Witajcie. Piszę do Was, kobiet, mężczyzn, gdyż mam dylemat o słuszność swego poglądu...
Byłem w małżeństwie od 2008 roku życia. Razem z żoną wiedliśmy naprawdę super życie. Nie było przepychu, ale o biedzie wydaje mi się także nie było mowy. Miała moje wsparcie w każdej inwestycji jaką chciała przedsięwziąć. W roku 2011 zmarł jej 33 letni brat. Moja żona wywróciła się i połamała sobie poważnie kręgosłup moralny. Lubiliśmy podróże, miałem do niej i ona do mnie pełne zaufanie. Preferowaliśmy wyloty do Turcji (to wszystko muszę dopisać aby nie zataić niczego) i innych ciepłych krajów. w marcu 2012 polecielismy do egiptu, ale już w czerwcu widziałem u niej niezwykłe zmęczenie (źle odebrane bodźce), więc wysłałem ją samą na kolejne wczasy ALLINCL. na Cypr. Ja nie mogłem bo miałem pracę, jednak ją prosiłem aby się zrelaksowała... 2 miesiące później... oznajmiła mi że już nic do mnie nie czuje... że wyjeżdża do Warszawy i zostawia mnie... że po dziesięciu latach bycia łącznie ze sobą w niej się wypaliło. Wyjechała w sierpniu a ja patrząc codziennie na rzeczy które wspólnie kupowaliśmy dostawałem obłędu. W jej odejściu była i moja wina... nigdy nie zrzucę winy tylko na tę drugą osobę. Rok czasu szlochań, starań, i wypadków nie naprawiało nic... Mało tego robiła mi bardzo dużo przykrych rzeczy wodząc mnie za nos... do dnia gdy poznałem pielęgniarkę w szpitalu po groźnym zabiegu. To była Warszawa, kwiecien 2013... Ja sam jestem z daleko wysuniętych na północ mazur (Ełk, Suwałki, Olecko). Zaiskrzyło między nami, mimo iż dowiedziałem się na samym początku, że dziewczyna ta ma śmiertelną chorobę i nie rokuje dobrze. Postanowiłem dotrzymać kroku i wziąć to na barki. Co więcej zrobiłem coś czego w życiu z własnej nieprzymuszonej woli bym nigdy nie zrobił... Przeprowadziłem się do Warszawy. Do niej. Kiedy oficjalnie zacząłem afiszować się nową znajomością, moja była żona także pokazała swojego nowego partnera. To był listopad albo grudzien 2013 roku. Szczerze nigdy nie miałem o odejście żony złości, tylko było mi niezwykle przykro, żal tylu spędzonych i w efekcie straconych lat. Ale gdy ja już miałem kogoś przy sercu, i ona także ulżyło mi jeszcze bardziej. Choć nasze drogi się rozeszły, ona ma fajnego faceta, ja mam świetną kobietę, to myślałem, że wszystko będzie już ok. Piszemy do siebie czasami SMS na zasadzie "siemasz, co porabiasz, albo co porabiacie ze swoim facetem?" czy też ona do mnie dzwoni. Taka znajomość koleżanka-kolega. Ale moja kobieta tego nie akceptuje, mówi abym uciął tę znajomość, że nie brała mnie z nią w pakiecie... Każde polubienie czy komentarz na portalu społecznościowym automatycznie jest ironizowane i wyciągane do ogromnych wydarzeń. Przy czym powtórzę, to są naprawdę sporadyczne sytuacje w skali roku. Kilkukrotnie zostałem postawiony wobec stwierdzenia "wybierz, znajomość z nią i kontakty, albo JA". Nie rozumiem dlaczego mam zrywać kontakt z kimś kto z poziomu uczuciowego nie ma już dla mnie większego znaczenia, ale fakt faktem jest człowiekiem żyjącym, którego zwyczajnie darzę szacunkiem, któremu wybaczyłem czyny, których się dopuściła. Przecież ze swoją kobietą żyjemy razem, jeździmy, zwiedzamy, cieszę się każdą chwilą z nią... wystarczy jeden telefon od mojej byłej żony i bańka prysła... Czy tak być powinno? Ja nie jestem zazdrosny o kontakty jej z ludźmi, nie robię jej awantur, jestem typem człowieka "mam wyłożone na zło tego świata, czyńmy tylko dobro i nie krzywdźmy innych ludzi". Paradoksalnie krzywdzę swoją kobietę naturalnym niezobowiązującym, nienachalnym, niecodziennym kontaktem z byłą żoną. Swego czasu moja ex poleciała na własną rękę do Turcji. Wiedziałem o tym, to był styczeń luty 2014. Około miesiąca się nie odzywała, więc się zdenerwowałem, czy wszystko gra, zadzwoniłem, tudzież wysłałem SMS czy wszystko w porządku. Okazało się, że wszystko jest ok, tylko dużo pracy, ale czy to źle, że się martwię o drugiego człowieka? Czy nasz związek z obecną kobietą traci na tym? Uprawiamy sex czasem całe dnie, nie ma dnia bez sexu. I to nie takiego, w którym mi jest dobrze, ale staram się żeby ona była baaaardzo zadowolona. JEST! Gubię się w tym co jest dobre a co złe, ale nade wszystko nie chcę jej stracić... 2 dni temu, gdy mieliśmy naprawdę tydzień mega ubaw i uciech a ja jeżdziłem jak codzien kilkadziesiąt kilometrów rowerem z ENDOMONDO po warszawie zadzwoniła do mnie ex. Usłyszała w słuchawce że jestem na mieście, więc zaproponowała, aby przyjechał do lokalu, który był na trasie powrotnej do domu. Była tam z koleżankami gdyż opijała wylot do tajlandii za kilka dni. Zgodziłem się wpaść na dosłownie papierosa, bo w dresach nie będę wchodził do klubu. W lęku aby tego świetnego czasu z moją obecną kobietą nie spieprzyć postanowiłem wykasować połączenie od byłej. Wiedziałem że widok tego połączenia gdy będzie przeglądać mi telefon znowu ją zdołuje i będzie się znowu fochać, zamiast kochać. Na drugi dzień podczas sprzątania z kieszeni wypadł mi paragon na papierosye była w lokalu z dziewczynami. I się zaczęło. Na dobre! Wiem, że oszukałem, ale ja naprawdę chcę mieć tylko spokój i dlatego uznałem to za mniejsze zło
. Kłamstwa nic nie tłumaczy, ale jak właściwie powinienem postąpić? To jeszcze nie wszystko. Do tego dochodzi kwestia filmików porno. Od zawsze je oglądałem, ale nie traktowałem ich jak szczeniak śliniący się do każdej dupy, to naprawdę świetna nauka pozycji, doznań i tego jak można zrobić dobrze kobiecie. Moja obecna kobieta, choć w łóżku jest demonem typu ALLINCLUSIVE ordynarnie opisuje to jako: "jasne codziennie siedzisz, oglądasz te filmiki i walisz sobie przy nich"... Nawet nie wiem jak do tego się odnieść
To jedyne tak ordynarne podejście w jej wykonaniu, ale nazbyt częste... czasem ni z gruszki ni z pietruszki nawet gdy jest rewelacyjnie potrafi "skwasić" sytuację mówiąc, albo filmikach, albo o byłej... mam tylko prośbę... Pomóżcie mi jej nie stracić...
2 2014-04-18 10:18:54 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-18 10:19:19)
witaj,
ja jestem zdania, że żeby podchodzić racjonalnie do tego typu kontaktów,jakie Ty masz z byłą żoną trzeba miec po pierwsze całkowite zaufania a dwa być dojrzałym życiowo.Twoja partnerka albo Ci do konca nie ufa albo chce Ci zrobic na złość na zasadzie,,nie bo nie" albo zwyczajnie ktoś ja kiedys zawiodł i ma uraz.Ja przyznam szczerze,nigdy takich problemów nie miałam.Mój mąż z raz w roku pisze do swojej byłej przyjaciolki(nawet nie dziewczyny) i pyta co slychac.Nie widze w tym nic złego.sama tez mam kilku kolegów.Zwiazek to nie zycie w klatce.Nikt nie spotyka sie potajemnie z nikim, nikt nie ma nic do ukrycia.Nie moglabym zyc w takim stresie i klatce.Jedyne z czego zrezygnowalam to własnie spotykanie sie z kolegami sam na sam np na kawie bo nie chce zeby mezowi w jakikolwiek sposob bylo przykro i zeby sie zastanawial choć nie uwazam tego za coś złego.Po prostu moge wszystko zorganizowac aby spotkac sie w wiekszym gronie i kazdy bedzie zadowolony.A Ty musisz ze swoją kobietą porozmawiac konkretnie.Ja bym nie mogla jakby mi ktoś ciagle telefon przegladał.
Myśle ,że twoja obecna partnerka jest zwyczajnie zazdrosna o byłą żone.
Pewnie obawia się,że bedziesz chciał do niej wrocić..
Przeglądanie telefonu swiadczy o braku zaufania, czyż nie ?
Na zasadzie ja ci ufam ,ale wiesz chciałabym sprawdzić ![]()
Co z tym zrobić hmm...
Wiesz to są bardzo delikatne sytuacje...
Bo szczera i normalna rozmowa pewnie by pomogła, twoje wyjaśnienia że żony nie kochasz itd też..
Ale chyba tylko na chwile..
Bo niestety rozum swoje a serce swoje ![]()
A moze zapytaj wprost skad biorą sie jej obawy i wtedy pomyslisz jak można to zmienić..
Twój bład ploga na tym ze skłamales, chciales dobrze a wyszlo jak wyszlo. ogranicz kontakt z ex . (kobiety nie potrafia sie dzielic partnerami, faceci z reszta tez) nie dziw sie partnerce
5 2014-04-18 10:35:26 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-18 10:43:32)
Staram sie wczuć w sytuacje i tok myślenia Twojej partnerki i wydaje mi się, ze ona po prostu jest niepewna, 10 lat byłeś z zoną razem i jeszcze teraz się z nią kontaktujesz.Ja to mam może jakieś inne podejscie do tych spraw ale nigdy zazdrosna nie byłam za nadto.Uwazam, że jak ktoś jest ze mną to jest ze mna a nie z kim innym i znam swoją rolę i wartosc w tym. Z kolei jakby mnie ktoś zawiodl permanentnie to odwrotu tez nie ma-co mój mąż wie i zwyczajnie sie boi-wie, ze jakby coś przeskrobał to byłby koniec.Ten ,,luz" w zwiazku dziala paradoksanie tak, ze on nawet wypychany do znajomych nie idzie bo mu sie nie chce,im wiecej mu swobody daje tym bardziej on lgnie do mnie.Odkrylam to jakis czas temu i to naprawdę dziala.Najgorzej smakuje zakazane.No ale ok, bo sie rozpędzam.Pogadaj z nią.
osiris- uwazasz, ze sms raz na ruski rok czy zamienienie kilku słów na fb to jest dzielenie sie partnerem?nie masz znajomych, koleżanek bedac w związku?ok rozumiem-była zona to co innego ale ta ex zona ma nowego faceta, wyjezdza co rusz.raczej małym jest zagrozeniem?
a rozumiem, ze niczego i nikogo nie mozna byc pewnym na tym swiecie, widac po tym forum ale nie mozna popadac też w paranoje, ze zaraz kazdy zdradza i jest takim chamem, kazdy sms, kazda rozmowa jest podejrzana i trzeba odciąc drugą osoba od swiata..nie kazdy jest taki zły i nie kazdy zdradza.Nie trzeba ze wszystkiego w zwiazku rezygnowac,trzeba miec tez swoje sprawy, swoją przestrzen.To wlasnie z takich ograniczeń potem rodza sie flirty.Mowcie co chcecie,ale takie grzebanie po kieszeniach i chorobliwa zazdrosc nigdy zdrowa dla zwiazku nie jest.Jak ktos ma zdradzic to i tak zdradzi niezaleznie od tego czy mu zabronimy sie kontaktowac z kims czy nie.Oczywiscie nie mozna robic tego, czego samemu nie chcialoby sie doswiadczyc.No ale kazdy zyje jak chce i ma swoją wizję związku.
muszę coś jeszcze dopisać. Moja była żona wyjeżdża tak jak napisałyście z facetem co chwilę do różnych krajów. Jeżdżą po świecie więcej niżeli ja mógłbym sobie na to pozwolić. Ma taką pracę i chwała mu i jej, że świetnie się w tym rozumieją i działają. Ona mieszka z nim, ja ze swoją kobietą. Ja wiem że moim największym grzechem było to kłamstwo... Tego nie wytłumaczę już niczym, oprócz tego co opisałem. Dzielenie się kobietą:? Jej... ale jakie. Teraz mamy taki okres, że doszliśmy już do wniosku, że czas się rozstać zgodnie z prawem, czyli rozwód. Żadnego orzekania o winie, podziały dawien dawno porobione, wszystko zgodnie, tylko zwyczajnie brakowało na to pieniążków, ponieważ jak człowiek od USŁUG muszę co chwilę inwestować. Aczkolwiek obiecałem sobie, że teraz już tą sprawę załatwię, aby być w stu procentach fair. aby nie mieć tej skazy, jaka niewątpliwie jest w odbiorze jej czy choćby społeczeństwa... Ono raczej tego nie zaakceptuje w takiej formie. Mimo mego luźnego podejścia, nie będę się bił z tym co ludzie o tym sądzą, tylko to uporządkuję. Teraz mam zmartwienie jak jej wytłumaczyć (próba ciągnie się od wczoraj, ale brak w niej zrozumienia mojej postawy).
Zastanawiam się tylko... Teraz jest ex, co będzie później?
Z pewnością nie powinieneś urywać z nią kontaktów ( jeśli oczywiście są takie, jakimi nam je przedstawiłeś).
Trudny orzech do zgryzienia szczególnie, że sprawdza Ci telefony i Bóg wie co jeszcze. To nie jest baza do udanego związku, to nie jest baza do czegokolwiek.
Musisz z nią porozmawiać, wytłumaczyć i dowiedzieć, skąd takie zachowania ( jakie były jej poprzednie związki?)
Rozumiem ze nowa partnerka wchodząc z tobą w związek miała świadomość ze masz kontakt sporadyczny z ex- zona czy wtedy ukrywałeś te kontakty . Jeśli była świadoma to wchodząc z tobą w związek powinna być świadoma ze to sie nie zmieni i nie powinna teraz wymagać od Ciebie zmian.
Jeśli dobrze zrozumialam to jestescie ze soba od konca 2013r wiec ona w jakiś sposób jeszcze zazdrosna o zonę z która byleś jednak 10 lat a nie ok.6mc. Ona nie jest ciebie jeszcze na 100% pewna wiec tu jej jakaś uzasadniona zazdrość. Sam podkreciles troche sytuacje nie mowiac jej o tym króciutkim spotkaniu.. Dopiero sie docieracie i musicie chyba powaznie pogadac .
9 2014-04-18 11:06:13 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-18 11:07:28)
Jeszcze dodam, że w ludziach takie wyobrazenie bierze górę, że z byłym męzem/zoną to sie najlepiej nienawidziec, nie kontaktowac, wszystko skonczone finito.Trudno niektorym zrozumieć, ze mozna zyc z byłym partneren na innej stopie niż,,pozajbijajmy sie".Jak ktos rozstaje sie w zgodzie, byl z kims wiele lat to tak trudno zrozumiec np, ze napisze raz na jakis czas?nie wiem-ja tam jestem za autorem.Moi rodzice po rozwodzie tez sa w dobrych kontaktach i nikomu to nie przeszkadza.Nie mowie o regularnym spotykaniu etc, o zwyklym sporadycznym kontakcie.Co do kłamstwa to nie pochwalam-dolałes nieco oliwy do ognia ale w takiej sytuacji trudno tego nie rozumiec.Zwyczajnie wytlumacz, ze nie chciales awantur ale wiesz, ze to nie było dobre i ze sie nie powtórzy.
z obecną partnerką jestem od... kwietnia a dokladniej początku maja 2013... o kontaktach cały czas wiedziała, uważałem, że skoro ja mam takie podejście do jej byłego chłopaka, męża, to i u mnie nie będzie problemu, że przecież nie są to telefony w nocy, rano i nie ma w nich: piękny jesteś, jednak byłeś cudowny, czy jakiegokolwiek pochwalstwa; natomiast są teksty, a jak zdrowie twojej dziewczyny, jak u was" ![]()