A wiec witajcie ;d
Zaczne od tego ze jestem ze swoja dziewczyną od 7 miesiecy ostatnio "tydzien temu" nie dogadalismy sie w efekcie czego poklocilismy sie. Nie pisalismy przez 3 dni w koncu stwierdzilem ze przelamie ta bariere i napisze do niej. Oczywiscie odpisala lecz uswiadomila mi ze potrzebuje czasu i najlepiej jakbysmy zrobili chwile przerwy w zwiazku. Troche mnie to zdziwilo ale trudno kocham ja i zalezy mi na niej wiec napisalem ze nie ma problemu i dam jej tyle czasu ile potrzebuje piszac oczywiscie ze mi zalezy na niej i ja kocham. Przez nastepne dni probowalem nie byc nachalny i pisalem zwykle "Dobranoc;)" pod koniec dnia. Przedwczoraj napisalem z rana czy znalazla by chwile doslownie chwile chcialem pogadac i ja zobaczyc bo jakby nie bylo to juz ponad tydzien jej nie widzialem i za przeproszeniem zaczelo mi odbijac ;d . Zgodzila sie z poczatku troche jakby nie miala ochoty rozmawiac bo przepraszalem ja ale zeby rozmowa sie krecila to zmienilem temat poprostu pytalem co robila przez ten tydzien jak nie mielismy kontaktu po 30 min rozmowy widzialem ze zaczyna sie usmiechac i chciala gadac w efekcie czego rozmowa ktora miala trwac chwile trwala okolo 3 godziny "chodzilismy po parku". Pod koniec ja juz chciala isc do domu to poprosilem czy moge sie chociaz na chwile przytulic oczywscie zgodzila sie.
Jeszcze predzej jak mi pisala ze potrzebuje przerwy to spytalem sie czy zalezy jej jeszcze na mnie i czy kocha to na pierwsze odpisala ze zalezec bedzie zawsze a na drugie ze "potrzebuje czasu".
Co wy o tym sadzicie wedlug mnie to pewnie sama napisze jak juz wszystko sobie pouklada i przemysli tylko martwi mnie jedna rzecz ze po takiej przerwie stwierdzi ze jednak jej lepiej beze mnie i po prostu odejdzie