jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1 Ostatnio edytowany przez dagna (2014-04-03 11:37:22)

Temat: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Witajcie, mam na imię Dagna, mam 23 lata. Jestem w długoletnim związku z chłopakiem w moim wieku. Od półtora roku jesteśmy zaręczeni, ślub będzie w lipcu 2015 r. Ogólnie wychowywałam się w normalnej rodzinie, pieniędzy nigdy nie brakowało, przynajmniej ja tego nie odczułam. Można powiedzieć, że ja i młodszy brat byliśmy nawet rozpieszczani w kwestiach zakupów itp. Mój narzeczony ma 24 lata. W związku bywało różnie, ale to raczej nie z jego winy, a z mojej.... mam trudny charakter, wszyscy mi to powtarzają - że jestem uparta, zawzięta itd. Ja dostrzegam u siebie nawet "zaburzenia" w psychice... - bo nie ma etapu w moim życiu któremu nie towarzyszyłyby jakieś fobie, lęki, urojenia. Tak, tak.... przez trzy lata rujnowałam nasz związek fobiami, że Łukasz mnie zdradza (na co nie miałam żadnych dowodów) i ogólnie mam też erytrofobię - czyli paniczny lęk przed czerwienieniem się, halitofobię - lęk przed nieprzyjemnym zapachem z ust. No ogólnie nie jestem jakaś super poukładana pod względem psychicznym, ale radzę sobie smile Na studiach, w domu, w związku - jakoś się to wszystko toczy... Na pewno nikt nie mógłby z obserwacji powiedzieć, że coś ze mnie nie halo...

Od momentu kiedy doszło do zaręczyn zaczęłam trochę przejmować się naszą przyszłością. Wiadomo... zawód, praca, pieniądze, dom, samochód, dzieci... - wszystko to zajmowało moje myśli. A dodam, że należę do osób które chciałyby mieć wszystko... mam to teraz w domu (ładny dom, działka, samochód, pieniądze, ubrania itd.) i chciałabym aby tak też wyglądało moje przyszłe życie z mężem. Jednak już widzę, że na tym polu się nie dogadamy. Od roku w tej kwestii poważnie zgrzyta sad On ma zupełnie inny pogląd na te sprawy.

JA: zafiksowałam się na oszczędzaniu, sama pracowałam przez półtora roku i co nieco oszczędziłam, nie szastam pieniędzmi (chociaż utrzymują mnie rodzice więc nie mam na co szastać, wydaję tylko na ubrania), podliczam każdą złotówkę, muszę mieć porządek w wydatkach, wszystko zaplanowane i przemyślane, jedyna rzecz na jaką mi nie szkoda to ubrania, "zmusiłam" mojego rozrzutnego chłopaka i w przeciągu roku odłożył około 11 tyś (SUKCES!), chciałabym aby nie wydawał na marne pieniędzy, aby oszczędzał na czym tylko się da.... i ciągle się o to kłócimy!!!

ON: niby od roku tak jak mu kazałam oszczędza, ale nie przykłada się, praktycznie nie wysila się aby oszczędzić, te 11 tyś odłożył lekką ręką dalej wydając na licznie niepotrzebne rzeczy, wydaje strasznie dużo na jedzenie, daje się wykorzystywać przez rodziców i często ich wozi samochodem a oni nie oddają mu za paliwo, mieszka z rodzicami a mimo to kupuje sobie czasem sam jedzenie, on nie powinien mieć żadnych wydatków i odłożyć jeszcze więcej pieniędzy - one się go wcale nie trzymają, nie martwi się za bardzo o przyszłość - mówi "odłożę to odłożę, a jak nie to nie" i tyle, mówi na mnie że jestem skąpa, że sprzedałabym wszystkich za 5 zł, że widzę tylko czubek własnego nosa.

Poza tym ja mam duże "roszczenia" co do swoich rodziców, wiem że mnie wspomogą jak już wyjdę za mąż, dadzą mi część pieniędzy na dom/mieszkanie. Łukasz z kolei nie ma takiej potrzeby, aby rodzice coś mu dawali, nie chce być na czyjejś łasce, wszystko tak jakby olewa.

Nie wiem czy ten związek ma sens, czy on kiedyś się wreszcie otrząśnie i weźmie w garść?! Niby oszczędza teraz, ale bez przekonania, gdyby nie ja to nie miałby nic odłożone, wszystko mu jedno w kwestii pieniędzy... nie wiem jak będzie wyglądało nasze życie jak już teraz ciągle się o to drzemy. Np. w poniedziałek znów zawiózł tatę 60 km i nikt mu za to nic nie dał, nawet grosza za paliwo, tak jakby nikt nie liczył się z tym że niedługo jak zaczniemy sami życie swoje to te pieniądze będą mu bardzo potrzebne! Aha, dodam że ślub i wesele wyprawiają nam rodzice. Moi na pewno, a jego...w teorii, ale zobaczymy co wyjdzie.

Co mi radzicie? Jak mam postępować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Ja też bym nie wzięła pieniędzy za benzynę od rodziców. Rozumiem Twojego faceta. Ja radziłabym twojemu facetowi zastanowić się jak postąpić z Tobą smile

3 Ostatnio edytowany przez beli221 (2014-04-03 11:27:17)

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Moim zdaniem to Ty powinnas sie nad soba zastanowic...to sa jego rodzice i jak widac szanuje ich.Nie jest wychowany w przekonaniu,ze wszystko od rodzicow mu sie nalezy i juz.Widocznie uwaza,ze rodzice go wychowali i mu nie ubedzie jesli zawiezie tate w jakies miejsce.Jestes bardzo wyliczona...za bardzo.
Widocznie na punkcie pieniedzy tez masz fobie...
I skoro bierzesz slub z mysla o tym ze musi Ci maz wszystko zapewnic to sie zastanow nad tym malzenstwem.Mlodzi ludzie czesto na poczatku nie maja nic i sie wspolnie dorabiaja.
Jest dorosly i chce sie sam utrzymac i ma swieta racje.Na tym polega dorosle zycie.

Zgadzam sie z Magnolia...dobrze napisane

4

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

A moim zdaniem on jest właśnie niedojrzały bo nie myśli o przyszłości. Kiedyś przyjdzie taki czas, że będzie tego żałował wiem to. Bo gdyby teraz bardziej oszczędzał to potem byłoby nam łatwiej, nawet na początku gdy będzie trzeba coś kupić do mieszkania na przykład...
A ja też chcę pracować. Na razie jeszcze studiuję, a mimo to pogodziłam pracę i studia. Po studiach od razu zamierzam szukać pracy.
A jego rodzice... moim zdaniem go zwyczajnie wykorzystują. Stać ich na wszystko, a własnemu synowi na paliwo nie dadzą - wstyd.

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Droga Dagno,
według mnie dobrym rozwiązaniem byłoby posiadanie w przyszłości dwóch kont zamiast jednego wspólnego.
Nie możesz nikomu kazać rozporządzać własnym i pieniędzmi tak jak Ty byś chciała. On zarabia on wydaje. Dobrze, że dokłada rodzicom do jedzenia - to pokazuje że jest dorosłym facetem a nie dzieckiem - pasożytem, które żeruje na rodzicach. I tak dobrze, że oni nie wymagają od niego płacenia za rachunki (według mnie powinien się częściowo dokładać). Twój mężczyzna jest samodzielny (nie wymaga od rodziców pomocy - to plus, nie ma postawy roszczeniowej). Zaoszczędzenie 11 tysięcy w ciągu roku to bardzo dobry wynik. Z resztą pewnie wiesz - pieniądze to nie wszystko. Trzeba zachować umiar między wydawanie a oszczędzaniem.

Według mnie powinnaś trochę popracować nad sobą - apodyktyczność to jest baaaardzo trudna cecha.

6 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-04-03 11:57:02)

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Wiadomo, że trzeba rozsądnie kasą rozporządzać, ale nie popadajmy w skrajności.
A postawa, że robiąc bliskiemu przysługę, oczekujemy rewanżu....oznacza cholerną interesowność.
Raz na jakiś czas, można rodzica podwieżć choćby te 60 km.
Nie zubożeje chłopak na tym....

bardzo wymowne jest to co napisałaś....że masz "roszczenia" względem rodziców.
Dużo mądrzej postępuje Twój chłopak...chce sam się wszystkiego dorobić i chwała mu za to!

7

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Interesujące...
Jeśli dorosły facet zawiezie gdzieś rodziców i kupi sobie jedzenie do domu ( yikes ) to znaczy, że rodzice go wykorzystują.
Jeśli dorosła kobieta jest nadal na utrzymaniu rodziców - to wszystko ok.

Ciekawe, który model zachowań wpoisz swoim dzieciom?

8

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Czy Ty to piszesz poważnie?

Jak można żądać od rodziców, żeby oddali mu za paliwo, zwłaszcza, że on nie przymiera głodem?
Jak możesz zmuszać go do oszczędzania i rozliczać z pieniędzy, które sam zarabia? Sam zarabia, sam decyduje, co z nimi robi. Ty już przed ślubem chcesz rządzić wszystkim, ustawiać mu rozliczenia z rodzicami, decydować o jego wydatkach i jego pieniądzach. Robienie wyrzutów, że kupuje sobie sam jedzenie? Paranoja. Dlaczego piszesz, że on nie powinien mieć żadnych wydatków? Co to, pięcioletnie dziecko jest? Ręce opadają, naprawdę.

dagna napisał/a:

mówi na mnie że jestem skąpa, że sprzedałabym wszystkich za 5 zł, że widzę tylko czubek własnego nosa.

I ma rację. Ja na jego miejscu określiłabym to dużo dosadniej. Musi Cię kochać, nie zniszcz mu życia.

dagna napisał/a:

Poza tym ja mam duże "roszczenia" co do swoich rodziców, wiem że mnie wspomogą jak już wyjdę za mąż, dadzą mi część pieniędzy na dom/mieszkanie. Łukasz z kolei nie ma takiej potrzeby, aby rodzice coś mu dawali, nie chce być na czyjejś łasce, wszystko tak jakby olewa.

Nom, jego postawa jest dojrzała i godna szacunku. Twoja już nie.

dagna napisał/a:

Np. w poniedziałek znów zawiózł tatę 60 km i nikt mu za to nic nie dał, nawet grosza za paliwo

Miej litość. Bywa, że znajomi mnie dalej podrzucą, jak trzeba, a na hasło "oddać za paliwo" mało się nie poobrażają. W życiu bym nie zażądała zwrotu za paliwo, zwłaszcza za taką odległość - co to jest, od członka rodziny, chyba że miałabym naprawdę ciężką sytuację finansową, na zasadzie "paliwo albo jedzenie".

Powiem Ci tak - Twój facet jest święty, że jeszcze z Tobą wytrzymuje. Gdyby mi ktoś robił awantury i próbował rozliczać mnie z moich własnych pieniędzy, to prawdopodobnie bym go zostawiła. Zostawiłabym go na pewno, gdyby do tego próbował wyciągać pieniądze od moich rodziców. Opamiętaj się, bo on w końcu też może iść po rozum do głowy. Naucz się, że to są jego pieniądze, jego rodzice i Tobie nic do nich. Po ślubie to mogą być najwyżej wasze wspólne pieniądze, dalej nie tylko Twoje i nie tylko Ty będziesz o nich decydować. Jego głos będzie tak samo ważny. Swoją drogą doradzałabym mu z całego serca intercyzę, bo to się źle skończy, jak będzie musiał Cię prosić o każdą złotówkę albo jak w domu będzie go czekać  awantura za każdy wydatek, na który nie dostał Twojego błogosławieństwa. Chociaż cholera wie, czy to coś zmieni, skoro nie macie w tym momencie wspólnego majątku, a Ty już pokazujesz, co potrafisz.

9

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Twój chłopak ma zdrowe podejście do sprawy, w przeciwieństwie do Ciebie.
Może dla Ciebie to normalne, że rodzice powinni Cię utrzymywać (opłaty w całości za media, z których też korzystasz, i Twoje jedzenie) do czasu gdy się wyprowadzisz, ale rozsądnie myślący pełnoletni ludzie na pewno tak nie uważają.
Wychowali go i utrzymywali dopóki nie zaczął na siebie zarabiać, miałby im żałować na paliwo?!

10

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Mhm a ja sobie tak myśle ,ze nim dojdzie do tego slubu to powinniście razem zamieszkać. A co najwazniejsze zacząć utrzymywać sie samemu. I wtedy zobaczyć jak to bedzie. Bo z tego co piszesz to twoj chłopak jest najbardziej dojrzalszą osoba w tym układzie. A obawiam sie że przy takim twoim toku rozumowania, zachowaniu i podejsciu to do ślubu nie dojdzie. Bo niestety ale masz błedne pojecie o prawdziwym życiu.

11

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Zgadzam się z przedmówcami. Sama stwierdzasz, że masz problemy ze swoim podejściem w pierwszym akapicie, ale to on ma się zmieniać? Na jego miejscu poważnie zastanowiłabym się nad tym ślubem, może powierć mu jeszcze trochę dziurę w brzuchu, to przemyśli tę sprawę jeszcze raz.

12

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Czytam, czytam i oczom nie wierzę!

dagna napisał/a:

nie szastam pieniędzmi (chociaż utrzymują mnie rodzice więc nie mam na co szastać, wydaję tylko na ubrania)

A nie jest ci głupio tak pasożytować na rodzicach. Skoro odłożyłaś jakieś pieniądze to znaczy, że zarabiasz. Skoro tak to przynajmniej własne potrzeby powinnaś zaspokajać we własnym zakresie.

dagna napisał/a:

wydaje strasznie dużo na jedzenie

A ty byś najlepiej chciała, żeby się żywił chlebem z masłem. Wyobraź sobie, że jedzenie kosztuje. No ale skoro ciebie żywią rodzice to pewnie nawet nie masz pojęcia ile wydaje się na naprawdę podstawowe produkty.

dagna napisał/a:

daje się wykorzystywać przez rodziców i często ich wozi samochodem a oni nie oddają mu za paliwo,

dagna napisał/a:

Np. w poniedziałek znów zawiózł tatę 60 km i nikt mu za to nic nie dał, nawet grosza za paliwo, tak jakby nikt nie liczył się z tym że niedługo jak zaczniemy sami życie swoje to te pieniądze będą mu bardzo potrzebne!

Żartujesz? proszę powiedz, że żartujesz! Naprawdę uważasz, że powinien chcieć zwrotu za benzynę, od rodziców? Pomijając już oczywiste dla większości ludzi aspekty rodzinne. On u nich mieszka, nie płaci za czynsz, nie dokłada za prąd, wodę gaz i inne opłaty. Pieniądze które "straci" od czasu do czasu podwożąc ich samochodem, są nieporównywalnie mniejsze niż te których dzięki nim nie wydaje. Nawet gdyby podwoził ich 360 km.

dagna napisał/a:

mieszka z rodzicami a mimo to kupuje sobie czasem sam jedzenie, on nie powinien mieć żadnych wydatków i odłożyć jeszcze więcej pieniędzy

Znowu mam nadzieję, że żartujesz. W większości rodzin dorosłe (czytaj zarabiające) dzieci albo same wydają na swoje jedzeni, albo dokładają odpowiednią sumę do domowego budżetu. A ty masz do niego pretensje, że czasami coś sobie kupi? No tak, ale przecież powinien wszystkie pieniądze przynosić w zębach pani księżniczce.

dagna napisał/a:

Poza tym ja mam duże "roszczenia" co do swoich rodziców, wiem że mnie wspomogą jak już wyjdę za mąż, dadzą mi część pieniędzy na dom/mieszkanie. Łukasz z kolei nie ma takiej potrzeby, aby rodzice coś mu dawali, nie chce być na czyjejś łasce, wszystko tak jakby olewa.

Olewa? Twój mężczyzna ma po prostu poważne, odpowiedzialne podejście do życia. A ty z kolei zachowujesz się jak pięciolatka, która zobaczyła w sklepie zabawkę i jest obrażona, że jej nie dostała.

dagna napisał/a:

ON: niby od roku tak jak mu kazałam oszczędza, ale nie przykłada się, praktycznie nie wysila się aby oszczędzić

Przy twoim podejściu naprawdę mu się nie dziwię.

Chociaż właściwie to się dziwię. Dziwię się, że on cie jeszcze nie zostawił i nie poszukał sobie dorosłej kobiety, zamiast osoby o psychice rozpieszczonej kilkulatki.

dagna napisał/a:

Nie wiem czy ten związek ma sens, czy on kiedyś się wreszcie otrząśnie i weźmie w garść?!

Jedyną osobą która powinna się otrząsnąć jesteś ty. Czas dorosnąć i zacząć żyć na własny rachunek. Mam nadzieję, że do ślubu nie dojdzie- żal mi rozsądnego faceta.

13

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

popieram wszystkie odpowiedzi, to chłopak ma poukładane w głowie, jest w porządku wobec rodziców także, docenia to co oni dla niego robią
naprawdę zastanów się nad tym wszystkim,
pozdrawiam

14

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
dagna napisał/a:

daje się wykorzystywać przez rodziców i często ich wozi samochodem a oni nie oddają mu za paliwo, mieszka z rodzicami a mimo to kupuje sobie czasem sam jedzenie, on nie powinien mieć żadnych wydatków i odłożyć jeszcze więcej pieniędzy

Świat się kończy! Nadchodzi era pasożytów...
Współczuję Twojemu facetowi.

15

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

ciekawe czy w swoich związkach też jesteście takie wyrozumiałe...?

16

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Zdajesz sobie sprawę, że tu nie chodzi o wyrozumiałość ani nawet o związek?
Chodzi o roszczeniowe podejście do życia, które prezentujesz. Skoro rodzice przyzwyczaili Cię, że Ciebie utrzymują trudno mieć pretensje, że z tego korzystasz.
Ale naprawdę, w większości rodzin dorosłe dzieci utrzymują się same, przynajmniej dokładają się do budżetu gdy mieszkają z rodzicami. To śmieszne, mieć dwadzieściaparę lat i być na garnuszku rodziców.

17

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Chłop ogarnięty, poukładany.

Znajdź sobie takiego, co będzie kogoś gonił 100km za 2 zł smile

18

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

A Ty mu płacisz za benzynę jak Cię gdziekolwiek podwozi? Za prezenciki ( bo pewnie nie raz dostałaś) też mu oddajesz? Jeśli nie... to dlaczego żerujesz na jego pieniądzach smile Jesteś tak jakby w porównaniu do jego rodziców OBCĄ OSOBĄ... także zastanów się smile

Mało kiedy coś mnie poruszy. Dziś poruszył mnie Twój post i pół dnia myślałam o tak egoistycznych, bez serca ludziach smile

19

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
dagna napisał/a:

ciekawe czy w swoich związkach też jesteście takie wyrozumiałe...?

Jeśli mój facet chciałby wziąć pieniądze od swoich rodziców za paliwo to dostał by ochrzan za durnowate pomysły smile Za brak szacunku do własnych rodziców, skoro skąpi na nich, to skąpić będzie na wszystkim. W końcu to oni go wychowali, wyżywili, ubrali itd. i może im podziękować, bo jak skończył te 18 lat to już dawno mogliby kazać mu się wyprowadzić i żyć na własny rachunek KSIĘŻNICZKO. A Twoim rodzicom współczuję, albo i w sumie nie bo sami tak Cię wychowali, że trzeba tylko brać nie dając nic w zamian.

No szkoda mi chłopaka...

20

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
dagna napisał/a:

ciekawe czy w swoich związkach też jesteście takie wyrozumiałe...?

W moim związku oboje staramy się zawdzięczać jak najwięcej samym sobie. Sami się utrzymujemy, sami kupujemy sobie jedzenie, płacimy rachunki. Do wesela rodzice nie dokładają się nam ani grosza. Jeśli na coś nas nie stać to po prostu z tego rezygnujemy. Jeśli wiemy, że będziemy mieć większe wydatki to staramy się ograniczyć wydatki, a nie ciągnąć kasę od kogokolwiek. Wiemy ile potrzebujemy na wydatki domowe i na początku miesiąca odkładamy tą sumę, a z pozostałymi pieniędzmi każde z nas może zrobić co tylko chce.

Gdybym od swojego faceta usłyszała, że bierze pieniądze od rodziców za podwożenie ich samochodem natychmiast przestał by być moim facetem. Nie mogła bym być z kimś tak roszczeniowym.

21

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
magnolia8 napisał/a:

Ja też bym nie wzięła pieniędzy za benzynę od rodziców. Rozumiem Twojego faceta. Ja radziłabym twojemu facetowi zastanowić się jak postąpić z Tobą smile

Zgadzam się. Wybacz autorko, że to powiem, ale jesteś strasznie roszczeniowa. Nie, nie, nie chodzi o to, by nie mieć wymagań. Chodzi o to, by nie przesadzać. U Ciebie widzę tylko "Ja chcę", a czy nie możesz spojrzeć też na to czego chce Twój narzeczony? Zresztą, jak tak Ci to nie pasuje, to przecież nie jesteś z nim od wczoraj. Faktycznie, nie jest mi fajnie to pisać, ale jesteś rozpieszczona i chciałabyś chyba, że wszystko było pod Twoje dyktando. Kurczę, czemu masz coś przeciw, że Twój facet mieszkając z rodzicami czasem kupi sobie coś do jedzenia np? Może lubi czasem zjeść coś innego niż oni kupują, to kupuje to sam, skoro zarabia. Co w tym dziwnego? Mieszka z rodzicami jeszcze, więc jak pisano to wręcz wskazane, by się dorzucał do czegokolwiek, skoro zarabia. To nie jest tak, że rodzice powinni wszystko sponsorować, dziecko też powinno pomóc, skoro już zarabia. Wiem, mogłaś być nauczona inaczej, ale jednak moim zdaniem lepiej jak dorosły facet pracujący dołoży rodzicom. Relacja powinna być wzajemna, a nie tylko branie jak dla mnie smile

Vinnga, dokładnie, zgadzam się z Tobą. Ja też czytam i nie wierzę, dlatego ja uważam, że chłopak nie robi nic złego i że to Ty autorko powinnaś spojrzeć na swoje podejście i nad nim popracować. No bo z takim podejściem ciężko zbudować trwały związek. Nie możesz go tak rozstawać po kątach, wątpię, by mu takie coś odpowiadało. Każdy chce mieć też swoją autonomię i móc czasem sobie coś kupić. Zrozumiałabym Cię i Twoją obawę, że jest zbyt rozrzutny, gdyby kupował sobie np konsolę i w ogóle nie przejmował się wydatkami, wtedy faktycznie mogłabyś pomyśleć, że jest rozrzutny i woli wydać na głupoty niż oszczędzać. No, ale on oszczędza, oszczędził pisałaś 11 tysięcy, a to, że czasem coś kupi to dla mnie normalne i żadna rozrzutność. Niby piszesz, że Ty go tak namawiałaś do oszczędzenia i wtedy oszczędził to 11 tysięcy, ale to się nie liczy czy z Twoim gadaniem to zrobił czy bez, ważne, że oszczędził, a jakby oszczędził np 5 tysięcy to też ładnie. Po prostu strasznie kręcisz nosem hmm Mam jednak nadzieję, że przemyślisz to co Ci tutaj napisałyśmy. W związku także ważne jest, by myśleć o potrzebach obu stron, a nie tylko o swoich.

Poza tym jak pisały poprzedniczki, jak mieszka z nimi, zarabia, to wiadomo, że czasem i on może coś kupić, a wręcz mogliby wymagać od niego, żeby do rachunków się dołożył, bo mieszka tam i też pracuje. Tak że widzisz, tak to wygląda, więc ja tam nie widzę, by rodzice go wykorzystywali, to normalne, że jak się zarabia, to i się do domu coś dokupi, rodzice utrzymywali go tyle lat, to nic się nie stanie, jak teraz sam czasem coś kupi. Ok, mogłabym powiedzieć, że są skąpi, jakbyś napisała, że nigdy mu żadnej kasy nie dali i że jak prosił, bo bardzo potrzebował, to też nie dali, to tak, wtedy niefajnie, ale nic takiego nie napisałaś, więc wątpię, by tak było.

Kurczę, ja rozumiem oszczędzanie, mój facet np też stara się oszczędzać, ale powiem Ci, że aż 11 tysięcy to on nie zaoszczędził. A gdyby zaoszczędził tyle kasy, to ja bym nawet nie śmiała mu nic wypominać. Twój chłopak zaoszczędził 11 tysięcy i nadal źle? Dziewczyno, wiesz jak dużo to jest kasy? Ok, ja nie wychowałam się w bogatym domu, nam czasem brakowało, mogę mieć inne spojrzenie, ale weź spójrz na to realnie. Nie rozumiem Twojego narzekania.

Nie możesz zmusić narzeczonego, by robił to co chcesz, chcesz partnerstwa czy związku opartego na rozkazach? No chyba, że Twojemu facetowi coś takiego pasuje, ale widzę, że nie i rozumiem go. Dlaczego ma Ci się tłumaczyć z każdego wydatku? Tak to wygląda. A że podwiezie czasem rodziców, jak z nimi mieszka, to jak dla mnie spoko, a że nie oddają mu za paliwo? Kurczę, ja też bym nie chciała, by rodzice mi oddawali, chyba, że już naprawdę miała tak ciężko z kasą, to ok, wtedy bym schowała to do kieszeni i wtedy faktycznie mogliby oddać, a tak to nie, w końcu jak mam kasę, to co mam żałować rodzicom? A Twój chłopak ma kasę, Ty też masz, to czemu ma żądać za paliwo? Chcesz, by był sknerą? No bo dla mnie to by było sknerstwo, gdyby odwiózł gdzieś rodziców, a potem by żądał, by mu oddawali za paliwo. Zwłaszcza, jeśli to np krótkie trasy.

Chyba, że to długie trasy i ciągle, to tak, wtedy można inaczej pomyśleć, ale coś wątpię, więc to jest po prostu pomoc syna dla rodziców i ja bym nawet nie pomyślała w takiej sytuacji, by wziąć kasę, bez przesady! A to, że nie chce od nich pieniędzy, to zrozum, nie każdy chce brać od rodziców. Ja biorę, ale też np nie mogłabym cały czas brać. Sama wiem, że nie mają dużo. A nawet jak mają dużo, to chłopak też może nie chcieć, ma do tego prawo po prostu. Chociaż wiadomo, czasem warto, by trochę zmiękł, jeśli np będzie Wam ciężej finansowo i wtedy wziął. No, ale macie dużo oszczędności, 11 tysięcy to naprawdę dużo, więc generalnie po co ma brać od rodziców? Nie widzę sensu, macie dużo i jeszcze chcesz, zamiast cieszyć się, a uwierz mi małó która osoba ma takie duże oszczędności. To Ty bardziej chyba wykorzystujesz go, że chcesz, by brał i brał, żeby odkładał każdą złotówkę. Wybacz, ale tak to wygląda, więc zastanów się nad tym. A jak chcesz coś zmienić koniecznie, to spokojnie z nim porozmawiaj, posłuchaj też jak on się czuje i jego chce, a nie nakazuj, że musi zaoszczędzić, że ma nie kupować sobie nic, bo naprawdę moim zdaniem to nie jest fajne.

Piszesz też o swoich fobiach, a skoro tak, to może pomyślisz o wizycie u psychologa? Oczywiście jeśli nie chodzisz, ale skoro się z tym męczysz czasem jak piszesz, to myślę, że warto. Chodzi o sam komfort psychiczny, może to, że tak chcesz obsesyjnie oszczędzić każdą złotówkę i to, że kontrolujesz tak bardzo wydatki narzeczonego to może też jakiś ukryty lęk? Może nie wiem, tym myślisz, że będziesz miała poczucie bezpieczeństwa, ale moim zdaniem nie, to błędne koło. Już masz baardzo wiele, chcesz coraz więcej i koło się nie przerwie. Chyba, że Ty sama właśnie to zauważysz i coś z tym zrobisz. Mówię Ci to życzliwie, bo zrozum, chłopak może nie wytrzymać tego napięcia. Najpierw pisałaś, że podejrzewałaś go ciągle o zdradę, chociaż nie dawał Ci powodu, teraz czepiasz się każdego wydatku, mimo że odłożył 11 tysięcy itp, na pewno się stara, ale wiadomo, czasem ma jakieś wydatki, to normalne, zrozum to hmm  Jak go kochasz, to pomyśl o tym, bo naprawdę, nikt nie czułby się dobrze w takiej sytuacji, więc możesz go stracić tak postępując. Strasznie go męczysz tym na pewno, mnie by bardzo męczyło, gdybym była w takim związku, tak traktowana.

Mając 11 tysięcy oszczędności już macie dobre perspektywy to budowania wspólnego życia. Na pewno będzie oszczędzał dalej i będzie fajnie, ale też nie możesz być zła jak czasem coś kupi, bo bez przesady. Widzisz, nawet czasem coś kupując uzbierał 11 tysięcy. Jest bardzo dobrze, nie widzę powodów do narzekań. Już z takimi oszczędnościami poradzilibyście sobie i na wiele, by Was było stać, a na pewno będzie zbierał dalej i będzie Was stać na jeszcze więcej. Wiadomo, domu jeszcze nie kupicie, ale dziewczyno, nie da się tak od razu. No, ale 11 tysięcy to dużo i Twój chłopak robi co może, ja bym skakała z radości, jakbyśmy tyle mieli odłożone- wiadomo, na pewno i my w końcu będziemy mieli, ale nie ma jakiejś super pracy, a ja jeszcze pracy nie mam, więc potrwa to po prostu dłużej no i tyle smile Uśmiechnij się dziewczyno i pomyśl nad tym, popracuj nad sobą po prostu, bo nie da się mieć wszystkiego tak od razu. Ok, jak zafundowali Ci rodzice to tak, ale to jest życie, teraz wszystko jest drogie, nie jest tak łatwo od razu mieć wszystko. Dlatego spróbuj powalczyć z tym podejściem "Wszystko mi się należy", bo tak daleko nie zajedziesz, i w życiu, i w związku tak daleko nie zajedziesz.

Piszesz, że zawiózł tatę 60 km i dał mu za paliwo. Dla mnie ok, jeszcze nie ogromna odległość i co z tego? Jak pisaliśmy chłopak zarabia, nic takiego się nie stało. Chciał pomóc, pomógł, a rodzice nie muszą być wcale dusigroszami, bo nie oddali za paliwo. Pomoc w rodzinie po prostu. Wujek też często gdzieś podwiózł i nie żądał nic za to, tak samo z innymi osobami w naszej rodzinie. Mogłabym pomyśleć czy to jest ok, gdyby to było np nagminne i wożenie np 100 km, ale tak to nie. Zwłaszcza, że jak napisała Bastat rodzice go ogólnie utrzymują, mieszka z nim, więc co to jest w porównaniu do tego? Jak się nie dokłada do rachunków, to po prostu czasem ich podwiezie i tyle smile Ja też bym nie brała kasy od rodziców za paliwo jak pisałam, gdybym miała prawko i auto- bo nie mam.

No, ale jakbym miała, to bym nie brała i chętnie bym ich zawiozła, bez brania kasy za paliwo i wyliczania smile To moi rodzice i zrobiłabym to chętnie, czy według Ciebie za pomoc trzeba zawsze zapłacić, zwłaszcza w rodzinie? Czemu nie można tego zrobić ot tak, bez wyliczania, by oddali na paliwo? No smutne myślenie tu prezentujesz, takiego dusigrosza właśnie pt. "Ja muszę mieć wszystko, wezmę od Was ostatnią złotówkę, a Wam nie dam nic". To rodzice i ja nie widzę w tym nic złego, by ich podwieźć, nie brać kasy.

Tak samo jakbym podwiozła przyjaciółkę, która jest mi bardzo bliska, czy nawet koleżankę, to też bym nie wzięła kasy za paliwo, nie żądałabym tego. Po co? smile Nie widzę sensu, zrobiłabym to chętnie i żadnej zapłaty bym nie oczekiwała, to dla mnie normalne smile Pomagam bliskim osobom- oczywiście nie daję się wykorzystywać, bo wtedy mówię stop, ale ogólnie pomagam i nie biorę za to kasy smile Właśnie biorąc od nich, myślę, że byłabym skąpa i żądając tym bardziej, a nie jestem i pomogę, ale kasy nie wezmę. To dla mnie normalne, ludzkie, że od bliskich osób za pomoc nie bierzemy kasy- takie jest moje zdanie smile Nie będę na nich skąpić ani im wyliczać, robię to chętnie, bo chcę im pomóc i nie chcę za to po prostu żadnych pieniędzy smile

Zgadzam się też z Eileen, ja też bym zostawiła Ciebie, gdybym była na jego miejscu. Naprawdę niefajnie go traktujesz. Zresztą, już pisałam, że ja bym nie wytrzymała w takim związku. Dlatego, przemyśl to. No bo rozliczasz go bardzo z kasy, do tego takim zachowaniem możesz stawiać mur między nim, a jego rodzicami. A chyba nie o to chodzi, prawda? smile Może Ty czujesz, że musisz mieć poczucie kontroli i dlatego tak wszystko kontrolujesz? Uwierz mi, na pewno można z tym sobie poradzić, trzeba po prostu odpuścić i na pewno też by pomógł psycholog, dlatego radziłam Ci i radzę wizytę u niego smile Z życzliwości po prostu radzę smile

Pozdrawiam.

22 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-04-04 08:35:29)

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Było już tyle tematów o tym jak to facet siedzi na garnuszku u rodziców i polega na ich utrzymaniu... było żalenie się, że to maminsynek i nieudacznik bo nie potrafi o siebie zadbać.

A tutaj facet stara się sam utrzymywać i być samodzielnym, jak na kogoś dorosłego przystało...  wydawałoby się, że to wreszcie ten ktoś kogo kobieta powinna szukać... i to też nie pasuje... tongue

Niektórym nie da się dogodzić tongue

A swoją drogą ja sam też jestem już dorosły i nie wyobrażam sobie tego, że mógłbym żerować na rodzicach. W pewnym wieku człowiek zaczyna odczuwać psychiczną potrzebę samodzielności.
Dziwie się więc Autorce, że ona takiej potrzeby nie ma.

A swoją drogą skoro chcesz brać od rodziców pieniądze za podwiezienie autem... to nie zdziw się jak rodzice kiedyś Cię podliczą i zażądają zwrotu pieniędzy za Twe wychowanie tongue

23

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

dagna      Popieram Twojego chłopaka i wypowiedzi forumowiczów zgodnych ze mną. 

Sory ale jak pracujesz to mogłabyś się tym ojcom dorzucić do jedzenia, czy drobnych opłat ! Chłopak widać rozumie rodziców i czuje że powinien im pomóc. Skoro On pracuje to chyba może sobie czasem pozwolić na coś co lubi---to już nawet jedzenie chcesz mu wypominać ? ? ?

Ty też byś mogła wziąć z niego przykład- Myślisz że ojce będą Cię utrzymywali jak to się mówi " do usranej śmierci " ? Na ciuchy to sobie nie żałujesz żeby pięknie wyglądać a jedzenie to z powietrza ?
Współczuję temu chłopakowi takiego wspólnego życia tak szczerze. Będzie harował na Twoje ciuszki, jedzenie i ogólne utrzymanie a Ty mu będziesz jedzenia żałowała.......no super, brawo.

Dlatego tak mówiłam, że zle się czuję w związku z takimi chłopakami co to są że tak powiem " wyższej sfery " . Niektórzy wiedzą na pewno coś o tym i o co chodzi.

Pomyśl trochę o swoim narzeczonym a nie widzisz siebie i dyktujesz czego chcesz Ty SAMA . Związek to wzajemne zrozumienie i wspólne dobro, a nie życie pod presją.

Nie jest mi super to pisać ale bądzmy ludzmi.

24

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Matko dziewczyno to z Tobą jest problem nie z Twoim chłopakiem
już widzę wasze wspólne życie,jak mu wypominasz każdą kupioną rzecz(za jego pieniądze) myślę że ty nawet jedzenie przez niego kupione będziesz wypominać,że po co?
chłopak pracuje,to są jego pieniądze,Tobie póki co nic do tego co on z nimi robi,
a Tobie nie wstyd że jesteś taka "roszczeniowa" wobec rodziców?

25

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
lena812 napisał/a:

Matko dziewczyno to z Tobą jest problem nie z Twoim chłopakiem
już widzę wasze wspólne życie,jak mu wypominasz każdą kupioną rzecz(za jego pieniądze) myślę że ty nawet jedzenie przez niego kupione będziesz wypominać,że po co?
chłopak pracuje,to są jego pieniądze,Tobie póki co nic do tego co on z nimi robi,
a Tobie nie wstyd że jesteś taka "roszczeniowa" wobec rodziców?

Bo to jest wychowanie--zapewne córeczka chciała coraz więcej i więcej, a rodzice nie zauważając tego brgnęli.....Ona widziała że co chce to ma i nauczyła ich jak mają robić a już nie powiem że " wytresowała "

26

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
dagna napisał/a:

"zmusiłam" mojego rozrzutnego chłopaka i w przeciągu roku odłożył około 11 tyś (SUKCES!), chciałabym aby nie wydawał na marne pieniędzy, aby oszczędzał na czym tylko się da.... i ciągle się o to kłócimy!!!

Ile pieniędzy Ty odłożyłaś, będąc na utrzymaniu rodziców?

dagna napisał/a:

lekką ręką dalej wydając na licznie niepotrzebne rzeczy, wydaje strasznie dużo na jedzenie

On wydaje na jedzenie, Ty na ubrania - co za różnica?

dagna napisał/a:

daje się wykorzystywać przez rodziców i często ich wozi samochodem a oni nie oddają mu za paliwo

A Tobie przypadkiem nie daje się wykorzystywać? Tak z ręką na sercu - ile razy oddałaś mu za paliwo? Niech zgadnę... Nigdy? 

dagna napisał/a:

Poza tym ja mam duże "roszczenia" co do swoich rodziców, wiem że mnie wspomogą jak już wyjdę za mąż, dadzą mi część pieniędzy na dom/mieszkanie. Łukasz z kolei nie ma takiej potrzeby, aby rodzice coś mu dawali, nie chce być na czyjejś łasce, wszystko tak jakby olewa.

A czy Ty wiesz, że pomoc dorosłym dzieciom jest rodziców dobrą wolą, nie ich obowiązkiem? To roszczeniowe podejście do życia jest bardzo niedojrzałe i niestety kiedyś możesz się na nim boleśnie poślizgnąć. Popracuj trochę, zacznij na siebie zarabiać, weź swoje życie w swoje ręce, naucz się odpowiedzialności i szacunku do innych, Tobie z automatu naprawdę nic się nie należy.

dagna napisał/a:

Niby oszczędza teraz, ale bez przekonania, gdyby nie ja to nie miałby nic odłożone, wszystko mu jedno w kwestii pieniędzy... nie wiem jak będzie wyglądało nasze życie jak już teraz ciągle się o to drzemy.

dagna napisał/a:

Co mi radzicie? Jak mam postępować?

Popracuj nad sobą, nie nad chłopakiem, bo z nim jest naprawdę wszystko w porządku. Myślę, że pora zweryfikować TWOJĄ hierarchię wartości i podejście do związku.

27

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Szok ;-O, ale rodzice córkę skrzywdzili, oj będzie bolało zderzenie z rzeczywistością!

28

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(
sluuu napisał/a:

Szok ;-O, ale rodzice córkę skrzywdzili, oj będzie bolało zderzenie z rzeczywistością!

oj będzie będzie. Córeczka myśli że całe życie i małżeńskie również będą ładować w nią pieniążki a Ona będzie zarabiała na ciuszki i pachnidła.....

Nie ma tak łatwo---jak ten narzeczony nie przejrzy na oczy i nie zacznie stawiać na swoim to BĘDZIE JADŁ POD WYDZIAŁ ! Ojce nauczyli a teraz chłopak musi cierpieć.

29

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Dagna, chciałem napisać, że wszstko co piszesz jest bez sensu.Ale znalazłem jedną mądrą rzecz:

dagna napisał/a:

Ja dostrzegam u siebie nawet "zaburzenia" w psychice...

Myślę że powinnaś rozważyć sytuację w kontkście tej wypowiedzi.

30

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

@dagna, zgrzytać to dopiero zacznie jak zamieszkacie razem. Jesteście z dwóch różnych światów. Najlepiej się rozstać, bo nic dobrego z tego nie będzie. Znajdź sobie kogoś kto ma bogatych rodziców i korzysta z tego bez żadnych ograniczeń i oporów. A za zaoszczędzone pieniądze koniecznie wybierz się do specjalisty po profesjonalną pomoc.

31

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Ogolnie mowiac albo zmienisz podejscie do pewnych spraw,albo zniszczysz dobremu chłopakowi życie

32

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

uważam podobnie jak Panowie wyżej.
Przez te zaburzenia będzie cierpiał Twój facet i Ty sama.

Mam wuja w rodzinie który oszczędza na czym tylko się da - byle nie na swoich ukochanych płytach które zbiera ale to mniejsza o to jakie i w ogóle.Żonie broni tego i tamtego, sam przez całe miasto zapiernicza po jakąś rzecz bo jest 10gr tańsza. Dzieci też nie chciał mieć bo to wydatki i tak ciągle kłótnie do czasu - aż żona nie wytrzymała i się rozeszli po wielu latach małżeństwa...

Ta sytuacja jest podobna do Twojej więc zacznij pracować nad sobą albo się rozejdźcie póki wcześniej .

33

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Dagna widzę że wszystko sobie fajnie zaplanowałaś. Liczyć i rachować to Ty potrafisz, no i super taka żona, tylko jak piszesz to twojemu narzeczonemu tego się nie chce już...odłożył 11 tysięcy, no cóż jak splunąć, moim zdaniem kupę szmalu..ale ty nie zadowolona..wozi ojca, za wsze pieniądze...Zapewne jesteś idealistką, perfekcjonistką i chcesz aby wszystko było poukładane, zaplanowane (ślub 2015 rok) i fajnie..no ale piszesz że masz te fobie, te lęki....
Ja wpisałam słowo "maminsynek" w poście i wyszło mi miedzy innymi twój temat....
maminsynek, pieniądze, jego rodzice..to mi się równa na mianownik pt. a może Ty nie jesteś dla nich idealną synową ?!....
Na razie wasz związek to taka firma, a te całe plany to taki kredyt i Ty starasz się to wszystko trzymać w kupie...może zatrzymaj się , tak jak piszesz..wysiądź i zastanów się, czego Ty chcesz od życia, co byś potrafiła udźwignąć, za co się brać....musisz sobie zostawić kredyt "błędu", "porażki"..jak w matematyce, bo inaczej On Cię zajeździ i po co Ci to ?

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Ty to wszystko piszesz serio?!

Po pierwsze popieram oszczędzanie, w dzisiejszych latach mało kto to robi, ale u Ciebie to ma znamiona obsesji..

1) Po Twojej prośbie/rozkazie chłopak zaoszczędził 11 tys. masz pojęcie jaka do ogromna kwota? Miesięcznie musiał odkładać około 900 zł, ja nawet tyle stypendium nie mam! Jeśli może odkładać taką sumę oznacza to, że sporo zarabia. Poza tym oszczędzanie oszczędzaniem, ale kurczę pracuje to mam prawo pozwolić sobie na jakieś przyjemność. Bo sorry harować tak i nic z tego nie mieć ?

2) Twój facet głodem nie przymiera więc niby dlaczego miałby brać od rodziców kasę za paliwo, tym bardziej, że te 60 kilometrów kosztowało go raptem 30 złotych.. Dodatkowo zarabia, a nie dokłada się do rodzinnych funduszy. Przez kilkanaście lat rodzice całkowicie go utrzymywali, z resztą robią to do tej pory i jeszcze mają mu oddawać za paliwo gdy on ich gdzieś podwozi..
Mój brat mieszka z rodzicami i co miesiąc dokłada się do opłat, oprócz tego dodatkowo na święta czy jakieś uroczystości daje pieniądze.

W ogóle on oszczędza, a Ty OCZEKUJESZ, że Twoi rodzice dołożą/ sfinansują mieszkanie/ dom totalnie tego nie rozumiem przecież to paradoks..

Próbuje i nijak nie jestem w stanie zrozumieć Twojej postawy.

Odpuść trochę bo za chwilę on nie wytrzyma jeśli nie mieszkając razem Ty już robisz mu wymówki, że coś sobie kupił to co będzie później?! Doprowadzisz do sytuacji, że zacznie Cię okłamywać, a wtedy to dopiero zacznie się Twój lament.

35

Odp: jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Ktoś powinien chłopaka ostrzec, niech ucieka przed Tobą i to z szybkością światła , bo jestes Mega Toksyk.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... PIENIĄDZE :( wysiadam...:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024