korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Witajcie. Męczy mnie niepewność, co zrobić, więc chętnie wysłucham opinii osób, a zwłaszcza takich, które same dawały korepetycje.
Otóż, jakiś czas temu wystawiłam ogłoszenie o korepetycjach, bo chciałam sobie parę zł dorobić. Myślałam, że lubię uczyć i dam sobie z tym radę, bo, będąc jeszcze sama w liceum, uczyłam koleżankę i stopnie jej się poprawiły juz po niedlugim czasie (ale być może tylko troche jej brakowało, więc też nie wiem, czy to nie przypadek był, znaczy może jej tylko troche pomogłam, a był spory efekt temu, że może to akurat było to właśnie, co ją przyblokowało, a potem juz poszła z materiałem dalej sama - tak chyba własnie musiało być, bo pamietam, że to nie było duzo wtedy tej nauki, ze 2-3 razy może). Potem na studiach uczyłam córkę znajomych i niby zdała potem na 5, ale ona była b. zdolna i w sumie to jak o nia chodzi, to wydaje mi sie, że i bez tych korków by dostała tą 5. Tzn. teraz takie mam wątpliwości, bo wcześniej to brałam wszystko za dobra monete, tzn. że to były po części moje jakies sukcesy w nauczaniu, ale teraz nie wiem już (zaraz wyjaśnie czemu). Więc dałam to ogłoszenie i z biegiem czasu zgłosiły sie do mnie 4 osoby. Jak chodzi o pierwszą z tych osób, to miałam wrażenie, że dobrze sie spisałam, że jej tłumaczyłam w miare sensownie i prosto, i myślałam, ze wróci jeszcze na kolejne korki. A zwłaszcza, ze mówiła wczesniej, ze chce na dłużej, znaczy sie chciała przygotowywac do matury. No ale nie wróciła. Kolejna dziewczyna wymagała niewielkiej pomocy, też wydaje mi sie, ze wszystko przebiegało OK na tych korkach, ale sie nie zdziwiłam, ze juz nie zadzwoniła, bo wyglądało od poczatku, ze to może być tylko jednorazowa i niewielka pomoc potrzebna. Z drugiej strony miała taką dziwną mine (jakby niezadowoloną...) jak wychodziłam od niej, tak kątem oka dostrzegłam. Jeszcze wtedy sie nie zrażałam, ale przyszła kolejna osoba i przyznam, ze nie byłam w formie wtedy, bo sie nie wyspałam, strasznie jakoś muliłam (heh, no nie wiem jak inaczej to określic, ale chyba każdy wie, jak np. komputer "muli" - to mniej wiecej mój mózg tez tak wtedy mulił;-) i nawet jej nie do końca dobrze jedną rzecz powiedziałam (nic b. ważnego, ale jednak) więc tu zdaje sobie sprawe, ze ta osoba mogła nie byc potem zadowolona, jak sobie wspomniała te korki. Z drugiej strony dziwne troche, bo jak wychodziła ode mnie wtedy, to powiedziała na odchodne, ze da mi znac w weekend, że chce przyjść na nastepne korepetycje. Ale to było już pond miesiac temu i sie też nie odezwała już. Dziwie sie, ze juz kolejna osoba, co nie przyszła, zwłaszcza, że druga taka, co początkowo mówiła, ze chce na dlużej i że jest bardzo chętna... Bo jakby nie mówiły, ze na dłużej, to bym może sie tym nie martwiła, ale one wydawały sie byc z początku zainteresowane żeby na więcej, niż 1 lekcje przychodzić. Zastanawiam sie, czy przypadkiem sie nie pomyliłam co do swoich "talentów dydaktycznych" i czy może te osoby wszystkie nie były zwyczajnie niezadowolone. A nawet wliczając ta córke znajomych - też nie wiem co ona o tym wszystkim myslała, moze mnie sie wydawało, ze dobrze tłumacze, a moze wcale nie. Kiedyś mi też powiedziała jakaś nauczycielka w szkole, dlaczego tak wolno wszystko robie i ktoś jeszcze mi mówił, że jestem "anemiczna" i robie wszystko wolno. Teraz sobie myśle, że może lepiej by było ściągnac to ogłoszenie, bo może sie zbłaźniłam i np. za wolno mówie, albo źle tłumacze po prostu, ogółem mi sie też wydaje czasem, że ludzie chyba mnie nie lubią... Te 2 dziewczyny w końcu chciały sie uczyc, a po 1 lekcji zrezygnowały... Nie napisałam jeszcze, ale w międzyczasie też był jeden chłopak, co też mnie troche pognębił, ale to wiem, ze nie moja wina, bo on miał problemy wychowawcze, jego matka od razu mi mówiła, ze on z żadnego jeszcze korepetytoraa nie był zadowolony i ogólnie miał postawe taką "na nie do całego świata", wiec poszłam tam z zamiarem zeby sie nim nie przejmowac (ale i tak mi sie zrobiło przykro, jak widziałam, ze nie jest zadowolony, chociaz wiedziałam przeciez, ze tak moze byc...).
Przeszukałam cały juz internet żeby jakos sie dowiedziec gdzie zrobiłam ewentualny błąd, bo pewnie cos mogło byc nie tak z tymi korkami poprzednio, ale nie ma konkretnych ocen uczniów, ze to czy tamto im sie nie podoba, zwykle krytykują że np. sie ktoś spóźnia, albo nie przyszedł, a ja sie nie spóźniałam (no może 5 minut raz, ale oczywiscie siedziałam pełna godzine). Nie biore też drogo, taką średnią stawke, nawet właściwie troszke taniej, niż średnia, a za 1 zajecia jeszcze mam taniej (i jak na razie nie wychodze na tym dobrze, bo wychodzi, że mam same pierwsze - i zarazem ostatnie:-(
Hm, po prostu sie zastanawiam czy znowu nie jestem przewrażliwiona (wiem, ze taka jestem, ale nie umiem na to poradzić, żeby sie niczym nie przejmowac i olewać wszystko) czy też może to juz o czymś świadczy jak 3 osoby były (chłopaka nie licze, bo to normalny przypadek nie był:-) i żadna wiecej sie nie odezwała. A może to normalnie tak jest, jak sie korepetycji udziela - nie wiem, bo wczesniej miałam tylko tamte 2 osoby po znajomości, więc one by mi i tak nie powiedziały prawdy, tylko bazowałam jedynie swoim wrażeniu, że w miarę OK, ale to subiektywne przecież takie wrażenie może być... Ogółem troche sie dołuje też tym, bo wolałabym, żeby mi ktos powiedział, co źle zrobiłam, żebym mogła to poprawić, a tak, to teraz już sie boje nawet nowych osób, ze znowu coś im nie bedzie pasować, będą sie uśmiechać i nic nie mówic, a potem swoje myślą i pewnie nic dobrego :-( Na szczęście nikt sie wiecej nie zgłasza od jakiegoś czasu, ale myśle, że mnie przygotowania do tych korków też dużo czasu i wysiłku kosztowały, i przed każdą osoba jeszcze sie douczam dodatkowo (= dodatkowy czas mój), wiec może to nie warto czasu tracić, jak potem i tak jest wszystko źle... Może by sie wypowiedział tu ktoś, kto sam dawał korepetycje - czy te 3 osoby to dużo, czy można po takiej "próbce" coś wnioskować o nauczycielu, czy raczej to trzeba jeszcze odczekać, np. do 10-tej osoby (bo już jakby 10-ta sie wiecej nie odezwała, to by pewnie znaczyło na 100%, że coś nie tak z tymi korkami) Może za szybko wnioskuje, może to jeszcze za mało osób... Jak myslicie - dac sobie juz spokój, czy próbowac dalej...?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Snow75 (2014-05-02 20:18:34)

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Nie umiem powiedzieć czemu tak jest, bo nie widziałam Ciebie w akcji.

Nie zrażaj się. Im dłużej będziesz udzielać korepetycji - tym lepiej Ci będzie szło!

3

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Hej!
Udzielam koerepetycji zawodowo.Organizuję też kursy,szkolenia,przygotowuję do egzaminów.Różnych.Zatem można powiedzieć,że jestem w tej kwestii profesjonalistką:)
Kiedy otwierałam firmę już miałam trochę uczniów,dałam jednak ogłoszenia,otworzyłam stronę internetową.I tak ludzie mnie znajdowali.
Ciekawi mnie jakiej treści dałaś ogłoszenie: czy napisałaś coś o swoim wykształceniu.Bo- uwierz- to jest ważne.Jesli korepetycji udzielasz ale nie jesteś prefesjonalistką- znaczy- nie masz wykształcenia czy robisz coś innego a korki to tylko dodatek to ludzie różnie reagują.Przyznam,że gdybym miała posłać córkę na korki to wybrałabym nauczyciela.Oczywiście po pierwszej lekcji spytałabym córki czy potrafi wytłumaczyć.Ale często bywa tak,że belfer taki sobie w szkole nagle na prywatnych lekcjach okazuje się świetny:)
Nie powinnaś stosować takiej promocji,że pierwsza lekcja taniej.To też może być przyczyną Twego niepowodzenia.
Jak też wiele razy miałam taką sytuację,że ktoś przychodził np. miesiąc na lekcje do mnie a następnie rezygnował.Jeden tłumaczył to tym,że chce mieć lekcje częściej niż raz w tygodniu ( a ja więcej zaoferować nie mogłam),inny nie tłumaczył się wcale.
Miałam maturzystkę,która była u mnie trzy razy.Potem zrezygnowała.Po maturze zadzwoniła do mnie jej mama,rozżalona bo córka nie zdała.Spytała dlaczego jej nie powiedziałam,że ma takie braki i że może trzeba częściej się spotykać niż raz w tygodniu.Powiedziałam mamie,że dokładnie nie udało mi się stwierdzić jakie córka ma braki by była u mnie...trzy razy:).
Ostatnio jeździłam do jednego faceta,który chciał nauczyć się języka w celach komunikacyjnych- gramatyki miało być niewiele.Byłam u niego może z sześć razy.Potem powiedział,że wyjeżdża i że się odezwie.Nie odezwał się.
Jakoś specjalnie nie martwią mnie takie sytuacje- każdy ma prawo wybrać takiego korepetytora jaki mu odpowiada.Być może ten gość spodziewał się czegoś innego niż konwersacji na wybrane tematy.
Czasem to ja wybieram sobie uczniów.Przede wszystkim rezygnuję z tych,którzy nie maja motywacji- znaczy mamusia lub tatuś na korki chodzić każą.
Nie biorę też takich,którzy nie do końca wiedzą czego chcą i kiedy widzą,że gramatyka sprawia problem,twierdzą,że chcą konwersacji.Kiedy okazuje się,że słowka leża i trzeba się ich uczyć żądają by ich uczyć tylko wymowy.

Organizowałam kursy językowe dla różnych grup zawodowych i chyba czegoś się nauczyli.

Jak pracujesz? Czy zadajesz coś do domu,czy sprawdzasz czy uczeń przyswoił materiał? Czy tylko tłumaczysz i liczysz na to,że pojął?
Metody pracy na pewno trzeba dostosować do ucznia i jego potrzeb.

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile
Reklama

4 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-03 11:10:48)

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Bardzo dziekuje za odpowiedzi smile
Snow75 - póki co staram sie jeszcze nie zrażać, mimo wszystko jednak mój początkowy entuzjazm dość mocno podupadł na chwilę obecną...
Gojka102 - co do pierwszej części Twej wypowiedzi, to mnie nie martwi fakt, że mam mało chętnych, tylko to, że 2 osoby, które najpierw deklarowały, że chcą większej liczby korepetycji, potem sie nie odezwały. Mnie ta syt. martwi temu, bo nie wiem, czy tak normalnie jest, że osoby rezygnują, choć zdawały sie początkowo chetne, czy to przypadek tylko, czy moze już to oznaka, że ja sie nie sprawdzam...
Co do tej pierwszej lekcji, to nie wiem skad Twój wniosek taki, że to nie jest dobre? Ja właśnie wyczytałam w jakimś poradniku na internecie z poradami dla korepetytorów, że najlepiej dawac 1 lekcje w ogóle za darmo, żeby uczeń nie "kupował kota w worku" tylko sprawdził i wtedy zdecydował. No ale za darmo to mnie sie nie chce (i pewnie niewielu takich jest, co by im sie chciało :-) Więc wybralam droge pośrednią i zrobiłam "promocję" na 1 lekcję, ze troche taniej jest (ale nie zaś tak bardzo tanio, po prostu troche taniej i tyle). Jak dla mnie ma to sens, bo ktoś może z wielu podobnych ogłoszeń sie nie móc zdecydować, a zobaczy u jednej osoby, że pierwsza lekcja taniej, to pomyśli może "a co mi szkodzi, zobacze jak mi bedzie odpowiadać, przynajmniej tutaj dużo nie stracę jakby co". Powiem też, że dla mnie to ma sens, bo zwykle na 1 lekcji schodzi też trochę czasu na dogadanie się co przerabiać itp, a już na kolejne zajęcia można sobie temat ich ustalić z góry i sie odpowiednio przygotować, więc te 1 zajęcia nie są może aż tak efektywne, jak by mogły być. Więc akurat to mi sie wydaje sensowne.
Co do tego zadawania do domu, to można spotkać rożne opinie. Na kilku stronach dot. korepetycji czytałam, ze lepiej nic nie zadawać, bo uczeń i tak ma dość zadań ze szkoły do odrobienia, a poza tym może sobie źle skojarzyć już te korepetycje, że to tak jakby przedłużenie szkoły, a wtedy mu sie nie bedzie chciało tam chodzić. Z drugiej strony, to teraz sobie tak myśle, że ucząc tą córkę znajomych, to właśnie dawałam jej ze 2-3 zadania i ona to rozwiązywała i wydawało mi sie, że dobrze to odbierała. Czytałam też ostatnio opinie uczniów pod profilami korepetytorów i sie zdziwiłam, bo wielu sobie właśnie chwaliło, że dostali zadania do domu big_smile Myślę więc, że jesli sie jeszcze ktos do mnie zgłosi, to spróbuję teraz dać te zadania. Może to też i mieć takie działanie, że ta osoba zrobi te zadania w domu i wtedy będzie chciała, żebym jej sprawdziła i bedzie miała powód, żeby znowu przyjść wink Bo też prawda, że teraz jest strasznie dużo osób, które dają korepetycje i dana osoba może sobie przebierać i próbować nawet u 10 osób, a dopiero potem decydować do kogo chce na stałe... (i ja bynajmniej nie mówiłam nigdzie, że to źle, ot po prostu - wolny rynek). Może te zadania by nie były więc głupim pomysłem, zwłaszcza jakbym odpowiedzi nie załączyła wink Będzie uczeń chciał sprawdzic odpowiedź, to bedzie musiał przyjść znowu smile
A Ty gojka dajesz zadania razem z odpowiedziami na osobnej kartce, czy tylko same zadania i potem jest sprawdzenie ich na korepetycjach?
A co do tego jeszcze sprawdzania czy uczeń przyswoił materiał - no to niestety, ale musiałby ten uczeń przyjsc chociaż na 2 zajęcia smile Póki co nie miałam jak sprawdzić tego...
A z tego jeszcze co piszesz, to Ty możesz sobie uczniów wybierać - kto wie jak by sie u Ciebie to wszystko kręciło, jakbyś brała każdego jak leci... Może właśnie to sa takie niezdecydowane osoby, które Ty selekcjonujesz sama, a które potem i tak by nie przyszły... Więc nie masz tego problemu potem, że ktoś najpierw mówi tak, a potem robi inaczej. No ale zapewne musisz mieć mnóstwo chętnych, żebyś mogła sobie "przesiewać".
Ja jeszcze też sie zastanawiałam, czy ogólnie osobowość nie ma tu coś do rzeczy. Ogółem ludzie chyba lepiej odbierają osoby takie "energetyczne", witalne, które również są pewne siebie i wtedy wydaje sie ludziom, że taka osoba jest profesjonalna, a nawet jeśli by miała jakieś braki, to zwykle nikt i tak tego nie zauważa... Bo nadrabia tą pewnością siebie i ogólnym "imagem" siebie jako profesjonalisty. Ja niestety mam nieco inny charakter - delikatny, z lekka melancholiczny, nie umiem na kogoś krzyknąć, czy "tupnąć nogą" (w takim sensie niekoniecznie dosłownym to pisze, po prostu chodzi mi o dużą dozę zdecydowania i bardziej twardy charakter - co może byc własnie dobrze odbierane, jako, ze taki korepetytor czy nauczyciel musi robic w tym momencie za "przywódcę stada" czy innego samca -tudzież samice:) - alfa:-) Poza tym ja sie jednak stresuję przy tych korepetycjach, może to widać troche, hmm... Znaczy na początku jest najgorzej, potem z czasem coraz mniej tego stresu, no mimo wszystko pewnie i tego typu wrażenia sie również liczą. Chociaż podejrzewam, ze każdy sie chyba troche stersuje, może jednak taka różnica, że ze mnie kiepska aktorka i może byc troche to widoczne. No ale cóż - w robota sie nie zamienię, jak mam wpływ na przygotowanie merytoryczne do zajęć, to już żeby sie w ogóle nie stresować to nie jest to do końca ode mnie zależne.
No nic, może za dużo zreszta myśle o wszystkim smile Chyba jeszcze troche poczekam, można by spróbować ze 2 osoby chociaż jeszcze zeby przyszły, w ostateczności to mógł być też jakiś przypadek, a może następna osoba sie zgłosi na dłuzej...
Czasem tez człowiek mysli - z tej strony rozważa, z tamtej rozważa - a okazuje sie, ze to cos, o czym w ogóle sie nie pomyślało, no przykładowo - śmierdzi mi z mordy big_smile (He, he, to tak przykładowo, bo raczej mi nie śmierdzi wink) Zmierzam do tego, że czasem można po prostu cały dzień siedziec i rozmyślać, a i tak sie nie dojdzie do prawdy. Przy 2 osobach mógł być to również jakis przypadek, może np. one sobie wyobrażały coś innego, a może w międzyczasie ktoś im kogoś innego polecił, albo znalazły jakiś kurs powiedzmy w internecie, albo w szkole za darmo - tez nie wiadomo. Ostatecznie 2 osoby, to nie 20, wiec mogło to po prostu tak sie ułożyć, a o niczym nie świadczyć... A ta trzecia to wyglądało mi od razu, ze może chce jednorazowej pomocy, bo nie miała dużych braków. Nie wiem, no chyba na razie temat odłoże, zastanowie sie jeszcze w sytuacji, jakby kolejne 2 lub 3 osoby nie przyszły, bo może na razie to jeszcze troche za mała "próbka", żeby coś wnioskować... Zresztą ostatecznie sie nic złego nie stanie - najwyżej te osoby więcej nie przyjdą i najwyżej sobie coś tam pomyślą o mnie i cóż, trudno, grunt, że nikt nie umrze, ani sie nie pochoruje smile Chyba też sie czasem za dużo przejmuje wszystkim na zapas smile

Chciałam jeszcze dodac, ze pisząc mój pierwszy post w zasadzie nie liczyłam, że ktos mi spróbuje odpowiedzieć co mogło być nie tak z tymi korepetycjami. Sama tego nie wiem, to tym bardziej skąd ktoś inny by miał wiedzieć... Bardziej mi chodziło o dowiedzenie sie tego, co inne osoby zrobiłyby na moim miejscu - czy też by sie juz przejmowały, czy może raczej uznały, że to za krótko, żeby juz siebie oceniać na tej podstawie... Ciekawa byłam zwłaszcza, czy ktoś taki by sie znalazł, kto by napisał, że już by zrezygnował w takiej sytuacji.
Bardziej mi chodziło o napisanie "ja bym w takiej syt. to i to" (np. "ja bym w tej syt sie juz martwiła/jeszcze sie nie martwiła" albo "zrezygnowałabym/nie zrezygnowała" itp) niż szukanie gdzie coś źle mogło być (chociaż oczywiście to też jest ciekawe i też każdą sugestię doceniam, i na pewno dobrze jest tego tez sie dowiedziec, bo zawsze o czymś człowiek mógł nie pomyśleć, co ktos inny akurat skojarzył). Ogółem jednak sama już przemyślałam temat i to dosyć szczegółowo, więc temu głównie by mnie ciekawiła postawa innych osób, jaką mają na takie okoliczności jak opisane przeze mnie. Może większość ludzi na przykład by już sobie dała spokój... Lub może odwrotnie, może ja tu jestem za szybka do decydowania, skoro nie mam nawet pewności o co chodziło (bo oczywiscie jakbym wiedziała, ze to ja nawaliłam w każdym przypadku, to juz bym zrezygnowała - ale tego po prostu nie wiem). Ogólnie chciałam dawać korepetycje, bo myślałam, ze mi dobrze szło w przeszłości, a teraz mi jakby nie idzie, więc dlatego nie wiem co poradzić, bo ta syt. nie jest jednoznaczna. W takiej niejednoznacznej syt. to jestem właśnie po prostu ciekawa jak inne osoby by postapiły.

5

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Ja za Mojego Syna płaciłam za wszystkie godziny korepetycji . Nie było żadnych próbnych za darmo . Też by nie jeden raz , po jednej  godzinie zrezygnował , gdybym Ja go nie wspierała . Pozdrawiam .

Reklama

6

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Temat stary, ale napisze swoje;) Udzielam korepetycji kilka godzin w tygodniu, z zawodu jestem filologiem, mam pasje do jezyka i zamilowanie do uczenia. Fakt..moj jezyk to nie angielski czy niemiecki, wiec nie ma takiego popytu na nauke, ale zawsze jacys uczniowie się znajda. Problem w tym, ze u mnie również bardzo często gesto, uczniowie pochodzą z 2- 3 miesiące i potem notorycznie odwoluja/przestawiają/ albo mowia, ze się odezwa a potem się nie odzywaja. Coz..taka specyfika. Ludzi nie zmusisz do nauki jezyka, która musi być systematyczna. Ludzie często maja słomiany zapal, chcą się uczyc, ale potem prz pierwszych problemach odechciewa im się. Mysla, ze nauka to tylko alfabet i kilka użytecznych zwrotow. Trzeba dac tez cos od siebie. Ja zawsze spalam się na lekcjach, daje jak najwięcej z siebie, ale wiem ze te korki to jest cos dodatkowego i bron boze nie mogę tego traktować "poważnie" bo zycie mnie nauczylo, ze raz uczen przyjdzie, a drugi raz już nie albo specjalnie odwoła. Ludzie nie sa słowni, nie sa systematyczni, dlatego tez korkow nie traktuje jako nic pewnego. Rob swoje, rob to dobrze, ale az tak się nie spalaj...bo uczniowie sa jacy sa:) Ja już nie "przezywam" tego, ze ktoś mi nie przyjdzie na zajecia..bo w sumie to przyzwyczaiłam się do tego. Uczniowie (dorośli) przychodzą wtedy kiedy im pasuje.. jak raz im nie pasuje to się nie martwi, aby odrobić zajecia jeszcze w danym tygodniu, tylko umowi się na przyszly.

7

Odp: korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Aronia, jakiego języka uczysz?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PRACA DLA KOBIET - POPULARNE ZAWODY, PRACA NA ETACIE, WŁASNA FIRMA » korepetycje - próbować dalej, czy dać sobie spokój?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016