Witam, mam problem - ostatnio bardzo spadło mi libido. Żeby przybliżyć Wam sytuację, muszę się nieco rozpisać.
Mam 19 lat, mój chłopak jest niewiele starszy. Uprawiamy seks od roku, straciłam z nim dziewictwo, zawsze było nam razem świetnie-jest naprawdę ''dobry'' w tych sprawach.
Ze względu na warunki, nie robimy tego zbyt często. Nie mogę brać tabletek, prezerwatywom nie ufam i nie lubię, dodatkowo staramy się więc robić to tylko w okres niepłodny (sumiennie pilnowany!). Nie wychodzi tego za wiele w miesiącu, często zastępujemy to zabawianiem się, ale ostatnio wyszło jeszcze mniej. Chyba trochę się ''migałam''..
Jeszcze niedawno wystarczyło dotknięcie w tyłek lub pocałunek, a już byłam zwarta i gotowa
Natomiast teraz od jakichś 3ch tygodni, całujemy się, nadzy, światło zgaszone...a ja i tak nic. Wilgotnieję, ale psychicznie wolałabym żeby nic się nie działo. Gdy robi mi dobrze ręką czy językiem, udaje mi się dojść, ale jedynie moment orgazmu jest przyjemny, a nie, jak wcześniej, cały proces. Graliśmy ostatnio w grę erotyczną, był pełen relaks, wiadomo całowanie po całym ciele i różne takie.. wciąż nic.
Miałam tak po pierwszej wizycie u ginekologa, jednak libido wróciło wraz z nadejściem okresu (bo dodam, że na ogół ochota na seks wahała się u mnie wraz z kolejnymi dniami cyklu - najbardziej się chce, kiedy się nie może
)
Wczoraj poczułam jakąś powinność, zainicjowałam stosunek, On był bardzo delikatny, był problem z wejściem (mimo że byłam mokra!), ale w końcu się udało. Było mi na swój sposób dobrze, jednak rozrywający ból i pieczenie wszystko przyćmiewały.. że nie wspomnę, że jak potem poszłam siku to mało się nie popłakałam. Powiedziałam mu o tym, jednak o samym fakcie że ostatnio nie jestem podniecona nie umiem mu powiedzieć, żeby nie uznał tego za swoją winę.. (bo ja ani trochę go nie obwiniam.)
Nie wiem, czy ten ból i brak podniecenia się jakoś łączą. Wizytę u ginekologa ( w celu podpytania o jakieś dobre zabezpieczenie) mam dopiero pod koniec kwietnia, dlatego bardzo was proszę o poradę lub wyjaśnienie.
Przeszukałam internet, ale nie znalazłam identycznego problemu jak mój.
Z góry dziękuję ![]()
letty może ze zbyt dużą "spiną" podchodzisz do tego seksu; seks ma bawić, dawać przyjemność, zbliżać ludzi do siebie, sprawić, że będą chcieli zacieśniać więzi, ale nie jest wyścigiem po orgazm czy testem z zaspokajania-może tak do tego podejdź ![]()
Pomyślcie też o antykoncepcji, która obojgu Wam zapewni komfort psychiczny. Tu na forum jest wiele takich wątków, na początek proponuję Ci: http://www.netkobiety.pl/t64901.html
hej, mam troche podobny problem,jeżeli chodzi o libido i ból w trakcie seksu...jestem z chłopakiem półtora roku i na początku nie było takich problemów ,dopiero po paru miesiącach ni stąd ni zowąd pojawił się ból e takcie ,czyli tak jak mówisz pieczenia ,ból rozrywający,a w trakcie sikania pieczenia ,na pewne okres to znikneło ,ale traz zonowu to się pojawiło, ginekolog powiedział mi kiedyś ,że może być to pochwica ,a ja ostatnio wyczytałam ,że może to być także wulkodynia...z tym libido też mam podobnie ,mam niby ochotę ,ale też czasem bym wolała żeby nic nie było ...z reszztą poruszyłam ten temat u "siebie" zapraszam do dyskusji
...
Zanim zaczniecie się leczyć na Bóg wie co, warto na dobry początek zadbać o dobre nawilżenie (lubrykant) i poświęcić czas na grę wstępną.
Letty, możesz mieć po prostu infekcję.