł i uważam, ze to na ten czas optymalna kwota
ojciec pojawia się w życiu dziecka zawsze okazjonalnie, zgodnie z zaakaceptowanym przez obie strony "harmonogramem" spotkań
to na matce spoczywa główny ciężar ogarnięcia wszystkiego, co związane z dzieckiem i własnie przez sprawowanie bieżącej pieczy nad dzieckiem spełnia ona swój obowiazek alimentacyjny
więc nawet niekoniecznie koszty powinno się dzielić równo na pół
No coż,Sąd oddalił jego apelacje.Ma zasądzone te 700. Sąd uznał że obowiązki finansowe zostały prawidłowo podzielone i że nie widzi aby poprzedni Sąd popełnił błąd. Reakcja bm taka jak się spodziewałam a nawet gorzej. Stwierdził że mniej będzie zabierał syna aby kwota była adekwatna do ilości dni no i że będzie wpłacał tylko 70 zł.
słuchaj jesteś ofiarą manipulacji, to niech zabiera dziecko mniej. Dlaczego czujesz się odpowiedzialna za kontakty ojca z dzieckiem? Dajesz się wpędzić w poczucie winy. Miej to gdzieś, nie chce zabierać niech nie zabiera, pies go osrał, będzie płacił mniej to do komornika. A Ty się nie bój i walcz o swoje.
No i się zaczęło,wydzwania od rana. Mówi że powie synowi że to przeze mnie nie będzie go teraz zabierał. Ogólnie i wyzwiska już lecą pod moim adresem.
Nagrywaj wszystko , moze sie pozniej przydac.
NAGRAJ go.
Przyda się w sądzie.
Oto jak dobro dziecka "rozmienia się" na forsę...
farsa
Ale powiedz mi dlaczego Ty się go boisz? Mam wrażenie, ze byłaś w związku bardzo od niego uzależniona, mało tego jesteś w dalszym ciągu. Jaki masz wpływ na to co powie synowi? Powinnaś to olać, nie masz na to wpływu, mogłaś nic nie zrobić i też by powiedział. To jakiś psychopata co gra dzieckiem.
A tak w ogóle po co z nim rozmawiasz, z psychopatami rozmawiamy tylko emailowo albo sms-owo-w celach dowodowych i tylko o dzieciach.
Teraz mnie obwinia za to że nie będzie zabierał syna. W dodatku che o wszystkim powiedzieć dziecku. Może mi doradzicie co mam zrobić?
42 2014-05-16 12:46:20 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-05-16 13:04:18)
Powiedz dziecku ze ty nie masz nic przeciwko temu aby tatus go zabierał . Ty tego tatusiowi przeciez nie zabraniasz ale skoro
tatus go nie zabiera to widocznie tatus nie chce lub ma powazniejsze , wazniejze zajecia.
Na poczatku dziecku bedzie ciezko to zrozumiec ale po latach samo zrozumie ile bylo warte dla tatusia .
Maz toba próbuje manipulowac i wzbudzac w tobie poczucie winy - ze dziecko nie bedzie miało ojca .
Ale prawda jest taka ze to twoj mąz decyduje jaki obraz Ojca wykształci sie w glowie dziecka bo ty nie masz nic przeciwko aby sie spotykali .
Poza tym mozesz mezowi zabrac prawa rodzicielskie a alimenty i tak bedzie płacił bo ojcem mimo to jest .
Tez mam wrazenie ze Ty sie boisz swojego EX . Dlaczego ??
43 2014-05-16 12:55:14 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-05-16 12:58:29)
Słuchaj w ogóle nie czytasz co do Ciebie piszemy.
Ty się go BOISZ, nie jesteś razem, a Ty cała w panice, że dziecku powie, albo że dziecka nie zabierze. I co z tego??? Olej to, przestań tańczyć jak Ci zagra.
Wiesz co mi mój mówił, że się nie będzie dziećmi zajmował, na początku się bałam że to przeze mnie dzieci nie będą miały ojca. Im bardziej się bałam, tym bardziej on ze mną pogrywał. To co mówisz to jest typowe uzależnienie od niego. Dodatkowo przejmujesz odpowiedzialność za jego chuj*** zachowanie. To on odszedł, a teraz dziecko ma głęboko w du***.
Ja zaczęłam mojemu mówić, "nie to nie, to się nie zajmuj, nie płacisz to pójdę do komornika, wiem jakie są moje prawa". Jak mój bm się zorientował, że jestem świadomą siebie kobietą i godnym przeciwnikiem, to mnie zaczął szanować i traktować poważnie to co mówię, i dzieci zabiera i normlanie płaci.
Przestań się BAĆ KOBIETO!!!
Z tego co zrozumiałam to twój syn ma 10 lat.
Według mnie to jest wystarczająco dużo, aby szczerze porozmawiać z nim o tej sytuacji.
Najważniejsze jest,aby syn nie myślał, iż to jego wina, ani twoja , jeśli jego ojciec zacznie go olewać.
Ja bym powiedziała, chłopcu, że tata się obraził na mamę , i że poszło o kwestie finansowe(bez wchodzenia w szczegóły) i tata ma focha na mamę i może też zachowywać się nie w porządku w stosunku do niego, bo się na mamę obraził. Ale że to nie ma tak naprawdę nic wspólnego z nim.
Oczywiście idealną sytuacją jest gdy dzieci nie są wciągane w rozgrywki między rodzicami, ale jeśli któreś z rodziców jest nieodpowiedzialne to niestety z dzieckiem o takich trudnych rzeczach trzeba rozmawiać. Najgorsze jest jak dziecko ma poczucie , że to z nim jest coś nie tak, bo rodzic niefajnie się zachowuje.
I nie daj się wpędzić w poczucie winy, że wywalczyłaś większe alimenty. 700 zł to naprawdę nie jest dużo biorąc pod uwagę ile kosztuje utrzymanie dziecka w wieku szkolnym w dzisiejszych czasach, a jego potrzeby finansowe będą coraz bardziej rosły, bo coraz więcej czasu będzie syn spędzał z kolegami poza domem. Te pieniądze są Ci potrzebne.
A z mężem ogranicz się do rozmów technicznych, kto kogo o której odbiera i nie wchodź w nim w dyskusje o alimentach, ma płacić i kropka.
I nie obwiniaj się, jak twój mąż nie będzie fajnym tatą dla twojego syna. Każda mama by chciała jak najlepiej dla swojego dziecka, ale nie masz wpływu na jego zachowanie. A niestety prawda jest taka, że w twój były jest strasznie egoistycznym, niedojrzałym dupkiem. I nie daj się mu szantażować, on to robi, bo wie, że Ciebie to rusza.
Zaakceptuj, że jeśli nie będzie chciał być dobrym tatą to nie będzie, a ty na to nie masz wpływu.
No coż,Sąd oddalił jego apelacje.Ma zasądzone te 700. Sąd uznał że obowiązki finansowe zostały prawidłowo podzielone i że nie widzi aby poprzedni Sąd popełnił błąd. Reakcja bm taka jak się spodziewałam a nawet gorzej. Stwierdził że mniej będzie zabierał syna aby kwota była adekwatna do ilości dni no i że będzie wpłacał tylko 70 zł.
400 zł to jakiś absurd, to mój były facet przy 4 letnim dziecku ma zasądzone ponad 600 zł i płaci za przedszkole.
Ogarnia mnie przerażenie jak to czytam :-)
Prawda jest taka, że część z sumy alimentów (jakiejkolwiek sumy) roszczeniowe mamuśki przeznaczają na swoje potrzeby... górnolotnie zasłaniając się cały czas WYBUJAŁYMI potrzebami dziecka.
A będąc w małżeństwie dziecko potrzebowało tak naprawdę 1/3 tej sumy ;-)
Jest to obiektywna prawda Rafatale, czy tylko Twoja prawda, którą głosisz jako obiektywną ?
Na ilu egzemplarzach i w jakich sferach społecznych przeprowadzałeś badania z których wyciągnąłeś swoje wnioski ?
Muszę chyba popracować nad swoją równowagą emocjonalną, bo jak czytam takie durnoty, to doprawdy sama nie wiem, czy mam ochotę śmiać się z głupoty niektórych osobników, czy płakać nad ich świadomością, a może zazdrościć odwagi w wygłaszaniu podobnych bredni ...
48 2014-05-16 15:29:44 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-05-16 15:35:04)
rafatal
Rozumiem, że dzieci to Ty nie masz...inaczej byś nie pisał takich bredni, a wiesz dlaczego-bo nie wiesz ile kosztuje utrzymanie dziecka, oczywiście na dziecko można wydać i 1000 zł i 10000 zł, ale styl życia dziecka jest związane ze stylem życia rodziców, także i wcześniejszym gdy tatuś jeszcze był na miejscu. Dodatkowo nie liczysz tego, że matka poświęca swój wolny czas, albo czas urlopu (bo musi wziąć wolne z pracy) żeby iść z dzieckiem do lekarza, biegać po wywiadówkach, wozić na zajęcia dodatkowe brać zwolnienie w czasie choroby.
Dodatkowo opieka nad dzieckiem przekłada się bezpośrednio na to że matka nie może pracować w pełnym wymiarze godzin albo awansować bo nie jest dyspozycyjna bo ma dzieci, szczególnie małe.
Prosty przykład, mam z ex takie samo wykształcenie, te same kwalifikacje, ten sam zawód (pracę mu pomogłam zdobyć po czym się wyprowadził), ja zarabiam X, on 4 razy X bo mam dzieci jestem niedyspozycyjna, a do tej pory mieliśmy to samo stanowisko tylko że mnie zdegradowali.
49 2014-05-16 17:08:45 Ostatnio edytowany przez rafatal (2014-05-16 17:09:24)
Muszę chyba popracować nad swoją równowagą emocjonalną, bo jak czytam takie durnoty, to doprawdy sama nie wiem, czy mam ochotę śmiać się z głupoty niektórych osobników, czy płakać nad ich świadomością, a może zazdrościć odwagi w wygłaszaniu podobnych bredni ...
Widzisz, to jest tylko mój punkt widzenia, z którym możesz się zgadzać lub nie ;-)
Zauważ, że ja w żadnej części mojego wywodu Cię nie obraziłem ani nie podważyłem Twojej inteligencji :-) Ty z kolei w 3 zdaniach zrobiłaś to 4 razy.
Mam dziecko, wiem ile kosztuje, mam też Żonę (oby jak najdłużej ;-)...
a napisałem, jak napisałem... bo obserwuję co się z Wami dzieje jak sponsoring się kończy ;-)
Same w tym wątku potwierdziłyście tylko to, co napisałem - nie ma co się tak oburzać.
Prosty przykład, mam z ex takie samo wykształcenie, te same kwalifikacje, ten sam zawód (pracę mu pomogłam zdobyć po czym się wyprowadził), ja zarabiam X, on 4 razy X bo mam dzieci jestem niedyspozycyjna, a do tej pory mieliśmy to samo stanowisko tylko że mnie zdegradowali.
A może zarabiasz 4x mniej, bo jesteś po prostu słabsza? Zdegradowali Cię? Ach Ci mężczyźni ;-)
stokrotka1978 napisał/a:Prosty przykład, mam z ex takie samo wykształcenie, te same kwalifikacje, ten sam zawód (pracę mu pomogłam zdobyć po czym się wyprowadził), ja zarabiam X, on 4 razy X bo mam dzieci jestem niedyspozycyjna, a do tej pory mieliśmy to samo stanowisko tylko że mnie zdegradowali.
A może zarabiasz 4x mniej, bo jesteś po prostu słabsza? Zdegradowali Cię? Ach Ci mężczyźni ;-)
Sądząc z Twojego sarkazmy chciałabyś żeby tak było..., ale fakty mówią same za siebie, bo do czasu urodzenia pierwszego dziecka zarabiałam więcej niż ex, ostatnio też miałam propozycję pracy gdzie zarabiałabym tyle co ex, albo nawet więcej, ale brak dyspozycyjności bo dzieci. To tyle w temacie czy jestem słabsza, swoją wartość znam.
Ach Ci mężczyźni ;-)
i kolejny sarkazm, masz jakieś kompleksy...?
rafatal napisał/a:Ach Ci mężczyźni ;-)
i kolejny sarkazm, masz jakieś kompleksy...?
Możliwe, a kto ich nie ma?
Nie musisz się tłumaczyć, na pewno jesteś świetną pracownicą i powinnaś zarabiać 8x więcej, ale ten męski świat nie pozwala Ci rozwinąć skrzydeł :-)
Na szczęście są sądy, które dbają o potrzeby matek, tzn. dzieci.
Pozdrawiam ;-)
54 2014-05-16 18:41:30 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-05-16 18:43:48)
rafatal
tylko potwierdziłeś to co pomyślałam.
Możesz mi wytłumaczyć na czym polega ten sponsoring o którym wspominasz? Jeśli dobrze zrozumiałam to ALIMENTY RÓWNA SIĘ SPONSORING czy życie w związku to SPONSORING kobiety i dzieci przez męża czy partnera?
Przeczytałam dziś że miesięczne utrzymanie dziecka w Domu Dziecka to 5 tys a więżnia ok 2500 tys. To na litość 1300zł to nie możliwa kwota utrzymania dziecka w domu? Nie rozumiem czy mężczyżni są tak tępi że nie widzą tych wydatków czy też nie chcą ich widzieć. Utrzymanie dziecka to nie tylko jedzenie ale też tysiąc innych rzeczy do kupienia!
Nie wiem dlaczego tak jest,tyle czasu już z nim nie jestem ( 3 lata) a on dalej jest w moim życiu. Wydaje mi się że psychicznie jestem od niego uzależniona. Jak sobie pomyślę że tak będzie cały czas to on mnie zamęczy. Dziś dzwonił do mnie prawie 30 razy,czym nie odbierałam tym bardziej dzwonił. Bardziej mściwego człowieka to nie znam.
Ogarnia mnie przerażenie jak to czytam :-)
Prawda jest taka, że część z sumy alimentów (jakiejkolwiek sumy) roszczeniowe mamuśki przeznaczają na swoje potrzeby... górnolotnie zasłaniając się cały czas WYBUJAŁYMI potrzebami dziecka.
A będąc w małżeństwie dziecko potrzebowało tak naprawdę 1/3 tej sumy ;-)
Rozstając się z mężem koszta się zmieniają drogi panie. Chociażby opłaty za mieszkanie,prąd itp zamiast być liczone na 3 osoby to są na dwie!
To jakiś absurd. My kobiety chyba durne jesteśmy. Może trzeba tak jak oni. Wwalić im dziecko, płacić po kilkaset złotych i spotykać się z dzieckiem kiedy nam pasuje.
Niech sobie zobaczą jak to jest.
Wiem, że nie wszyscy tacy są. Bywają też prawdziwi mężczyźni i tatusiowie.
Niestety wielu traktuje dziecko gorzej niż psa.
To jest skandal. Powinni to nasze prawo zmienić. Dla dobra dzieci.
Wiesz, naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Zapewniam Cię, że są tysiące ojców w Polsce, którzy chcieliby to prawo zmienić. W tej chwili jest tak, że sądy w 90-ciu kilku procentach przyznają prawo do opieki matce. Matka świadomie o to prawo zabiega, rezygnując z możliwości ustalenia wspólnego planu wychowawczego i opieki naprzemiennej, a potem jest "biedną samotną matką" i ciągnie alimentów ile się da. Część tych pieniędzy idzie na adwokatów w sprawach o rozszerzenie kontaktów z dzieckiem zakładanych przez ojca. Są ojcowie, którzy miesiącami nie widzą swoich dzieci, bo nie ma na to skutecznej egzekucji, ale jak tylko nie zapłacą alimentów, to zaraz komornik działa.
Chcecie rozwiązania? Otóż jest i działa w wielu krajach. Nazywa się opieka naprzemienna. Ojciec i matka po równo zajmują się dzieckiem i nie ma wtedy potrzeby płacenia alimentów. Nikt także nie czuje się pokrzywdzony w kontaktach z dzieckiem. A dziecko ma oboje rodziców. A jak działa to w Polsce? Kobieta mówi "nie zgadzam się" i koniec dyskusji. Ojciec chce dziecko na weekend zabrać do siebie i nie może. Bo nie. Ale płacić musi. Dziecko to nie tylko obowiązki, ale też radość z rodzicielstwa. Wiele kobiet celowo odbiera ojcom tę radość i jedynie przypomina sobie, że dziecko ma ojca,jak trzeba wydusić pieniądze.
Nie jest też tak, że to zły facet porzuca kobietę z dzieckiem dla innej. Często to kobieta odchodzi - to wcale nie od męża pijaka, czy zdradzającego. Bo jej się znudził, bo jej coś nie pasuje, bo uważa, że ona wie lepiej i nie ma ochoty na żadne kompromisy - bo po co jej kompromis, skoro sąd jej zasądzi opiekę nad dzieckiem i środki na to.
Chcecie rozwiązania? Otóż jest i działa w wielu krajach. Nazywa się opieka naprzemienna. Ojciec i matka po równo zajmują się dzieckiem i nie ma wtedy potrzeby płacenia alimentów. Nikt także nie czuje się pokrzywdzony w kontaktach z dzieckiem. A dziecko ma oboje rodziców. A jak działa to w Polsce? Kobieta mówi "nie zgadzam się" i koniec dyskusji. Ojciec chce dziecko na weekend zabrać do siebie i nie może. Bo nie. Ale płacić musi. Dziecko to nie tylko obowiązki, ale też radość z rodzicielstwa. Wiele kobiet celowo odbiera ojcom tę radość i jedynie przypomina sobie, że dziecko ma ojca,jak trzeba wydusić pieniądze.
Nie jest też tak, że to zły facet porzuca kobietę z dzieckiem dla innej. Często to kobieta odchodzi - to wcale nie od męża pijaka, czy zdradzającego. Bo jej się znudził, bo jej coś nie pasuje, bo uważa, że ona wie lepiej i nie ma ochoty na żadne kompromisy - bo po co jej kompromis, skoro sąd jej zasądzi opiekę nad dzieckiem i środki na to.
Dziękuję, ubrałaś w słowa moje myśli ;-)
60 2014-05-16 22:10:51 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-05-16 22:13:37)
Antykobieta
słuchaj, ja bym się chętnie dogadała na opiekę naprzemienną tylko mój bm ma dzieci w d***, mówi mi" jesteś matką to się nimi zajmuj, chciałaś je to się nimi zajmuj". Mój bm, jak mówię że nie dzwoni do dzieci, a córka bardzo tęskni, mówi do mnie to "TY MASZ Z TYM PROBLEM, a nie ja bo gdybym chciał się nimi zajmować czy bym tęsknił to bym to się zajmował i dzwonił". To ja zabiegałam o kontakty ojca z dziećmi, a teraz mam to w głębokim poważaniu, ale nigdy ale to nigdy nie utrudniałam kontaktów, pisał sms dzień wcześniej że weźmie, nie ma sprawy, nigdy mu nie odmówiłam.
A więc to o czym piszesz, to większość facetów ma w głębokim poważaniu, opieka naprzemienna, to chcą tylko ojcowie, którzy kochają swoje dzieci, rozeszli się z ich matkami ale je kochają, ale zdecydowana większość jak odchodzi od matki dzieci to odchodzi też od dzieci i fizycznie i emocjonalnie, a potem się dziwią że to właśnie dorastające już dzieciaki traktują ojców jak bankomat, trzeba było wcześniej więcej serca im okazać.
rafatal
w dalszym ciągu nie wiem o co chodzi z tym SPONSORINGIEM???
Nie mówię że wszystkie matki są idealne,działa to w dwie strony. Ja nigdy nie zabraniałam dziecku kontaktu z ojcem bo wiem jak jest on ważny dla syna.Czasami wręcz zabiegalam o to aby bm zabierał dziecko. My kilka razy się rozstawaliśmy,za każdym razem były przeprosiny aż do pewnego momentu. Wychodziłam do pracy a on sobie przyprowadził do domu ''koleżankę"' Zaczęła się kłótnia,szarpanina i uderzył mnie przy dziecku. Nie wytrzymałam,złożyłam doniesienie o pobiciu i co ? sprawę umorzono. Po dwóch miesiącach spotkaliśmy się w miejscu publicznym by porozmawiać o dziecku. Zdenerwował się na mnie i z łokcia uderzył mnie w twarz.kolejne doniesienie na policji i tym razem też umorzono! Nasze prawo nie chroni tych co potrzeba.
Zawsze patrzyłam na dobro dziecka i dostawałam za to po dupie bo on to wykorzystywał! Jest zwykłym egoistą,mierzy siebie miarą pieniędzy a nie wartości. Kupował dziecku drogie rzeczy i nie pozwalał mu zabrać do mnie. Wiedział że robi przykrość. Aż pewnego dnia poczuł że syn traktuje go jak skarbonkę, dopiero wtedy się ocknął.
kicia
po prostu nie mogę uwierzyć co piszesz. Idziesz i zakładasz niebieską kartę.
To jest typowe, on jest przemocowcem, a Ty nie uwolniłaś się od niego. Nie odbieraj telefonów, napisz sms że ma Ci napisać jak coś ważnego i co tyczy się dziecka. Chodziłaś kiedyś na terapię, gdzie pomagają wyjść z takich uzależnień? proponuję ci uderzyć do Niebieskiej Linii, na pewno masz gdzieś koło siebie.
Natomiast popatrz jak to wygląda, facet Cię oszukał, okłamał, ponizał, bił, rozwiodłaś się, on sobie życie ułożył i cały czas udaje mu się Ciebie szmacić i poniżać, i TY cały czas w tym gó*** tkwisz i będziesz tkwiła dopóki nie powiesz "dość".
kicia
każdy dobry psycholog Ci powie żebyś nie brała odpowiedzialności za kontakty ojca z dzieckiem, dlaczego to robisz. Olej to, nie ma na to wpływu, po co się dręczysz? Z uporem maniaka myślisz, ze możesz coś zmienić, a tak naprawdę od Ciebie to nie zależy, więc albo sobie to w porę uświadomisz i przepracujesz w głowie, albo się zadręczysz i będziesz się całe życie bała go.