niby zwykłe spotkanie ale... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » niby zwykłe spotkanie ale...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: niby zwykłe spotkanie ale...

Witajcie, kiedyś już należałam do Waszej "społeczności", od jakiegoś czasu znów zaglądam na forum jako czytelniczka jednak teraz mam pewien problem a w tym miejscu zawsze spotykałam się z dobrymi radami i przyjazną atmosferą dlatego jestem na nowo.

Postaram sie opisać wszystko w skrócie, bo i tak nie ma tu za wiele do opowiadania, mianowicie:

Jestem na 5 roku studiów i logicznym jest to, że za kilka miesięcy je kończę. Po tym wyprowadzam się z miasta i powracam w rodzinne okolice gdzie od 6lat mam chłopaka. Studia przeżyłam raczej spokojnie, mało imprez, szaleństw itd. Czasem były to moje własne wybory, czasem rezygnacja z zaproszeń ze względu na lojalność względem mojego chłopaka. Na studiach licencjackich trzymaliśmy się w kilkuosobowej paczce (mieszanej). Wszystko było ok do czasu, gdy zauważyłam, że podobam się jednemu z kolegów. Nic nigdy żadne z nas nie powiedziało ale oboje wzajemnie wiedzieliśmy o co chodzi, jednak nie robiliśmy z tego żadnego wydarzenia, przynajmniej ja starałam się zachowywać jak dotychczas. Na magisterce z naszej paczki zostały 3 osoby, koleżanka, kolega (inny) i ja. Z tamtym kontakt się chwilowo urwał, po jakimś czasie odezwał się na zasadzie "co słychać?". Ostatnio jednak, ok.2 mies wstecz napisał i jakoś od słowa do słowa zszedł na bardziej śmielsze tematy. Ujmując to delikatnie dał mi do zrozumienia, że myśli o mnie jako o kobiecie (i nie było to w kontekście partnerskim), troszkę popłynął z fantazjami ale go przystopowałam i zakończyłam rozmowę. Po 2 dniach od tego spotkałam się przy butelce wina 1, 2.... z koleżanką, pokłócona ze swoim chłopakiem, ośmielona % i rozbawiona sytuacją napisałam do niego sms, możnaby go nazwać w jakimś stopniu erotycznym. Dobrze mnie zna i chyba dlatego wyczuł czym jest wywołana moja wiadomość, i sam nie ciągnął rozmowy, i tak się skończyło. Ostatnio znów napisał ale i tym razem w stylu "co tam?". Wczoraj spotkałam się ze znajomymi z "paczki" i powiedziałam, że pisał, streściłam co u niego itd. Któreś rzuciło propozycję spotkania w 4 i spontanicznie się zgodziłam, bo dlaczego nie.

I tu się zaczyna mój "problem", zaraz po tym jak się zgodziłam, skłamałam, że mam już w tym terminie spotkanie, że nie wiem czy się wyrobie na to, i że się postaram ale nie obiecuję. Wystraszyłam się, bo nie wiem czy powinnam tam iść. Gdy on się dowiedział, że moja obecność nie jest pewna, napisał, że przyjedzie tylko wtedy gdy ja będę. Nie wiem sama o co tak naprawdę mi chodzi, wiem, że nic między nami nie zajdzie, naprawdę jestem ciekawa co u niego (po obronie wyjechał do innego miasta i od ponad 1,5 roku nie widzieliśmy się), ale mimo wszystko mam jakieś obawy, czy powinnam. Mój chłopak jest bardzo zazdrosny, napewno nie powiem mu o tym spotkaniu bo chcę oszczędzić nam kolejnej kłótni, i wiem, że ja nic nie zrobię złego, po prostu za chwilę skończę studia, wyprowadzę się a chcę się jeszcze nacieszyć tymi kilkoma miesiącami na swój sposób i chyba mam do tego prawo.

Co myślicie o tym spotkaniu? Skoro studiując z nim jeszcze i widując codziennie potrafiłam nie robić afery z tego co było wiadome to teraz mam uciec? z Drugiej strony te smsy i świadomość, że wiem czego on chce, to zapewne będzie krępujące. Sama nie wiem. Póki co "mam inne spotkanie i postaram się jakość wpaść do nich".

Liczę na jakieś podpowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-07 15:07:47)

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Rozumiem że ten twój kolega ma na ciebie ochotę i zastanawiasz się czy iść na spotkanie ze znajomymi bo on tam będzie.
A ty masz faceta.  heloł hmm

3

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

On leci na Ciebie. Może nawet chciałby się z Tobą związać. Twój zazdrosny chłopak odetnie Cię całkiem od płci przeciwnej.

4 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-03-07 15:35:05)

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Zastanów się co czujesz do swojego chłopaka i czy chcesz to zniszczyć.
Z tym nowym jak pociągniesz tą znajomość, to jak nic w końcu wylądujecie w łóżku. I nie zapieraj się przed samą sobą, że to tylko kolega, bo tak nie jest.

Zastanawiasz się czy spotkać się z facetem który Cię pociąga? Dodatkowo nie zamierzasz mówić o tym chłopakowi. Jak dla mnie powoli zbliżasz się do granicy po której przekroczeniu zdrada będzie faktem. Jak chcesz iść w to tango, to zostaw najpierw swojego faceta, a nie dobijaj go przyprawiając mu rogi.
Wnioskuję, żę z chłopakiem wpadliście w rutyne. Szukasz podniet i nowych wrażeń i wiedz, że zdrada Ci ich dostarczy. Zastanów się jednak czy wyrządzone nią szkody są tego warte.

Zastanów się też, jak sama byś się poczuła, gdyby Twój chłopak pisał do jakieś dziewczyny erotyczne smsy i potajemnie się z nią spotykał. Uszczęśliwiłoby CIę to?

5

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

no i właśnie o to chodzi, że z jednej strony to tak wygląda ale z drugiej to kolega ze studiów, z którym wszyscy nie widzieliśmy się dawno, i nie spotykam się z nim sama a w grupie, w sumie 5-osobowej (będzie jeszcze dziewczyna drugiego kolegi). Nie jest tak, że on mi się podoba, pociąga czy coś takiego. Może nie on jako konkretna osoba ale z nie byłoby prawdą gdybym napisała, że mnie nie rusza ta wiedza. Jestem kobietą i każda kobieta lubi się podobać, i odbieram to tylko, i wyłącznie w ten sposób, nie ciągnie mnie do niego tak personalnie.

To, że on ma coś do mnie wiedziałam jeszcze w trakcie studiów i nic się nie wydarzyło, mimo, że na zajęciach i poza uczelnią spotykaliśmy się naprawdę bardzo często. Kiedyś powiedział coś w stylu, że on się nie miesza nigdy tam, gdzie dwoje ludzi jest ze sobą -to było takie zdanie, gdzieś tam rzucone, niby nie związane z nami ale ucieszyłam się, że i on pozostanie na tej stopie koleżeńskiej, na jakiej i ja chciałam się zatrzymać, i tym samym nie będziemy niszczyć atmosfery w tej naszej grupie znajomych.

Wczoraj wieczorem jeszcze pisał ze mną, tak jak mówiłam gdy dowiedział się, że mnie może nie być, nawiązał coś do "tamtej" rozmowy ale byłam już stanowcza, jasno wyraziłam swoje zdanie na ten temat i powiedziałam, że przesadziłam, zrobiłam o jeden ktok za dużo, i traktuje to jako swój błąd, głupotę, i nie chcę do tego wracać czy broń Boże kontynuować.

Zam go dobrze, naprawdę mieliśmy kiedyś super przyjacielskie relacje, dużo o nim wiem, o jego kontaktach z dziewczynami, o tym dlaczego traktuje je tak a nie inaczej, i wiem, że szanuje mnie, miał naprawdę wiele okazji do "czegoś" (czegokolwiek), nigdy nawet nie próbował ich wykorzystać. Może teraz powiecie, że gdyby szanował nigdy by tak nie napisał... Sama się na tym teraz złapałam;/

Kocham swojego chłopaka, nie zdradze go, wiem ile mam, wiem czego chcę, nie ośmieliłabym się. Wiem, że "kolega" nie dorasta mu do pięt, że byłaby to tylko chwila głupoty owocująca w duże cierpienie. Tyle, że tak jak wspomniałam na początku to ma być spotkanie w gronie znajomych ze studiów. Dobrze mi było z nimi, bardzo dużym wsparciem byli dla mnie w niektórych momentach studiów, wiem, że za kilka miesięcy będzie mi ich bardzo brakowało i chcę maksymalnie wykorzystać czas, w którym ich mam.

6

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Od takich spotkań "tylko w gronie znajomych" się zwykle zaczyna tongue
A więc skoro dla Ciebie to tylko kolega to przyznaj się sama przed sobą, czy Twój chłopak wie o tym, że piszesz z tym chłopakiem? Usuwasz wasze rozmowy?

Skoro to tylko koleżeńskie spotkanie to powiedz o nim swojemu chłopakowi i idzie na nie we dwójkę. Chyba że takie wyjście już Cię nie kręci bo nie będzie tych emocji, które gdzieś podświadomie w Tobie siedzą.

Zastanów się sama czy za pół roku chcesz tu pisać "zdradziłam swego chłopaka i sama nie wiem jak to się stało". tongue

7

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...
Mały_Książe napisał/a:

Od takich spotkań "tylko w gronie znajomych" się zwykle zaczyna tongue
A więc skoro dla Ciebie to tylko kolega to przyznaj się sama przed sobą, czy Twój chłopak wie o tym, że piszesz z tym chłopakiem? Usuwasz wasze rozmowy?

Skoro to tylko koleżeńskie spotkanie to powiedz o nim swojemu chłopakowi i idzie na nie we dwójkę. Chyba że takie wyjście już Cię nie kręci bo nie będzie tych emocji, które gdzieś podświadomie w Tobie siedzą.

Zastanów się sama czy za pół roku chcesz tu pisać "zdradziłam swego chłopaka i sama nie wiem jak to się stało". tongue

popieram

8 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2014-03-07 16:29:25)

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Przy takich znajomościach, które są ukrywane przez ukochanym zawsze pojawiają się silne emocjie. Te emocje uzależniają i wciągają jak bagno. Skoro jesteś już w długim związku, to podejrzewam rutynę. Możesz mówić, że tak naprawde chodzi o odnowienie znajomości ze studiów z kolegami, ale masz świadomość, że temu koledze chodzi konkretnie o Ciebie. Urobi Cię szybciej niż myślisz.
A to że planujesz się spotkać, a jednocześnie okłamać chłopaka o tym fakcie, to tak naprawdę już jest zdradą.

9

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

nie mogę pójść na to spotkanie ze swoim chłopakiem, bo tak jak napisałam w pierwszym poście nie mieszka on w mieście, w którym studiuję. Ukrywanie spowodowane jest przede wszystkim postawą mojego chłopaka, tym, że jest zazdrosny. Nie podobają mu się moi znajomi już na samym początku jeżeli okazuje się, że są to mężczyźni. Nie ważne czy wolni, zajęci, przystojni, szkaradni czy cokolwiek, jest zazdrosny i zaborczy w tym temacie, i nie ma przeproś. Sam ma koleżanki w pracy, czasem spotykają się całą grupą po godzinach, wiem, że one go lubią, że im się podoba, że są dla niego bardziej miłe niż dla innych ale ja mu ufam, i przenigdy nie stawiałam mu jakiś granic, czy zakazów w tej kwestii.

Nie jest też tak, że on nie wie o ich istnieniu, wie i nawet ostatnio gdy był u mnie czystym przypadkiem spotkaliśmy kilkoro moich znajomych, normalnie się przywitali, coś tam porozmawialiśmy i tyle.

Chyba mam prawo wykorzystać te ostatnie miesiące poprzez spotkania. Moje słowa, że nie chcę go zdradzać widzę, że jakoś nie wiele znaczą w tym temacie, bo dalej wszyscy piszecie na zasadzie pójdę to zdradzę, jak nie na tym spotkaniu to na następnym. Naprawdę myślicie, że nie może stać się inaczej?

10

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Zrobisz jak zechcesz, ale według mnie to spotkanie podwyższonego ryzyka. Zwłaszcza jak pojawi się alkohol i puszczą hamulce.
Ty już zagadywałaś kolesia erotycznym smsem po alkoholu. Sama to zainicjowałaś. Brakuje Ci emocji, które stąd płyną. Na tym spotkaniu będzie podobnie.
Jesteś siebie pewna, że jak pojawi się flirt, to na tym flircie się skończy? Moim zdaniem, w Twój umysł już wkradła się pokusa, a tutaj szukasz usprawiedliwienia tego co chcesz zrobić.
Ale to Twoje życie i rób co chcesz.
A w słowa że nie chcesz zdradzić, nie chcę wierzyć, bo tym spotkaniem poniekąd już zdradzasz.
Zresztą gdy pojawiają się emocje to rozum się wyłącza, a potem na forum jeden z drugim pisze... kurcze ja naprawde nie wiem jak to się mogło stać.

11

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...
colla napisał/a:

Chyba mam prawo wykorzystać te ostatnie miesiące poprzez spotkania. Moje słowa, że nie chcę go zdradzać widzę, że jakoś nie wiele znaczą w tym temacie, bo dalej wszyscy piszecie na zasadzie pójdę to zdradzę, jak nie na tym spotkaniu to na następnym. Naprawdę myślicie, że nie może stać się inaczej?

Czy coś będzie z tym gościem czy nie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Ja nie widzę problemu w takim spotkaniu, przecież wyłuszczyłaś mu, że kogoś masz i on nie ma szans. Poza tym w życiu takich sytuacji możesz mieć setki i za każdym razem będziesz zastanawiać się, że "odpłyniesz"? Jeśli z Twoim obecnym chłopakiem łączy Cię coś silnego to raczej, podkreślam raczej nie ma opcji, żebyś odpłynęła, a jeśli jednak odpłyniesz to Twój związek nie jest taki extra jak Ci się wydaje. Swoją drogą przyda Ci się takie spotkanie z kimś kto do Ciebie "uderza" jako wskaźnik stabilności Twoich uczuć, bo jeśli ich w pewien sposób nie przetestujesz nie będziesz wiedzieć jak są silne.

12

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

bardzo dużo dały mi do myślenia Wasze posty, pół nocy nie mogłam zasnąć, myślałam o tej zależności, że to spotkanie zrodzi zdradę. Męczyły mnie myśli na ten temat, doszłam do tego, że nie wyobrażm sobie co mogłoby być "po". Jakaś czarna dziura, KONIEC. Jednocześnie dopadła mnie wielka tęsknota za moim ukochanym, nie widziałam Go już prawe 2tyg. Dziś rano obudził mnie telefonem, usłyszałam Jego radosny głos, złożył mi życzenia, obsypał komplementami, kilkoma słowami sprawił, że u mnie świeci słońce:) Brakuje mi Jego bliskoći, widzimy się po 3-4 dni na ok.2-3tyg. To męczy, zwłaszcza, że jesteśmy młodzi i mamy swoje potrzeby, których czasem nie możemy realizować przez o wiele dłuższy czas, niż przerwy w spotkaniach, wiecie o co chodzi;) Może dlatego sama nakręciłam się tym wszystkim i stworzyłam dziwną otoczkę do zwykłego spotkania znajomych przy piwie...?

Pójdę jutro na to spotkanie i potraktuję je tak, jak napisał assassin. (o ile dziś znów nie najdą mnie wątpliwości...)

13

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

W dzisiejszych czasach ludzie sami nie wiedza czego chca... Masz fajnego faceta, to sie go trzymaj a nie wysylaj po pijaku smsy do kolesia, ktoremu sie podobasz. Masz problemy z zachowaniem sie wporzadku do swojego faceta? Tzn, ze jestes jeszcze bardzo niedojrzala wink Piszesz na tym forum jakbys szukala usprawiedliwienia dla swojego potencjalnego zachowania, ktore jest nie wporzadku do partnera. Piona!

14 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-08 13:35:21)

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Wg mnie wiernosc zawsze poplaca. Jezeli kochasz swojego chlopaka, wyznacz swoje granice wobec tamtego kolesia i daj mu do zrozumienia, zeby sie odstosunkowal, Jezeli chcesz byc adorowana i shlebia ci to, ze jakis samiec sie toba zachwyca (mozliwe ze jest zdesperowany, bo jest na piatym roku studiow a u niego w domu wszystkie panny juz dzieciate i pozenione), przespij sie z nim, zdradz swojego chlopaka ale potem nie placz, ze bylas glupia i czy mu teraz o tym powiedziec. No chyba, ze masz mocne nerwy i splynie to po tobie. Zapytaj samej siebie jakie wartosci wyznajesz w zyciu, czy jest to wiernosc i milosc, czy po prostu nie jestes warta swojego chlopaka, ktory siedzi w domu, czeka na ciebie i mysli, ze jestes godna zaufania. Tak po krotce. Pozdrawiam.

15 Ostatnio edytowany przez colla (2014-03-10 00:43:49)

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

poszłam na to spotkanie, pomyślałam, że skoro mnie męczy ta sytuacja to rozwiążę ją z nim i co?! nie przyszedł... haha jestem totalną idiotką, a przynajmniej tak się czuję, dzwonił później, pomyślałam -skoro nie mogę w 4 oczy, powiem przez tel i co? "Nie myślałem o nas w ten sposób, nie mogłem przyjechać, chciałem ale nie mogę, to nie tak jak myślisz"... czuję się upokorzona, po co mi to było? myślałam nie wiadomo o czym, wszyscy sie pomyliliście. Nie chciał niczego. A ja? głupia i naiwna muszę się z tym uporać... A on co?!

cóż za głupia sytuacja... Proszę, napiszcie coś bo czy=uję się teraz jak jedno wielkie NIC.

16

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Ojcze nasz, któryś jest w niebie...

17

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...

Czyli facet utarł ci nosa: p
Piszesz jak bardzo kochasz swojego partera zakładając jednocześnie temat w dziale zdrad.
Dziwne trochę....
Myślisz, analizujesz, wszyscy ci doradzają, a ty nawet telefonicznie postanawiasz " sprawę wyjaśnić", po roku niewidzenia.
Jak na mój gust strasznie ci ten koleś w głowie siedzi i nie mów że nie, bo i tak nie uwierzę.

18

Odp: niby zwykłe spotkanie ale...
colla napisał/a:

poszłam na to spotkanie, pomyślałam, że skoro mnie męczy ta sytuacja to rozwiążę ją z nim i co?! nie przyszedł... haha jestem totalną idiotką, a przynajmniej tak się czuję, dzwonił później, pomyślałam -skoro nie mogę w 4 oczy, powiem przez tel i co? "Nie myślałem o nas w ten sposób, nie mogłem przyjechać, chciałem ale nie mogę, to nie tak jak myślisz"... czuję się upokorzona, po co mi to było? myślałam nie wiadomo o czym, wszyscy sie pomyliliście. Nie chciał niczego. A ja? głupia i naiwna muszę się z tym uporać... A on co?!

cóż za głupia sytuacja... Proszę, napiszcie coś bo czy=uję się teraz jak jedno wielkie NIC.

1. Nie MY się pomyliliśmy tylko Ty dokonałaś nadinterpretacji jego zachowania.
2. Nie wiem po co tak to przeżywasz, przecież wyszło tak jak chciałaś, czyli status quo zachowany, chyba że chciałaś innego zakończenia tej bajki.
3. Na przyszłość skoro masz faceta i jak twierdzisz kochasz go to nie nakręcaj się innymi za bardzo bo znowu Twoje ego może wylądować na podłodze a to przecież nie jest Ci do szczęścia potrzebne. Czułaś się bardzo dowartościowana a on Ci zabrał to uczucie. Stąd samoocena poleciała w dół.
Musisz się ogarnąć.
Pzdr

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » niby zwykłe spotkanie ale...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024