Chciałem prosić Was o radę w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Na początku musze się przyznać. Zdradziłem żonę , cholernie tego żałuję, wiem, że jestem dupkiem. Straciłem żonę, dwunastoletnią córeczkę. Pracuję jako wuefista, wieczorami dorabiam jako instruktor na basenie. Chwila słabości ( która oczywiście mnie nie tlumaczy) przekreśliła całe życie. Spędzam z corka każda wolną chwilę, żona nie jest z żadnym facetem, staram sie jak moge. Bardzo za nimi tesknie. Wiem, że popełniłem największy błąd na świecie. Z żoną byłem bardzo szczęśliwy, w łóżku też nam się układało, nie mam pojęcia dlaczego zdradziłem
W czwartek odwozilem córkę wieczorem do domu ( nie mieszkam z nimi) Długo rozmawialiśmy z żoną, gdy ona zasnela, niewiem nawet jak to się stało, że wyladowalismy w łóżku, było cudownie, lecz rano musiałem się wynieść, myślicie, że jest jakiś cień szansy jak żona poszła ze mną do łóżka?! To dla mnie wazne, bardzo ważne, jak uważacie?
pewno jest...
3 2014-04-12 19:01:21 Ostatnio edytowany przez kerk (2014-04-12 19:02:43)
Być może dostaniesz jakiś cień szansy... Teraz musisz tylko czekać na ruch swojej żony. Ona sama się do Ciebie odezwie, jeśli w ogóle jeszcze będzie chciała po czymś takim
Byłem bardzo zdziwiony, gdy to ona zainicjowała seks. Może to był jakiś znak?
pewno jest...
...trollem...
Nie tak dawno była tu historyjka z romansem wuefisty tylko z perspektywy "żony"
-----------------
Wiem, że popełniłem największy błąd na świecie. Z żoną byłem bardzo szczęśliwy, w łóżku też nam się układało, nie mam pojęcia dlaczego zdradziłem
Typowe... Nie wiem jak, nie wiem czemu, było super no i BUM. Czekaj, nie narzucaj się i gdy dostaniesz szansę to jej nie spartol...
Staraj się. Walcz. Próbuj! Szanse zawsze są, tym bardziej, że żałujesz (byle to było prawdziwe).
Liwia, a myślisz, że poczuciem winy coś osiągnie?
Gdybym była na miejscu zdradzonej żony to nie chciałabym patrzeć na zboka, który mnie zdradził i to czy by było mu przykro czy nie, to nie miałoby żadnego znaczenia.
Liwia, a myślisz, że poczuciem winy coś osiągnie?
Gdybym była na miejscu zdradzonej żony to nie chciałabym patrzeć na zboka, który mnie zdradził i to czy by było mu przykro czy nie, to nie miałoby żadnego znaczenia.
Poczucie winy?! On ma wiedzieć, że zrobił źle, szczerze żałować sam przed sobą! To mam na myśli.
Nataluszek-ja mam miękkie serce, za miękkie i stąd moja opina.
Liwio, ale nadal nie rozumiem co to ma do rzeczy.
W przypadku zdrady (u mnie) nie byłoby gadania. A żalem mógłby sobie wypchać majtki co najwyżej.
Ukradłam baton w sklepie. Wiem, że zrobiłam źle. Ale czy to zwróci sklepowi baton i sprawi, że nie będę złodziejką?
Co tu rozumieć? Sąd nakarze naprawić szkodę a DOTĄD NIEKARANEMU "przysoli" wyrok w zawieszeniu na tzw. okres "próbny". Może od razu prawą rękę odcinać?
Są jeszcze TAKIE rzeczy jak: WYNAGRODZENIE krzywdy i zadośćuczynienie...
Jak się ma rodzinę, w której jest już dziecko, PERSPEKTYWA się rozszerza... bo nie tylko JA i nie tylko TY, ale również ONO - najczęściej pragnące z całych sił, by rodzina, mamusia i tatuś ZNOWU była RAZEM
To OSOBA (nie wyposażenie rodziny) którą RÓWNIEŻ NALEŻY uwzględnić ![]()
Wtedy trzeba wybierać mniejsze zło - OCZYWIŚCIE redefiniując dotychczasowy układ, stawiając PONOWNIE granice i ŻĄDAJĄC tegoż zadośćuczynienia.
Wbrew pozorom to PROSTE - bo rodzina/związek to NIE "stary i zużyty" sprzęt, że tylko wymieniać na "nowszy model" ![]()
Większym wysiłkiem i więcej odwagi wymaga podjęcie decyzji o NAPRAWIE "zepsutego" ![]()
ABY nie mieć sobie nić do zarzucenia - WARTO PRÓBOWAĆ
AUTORZE - moim zdaniem JEST SZANSA... Jak JĄ wykorzystasz zależy wyłącznie OD CIEBIE.
Autorze żona na pewno potrzebuje Twojej bliskości, stąd jej zachowanie.
Pewnie sama nie wie, co ma zrobić. Szczególnie, że część mężczyzn otrzymując wybaczenie myśli sobie "wybaczyła. nie było źle. można zdradzać dalej".
(przykład może przejaskrawiony, ale poparty "doświadczeniem" mojej długo znanej koleżanki. "nie wyrzucił mnie z domu ani nie zrobił karczemnej awantury. więc spotykałam się dalej").
Autorze żona na pewno potrzebuje Twojej bliskości, stąd jej zachowanie.
Pewnie sama nie wie, co ma zrobić. Szczególnie, że część mężczyzn otrzymując wybaczenie myśli sobie "wybaczyła. nie było źle. można zdradzać dalej".(przykład może przejaskrawiony, ale poparty "doświadczeniem" mojej długo znanej koleżanki. "nie wyrzucił mnie z domu ani nie zrobił karczemnej awantury. więc spotykałam się dalej").
Rozumiem , chociaż przyznam, że dziwnie się poczułem, spała wtulona do mnie całą noc, a rano zwrot o 360 stopni. Od tego czasu jest na mnie wkurzona, a przecież to ona wyszła z inicjatywą zbliżenia jako pierwsza.
problem25 napisał/a:Autorze żona na pewno potrzebuje Twojej bliskości, stąd jej zachowanie.
Pewnie sama nie wie, co ma zrobić. Szczególnie, że część mężczyzn otrzymując wybaczenie myśli sobie "wybaczyła. nie było źle. można zdradzać dalej".(przykład może przejaskrawiony, ale poparty "doświadczeniem" mojej długo znanej koleżanki. "nie wyrzucił mnie z domu ani nie zrobił karczemnej awantury. więc spotykałam się dalej").
Rozumiem , chociaż przyznam, że dziwnie się poczułem, spała wtulona do mnie całą noc, a rano zwrot o 360 stopni. Od tego czasu jest na mnie wkurzona, a przecież to ona wyszła z inicjatywą zbliżenia jako pierwsza.
Bo jest pewnie wkurzona na siebie za to, że doprowadziła do tego. Ma w sobie wiele złości i żalu. Wiesz, potrzebowała Cię, może potrzebowała poczuć, że jest lepsza niż ona? Może mieć w sobie wiele emocji. Albo chciała pokazać Ci, że też coś potrafi?
14 2014-04-13 10:07:32 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-13 10:09:22)
Oj współczuje.Dałeś ciała, doslownie i w przenośni. Miałes wszystko a teraz mozesz zostać z niczym.A to, że ją ponioslo to moim zdaniem niestety nie swiadczy o niczym, mogla działac pod wplywem chwili, pewnie sama sie bardzo mota i jest jej przykro.
...A to, że ją ponioslo to moim zdaniem niestety nie swiadczy o niczym, mogla działac pod wplywem chwili, pewnie sama sie bardzo mota i jest jej przykro.
A teraz zamieniamy ONA na wojtekk40 i wychodzi:
"A to, że Wojtkka40 ponioslo to moim zdaniem niestety nie swiadczy o niczym, mógł działac pod wplywem chwili, pewnie sam sie bardzo mota i jest mu przykro"...
Prawda?
To "łóżko" i tamto "łóżko"... NIEDOSKONAŁYMI istotami TYLKO jesteśmy?
Miłość się liczy bądź JEJ zanik... a o miłość WARTO ZAWALCZYĆ?
Pokazać na tym przykładzie... Wyżebrać, ubłagać, "narysować" - zrobić wszystko co się da!
A potem to już TYLKO decyzja osoby skrzywdzonej... czy DA RADĘ z niezmienna przeszłością ŻYĆ. Czy więcej plusów znajdzie w przeszłych latach
...czy ten 1 FAKT przekreśli (dla niej) WSZYSTKO... ![]()
16 2014-04-13 10:33:06 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-13 10:34:16)
Nie mówię, że nie warto walczyć.warto, może akurat sie uda.Chciałam jedynie napisać zeby autor sobie robil wielkich nadziei z tego, że żona poszła z nim do łózka.Poza tym jest roznica gdy poniesie kogoś z kochanką a z żona/mezem nawet po zdradzie.
Liwio, ale nadal nie rozumiem co to ma do rzeczy.
W przypadku zdrady (u mnie) nie byłoby gadania. A żalem mógłby sobie wypchać majtki co najwyżej.Ukradłam baton w sklepie. Wiem, że zrobiłam źle. Ale czy to zwróci sklepowi baton i sprawi, że nie będę złodziejką?
Jestem zwolennikiem naprawy związku. Tym bardziej jeśli są dzieci. Rodzina była zawsze dla mnie najważniejsza i zdania nie zmienię. Łatwo jest wszystko skreślić i zacząć życie od nowa, to najłatwiejsze rozwiązanie. Praca nad związkiem, naprawa tego co się stało jest o stokroć trudniejsza niż rozejście się. A więc -Wojciechu do dzieła!
Większym wysiłkiem i więcej odwagi wymaga podjęcie decyzji o NAPRAWIE "zepsutego" wink
ABY nie mieć sobie nić do zarzucenia - WARTO PRÓBOWAĆ smile
AUTORZE - moim zdaniem JEST SZANSA... Jak JĄ wykorzystasz zależy wyłącznie OD CIEBIE.
Pozwól Anhedonio, że zacytuję. Konsensus moich myśli ![]()
Jestem zwolennikiem naprawy związku. Tym bardziej jeśli są dzieci. Rodzina była zawsze dla mnie najważniejsza i zdania nie zmienię. Łatwo jest wszystko skreślić i zacząć życie od nowa, to najłatwiejsze rozwiązanie. Praca nad związkiem, naprawa tego co się stało jest o stokroć trudniejsza niż rozejście się. A więc -Wojciechu do dzieła!
No dobrze to tak ogólnie. Ale jak autor może udowodnić swojej żonie, że ta chwila słabości mu się znowu nie powtórzy?
19 2014-04-13 12:36:27 Ostatnio edytowany przez wojtekk40 (2014-04-13 12:38:00)
Z rana zadzwoniłem do żony spytałem, czy mogę zabrać córkę na spacer, zgodziła sie, mu mojemu zdziwieniu , żona pojechała z nami. Wykorzystałem sytuację zapytałem ją czy żałuje tej ostatniej wspolnej nocy, nic nie odpowiedziała, ze łzami w oczach na mnie spojrzała i się do mnie przytuliła... Byłem szczęśliwy, a zarazem zły na siebie, że doprowadzam ją do łez. I widok naszej córki szczęśliwej i radosnej na widok przytulnych rodziców. Niestety
odwiozlem je do domu, żona się nie odezwała bym został, pojechałem do siebie i mam do Was pytanie co dalej robić. Żona pewnie potrzebuje czasu, jechać do niej z kwiatami czy lepiej poczekać?
To czy dasz jej kwiaty czy nie, na pewno nie wpłynie na jej decyzję, ale może się przez to lepiej poczuć. Więc możesz spróbować, co masz do stracenia. Myślę że ją to bardzo boli ale wróci do ciebie. Tylko daj jej czas i nie naciskaj zbytnio. Wszystko w swoim czasie. Skoro już tak zareagowała i cię przytuliła... jak dla mnie to tylko chwila jeszcze i znów będziecie razem. Powodzenia!
Wojtek,po tak wielkim ciosie jakim jest zdrada,nie możesz oczekiwać od żony że od razu Ci wybaczy,powie żebyś został i zapomni(to ostatnie jest chyba najtrudniejsze).Ciężko jej,musisz to zrozumieć.Radziłabym małymi krokami udowadniać jej że Ci zależy :list z przeprosinami,telefony od czasu do czasu(co u Was słychać?),spędzanie czasu z dzieckiem,jakieś atrakcje przy tym,niespodzianki. Czas jest najlepszym lekarstwem,ale też nie możesz być całkiem bierny. Powodzenia
Właśnie tak robię, codziennie dzwonię, pytam co porabiają, czy czegoś nie potrzebuja. Wiem, że ogromnie zranilem żonę, a przy tym coreczke. Poprostu czasem zastanawiam się czy żona nie daje mi jakiegoś znaku np. jak się przytula, ale niechce się też narzucać! Oddalbym wszystko by ją odzyskać...
23 2014-04-13 13:54:06 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-04-13 14:15:00)
a ja mam pytanie do ciebie Wojtku...
na ile jesteś sam siebie pewien, że nie powtórzy się...zdrada z twojej strony
o tym też powinieneś myśleć, zanim żona da tobie kolejną szansę
Z rana zadzwoniłem do żony spytałem, czy mogę zabrać córkę na spacer, zgodziła sie, mu mojemu zdziwieniu , żona pojechała z nami. Wykorzystałem sytuację zapytałem ją czy żałuje tej ostatniej wspolnej nocy, nic nie odpowiedziała, ze łzami w oczach na mnie spojrzała i się do mnie przytuliła... Byłem szczęśliwy, a zarazem zły na siebie, że doprowadzam ją do łez. I widok naszej córki szczęśliwej i radosnej na widok przytulnych rodziców. Niestety
odwiozlem je do domu, żona się nie odezwała bym został, pojechałem do siebie i mam do Was pytanie co dalej robić. Żona pewnie potrzebuje czasu, jechać do niej z kwiatami czy lepiej poczekać?
Aż się wzruszyłam... naprawdę. Ona Cię kocha, dlatego się do Ciebie tuli, dlatego jedzie na spacer. Chce poczuć tą namiastkę Ciebie. Na pewno bije się ze wszystkim w środku. Pomyśl, co ona musi czuć, ile się zastanawiać dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego z tamtą? W czym była gorsza? Zniszczyłeś jej kobiecość. Ale... Z tego co piszesz ona Cię kocha. Mimo bólu, nadal nie może Ciebie zostawić, odciąć się. To jest straszne...
Miałeś wszystko, ją, dziecko, być może szansę na kolejne, wspólne, ciepłe ognisko domowe a przekreśliłeś to w jednej sekundzie.
Słuchaj... a czy możesz odpowiedzieć na jedno pytanie (nie doczytałam tego wcześniej). Co to znaczyła chwila zapomnienia? Jeden raz? Czy kulkudniowe/tygodniowe podchody?
Ja bym z kwiatami nie jechała jeszcze teraz. Zresztą nie wiem czy bym z kwiatami pojechała. Może napisz jej list, wytłumacz wszystko, spróbuj odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Bo jakieś "dlaczego" musiało być.
Nie mam kompletnie nic na swoje usprawiedliwienie. To był jednorazowy incydent. Wiele razy po zdradzie tłumaczyłem jej ile dla mnie znaczy, że kocham właśnie ją, że jest najpiękniejsza, najlepsza, lecz to tylko słowa. Teraz muszę jej udowodnić czynami jaka jest dla mnie wazna. Gdy widze jej łzy mam ochotę skończyć ze sobą, tak bardzo mi jej zal, ale wiem sam sobie jestem winien.
26 2014-04-13 14:48:21 Ostatnio edytowany przez Niamad (2014-04-13 14:49:50)
A jakby ciebie zdradziła to byś wybaczył ? Jeśli nie to od razu weź rozwód ze swojej winy i płać jej.
Bo zazwyczaj jak ktoś zdradza to nie kocha ta fraza powtarza się od dziesiątek lat"
27 2014-04-13 15:16:10 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-04-13 15:23:12)
Wojtek, zanim zaczniesz bardziej walczyć o żonę, PRZEANALIZUJ siebie. Dla siebie i żony, dla waszego dobra. Czyli dlaczego zdradziłem i czy mogę później znowu zdradzić (w domyśle: czy mam ciągoty do takich rzeczy), tak jak to wcześniej inni forumowicze ci mówili.
Z żoną byłem bardzo szczęśliwy, w łóżku też nam się układało, nie mam pojęcia dlaczego zdradziłem
Coś mi tu nie gra.
Ten jednorazowy incydent (mogło być gorzej) wydarzył się nagle i niespodziewanie?
Nie było żadnych podchodów do tamtej, żadnego fantazjowania o tamtej zanim doszło do seksu? Nic a nic?
No i jeszcze dwa pytania.
1. Czy ta chwila słabości ci się spodobała/zakręciła? Jeżeli tak, to masz problem. Odpowiedz mi szczerze.
2. Sam się żonie przyznałeś do zdrady? Jeżeli tak, to jakie motywy tobą kierowały? Czy rzeczywiście chciałeś być szczery a może chciałeś ulżyć swojemu sumieniu?
Nie mam kompletnie nic na swoje usprawiedliwienie. To był jednorazowy incydent. Wiele razy po zdradzie tłumaczyłem jej ile dla mnie znaczy, że kocham właśnie ją, że jest najpiękniejsza, najlepsza, lecz to tylko słowa. Teraz muszę jej udowodnić czynami jaka jest dla mnie wazna. Gdy widze jej łzy mam ochotę skończyć ze sobą, tak bardzo mi jej zal, ale wiem sam sobie jestem winien.
Mam nadzieję, że naprawdę żałujesz. I nie "pielęgnuj" tych myśli o skończeniu ze sobą.
28 2014-04-13 15:40:21 Ostatnio edytowany przez wojtekk40 (2014-04-13 15:49:46)
Oczywiście, że odpowiem szczerze.
Więc kobieta, z którą zdradziłem żonę, to znajoma z pracy- ratowniczka na basenie. Zawsze w jakiś sposób mi się podobała. Młoda, ładna, wysportowana. Twierdziła, że jej się podobalem. Często ubierala się zbyt wyzywajaco. Tamtego wieczoru miałem zajęcia do dwudziestej. Byliśmy sami w kantorku. Wstyd się przyznać, ale wtedy jej uleglem, sprowokowała mnie ( co oczywiście mnie nie usprawiedliwia). Ten szybki numerek zniszczył to co budowalismy z żoną przez wiele lat. Szybko zacząłem żałować, sumienie nie dawało mi spokoju, ale też nie potrafiłem dłużej oklamywać żony. Z basenu na, którym wydarzyła się zdrada zwolnilem się jak najszybciej. Kolega przejął moją grupę, a ja przeniosłem się na inny , by nie spotykać 'kochanki' . Szczerze żałuję, kocham tylko żonę, to nie jest tak, że zauroczylem się ta młodą, absolutnie. Teraz ciężko odzyskać to co straciłem w sekundę.
Nie mam kompletnie nic na swoje usprawiedliwienie. To był jednorazowy incydent. Wiele razy po zdradzie tłumaczyłem jej ile dla mnie znaczy, że kocham właśnie ją, że jest najpiękniejsza, najlepsza, lecz to tylko słowa. Teraz muszę jej udowodnić czynami jaka jest dla mnie wazna.
NO - jak rany...
To Ty znasz SWOJĄ ŻONĘ! A przynajmniej powinieneś...
To Ty wiesz CZY woli działania "pod presją emocji": NATYCHMIAST, "tu i teraz"!
czy przeciwnie - powoli, z głębokim namysłem tudzież refleksją i bez pośpiechu!
MY tu możemy co najwyżej :"strzelać, jak kulą w płot" i każdy pod katem SWOICH WŁASNYCH preferencji...
Myślę, że skoro JEDNAK prowadzicie, nieśmiały bo nieśmiały, ALE JEDNAK dialog. Znaczy - żona ODPOWIADA a nie milczy jak zaczarowana...
ZAPYTAJ czego ona OCZEKUJE? Jakiego "odkupienia win"? co MOŻESZ zrobić by jej ZADOŚĆUCZYNIĆ i "wynagrodzić do cna"
SPYTAJ!
Chciałem prosić Was o radę w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Na początku musze się przyznać. Zdradziłem żonę , cholernie tego żałuję, wiem, że jestem dupkiem. Straciłem żonę, dwunastoletnią córeczkę. Pracuję jako wuefista, wieczorami dorabiam jako instruktor na basenie. Chwila słabości ( która oczywiście mnie nie tlumaczy) przekreśliła całe życie. Spędzam z corka każda wolną chwilę, żona nie jest z żadnym facetem, staram sie jak moge. Bardzo za nimi tesknie. Wiem, że popełniłem największy błąd na świecie. Z żoną byłem bardzo szczęśliwy, w łóżku też nam się układało, nie mam pojęcia dlaczego zdradziłem
W czwartek odwozilem córkę wieczorem do domu ( nie mieszkam z nimi) Długo rozmawialiśmy z żoną, gdy ona zasnela, niewiem nawet jak to się stało, że wyladowalismy w łóżku, było cudownie, lecz rano musiałem się wynieść, myślicie, że jest jakiś cień szansy jak żona poszła ze mną do łóżka?! To dla mnie wazne, bardzo ważne, jak uważacie?
Jest szansa, tylko daj jej czas ochłonac,troszkę swobody.Ona musi zatęsknić, przypomnieć jak to kiedyś było. Widać, że nie jesteś jej obojętny, zapewne musisz swoje odpokutować. Bądz w pobliżu, ale nie narzucaj się.
31 2014-04-13 15:57:56 Ostatnio edytowany przez wojtekk40 (2014-04-13 16:00:36)
Staram się prowadzić z żoną dialog. Jednak ona unika tematu 'zdrady ' zawsze kiedy ją pytam, co mogę zrobić by zrozumiala, że ją kocham, to mówi 'poprostu bądź '.Zawsze może na mnie liczyć, żona doskonale o tym wie . Wie, że może zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, a ja przyjadę jak najszybciej to możliwe.
Oczywiście, że odpowiem szczerze.
Często ubierala się zbyt wyzywajaco.
... ale wtedy jej uleglem, sprowokowała mnie ...
no sorry ale nie wzbudzasz mojego zaufania...
to jest odwracanie kota ogonem i zwykłe prostackie usprawiedliwienie
Nie mam kompletnie nic na swoje usprawiedliwienie. To był jednorazowy incydent. Wiele razy po zdradzie tłumaczyłem jej ile dla mnie znaczy, że kocham właśnie ją, że jest najpiękniejsza, najlepsza, lecz to tylko słowa. Teraz muszę jej udowodnić czynami jaka jest dla mnie wazna. Gdy widze jej łzy mam ochotę skończyć ze sobą, tak bardzo mi jej zal, ale wiem sam sobie jestem winien.
Gdybyś Kochał Panie Wojtek Żonę to byś nie skakał jak koza na boki i szukał przyjemności.
Co to że żal ci Żony , bo ma łzy w oczach? nie wiem jakoś po Twoim pisaniu nie widzę skruchy.
Teraz chcesz udawadniać jaki jesteś dobry , miły i słodzić. Nie no śmiechu warte...
A jak byś ty zareagował na jej taki wyskok , pomyślałeś o tym? Jakbyś się zachował wobec Niej?
34 2014-04-13 16:31:45 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-04-13 16:37:11)
Wojtek, aha.
Dałeś mi do myślenia... Czy rzeczywiście można zmarnować tyle lat małżeństwa przez taką głupotę? Ech.
Po twojej żonie widać, że masz szansę, więc się nie poddawaj, jeśli ją kochasz. Na razie bądź niejako przy niej (tak jak do tej pory), może później zechce porozmawiać na temat zdrady, by wszystko zostało wyjaśnione, a nie zamiecione pod dywan. Po prostu ona potrzebuje czasu na taką rozmowę, chyba, że jest z tych, co nie chcą nic wiedzieć, nie wiem. I jeżeli ci wybaczy, to nie zmarnuj swojej szansy, niech ci nie przyjdzie do głowy, że takie coś to pozwolenie na dalsze zdrady.
Jedna mała rada ode mnie. Jak będziesz walczyć o żonę i dawać upominki czy coś w tym stylu, to bądź naturalny i szczery, żadnej sztuczności, wszystko prosto z serca po uprzednim przemyśleniu.
Rozumiem, że mi nie wierzycie. Jednak wiem jaka jest prawda. Kocham żonę, a zdrada była największym blędem w życiu. Nie widzicie skruchy?! No cóż może poprostu nie da się opisac tego co czuję i jak bardzo żałuję.
Do Dominisia21, dziękuję za rady. Napewno będę walczył do końca.
Nie widzicie skruchy?!
a co to ma do rzeczy...
zdradziłem - uległem
jest skrucha - niech wybaczy...
Widocznie nie w pełni rozumiesz co to znaczy Kogoś naprawdę KOCHAĆ.
Nie wiem czy uda się Żonie zapomnieć , to co zrobiłeś. Nawet Kochając ... będzie czuła żal
do Ciebie... i jak również będzie miała obawy czy aby znowu się nie Zapomnisz.
Raczej wierzę, że żałujesz. Bo ilu jest ludzi co żadnej skruchy nie mają... degeneracja. Ale u ciebie musi też być chęć/świadomość poprawy, własnej winy itp., nie zwalaj na tamtą, bo cię nie zgwałciła.
Milionek, ona nie zapomni nigdy, ale może wybaczyć i z tym żyć. Tylko tyle albo aż tyle. Smutne to jest.
Jak wróci do męża, to nie będą mieli łatwo, ale może im się uda. Tego życzę. Powodzenia. ![]()
Gdybym nie kochał, to bym nie walczył. Po co starałbym się odzyskać żonę? Tak dla zabicia czasu ?! No błagam Was. Zrobię wszystko by naprawić swój błąd. Mam nadzieję, że żona doceni moje starania i postara się mi zaufać.
Jeszcze jedna sprawa. Gdy odwozilem dziś moje dziewczyny do domu po spacerze wpadłem przy bramce na teściową. Plusem jest to , że ona jest po mojej stronie. Powiedziała mi, że powinienem się jeszcze raz oświadczyć żonie, kupić jej pierścionek itd... by zacząć od nowa. Co o tym sądzicie?
Też trzymam kciuki.Przykre, że można tak sobie popsuć wszystko w doslownie kilka chwil.Musisz wyciągnąc dalekoidące wnioski bo zakladając,ze mocno kochasz zonę a tamta kobieta Cie uwiodla to jednak gdybyś mial silny charakter to byś nie uległ.Musiało coś ,,nie zagrać"-może za słaby charakter nie umiejący sie oprzec pokusie.Nie wiem.
Wojtek udało ci się w życiu bo masz dobrą Żonę i Teściową...
Jak będzie pokaże czas, ja nie życzę zle... To Twoje Życie i Sumienie.
ZDRADA jest nie do przełknięcia i przyjęcia i tyle na ten temat.
Czy ja wiem... a co ty o tym myślisz? Czy mogłoby to sprawić przyjemność twojej żonie? Pytam o jej charakter, gust... co ona sobie ceni: proste, zwykłe rzeczy czy coś ekstrawaganckiego, wymyślnego?
Uważam, że żona woli proste, zwykłe rzeczy, ale gdybym zabrał ją w jakies romantyczne miejsce napewno byloby jej miło, tak tylko rozważam sugestię teściowej ![]()
Np. takie miejsce, z którego macie piękne wspomnienia?
Paryż - myślę, ze właśnie to jest dla żony najpiękniejsze miejsce. Właśnie tam poczeła się nasza córka. Żona zawsze wraca wspomnieniami do tego miasta. My we dwoje, wino, romantyczny weekend , ale się rozmarzyłem ![]()
To troszeczkę daleko, ale w Polsce można też fajne miejsca znaleźć. ![]()
Tylko czy to odpowiedni czas na takie coś? Musiałaby się zgodzić pójść gdzieś z tobą bez córki. No nie wiem, na razie po prostu bądź, a w miarę rozwoju sytuacji, zaproś gdzieś lub coś podaruj.
ok super zabiegaj o względy żony...
może będę złośliwa - ale zanim pojedziesz z żoną do Paryża
dokładnie przemyśl sobie, co zrobisz następnym razem, gdy na twojej drodze stanie kobieta ubierająca się zbyt wyzywająco i która ciebie będzie prowokowała...
Następnym razem napewno nie ulegnę. Oj napewno... Nigdy w życiu niczego nie bylem tak pewien.
Następnym razem napewno nie ulegnę. Oj napewno... Nigdy w życiu niczego nie bylem tak pewien.
ślubując jej wierność nie byleś pewny, że nigdy w życiu...
bo jeżeli byłeś - a tak zakładam - to, to twoje nigdy w życiu mnie nie przekonuje
wojtekk40 napisał/a:Następnym razem napewno nie ulegnę. Oj napewno... Nigdy w życiu niczego nie bylem tak pewien.
ślubując jej wierność nie byleś pewny, że nigdy w życiu...
bo jeżeli byłeś - a tak zakładam - to, to twoje nigdy w życiu mnie nie przekonuje
Nie obraz się, ale mam wrażenie, że niczym bym Cię nie przekonał, a swoje złośliwości zostaw dla siebie. Doskonale wiem, że źle zrobiłem, nie musisz mnie dodatkowo dobijać.
chcę ciebie sprowokować do myślenia i odpowiedzialności za czyny...
53 2014-04-13 19:51:05 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-13 19:53:20)
Czasu nie cofnie. Ja wierzę, że ktoś jest w stanie drugi raz danego czynu nie popełnić.Obojetnie co by to nie było.Ktoś siegnie po narkotyk ale jednak opamieta sie i juz nigdy wiecej tego nie zrobi-znam przypadek.Choć tez mozna by rzec, ze ma ciągoty do uzywek.Zdrada jest o tyle problematyczna, ze bardzo rani i mało kto umie wybaczyć, stąd podwojne obawy i watpliwosci czy ktoś,kto raz zawiodl nie zrobi tego po raz kolejny.Druga sprawa, ze niejednokrotnie rzeczywistosc pokazuje, ze zdradzajacy,ktoremu wybaczono odczuwa podswiadomie niejako przyzwolenie na to,ze skoro raz zdradzil-wybaczono to pewnie i drugim razem sie uda.Niemniej sądzę jednak mozliwe jest tylko raz popelnic ten blad.
Wojtek, takie odnowienie zaręczyn, pierścionek - jakie proponuje teściowa to już musisz sam wiedzieć, nie znam twojej żony, ale jej mama być może dlatego sugerowała ci rozwiązanie bo ją po prostu dobrze zna. Masz dobrą teściową. W każdym bądź razie brzmi to nie źle, choć osobiście na mnie by dużego wrażenie nie zrobiło, ale to dla mnie, dla twojej żony podejrzewam że tak - skoro sama teściowa taki pomysł dała.
To aż niewiarygodne, że facet, aż tak kocha żonę, a mimo to zdradził i nie wie czemu.
To przecież jakaś paranoja...
56 2014-04-13 21:25:36 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-04-13 21:26:54)
To aż niewiarygodne, że facet, aż tak kocha żonę, a mimo to zdradził i nie wie czemu.
To przecież jakaś paranoja...
no właśnie tylko, że on chce wierzyć w ...swoje racje ![]()
ale to nie znaczy, że nie wierzę w ciebie Wojtku...
Ale jakie on ma tu racje? Nie popadajmy w paranoję do reszty.
no, że kocha i chce ...a my te złośliwe to beeeeeeeeeee
Mógł o tym myśleć jak ją zdradzał, a nie teraz przypomniało mu się o żonie.
Choćby do Honolulu mnie zabrał to bym nie wybaczyła.
Zresztą...Dla mnie cały ten wątek to kawał dobrego kabaretu. ![]()
60 2014-04-13 22:39:08 Ostatnio edytowany przez Niamad (2014-04-13 22:40:49)
Nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie czy sam wybaczyłbyś żonie gdyby to ona ciebie zdradziła ?
Faceci zazwyczaj nie wybaczają co nie oznacza że kobiety mają wybaczać ty zabiłeś ten związek swą zdradą więc jeśli sam byś nie wybaczył rozwiedź się z własnej winy na dowód swej miłości no chyba że jej tka naprawdę nie kochasz....
Facet zrobił źle. Każdy popełnia błędy. Nie bronię go, nie mam zamiaru. Ale każdy zasługuje na drugą szansę. Każdy!
Czasem trzeba znaleźć się w takiej sytuacji, by się do niej odnieść. Kiedyś sama szłabym w zaparte, że nie dałabym szansy, ale życie i sytuacje sprawiają, że tok myślenia niestety lub stety-zmienia się.
62 2014-04-13 22:46:08 Ostatnio edytowany przez Niamad (2014-04-13 22:48:16)
Facet zrobił źle. Każdy popełnia błędy. Nie bronię go, nie mam zamiaru. Ale każdy zasługuje na drugą szansę. Każdy!
Czasem trzeba znaleźć się w takiej sytuacji, by się do niej odnieść. Kiedyś sama szłabym w zaparte, że nie dałabym szansy, ale życie i sytuacje sprawiają, że tok myślenia niestety lub stety-zmienia się.
Pod warunkiem iż sam by dał szansę inaczej wyjdzie że ona da szanse komuś kto w razie czego oby odszedł a wtedy wyjdzie na naiwną frajerkę ponieważ da szansę cynikowi.
Wiec jego tok myślenia w takim przypadku też powinien się zmienić.
Jeżeli żona zdradziłaby mnie, a potem żałowała, to myślę, że dałbym szansę, każdy na nią zasługuje, przynajmniej starałbym się wybaczyć. Też mam takie zdanie, że każdy popełnia błędy. Nie zawsze łatwo jest przekreślić tyle wspólnych lat, wspomnień, łatwiej jest to zniszczyć, ale wspomnienia zostają.
Wy, Drogie Panie nie pomagacie mi za bardzo , staram się jak mogę, pytam o rady, żeby nie zniszczyć tego jeszcze bardziej. Zdradziłem - czasu już nie cofne. Bardzo żałuję, muszę walczyć dalej, pomimo Waszego 'negatywnego ' nastawienia do mnie.
64 2014-04-14 08:50:44 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-04-14 08:59:10)
Wojtekk40 - jaki okres czasu minął od zdrady, od wyjawienia zdrady? Sam o niej powiedziałeś? Czemu nie mieszkacie razem?
Jeżeli chodzi o pomysł teściowej - może i pomysł dobry, ale czy to odpowiedni moment?
Powiem z perspektywy swojego życia - Mój Mąż również wpadł na taki pomysł, nie zaręczyn, a odnowienia małżeństwa - to było może pół roku po zdradzie. Wtedy miałam w sobie tyle negatywnych emocji, że od razu, bez zastanowienia odpowiedziałam - "ja już raz składałam przysięgę". Dziś zrobiłabym inaczej - po pierwsze wierzę w słowa Męża, po drugie wiedziałabym, że naprawdę tego chce, po trzecie bez wpływu negatywnych emocji - racjonalne myślenie.
Nie wiemy jak jest u Twojej Żony - jeżeli są emocje, to pomysł może nie być odpowiedni.
Wojtku . Byłam na miejscu twojej zony. Dałam szanse. Musisz sie przygotować na rozne jej zachowania . Raz cie przytuli raz odrzuci . Ty sie nie podawaj . Czyny małymi krokami. Jesli Zona nie podejmuje rozmowy na ten temat ty nie podejmuj wciąż tego tematu. Bedzie gotowa o tym rozmawiac sama bedzie pytać . Ona musi widzieć ze tylko ona dla ciebie sie liczy. Moze nawet jej próby odrzucenia cie beda testem czy ty to wytrzymasz i nie poddasz sie .
Widze w was szanse .